Adrienne studiowała komunikację instytucjonalną dla NASA.

Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża nie tylko kształci seminarzystów, księży i zakonników. Kształci również profesjonalistów, którzy pracują w dziedzinie komunikacji nie tylko w instytucjach kościelnych, ale także akademickich.

Jest to jeden z celów PUSC, a przede wszystkim Wydziału Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej: przygotowanie osób, które pracują w radiu, telewizji, podmiotach kulturalnych lub organizacjach rządowych i naukowych, tak jak w przypadku Adrienne Alessandro O'Brien.

Kierownik działu komunikacji w NASA

Po ukończeniu Wydziału Komunikacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża (w latach 2007-2008), Adrienne Alessandro O'Brien pracował w NASA, Amerykańska rządowa agencja kosmiczna, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.

Jest to laboratorium badawcze NASA, które posiada największą organizację naukowców i inżynierów zajmujących się poszerzaniem wiedzy o Ziemi, Układzie Słonecznym i wszechświecie poprzez obserwacje kosmiczne w Stanach Zjednoczonych i odgrywa kluczową rolę w opracowywaniu i obsłudze bezzałogowych satelitów naukowych oraz kierowaniu badaniami naukowymi, rozwojem i operacjami kosmicznymi oraz wieloma misjami NASA i międzynarodowymi, w tym Kosmicznym Teleskopem Hubble'a (HST), programem Explorer, programem Discovery i wieloma innymi.

Od niezdecydowania do Bazyliki Świętego Piotra

Gerardo Ferrara przeprowadził wywiad z Adrienne, aby dowiedzieć się o jej doświadczeniach jako studentki w Rzymie.

Gerardo Ferrara, GF. A kiedy zrozumiał Pan wyraźniej, że został Pan powołany do swojej misji jako żona, matka i komunikator?

Adrienne Alessandro, AA. -Po wielu latach niezdecydowania co do mojego powołania i niestety po czasie, w którym odwróciłem się od Boga, w końcu znalazłem miejsce, w którym poczułem spokój: Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie. 

Byłem w Wiecznym Mieście na semestrze studiów. Podczas jednej z wycieczek z przewodnikiem zobaczyłem miejsce spoczynku kości św. Piotra: człowieka, który chodził z Chrystusem i przyjął Jego Ciało. Pomyślałem, że pierwszy papież zrozumiał prawdziwe znaczenie powołania. Powiedział Bogu "tak" wciąż na nowo, nawet po tym, jak się Go zaparł. Poprosiłem więc Boga (ponownie), aby zakończył moje powołaniowe zamieszanie. Natychmiast po tym poczułem głęboki, dosłownie nieziemski pokój: w końcu zobaczyłem moje powołanie do małżeństwa jasno oświetlone i nigdy więcej nie miałem co do niego żadnych wątpliwości.

GF. -Aby studiować coś, co będzie miało wpływ na świat. Po tym doświadczeniu w San Pedro wrócił Pan do Waszyngtonu.

AA. -Tak. Spędziłam dwa lata, wykonując prace administracyjne dla politycznych organizacji non-profit w Waszyngtonie. Niekończące się godziny robienia kserokopii i rezerwowania lotów współpracowników powoli tłumiły kreatywność w mojej duszy. Zawodowo zawsze chciałam być pisarką i komunikatorką, a teraz znalazłam się w ślepym zaułku. Chciałam zrobić coś, co będzie miało wpływ na świat. Tak trafiłam na Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża.

GF. -Dlaczego Uniwersytet Świętego Krzyża przykuł Pana uwagę?

AA. -Zasadniczo dlatego, że byłem w Rzymie, ale oferta akademicka Wydziału Komunikacji, ciepło i życzliwość profesorów, w szczególności profesora Arasa i profesora La Porte, sprawiły, że od razu poczułem się jak w domu.

Z akademickiego punktu widzenia bardzo podobało mi się to, że program Holy Cross był tak praktyczny. Nauczyłem się korzystać z kamery wideo, pisać skrypty reklamowe i edytować pliki audio - uwielbiałem to wszystko! Zajęcia ze szkolenia medialnego były moimi ulubionymi, ponieważ wymagały ode mnie przewidywania i badania argumentów przeciwko wierze oraz tworzenia racjonalnych i odpowiednich odpowiedzi. Przyjaźnie, które nawiązałem, były niezastąpione. To wspomnienia, które zawsze będę cenić.

GF. Ponadto odkrył Pan w Rzymie powszechność Kościoła. 

AA. -Tak, a także jego kruchość. Był to punkt zwrotny w moim życiu, kiedy zadałam sobie pytanie: co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny i zepsuty Kościół? Do dziś zastanawiam się nad tymi pytaniami, zwłaszcza w świetle skandali związanych z nadużyciami seksualnymi na świecie, które spowodowały, że wiele osób zakwestionowało swoją wiarę. I wierzę, że Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża dał mi narzędzia, których potrzebuję, osobiście i zawodowo, aby pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

"Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi, którzy są głodni odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania".

Kobieta, katoliczka i w NASA

Adrienne Alessandro O'Brien urodziła się w 1983 roku w Wilmington w stanie Delaware (USA). Jest matką dwójki małych dzieci i jednego w drodze. Po ukończeniu Szkoły Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża (2007-2008) pracowała w NASA, amerykańskiej rządowej agencji kosmicznej, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.

W pewnym momencie swojego życia zadał sobie pytanie: Co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny Kościół?

Dla niej kobiety, z ich wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do rozwijania relacji międzyludzkich, mają do odegrania kluczową rolę. "Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy strategicznych, angażujących i zasięgowych kampanii oddolnych, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby zaangażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych" - mówi. 

GF. Czy pracowała Pani dla NASA i czy było to dla Pani trudne jako kobiety i jako osoby wierzącej?

AA. -Było nas tylko kilku kolegów, ale zawsze czułam się niezwykle szanowana i doceniana przez mój zespół. Jednak na początku byłam bardzo niepewna siebie. Pracowałem z mężczyznami i kobietami, którzy kierowali misjami modernizacji i naprawy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Właśnie zaczęli opracowywać technologie, które umożliwią tankowanie i naprawę zrobotyzowanych satelitów na orbicie. Co mógłbym zaoferować tym geniuszom? Zastanawiałam się

GF. -Cóż, komunikacja dla zwykłych ludzi. Proszę nam powiedzieć, jak rozwinęła Pani swoją pracę.

AA. -Z czasem nabrałam wiary w swoje umiejętności, zarówno jako komunikator, jak i kobieta. Choć moi współpracownicy byli genialni, potrzebowali kogoś, kto potrafiłby uchwycić ich ideę techniczną i przekazać ją w sposób zrozumiały dla “zwykłych” ludzi.

To było coś, co potrafiłem robić. Uwielbiałam uczestniczyć w sesjach strategicznych, podczas których mogłam pomóc zespołowi zidentyfikować docelowych odbiorców i sformułować skuteczne sposoby dotarcia do nich. Odkryłam, że moje zorientowane na osobę i skoncentrowane na osobie pochodzenie, w połączeniu z moimi kobiecymi cechami, pomogło mi wyczuć i zidentyfikować niektóre ludzkie problemy i pułapki, z którymi zespół będzie musiał się zmierzyć, na długo zanim zespół zorientowany na technologię mógł je rozpoznać.

GF. -Co najbardziej przydało się Panu/Pani w edukacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża?

AA. -Dwie lekcje zawsze utkwiły mi w pamięci: po pierwsze, należy zdobywać zaufanie i budować solidne relacje z kadrą kierowniczą w swoim zespole, jeśli chce się być liderem. skuteczny komunikator i dokładne. Po drugie, proszę zawsze pamiętać o swoich odbiorcach.

W ciągu siedmiu lat pracy w NASA stworzyłem i przeprowadziłem kampanie komunikacyjne dla robotycznych eksperymentów, które miały zostać wystrzelone na orbitę i działać na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej; zaprojektowałem od podstaw stronę internetową zespołu; przeprowadziłem sesje szkoleniowe dla mediów w zakresie wywiadów telewizyjnych i pisemnych; wymyśliłem i zarządzałem edukacyjnymi produkcjami wideo; oprowadzałem polityków i naukowców po naszych robotycznych obiektach; i działałem jako strategiczny doradca ds. public relations dla starszych liderów mojego zespołu.

