"Historia pokazuje nam, że Bóg nigdy nie zostawia swojego ludu samego".

Obecnie ten gwatemalski kapłan jest proboszczem parafii El Señor de Esquipulas, a także wikariuszem biskupim w kościele św. Południowo-wschodni wikariat Matki Bożej z Guadalupe w archidiecezji Santiago de Guatemala. W latach 2005-2007 jego biskup wysłał go do Rzymu, aby studiował historię Kościoła na Uniwersytecie w Rzymie. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża Pomogło mu to lepiej zrozumieć swoją wiarę, a także lepiej przekazywać ją tysiącom wiernych w tych latach. Podczas pobytu w Rzymie mieszkał w Kolegium Kapłańskim Tiberino, w którym mógł nasiąkać i karmić się powszechnością Kościoła. 

Ziarno wiary

W dzieciństwie don Luis Enrique Ortiz otrzymał ziarno wiary w domu, w rodzina wypełniona miłością Boga. Od najmłodszych lat uczyła się, że każde błogosławieństwo jest darem od Boga. Nawet podczas rodzinnych prób, niechęć nigdy nie wchodziła w grę. Zawsze powtarzała sobie: "Bóg jest dobry".

Wśród jego najbardziej żywych wspomnień jest Pierwsza Komunia Święta, sakrament, który zmienił jego życie. Od chwili, gdy dowiedziała się o zapisaniu na katechezę przygotowawczą, tęsknota za przyjęciem Jezusa w Najświętszym Sakramencie stała się jej znakiem rozpoznawczym. Nadszedł ten dzień i poczuła coś nieporównywalnego. Wtedy przypomniała sobie zdanie swojej rodziny: "Bóg jest dobry".

Ciche powołanie do kapłaństwa

Wezwanie do kapłaństwo nie rozbrzmiał jak nagły grzmot, ale jak delikatny szmer, który nasilał się przez lata. Wpływ rodziny był pierwszym echem, gdzie miłość Boża była przeżywana codziennie. Na uniwersytecie ziarno kiełkowało dalej podczas wolontariatu w marginalnych regionach Gwatemali. Gdziekolwiek się udał, ludzie mówili mu: "Byłby pan wspaniałym ksiądz"To było stwierdzenie, które zdziwiło młodego Luisa Enrique. 

Był zdumiony za każdym razem, gdy to słyszał, ponieważ był to bardzo intymny pomysł, o którym nikomu nie mówił. Wkrótce jednak zrozumiał, że to Bóg, posługując się głosami otaczających go osób, wzywa go do służby w Jego żniwach. Życie sakramentalne i odczuwanie całej miłości Boga doprowadziło go do podjęcia ostatecznego kroku. Bez żalu potwierdził, że Bóg był dobry, zaskakując go nawet wtedy, gdy sam czuł, że na to nie zasługuje.

ksiądz luis enrique 2

Rozdział rzymski: Studia w Wiecznym Mieście

W latach 2005-2007 jego biskup zlecił mu wyjazd do Rzymu w celu uzupełnienia formacji kapłańskiej poprzez studiowanie historii Kościoła na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Ten rozdział jego życia w wiecznym mieście stał się darem od Boga dla jego posługi. Mieszkał w Tyberiadzkim Kolegium Kapłańskim, chłonął uniwersalność Kościoła i zgłębiał głębię swojej wiary.

Uniwersytet Świętego Krzyża nie tylko dał mu wiedzę historyczną, ale otworzył mu oczy na Boże dzieło w całej historii ludzkości. Historia Kościoła stała się namacalnym świadectwem ręki Boga. Odkrył, jak pisma wielu świętych i papieży, którym nadano tytuł Doktorów Kościoła, do dziś mają swoją wagę. Jak ta mądrość, emanująca od Boga przez Ducha Świętego, jest ukryta i bardzo świeża. 

