Powołanie kapłańskie z Peru: służba Bogu na wysokościach
W kontekście wiejskich obszarów Peru powołanie kapłańskie nabiera własnych niuansów. Duże odległości, niedostatek zasobów i silna tożsamość kulturowa ludów andyjskich oznaczają, że posługa kapłana musi być przeżywana w dyskomforcie i bez żadnych miejskich konturów. W tym środowisku ksiądz jest oczekiwaną i niezbędną obecnością, często jedynym stabilnym punktem odniesienia dla Kościoła na rozległych i trudnych do przebycia terytoriach.
W tych ramach powołanie jest rozumiane jako osobiste wezwanie i jako odpowiedź na konkretną potrzebę ludzi. Bycie księdzem w Andach oznacza zaakceptowanie życia naznaczonego ciągłym przemieszczaniem się, bezpośrednim kontaktem z ubóstwem i bardzo bliską relacją z wiernymi, którzy znają swojego duszpasterza dzięki jego słowu, dyspozycyjności i codziennej bliskości.
Świadectwo Ojca Christiama jest właśnie taką rzeczywistością. Jego osobista historia jest powiązana z terytorium, na które został posłany i ze wspólnotami, którym służy, gdzie wiara jest przeżywana z głębią i prostotą, nawet pośród wielkiej nędzy.
Powołanie kapłańskie, które rodzi się ze Słowa
Ojciec Christiam Anthony Burgos Effio urodził się w Limie 26 sierpnia 1992 r. i jest członkiem Diecezja Sicuani, Jest najstarszym z czwórki dzieci i dorastał w chrześcijańskiej rodzinie w południowym regionie Andów. Jest najstarszym z czwórki rodzeństwa i dorastał w chrześcijańskiej rodzinie, w której wiara była czymś oczywistym.
Wiara rodzinna wyrażała się w praktykach religijnych, a także jako konkretny sposób rozumienia życia, poświęcenia i służby. W tym środowisku postać księdza była szanowana i ceniona jako ktoś bliski ludziom, co pomogło w kiełkowaniu powołania bez początkowego odrzucenia, choć z wieloma pytaniami.
Podczas lat rozeznawania ojciec Christiam nauczył się cierpliwie słuchać tego, o co prosił go Bóg, bez podejmowania pochopnych decyzji. Powołanie dojrzewało w ciszy, modlitwie i kontakcie z konkretną rzeczywistością lokalnego Kościoła, aż stało się zdecydowanym wyborem.
Ten stopniowy proces był kluczem do późniejszego stawienia czoła wyrzeczeniom związanym z drogą kapłańską i do przyjęcia formacji jako niezbędnego czasu przygotowania wewnętrznego i duszpasterskiego.
Jego powołanie kapłańskie pojawiło się w wieku 16 lat, podczas Eucharystii, na której głoszona była Ewangelia św: "wy jesteście solą ziemi (...) i światłem świata" (Mt 5:13-16). To Słowo nie było chwilowym uderzeniem, ale początkiem ciągłego niepokoju, który doprowadził go do poważnego rozważenia kapłaństwa jako sposobu na życie.
«Naprawdę wierzę, że Pan posłużył się swoim słowem, aby wzbudzić we mnie niepokój powołania, pragnienie, by móc Mu w pełni służyć poprzez Jego lud, w posłudze kapłańskiej».
Towarzyszenie maryjne: stała obecność
Od dzieciństwa wiara wyniesiona z domu i pobożność maryjna - zwłaszcza odmawianie Różaniec święty- towarzyszył jego procesowi. Z czasem zdał sobie sprawę, że Bóg przygotowywał jego powołanie cicho i cierpliwie.
Wstąpienie do seminarium: wybór, który wymaga rezygnacji
Formacja kapłańska oznaczała nie tylko zdobywanie wiedzy teologicznej i ludzkiej, ale także uczenie się życia we wspólnocie, posłuszeństwa i służby bez zajmowania centralnego miejsca. Te lata były decydujące w kształtowaniu stylu życia kapłańskiego. kapłaństwo proste i przystępne, szczególnie dopasowane do andyjskiej rzeczywistości.
W kontekście, w którym wiele wspólnot widzi księdza tylko kilka razy w roku, wewnętrzne przygotowanie nabiera szczególnego znaczenia. Siła duchowa, stałość i zdolność przystosowania się do trudnych sytuacji stają się niezbędnymi narzędziami posługi.
Ten etap formacji pozwolił o. Christiamowi realistycznie, bez idealizowania, ale i bez lęku, podjąć misję, która go czekała.
Decyzję o wstąpieniu do seminarium podjąłem już po rozpoczęciu studiów uniwersyteckich i zdefiniowaniu osobistych projektów. Wybór kapłaństwa oznaczał porzucenie legalnych planów i podjęcie niepewności związanej z wymagającą ścieżką.
Najtrudniejszym testem był ten rodzinny. Dla jego rodziców decyzja ta początkowo oznaczała poczucie utraty syna. Ból ten z biegiem lat przekształcił się w proces wspólnej wiary, przeżywanej równolegle z życiem syna. formacja kapłańska Chrystusa. Dziś to początkowe wyrzeczenie jest źródłem wdzięczności i głębokiej radości.
Czas spędzony w seminarium był kluczem do dojrzewania ludzkiego i duchowego oraz do oczyszczenia swojego powołania, aż stało się ono wolną i świadomą odpowiedzią na Boże wezwanie.
Ojciec Christiam Anthony Burgos Effio z ministrantami ze swojej parafii.
Święcenia i posłanie: powołanie wystawione na próbę w Andach
Jego święcenia kapłańskie, celebrowane w wigilię Dobrego Pasterza, były początkiem ostatecznego zaangażowania. Od tego momentu posługa Ojca Christiama była związana z ekstremalną rzeczywistością duszpasterską.
Jego diecezja obejmuje ponad 16 700 km² i ma bardzo ograniczoną liczbę kapłanów do obsługi dziesiątek parafii oddzielonych od siebie dużymi odległościami. W tym kontekście kapłan towarzyszy duchowo i często musi podejmować zadania edukacyjne i społeczne.
Odizolowane społeczności i podtrzymująca wiara
Oprócz parafii ojciec Christiam obsługuje trzynaście społeczności wiejskich. Niektóre z nich, takie jak Paropata i Tucsa, znajdują się na wysokości prawie 4900 metrów nad poziomem morza i są dostępne tylko pieszo, konno lub na mule. Są to wioski z poważnymi brakami materialnymi i sanitarnymi, ale z żywą wiarą, która wyraża się w głęboko zakorzenionych zwyczajach.