GF. -W jaki sposób bycie katolikiem pomogło Panu?

AA. -Ponieważ przez cały okres mojej kariery zawodowej moja tożsamość jako kobiety katolickiej była fundamentalna, z cechami, które nasza wiara może dodać do każdego zawodu: życzliwość i szacunek dla czasu i wyjątkowych talentów innych, szacunek, zawsze pracując dla dobra mojego zespołu....

GF. -W Pani ludzkiej i zawodowej historii widzę pozytywną wizję tego, co może zrobić chrześcijanin, który dobrze i prawdziwie przeżywa swoją wiarę we wszystkich aspektach zwykłej egzystencji.

AA. -Nie widzę zachodni i zsekularyzowany świat jako przeszkodę w ewangelizacji, zwłaszcza młodzieży. Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi - grupy głodnej odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania.

Przeszkody w ewangelizacji

GF. -ECo według Pana jest największą przeszkodą w ewangelizacji?

AA. -Uważam, że jest to kryzys, który narasta w samym Kościele. Nie możemy przekazywać tego, czego nie mamy, a w wielu parafiach i wspólnotach utraciliśmy prawdziwą wiedzę o naszej katolickiej tożsamości: kim jesteśmy, w co wierzymy i co to znaczy być katolikiem w codziennym życiu.

Dzisiejsze pokolenia katolików nie potrafią już wyjaśnić podstawowych nauk, w tym Eucharystii. Możemy albo obwiniać innych, albo spojrzeć w głąb siebie i zastanowić się, czy ja osobiście podniosłem ostatnio głos, aby świadczyć o Chrystusie na placu publicznym lub z moim sąsiadem.

GF. -W dzisiejszych czasach mówimy o roli kobiet w ewangelizacji...

AA. -Każdy z nas, w swoich codziennych kontaktach z innymi, jest powołany do dzielenia się wiarą. The kobiety, Internet, ze swoją wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do wspierania relacji międzyludzkich i budowania społeczności, ma do odegrania istotną rolę. Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia.

Potrzebujemy strategicznych, angażujących i oddolnych kampanii, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby angażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych. W szczególności musimy chcieć rozmawiać z młodymi ludźmi i poznawać ich wyzwania i serca.

Podczas gdy młodzi ludzie mogą być sceptyczni lub oporni na szerokie, bezosobowe przesłania, towarzyszenie jest pomocne w odpowiadaniu na ich pytania i wspieraniu zrozumienia miłości i celu Chrystusa w ich życiu.

"Powinniśmy starać się, w miarę możliwości, rozpoznawać osobiste rany i szukać Bożego uzdrowienia w naszym życiu, czy to poprzez towarzyszenie, czy terapię, szczególnie u młodych ludzi.

Adrienne estudió Comunicación Institucional para la NASA
Adrienne podczas lunchu z nauczycielami i przyjaciółmi w Rzymie.

GF. Wszystko, co Pan mówi, zakłada większą świadomość i odpowiedzialność katolików....

AA. -Niewątpliwie! Żaden z tych wysiłków nie wystarczy, dopóki nie zajmiemy się, na przykład, kryzysem wykorzystywania seksualnego. Do tej pory wiele osób uważało, że reakcja Kościoła była niewystarczająca.

W następstwie nowych przerażających historii, niektóre diecezje w Stanach Zjednoczonych wydały oświadczenia owiane ochronnym, przestarzałym i wymijającym językiem prawnym: słowa, które nie oddają głębi pokuty i zadośćuczynienia, których wymaga nasza własna wiara katolicka. Natura i głębia tych grzechów wołają i domagają się pokornej i bezwarunkowej odpowiedzi.

Jak możemy twierdzić, że głosimy Słowo Boże, skoro nasze własne działania i wysiłki w zakresie public relations są tak dalekie od ucieleśnienia tego, do czego powołał nas Bóg? Porzucenie czysto legalistycznego sposobu myślenia i powrót do naszej autentycznej katolickiej tożsamości w radzeniu sobie z tym kryzysem pozwoli nam odzyskać wiarygodność i głosić Chrystusa światu, który rozpaczliwie potrzebuje naszego przesłania.

Wyzwanie dla katolików w Stanach Zjednoczonych

GF. Stany Zjednoczone zostały szczególnie dotknięte tą plagą. Obserwujemy coraz bardziej wewnętrznie podzielone społeczeństwo amerykańskie. Czy nie jest to dobre wyzwanie dla katolików w Stanach Zjednoczonych?

AA. -Na to pytanie naprawdę trudno odpowiedzieć, ponieważ nawet Amerykańscy katolicy są bardzo podzieleni w wielu kwestiach, atakując się nawzajem w mediach społecznościowych, a wszystko to w imię... Jezusa! Być może w tym tkwi nie tylko źródło problemu, ale także wskazówka na jego rozwiązanie.

Moim zdaniem jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów dzisiejszego społeczeństwa jest nasze zbiorowe uzależnienie od urządzeń mobilnych i platform mediów społecznościowych oraz wynikająca z tego nieuprzejmość, której sprzyjają. Nieustannie wkraczamy na pole wirtualnej indoktrynacji wypełnione świeckimi koncepcjami i pozbawionymi cnót reakcjami, a wielu z nas (w tym ja) często zapomina o założeniu zbroi Chrystusa przed wejściem do sieci.

GF. -Czasami trzeba zamknąć jedne, drugie, trzecie, tysiące wirtualnych drzwi, aby znaleźć trochę spokoju.

AA. -Tak, i właśnie dlatego wierzę, że nasza nadzieja leży w odzyskaniu naszej katolickiej tożsamości, zaczynając od tych małych zwycięstw na poziomie osobistym.

Żyjmy Ewangelią i pamiętajmy o naszym ostatecznym celu. Kiedy Chrystus opisał sąd ostateczny, nie wspomniał o przynależności politycznej ani o werbalnym “niszczeniu” kogoś w sieciach. Powiedział raczej, że zapyta każdego z nas: Kiedy mnie nakarmiłeś, dałeś mi pić, dałeś mi dom lub przyodziałeś mnie?

Nasze serca byłyby o wiele spokojniejsze, gdybyśmy pamiętali o tym przed każdym spotkaniem z człowiekiem, nawet bezimiennym nieznajomym online. Cnoty pokory, łagodności, zrozumienia, miłosierdzia: są to środki, które mogą zmienić nasze zachowanie i ostatecznie podnieść społeczeństwo.

Osobista świętość może nie być natychmiastowym rozwiązaniem, ale korzystanie z dodatkowych łask jest najpotężniejszym narzędziem, jakie my, katolicy, mamy, aby doprowadzić do zmiany.

Matka trójki dzieci

GF. -Oprócz pracy, najważniejsza jest dla Pana rodzina.

AA. -Z dwójką dzieci poniżej trzeciego roku życia i jeszcze jednym w drodze, mój mąż i ja często czujemy się jak w trybie przetrwania!

Jednak osobiście, w każdej interakcji z moimi dziećmi, staram się pamiętać, że jestem dla nich kimś więcej niż tylko matką, że mogę być dwiema rzeczami: albo ich pierwszym i najważniejszym doświadczeniem Bożej miłości, zrozumienia i przebaczenia; albo odwrotnie, mogę stać się wzorem tego, jak ukochany autorytet może je surowo osądzać, karać, łamać ich ducha i zdradzać ich zaufanie.

Czasami żałuję, że nie zostałam matką w innej epoce, w czasach, gdy dzielnice były bezpieczniejsze, kontrasty społeczne nie były tak ostre, a internet pełen pornografii nie istniał. Ale każda dekada ma swoje własne wyzwania i przeszkody. Staram się ufać, że Bóg obdarzy mnie mądrością i słowami, których potrzebuję, by prowadzić te małe dzieci przez życie do nieba.

GF. -Dziękuję za świadectwo. Jakieś ostatnie przesłanie dla naszych czytelników?

AA. -To była dla mnie przyjemność. Jeśli mógłbym ogólnie zachęcić do jednej rzeczy, to byłoby to dążenie, w miarę możliwości, do zidentyfikowania osobistych ran i szukania Bożego uzdrowienia w swoim życiu, poprzez towarzyszenie lub terapię, zwłaszcza u młodych ludzi.

