"W Wenezueli kapłan musi oddać swoje serce, być obrazem Chrystusa".

Seminarzysta z diecezji CabimasLuis Fernando Morales ma 31 lat i od roku studiuje, aby zostać księdzem w Pampelunie. Wiarę otrzymał od swojej rodziny, a jego babcia odegrała bardzo ważną rolę w jego życiu. rozeznanie swojego powołania.

"Szukałem Pana we wszystkich niewłaściwych miejscach"

Wspierała całą rodzinę w wierze, zachęcając Luisa Fernando, jego młodszego brata i kuzynów do uczestnictwa w sakramentach, do poszukiwania osobistego spotkania z Chrystusem, do kontynuowania katechezy.... 

Mimo to w młodości trzymał się z dala od kościoła. Chodził do kościoła tylko podczas świąt patronalnych lub gdy prosiła go o to babcia. Szukał Boga w niewłaściwych miejscach, gdzie nie można Go znaleźć, a wiara jest bardzo wypaczona. Ale wątpliwości co do istnienia Boga i wiara jego rodzina nie zniknął.

Z rodziną w dniu wstąpienia do seminarium duchownego.

Pozytywny wpływ grupy młodzieżowej 

Nalegania babci przyczyniły się do jego kapłańskiej drogi. Wraz z sąsiadem został zaproszony do wzięcia udziału w parafialnej akcji młodzieżowej. Mieli reprezentować żywą drogę krzyżową i potrzebowali kogoś, kto reprezentowałby świętego Piotra. Poprosili więc Luisa Fernando, który, mimo że nie zamierzał nawet brać udziału w Drodze Krzyżowej. Masazaakceptowani, ponieważ byli bardzo dobrą grupą młodzi ludzie

Pozytywny wpływ tej grupy był decydujący. Zaczęło się od jego pierwszych kroków w wierze i przed Jezus w Najświętszym Sakramencie Doświadczał wątpliwości, emocji, pytań i odpowiedzi. Adoracja eucharystyczna naznaczyła jego życie. To było przed i po, które zmieniło jego wiarę. 

"Nie wiedziałem, czego Bóg ode mnie chce.

Jego życie toczyło się dalej, a kiedy ukończył edukację przemysłową w dziedzinie elektryczności, pracował jako nauczyciel statystyki i elektroniki w University Institute of Technology Readic UNIR. Chociaż był zadowolony ze swojej pracy, czuł, że nie była ona satysfakcjonująca. Nie czuł się też spełniony ze swoją dziewczyną, mimo że często chodzili razem na mszę. Za każdym razem, gdy ksiądz podnosił konsekrowany chleb, czuł, że Bóg go wzywa. Był z wiernymi, ale widział, że Bóg prosi go, aby był w prezbiterium. Nie mógł do końca rozeznać, czego Pan od niego chce. 

Przygoda z kapłaństwem w Bidasoa

Aż w końcu podjął decyzję. Porzucił swoje życie, aby rozpocząć przygodę bycia ksiądz. W wieku 26 lat wstąpił do seminarium propedeutycznego diecezji Cabimas. Następnie, po ukończeniu roku formacji wstępnej, został wysłany wraz z resztą kolegów, aby rozpocząć pierwszy rok filozofii w seminarium prowincjalnym w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Prawie trzy lata później został wysłany przez swojego biskupa do seminarium w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Bidasoa International Ecclesiastical College. 

Jego doświadczenie w Bidasoa jest "nie do opisania".Nie ma czegoś takiego jak wielkość i błogosławieństwo, które Pan dał mi, abym mógł być w stanie uformować się jako ksiądz w Bidasoa. Otrzymałem kilka referencji od moich braci z diecezji o ich niezapomnianych doświadczeniach, ale to jest niedopowiedzenie", mówi. Jest również bardzo wdzięczny za szkolenie Doskonałe nauczanie, które otrzymują Państwo na University of Navarra, prowadzone przez świetnych profesjonalistów, którzy uczą z dobrą pedagogiką i doskonałymi narzędziami dydaktycznymi. 

Cechy księdza w XXI wieku: człowiek odważny 

Luis Fernando komentuje również w tej historii, czym jest ksiądz XXI wieku, w społeczeństwie, które jest w dużej mierze zsekularyzowanyMusi być człowiekiem modlitwy, który żyje w widzialnej komunii z Kościołem. Ksiądz musi być odważnym człowiekiem, który nie boi się płynąć pod prąd. na wyzwania stawiane przez dzisiejsze społeczeństwo. Musi być kimś zdolnym do niesienia Miłości Chrystusa całemu światu. Ale nie tylko słowami, ale także swoim świadectwem i spójnością życia". 

Ksiądz pośród młodych ludzi w Wenezueli

Młodzi kapłani muszą być prawdziwymi pasterzami z zapachem owiec, tak jak Papież Franciszek. "Ale nie zapach perfum lub wygląd owiec.... NIE. To musi być prawdziwy zapach owcy i do tego służy, Konieczne jest, aby pasterz wszedł do owczarni, poznał swoje owce, ich trudności, ich dolegliwości. Stamtąd będzie mógł opiekować się i pasterzować prawdziwej trzodzie, którą Pan mu powierzył". 

Ewangelizacja w Wenezueli nie ustaje 

Pomimo sytuacji w Wenezueli ewangelizacja jest możliwe. Trudne wyzwanie, ale nie niemożliwe, ponieważ Bóg zawsze działa. "W moim kraju, podobnie jak na całym świecie, trzeba najpierw zacząć od spójności życia. Obecnie Mieszkańcy Wenezueli jest bardzo przygnębiony trudną sytuacją, przez którą przechodzi. Ludzie szukają i potrzebują słów zachęty, otuchy i nadziei. Z tego powodu ksiądz w Wenezueli musi koniecznie dać z siebie wszystko, Ksiądz musi przekazać serce(...) musi być obrazem Chrystusa". 