W tych wspólnotach ewangelizacja oznacza również dzielenie się pracą w terenie, słuchanie, nauczanie i podtrzymywanie nadziei. Tam ksiądz odkrywa, że ewangelizując, jest również ewangelizowany przez prostą wiarę ludzi.
Don Christiam Anthony towarzyszy wspólnocie w celebracji wiary na wyżynach Peru.
Ksiądz Christiam studiuje obecnie prawo kanoniczne na University of Uniwersytet PapieskaŚwiętego Krzyża, w Rzymie, dzięki wsparciu członków, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji. Fundacja CARF. Przeżywa ten etap nie jako osobistą zasługę, ale jako okazję do lepszego uformowania się i służenia Kościołowi w Peru z większym oddaniem po powrocie.
Jego powołanie kapłańskie wciąż ma jasny horyzont: powrócić w Andy i nadal opiekować się ludźmi, których Bóg mu powierzył.
Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej. Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.
Spis treści
Nirmala: kobieta, chrześcijanka, zakonnica, komunikator z Indii
Wydział ten ma na celu przekazywanie wiary Kościoła W ramach bardzo solidnego i urozmaiconego programu, opartego na studiach teoretycznych i praktycznych, w każdym stuleciu, z wykorzystaniem dostępnych instrumentów, a także w celu szkolenia profesjonalistów zdolnych do działania w dziedzinie komunikacji w instytucjach kościelnych.
Studenci komunikacji społecznej
Ponadto studenci Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej koncentrują się w dużej mierze na środowisko kulturowe w których Kościół proponuje swoje przesłanie w duchu stałego dialogu z kobietami i mężczyznami każdego wieku.
Aby to zrobić, muszą mieć dobrą znajomość z jednej strony treść wiary i tożsamość Kościoła jako instytucji, poprzez tematy o charakterze teologicznym, filozoficznym i kanonicznym, a z drugiej strony konkretne zastosowanie teorii, praktyk i technik komunikacji instytucjonalnej do szczególnej tożsamości instytucji. Kościół katolicki, w tym poprzez zaawansowane laboratoria w różne media (radio, telewizja, prasa i media oparte na nowych technologiach).
25-lecie
Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej, dzięki swoim wyjątkowym cechom wśród uniwersytetów papieskich, w ciągu 25 lat wykształcił już dziesiątki specjaliści od komunikacji, Dziś wnoszą swój wkład w różne sektory kościelne i pozakościelne, przede wszystkim dzięki pomocy wielu dobroczyńców, w szczególności Fundacja CARF - Fundacja Centro Académico Romano.
CARF, która nie tylko zapewnia stypendia dla młodych ludzi z całego świata na studia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, ale także oferuje wsparcie finansowe, aby pomóc uniwersytetowi w realizacji jego celów. planowane regularne zajęcia akademickie (kursy regularne), na wsparcie całego personelu nauczycieli i urzędników, na finansowanie działań nadzwyczajnych (takich jak kongresy, publikacje i inne działania nauczycieli) oraz na dofinansowanie niezbędnych narzędzi i technologii (laboratoria, sale lekcyjne, instrumenty dydaktyczne itp.).
Poznanie rzeczywistości Wydziału Komunikacji Społecznej.
Wyruszyliśmy w podróż, aby dowiedzieć się więcej o rzeczywistości tego Wydziału i jego misji w świecie poprzez historie jego studentów, absolwentów i profesorów.
Siostra Nirmala Santhiyagu, z Indii
Dziś znajdujemy się z siostra Nirmala Santhiyagu, z Indii, z Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera. Nirmala ma 35 lat i studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża dzięki dotacji z Fundacji CARF, która pomaga również innemu studentowi z tego samego zgromadzenia..
Witam wszystkich! Dla mnie, jako studentki pierwszego roku studiów licencjackich na kierunku komunikacja, to przyjemność móc zbliżyć się do tego świata poprzez wywiad, aby mogli Państwo lepiej poznać mnie i całą moją akademicką rodzinę, jak ja to nazywam, z Wydziału. To jest bardzo ważne, bycie rodziną również tutajCenię to bardzo wysoko, ponieważ urodziłem się i wychowałem w rodzina katolicka w Tamil Nadu, Indie, razem z moimi rodzicami i trójką rodzeństwa».
Przekazywanie szkoleń w trudnym środowisku
Cóż, to przyjemność dla mnie i dla naszych czytelników również. Bardzo interesujące jest również to, że Pani, która pochodzi z Indii, jako kobieta, chrześcijanka i zakonnica, studiuje w Rzymie, a następnie dzieli się swoim wykształceniem w środowisku, które nie zawsze jest łatwe, i w kraju, o którym kroniki często przekazują nam dramatyczne historie przemocy wobec kobiet.
N: «Tak, w rzeczywistości moja kongregacja poprosiła mnie o studiowanie komunikacji społecznej i instytucjonalnej, aby móc skuteczniej współpracować z ich zespołem ds. komunikacji, pracującym w diecezji Indore w Indiach. Jest to bardzo trudny czas na całym świecie, również z powodu pojawienia się COVID, ale myślę, że tego rodzaju studia są interesujące, a jednocześnie stanowią wyzwanie, szczególnie dla kraju takiego jak Indie. Indie, z tych samych powodów, o których Pan wspomniał».
Wyobrażam sobie, że urodzenie się i dorastanie jako chrześcijanin w kraju, w którym chrześcijanie stanowią niewielką mniejszość, nie musiało być zbyt łatwe!
Cóż, w rzeczywistości, gdy byłam mała, nie było to tak trudne jak dzisiaj. Po pierwsze, miałam szczęście mieć bardzo kochających rodziców, którzy dbali o to, abyśmy my, dzieci, wzrastali w wierze chrześcijańskiej, kierując się swoimi wartościami moralnymi. Członkowie mojej rodziny odegrali ważną rolę w kształtowaniu mojej wiary: Zawsze zachęcano mnie do udziału w niedzielnych lekcjach katechizmu i we wszystkich działaniach, które były prowadzone w celu kształtowania wiary i moralności w naszej parafii.
Poza tym uczyłam się w szkole katolickiej prowadzonej przez siostry zakonne. i tam miałam więcej możliwości docenienia moich chrześcijańskich wartości, to znaczy dzielenia się tym, co się ma, przebaczania innym i przede wszystkim bycia równym: to znaczy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, niezależnie od kasty czy wyznania. Dlatego mówię, że miałam szczęście, bo wiem, że nie wszystkie dzieci, a zwłaszcza dziewczynki, mają taką szansę dorastania jak ja.