"Mój pobyt w Rzymie był bardzo pomocny dla mnie jako księdza, ponieważ otrzymałem narzędzia, aby móc uczyć świeckich, że nasza wiara nie jest fantazją, ale ma mocne podstawy, które sprawiają, że wierzący jest zaangażowany w studiowanie Boga. Zarówno duchowo, jak i osobiście, czyni to naszą posługę znaczącą, ponieważ historia pokazuje nam, że Bóg nigdy nie pozostawił swojego ludu samemu sobie, ale zawsze jest obecny w naszym życiu, a nawet bardziej, poprzez bycie innym. Alter Christus"..
Luis Enrique Ortiz, ksiądz z Gwatemali.

Wyzwania stojące przed księdzem

Prawie 25 lat kapłańskiego życia Luisa Enrique Ortiza zaprowadziło go na niezliczone ścieżki. Wśród najgłębszych doświadczeń, jakie miał jako ksiądz, podkreśla wizyty u chorych jako momenty, w których materializuje się Boże miłosierdzie. Spotkania te są nie tylko aktami służby, ale także okazją do dotknięcia boskości w ludzkiej słabości.

W obliczu wyzwań i niebezpieczeństw stojących przed księżmi w dzisiejszym społeczeństwie, ojciec Ortiz podkreśla potrzebę zarówno przygotowania akademickiego, jak i duchowego. W nieustannie zmieniającym się świecie, w którym wiara stoi w obliczu wyzwań, kapłan musi być latarnią, która oświetla podstawowe przesłanie: Miłość Boga.

Podsumowanie: dziedzictwo wiary w ruchu

Historia ojca Luisa Enrique Ortiza to żywa opowieść o wierze, powołaniu i służbie. Jego duszpasterska droga w archidiecezji Santiago de Guatemala jest nie tylko osobistym świadectwem, ale także źródłem inspiracji dla tych, którzy szukają światła w ciemności. Jego życie, utkane z boskich i ludzkich nici, nadal tworzy dziedzictwo miłości, służby i poświęcenia w drodze Kościoła.

"Choć jest ciężko, Panie, moje życie należy do Ciebie".

Jorman jest jedynym chłopcem w swojej rodzinie, najmłodszym z trzech sióstr. Jego rodzice zdecydowali się wyemigrować do Kolumbii, kiedy zostali zaskoczeni jego zamiarem wstąpienia do seminarium, aby zostać księdzem. Powiedzieli mu, że jeśli zostanie w Kolumbii, będzie mógł zostać księdzem. WenezuelaOni również mieli pozostać w kraju. "Ale powiedziałem im, że najlepiej będzie, jeśli dołączą do moich sióstr w Kolumbii, ponieważ były w trudnej sytuacji ekonomicznej. 

Nie jest łatwo powiedzieć Bogu "tak 

Państwa rodzina jest teraz z niego bardzo dumna. Są katolikami i choć na początku było to dla nich zaskoczeniem, wspierali go w jego decyzji, przekonani, że powiedzenie Bogu "tak" nie jest łatwą odpowiedzią. Ale Jorman nie zawsze był tak jednoznaczny. 

Do momentu wejścia do seminariumPrzeszedł przez kilka etapów. Jego proces powołaniowy był progresywny. Rozpoczął się w dzieciństwie, kiedy był zaangażowany w dzieła pontyfikalne w swoim kraju, w Misyjne dzieciństwo. W młodości był zaangażowany w Misja młodzieżowagdzie był diecezjalnym koordynatorem duszpasterstwa młodzieży. 

W Young Mission czuł, że Bóg chce, by Mu służył, by oddał dla Niego wszystko, ale on nie chciał słuchać Jego głosu. Aby zagłuszyć głos Boga, wolał spotykać się z dziewczynami, chodząc od dziewczyny do dziewczyny. Dopóki nie podzielił się z jedną z nich swoim pragnieniem wstąpienia do seminarium. Gdyby to nie była jego sprawa, wróciliby do siebie. Wspierała go bezwarunkowo, co było bardzo ważnym gestem dla Jormana. 