Pomimo trudności, Luis Fernando ma nadzieję. ponieważ ewangelizacja w Wenezueli się nie kończy. "W naszej kulturze formacja religijna rozpoczyna się od dom. Wśród ludności istnieje wyraźna świadomość znaczenia Boga w naszym życiu. To pierwsze podejście do wiary prawie zawsze przychodzi z pomocą dziadków i rodziców. To oni jako pierwsi rozpalają w sercach dzieci miłość do Eucharystii, kult świętych i przejawy popularnej religijności. 

A po rodzinyPraca diecezji. "To Kościół jako pierwszy wychodzi naprzeciw potrzebom ludzi. (żywność, lekarstwa, edukacja, odzież, a nawet praca). Z wielką pomocą agencji takich jak Caritas i innych, moja diecezja ciężko pracuje, aby pomóc wszystkim potrzebującym i przynieść im promienie nadziei i Bożej miłości, które tak bardzo chcą poczuć. 


Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych

Dziekan: jego nawrócenie dzięki teologii ciała

Dean Spiller ma 32 lata i jest seminarzystą w archidiecezji Johannesburg w RPA. Studiuje w Rzymie "dzięki życzliwości i hojności mojej diecezji oraz programowi stypendialnemu CARF", mówi. Jest rezydentem Kolegium Kościelnego Sedes Sapientiae i studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Wciąż zaskoczony swoim powołaniem do kapłaństwa, "inną ścieżką niż te oferowane i wywyższane przez świat", opowiada swoje świadectwo powołania.

"Miałem doświadczenie podążania wieloma różnymi ścieżkami na różnych etapach mojego życia. Niektóre z nich były moimi własnymi decyzjami, ale innym razem byłem prowadzony przez propozycje składane mi przez innych". Siedy niektóre z tych dróg przynosiły mi chwilowe szczęście, zawsze zastanawiałem się: czy to jest moja droga, czy to jest naprawdę najważniejsza rzecz w życiu? Po pewnym czasie poszukiwań w końcu zdałem sobie sprawę, że ścieżki, które doprowadziły mnie do pewnego prawdziwego i trwałego zaangażowania, zawsze okazywały się tymi, którymi prowadził mnie Nasz Pan. 

Prawdziwe szczęście 

Kiedy zdałem sobie sprawę, że naprawdę nie mogę osiągnąć prawdziwego szczęścia bez Jezusa, zacząłem powierzać swoje decyzje modlitwie, aby On kierował moimi drogami. Na początku nie było to łatwe, w moim życiu ciągnęły się złe nawyki, ale stopniowo, z pomocą Jego łaski, dobrych przyjaciół, kierownictwa duchowego i sakramentów, stałem się bardziej otwarty na Pana.

Zacząłem od małych decyzji, takich jak jakiej muzyki powinienem słuchać, czy powinienem zaakceptować te filmy, które mój przyjaciel piracił, a skończyłem na większych: czy powinienem poważnie potraktować moje powołanie i być otwartym na opuszczenie wszystkiego, co mam i ludzi, których kocham, aby odkryć Bożą wolę dla mojego życia? . Był to, jak sądzę, jeden z najważniejszych kroków w kierunku bardziej autentycznego życia chrześcijańskiego, który ostatecznie otworzył mnie na to powołanie".

Rodzina katolicka 

Moja młodsza siostra Shannon i ja zostaliśmy wychowani w wierze katolickiej. Byliśmy dobrze sytuowani dzięki ciężkiej pracy moich rodziców. Ich miłość, zaangażowanie i poświęcenie, a także zainteresowanie naszym życiem, to cechy moich rodziców, które wpłynęły na moją historię powołania.

Rodzina mojego ojca (Johna) zawsze była katolicka, podczas gdy moja matka (Sharon) nie była, chociaż często przygotowywała nas w każdą niedzielę do uczestnictwa we Mszy Świętej (i uczestniczyła w niej również przez większość tygodni). Ostatecznie moja mama przeszła na katolicyzm około osiem lat temu, ku radości i podekscytowaniu nas wszystkich.

Moja matka, katoliczka czy nie, zawsze była najbardziej bezinteresowną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Zawsze byliśmy zżytą rodziną. Fakt, że moi rodzice obchodzili w tym roku 37. rocznicę ślubu, jest świadectwem ich miłości i oddania naszej rodzinie i sobie nawzajem. Ich przykład nauczył mnie prawdziwego znaczenia miłości w każdych okolicznościach.

Styl życia w młodości 

Jako nastolatek uczęszczałem do świeckiej szkoły średniej. W tym czasie moja siostra i ja uczęszczaliśmy na lekcje katechizmu i zostaliśmy bierzmowani. Szczerze mówiąc, na tym etapie mój poziom zainteresowania zajęciami był zwykle oparty na tym, czy dziewczyna z naszej klasy, która mi się podobała, będzie tam w tym tygodniu (takie są drogi nastolatków, chociaż nie ma wątpliwości, że Pan wykorzystał to, aby zbliżyć mnie do Niego).

Od czasu do czasu uczęszczałem do grupy młodzieżowej w naszej parafii, ale było to dla mnie bardziej wydarzenie towarzyskie. Wierzę, że podczas bierzmowania miałem szczere pragnienie naśladowania naszego Pana, Ale mój styl życia i przyjaciele nie stwarzali warunków do prowadzenia prawdziwie chrześcijańskiego życia, więc przez wiele lat prowadziłem dwa życia: jedno od poniedziałku do soboty, a drugie w niedzielę.

Po ukończeniu szkoły średniej studiowałem i ukończyłemdyplom z informatyki i (co dziwne) psychologii. Po ukończeniu studiów spędziłem dwa lata pracując jako konsultant w firmie partnerskiej Microsoft, w czasie, w którym wiele się o sobie dowiedziałem i rozwinąłem się jako osoba w kontaktach z klientami, a także w przyjaźniach z kolegami, którzy nie zawsze podzielali moje przekonania.

Zdałem sobie również sprawę, że gdy ludzie martwią się, że ich komputery nie działają (lub czymkolwiek, czego nie rozumieją), generalnie niełatwo się z nimi dogadać. Nauczyło mnie to wiele o cierpliwości i zrozumieniu.