"Uczyłam się w katolickiej szkole prowadzonej przez zakonnice, gdzie nauczyłam się, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i nie ma znaczenia, jaka jest nasza kasta czy wyznanie".
Piotra Klawera w krajach misyjnych, takich jak Indie i Wietnam, współpracują z diecezjalną działalnością duszpasterską w zakresie formacji chrześcijańskiej, zarówno duchowej, jak i moralnej, dzieci i młodzieży, w zakresie wzmacniania pozycji kobiet, edukacji ubogich dzieci, a przede wszystkim w zakresie budzenia świadomości misyjnej wśród wiernych.
A czy od dziecka miał Pan możliwość spotykania się z ludźmi różnych religii?
Tak, w miarę dorastania, czy to w szkole, czy w środowisku rodzinnym, miałam okazję zetknąć się z ludźmi innych religii, takich jak hindusi i muzułmanie, i tam poznałam treść ich wierzeń, jeszcze bardziej doceniając i ceniąc moją wiarę chrześcijańską. Dopiero w chrześcijaństwie znalazłem Boga, który pozwala być sobą, ze wszystkimi swoimi słabościami i zdolnościami, i zawsze ekscytowała mnie świadomość, że mam Boga, który nas kocha, przebacza nam i chce, aby jego dzieci były szczęśliwe tu na ziemi, a potem były z nim na zawsze w niebie.
Cóż, dorastanie w tak otwartym środowisku musi być bardzo wzbogacające dla dziecka.
N: Dobrze, Muszę przyznać, że dzisiaj w większości Indii dzieci nie cieszą się taką wolnością religijną, jaką my mieliśmy w czasach naszego dzieciństwa, W ostatnich dniach nastąpiły ogromne zmiany spowodowane politycznymi wpływami hinduskiego nacjonalizmu, które nie omieszkały wpłynąć na inne grupy etniczne lub religijne.
Pamiętam jednak, że w czasach mojego dzieciństwa współistnienie różnych religii było bardzo pokojowe i podnoszące na duchu: wspólna nauka i zabawa, niezależnie od kasty czy religii; szacunek, z jakim odnosiliśmy się do swoich przekonań itd. Do dziś pielęgnuję wspaniałe doświadczenia z czasów szkolnych.
G: Czy to właśnie w szkole poczuł Pan powołanie do bycia zakonnikiem?
Nie tylko tam... Bardzo inspirowała mnie działalność sióstr zakonnych w mojej parafii, a także moja siostra krwi, która sama była zakonnicą. Więc chciałem również być misjonarz. Z pomocą mojego proboszcza wstąpiłam do Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Claver gdzie teraz jestem. W 2007 roku złożyłem pierwszą profesję zakonną. W miarę upływu lat na nowo odkryłem i potwierdziłem moje powołanie aby być świadkiem Bożej miłości, a w 2014 roku powiedziałam “tak” na wezwanie Pana na zawsze.
G: A jak to się ma do komunikacji?
N: Chodzi o komunikację, zwłaszcza w dzisiejszych czasach! A charyzmatem Sióstr św. Piotra Klawera jest animacja misyjna, rozumiana jako informowanie i formowanie ludu Bożego o misjach. Odbywa się to poprzez wzbudzenie w każdym współpracy w misji, aby zapewnić misjonarzom środki duchowe i materialne niezbędne do ewangelizacji narodów.
Co za dobro! Cała wioska, cała społeczność zaangażowana w misję!
Działalność misyjna Sióstr św. Piotra Klawera w krajach misyjnych, takich jak Indie i Wietnam, współpracuje z diecezjalną działalnością duszpasterską w zakresie formacji chrześcijańskiej, zarówno duchowej, jak i moralnej, dzieci i młodzieży, w zakresie wzmacniania pozycji kobiet, edukacji ubogich dzieci, a przede wszystkim w zakresie budzenia świadomości misyjnej wśród wiernych. I trzeba powiedzieć, że w działalności na rzecz równouprawnienia kobiet i edukacji biednych dzieci jesteśmy w stałym kontakcie z ludźmi innych religii.
Bardzo ważne wyzwanie, biorąc pod uwagę, że chrześcijanie w Indiach stanowią mniejszość...
N: Tak, w rzeczywistości odsetek chrześcijan w Indiach wynosi tylko 2,5%, ale ich obecność jest niezwykle istotna dla indyjskiego społeczeństwa.Wystarczy pomyśleć o św. Teresie z Kalkuty! Wkład chrześcijaństwa jest bardzo znaczący, szczególnie w dziedzinie reformowania niszczących tradycji, modernizacji systemu demokratycznego, edukacji społecznej i dostępu do mediów, opieki zdrowotnej, zmian społecznych i wpływu na plemiona i biednych. dalitów (ci bez kasty), wzmocnienie pozycji kobiet.
G: Biedni stają się biedniejsi, a bogaci bogatsi. Misja, która obejmuje wszystko...
Moim zdaniem misja, która czeka każdego chrześcijanina w tym XXI wieku w Indiach, to nie tylko dzielenie się radością ewangelii, ale także promowanie wartości ewangelii, zapewnienie równych praw wszystkim obywatelom. Chociaż technologia poprawiła jakość życia i pracy, proces modernizacji ma swoje negatywne skutki społeczne, moralne i religijne.
W miarę jak ludzie migrują z obszarów wiejskich do metropolii i obszarów uprzemysłowionych, większość osób, o niskim poziomie zawodowym i wykształceniu, kończy jako ofiary wyzysku, marginalizacji, niesprawiedliwości i skrajnej biedy, co prowadzi do rozpadu więzi rodzinnych. W tym błędnym kole, biedni stają się biedniejsi, a bogaci bogatsi.
"Misją każdego chrześcijanina w tym XXI wieku w Indiach jest promowanie wartości Ewangelii".
Siostra Nirmala mówi, że odsetek chrześcijan w Indiach wynosi tylko 2,5%, ale ich obecność jest niezwykle istotna dla społeczeństwa indyjskiego. "Teresa z Kalkuty", mówi. Wkład chrześcijaństwa jest niezwykły, szczególnie w zakresie reformy niszczących tradycji, modernizacji systemu demokratycznego, edukacji społecznej i dostępu do mediów.
Nie mówiąc już o kontrastach między różnymi elementami religijnymi...
