Osiem sposobów, aby pomóc swojemu pastorowi

Ksiądz proboszcz i księża Odpowiedzialność duszpasterska tych, którzy z nim współpracują, jest ogromna, nie wspominając już o tym, że dziś prosi się ich o opiekę nad większą liczbą dusz i przyjęcie większej odpowiedzialności i większej liczby ról niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego każde wsparcie może odciążyć ich pracę i pozwolić im skupić się na duchowych potrzebach ich duszpasterzy. społeczność. Gdyby każdy wierny zrobił choć jedną rzecz, aby pomóc w życiu Kościoła, praca proboszcza byłaby znacznie łatwiejsza.

Jakie są obowiązki duszpasterskie księdza parafialnego i w jaki sposób wspólnota może pomóc?

Jeśli nigdy nie zastanawiali się Państwo, w jaki sposób mogą pomóc, oto osiem sposobów. Proszę jednak pamiętać, że pierwszym zaleceniem jest zachęcenie Państwa do zaoferowania swojej pomocy. Proszę nie czekać na pytanie, czy może Pan/Pani coś zrobić, tylko zaoferować swoją pomoc! Poświęcenie swojego czasu na rzecz parafii jest oznaką wsparcia i służby. 

1 - Zaangażowanie budzi poczucie odpowiedzialności!

Przed Sobór Watykański IIW przeszłości cała odpowiedzialność i zarządzanie parafią zależały wyłącznie od proboszcza. Dzięki Soborowi Watykańskiemu II nie mamy już żadnej wymówki, aby zaangażować się w zadanie głoszenia Słowa Bożego. 

Od chrztu jesteśmy włączeni w Chrystusa i na swój sposób uczestniczymy w trzech posługach: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej. W ten sposób nasza obecność i powołanie są konstytutywne dla Ludu Bożego, razem z powołaniem kapłanów. Nasz wspólnotowy udział w życiu Kościoła jest niezbędny dla jego istnienia, a jednocześnie dla naszej własnej tożsamości i chrześcijańskiej misji.

Dlatego konieczne jest aktywne uczestnictwo w sprawowaniu sakramentów, przyjmowanie z posłusznym sercem apostolskiego głoszenia wiary i dawanie o niej świadectwa. Przeżywać swoje dary i zadania w pełnej komunii Kościoła. To nie tylko przygotowuje nas do odkrycia głębszej relacji z Chrystusem, ale także daje nam większą odpowiedzialność jako świeckim za naszą własną wiarę. Kościół i społeczność, w której żyjemy. 

2 - Dlaczego aktywne uczestnictwo w liturgii jest ważne dla wspierania kapłanów?

Sobór Watykański II uczy nas również, że Msza św. musi być centrum i korzeniem życia chrześcijańskiego. W każdej Eucharystii obecność Chrystusa Zmartwychwstałego staje się sakramentem komunii, a wspólna wiara przekształca się w braterską ucztę i pokarm życia. W tym celu musimy podejmować sposoby i działania, które pomogą nam przejść przez wszystkie części naszych celebracji. W ten sposób wypełnimy polecenie Jezusa, aby "czynić tak, jak On czynił" i zapewnimy, że całe zgromadzenie "uczestniczy" w Eucharystii.

"Święta Matka Kościół gorąco pragnie, aby wszyscy wierni byli prowadzeni do pełnego, świadomego i czynnego uczestnictwa w celebracjach liturgicznych, którego wymaga sama natura liturgii i do którego lud chrześcijański ma prawo i obowiązek na mocy chrztu". 
Dokumenty Soboru Watykańskiego II, Konstytucja Sacrosanctum Concilium (SC), 14.

Aby promować aktywne uczestnictwo, mogą Państwo mocno reagować, być lektorem, ministrantem, a nawet kantorem podczas celebracji. Odciąża to kapłana w Hiszpanii i pomaga w płynnym przebiegu liturgii.

3 - Jak mogę przyczynić się do dobra mojego proboszcza w Hiszpanii?

Musimy troszczyć się o naszego księdza parafialnego i jego współpracowników, ponieważ jest ich niewielu, a potrzeba ich posługi jest ogromna. Przepracowanie i niezrozumienie wielu z nich może doprowadzić ich do wyczerpania lub frustracji. modlitwa i przyjazne towarzyszenie to usługa, którą musimy świadczyć, otwierając drzwi naszych rodzin i działań w taki sposób, aby zapewnić im odpoczynek i bliskość, które zaowocują lepszą obsługą całej społeczności.

4 - Proszę modlić się za proboszcza i kapłanów.

Księża potrzebują Państwa modlitwy, aby kontynuować swoją pracę duszpasterską. Proszę dać im znać, że nie są sami. Proszę poświęcić czas na modlitwę za proboszcza i księży. księża Państwa parafii, modląc się o ich dobro, mądrość i siłę w ich posłudze. 

Chociaż o to nie proszą, potrzebują Państwa modlitwy, aby ich pocieszyć i kontynuować swoją misję. Niech poprzez modlitwę wiedzą, że mogą na Państwa liczyć i że nie są sami. Niech nasze modlitwy dadzą im siłę do pokonywania przeszkód, wierność magisterium i odwagę, by dążyć do zmian na całym świecie. Czy wiedzą Państwo, kiedy są urodziny Waszego proboszcza? Jego rocznica święceń kapłańskich?

5 - Jaki jest wpływ uczestnictwa w grupie parafialnej na życie społeczności?

Grupy parafialne to stowarzyszenia utworzone przez członków parafii, którzy mają wspólne zainteresowania, cele lub działania. Grupy te są zorientowane na praktykowanie i przeżywanie wiary i zazwyczaj mają na celu wspieranie wspólnoty, duchowego wzrostu i aktywnego uczestnictwa wiernych w życiu parafii.

Parafialna Rada Duszpasterska, której przewodniczy ksiądz proboszcz, bada wszystkie sprawy dotyczące pracy duszpasterskiej w parafii i w komunii z Kościołem diecezjalnym. Każda grupa i różne role duszpasterskie są reprezentowane w tej Radzie, a jej główną misją jest współpraca z proboszczem w programowaniu działań. Jej działalność rozpoczyna się na krótko przed rozpoczęciem roku szkolnego, we wrześniu, a kończy po ostatnim oficjalnym akcie roku szkolnego, w czerwcu. 