Kolejną rzeczą, która była dla mnie ważna po ukończeniu szkoły średniej, było dołączenie do do młodzieżowego duszpasterstwa muzycznego w parafii. Spotkałem tam dobrych ludzi, którzy mieli na mnie dobry wpływ (nie wspominając o tym, że nauczyli mnie grać na gitarze i śpiewać w grupie). Ta posługa naprawdę mi odpowiadała i wkrótce sam ćwiczyłem godzinami, a także próbowałem pisać własne piosenki jako modlitwy do naszego Pana.

Teologia ciała Jana Pawła II

W tym czasie zaangażowałem się w grupę w pobliskiej parafii, która badała i nauczała pism papieża Jana Pawła II na temat osoby ludzkiej, miłości i seksualności (często określanych jako "teologia ciała").

Spotykaliśmy się co tydzień przez prawie 5 lat i wkrótce zaczęliśmy prowadzić programy dla parafii, grup młodzieżowych i szkół średnich (zamiast świeckich programów edukacji seksualnej).

Po znalezieniu miejsca, w którym mogłem być sobą i dzielić się swoimi tęsknotami z innymi młodymi katolikami, przeżyłem głęboką podróż nawrócenia dzięki temu nauczaniu i dzięki niesamowitej nowo powstałej wspólnocie.

To nie był tylko duchowy moment, jak te, których doświadczyłem wcześniej na rekolekcjach, w których uczestniczyłem (po których często szybko wracałem do starego stylu życia). Z towarzystwem, ciągłym wsparciem i łaską, które otrzymałem w sakramentachByłem w stanie skorygować wiele zachowań, które zniszczyły moje relacje i ostatecznie uniemożliwiły mi głębszą wiarę.

Album z piosenkami 

 W świetle tego wszystkiego, a także po nagraniu i wydaniu albumu z chrześcijańskimi pieśniami uwielbienia, które napisałem w 2010 roku, zdecydowałem, że chociaż praca, którą wykonywałem, pomogła mi rozwinąć się osobiście, nie czułem, że wykorzystuję wszystkie talenty, które mam, w najbardziej efektywny sposób, aby pomagać innym i wykonywać dzieło Pana.

Na tym etapie zaproponowano mi pracę w liceum w charakterze webmastera, grafika, nauczyciela religii, nauczyciela wychowania fizycznego. rekolekcje i muzyk. Ta praca wydawała mi się krokiem w kierunku tego, do czego byłem najbardziej zdolny i przyjąłem ją po krótkim czasie rozeznania. Kontynuowałem również granie muzyki w mojej parafii podczas Mszy Świętych w każdą niedzielę.

Mój czas spędzony w szkole okazał się bardzo kształtujący na kilka sposobów. Dzielenie się wiarą katolicką z tymi młodymi ludźmi było naprawdę niesamowitym doświadczeniem.. To właśnie tam spotkałem mojego pierwszego oficjalnego kierownika duchowego.

Ojciec Manu, ksiądz z pracy, przychodził do szkoły co tydzień, aby rozmawiać z dziećmi i słuchać spowiedzi podczas spotkań grupy młodzieżowej. Wkrótce zacząłem rozmawiać z nim co tydzień i po raz pierwszy doświadczyłem stałego i znaczącego wzrostu w moim życiu duchowym. Nieustanna troska, modlitwa i rady ojca Manu naprawdę przyniosły obfite owoce w moim życiu duchowym.

Programy w parafiach i szkołach 

Po dwóch latach, "Fundacja dla osoby i rodziny". zaproponował mi pracę w organizacji, którą nasza grupa Theology of the Body założyła, aby udostępnić zasoby w bardziej przystępnych cenach w naszym kraju. Praca ze szkołami i parafiami rozwinęła się do tego stopnia, że zdecydowano, że potrzebny jest pełnoetatowy pracownik, który poprowadzi bazę do przodu i po namyśle przyjąłem tę pracę. 

W ciągu tych dwóch lat udało nam się wiele zrobić: Prezentujemy programy i prelekcje tysiącom mieszkańców RPA w szkołach, parafiach i na rekolekcjach na temat Boga, miłości, życia, seksu i seksualności.

Zorganizowaliśmy również wykład Christophera Westa (eksperta ds. teologii ciała ze Stanów Zjednoczonych) w naszym kraju; zorganizowaliśmy i poprowadziliśmy pierwsze w kraju rekolekcje Rachel's Vineyard poświęcone leczeniu aborcji; i zjednoczyliśmy katolików poprzez nasze liczne działania na rzecz budowania społeczności i wydarzenia społeczne.

Ta praca była dla mnie naprawdę satysfakcjonująca, a także niezwykle otwierająca oczy na środowisko i zmagania, z którymi borykają się dziś młodzi ludzie. Mogłem również doświadczyć z pierwszej ręki wielką mądrość i wyzwalającą moc nauk Kościoła, zwłaszcza jeśli chodzi o nasze ciała i relacje z innymi.

Możliwość przedstawienia prawdziwego znaczenia miłości zawsze była dla mnie czymś niesamowitym, poprzez moje osobiste doświadczenia, a także by móc odpowiedzieć prawdą Ewangelii na ważne pytania dotyczące trudnych kwestii, takich jak czystość, pornografia i homoseksualność.

Moje powołanie 

W tym czasie mój kierownik duchowy zasugerował, że powinienem zacząć modlić się o swoje powołanie. To był dla mnie trudny czas. Zdałem sobie sprawę, że przez wiele lat Tak bardzo bałem się powołania do kapłaństwa lub życia zakonnego, że nigdy nie pozwoliłem sobie na zgłębienie tego tematu.

Teraz jednak osiągnąłem punkt, w którym mogłem dostrzec niesamowitą moc i wartość kapłaństwa. Żyjąc w czystości w samotności, otworzyłem się na myśl, że może to być "dobro" dla mnie, a nie tylko dla innych ludzi.