Mamy do czynienia z rosnącym trendem fundamentalistycznym, który postrzega nowoczesność jako proces odpowiedzialny za upadek wartości, domaga się powrotu do tradycyjnych wartości i redefiniuje je w ideologii, która rzekomo zastępuje nowoczesność i wyklucza różnorodność.
Obecna sytuacja wymaga bardziej niż kiedykolwiek dialogu międzyreligijnego. Rozwój współczesnego świata stanowi bowiem wyzwanie nie tylko dla indyjskich instytucji społecznych i politycznych, ale także dla przekonań i idei etycznych i religijnych. Pilnie potrzebna jest powszechna świadomość parytetu, którą należy rozwijać wśród wszystkich.
G: A jak wygląda sytuacja kobiet w Pana kraju?
N: Indie zawsze były krajem patriarchalnym.l, gdzie od czasów starożytnych kobietom tradycyjnie uniemożliwiano emancypację. W rzeczywistości niższość kobiet została skodyfikowana w Kodeksie Manu: w dzieciństwie były własnością ojca, w wieku młodzieńczym - męża, a w przypadku śmierci męża - najbliższego męskiego krewnego. Ten starożytny model jest szczególnie ważny, ponieważ leży u podstaw starych i nowych opresji. Rzeczywiście, chociaż status kobiet poprawił się wraz z nadejściem nowoczesności, tradycja jest nadal głęboko zakorzeniona w całym kraju.
Oczywiście, Indie były pierwszym dużym krajem na świecie, w którym kobieta stanęła na czele rządu (Indira Gandhi); i tak, w miastach jest wiele wykształconych i wyemancypowanych kobiet, a także wiele nowoczesnych małżeństw, w których oboje małżonkowie mają równe prawa. Są to jednak marginalne epizody.
Dramatem jest również wysoka śmiertelność wśród dziewcząt....
N: Jasne. Indie są jednym z niewielu krajów, w których mężczyźni przeważają nad kobietami, częściowo z powodu wyższej śmiertelności kobiet. dziewczyny, którym poświęca się mniej uwagi. Wdowy mogą ponownie wyjść za mąż, ale jeśli to zrobią, są nieakceptowane i marginalizowane, dlatego większość z nich żyje w ubóstwie. Małżeństwa dzieci zmniejszyły się, ale nadal istnieją, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Do tego dochodzi jeszcze dramatyczny aspekt kobiecej kondycji, który wiąże się z posagiem.
Dlatego w dzisiejszych czasach istnieje prawdziwa "giełda" potencjalnych małżonków: im wyższy status społeczny, tym wyższy wymagany posag. Często po ślubie rodzina pana młodego prosi o więcej przedmiotów lub pieniędzy, a jeśli rodzina panny młodej nie może dać więcej, panna młoda jest palona żywcem, symulując wypadek domowy.
Od pewnego czasu wiele kobiet organizuje się w grupy i komitety i należy mieć nadzieję, że pewnego dnia te tragedie się skończą, ale indyjskie kobiety mają jeszcze długą drogę do osiągnięcia równych praw.
G: Ścieżka, która prowadzi przez szkolenia i komunikację?
Oczywiście! Przyczyną tych wszystkich problemów jest analfabetyzm, brak wykształcenia, brak dostępu do środków i edukacji. Chrześcijańscy misjonarze od wieków pracują nad edukacją ubogich i wzmocnieniem pozycji osób z marginesu społecznego. Kościół katolicki zawsze inwestował w edukację w Indiach i nawet dzisiaj mamy najlepsze szkoły. Oczywiście, jest jeszcze wiele do zrobienia, ale nie przestaniemy pracować w tym kierunku.
Podziękowania dla dobroczyńców
I bardzo dobrze, że nasi europejscy i zachodni czytelnicy i dobroczyńcy stają się bardziej świadomi, że pomagając Państwu w formacji, przyczyniają się do poprawy sytuacji całego narodu indyjskiego, nie tylko chrześcijan, poprzez pracę Kościoła.ia.
Oczywiście, i za to jesteśmy bardzo wdzięczniJa i studenci Wydziału Komunikacji Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża, a także absolwenci i profesorowie... Wszyscy jesteśmy Kościołem i jestem bardzo pewien, że formacja akademicka, która została nam umożliwiona dzięki wkładowi naszych dobroczyńców, pomoże nam przeżyć nasze życie zakonne jako autentyczni świadkowie Ewangelii i dobrzy fachowcy, przynosząc wiele owoców dla Jego Królestwa. Hojność zawsze pozostaje w formie daru, formacja, którą otrzymujemy dzięki hojności tak wielu ludzi, wyposaży nas z kolei w hojność dla innych.
Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej. Przewodniczący samorządu studenckiego Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.
Spis treści
Z Ugandy do Pampeluny jako seminarzysta: historia pokonywania przeciwności losu
Timothy Katende, 28-letni seminarzysta z Ugandy, studiuje na piątym roku studiów licencjackich z teologii na Uniwersytecie w Ugandzie. Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry. Jako dziecko został osierocony i był wychowywany przez swoich wujków i ciotki: «dalsza rodzina jest kluczowa w moim kraju». Jest pierwszym członkiem swojej diecezji Kiyinda-Mityana, który przyjechał do Hiszpanii, aby studiować teologię.
Gdy Tymoteusz rozpakowuje swoją teraźniejszość i swoją przyszłość, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, przez co został oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana.
Timothy, osierocony seminarzysta, dorastał ze swoimi kuzynami.
"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.
Dla Tymoteusza, rola rodziny jest bardzo ważna ponieważ tam właśnie uczy się wartości moralnych i społecznych: szacunku dla innych, odpowiedzialności i dbałości o praktyki kulturowe i religijne. "Rodzina jest miejscem, w którym człowiek powinien czuć się najbardziej kochany, szanowany i wspierany. W rodzinie człowiek uczy się i poznaje swoją odpowiedzialność i obowiązki", wyjaśnia.
W wieku trzynastu lat wstąpił do niższego seminarium duchownego.
Od najmłodszych lat pracował w parafii jako ministrant, organizował chór i przekazywał społeczności ogłoszenia księdza.
"Po egzaminie państwowym kończącym szkołę podstawową, gdy miałem 13 lat, proboszcz powiedział mi o niższym seminarium, które szuka młodych chłopców i zapytał, czy chciałbym tam pójść: byłem zachwycony" - opowiada.
Pokonanie dostępu było jednym krokiem, ale opłacenie studiów i materiałów było jeszcze trudniejsze. Ksiądz proboszcz wyjaśnił sytuację podczas niedzielnej uroczystości, a sąsiedzi wyszli, aby mu pomóc. To był początek drogi, którą kontynuował po ukończeniu sześciu kursów i wstąpieniu do Wyższego Seminarium Duchownego (Alokolum Major Seminary) w Gulu.