Bóg dał nam zarówno duchowe, jak i ludzkie narzędzia, abyśmy mogli żyć w pokoju. Korzystajmy z każdej okazji, aby być zdrowymi i pełnymi ludźmi, abyśmy mogli właściwie odpowiedzieć na Jego wezwanie i dzielić się Jego miłością z innymi.

GF. -Bardzo dziękuję, Adrienne.

Podziękowania dla Fundacji CARF

Bardzo miło jest kontynuować świętowanie z historiami takimi jak ta, Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej naszego Uniwersytetu, Wydział, na który nalegał Błogosławiony Álvaro del Portillo i który nie byłby możliwy bez wkładu wszystkich członków, przyjaciół i dobroczyńców Fundacji CARF.

Św. Filip Neri mawiał: «Kto czyni dobrze Rzymowi, czyni dobrze światu». Dzięki historiom naszych studentów i byłych studentów coraz bardziej uświadamiamy sobie tę prawdę: najmniejszy wkład naszych przyjaciół i dobroczyńców pomógł naszym studentom przynieść nie tylko dobrą formację na całym świecie, ale także prawdziwą ludzką i chrześcijańską mądrość, której świat potrzebuje.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


Aram Pano, iracki ksiądz: powołanie wojenne

Gerardo Ferrara, kierownik działu spraw studenckich w PUSC, przeprowadził wywiad z Aramem Pano, księdzem z Iraku, który uczestniczył w spotkaniu Fundacja CARF. W swoim przemówieniu odniósł się do sytuacji społecznej, kulturowej i religijnej w Iraku, a także do wpływu wizyty Ojca Świętego na ten kraj.

Aram Pano, AP. -Wizyta Ojca Świętego była wielkim wyzwaniem dla tych, którzy chcą zniszczyć kraj i pokazała prawdziwe wartości chrześcijaństwa w narodzie, w którym chrześcijanie są odrzucani, a wszystko to w świetle encykliki pt. Fratelli tutti. Irak potrzebuje braterstwa. Dlatego ta podróż coś zmieniła: społecznie i na poziomie ludzi nastąpią zmiany; na poziomie politycznym jednak nie sądzę, aby wiele się zmieniło.

Aramejski, język Jezusa

"Dziękuję za zaproszenie do wystąpienia przed naszymi hiszpańskojęzycznymi przyjaciółmi!Shlama o shina o taibotha dmaria saria ild kolco w języku aramejskim oznacza "pokój, spokój i łaska Boża niech będą z wami wszystkimi", pozdrawia Aram.

Gerardo Ferrara, GF. -Niewiarygodne! Niewiarygodne! Szokujące jest usłyszeć aramejski, język Jezusa... A przede wszystkim wiedzieć, że jest to wspólny język wielu ludzi, po dwóch tysiącach lat.

AP. Tak, rzeczywiście aramejski, w dialekcie wschodniosyryjskim, jest moim językiem ojczystym i językiem wszystkich mieszkańców okolicy, w której się urodziłam, w północnym Iraku, która nazywa się Tel Skuf, co oznacza Wzgórze Biskupów. Znajduje się około 30 km od Mosulu, starożytnego miasta Niniwy, w chrześcijańskim sercu kraju.

GF. Czyli cała wioska, w której się Pan wychował, jest chrześcijańska.

AP. Tak, katolicki chrześcijanin obrządku chaldejskiego. Życie tam było bardzo proste: prawie wszyscy mieszkańcy są chłopami i żyją z uprawy pól i opieki nad zwierzętami gospodarskimi. Ludzie wymieniali się produktami ziemi i każdy miał to, co potrzebował do życia. Ponadto istnieje zwyczaj corocznego ofiarowania pierwszych owoców zbiorów Kościołowi na utrzymanie księży i aby oni również mogli opiekować się najbardziej potrzebującymi.

Pamiętam, że domy były wystarczająco duże, aby mogła w nich mieszkać rodzina... A dla nas rodzina to coś bardzo dużego: dzieci, ojcowie, matki, dziadkowie... Wszyscy mieszkają razem w tych typowych orientalnych domach, białych i kwadratowych, z dziedzińcem pośrodku, jak ogród, i pokojami wokół niego.

GF. -Ale ten idylliczny spokój trwał tylko kilka lat...

AP. Cóż, w rzeczywistości nigdy nie istniał, ponieważ kiedy się urodziłam, byliśmy w ostatnim roku wojny irańsko-irackiej, wojny, która trwała osiem lat i przyniosła ponad 1,5 miliona ofiar. Mój ojciec i trzech moich wujków walczyło w tym konflikcie i był to bardzo trudny czas dla mojej babci i matki. Mieli nadzieję i modlili się o powrót swoich bliskich do domu. I tak się stało, dzięki Bogu, mój ojciec i jego bracia wrócili.

GF. -A w 1991 roku wybuchła kolejna wojna....

AP. W naszej wiosce pozostaliśmy tylko do 1992 roku, kiedy to zakończyła się pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, między Irakiem z jednej strony a Kuwejtem i koalicją międzynarodową z drugiej. Przenieśliśmy się do dużego miasta w południowym Iraku, Basry, trzeciego co do wielkości miasta w kraju po stolicy Bagdadzie i Mosulu. Większość jego mieszkańców to muzułmanie szyici, a chrześcijan jest tam niewielu. Do dziś pamiętam słoną wodę, upał, palmy... Zupełnie inny krajobraz niż ten, do którego byłam przyzwyczajona. A także ilość szybów naftowych i rafinerii wszędzie... Ale ludzie byli i nadal są bardzo hojni i gościnni.

Aram Pano, sacerdote irak
Aram, na dziedzińcu kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tel Kaif, chrześcijańskim mieście niedaleko Mosulu w północnym Iraku.

"W 2004 roku dwie zakonnice pracowały z armią amerykańską w Basrze. Pewnego dnia, gdy wróciły do domu, radykalna grupa islamska zabiła siostry przed ich domem. Rozprzestrzeniło się to na cały Irak i mój kraj stał się epicentrum terroryzmu. W 2014 roku przyszło ISIS i zniszczyło wiele naszych kościołów i naszych domów. Istnieje plan zniszczenia historii chrześcijan w moim kraju, tak jak zrobiono to w 1948 roku z Żydami" - mówi.

Wezwanie do służenia Panu

W mieście Basra znajdują się dwie parafie należące do Archieparchii Basry i Południa, liczące 800 wiernych. W 1995 roku przyjął Pierwszą Komunię Świętą i właśnie wtedy po raz pierwszy poczuł powołanie do służby Panu.

GF. -I jak poszło?

AP. -Parafia była jak mój dom. Uwielbiałam chodzić z grupą dzieci, aby się z nimi bawić, ale także na katechezę - ale myśl o wstąpieniu do seminarium stała się dla mnie jaśniejsza, gdy byłam w szkole średniej.

GF. Miał Pan szesnaście lat i uczestniczył w trzeciej wojnie swojego życia. Jakie są Pana wspomnienia z Drugiego Konfliktu w Zatoce Perskiej?

AP. pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych. Trwało to prawie cztery miesiące, a ostatnim miastem, które upadło, była Basra, gdzie mieszkałam. Pamiętam, że widziałem amerykańskie samoloty, które nadlatywały i bombardowały, i baliśmy się, ponieważ wiele budynków państwowych znajdowało się w pobliżu naszego domu. Pamiętam, że pewnej nocy spałam i obudził mnie dźwięk pocisku uderzającego w budynek oddalony od nas o około 500 metrów. Wyszliśmy na ulicę, ludzie biegali, a Amerykanie rzucali swoje bomby dźwiękowe, aby nas sterroryzować. To właśnie wtedy wyraźniej usłyszałam wezwanie Pana.

GF. Wzruszająca jest myśl, że chociaż głos Pana nie jest w hałasie pocisków i bomb dźwiękowych, to jednak daje się słyszeć, w całej swojej słodyczy, pośród tego horroru.