Osoby zainteresowane rozwijaniem swojego konkretnego powołania w Kościele mogą dołączyć do grupy parafialnej, która jest najbliższa ich ludzkim lub chrześcijańskim troskom. Proszę zapytać swojego proboszcza.

párroco

6 - Jak mogę skutecznie współpracować w katechezie w mojej parafii?

Jak pisze papież Franciszek, Pan wzywa nas, "każdego z nas, z naszymi duchowymi i intelektualnymi zasobami, z naszymi umiejętnościami zawodowymi lub doświadczeniem życiowym, a także z naszymi ograniczeniami i niedociągnięciami, abyśmy starali się znaleźć sposoby na lepszą współpracę w ogromnym zadaniu umieszczenia Chrystusa na szczycie wszystkich ludzkich działań.Christus Vivit, 162).

Świecka posługa katechety jest powołaniem, misją. Bycie katechetą oznacza, że jest katechetąnie to pracuje jako katecheta. Jest to sposób bycia i potrzebujemy dobrych katechetów, którzy są zarówno towarzyszami, jak i pedagogami.

Potrzebujemy kreatywnych ludzi, którzy głoszą Ewangelię, ale głoszą ją swoim życiem, z łagodnością, nowym językiem i otwierając nowe drogi. A w tak wielu diecezjach, na tak wielu kontynentach, ewangelizacja jest zasadniczo w rękach katechisty. 

7 - Proszę być częścią grupy Caritas w swojej parafii.

Działalność charytatywna jest częścią naszej misji jako katolików. Caritas Parafialna jest prowadzona przez grupę wolontariuszy, którzy identyfikują potrzeby wspólnoty parafialnej. 

Po zidentyfikowaniu potrzeb i zebraniu zasobów, pomoc ta jest dystrybuowana bezpośrednio do potrzebujących. Może to być między innymi żywność, artykuły higieniczne, odzież, pomoc finansowa.

Należy wziąć pod uwagę znaczenie działań Caritas diecezjalnych i parafialnych oraz ich wysiłków na rzecz zagwarantowania dostępu do podstawowych praw, takich jak żywność, mieszkanie, zdrowie i edukacja dla osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji.

Caritas parafialna może również zapewnić pomoc w sytuacjach kryzysowych, takich jak klęski żywiołowe lub nagłe kryzysy gospodarcze. Współpracuje z innymi lokalnymi organizacjami i agencjami, które oferują usługi uzupełniające, takie jak schroniska, ośrodki zatrudnienia, usługi zdrowotne i inne.

8 - Pozyskiwanie funduszy

Mogą Państwo również pomóc finansowo. Dużo lub mało. Sporadycznie lub miesięcznie, kwartalnie, półrocznie lub rocznie. Ponadto darowizny na rzecz fundacji lub organizacji objętych ustawą o mecenacie wiążą się z odliczenia podatkowe dla darczyńców. Koszt faktycznie przekazanej kwoty jest znacznie niższy niż kwota otrzymana przez instytucję. To samo dotyczy oczywiście darowizn przekazywanych przez Państwa na rzecz parafii i diecezji.

Dotyczy to również organizacji takich jak Fundacja CARF, które wspierają pracę księży i promują ich szkolenia. Ponieważ księża również muszą być szkoleni i być na bieżąco z nauczaniem Kościoła i sposobami opieki nad ludźmi.

Proszę pamiętać, że Państwa pomoc dla parafii i wsparcie dla jej proboszcza i księży może mieć duże znaczenie dla życia parafii i proboszcza. Zawsze dobrze jest porozmawiać z proboszczem lub pracownikami parafii, aby poznać ich konkretne potrzeby i dowiedzieć się, w jaki sposób najlepiej można się do nich przyczynić.

"Choć jest ciężko, Panie, moje życie należy do Ciebie".

Jorman jest jedynym chłopcem w swojej rodzinie, najmłodszym z trzech sióstr. Jego rodzice zdecydowali się wyemigrować do Kolumbii, kiedy zostali zaskoczeni jego zamiarem wstąpienia do seminarium, aby zostać księdzem. Powiedzieli mu, że jeśli zostanie w Kolumbii, będzie mógł zostać księdzem. WenezuelaOni również mieli pozostać w kraju. "Ale powiedziałem im, że najlepiej będzie, jeśli dołączą do moich sióstr w Kolumbii, ponieważ były w trudnej sytuacji ekonomicznej. 

Nie jest łatwo powiedzieć Bogu "tak 

jest teraz z niego bardzo dumna. Są katolikami i choć na początku było to dla nich zaskoczeniem, wspierali go w jego decyzji, przekonani, że powiedzenie Bogu "tak" nie jest łatwą odpowiedzią. Ale Jorman nie zawsze był tak jednoznaczny. 

Do momentu wejścia do seminariumPrzeszedł przez kilka etapów. Jego proces powołaniowy był progresywny. Rozpoczął się w dzieciństwie, kiedy był zaangażowany w dzieła pontyfikalne w swoim kraju, w Misyjne dzieciństwo. W młodości był zaangażowany w Misję Młodzieży, gdzie był diecezjalnym koordynatorem duszpasterstwa młodzieży. 

W Young Mission czuł, że Bóg chce, by Mu służył, by oddał dla Niego wszystko, ale on nie chciał słuchać Jego głosu. Aby zagłuszyć głos Boga, wolał spotykać się z dziewczynami, chodząc od dziewczyny do dziewczyny. Dopóki nie podzielił się z jedną z nich swoim pragnieniem wstąpienia do seminarium. Gdyby to nie była jego sprawa, wróciliby do siebie. Wspierała go bezwarunkowo, co było bardzo ważnym gestem dla Jormana. 