«Rodzina jest miejscem, w którym powinni Państwo czuć się najbardziej kochani, szanowani i wspierani. W rodzinie uczy się i poznaje obowiązki».
Rozpakowując jego teraźniejszość i przyszłość, Timothy, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, co oznaczało, że musiał zostać oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana (Uganda).
"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.
Wolność i posłuszeństwo w nauce
"Kiedy skończyłam, zaproponowano mi stypendium na studiowanie filologii francuskiej: lubiłam prawo i języki.... Ale już wtedy wiedziałem, że chcę zostać księdzem, Chciałam podążać drogą, którą wybrał dla mnie Bóg. I tak się stało, że kontynuował naukę przez trzy lata filozofii, kolejny rok pracy duszpasterskiej w parafii i kolejny rok teologii w seminarium w Kinyamasika. Był tam, gdy wezwano go do przybycia do Pampeluny.
"Kiedy powiedziano mi, że mój biskup, biskup Joseph Antony Zziwa z diecezji Kiyinda-Mityana chce ze mną rozmawiać, trochę się zmartwiłam. Ale potem obawy się rozwiały. Zapytał mnie, czy chcę przyjechać do Pampeluny na studia. Powiedziałam mu, że jeśli pojawi się taka możliwość, to jestem gotowa. Zrobiłem to dobrowolnie i posłusznie.
Pierwszy członek jego diecezji, który przyjechał do Hiszpanii
W ten sposób Timothy Katende rozpoczął swoją hiszpańską przygodę, stając się pierwszym członkiem swojej diecezji, który przybył do Hiszpanii, aby szkolić się w teologii, ponieważ zwykle podróżują do Włoch lub Stanów Zjednoczonych.
Początkowe obawy przed wejściem w nieznaną kulturę i obcy język, jak również "obawy o zaufanie biskupa i odpowiedzialność za dobre wykonanie", zostały przezwyciężone przez entuzjazm.
Opowiadanie mojej historii
"Wielu z nas znajduje się w tej samej sytuacji, więc uczymy się i pomagamy sobie nawzajem. Ta sytuacja sprawiła, że dojrzałem", wyjaśnia Timothy, który ma nadzieję wykorzystać swoje doświadczenie w przyszłości. "
Odkąd przybył w lipcu 2017 r., aby uczyć się hiszpańskiego, mieszka w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa, a w tym roku studiuje na piątym roku i kończy I cykl studiów teologicznych na Wydziałach Kościelnych Uniwersytetu Nawarry dzięki dobroczyńcom i przyjaciołom Fundacji CARF.
«Przekazanie tego, czego się nauczyłem w służbie mojej diecezji, jest sposobem podziękowania zarówno formatorom, których miałem, jak i dobroczyńcom, którzy pozwolili mi formować się początkowo w Ugandzie, a teraz w Pampelunie. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy wspierają mnie w tej podróży.
Jego diecezja, Kiyinda-Mityana, znajduje się w centralnym regionie Ugandy, w kościelnej prowincji Kampala. «Jest to diecezja wiejska. Wiele dzieci nie ma możliwości chodzenia do szkoły, a czasami te, którym udaje się ukończyć szkołę podstawową, nie idą daleko w nauce z powodu problemów finansowych» - mówi.
Dlatego jest jasne, że po powrocie chce szukać «powołań, opowiadając moje świadectwo i wyjaśniając, że odpowiedzialność musi spoczywać na całej parafii: jest wiele rodzin chętnych do pomocy innym, a Kościół potrzebuje powołań».
Timothy wyjaśnia, że w większości szkół brakuje niezbędnych zasobów, takich jak dostęp do wody, krzeseł lub tablic w klasach, elektryczności itp. Niektóre szkoły nie mają nawet dachów.
W jego diecezji 40 % ludności to katolicy., chociaż większość to chrześcijanie protestanccy. Ale jest to przede wszystkim chrześcijaństwo. Islam jednak coraz bardziej się rozwija. Ale teraz populacja muzułmanów rośnie coraz bardziej.
Obecna niepewność dotyczy również jego przyszłych święceń kapłańskich, ale Timothy wie, co chciałby robić po ukończeniu studiów: «Moim marzeniem jest powrót do parafii w moim kraju i oprócz pracy księdza, chciałbym wspierać parafian w ich pracy. powołania. Szczególnie w moim przypadku byłem w stanie studiować dzięki dobroczyńcom i widziałem wielu, którzy nie byli w stanie kontynuować nauki z powodu braku środków.
Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.
Spis treści
Dlaczego zalecamy słuchanie 10 minut z Jezusem każdego dnia?
10 Minut z Jezusem (10mcJ) ma jeden cel: przynieść słuchaczom życie Chrystusa. Pokazać piękno życia Jezusa, Jego doktryny i cnót oraz służyć jako "głośnik", aby dotknąć ludzkich serc i przybliżyć ich do Boga.
Ponadto 10 minut z Jezusem zdecydowało, że darowizny przekazane za pośrednictwem kanału YouTube przyczynią się do stypendiów naukowych finansowanych przez Fundację CARF dla księży diecezjalnych, seminarzystów oraz zakonników i zakonnic, którzy służą Kościołowi na całym świecie.
Jak mogę przekazać darowiznę na YouTube? The Super dzięki
Niedawno YouTube aktywował możliwość wprowadzania darowizn za pomocą przycisku o nazwie Super dziękiktóra pozwala twórcom treści zarabiać i wchodzić w interakcje z użytkownikami, którzy chcą okazać im większe uznanie za ich treści niż proste Na przykład o Me gusta, które wszyscy znamy.
W każdym 10-minutowym filmie z Jezusem pojawi się przycisk z podziękowaniem. Kliknięcie go otwiera opcję przekazania różnych kwot.
Czym jest 10 minut z Jezusem?
Ta zawartość, zwana 10 minut z Jezusem, są audio nagrane przez księży w celu pomocy w modlitwie. Projekt narodził się w 2018 r. z inicjatywy Marii Ferii, matki i nauczycielki. W związku ze zbliżającymi się wakacjami letnimi, Maria zaproponowała kapelanowi swojej szkoły nagrywanie krótkich rozmów duchowych, aby dzielić się nimi podczas wakacji z dziećmi i młodzieżą z jej otoczenia.
Za namową matki, Don José María García de Castro, ksiądz inkardynowany do Prałatury Opus Dei, zgodził się. Ustawił pierwsze audio, używając własnego telefonu komórkowego oraz prostego i przystępnego języka.