Patrząc wstecz, widzę teraz, że nieświadomie uwierzyłem w jedno z kłamstw, które wmawiał mi świat. Mówi się, że w wielu kłamstwach diabła często ukryte są półprawdy i że w ten sposób sprawia on, że zgadzamy się z nim lub ulegamy pokusom.

To prawda, że każdy potrzebuje prywatności. Nie możemy żyć bez intymności; człowiek jest stworzony do miłości. Przez wiele lat wierzyłem w kłamstwo, że intymność można znaleźć tylko w romantycznych związkach (w fizycznej bliskości i ostatecznie w seksie).

Myślałem, że aby naprawdę spełnić ten wymóg, będę musiał mieć dziewczynę i pewnego dnia się ożenić. Jednak moje życie jako samotny mężczyzna doprowadziło mnie do tego, że z Bożą łaską prawdziwe przyjaźnie mogą być tak samo satysfakcjonujące jak każdy inny związek, a przede wszystkim do przeżywania prawdziwej przyjaźni z Jezusem, intymności z Nim.

Pewna zakonnica, którą słyszałem podczas wykładu, powiedziała, że intymność oznacza coś, co brzmi jak: "we mnie widzieć", tj. być poznanym i kochanym na naszych najgłębszych poziomach oraz głęboko poznawać i kochać innych. Możemy żyć bez seksu, ale nie możemy żyć bez intymności.

Dla wielu osób może to być dość oczywiste, ale dla mnie był to punkt zwrotny. Ta świadomość zmieniła moje życie. Zacząłem postrzegać historię mojej duchowej podróży w innym świetle. Wszystkie rzeczy, których próbowałem i które mi się nie udawały, wszystkie noce spędzone na organizowaniu spotkań młodzieżowych lub ćwiczeniu muzyki, nabrały dla mnie sensu w świetle tego powołania i sposobu życia.

"Ryzykując Boga". 

Po czasie modlitwy i rozeznawania oraz wielu rozmowach z kilkoma dobrymi kapłanami, zdecydowałem się skorzystać z okazji, "zaryzykować Boga", jak to mówią, i porozmawiać z moim biskupem o przyjęciu do archidiecezji jako seminarzysta.

Chociaż dla moich rodziców była to trudna do zaakceptowania rzeczywistość, dali mi swoje błogosławieństwo. Chociaż wiedziałem, że będzie to dla nich trudne, nigdy nie wątpiłem, że będą mnie wspierać, taka jest ich miłość i bezinteresowność. Nasz biskup jest dobrym i rozmodlonym człowiekiem, a fakt, że wysłał mnie na studia do Rzymu, był dla mnie niesamowitym momentem, a także kolejnym potwierdzeniem, że robię to z Bożym błogosławieństwem.

Zanim przyjechałem do Rzymu, świętowaliśmy narodziny pierwszej córki mojej siostry. Żartowaliśmy, że Pan zesłał mojej rodzinie zastępstwo na czas mojej nieobecności (ale i tak dał mi czas, by ją poznać i zostać jej ojcem chrzestnym).

Uniwersytet z setkami seminarzystów 

Miesiące później jestem w Rzymie, mieszkam na uniwersytecie z setkami seminarzystów i księży. Codziennie chłonę kulturę, łaskę i wiedzę oferowaną mi przez wieczne miasto, życie duchowe uniwersytetu i niesamowicie kompetentnych i świętych profesorów na uniwersytecie. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża.

Codziennie jestem też upokarzany przez niesamowitą hojność i służbę wszystkich, dzięki którym możemy tu być. Jestem naprawdę wdzięczny CARF i wszystkim moim dobroczyńcom za ich hojność i miłość, i chcę, aby wiedzieli, że modlę się za nich jako siostry i bracia. 

Kiedy Bóg cię wzywa, a ty nie słuchasz

Simone Moretti przygotowuje się do bycia ksiądz Karola Boromeusza, należący do charyzmatu Komunia i Wyzwolenie, studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Urodził się w 1988 r. w katolickiej rodzinie, która wychowała go w wierze. Podobnie jak wielu współczesnych młodych ludzi, po przyjęciu sakramentu bierzmowania odszedł od Kościoła. Nie widział związku między wiarą a konkretnym życiem. 

Spotkanie z Panem 

Pan jednak go nie opuścił i wyszedł mu na spotkanie. Sprowadził go z powrotem w działalności Komunia i wyzwolenie (CyL), kiedy był jeszcze nastolatkiem. To doświadczenie naznaczyło jego życie. Pewnego lata został zaproszony na obóz w górach przez Juventud Estudiantil, grupę młodzieżową CyL. 

W tej wspólnocie, uczestnicząc w obozach, rekolekcjach i życiu wspólnotowym, widział i doświadczał intensywności życia, która go fascynowała. 

Odkrywanie Kościoła katolickiego poprzez komunię i wyzwolenie  

Z czasem zdał sobie sprawę, że źródłem tego intensywnego życia była wiara. Uczestnicząc w życiu ruchu zobaczył, że relacja z Bogiem, która uległa zerwaniu, odzyskała spójność, nabrała wigoru i siły. Dzięki temu spotkaniu na nowo odkrył swoją relację z Jezusem i powrócił do Kościoła, miejsce, w którym Jezus Chrystus wyciągnął do niego rękę i towarzyszył mu

"A jeśli Bóg chce, żebym został księdzem?"

To właśnie w tej atmosferze wiary, modlitwy i przyjaźni Simone po raz pierwszy pomyślała o kapłaństwo. Pewnego dnia, podczas mszy w parafii, wyobraził sobie siebie na miejscu księdza podczas homilii, myśląc o tym, co mógłby powiedzieć. Po mszy miał wrażenie, że to wyobrażenie nie było przypadkowe. 

Z tym pomysłem w głowie poszedł do swojej matki, która przekazała mu wiarę. Zapytał ją: "A co, jeśli Bóg chce, żebym został księdzem, bo ja nie chcę! Jej mądra odpowiedź przeszyła jego serce: "Czy myśli pan, że Bóg mógłby poprosić pana o zrobienie czegoś wbrew pańskiemu szczęściu? 