AP. Tak jest. A poza tym, gdybyśmy nie przeżyli terroru bombardowań, mój ojciec nie prosiłby biskupa o schronienie: kościół był bardzo blisko naszego miejsca zamieszkania, ale tam, W domu Pana czuliśmy się bardziej bezpieczni. Mój ojciec zaczął więc służyć w kuchni, aby odwzajemnić nieco hojność, z jaką nas witano. Ja tymczasem nauczyłem się służyć przy ołtarzu razem z księdzem. Pod koniec wojny nasz biskup wybrał mnie, abym pojechała z nim do wioski o nazwie Misan.Do podjęcia decyzji skłoniło mnie to, co przeżyłam tam, około 170 km na północny wschód od Basry.

GF. -Czy chce nam pan powiedzieć, co się panu stało?

AP. Kiedy biskup poprosił mnie, abym towarzyszyła mu w misji duszpasterskiej w Misan, moja rodzina najpierw powiedziała, że nie, że nie chce. Ale czułam się bardzo zdeterminowana, żeby pojechać i pojechałam. Kiedy dotarliśmy na miejsce, byłem zaskoczony, widząc wiernych wchodzących do kościół na kolanach i bez butów. Klęczeli przed ołtarzem, przed obrazem Matki Boskiej, płacząc, modląc się, błagając.

Później, kiedy MasaPotem, kiedy rozpoczęła się msza, odprawiana przez biskupa według naszego chaldejskiego obrządku, zauważyłem, że wierni nie wiedzieli nawet, jak się modlić ani kiedy usiąść czy wstać. Zrobiło to na mnie duże wrażenie i pomyślałem, że są jak owce bez pasterza. Natychmiast spojrzałam na biskupa, który był starszy, i przeszła mi przez głowę myśl, kto mógłby go zastąpić i pomóc tak wielu rodzinom.

GF. Imponujące jest to, że Jezus porusza się przed tłumem, który jest jak owca bez pasterza. 

AP. -Dokładnie! Mając to na uwadze, kontynuowałem naukę w szkole Instytutu Zawodowego, a w 2005 roku wstąpiłem do seminarium w Bagdadzie, stolicy Iraku. Tam studiowałem filozofię i Teologia Ukończyłem je w czerwcu 2011 r., a 9 września 2011 r. przyjąłem święcenia kapłańskie.

"W Iraku istnieje plan zniszczenia historii chrześcijan w naszym kraju".

Po prawie 10 latach pracy jako ksiądz, Aram Pano, wysłany przez swojego biskupa, studiował komunikację instytucjonalną w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża.

«Świat potrzebuje, aby każdy z nas przyczynił się do ewangelizacji. A szczególnie w tych czasach, aby głosić Ewangelię. Gospel, Musimy być świadomi kultury cyfrowej i komunikacyjnej. Mam wielką nadzieję na przyszłość: wszyscy możemy współpracować, aby szerzyć naszą wiarę wszystkimi możliwymi kanałami, zachowując jednocześnie naszą tożsamość i oryginalność» - mówi.

Jeden pościg za drugim

GF. Aram przypomina chrześcijanom na Zachodzie, aby nie zapominali o swoich braciach, którzy cierpią prześladowania w krajach takich jak jego własny, Irak, gdzie przeżył jeden konflikt po drugim. Po ostatniej wojnie życie społeczne w Iraku bardzo się zmieniło.

AP. "Nastąpiło utowarowienie człowieka. W kraju, gdzie narodziła się cywilizacja, gdzie człowiek zbudował pierwsze miasta, gdzie powstał pierwszy w historii kodeks prawny, wydaje się, że wszystko skończyło się zniszczeniem: najsilniejsi zabijają najsłabszych, nad społeczeństwem unosi się korupcja, a chrześcijanie cierpią prześladowania od 1400 lat". prześladowanie.

"Przed 2003 rokiem było 1,5 miliona chrześcijan, a dziś jest ich 250 tysięcy. Prześladowania nie dotyczą tylko fizycznego przetrwania: rozciągają się na płaszczyznę społeczną i polityczną, na możliwości zatrudnienia, a nawet na prawo do edukacji" - mówi.

Wizyta papieża Franciszka

GF. -Jakie są obecnie problemy w Iraku i jakie znaczenie miała dla Pana wizyta w tym kraju? Papież?

AP. Brak uczciwości i chęci odbudowy kraju oznacza, że muzułmanie dokonali secesji, rząd myśli bardziej o lojalności wobec krajów sąsiednich niż o dobru swoich obywateli... I to wszystko w oczach Stanów Zjednoczonych. Nie ma jednego problemu, ale wiele skomplikowanych problemów.

Uważam, że polityka, służba obywatelom, już nie istnieje, ponieważ jest w rękach innych osób spoza Iraku. Jednak owoce pracy Boga nie są w naszym zasięgu i modlimy się, aby poprzez tę podróż pokój, miłość Chrystusa i jedność były głoszone narodowi, który nie może już tego znieść.

GF. -Ponadto jest to naród, w którym chrześcijaństwo zapuściło głębokie korzenie, zwłaszcza Kościół chaldejski.

AP. -Oczywiście! W rzeczywistości Chrześcijaństwo przybyli do Iraku wraz z apostołami św. Tomaszem i Bartłomiejem oraz ich uczniami Thaddai (Addai) z Edessy i Mari w II wieku. Założyli oni pierwszy Kościół w Mezopotamii, a dzięki swojej pracy misyjnej dotarli aż do Indie y Chiny. Nasza liturgia wywodzi się z najstarszej chrześcijańskiej anafory eucharystycznej, znanej jako Anafora Addai i Mari. Kościół w tym czasie znajdował się w imperium perskim, z własną liturgią wschodnią, własną architekturą i sposobem modlitwy bardzo podobnym do liturgii żydowskiej.

Teologia naszego Kościoła Wschodniego jest duchowa i symboliczna. Jest wielu bardzo ważnych ojców i męczenników, na przykład Mar (Święty) Efrem, Mar Narsei, Mar Theodore, Mar Abrahim z Kashkar, Mar Elijah al-Hiri, itd.

GF. Chaldejski Kościół Katolicki, który jest w komunii z Rzymem, powstał w wyniku schizmy w Kościele babilońskim, z powodu rywalizacji między patriarchami, a w szczególności dlatego, że jeden z nurtów chciał się zjednoczyć z Rzymem.

AP. Nasza tradycja jest jednak typowo orientalna i głęboko zakorzeniona w kraju, gdzie wszędzie można znaleźć ślady tysiącletniej obecności chrześcijan - sanktuaria, klasztory, kościoły i prastare tradycje.

Mam nadzieję, że mój pobyt w Rzymie pozwoli mi pracować nad zachowaniem tej tożsamości i tej bogatej i długiej historii, również przy użyciu narzędzi i środków, które pozwala nam mieć dzisiaj nowoczesność.

Wydział Komunikacji Świętego Krzyża

Wywiad ten został przeprowadzony z innymi raporty na Wydziale Komunikacja Uniwersytetu Świętego Krzyża.

Aram Pano podczas treningu w Rzymie.

Przez te wszystkie lata przez Wydział przewinęły się setki studentów z całego świata, różnych języków, tożsamości, historii, problemów....

Jest to Wydział Komunikacji, na którym uczymy się, że w tej Babel, jaką jest nasz świat, można obalić bariery i mury, jak mówi nam papież Franciszek, i możemy być naprawdę braćmi i siostrami.

Fundacja CARF - Centro Académico Romano Fundación - zaangażowała się w to zadanie w bardzo ważny sposób, zapewnienie stypendiów naukowych i socjalnych dla studentów Celem jest pomoc im - seminarzystom i księżom diecezjalnym, świeckim i zakonnym - ze wszystkich kontynentów, bez różnicy, i umożliwienie im korzystania ze wszystkich najnowocześniejszych narzędzi poprzez finansowanie zajęć teoretycznych i praktycznych, które odbywają się na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, aby mogli następnie powrócić do swoich krajów i zasiać tam ziarna formacyjne, które otrzymali w Rzymie, sprzyjając wzrostowi owoców pokoju, formacji na wysokim poziomie, jedności i zdolności do lepszego zrozumienia siebie nawzajem, nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród ludzi wszystkich religii i tożsamości.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Przewodniczący samorządu studenckiego Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.


Haitański ksiądz: «w przeszłości niektóre wspólnoty miesiącami nie przyjmowały Eucharystii».»