Skutki pandemii 

Podczas pandemii głos Boga rozbrzmiewał głośniej w jej sercu. "Cisza w domu z rodziną sprawiła, że byłam niespokojna w środku. Zostawiłam za sobą zgiełk mojego życia i miałam czas i spokój, aby słuchać Boga. To właśnie wtedy zdecydowałam się rozpocząć mój proces zawodowy w a online". 

Później, podczas rekolekcji powołaniowych, powtarzał, że wola Boża się wypełni: "Wiele razy unikałem Ciebie, Panie, ale nawet jeśli kosztuje to moje życie, to jest Twoje". Był to czas pewnych wątpliwości, które zostały rozwiane, gdy rektor seminarium zapytał go, czy w końcu chce zostać seminarzystą. "Powiedziałem "tak" i wyobraziłem sobie "tak" Maryi. Wtedy cała ziemia się zatrzymała, wokół mnie zapanowała całkowita cisza. 

"Liczę tylko na pańską siłę". 

Pierwszy rok seminarium był bardzo trudny. Dręczył go smutek i wątpliwości. Był bardzo zmęczony i czuł się daleko od swojej rodziny. Podczas Godziny Świętej oddał się Bogu: "Niech się dzieje Twoja wola, nie mam siły, liczę tylko na Ciebie". Poprosił o sygnał. Musiałem wiedzieć, czy Bóg naprawdę chce, abym został księdzem. 

Kilka dni później wikariusz generalny diecezji powiedział mu: "Biskup wybrał pana do studiowania na Uniwersytecie Nawarry i do pozostania w seminarium Bidasoa w Hiszpanii". I w tym momencie światło zmyło jego udrękę. Był w szoku. "Nie uważałem się za zdolnego do studiowania w Hiszpanii, ale przyszło mi do głowy, że to był znak, o który prosiłem Boga. Więc zgodziłem się. 

Marzenie Boga 

Teraz, w wieku 25 lat, znajduje się w Międzynarodowe Seminarium Bidasoa spełniając swoje marzenie i "marzenie, które Bóg ma dla mnie. Bóg ma marzenia dla każdego, a my musimy je tylko zaakceptować i przyjąć. 

Jest przekonany, że jego "tak" dla Boga i dla szkolenie Kompleksowa pomoc, którą otrzyma w Pampelunie, przyczyni się do pomocy mieszkańcom Wenezueli. "W moim kraju Kościół katolicki pośredniczy jako kanał dialogu w obliczu polaryzacji ludzi i instytucji. Ale przede wszystkim z duszpasterstwem społecznym i towarzyszeniem wiernym, aby nie byli bezradni w swoich zmaganiach". 

Księża XXI wieku 

A faktem jest, że młodzi ludzie księża XXI wieku mają bardzo specyficzną misję, każdy w swoim własnym przeznaczeniu. Dla Jormana muszą być "kreatywni i pomysłowi, z bardzo dobrą formacją doktrynalną i głębokim życiem wewnętrznym", zdolni do przekazywania tego, co otrzymali, na nowe sposoby i metodami.

"Myślę, że główne trudności dla księdza polegają dziś na znalezieniu skutecznych sposobów na nawiązanie kontaktu z ludźmi w coraz bardziej zsekularyzowanym i zdigitalizowanym społeczeństwie". 


Marta SantínDziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

"W Wenezueli kapłan musi oddać swoje serce, być obrazem Chrystusa".

Seminarzysta z diecezji CabimasLuis Fernando Morales ma 31 lat i od roku studiuje, aby zostać księdzem w Pampelunie. Wiarę otrzymał od swojej rodziny, a jego babcia odegrała bardzo ważną rolę w jego życiu. rozeznanie swojego powołania.

"Szukałem Pana we wszystkich niewłaściwych miejscach"

Wspierała całą rodzinę w wierze, zachęcając Luisa Fernando, jego młodszego brata i kuzynów do uczestnictwa w sakramentach, do poszukiwania osobistego spotkania z Chrystusem, do kontynuowania katechezy.... 

Mimo to w młodości trzymał się z dala od kościoła. Chodził do kościoła tylko podczas świąt patronalnych lub gdy prosiła go o to babcia. Szukał Boga w niewłaściwych miejscach, gdzie nie można Go znaleźć, a wiara jest bardzo wypaczona. Ale wątpliwości co do istnienia Boga i wiara jego rodzina nie zniknął.

Z rodziną w dniu wstąpienia do seminarium duchownego.

Pozytywny wpływ grupy młodzieżowej 

Nalegania babci przyczyniły się do jego kapłańskiej drogi. Wraz z sąsiadem został zaproszony do wzięcia udziału w parafialnej akcji młodzieżowej. Mieli reprezentować żywą drogę krzyżową i potrzebowali kogoś, kto reprezentowałby świętego Piotra. Poprosili więc Luisa Fernando, który, mimo że nie zamierzał nawet brać udziału w Drodze Krzyżowej. Masazaakceptowani, ponieważ byli bardzo dobrą grupą młodzi ludzie

Pozytywny wpływ tej grupy był decydujący. Zaczęło się od jego pierwszych kroków w wierze i przed Jezus w Najświętszym Sakramencie Doświadczał wątpliwości, emocji, pytań i odpowiedzi. Adoracja eucharystyczna naznaczyła jego życie. To było przed i po, które zmieniło jego wiarę. 

"Nie wiedziałem, czego Bóg ode mnie chce.

Jego życie toczyło się dalej, a kiedy ukończył edukację przemysłową w dziedzinie elektryczności, pracował jako nauczyciel statystyki i elektroniki w University Institute of Technology Readic UNIR. Chociaż był zadowolony ze swojej pracy, czuł, że nie była ona satysfakcjonująca. Nie czuł się też spełniony ze swoją dziewczyną, mimo że często chodzili razem na mszę. Za każdym razem, gdy ksiądz podnosił konsekrowany chleb, czuł, że Bóg go wzywa. Był z wiernymi, ale widział, że Bóg prosi go, aby był w prezbiterium. Nie mógł do końca rozeznać, czego Pan od niego chce. 