W kolejnych latach liceum radość i szczęście ze spotkania z Chrystusem rosły, także dzięki pielgrzymce do Czarnej Madonny w Częstochowie, gdzie po raz pierwszy spotkał księży z bractwa Komunia i Wyzwolenie św.

Studia fizyczne

Z tym ziarnem w sercu rozpoczął studia uniwersyteckie z fizyki, uczestnicząc w zajęciach i szkoleniach z innymi członkami Comunione e Liberazione. W tej rzeczywistości Kościoła nawiązał jedne ze swoich najgłębszych przyjaźni, wszystkie zjednoczone więzią z Chrystusem. 

W tych latach mógł doświadczyć, jak wiara w Jezusa ma związek ze wszystkim: z nauką, z zajęciami na uniwersytecie, z przyjaźniami i jak czyni wszystko piękniejszym i prawdziwszym. Jak mówi zdanie Romano Guardiniego, W doświadczeniu wielkiej miłości wszystko, co się dzieje, staje się wydarzeniem w swojej własnej sferze. 

Przyjaciel, który porzucił wszystko dla Chrystusa 

I wtedy nadszedł kolejny punkt zwrotny w jego życiu. Bóg nie puszczał jego ręki. Pod koniec ostatnich lat studiów przyjaciel powiedział mu, że zamierza poświęcić całe swoje życie Chrystusowi. I wtedy przyszło jej do głowy, że on mógłby zrobić to samo. Na początku jej to nie odpowiadało: miał inne plany, dziewczynę...

Próbował kontynuować swój życiowy projekt, ale Pan wciąż pukał do drzwi jego serca. Nie dawał mu spokoju. Zerwał więc ze swoją dziewczyną i wyjechał do Hiszpanii, aby zrobić doktorat z fizyki, myśląc, że ukłucie Boga zniknie. Następnie pracował na uniwersytecie i został badaczem i doktorem fizyki w Hiszpanii.

Ale żądło Pana nie zniknie.... 

sacerdote comunión y liberación

W poszukiwaniu drogi naprzód

"Jednak przez cały ten czas prosiłem Pana, aby mi pomógł, aby mi towarzyszył. Przede wszystkim prosiłem Go, aby wskazał mi drogę i dał mi siłę, by nią podążać. Często przychodziły mi na myśl Jego słowa: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? 

Simone miała wszystko, czego mogła zapragnąć: dobrą pracę, którą lubiła, dobrą pensję, kolejną dziewczynę, ale im bardziej ignorowała zaproszenie Pana, tym bardziej wszystkie rzeczy, które miała, traciły swój smak. 

W końcu się poddałPostanowiłem stawić czoła temu zaproszeniu od Pana, który był tak cierpliwy wobec mnie i czekał tak długo, nigdy nie przestając mnie delikatnie wzywać. Więc wszedłem do seminarium I w końcu doświadczyłem pokoju odpowiadania Panu, pokoju i radości z mówienia Mu każdego dnia "Oto jestem", stawiając wszystko na Jego wierność i łaskę.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Przewodniczący samorządu studenckiego na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Pięć sposobów na zwiększenie liczby seminarzystów i księży

1. zaangażowanie całej społeczności, ruchów i parafii.

W święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Światowy Dzień Modlitw o Świętość Kapłanów i seminarzystów. W 2019 r., z okazji tego dnia, papież Franciszek zaprosił wszystkich katolików za pośrednictwem swojej sieci modlitewnej do modlitwy za kapłanów i studentów studiujących w seminariach, "aby w trzeźwości i pokorze swojego życia angażowali się w aktywną solidarność, zwłaszcza z najuboższymi".

W Fundacja CARF W tym roku rozpoczynamy małą kampanię zachęcającą Państwa do modlitwy o świętość wszystkich kapłanów.

2) Młodzi księża jako wzór do naśladowania dla seminarzystów.

Duszpasterstwo powołań, które służy jako żyzna gleba dla nowych powołań, zaczyna się od wielu modlitw, zwłaszcza w adoracja Najświętszego Sakramentu z godzinami świętymi w parafiach, z młodszymi kapłanami zaangażowanymi w duszpasterstwo młodzieży. W ten sposób, intensyfikując swoje życie wewnętrzne i miłość do Jezusa-Eucharystii, a także mając kapłanów jako wzór do naśladowania, wielu mogłoby rozważyć powołanie do kapłaństwa. 

3. Postać ojca dla przyszłych seminarzystów i księży.

Papież Franciszek zapewnia nas, że "ojcostwo powołania duszpasterskiego polega na dawaniu życia, sprawianiu, by życie wzrastało; nie pomijając życia wspólnoty". Święty Józef jest dobrym wzorem zarówno dla seminarzystów, jak i ich wychowawców na drodze do kapłaństwa. Dzięki całkowitemu oddaniu siebie Jezus jest przejawem czułości Ojca. Dlatego "Jezus wzrastał w mądrości, w postawie i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2, 52).

Papież mówi nam, że każdy kapłan czy biskup powinien móc powiedzieć jak św. Paweł: "[...] przez Ewangelię to ja was zrodziłem dla Chrystusa Jezusa" (1 Kor 4, 15). Paweł był bardzo zatroskany o formację kapłanów. W swoim pierwszym liście do Koryntian mówi stanowczo: "Czy chcecie, abym przyszedł do was z kijem, czy z miłością i w duchu łagodności? Formatorzy i księża towarzyszący seminarzystom muszą być jak dobry ojciec, który słucha, towarzyszy, wita i koryguje delikatnie, ale stanowczo. 

4. Rodzina chrześcijańska jako rozsadnik powołań.

Rodzina jest pierwszym podmiotem duszpasterstwa powołań (we wszystkich obszarach Kościoła). Rodzina chrześcijańska zawsze była humusem i "mediacją edukacyjną" dla narodzin i rozwoju powołań, zarówno celibatowych, kapłańskich, jak i zakonnych. 

A duszpasterstwo rodzin która integruje wymiar powołaniowy, musi także formować rodziców w dialogu z ich synami i córkami na temat ich wiary i ich rozumienia naśladowania Jezusa. Ale przede wszystkim, powołania wyrastają z przykładu rodziców w ich miłości do Boga i do siebie nawzajem.