The Katolicy na Haiti często doświadczają sytuacji, która jest zaskakująca w innych częściach świata: są to społeczności wiernych, którzy spędzają miesiące bez możliwości celebrowanie i przeżywanie Eucharystii. Hugues Paul, z diecezji Jacmel, zna tę rzeczywistość od dzieciństwa. Jednak dzisiaj na Haiti jest tak wielu księży, którzy mogą wyjechać na misje do innych krajów.

To doświadczenie miało decydujący wpływ na jego życie. «W tych wspólnotach kościelnych czasami może minąć prawie rok bez odprawienia Mszy Świętej» - wyjaśnia.

To właśnie ta wada obudziła w nim pragnienie powołanie. Dorastał w małej społeczności, która na Haiti znana jest jako kaplica, kościół przyłączony do parafii, w którym pod nieobecność kapłanów wierni podtrzymują wiarę poprzez celebracje Słowa prowadzone przez świeckich.

Bóg powołał go do pomocy jako kapłana w swojej winnicy.

«Zwykle jest tam duszpasterz, którego nazywamy dyrektorem kaplicy, odpowiedzialnym za przewodniczenie celebracjom Słowa pod nieobecność kapłanów». Pośród tej rzeczywistości, o. Hugues Paul poczuł Boże wezwanie: «To właśnie w tym kontekście poczułem Boże wezwanie, aby pomóc w Jego winnicy, aby pomóc Jego ludowi odnaleźć Go i żyć wiarą w głębszy sposób, gdzie Eucharystia jest w centrum».

Hugues Paul został wyświęcony ksiądz na stronie 26 czerwca 2021 r. a teraz ma 39 lat. Pochodzi z wielodzietnej rodziny z dwóch braci i pięć sióstr, i jest wdzięczny, że jego rodzice wciąż żyją.

Otrzymał solidne katolickie wychowanie w domu, chociaż kształcił się w chrześcijańskich szkołach innych wyznań: uczęszczał do szkoły podstawowej w szkoła protestancka i wykształcenie średnie w szkole w Kościół Episkopalny Wspólnoty Anglikańskiej.

Jego dorastanie było naznaczone intensywnym uczestnictwem w życiu lokalnego Kościoła. «Przeżyłem bardzo radosne i aktywne dorastanie, uczestnicząc w grupach i chórze kaplicy, aż w końcu wstąpiłem do seminarium.

Ta prosta wspólnota, w której wiara była podtrzymywana z niewielkimi zasobami, ale z wielkim przekonaniem, była miejscem, w którym dojrzewał. powołanie kapłańskie.

Hugues Paul, sacerdote al servicio de los católicos en Haití.

Zaniepokojony o wyspę

Dziś kontynuuje swoją działalność formacja kapłańska w Hiszpanii. The 30 czerwca 2024 r. dzięki wsparciu Fundacji CARF i innych instytucji, i obecnie kończy licencjat z teologii biblijnej, Już w końcowej fazie projektu, w Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarryw Pampelunie.

Z dystansu, z niepokojem obserwuje sytuację w swoim kraju. Haiti przechodzi głęboki kryzys naznaczony przemocą i brakiem bezpieczeństwa. «Życie stało się bardzo trudne, zwłaszcza z powodu braku bezpieczeństwa, który dotyka prawie całe terytorium, zwłaszcza stolicę» - wyjaśnia.

Jednak nawet w tym kontekście, wiara pozostaje siła życiowa. «Mimo to ludzie nadal wierzą: wiele osób podejmuje ryzyko, aby znaleźć miejsce, w którym mogą żyć swoją wiarą i uczestniczyć w uroczystościach».

Następstwa wielkiego trzęsienia ziemi

Diecezja Jacmel, położona w południowo-wschodniej części kraju, jest względnie bardziej stabilna niż inne regiony, ale konsekwencje tej sytuacji są bardziej odczuwalne. największe trzęsienie ziemi w 2010 r. są nadal widoczne. «Wciąż czekamy na zakończenie odbudowy katedry i wielu zniszczonych parafii.".

Brak wystarczających środków i pomocy od lat opóźnia te prace, które dla wielu społeczności są niezbędne.

Katolicy na Haiti, ponad 60 % populacji

The Katolicy w Haiti reprezentować między 60 a 66 % populacji. W diecezji Jacmel znajdują się około 80 księży dla 36 parafii, a w całym kraju - sumując dziesięć diecezji i zakonników - szacuje się, że jest ich między 800 a 900 kapłanów. Kościół powszechny był fundamentalnym wsparciem w tych trudnych latach. «Otrzymaliśmy wiele wsparcia od Kościoła powszechnego, zwłaszcza poprzez Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Hiszpania: piękno kościołów i ich sekularyzacja

Jego doświadczenie w Hiszpanii skłoniło go również do refleksji nad różnicami między dwiema rzeczywistościami kościelnymi. To, co wywarło na nim najbardziej pozytywne wrażenie, to «piękno kościoły». Niepokoi go jednak fakt, że w kościołach jest niewielu młodych ludzi. «Uderza mnie fakt, że Kościół wydaje się składać głównie ze starszych ludzi, a bardzo niewielu młodych. niewielka obecność młodzieży i dzieci w uroczystościach».

Hugues Paul, wraz z grupą księży w Bidasoa.

Jego zdaniem hiszpańskie społeczeństwo przechodzi głęboki proces sekularyzacji. Niemniej jednak uważa, że istnieją również możliwości ożywienia życia Kościoła. W szczególności uważa, że hiszpańscy katolicy mogliby czerpać inspirację ze sposobu, w jaki liturgia jest przeżywana na Haiti. «Hiszpańscy katolicy mogliby uczyć się od haitańskich katolików entuzjazmu dla śpiewanych uroczystości, Projekt jest »nowym sposobem na ich ożywienie i zwiększenie uczestnictwa".

Bliski i zgodny z wiarą

Patrząc w przyszłość, Hugues Paul ma jasność co do tego, jakich kapłanów potrzebuje Kościół w XXI wieku: «aby byli bliscy, empatyczni i spójni ze swoją wiarą; dobrze komunikujący się, otwarci na dialog, wrażliwi na problemy społeczne", z silnym życiem duchowym i w stanie towarzyszyć bez osądzania.

Uważa, że ta sama postawa jest niezbędna, aby dotrzeć do tych, którzy dziś żyją z dala od wiary. «Aby Ewangelizacja młodych ludzi i tych, którzy są daleko od Boga, uważam za fundamentalne słuchanie ich z szacunkiem, dawanie świadectwa własnym życiem, używanie nowoczesnego języka i mediów cyfrowych, tworzenie przyjaznych przestrzeni i pokazywanie, że możemy być częścią świata. wiara odpowiada na prawdziwe pytania dzisiejszego świata».

Historia Hugues'a Paula przypomina o rzeczywistości, która często pozostaje niezauważona: w wielu częściach świata chrześcijanie spędzają większość swojego życia na miesięcy bez Eucharystii i oczekują na przybycie księdza, aby móc odprawić Mszę Świętą.

Właśnie z tego oczekiwania rodzą się nowe powołania, gotowe do służby. Wszyscy członkowie, przyjaciele i dobroczyńcy Fundacji CARF są odpowiedzialni za modlitwę za nich, promowanie ich dobrego imienia na całym świecie i znajdowanie środków finansowych, aby mogli otrzymać integralną formację w Rzymie i w Pampelunie, jak w przypadku Huguesa Paula.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


«Chrześcijanie w Pakistanie mają nadzieję na lepszą przyszłość».»

Abid Saleem jest księdzem ze zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, studiującym na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Chrześcijanie w Pakistan W wielu przypadkach dyskryminowani i prześladowani, mają nadzieję “na lepszą przyszłość”, mówi w swoim zeznaniu.

Katolicka rodzina składająca się z jedenaściorga rodzeństwa

"Jestem Abid Saleem, syn Saleema Masih i Mukhtaran Bibi. Urodziłam się w Toba Tek Singh, w Pakistanie, 26 czerwca 1979 roku, w katolickiej rodzinie liczącej jedenaścioro rodzeństwa (ośmiu chłopców i trzy dziewczynki). Jestem najmłodsza ze wszystkich. Moi rodzice są już w życiu niebieskim (niech ich dusze spoczywają w pokoju).