Skutki pandemii 

Podczas pandemii głos Boga rozbrzmiewał głośniej w jej sercu. "Cisza w domu z rodziną sprawiła, że byłam niespokojna w środku. Zostawiłam za sobą zgiełk mojego życia i miałam czas i spokój, aby słuchać Boga. To właśnie wtedy zdecydowałam się rozpocząć mój proces zawodowy w a online". 

Później, podczas rekolekcji powołaniowych, powtarzał, że wola Boża się wypełni: "Wiele razy unikałem Ciebie, Panie, ale nawet jeśli kosztuje to moje życie, to jest Twoje". Był to czas pewnych wątpliwości, które zostały rozwiane, gdy rektor seminarium zapytał go, czy w końcu chce zostać seminarzystą. "Powiedziałem "tak" i wyobraziłem sobie "tak" Maryi. Wtedy cała ziemia się zatrzymała, wokół mnie zapanowała całkowita cisza. 

"Liczę tylko na pańską siłę". 

Pierwszy rok seminarium był bardzo trudny. Dręczył go smutek i wątpliwości. Był bardzo zmęczony i czuł się daleko od swojej rodziny. Podczas Godziny Świętej oddał się Bogu: "Niech się dzieje Twoja wola, nie mam siły, liczę tylko na Ciebie". Poprosił o sygnał. Musiałem wiedzieć, czy Bóg naprawdę chce, abym został księdzem. 

Kilka dni później wikariusz generalny diecezji powiedział mu: "Biskup wybrał pana do studiowania na Uniwersytecie Nawarry i do pozostania w seminarium Bidasoa w Hiszpanii". I w tym momencie światło zmyło jego udrękę. Był w szoku. "Nie uważałem się za zdolnego do studiowania w Hiszpanii, ale przyszło mi do głowy, że to był znak, o który prosiłem Boga. Więc zgodziłem się. 

Marzenie Boga 

Teraz, w wieku 25 lat, znajduje się w Międzynarodowe Seminarium Bidasoa spełniając jego marzenie i "jego Śni mi się, że Bóg ma dla mnie. Bóg ma marzenia dla każdego, a my musimy je tylko zaakceptować i przyjąć. 

Jest przekonany, że jego "tak" dla Boga i dla szkolenie Kompleksowe szkolenie, które przechodzi w Pampelunie, przyczyni się do pomocy mieszkańcom Pampeluny. Wenezuela. "W moim kraju Kościół katolicki pośredniczy jako kanał dialogu w obliczu polaryzacji ludzi i instytucji. Ale przede wszystkim z duszpasterstwem społecznym i towarzyszeniem wiernym, aby nie byli bezradni w swoich zmaganiach". 

Księża XXI wieku 

A faktem jest, że młodzi ludzie księża XXI wieku mają bardzo specyficzną misję, każdy w swoim własnym przeznaczeniu. Dla Jormana muszą być "kreatywni i pomysłowi, z bardzo dobrą formacją doktrynalną i głębokim życiem wewnętrznym", zdolni do przekazywania tego, co otrzymali, na nowe sposoby i metodami.

"Myślę, że główne trudności dla księdza polegają dziś na znalezieniu skutecznych sposobów na nawiązanie kontaktu z ludźmi w coraz bardziej zsekularyzowanym i zdigitalizowanym społeczeństwie". 


Marta SantínDziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

"Znalazłem się w ciemnej dżungli, ponieważ zgubiłem prostą drogę".

Droga księdza dominikanina do prawdziwego szczęścia

W tętniącym życiem sercu Palermo, 3 maja 1980 roku, urodził się Salvatore di Fazio, dominikański ksiądz. W jego rodzinie Bóg i wiara były obojętne. Wychowany w pogoni za szczęściem, skupiony na pieniądzach i władzy, jego życie przybrało nieoczekiwany obrót w wieku 14 lat, kiedy jego rodzice nawrócili się i zaczęli uczęszczać do Kościoła, wyznaczając początek jego własnej duchowej podróży.