5. Proszę wspierać formację seminarzystów.

Papież Franciszek wymienia cztery filary wspierające formację każdego seminarzysty: życie duchowe, modlitwę, życie wspólnotowe i życie apostolskie. Zagłębia się również w duchowy wymiar seminarzystów, kładąc szczególny nacisk na "formację serca".

Posiadanie dobrze wyszkolonych księży jest bardzo ważne. wysokie koszty dla diecezji. Po wstąpieniu do seminarium aspirant do kapłaństwa ma przed sobą co najmniej pięć lat studiów kościelnych, co odpowiada tytułowi licencjata i specjalizacji. Po nich następują co najmniej dwa lata studiów doktoranckich, w tym ukończenie pracy badawczej. 

W wielu diecezjach, zwłaszcza w krajach ubogich, brakuje albo środków na utrzymanie seminarzystów, albo księży z wystarczającym wykształceniem, aby być formatorami seminaryjnymi i zapewnić kandydatom odpowiednią opiekę. To właśnie tutaj Fundacja CARF i Państwa pomoc. Swoją darowizną przyczyniają się Państwo do formacji i utrzymania księży diecezjalnych i seminarzystów na studiach w Rzymie i Pampelunie z zobowiązaniem do powrotu do diecezji, z której pochodzą.

"Zawód" z przyszłością.

Benedykt XVI, z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010, rozpoczął list od anegdoty ze swojej młodości. Kiedy w grudniu 1944 r. młody Joseph Ratzinger został powołany do służby wojskowej, dowódca kompanii zapytał każdego mężczyznę, kim chciałby zostać w przyszłości. Odpowiedział, że chce być katolickim księdzem. Podporucznik odpowiedział: "Będzie pan musiał wybrać coś innego. W nowych Niemczech księża nie są już potrzebni.

Wiedziałem - mówi Ojciec Święty - że te "nowe Niemcy" dobiegają końca i że po ogromnych zniszczeniach, jakie to szaleństwo przyniosło krajowi, kapłani będą bardziej potrzebni niż kiedykolwiek". Benedykt XVI dodaje, że "nawet teraz jest wielu ludzi, którzy w taki czy inny sposób uważają, że katolickie kapłaństwo nie jest "zawodem" z przyszłością, ale raczej należy do przeszłości". Pomimo tego obecnego sentymentu, rzeczywistość jest taka, że kapłaństwo ma przyszłość, ponieważ - jak mówi sam papież na początku swojego listu do seminarzystów - "nawet w epoce technologicznej dominacji świata i globalizacji, ludzie nadal będą potrzebować Boga, Boga objawionego w Jezusie Chrystusie, który gromadzi nas w Kościele powszechnym, aby uczyć się z Nim i przez Niego prawdziwego życia oraz mieć obecne i działające kryteria prawdziwego człowieczeństwa".


Bibliografia:

Papież Franciszek, List apostolski Patris corde

Europejski Kongres Powołań, dokument roboczy.

Papież Franciszek, Orędzie na 57 Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

Benedykt XVI, List z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010.

"Zobaczyłem mojego proboszcza szczęśliwego i Pan podbił moje serce".

Pochodzi z rodzina Ma pięcioro rodzeństwa, czterech chłopców i jedną dziewczynkę. Mając matkę katoliczkę i ojca protestanta, małżeństwo pracujące w branży spożywczej, jest bardzo dumny ze swoich rodziców, zarówno za wartości, które im przekazali, jak i za to, jak ciężko pracowali, aby zapewnić im wszystkim wszechstronne wykształcenie. "Byli dla nas wszystkich wielkim wsparciem. Przekazali nam bardzo dobre wartości i przekazali je nam wszystkim" - mówi. Ich matka jest bardzo zadowolona z ich powołanie do kapłaństwa A jego ojciec szanuje go i wspiera w chęci zostania księdzem. "Moje starsze rodzeństwo nie jest zbyt kościelne, a mama zachęca ich do wiary. Bóg ma swój czas dla każdego.

Służba społeczeństwu jako ksiądz

Dani zawsze lubił studiować i szkolić się, aby służyć społeczeństwu. Studiował nauki pedagogiczne i pracował jako nauczyciel w chrześcijańskiej szkole protestanckiej. Od czasu studiów Pan przygotowywał jego ścieżkę.

Podczas studiów jego powołanie do bycia księdzem. "Wszystko zaczęło się, gdy mój proboszcz zaproponował mi wstąpienie do seminarium, o czym nie myślałem, ale było to światło i drzwi, które otworzyły się w moim życiu. Po tym zaproszeniu wydarzyły się następujące rzeczy kilka wydarzeń w jego życiu, które wzbudziły w nim determinację, by wypełniać wolę Bożą.

Podczas mszy o uzdrowienie

Pewnego dnia, kiedy był w bazylice swojej diecezji, w masa lecznicza Prałat zaskakująco powiedział: "Jestem bardzo wdzięczny biskupowi za wizytę biskupa u chorych: "Jest młody człowiek, który jest zainteresowany wstąpieniem do seminarium, aby zostać księdzem i jest teraz w trakcie rozeznawania". To właśnie wtedy Dani zrozumiał, że to Chrystus go wzywa. "To ja o tym mówiłem" - mówi.

Od tego momentu zaczął zastanawiać się nad swoimi powołanie i czym jest ksiądz. To było bardzo ważne w jego życiu. Jego miłość do Kościoła wzrosła, a świadectwo jego proboszcza, który był bardzo oddany ludziom, Kościołowi i życiu w służbie, było decydującym czynnikiem.