Przygoda z kapłaństwem w Bidasoa

Aż w końcu podjął decyzję. Porzucił swoje życie, aby rozpocząć przygodę bycia ksiądz. W wieku 26 lat wstąpił do seminarium propedeutycznego diecezji Cabimas. Następnie, po ukończeniu roku formacji wstępnej, został wysłany wraz z resztą kolegów, aby rozpocząć pierwszy rok filozofii w seminarium prowincjalnym w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Prawie trzy lata później został wysłany przez swojego biskupa do seminarium w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Bidasoa International Ecclesiastical College. 

Jego doświadczenie w Bidasoa jest "nie do opisania".Nie ma czegoś takiego jak wielkość i błogosławieństwo, które Pan dał mi, abym mógł być w stanie uformować się jako ksiądz w Bidasoa. Otrzymałem kilka referencji od moich braci z diecezji o ich niezapomnianych doświadczeniach, ale to jest niedopowiedzenie", mówi. Jest również bardzo wdzięczny za szkolenie Doskonałe nauczanie, które otrzymują Państwo na University of Navarra, prowadzone przez świetnych profesjonalistów, którzy uczą z dobrą pedagogiką i doskonałymi narzędziami dydaktycznymi. 

Cechy księdza w XXI wieku: człowiek odważny 

Luis Fernando komentuje również w tej historii, czym jest ksiądz XXI wieku, w społeczeństwie, które jest w dużej mierze zsekularyzowanyMusi być człowiekiem modlitwy, który żyje w widzialnej komunii z Kościołem. Ksiądz musi być odważnym człowiekiem, który nie boi się płynąć pod prąd. na wyzwania stawiane przez dzisiejsze społeczeństwo. Musi być kimś zdolnym do niesienia Miłości Chrystusa całemu światu. Ale nie tylko słowami, ale także swoim świadectwem i spójnością życia". 

Ksiądz pośród młodych ludzi w Wenezueli

Młodzi kapłani muszą być prawdziwymi pasterzami z zapachem owiec, tak jak Papież Franciszek. "Ale nie zapach perfum lub wygląd owiec.... NIE. To musi być prawdziwy zapach owcy i do tego służy, Konieczne jest, aby pasterz wszedł do owczarni, poznał swoje owce, ich trudności, ich dolegliwości. Stamtąd będzie mógł opiekować się i pasterzować prawdziwej trzodzie, którą Pan mu powierzył". 

Ewangelizacja w Wenezueli nie ustaje 

Pomimo sytuacji w Wenezueli ewangelizacja jest możliwe. Trudne wyzwanie, ale nie niemożliwe, ponieważ Bóg zawsze działa. "W moim kraju, podobnie jak na całym świecie, trzeba najpierw zacząć od spójności życia. Obecnie Mieszkańcy Wenezueli jest bardzo przygnębiony trudną sytuacją, przez którą przechodzi. Ludzie szukają i potrzebują słów zachęty, otuchy i nadziei. Z tego powodu ksiądz w Wenezueli musi koniecznie dać z siebie wszystko, Ksiądz musi przekazać serce(...) musi być obrazem Chrystusa". 

Pomimo trudności, Luis Fernando ma nadzieję. ponieważ ewangelizacja w Wenezueli się nie kończy. "W naszej kulturze formacja religijna rozpoczyna się od dom. Wśród ludności istnieje wyraźna świadomość znaczenia Boga w naszym życiu. To pierwsze podejście do wiary prawie zawsze przychodzi z pomocą dziadków i rodziców. To oni jako pierwsi rozpalają w sercach dzieci miłość do Eucharystii, kult świętych i przejawy popularnej religijności. 

A po rodzinyPraca diecezji. "To Kościół jako pierwszy wychodzi naprzeciw potrzebom ludzi. (żywność, lekarstwa, edukacja, odzież, a nawet praca). Z wielką pomocą agencji takich jak Caritas i innych, moja diecezja ciężko pracuje, aby pomóc wszystkim potrzebującym i przynieść im promienie nadziei i Bożej miłości, które tak bardzo chcą poczuć. 


Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych

Dziekan: jego nawrócenie dzięki teologii ciała

Dean Spiller ma 32 lata i jest seminarzystą w archidiecezji Johannesburg w RPA. Studiuje w Rzymie "dzięki życzliwości i hojności mojej diecezji oraz programowi stypendialnemu CARF", mówi. Jest rezydentem Kolegium Kościelnego Sedes Sapientiae i studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Wciąż zaskoczony swoim powołaniem do kapłaństwa, "inną ścieżką niż te oferowane i wywyższane przez świat", opowiada swoje świadectwo powołania.

"Miałem doświadczenie podążania wieloma różnymi ścieżkami na różnych etapach mojego życia. Niektóre z nich były moimi własnymi decyzjami, ale innym razem byłem prowadzony przez propozycje składane mi przez innych". Siedy niektóre z tych dróg przynosiły mi chwilowe szczęście, zawsze zastanawiałem się: czy to jest moja droga, czy to jest naprawdę najważniejsza rzecz w życiu? Po pewnym czasie poszukiwań w końcu zdałem sobie sprawę, że ścieżki, które doprowadziły mnie do pewnego prawdziwego i trwałego zaangażowania, zawsze okazywały się tymi, którymi prowadził mnie Nasz Pan. 

Prawdziwe szczęście 

Kiedy zdałem sobie sprawę, że naprawdę nie mogę osiągnąć prawdziwego szczęścia bez Jezusa, zacząłem powierzać swoje decyzje modlitwie, aby On kierował moimi drogami. Na początku nie było to łatwe, w moim życiu ciągnęły się złe nawyki, ale stopniowo, z pomocą Jego łaski, dobrych przyjaciół, kierownictwa duchowego i sakramentów, stałem się bardziej otwarty na Pana.

Zacząłem od małych decyzji, takich jak jakiej muzyki powinienem słuchać, czy powinienem zaakceptować te filmy, które mój przyjaciel piracił, a skończyłem na większych: czy powinienem poważnie potraktować moje powołanie i być otwartym na opuszczenie wszystkiego, co mam i ludzi, których kocham, aby odkryć Bożą wolę dla mojego życia? . Był to, jak sądzę, jeden z najważniejszych kroków w kierunku bardziej autentycznego życia chrześcijańskiego, który ostatecznie otworzył mnie na to powołanie".