Kiedy zastanawia się nad swoim powołanie, wspomina wszystkie wydarzenia, które pomogły mu ją poznać. «Przede wszystkim, Czuję, że to było życzenie od dzieciństwa. Bardzo często chodziłem do kościoła i byłem ministrantem. W szkole, gdy pytano mnie, kim chciałbym zostać, moja odpowiedź była tylko jedna: zostać księdzem.

Po ukończeniu obowiązkowej edukacji, w 1996 roku myślał o zapisaniu się na uniwersytet. Był lipiec. Wtedy wydarzyło się coś, co naznaczyło jego życie: «Spotkałem nowicjusza Oblata Maryi Niepokalanej, który podzielił się ze mną i wyjaśnił mi charyzmat swojego zgromadzenia».

Kiedy miał zapisać się na uniwersytet, odbył rekolekcje powołaniowe u Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Rekolekcje, aby odkryć swoje powołanie

Miał on zostać zorganizowany program zawodowy Rekolekcje trwały trzy dni i Abid Saleem, nie zastanawiając się dwa razy, powiedział «tak, chcę w nich uczestniczyć“. ”Wraz ze mną w rekolekcjach wzięły udział cztery inne osoby. Wszyscy cieszyliśmy się programem i pokochaliśmy duchowość oblatów oraz ich sposób »ewangelizowania ubogich".

Po programie wrócili do domu i po kilku dniach czterech z nich otrzymało list z zaproszeniem do wstąpienia do seminarium. Abid Saleem i jego przyjaciel wstąpili do seminarium, ale po roku rozeznawania jego przyjaciel odkrył, że to nie jest jego powołanie i wycofał się, podczas gdy Abid kontynuował formację, która była dla niego bardzo wzbogacającym czasem, z wieloma znaczącymi doświadczeniami.

Stacja Misji Oblackich

Podczas pierwszego roku formacji seminaryjnej, wśród niektórych zajęć, które wykonywaliśmy, jedno było szczególnie interesujące. Pojechaliśmy do Derekabad, oblackiej stacji misyjnej. Jest to teren pustynny, na którym Oblaci wybudowali piękną grotę.. Praca tych braci w grocie była dla mnie inspirująca.

Innym wydarzeniem, które mnie poruszyło, był udział w święceniach kapłańskich brata ze zboru, pierwszych święceniach, w których kiedykolwiek uczestniczyłem. Ta uroczystość naprawdę wzmocniła również moje powołanie.

Od 1998 roku był w stanie rozpocząć studia na kierunku Filozofia Następnie został wysłany do Sri Lanki na prenowicjat i nowicjat, kolejne piękne doświadczenie międzynarodowości.

Pierwsze śluby złożył w 2003 roku. Po powrocie do Pakistanu ukończył studia teologiczne w National Catholic Institute of Theology. Śluby wieczyste złożył 22 sierpnia 2008 r. i został wyświęcony na kapłana. diakon następnego dnia.

I wreszcie 17 lutego 2009 r. w katedrze Sacred Heart w Lahore otrzymałem święcenia kapłańskie. Mój okres formacyjny był doskonały. Dziękuję Panu za wszystkich tych formatorów i nauczycieli, którzy uformowali mnie na prawdziwego sługę Bożego.

Praca duszpasterska i służba w diecezji po święceniach kapłańskich

Po jego zarządzanie, Jego biskup wysłał go do pracy w różnych parafiach, najpierw jako asystenta, a następnie jako proboszcza. Pracował z młodzieżą i wieloma innymi grupami. Współpracował również w Komisja Katechetyczna swojej diecezji. Założył biuro komisji katechetycznej w wikariacie Quetta.

W tym samym biurze prowadziłam również mały sklepik religijny. Z drugiej strony, zorganizował wiele programów dla nauczycieli religii i dla ludzi i pracował jako liturgista w Wikariacie. Byłem mistrzem ceremonii podczas liturgii wielu święceń kapłańskich, diakonatu i kandydatur.

W 2016 roku zdałam maturę (Bachelor of Arts) na Punjab University, Lahore. Przez ostatnie trzy lata pracowałem również jako rektor Junioratu Oblatów. Było to kolejne wzbogacające doświadczenie, choć trudne, ale starałam się jak najlepiej towarzyszyć studentom w ich duchowej podróży w celu rozeznania powołania.

«W naszym kraju jest wiele do zrobienia, ponieważ Boża trzoda wciąż rośnie, ale niewielu jest robotników, którzy by ją pielęgnowali».

Cristianos de Pakistan

Oficjalna nazwa naszej kongregacji to Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej a jego mottem jest “Ewangelizacja ubogich”. Zostało założone przez św. Eugeniusza de Mazenoda w 1816 r. i zatwierdzone 17 lutego 1826 r. przez papieża Leona XII.

Założycielem misji Oblatów w Pakistanie jest niemiecki ksiądz, wielebny ojciec Lucian Smith, który był wówczas prowincjałem prowincji Colombo na Sri Lance. To on wysłał trzech Oblatów do Pakistanu w 1971 roku. Było tam wielu misjonarzy oblatów z całego świata, ale głównie ze Sri Lanki.

Pakistańscy chrześcijanie w obliczu muzułmańskiej większości

Pakistan jest dziewiątym co do wielkości krajem Azji. Graniczy z Morzem Arabskim, Chinami, Afganistanem, Iranem i Indiami. Mohammad Ali Jinnah jest założycielem Pakistanu, który uzyskał niepodległość 14 sierpnia 1947 roku.

Kraj zajmuje powierzchnię 881 913 km2 i dzieli się na cztery prowincje: Pendżab, Sindh, Balochistan i Khyber Pakhtunkhwa. Językiem narodowym kraju jest Urdu, a językiem urzędowym - angielski. Pakistan liczy około 211 819 886 obywateli. 

Muzułmanie stanowią większość - 95 % populacji. Ale w Chrześcijanie są jedną z największych mniejszości religijnych w Pakistanie z 2 % populacji, Około połowa to katolicy, a połowa to protestanci.

Bardzo złe warunki

ma długą historię w Azji Południowej, chociaż wielu pakistańskich chrześcijan to potomkowie niskokastowych hindusów, którzy nawrócili się pod brytyjskimi rządami kolonialnymi, aby uniknąć dyskryminacji kastowej.

Chrześcijanie w Pakistanie są w większości bardzo biedniSą zatrudniani przy pracach prostych, takich jak sprzątaczki, robotnicy i kombajniści. Mimo to wnieśli oni znaczący wkład w rozwój sektora społecznego kraju, szczególnie w budowę placówek edukacyjnych, szpitali i ośrodków zdrowia w całym Pakistanie.

Jednak, podobnie jak inne mniejszości religijne, Chrześcijanie w całej historii spotykali się z dyskryminacją i prześladowaniami.W dalszym ciągu doświadczają oni ukierunkowanej przemocy i innych nadużyć, w tym zawłaszczania ziemi na obszarach wiejskich, uprowadzeń i przymusowych konwersji, a także wandalizmu domów i kościołów. Dziś nadal są ofiarami przemocy i innych nadużyć, w tym zawłaszczania ziemi na obszarach wiejskich, uprowadzeń i przymusowych konwersji, wandalizmu domów i kościołów.

«Mimo wszystko chrześcijanie w Pakistanie mają nadzieję na lepszą przyszłość» - zwierzył się Abid Saleem. Modlimy się, aby Bóg Wszechmogący przyniósł pokój i harmonię do tego kraju i aby ludzie mogli cieszyć się pełnią życia.

«Chrześcijanie w Pakistanie nadal doświadczają ukierunkowanej przemocy i innych nadużyć».

Oblaci w Pakistanie

Pracowali w parafiach i wyróżniali się zakładaniem Podstawowych Wspólnot Chrześcijańskich. Później pomyśleli również o rozpoczęciu programu formacyjnego. Obecnie mamy trzy główne domy formacyjne: juniorat, filozofat i scholastykat.

Pracujemy głównie w ośmiu ubogich parafiach w pięciu diecezjach. Chrystus zaprasza nas do naśladowania Go i dzielenia się swoją misją poprzez słowo i pracę. Naszym głównym celem jest edukacja w szkołach, z młodzieżą, a przede wszystkim docieranie do ludzi, którzy są daleko od Boga.

Szkolenie w Rzymie do pracy misyjnej

Teraz jego przełożony wysyła go do Rzymu na dalsze studia liturgiczne. «Moim przyszłym celem jest praca jako misjonarz».