Przy tej pierwszej okazji Don José María pomyślał o rozmowie o codziennych sprawach i o tym, jak przybliżyć Ewangelię do codziennego życia. W szczególności opowiedział o treści listu wysłanego do niego przez chłopca, który współpracował z zakonnicami Matki Teresy z Kalkuty w domu dziecka w Nairobi w Kenii.
W liście młody człowiek opowiedział księdzu, między innymi, o jednym z momentów, które najbardziej naznaczyły go podczas pobytu w Afryce. Konkretnie, gdy Siostra Miłosierdzia poprosiła go o przytulenie dziecka, które nie chciało przestać płakać i zaprosiła go do okazania mu czułości.
Młody mężczyzna zamarł, ponieważ dziecko było rozpalone gorączką, ale słowa zakonnicy uspokoiły go. Zaczęła gruchać do małego, pieścić go, uśmiechać się do niego, dawać mu buziaki. Dziecko przestało kwilić i uśmiechnęło się. Kilka sekund później zasnął. Studentka zauważyła jednak, że dziecko nie oddycha i wezwała Siostrę Miłosierdzia, która potwierdziła jego śmierć.
"Wiedziała, że dziecko umiera i patrząc mi w oczy powiedziała do mnie: umarło w twoich ramionach, a ty wyprzedziłeś o kilka sekund Miłość, którą Bóg da mu na wieczność", powiedział młody człowiek w liście, który zainspirował Don José Maríę do mówienia w tym pierwszym dźwięku o tym, jak każda osoba w swoim codziennym życiu może przyspieszyć to Niebo, unikając kłótni w domu, uśmiechając się do swoich bliskich lub będąc życzliwym dla innych.
Dzieci Marii Ferii połączyły się z przesłaniem. Ksiądz nagrał drugie audio, trzecie, a potem wiele innych.
10 minut z Jezusem wciąż rosło
Don José María skontaktował się z innymi zaprzyjaźnionymi księżmi, aby przyłączyli się do tego ekscytującego projektu. W ten sposób powstała pierwsza grupa WhatsApp, a ludzie z całego świata zaczęli dołączać do tej inicjatywy jako słuchacze. Pod koniec lata 2018 roku tysiące ludzi codziennie otrzymywało te nagrania. Księża postanowili kontynuować nagrywanie 10-minutowych audycji aż do dziś.
Obecnie zespół 10 minut z Jezusem jest na całym świecie. Nie znają się nawzajem, łączy ich Internet i miłość do Jezusa Chrystusa.
Dziś 10 minut z Jezusem stało się zjawiskiem masowym. Wynika to z jego zdolności do dostosowywania się do potrzeb i stylu życia ludzi. Oferuje wygodny dostęp do duchowości i refleksji w zabieganym świecie. Dodaje ogromną różnorodność kanałów, aby zaspokoić potrzeby bardzo zróżnicowanej publiczności. I stał się cennym narzędziem dla tych, którzy chcą wzmocnić swoje życie duchowe w codziennym życiu.
"My, księża, mówimy bardzo dziwnie i nie chcemy w to popaść; tutaj mówimy jasno i tak, aby być zrozumianym".
Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.
Mogą Państwo słuchać 10mcJ w kilku językach
10 minut z Jezusem ma Kanał YouTube, gdzie mają Państwo możliwość oglądania treści. Kanał ma ponad 147 000 subskrybentów i oferuje dostęp do wszystkich treści. Znajdą tu Państwo audycje przetłumaczone na język angielski, portugalski, francuski i niemiecki.
"Pomimo wszystkich trudności, świat ma 400.000 kapłanów, którzy uwielbiają Pana i są Mu oddani, służąc wszystkim duszom, niezależnie od ich wyznania. A czy jest lepszy sposób, aby pomóc w formacji kapłanów diecezjalnych i seminarzystów, a także zakonników i zakonnic, którzy są szkoleni na uniwersytetach wspieranych przez Fundację CARF?".
Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.
Kanały, na których można odbierać lub słuchać 10 minut z Jezusem
Mogą Państwo słuchać 10 minut z Jezusem na wielu różnych platformach i w różnych aplikacjach. 10mcJ ma dedykowaną aplikację, którą można pobrać na urządzenie Apple lub Android. Tam mogą Państwo bezpośrednio słuchać nagrań. Dzięki temu narzędziu 10 minut z Jezusem dostarcza na Państwa urządzenie ponad 700 nagrań audio, aktualizowanych codziennie i sklasyfikowanych według tematów, wieku, kapłanów oraz z linkami do innych treści związanych z medytacją dnia.
Aplikacja działa w tle, a dźwięków można słuchać przy wyłączonym ekranie lub podczas otwierania innych aplikacji. Ponadto oferuje różne możliwości, takie jak bezpłatny dostęp do codziennych nagrań audio i sugestie innych nagrań, które mogą Państwu pomóc. Pozwala również na wyszukiwanie medytacji w bazie danych. Zapewnia również dostęp do cytatów z Pisma Świętego, które towarzyszą każdej medytacji lub innego istotnego tekstu.
Z drugiej strony posiada sekcję do robienia własnych notatek jako duchowy pamiętnik. Mogą Państwo również pobrać pliki audio na swoje urządzenie, aby słuchać ich offline.
Dostępne są również inne kanały, dzięki czemu nie przegapią Państwo 10 minut z Jezusem. Wybór platformy zależy od Państwa osobistych preferencji i używanego urządzenia.
Whatsapp
Spotify
Podcasty Apple
Google Podcasts
Spreake
Telegram
Podtail
Ivoox
Alexa, proszę połączyć 10 minut z Jezusem i zapytać Go bezpośrednio!
"Zespół 10mcJ jest obecnie rozproszony po całym świecie. Nawet się nie znamy. Łączy nas Internet i miłość Jezusa Chrystusa. Księża i świeccy z USA, Meksyku, Anglii, Hiszpanii, Kolumbii, Kenii, Filipin tworzą zespół, który umożliwia dziesiątkom tysięcy ludzi na całym świecie spędzanie 10 minut dziennie na rozmowie z Jezusem za pośrednictwem WhatsApp, Spotify, Telegram, Instagram, YouTube, Ivoox, Apple Podcast, Google Podcast w pięciu językach".
Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.
Proszę znaleźć swój moment, pomyśleć o sobie jako o osobie, która jest z Nim i dać Mu szansę. grać.