Rodzina katolicka 

Moja młodsza siostra Shannon i ja zostaliśmy wychowani w wierze katolickiej. Byliśmy dobrze sytuowani dzięki ciężkiej pracy moich rodziców. Ich miłość, zaangażowanie i poświęcenie, a także zainteresowanie naszym życiem, to cechy moich rodziców, które wpłynęły na moją historię powołania.

Rodzina mojego ojca (Johna) zawsze była katolicka, podczas gdy moja matka (Sharon) nie była, chociaż często przygotowywała nas w każdą niedzielę do uczestnictwa we Mszy Świętej (i uczestniczyła w niej również przez większość tygodni). Ostatecznie moja mama przeszła na katolicyzm około osiem lat temu, ku radości i podekscytowaniu nas wszystkich.

Moja matka, katoliczka czy nie, zawsze była najbardziej bezinteresowną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Zawsze byliśmy zżytą rodziną. Fakt, że moi rodzice obchodzili w tym roku 37. rocznicę ślubu, jest świadectwem ich miłości i oddania naszej rodzinie i sobie nawzajem. Ich przykład nauczył mnie prawdziwego znaczenia miłości w każdych okolicznościach.

Styl życia w młodości 

Jako nastolatek uczęszczałem do świeckiej szkoły średniej. W tym czasie moja siostra i ja uczęszczaliśmy na lekcje katechizmu i zostaliśmy bierzmowani. Szczerze mówiąc, na tym etapie mój poziom zainteresowania zajęciami był zwykle oparty na tym, czy dziewczyna z naszej klasy, która mi się podobała, będzie tam w tym tygodniu (takie są drogi nastolatków, chociaż nie ma wątpliwości, że Pan wykorzystał to, aby zbliżyć mnie do Niego).

Od czasu do czasu uczęszczałem do grupy młodzieżowej w naszej parafii, ale było to dla mnie bardziej wydarzenie towarzyskie. Wierzę, że podczas bierzmowania miałem szczere pragnienie naśladowania naszego Pana, Ale mój styl życia i przyjaciele nie stwarzali warunków do prowadzenia prawdziwie chrześcijańskiego życia, więc przez wiele lat prowadziłem dwa życia: jedno od poniedziałku do soboty, a drugie w niedzielę.

Po ukończeniu szkoły średniej studiowałem i ukończyłemdyplom z informatyki i (co dziwne) psychologii. Po ukończeniu studiów spędziłem dwa lata pracując jako konsultant w firmie partnerskiej Microsoft, w czasie, w którym wiele się o sobie dowiedziałem i rozwinąłem się jako osoba w kontaktach z klientami, a także w przyjaźniach z kolegami, którzy nie zawsze podzielali moje przekonania.

Zdałem sobie również sprawę, że gdy ludzie martwią się, że ich komputery nie działają (lub czymkolwiek, czego nie rozumieją), generalnie niełatwo się z nimi dogadać. Nauczyło mnie to wiele o cierpliwości i zrozumieniu.

Kolejną rzeczą, która była dla mnie ważna po ukończeniu szkoły średniej, było dołączenie do do młodzieżowego duszpasterstwa muzycznego w parafii. Spotkałem tam dobrych ludzi, którzy mieli na mnie dobry wpływ (nie wspominając o tym, że nauczyli mnie grać na gitarze i śpiewać w grupie). Ta posługa naprawdę mi odpowiadała i wkrótce sam ćwiczyłem godzinami, a także próbowałem pisać własne piosenki jako modlitwy do naszego Pana.

Teologia ciała Jana Pawła II

W tym czasie zaangażowałem się w grupę w pobliskiej parafii, która badała i nauczała pism papieża Jana Pawła II na temat osoby ludzkiej, miłości i seksualności (często określanych jako "teologia ciała").

Spotykaliśmy się co tydzień przez prawie 5 lat i wkrótce zaczęliśmy prowadzić programy dla parafii, grup młodzieżowych i szkół średnich (zamiast świeckich programów edukacji seksualnej).

Po znalezieniu miejsca, w którym mogłem być sobą i dzielić się swoimi tęsknotami z innymi młodymi katolikami, przeżyłem głęboką podróż nawrócenia dzięki temu nauczaniu i dzięki niesamowitej nowo powstałej wspólnocie.

To nie był tylko duchowy moment, jak te, których doświadczyłem wcześniej na rekolekcjach, w których uczestniczyłem (po których często szybko wracałem do starego stylu życia). Z towarzystwem, ciągłym wsparciem i łaską, które otrzymałem w sakramentachByłem w stanie skorygować wiele zachowań, które zniszczyły moje relacje i ostatecznie uniemożliwiły mi głębszą wiarę.

Album z piosenkami 

 W świetle tego wszystkiego, a także po nagraniu i wydaniu albumu z chrześcijańskimi pieśniami uwielbienia, które napisałem w 2010 roku, zdecydowałem, że chociaż praca, którą wykonywałem, pomogła mi rozwinąć się osobiście, nie czułem, że wykorzystuję wszystkie talenty, które mam, w najbardziej efektywny sposób, aby pomagać innym i wykonywać dzieło Pana.

Na tym etapie zaproponowano mi pracę w liceum w charakterze webmastera, grafika, nauczyciela religii, nauczyciela wychowania fizycznego. rekolekcje i muzyk. Ta praca wydawała mi się krokiem w kierunku tego, do czego byłem najbardziej zdolny i przyjąłem ją po krótkim czasie rozeznania. Kontynuowałem również granie muzyki w mojej parafii podczas Mszy Świętych w każdą niedzielę.

Mój czas spędzony w szkole okazał się bardzo kształtujący na kilka sposobów. Dzielenie się wiarą katolicką z tymi młodymi ludźmi było naprawdę niesamowitym doświadczeniem.. To właśnie tam spotkałem mojego pierwszego oficjalnego kierownika duchowego.