Za tę wspaniałą możliwość odbycia szkolenia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, a następnie powrotu do swojego kraju i podzielenia się całym dobrem, które otrzymał, może tylko podziękować dobroczyńcom Fundacji CARF: «Niech Bóg błogosławi was za wszystko, co robicie dla Kościoła powszechnego, ale także dla nas, maluczkich, którzy jesteśmy ziarnem w ręku Pana, w krajach, w których sam fakt nazywania siebie chrześcijaninem może spowodować śmierć».


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za społeczność studencką na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


«Kapłan, aby zawsze służyć i żyć dla Kościoła».»

The ksiądz Tadeo Ssemanda pochodzi z Uganda, ale część jego serca jest już hiszpańska. Doskonale mówi po hiszpańsku, a zwyczaje, których nauczył się podczas lat spędzonych w Hiszpanii, naznaczyły zarówno jego życie, jak i pracę. posługa kapłańska.

Ten młody ksiądz z diecezji Kasana-Luweero nie miał łatwego życia. Jego rodzice zmarli, gdy miał zaledwie dwa lata, ale to poświęcenie jego ciotki, która zabrała go do swojego domu, doprowadziło go do tak głębokiego poznania Boga, że postanowił całkowicie oddać Mu swoje życie.

«Wyraźnie widziałam, że modlitwa mojej cioci pomogła mi w być księdzem. Oferowała to każdego dnia i nadal to robi, Różaniec dla mnie. I dzięki jego wsparciu i modlitwom, bardzo rozwinąłem się w wierze i mogę być księdzem», wyjaśnia Tadeo Fundacji CARF. Opowiada nam, jak od najmłodszych lat pomagał mu, gdy chciał zostać ministrantem i codziennie zabierał go na Mszę św. o siódmej rano, aby mógł zostać ministrantem. To ziarno, które zostało zasiane, wykiełkowało i przekształciło się w bardzo owocne powołanie.

Jak Bóg pana przygotowywał

Proces ten nie był łatwy. Oprócz cierpienia spowodowanego nieobecnością rodziców, istniała niepewność ekonomiczna jego rodziny i wysiłek, jaki ciotka podjęła, aby mógł odpowiedzieć na to wezwanie.

«Widziałem rękę Boga w moim życiu, widziałem sposób, w jaki mnie prowadził, sprawiając, że pokonywałem bardzo skomplikowane bariery i tyle cierpienia. Krótko mówiąc, widziałem, jak Bóg przygotował mnie, abym mógł zostać księdzem» - dodaje.

Po kilku latach spędzonych w seminarium w Ugandzie, Thaddeus został wysłany przez swojego biskupa do Ugandy. studia w Pampelunie, University of Navarra i szkolić się w Międzynarodowe seminarium Bidasoa, gdzie przeżył doświadczenie, które zmieniło jego życie, ponieważ był na dwóch etapach w Nawarze, najpierw jako seminarzysta, a następnie jako ksiądz.

W ten sposób podkreśla, że w Pampelunie panuje “inna atmosfera” niż w jakimkolwiek innym seminarium na świecie ze względu na uniwersalność, którą się tam oddycha. «To było bogate doświadczenie, ponieważ mieszkałem z ludźmi ze wszystkich kontynentów i widziałem, jacy są ludzie i jak żyją swoją wiarą, a to było dla mnie wspaniałe doświadczenie edukacyjne», wyjaśnia.

Tadeo, sacerdote de Uganda en su graduación en la Universidad de Navarra, Pamplona.
Tadeo z dwoma kolegami z klasy w dniu ukończenia szkoły.

Ugandyjski ksiądz przeszkolony w Pampelunie

Z tych lat wyciągnął ważne lekcje dla swojego życia, z których niektóre są teraz fundamentalne i na których opiera się jego praca kapłańska. Tadeo mówi, że pierwszą rzeczą było zobaczenie prawdziwego oblicza Kościoła, w którym “wszyscy jesteśmy jednym”, dostrzeżenie komunii, zarówno z kapłanami, jak i z biskupem, ponieważ “w Pampelunie nauczyłem się być posłusznym biskupowi i słuchać go«.

Inną lekcją wyniesioną z Pampeluny było nauczenie się życia w “pogodnej i przyjaznej atmosferze”, co, jak mówi, zabrał ze sobą do Ugandy i co pomogło mu później w życiu z innymi księżmi i we wspólnotach, w których służył.

Z drugiej strony, Tadeo podkreśla fundamentalną wartość modlitwy. W Pampelunie - dodaje - nauczyli mnie cenić życie modlitwy, mieć czas dla Boga. I to bardzo pomogło mi żyć ze świadomością, że musi być czas na wszystko, ale przede wszystkim na Boga«.

Ale wyciągnął jeszcze więcej wniosków ze swojego pobytu w Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry. Tadeo mówi o tej, która być może pomaga mu najbardziej. «Zawsze uczono nas, że mamy służyć, służąc Kościołowi, służyć ludziom, dla których tam jesteśmy i zawsze żyć dla Kościoła» - wyznaje.

Było wiele prób, w których musiał wykazać się tą służbą. Wspomina, że po powrocie do Ugandy jako ksiądz nie miał ani środków, ani udogodnień, które istniały w Hiszpanii. Bez pieniędzy i bez samochodu przez ponad rok, ale zmuszony do zajmowania się rozproszonymi wspólnotami i wioskami, to doświadczenie radosnego oddania się na służbę innym było dla niego zawsze bardzo obecne. «Dla mnie przyjazd do Ugandy i nieposiadanie niczego, ale bycie szczęśliwym z wypełniania woli Bożej, było bardzo satysfakcjonujące» - mówi.

Nie odwracać uwagi od misji

Teraz jest z powrotem w Hiszpanii, a konkretnie w Walencji, gdzie kończy pracę doktorską z teologii dogmatycznej, ale i tutaj to doświadczenie nadal mu pomaga. Jest kapelanem szpitalnym i często otrzymuje wezwania we wczesnych godzinach porannych, aby duchowo pomóc chorym lub umierającym. Kiedy pojawia się pokusa narzekania, Thaddeus przypomina sobie zdanie: “Jesteśmy tutaj, aby służyć” i dlatego jest gotowy nieść pocieszenie potrzebującym.

Zapytany o wiele niebezpieczeństw czyhających na dzisiejszego kapłana, Thaddeus Ssemanda jasno stwierdza, że najważniejszą rzeczą jest «być bardzo przywiązanym do Pana i skupionym na Nim, ponieważ jest wiele rzeczy, które nas rozpraszają i mogą sprawić, że zapomnimy, że jesteśmy kapłanami. Dziś łatwiej jest zgubić drogę niż kiedyś.

«Można być księdzem i żyć tak, jakby się pracowało, jakby się było nauczycielem czy kierowcą autobusu. Ale nasza praca musi być służbą, poświęceniem, dawaniem życia i miłości.

W obliczu tych niebezpieczeństw zachęca nas, abyśmy szli trzymając się ręki Pana i Pana. Maria Panna.

Podsumowując, o. Tadeo Ssemanda wspomina dobroczyńców Fundacji CARF ze szczególnym uczuciem., Był w stanie otrzymać pomoc najpierw jako seminarzysta, a następnie jako ksiądz, aby uzyskać stopień naukowy z teologii.

«Mimo że odszedłem wiele lat temu, często się za nich modlę. Chcę ich zachęcić do kontynuowania tej służby. wspieranie seminarzystów i kapłanów, którzy są szkoleni, ponieważ w ten sposób mogą w pewien sposób uczestniczyć w pracy "proroka". Nasz Pan powiedział, że kiedy pomagasz prorokowi w wypełnianiu jego misji, on również otrzymuje błogosławieństwa proroka. Myślę, że pomagając w ten sposób, otrzymają łaski, które się z tym wiążą», mówi.

Świadkowie dokumentalni

The Fundacja CARF pracuje nad ułatwieniem integralnej formacji seminarzystów i księży diecezjalnych, z wyraźnym celem, aby powrócili do swoich diecezji pochodzenia i służyli swoim wspólnotom tym, co otrzymali podczas lat studiów.