Zaczął regularnie chodzić do spowiedzi i dołączył do Młodzieży Franciszkańskiej w sąsiedztwie. Chociaż w tamtym czasie jego zaangażowanie w wiarę było bardziej aktem szacunku dla rodziców niż osobistym wyborem. W każdym razie iskra wiary, choć początkowo słaba, rozpaliła ogień, który w kolejnych latach stał się płonącym płomieniem i ostatecznie uczynił go kapłanem dominikańskim.

Sztuki walki, dziewczyna, dom, pies i samochód

W wieku 18 lat opuścił dom. Został instruktorem karate i kung-fu. W wieku 25 lat Salvatore mieszkał ze swoją dziewczyną i odnosił sukcesy zawodowe. W wieku 28 lat kupił dom, miał psa, samochód i pozornie idealne życie, dzieląc swój czas między dom, pracę i sport. Był jednak pochłonięty nieszczęściem. 

W tym czasie, dzięki spotkaniu z pewną osobą, stopniowo zaczął ponownie zbliżać się do Boga. W październiku 2008 roku, po dziesięciu latach ponownie przystąpił do spowiedzi. Zmiana była tak silna, że jego dziewczyna nie mogła tego znieść i po jedenastu latach związku postanowiła od niego odejść.

Ciemny las i utrata idealnego życia

Ciemny las, opisany przez Dantego Alighieri w jego Boska komediastał się żywą metaforą kryzysu egzystencjalnego Salvatore. Traumatyczne rozstanie z dziewczyną oznaczało dla niego początek mrocznego i nieznanego etapu. Ciemny las nie był zewnętrznym mrokiem, ale wewnętrzną podróżą, walką między światłem a ciemnością. Zainspirowany przez Dantego Alighieri, Salvatore znalazł się w środku swojej życiowej podróży, zagubiony, ale szukający kierunku.

Okres ten, charakteryzujący się emocjonalnym spustoszeniem, stał się introspektywną podróżą. Ciemność, daleka od bycia przeszkodą nie do pokonania, stała się katalizatorem głębokiej refleksji i poszukiwania sensu. "Po raz pierwszy zostałem poprowadzony ścieżką, której wcale nie wybrałem i to mnie zdezorientowało". Podobnie jak Dante Alighieri, "w połowie naszej życiowej podróży znalazłem się w ciemnym lesie, ponieważ prosta droga została zgubiona". Ale dżungla była "ciemna" nie dlatego, że była ciemność, ale dlatego, że nie był przyzwyczajony do tego całego światła, a to, co uważał za swoją "prostą ścieżkę", było w rzeczywistości krętym życiem, które sam wybrał.

Ponowne odkrycie wiary i prawdziwego szczęścia

Przez pięć lat Salvatore chodził wewnątrz Kościoła katolickiego. Prowadzony przez duchowego towarzysza, Salvatore badał głębię swojej duszy, rozumiejąc złożoność swojej egzystencji i rozpoznając Boże wezwanie. Ten okres odkupienia doprowadził go do zrozumienia swoich błędów i oderwania się od toksycznych przyjaźni. Każdy krok przybliżał go do Bożej miłości.

W tym czasie Salvatore przeszedł wewnętrzną metamorfozę, porzucając łańcuchy rozpaczy i niezadowolenia. Kościół, do którego początkowo zwrócił się jako tymczasowe schronienie, stał się fundamentem jego duchowego odrodzenia.

Londyn i kwestia egzystencjalna

W 2011 roku, szukając odpowiedzi, Salvatore przeprowadził się do Londynu. Miał nadzieję, że znajdzie tam kobietę, z którą będzie mógł stworzyć zdrową, chrześcijańską rodzinę. Ale chociaż poznał kilka bardzo miłych dziewczyn, związki nie wypaliły, ponieważ nie mógł znaleźć szczęścia, którego szukał. Praca, choć bardzo dobrze płatna, już go nie satysfakcjonowała. Z pomocą swojego duchowego ojca zadał sobie egzystencjalne pytanie: czy mógłby znaleźć szczęście w innym stanie życia?