Widziałem mojego proboszcza szczęśliwego

"Zobaczyłem w moim proboszczu bardzo szczęśliwe życie, poświęcone Panu i innym jako kapłan. To podbiło moje serce całkowicie oddać się Kościołowi i do kapłaństwa. Kolejne wydarzenie w jego życiu, które odcisnęło na nim silne piętno: modlitwa przed Najświętszym Sakramentem W kościele usłyszał za sobą modlącą się osobę. "Kiedy wyszliśmy na ulicę, odwrócił się do mnie, myśląc, że jestem proboszczem. Jego słowa mocno mnie poruszyły; był to dla mnie kolejny znak od Pana, że jestem proboszczem. powołany do kapłaństwa. Powołanie jest tajemnicą, ale Bóg wzywa pana w codziennych wydarzeniach".

Dani Alexander Guerrero z grupą młodych ludzi.
W seminarium w wieku 22 lat

Po tych wydarzeniach wstąpił do seminarium w wieku 22 lat w swojej diecezji Nuestra Señora de la Altagracia. W wieku 25 lat, jego biskup wysłał go na studia do Hiszpanii aby przygotować się do kapłaństwa, i przez rok mieszkał w Międzynarodowe Seminarium Bidasoa i studiuje teologię na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry.

Kiedy powiedział swoim przyjaciołom, że zostawia wszystko, aby zostać księdzem, próbowali go odwieść: "Moi przyjaciele próbowali mnie przekonać, abym nie wstępował do seminarium, dali mi tysiąc powodów, że nie będę już miał żony (miałem dziewczynę, gdy miałem 17 lat), nie będę miał rodziny, nie będę miał dzieci, że porzucę zawód, do którego się przygotowałem. Ale moje powołanie było silniejsze i żadna z tych rzeczy mnie nie powstrzymała. Teraz zrozumieli, że jestem zadowolony z mojej decyzji i wspierają mnie.  

Dla Dani, jedną z cech charakterystycznych Ksiądz XXI wieku jest bycie blisko ludzi i blisko młodych ludzi. "Musi zaangażować się w działania i hobby młodych ludzi i wykorzystać tę przestrzeń, aby ewangelizować. I że bardzo kocha swój Kościół. W swoim przepowiadaniu powinien głosić słowo Boże i dawać świadectwo, że jest chrześcijaninem i świętym kapłanem. Poprzez nasze świadectwo możemy zachęcić ludzi do odnalezienia Boga. Dlatego przekazywanie wiary poprzez świadectwo i troskę o ludzi uważam za najważniejszą rzecz dla księdza w dzisiejszych czasach.

Zachęcanie młodych ludzi

Ten młody seminarzysta z Dominikany uważa, że młodzi ludzie są dziś "bardzo rozproszeni przez rzeczy tego świata, przez sieci, technologię i modę. Wszystko to przyniosło wiele zamieszania młodym ludziom w naszym społeczeństwie, którzy podążają za błędnymi ideologiami. To młodzi katolicy Musimy dawać świadectwo naszej wiary, pokazywać, że można być młodym i chrześcijaninem. Niech zobaczą w nas światło. Prawdziwe szczęście leży w podążaniu za Chrystusem" - mówi.

Religią dominującą w Republice Dominikańskiej jest katolicyzm, choć jest też wielu protestantów. Z tego powodu jest przekonany, że aby ewangelizować, najważniejszą rzeczą jest formacja doktrynalna z katecheci. "Im lepiej jesteśmy przygotowani, tym lepiej będziemy mogli głosić Chrystusa innym. Wielu katolików przechodzi do kościoła protestanckiego z powodu braku przygotowania. Nieświadomy katolik to przyszły protestant.

"My, katolicy, musimy dawać świadectwo naszej wiary, pokazywać, że można być młodym i chrześcijaninem. Niech zobaczą w nas światło. Prawdziwe szczęście leży w podążaniu za Chrystusem".

Dani Alexander Guerrero

Z tego powodu jest niezmiernie wdzięczny ludziom, którzy umożliwiają tak wielu seminarzystom z tak wielu części świata studiowanie w celu zostania księdzem. Bidasoa i na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry lub w Uniwersytet Świętego Krzyża w Rzymie. "Dzięki dobroczyńcom Fundacji CARF szkolimy się z wielkim entuzjazmem, aby powrócić do naszych diecezji z entuzjazmem, aby móc ewangelizować. Niech Bóg Państwu odpłaci".


Marta SantínDziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

Międzynarodowe Seminarium Bidasoa i Fundacja CARF

W jaki sposób Bidasoa i Fundacja CARF współpracują ze sobą?

Relacja istniejąca pomiędzy Międzynarodowym Seminarium Duchownym Bidasoa a Fundacją CARF jest przykładem współpracy i zaangażowania społecznego. Większość seminarzystów jest w stanie kontynuować studia dzięki hojnej pomocy dobroczyńców Fundacji CARF, którzy współpracują finansowo, w zależności od swoich możliwości, na rzecz aby żadne powołanie nie zostało utracone.

Międzynarodowe seminarium Bidasoa

Jest to międzynarodowe seminarium przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry. Zostało erygowane przez Stolicę Apostolską w 1988 roku i ma swoją siedzibę w Pampelunie, w mieście Nawarra. Cizur MenorApartament znajduje się bardzo blisko kampusu uniwersyteckiego.

Plan formacyjny Międzynarodowego Seminarium Bidasoa jest inspirowany dokumentami Soboru Watykańskiego II, w szczególności Optatam totius y Presbyterorum ordinisAdhortacja apostolska Pastores dabo vobis i Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis Kongregacji ds. Duchowieństwa.

Kapłani według serca Chrystusa

Celem Międzynarodowego Seminarium Bidasoa jest towarzyszenie powołaniowe przyszłym kapłanom, a zatem "rozeznawanie powołania, pomoc w odpowiadaniu na wezwanie i przygotowanie do przyjęcia sakramentu kapłaństwa z jego łaskami i obowiązkami". Pastores dabo vobis, 61.

seminario internacional bidasoa

Formacja ludzka, duchowa, duszpasterska i intelektualna

W Międzynarodowym Seminarium Duchownym Bidasoa najważniejsze jest umożliwienie seminarzystom spotkania z Chrystusem. Praca formacyjna jest ukierunkowana na seminarzystów aspirujących do bycia alter Christus we wszystkich aspektach swojego życia, ponieważ poprzez sakrament święceń będzie uczestniczył "w jedynym kapłaństwie i posłudze Chrystusa". Presbyterorum Ordinis, 7. Aspiranci do kapłaństwa muszą być przekonani o potrzebie zdobycia dojrzałej, zrównoważonej i wystarczająco skonsolidowanej osobowości ludzkiej, która sprawi, że otrzymany dar zabłyśnie przed innymi i pozwoli im wytrwać w podążaniu za Mistrzem, nawet w trudnych czasach.