Warto zauważyć, że promotorzy tej inicjatywy oferują również bezpośredni kontakt z kapłanami. Oznacza to, że każdy, kto chce skontaktować się z jednym z księży z zespołu 10 Minut z Jezusem, może to zrobić, wypełniając formularz na stronie internetowej.
Spis treści
4 pytania dotyczące pochodzenia chrześcijańskiego kapłaństwa
Zanim przejdziemy głębiej, ważne jest, aby zrozumieć główną ideę: chrześcijańskie kapłaństwo nie wyłania się jako struktura stworzona przez Kościół, ale jako rzeczywiste uczestnictwo w jedynym kapłaństwie Chrystusa. Wszystko, co następuje w tym wpisie, wyjaśnia, w jaki sposób ta rzeczywistość została wyrażona i skonsolidowana od Apostołów do pierwszych posług.
Chrześcijańskie kapłaństwo nie narodziło się z ludzkiej instytucji, ale z jedynego Kapłana, Chrystusa, którego misja trwa nadal w pierwotnym Kościele i jego sługach.
Jak można wyjaśnić, że Jezus nigdy nie nazywał siebie kapłanem?
jest przede wszystkim pośrednikiem między Bogiem a ludzkością. Kimś, kto sprawia, że Bóg jest obecny wśród ludzi, a jednocześnie kimś, kto przynosi potrzeby wszystkich przed Boga i wstawia się za nimi. Jezus, który jest Bogiem i prawdziwym człowiekiem, jest najbardziej autentycznym kapłanem.
Wiedząc jednak, jaką drogę obrało kapłaństwo Izraelitów w jego czasach, ograniczając się do wykonywania ceremonii związanych ze składaniem ofiar ze zwierząt w Świątyni, ale z sercem zwykle bardziej skupionym na intrygach politycznych i żądzy osobistej władzy, nie jest zaskakujące, że Jezus nigdy nie przedstawił się jako kapłan.
Jego kapłaństwo nie przypominało kapłaństwa kapłanów Świątyni Jerozolimskiej. Co więcej, jego współczesnym wydawało się to oczywiste, ponieważ zgodnie z Prawem kapłaństwo było zarezerwowane dla członków plemienia Lewiego, a Jezus pochodził z plemienia Judy.
Jego postać była znacznie bliższa postaci starożytnych proroków, którzy głosili wierność Bogu (aw niektórych przypadkach, jak Eliasz i Elizeusz, dokonywali cudów), a przede wszystkim postaci wędrownych nauczycieli, którzy wędrowali przez miasta i wioski otoczeni grupą uczniów, których nauczali i których sesje instruktażowe pozwoliły zbliżyć się do ludzi. W rzeczywistości Ewangelie odzwierciedlają, że kiedy ludzie rozmawiali z Jezusem, zwracali się do niego jako “Rabbi” lub “Nauczyciel”.
Ale czy Jezus właściwie wykonywał zadania kapłańskie?
Oczywiście. Właściwe jest, aby kapłan przybliżał Boga ludziom, a jednocześnie składał ofiary w imieniu ludzkości. Bliskość Jezusa do ludzkości potrzebującej zbawienia i Jego wstawiennictwo, abyśmy mogli otrzymać Boże miłosierdzie, kulminuje w ofierze krzyża.
To właśnie tutaj doszło do nowego starcia z ówczesną praktyką kapłańską. Ukrzyżowanie nie mogło być uważane przez tych ludzi za ofiarę kapłańską, ale wręcz przeciwnie. To, co było istotne dla ofiary, to nie cierpienie ofiary, ani jej własna śmierć, ale wykonanie rytuału w Świątyni w Jerozolimie zgodnie z ustalonymi warunkami.
Śmierć Jezusa została przedstawiona ich oczom w zupełnie inny sposób: jako egzekucja człowieka skazanego na śmierć, przeprowadzona poza murami Jerozolimy, która zamiast przyciągać boską życzliwość, została uznana - wyrywając z kontekstu tekst z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 21:23) - za przedmiot przekleństwa.
Czy zaczęliśmy mówić o kapłanach już na początku Kościoła?
W chwilach następujących po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa do nieba, po przyjściu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, Apostołowie zaczęli głosić, a wraz z upływem czasu zaczęli kojarzyć współpracowników ze swoim zadaniem. Jeśli jednak sam Jezus Chrystus nigdy nie określił siebie mianem kapłana, logiczne było, że takie określenie nie przyszłoby nawet do głowy Jego uczniom, aby mówić o sobie w tych wczesnych dniach.
Funkcje, które pełnili, nie miały wiele wspólnego z funkcjami kapłanów żydowskich w Świątyni. Z tego powodu używali innych nazw, które bardziej opisowo określały ich funkcje w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich: m.in. apóstolos - "posłany", epíscopos - "inspektor", presbýteros - "starszy" czy diákonos - "sługa, pomocnik".
Kiedy jednak zastanowimy się i wyjaśnimy zadania tych "sług", którzy są apostołami lub których oni sami ustanowili, zauważymy, że są to prawdziwie kapłańskie funkcje, chociaż mają one inne znaczenie niż to, które było charakterystyczne dla kapłaństwa Izraelitów.
Zamawianie pierwsi księża Opus DeiJosé María Hernández Garnica, Álvaro del Portillo i José Luis Múzquiz.
Jakie jest to nowe znaczenie chrześcijańskiego kapłaństwa?
Ten "nowy sens" można już dostrzec np. Saint Paul mówi o swoich zadaniach w służbie Kościołowi. W swoich listach, opisując swoją posługę, używa słownictwa, które jest wyraźnie kapłańskie, ale nie odnosi się do kapłaństwa z własną osobowością, ale do uczestnictwa w Najwyższym Kapłaństwie Jezusa Chrystusa.
W tym sensie św. Paweł nie zamierza upodabniać się do kapłanów Starego Przymierza, ponieważ jego zadaniem nie jest spalanie na ogniu ołtarza zwłok zwierzęcia, aby usunąć je - "uświęcając" je w sensie rytualnym - z tego świata, ale "uświęcać" - w innym sensie, pomagając im osiągnąć "doskonałość" poprzez wprowadzenie ich do królestwa Bożego - żywych ludzi z ogniem Ducha Świętego, rozpalonym w ich sercach przez głoszenie Ewangelii.
Paweł, pisząc do Koryntian, zauważa, że odpuścił grzechy nie w ich imieniu, lecz w imieniu Koryntian. in persona Christi (por. 2 Kor 2:10). Nie jest to proste przedstawienie lub wykonanie "w miejsce" Jezusa, ponieważ To sam Chrystus działa ze swoimi sługami i przez nich.