The pomoc Fundacja nie jest celem samym w sobie. Ma na celu wzmocnienie intelektualnego, teologicznego, duchowego i ludzkiego przygotowania tych, którzy zostali powołani do kapłaństwa, aby mogli wykonywać swoją posługę z solidnością, odpowiedzialnością i poczuciem służby.

Każdy seminarzysta i ksiądz objęty wsparciem podejmuje zobowiązanie powrotu do swojego lokalnego Kościoła. Tam, we własnej diecezji, oddają w formie ludzkiego i duszpasterskiego poświęcenia, towarzyszenia i formacji to, co otrzymali dzięki hojności dobroczyńców.

Fundacja CARF pracuje zatem z długoterminową wizją: szkolić dziś, aby służyć jutro w każdej diecezji na świecie.


Powołanie kapłańskie z Peru: służba Bogu na wysokościach

W kontekście wiejskich obszarów Peru powołanie kapłańskie nabiera własnych niuansów. Duże odległości, niedostatek zasobów i silna tożsamość kulturowa ludów andyjskich oznaczają, że posługa kapłana musi być przeżywana w dyskomforcie i bez żadnych miejskich konturów. W tym środowisku ksiądz jest oczekiwaną i niezbędną obecnością, często jedynym stabilnym punktem odniesienia dla Kościoła na rozległych i trudnych do przebycia terytoriach.

W tych ramach powołanie jest rozumiane jako osobiste wezwanie i jako odpowiedź na konkretną potrzebę ludzi. Bycie księdzem w Andach oznacza zaakceptowanie życia naznaczonego ciągłym przemieszczaniem się, bezpośrednim kontaktem z ubóstwem i bardzo bliską relacją z wiernymi, którzy znają swojego duszpasterza dzięki jego słowu, dyspozycyjności i codziennej bliskości.

Świadectwo Ojca Christiama jest właśnie taką rzeczywistością. Jego osobista historia jest powiązana z terytorium, na które został posłany i ze wspólnotami, którym służy, gdzie wiara jest przeżywana z głębią i prostotą, nawet pośród wielkiej nędzy.

Powołanie kapłańskie, które rodzi się ze Słowa

Ojciec Christiam Anthony Burgos Effio urodził się w Limie 26 sierpnia 1992 r. i jest członkiem Diecezja Sicuani, Jest najstarszym z czwórki dzieci i dorastał w chrześcijańskiej rodzinie w południowym regionie Andów. Jest najstarszym z czwórki rodzeństwa i dorastał w chrześcijańskiej rodzinie, w której wiara była czymś oczywistym.

Wiara rodzinna wyrażała się w praktykach religijnych, a także jako konkretny sposób rozumienia życia, poświęcenia i służby. W tym środowisku postać księdza była szanowana i ceniona jako ktoś bliski ludziom, co pomogło w kiełkowaniu powołania bez początkowego odrzucenia, choć z wieloma pytaniami.

Podczas lat rozeznawania ojciec Christiam nauczył się cierpliwie słuchać tego, o co prosił go Bóg, bez podejmowania pochopnych decyzji. Powołanie dojrzewało w ciszy, modlitwie i kontakcie z konkretną rzeczywistością lokalnego Kościoła, aż stało się zdecydowanym wyborem.

Ten stopniowy proces był kluczem do późniejszego stawienia czoła wyrzeczeniom związanym z drogą kapłańską i do przyjęcia formacji jako niezbędnego czasu przygotowania wewnętrznego i duszpasterskiego.

Jego powołanie kapłańskie pojawiło się w wieku 16 lat, podczas Eucharystii, na której głoszona była Ewangelia św: "wy jesteście solą ziemi (...) i światłem świata" (Mt 5:13-16). To Słowo nie było chwilowym uderzeniem, ale początkiem ciągłego niepokoju, który doprowadził go do poważnego rozważenia kapłaństwa jako sposobu na życie.

«Naprawdę wierzę, że Pan posłużył się swoim słowem, aby wzbudzić we mnie niepokój powołania, pragnienie, by móc Mu w pełni służyć poprzez Jego lud, w posłudze kapłańskiej».

Towarzyszenie maryjne: stała obecność

Od dzieciństwa wiara wyniesiona z domu i pobożność maryjna - zwłaszcza odmawianie Różaniec święty- towarzyszył jego procesowi. Z czasem zdał sobie sprawę, że Bóg przygotowywał jego powołanie cicho i cierpliwie.

Conoce la vocación sacerdotal en Perú del padre Christiam Anthony Burgos Effio

Wstąpienie do seminarium: wybór, który wymaga rezygnacji

Formacja kapłańska oznaczała nie tylko zdobywanie wiedzy teologicznej i ludzkiej, ale także uczenie się życia we wspólnocie, posłuszeństwa i służby bez zajmowania centralnego miejsca. Te lata były decydujące w kształtowaniu stylu życia kapłańskiego. kapłaństwo proste i przystępne, szczególnie dopasowane do andyjskiej rzeczywistości.

W kontekście, w którym wiele wspólnot widzi księdza tylko kilka razy w roku, wewnętrzne przygotowanie nabiera szczególnego znaczenia. Siła duchowa, stałość i zdolność przystosowania się do trudnych sytuacji stają się niezbędnymi narzędziami posługi.

Ten etap formacji pozwolił o. Christiamowi realistycznie, bez idealizowania, ale i bez lęku, podjąć misję, która go czekała.

Decyzję o wstąpieniu do seminarium podjąłem już po rozpoczęciu studiów uniwersyteckich i zdefiniowaniu osobistych projektów. Wybór kapłaństwa oznaczał porzucenie legalnych planów i podjęcie niepewności związanej z wymagającą ścieżką.

Najtrudniejszym testem był ten rodzinny. Dla jego rodziców decyzja ta początkowo oznaczała poczucie utraty syna. Ból ten z biegiem lat przekształcił się w proces wspólnej wiary, przeżywanej równolegle z życiem syna. formacja kapłańska Chrystusa. Dziś to początkowe wyrzeczenie jest źródłem wdzięczności i głębokiej radości.

Czas spędzony w seminarium był kluczem do dojrzewania ludzkiego i duchowego oraz do oczyszczenia swojego powołania, aż stało się ono wolną i świadomą odpowiedzią na Boże wezwanie.

Padre Christiam Burgos con monaguillos en una parroquia de los Andes del Perú.
Ojciec Christiam Anthony Burgos Effio z ministrantami ze swojej parafii.

Święcenia i posłanie: powołanie wystawione na próbę w Andach

Jego święcenia kapłańskie, celebrowane w wigilię Dobrego Pasterza, były początkiem ostatecznego zaangażowania. Od tego momentu posługa Ojca Christiama była związana z ekstremalną rzeczywistością duszpasterską.

Jego diecezja obejmuje ponad 16 700 km² i ma bardzo ograniczoną liczbę kapłanów do obsługi dziesiątek parafii oddzielonych od siebie dużymi odległościami. W tym kontekście kapłan towarzyszy duchowo i często musi podejmować zadania edukacyjne i społeczne.

Odizolowane społeczności i podtrzymująca wiara

Oprócz parafii ojciec Christiam obsługuje trzynaście społeczności wiejskich. Niektóre z nich, takie jak Paropata i Tucsa, znajdują się na wysokości prawie 4900 metrów nad poziomem morza i są dostępne tylko pieszo, konno lub na mule. Są to wioski z poważnymi brakami materialnymi i sanitarnymi, ale z żywą wiarą, która wyraża się w głęboko zakorzenionych zwyczajach.

W tych wspólnotach ewangelizacja oznacza również dzielenie się pracą w terenie, słuchanie, nauczanie i podtrzymywanie nadziei. Tam ksiądz odkrywa, że ewangelizując, jest również ewangelizowany przez prostą wiarę ludzi.

Don Christiam Anthony towarzyszy wspólnocie w celebracji wiary na wyżynach Peru.

Ksiądz Christiam studiuje obecnie prawo kanoniczne na University of Uniwersytet Papieska Świętego Krzyża, w Rzymie, dzięki wsparciu członków, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji. Fundacja CARF. Przeżywa ten etap nie jako osobistą zasługę, ale jako okazję do lepszego uformowania się i służenia Kościołowi w Peru z większym oddaniem po powrocie.

Jego powołanie kapłańskie wciąż ma jasny horyzont: powrócić w Andy i nadal opiekować się ludźmi, których Bóg mu powierzył.


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.