Ojciec Manu, ksiądz z pracy, przychodził do szkoły co tydzień, aby rozmawiać z dziećmi i słuchać spowiedzi podczas spotkań grupy młodzieżowej. Wkrótce zacząłem rozmawiać z nim co tydzień i po raz pierwszy doświadczyłem stałego i znaczącego wzrostu w moim życiu duchowym. Nieustanna troska, modlitwa i rady ojca Manu naprawdę przyniosły obfite owoce w moim życiu duchowym.

Programy w parafiach i szkołach 

Po dwóch latach, "Fundacja dla osoby i rodziny". zaproponował mi pracę w organizacji, którą nasza grupa Theology of the Body założyła, aby udostępnić zasoby w bardziej przystępnych cenach w naszym kraju. Praca ze szkołami i parafiami rozwinęła się do tego stopnia, że zdecydowano, że potrzebny jest pełnoetatowy pracownik, który poprowadzi bazę do przodu i po namyśle przyjąłem tę pracę. 

W ciągu tych dwóch lat udało nam się wiele zrobić: Prezentujemy programy i prelekcje tysiącom mieszkańców RPA w szkołach, parafiach i na rekolekcjach na temat Boga, miłości, życia, seksu i seksualności.

Zorganizowaliśmy również wykład Christophera Westa (eksperta ds. teologii ciała ze Stanów Zjednoczonych) w naszym kraju; zorganizowaliśmy i poprowadziliśmy pierwsze w kraju rekolekcje Rachel's Vineyard poświęcone leczeniu aborcji; i zjednoczyliśmy katolików poprzez nasze liczne działania na rzecz budowania społeczności i wydarzenia społeczne.

Ta praca była dla mnie naprawdę satysfakcjonująca, a także niezwykle otwierająca oczy na środowisko i zmagania, z którymi borykają się dziś młodzi ludzie. Mogłem również doświadczyć z pierwszej ręki wielką mądrość i wyzwalającą moc nauk Kościoła, zwłaszcza jeśli chodzi o nasze ciała i relacje z innymi.

Możliwość przedstawienia prawdziwego znaczenia miłości zawsze była dla mnie czymś niesamowitym, poprzez moje osobiste doświadczenia, a także by móc odpowiedzieć prawdą Ewangelii na ważne pytania dotyczące trudnych kwestii, takich jak czystość, pornografia i homoseksualność.

Moje powołanie 

W tym czasie mój kierownik duchowy zasugerował, że powinienem zacząć modlić się o swoje powołanie. To był dla mnie trudny czas. Zdałem sobie sprawę, że przez wiele lat Tak bardzo bałem się powołania do kapłaństwa lub życia zakonnego, że nigdy nie pozwoliłem sobie na zgłębienie tego tematu.

Teraz jednak osiągnąłem punkt, w którym mogłem dostrzec niesamowitą moc i wartość kapłaństwa. Żyjąc w czystości w samotności, otworzyłem się na myśl, że może to być "dobro" dla mnie, a nie tylko dla innych ludzi.

Patrząc wstecz, widzę teraz, że nieświadomie uwierzyłem w jedno z kłamstw, które wmawiał mi świat. Mówi się, że w wielu kłamstwach diabła często ukryte są półprawdy i że w ten sposób sprawia on, że zgadzamy się z nim lub ulegamy pokusom.

To prawda, że każdy potrzebuje prywatności. Nie możemy żyć bez intymności; człowiek jest stworzony do miłości. Przez wiele lat wierzyłem w kłamstwo, że intymność można znaleźć tylko w romantycznych związkach (w fizycznej bliskości i ostatecznie w seksie).

Myślałem, że aby naprawdę spełnić ten wymóg, będę musiał mieć dziewczynę i pewnego dnia się ożenić. Jednak moje życie jako samotny mężczyzna doprowadziło mnie do tego, że z Bożą łaską prawdziwe przyjaźnie mogą być tak samo satysfakcjonujące jak każdy inny związek, a przede wszystkim do przeżywania prawdziwej przyjaźni z Jezusem, intymności z Nim.

Pewna zakonnica, którą słyszałem podczas wykładu, powiedziała, że intymność oznacza coś, co brzmi jak: "we mnie widzieć", tj. być poznanym i kochanym na naszych najgłębszych poziomach oraz głęboko poznawać i kochać innych. Możemy żyć bez seksu, ale nie możemy żyć bez intymności.

Dla wielu osób może to być dość oczywiste, ale dla mnie był to punkt zwrotny. Ta świadomość zmieniła moje życie. Zacząłem postrzegać historię mojej duchowej podróży w innym świetle. Wszystkie rzeczy, których próbowałem i które mi się nie udawały, wszystkie noce spędzone na organizowaniu spotkań młodzieżowych lub ćwiczeniu muzyki, nabrały dla mnie sensu w świetle tego powołania i sposobu życia.

"Ryzykując Boga". 

Po czasie modlitwy i rozeznawania oraz wielu rozmowach z kilkoma dobrymi kapłanami, zdecydowałem się skorzystać z okazji, "zaryzykować Boga", jak to mówią, i porozmawiać z moim biskupem o przyjęciu do archidiecezji jako seminarzysta.

Chociaż dla moich rodziców była to trudna do zaakceptowania rzeczywistość, dali mi swoje błogosławieństwo. Chociaż wiedziałem, że będzie to dla nich trudne, nigdy nie wątpiłem, że będą mnie wspierać, taka jest ich miłość i bezinteresowność. Nasz biskup jest dobrym i rozmodlonym człowiekiem, a fakt, że wysłał mnie na studia do Rzymu, był dla mnie niesamowitym momentem, a także kolejnym potwierdzeniem, że robię to z Bożym błogosławieństwem.

Zanim przyjechałem do Rzymu, świętowaliśmy narodziny pierwszej córki mojej siostry. Żartowaliśmy, że Pan zesłał mojej rodzinie zastępstwo na czas mojej nieobecności (ale i tak dał mi czas, by ją poznać i zostać jej ojcem chrzestnym).