Można zatem stwierdzić, że we wczesnym Kościele są szafarze, których posługa ma prawdziwie kapłański charakter, którzy wykonują różne zadania w służbie wspólnot chrześcijańskich, ale z decydującym wspólnym elementem: żaden z nich nie jest "kapłanem" we własnym imieniu - a zatem nie cieszy się autonomią, aby wykonywać "kapłaństwo" z własnej woli, z własnym osobistym piętnem - ale raczej uczestniczyć w kapłaństwie Chrystusa.
Pan Francisco Varo Pineda Dyrektor ds. badań naukowych na Uniwersytecie Nawarry. Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologii.
Spis treści
«Największym zagrożeniem jest zapomnienie, po co i dla kogo zostali Państwo kapłanami.»
Ojciec Miguel Romero Camarillo jest ksiądz zakochany w dwóch krajach, które wywarły wpływ na jego karierę: jego rodzinnym Meksyku i Hiszpanii, kraju, który przyjął go, aby mógł ukończyć studia z prawa kanonicznego. W obu krajach dostrzegł wiara który się rozpada, dlatego poświęca się, aby tak się nie stało, wzywając wiernych do pomocy w ożywieniu wiary, która ukształtowała naszą cywilizację.
Obecnie jest proboszczem parafii Santa María de la Asunción w Tlancualpicán, w meksykańskim stanie Puebla. Stamtąd analizuje katolicyzm swojej ojczyzny, jednego z krajów o największej liczbie katolików na świecie: «Uważam, że jest on nieco oziębły, sądzę, że ponownie ogarnia nas bałwochwalstwo. Kult śmierci, neopentekostalizm, nowa era, nadużycia liturgiczne, a nawet ignorancja duchownych stopniowo podważają prawdy wiary». Przypomina jednak również, że wielu katolików «jest zaangażowanych w życie Kościoła i podtrzymuje życie w wierze». Ale jak to często bywa – dodaje – «zło robi więcej hałasu».
Miguel Romero odprawia mszę świętą w swojej parafii.
Miguel zapewnia, że zanim został księdzem, był zwykłym, przeciętnym człowiekiem. Pracował jako technik chemik przemysłowy, aż w końcu, po latach rozważania swojego powołania, postanowił podjąć kroki, do których wzywał go Bóg.
To powołanie rozwijało się w nim już od dzieciństwa, co okazało się fundamentalne, gdy jego rodzina odeszła od wiary. «Szczególnie ważną rolę odegrały moja babcia ze strony ojca i moja mama. Pamiętam rzeczy z dzieciństwa, na przykład jak mama czytała mi fragmenty San Francisco Oglądaliśmy filmy o świętych, a moja babcia opowiadała mi o pismach św. Augustyna» – wskazuje.
Wśród tych chwil wyróżnia się coś, co przydarzyło mu się, gdy miał zaledwie sześć lat i co pamięta jakby to było wczoraj: «W przedszkolu zapytano nas, czym jest Trójca Święta. A ja, mając sześć lat, odpowiedziałem poprawnie. Wyraz twarzy nauczycielki był wart uwiecznienia na zdjęciu. Miałem wtedy silne pragnienie, aby być księdzem".
Powołanie przed Najświętszym Sakramentem
Jednak wkrótce potem jego rodzina oddaliła się od Kościoła, chociaż ziarno to zostało już zasiane w jego sercu i wykiełkowało kilka lat później. W wieku 16 lat Miguel postanowił wstąpić do chóru parafialnego, ponieważ «czuł, że ktoś go tam wzywa». Nie wiedział, do czego naprawdę został powołany. Odkrycie tego zajęło mu pięć lat.
To pragnienie, które miałem w wieku sześciu lat być księdzem i oddalił się, powrócił z pełną mocą w wieku 22 lat. «Podczas godziny świętej odświeżyło się to, co przechowywałem przez 16 lat» – mówi. Niedługo potem wstąpił do seminarium, gdzie w 2017 roku przyjął święcenia kapłańskie. Zaledwie kilka miesięcy później jego biskup wysłał go do Pampeluny, aby studiował prawo kanoniczne dzięki pomocy Fundacji CARF.
Miguel Romero podczas liturgii słowa podczas mszy świętej.
Z Państwa doświadczenia w Międzynarodowe seminarium Bidasoa twierdzi, że zachowuje “miłe wspomnienia”, ponieważ oprócz zdobytej wiedzy była to dla niego wyjątkowa okazja do prowadzenia działalności apostolskiej w Hiszpanii. «Pomogłem wielu osobom i chciałbym to powtórzyć» – mówi o swoich doświadczeniach w Europie. Jego zdaniem «wiara na świecie jest zagrożona i wydaje się, że zanika, ale nie widziałem miejsca, w którym sytuacja wyglądałaby gorzej niż w mojej ukochanej Hiszpanii. Brakuje miłości do Krzyża».
Mimo to ojciec Miguel przyznaje, że «wiele osób walczy, aby tak się nie stało», dlatego uważa za pilną sprawę «walkę na naszym froncie i pomoc naszym biskupom, aby byli ludźmi wierzącymi, odważnymi i oddanymi».
Związek między liturgią a prawem
Dzięki swojej miłości do liturgii i zdobytej wiedzy na temat Prawo kanoniczne, Ten ksiądz pragnie chronić wielkie skarby Kościoła. Jego zdaniem «wiara odradza się dzięki odpowiedniej liturgii, a liturgia oparta na prawie kanonicznym jest cudowna». Uważa on, że Kościół powinien dbać o liturgię, korzystając z bogatego prawa nabytego przez wiele stuleci chrześcijaństwa.
Zapytany o wyzwania stojące przed współczesnym księdzem, Miguel Romero nie ma wątpliwości: «Największym zagrożeniem, przed jakim może stanąć ksiądz, jest zapomnienie, po co i dla kogo się poświęcił, a raczej komu powierzył swoje życie». Uważa zatem, że «gdybyśmy byli świadomi tego, co uczyniliśmy przed Bogiem, Kościół miałby inne oblicze».
Na koniec ten meksykański duchowny dziękuje Fundacja CARF za całą pomoc, jaką Państwo zapewniają. «Dziękuję Państwu za codzienne wysiłki, aby zapewnić edukację nawet najbardziej odległym społecznościom. Dziękuję Państwu za wszystko i mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł pomóc Państwu w dalszym poszerzaniu wiedzy o Kościele. Nie zapominajcie Państwo, że to wszystko pochodzi od Boga» – podsumowuje.