Formacja duszpasterska, którą kandydaci do Międzynarodowego Seminarium Bidasoa otrzymują od kierownika duchowego i wychowawców, ma na celu rozwinięcie w każdym z nich duszy kapłańskiej; serca ojca i pasterza, przesiąkniętego tymi samymi uczuciami Chrystusa. 

Formację kapłańską uzupełnia praca naukowa i dydaktyczna prowadzona na Uniwersytecie Nawarry, gdzie celem jest kształcenie poprzez rozbudzanie miłości do prawdy. Szczególnie u seminarzystów, których spotykają w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa, kładzie się nacisk na znaczenie studiów, które przygotowują ich do przyszłego rozwoju posługi kapłańskiej w dzisiejszym świecie.

Seminarzyści protagonistami swojego procesu formacyjnego

W ciągu 35 lat istnienia Międzynarodowego Seminarium Bidasoa, czyli w tym samym czasie co Fundacja CARF, prawie tysiąc seminarzystów z wielu krajów dojrzewało do powołania kapłańskiego pod opieką formatorów tego seminarium.

Opierając się na przekonaniu o znaczeniu wolności osobistej jako niezbędnego środka do osiągnięcia niezbędnej dojrzałości ludzkiej, duchowej, intelektualnej i misyjnej, starali się przekazać każdemu seminarzyście, że każdy musi być protagonistą swojego procesu formacyjnego, wiedząc, że odpowiedzialna wolność jest zakorzeniona w atmosferze zaufania, przyjaźni, otwartości i radości.

Jest to możliwe dzięki temu, że seminarzyści, z których niektórzy pochodzą z odległych zakątków Hiszpanii, z radością dzielą to samo formacyjne doświadczenie studiów, zajęć, modlitwy, zajęć duszpasterskich, spotkań i wycieczek.

Seminarzyści w jedności z biskupem swojej diecezji

Międzynarodowy charakter stanowi bogate doświadczenie ludzkie i kościelne, które pomaga wzrastać w każdym seminarzyście w duchu katolickim, uniwersalnym i apostolskim. Podobnie, Międzynarodowe Seminarium Duchowne Bidasoa wspiera jedność każdego z seminarzystów z ich biskupem i kapłanami z ich diecezjalnego prezbiterium.

Dlaczego Fundacja CARF jest jednym z głównych dobroczyńców Międzynarodowego Seminarium Bidasoa? 

Seminarzyści w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa pochodzą z różnych części świata. Są oni wysyłani przez swoich biskupów w celu otrzymania odpowiedniej formacji do przyszłej pracy kapłańskiej w swoich diecezjach. 

To biskupi proszą o stypendia Uniwersytet Nawarry, który z kolei prosi o pomoc Fundację CARF. Celem fundacji jest zapewnienie tym młodym ludziom solidnego przygotowania teologicznego, ludzkiego i duchowego na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry i Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża (Rzym). Każdego roku umożliwia to ponad 5000 dobroczyńców.

Oprócz formacji na uniwersytetach kościelnych, seminarzyści potrzebują atmosfery zaufania i wolności, braterskiej i rodzinnej atmosfery, która ułatwia jasne i szczere otwarcie serca oraz integralną formację; taką atmosferę znajdują w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa.

W roku akademickim 2022/23 Fundacja CARF przeznaczyła 2 106 689 euro na stypendia mieszkaniowe i czesne.

Coroczne spotkanie dobroczyńców Fundacji CARF z seminarzystami Międzynarodowego Seminarium Bidasoa.

Każdego roku Fundacja CARF, we współpracy z Międzynarodowym Seminarium Duchownym w Bidasoa, organizuje spotkanie seminarzystów i dobroczyńców. Jest to intymny dzień, w którym obie strony, dobroczyńca i beneficjent, mają okazję poznać się nawzajem, wspólnie przeżyć Eucharystię i cieszyć się obiadem oraz wizytą w seminarium i festiwalem muzycznym, który studenci przygotowują jako sposób podziękowania tym, którzy umożliwiają im szkolenie w Bidasoa.

Dzień kończy się długo wyczekiwanym momentem, gdy osoby odpowiedzialne za Radę Działań Społecznych (PAS) Fundacji CARF przekazują walizki (plecaki) z naczyniami świętymi seminarzystom, którzy są na ostatnim roku studiów. Zawierają one wszystkie przedmioty liturgiczne niezbędne do odprawiania Mszy Świętej w odległych miastach lub wioskach, gdzie ledwo mają to, czego potrzebują, w tym wykonaną na zamówienie albę dla każdego z przyszłych księży.

Na koniec wspólna adoracja przed Najświętszym Sakramentem oraz wizyta w przydrożnym sanktuarium Matki Pięknej Miłości, znajdującym się na terenie kampusu Uniwersytetu Nawarry.

"Jestem bardzo wdzięczny, że mogę studiować w Bidasoa, ponieważ mogę z pierwszej ręki zobaczyć oblicze Kościoła powszechnego. To dlatego, że my, seminarzyści w Bidasoa, pochodzimy z ponad 15 krajów. Inną rzeczą, której pośrednio uczymy się w Międzynarodowym Seminarium Duchownym w Bidasoa, jest dbałość o drobiazgi, zwłaszcza w przygotowaniu celebracji liturgicznych. Robimy to nie dlatego, że chcemy być perfekcjonistami, ale dlatego, że kochamy Boga i chcemy starać się robić i prezentować Bogu to, co najlepsze poprzez małe rzeczy.

Binsar, 21 lat, z Indonezji.