Uniwersytet z setkami seminarzystów 

Miesiące później jestem w Rzymie, mieszkam na uniwersytecie z setkami seminarzystów i księży. Codziennie chłonę kulturę, łaskę i wiedzę oferowaną mi przez wieczne miasto, życie duchowe uniwersytetu i niesamowicie kompetentnych i świętych profesorów na uniwersytecie. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża.

Codziennie jestem też upokarzany przez niesamowitą hojność i służbę wszystkich, dzięki którym możemy tu być. Jestem naprawdę wdzięczny CARF i wszystkim moim dobroczyńcom za ich hojność i miłość, i chcę, aby wiedzieli, że modlę się za nich jako siostry i bracia. 

Kiedy Bóg cię wzywa, a ty nie słuchasz

Simone Moretti przygotowuje się do bycia ksiądz Karola Boromeusza, należący do charyzmatu Komunia i Wyzwolenie, studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Urodził się w 1988 r. w katolickiej rodzinie, która wychowała go w wierze. Podobnie jak wielu współczesnych młodych ludzi, po przyjęciu sakramentu bierzmowania odszedł od Kościoła. Nie widział związku między wiarą a konkretnym życiem. 

Spotkanie z Panem 

Pan jednak go nie opuścił i wyszedł mu na spotkanie. Sprowadził go z powrotem w działalności Komunia i wyzwolenie (CyL), kiedy był jeszcze nastolatkiem. To doświadczenie naznaczyło jego życie. Pewnego lata został zaproszony na obóz w górach przez Juventud Estudiantil, grupę młodzieżową CyL. 

W tej wspólnocie, uczestnicząc w obozach, rekolekcjach i życiu wspólnotowym, widział i doświadczał intensywności życia, która go fascynowała. 

Odkrywanie Kościoła katolickiego poprzez komunię i wyzwolenie  

Z czasem zdał sobie sprawę, że źródłem tego intensywnego życia była wiara. Uczestnicząc w życiu ruchu zobaczył, że relacja z Bogiem, która uległa zerwaniu, odzyskała spójność, nabrała wigoru i siły. Dzięki temu spotkaniu na nowo odkrył swoją relację z Jezusem i powrócił do Kościoła, miejsce, w którym Jezus Chrystus wyciągnął do niego rękę i towarzyszył mu

"A jeśli Bóg chce, żebym został księdzem?"

To właśnie w tej atmosferze wiary, modlitwy i przyjaźni Simone po raz pierwszy pomyślała o kapłaństwo. Pewnego dnia, podczas mszy w parafii, wyobraził sobie siebie na miejscu księdza podczas homilii, myśląc o tym, co mógłby powiedzieć. Po mszy miał wrażenie, że to wyobrażenie nie było przypadkowe. 

Z tym pomysłem w głowie poszedł do swojej matki, która przekazała mu wiarę. Zapytał ją: "A co, jeśli Bóg chce, żebym został księdzem, bo ja nie chcę! Jej mądra odpowiedź przeszyła jego serce: "Czy myśli pan, że Bóg mógłby poprosić pana o zrobienie czegoś wbrew pańskiemu szczęściu? 

W kolejnych latach liceum radość i szczęście ze spotkania z Chrystusem rosły, także dzięki pielgrzymce do Czarnej Madonny w Częstochowie, gdzie po raz pierwszy spotkał księży z bractwa Komunia i Wyzwolenie św.

Studia fizyczne

Z tym ziarnem w sercu rozpoczął studia uniwersyteckie z fizyki, uczestnicząc w zajęciach i szkoleniach z innymi członkami Comunione e Liberazione. W tej rzeczywistości Kościoła nawiązał jedne ze swoich najgłębszych przyjaźni, wszystkie zjednoczone więzią z Chrystusem. 

W tych latach mógł doświadczyć, jak wiara w Jezusa ma związek ze wszystkim: z nauką, z zajęciami na uniwersytecie, z przyjaźniami i jak czyni wszystko piękniejszym i prawdziwszym. Jak mówi zdanie Romano Guardiniego, W doświadczeniu wielkiej miłości wszystko, co się dzieje, staje się wydarzeniem w swojej własnej sferze. 

Przyjaciel, który porzucił wszystko dla Chrystusa 

I wtedy nadszedł kolejny punkt zwrotny w jego życiu. Bóg nie puszczał jego ręki. Pod koniec ostatnich lat studiów przyjaciel powiedział mu, że zamierza poświęcić całe swoje życie Chrystusowi. I wtedy przyszło jej do głowy, że on mógłby zrobić to samo. Na początku jej to nie odpowiadało: miał inne plany, dziewczynę...

Próbował kontynuować swój życiowy projekt, ale Pan wciąż pukał do drzwi jego serca. Nie dawał mu spokoju. Zerwał więc ze swoją dziewczyną i wyjechał do Hiszpanii, aby zrobić doktorat z fizyki, myśląc, że ukłucie Boga zniknie. Następnie pracował na uniwersytecie i został badaczem i doktorem fizyki w Hiszpanii.

Ale żądło Pana nie zniknie.... 

sacerdote comunión y liberación

W poszukiwaniu drogi naprzód

"Jednak przez cały ten czas prosiłem Pana, aby mi pomógł, aby mi towarzyszył. Przede wszystkim prosiłem Go, aby wskazał mi drogę i dał mi siłę, by nią podążać. Często przychodziły mi na myśl Jego słowa: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? 

Simone miała wszystko, czego mogła zapragnąć: dobrą pracę, którą lubiła, dobrą pensję, kolejną dziewczynę, ale im bardziej ignorowała zaproszenie Pana, tym bardziej wszystkie rzeczy, które miała, traciły swój smak. 

W końcu się poddałPostanowiłem stawić czoła temu zaproszeniu od Pana, który był tak cierpliwy wobec mnie i czekał tak długo, nigdy nie przestając mnie delikatnie wzywać. Więc wszedłem do seminarium I w końcu doświadczyłem pokoju odpowiadania Panu, pokoju i radości z mówienia Mu każdego dnia "Oto jestem", stawiając wszystko na Jego wierność i łaskę.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Przewodniczący samorządu studenckiego na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Pięć sposobów na zwiększenie liczby seminarzystów i księży

1. zaangażowanie całej społeczności, ruchów i parafii.

W święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Światowy Dzień Modlitw o Świętość Kapłanów i seminarzystów. W 2019 r., z okazji tego dnia, papież Franciszek zaprosił wszystkich katolików za pośrednictwem swojej sieci modlitewnej do modlitwy za kapłanów i studentów studiujących w seminariach, "aby w trzeźwości i pokorze swojego życia angażowali się w aktywną solidarność, zwłaszcza z najuboższymi".

W Fundacja CARF W tym roku rozpoczynamy małą kampanię zachęcającą Państwa do modlitwy o świętość wszystkich kapłanów.

2) Młodzi księża jako wzór do naśladowania dla seminarzystów.

Duszpasterstwo powołań, które służy jako żyzna gleba dla nowych powołań, zaczyna się od wielu modlitw, zwłaszcza w adoracja Najświętszego Sakramentu z godzinami świętymi w parafiach, z młodszymi kapłanami zaangażowanymi w duszpasterstwo młodzieży. W ten sposób, intensyfikując swoje życie wewnętrzne i miłość do Jezusa-Eucharystii, a także mając kapłanów jako wzór do naśladowania, wielu mogłoby rozważyć powołanie do kapłaństwa. 

3. Postać ojca dla przyszłych seminarzystów i księży.

Papież Franciszek zapewnia nas, że "ojcostwo powołania duszpasterskiego polega na dawaniu życia, sprawianiu, by życie wzrastało; nie pomijając życia wspólnoty". Święty Józef jest dobrym wzorem zarówno dla seminarzystów, jak i ich wychowawców na drodze do kapłaństwa. Dzięki całkowitemu oddaniu siebie Jezus jest przejawem czułości Ojca. Dlatego "Jezus wzrastał w mądrości, w postawie i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2, 52).

Papież mówi nam, że każdy kapłan czy biskup powinien móc powiedzieć jak św. Paweł: "[...] przez Ewangelię to ja was zrodziłem dla Chrystusa Jezusa" (1 Kor 4, 15). Paweł był bardzo zatroskany o formację kapłanów. W swoim pierwszym liście do Koryntian mówi stanowczo: "Czy chcecie, abym przyszedł do was z kijem, czy z miłością i w duchu łagodności? Formatorzy i księża towarzyszący seminarzystom muszą być jak dobry ojciec, który słucha, towarzyszy, wita i koryguje delikatnie, ale stanowczo. 

4. Rodzina chrześcijańska jako rozsadnik powołań.

Rodzina jest pierwszym podmiotem duszpasterstwa powołań (we wszystkich obszarach Kościoła). Rodzina chrześcijańska zawsze była humusem i "mediacją edukacyjną" dla narodzin i rozwoju powołań, zarówno celibatowych, kapłańskich, jak i zakonnych. 

A duszpasterstwo rodzin która integruje wymiar powołaniowy, musi także formować rodziców w dialogu z ich synami i córkami na temat ich wiary i ich rozumienia naśladowania Jezusa. Ale przede wszystkim, powołania wyrastają z przykładu rodziców w ich miłości do Boga i do siebie nawzajem.

5. Proszę wspierać formację seminarzystów.

Papież Franciszek wymienia cztery filary wspierające formację każdego seminarzysty: życie duchowe, modlitwę, życie wspólnotowe i życie apostolskie. Zagłębia się również w duchowy wymiar seminarzystów, kładąc szczególny nacisk na "formację serca".

Posiadanie dobrze wyszkolonych księży jest bardzo ważne. wysokie koszty dla diecezji. Po wstąpieniu do seminarium aspirant do kapłaństwa ma przed sobą co najmniej pięć lat studiów kościelnych, co odpowiada tytułowi licencjata i specjalizacji. Po nich następują co najmniej dwa lata studiów doktoranckich, w tym ukończenie pracy badawczej. 

W wielu diecezjach, zwłaszcza w krajach ubogich, brakuje albo środków na utrzymanie seminarzystów, albo księży z wystarczającym wykształceniem, aby być formatorami seminaryjnymi i zapewnić kandydatom odpowiednią opiekę. To właśnie tutaj Fundacja CARF i Państwa pomoc. Swoją darowizną przyczyniają się Państwo do formacji i utrzymania księży diecezjalnych i seminarzystów na studiach w Rzymie i Pampelunie z zobowiązaniem do powrotu do diecezji, z której pochodzą.

"Zawód" z przyszłością.

Benedykt XVI, z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010, rozpoczął list od anegdoty ze swojej młodości. Kiedy w grudniu 1944 r. młody Joseph Ratzinger został powołany do służby wojskowej, dowódca kompanii zapytał każdego mężczyznę, kim chciałby zostać w przyszłości. Odpowiedział, że chce być katolickim księdzem. Podporucznik odpowiedział: "Będzie pan musiał wybrać coś innego. W nowych Niemczech księża nie są już potrzebni.

Wiedziałem - mówi Ojciec Święty - że te "nowe Niemcy" dobiegają końca i że po ogromnych zniszczeniach, jakie to szaleństwo przyniosło krajowi, kapłani będą bardziej potrzebni niż kiedykolwiek". Benedykt XVI dodaje, że "nawet teraz jest wielu ludzi, którzy w taki czy inny sposób uważają, że katolickie kapłaństwo nie jest "zawodem" z przyszłością, ale raczej należy do przeszłości". Pomimo tego obecnego sentymentu, rzeczywistość jest taka, że kapłaństwo ma przyszłość, ponieważ - jak mówi sam papież na początku swojego listu do seminarzystów - "nawet w epoce technologicznej dominacji świata i globalizacji, ludzie nadal będą potrzebować Boga, Boga objawionego w Jezusie Chrystusie, który gromadzi nas w Kościele powszechnym, aby uczyć się z Nim i przez Niego prawdziwego życia oraz mieć obecne i działające kryteria prawdziwego człowieczeństwa".


Bibliografia:

Papież Franciszek, List apostolski Patris corde

Europejski Kongres Powołań, dokument roboczy.

Papież Franciszek, Orędzie na 57 Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

Benedykt XVI, List z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010.