To pozornie proste pytanie wywołało głęboką refleksję. Salvatore stał się nerwowy, był przekonany, że może być szczęśliwy tylko z kobietą u boku, ale był kwestionowany przez możliwość innego połączenia. Jednakże, ziarno powołanie Zakon, zasadzony wiele lat temu, zaczął kiełkować i zaczął się rozglądać, czy istnieje zakon, który mógłby zaspokoić jego pragnienie szczęścia.

Matka Boża Pompejańska, święty Dominik i święta Katarzyna ze Sieny, droga do zostania księdzem dominikaninem

Pewnej nocy, pogrążony w tych myślach, Salvatore przypomniał sobie obraz w pokoju babci: Madonnę z Pompejów. Pamiętał Madonnę, ale nie wiedział, kim byli ksiądz dominikanin i towarzysząca mu kobieta. Rozpoczął poszukiwania, które doprowadziły go do odkrycia świętego Dominika z Guzman i świętej Katarzyny ze Sieny. Połączenie było natychmiastowe, jakby postacie tych świętych czekały na siebie od zawsze.

Począwszy od 2012 roku, Salvatore coraz bardziej zbliżał się do Zakon Kaznodziejów we Włoszech. Jednak każde spotkanie było owiane wątpliwościami i próbami. Spotkania powołaniowe, prenowicjat i nowicjat były krokami w kierunku nieprawdopodobnego przeznaczenia sprzed lat: zostać księdzem dominikaninem. To właśnie w nowicjacie odkrył, że jest naprawdę szczęśliwy w swoim nowym stanie życia.

Po ośmiu latach formacji, podążając ścieżką świętych, takich jak Tomasz z Akwinu, Luis Bertrán i dominikański ksiądz błogosławiony Francisco de Posadas, Salvatore spełnił swoje marzenie o głoszeniu innym "dla ich zbawienia, mojego szczęścia i dla większej chwały Bożej".

Wdzięczność księdza dominikanina

"I właśnie z tego powodu kontynuuję studia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Dla księdza dominikanina studiowanie w celu głoszenia kazań jest świętym obowiązkiem! Z tego powodu chciałbym podziękować wszystkim dobroczyńcom Fundacji CARF za pomoc, jakiej udzielają księżom i seminarzystom, zarówno diecezjalnym, jak i diecezjalnym. religijnyabyśmy mogli lepiej służyć ludowi Bożemu".


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Przeszczep wątroby ojca Renela: na Haiti by umarł.

Święcenia kapłańskie przyjął w 2011 r., a przed przyjazdem do Hiszpanii był wikariuszem parafialnym, proboszczem, przewodniczącym diecezjalnej komisji ds. duszpasterstwa dzieci, kapelanem Legionu Maryi... W lipcu 2022 r., na prośbę swojego biskupa, przybył do Hiszpanii. Pampeluna aby pogłębić ich badania Teologii Moralnej na Uniwersytecie w Nawarze. 

17 lutego 2023 roku jego życie zmieniło się na zawsze. Został przyjęty do kliniki San Miguel w Pampelunie z powodu ostrego bólu. Lekarze wykryli poważny problem z wątrobą i został skierowany do kliniki San Miguel w Pampelunie. Clínica Universidad de Navarra (CUN). Według lekarzy jego wątroba przestała funkcjonować z powodu wirusa zapalenia wątroby typu B. 

Niedziela 26 lutego była jednym z dni, w których jej cierpienie był straszny. Jego przyjaciel, ojciec Fred, ochrzcił ten dzień "Czarną Niedzielą Ojca Renela". "Były dni, kiedy byłem nieprzytomny, nie miałem kontroli nad swoimi słowami i czynami. Bardzo cierpiałem, ale byłem w stanie przezwyciężyć swoje cierpienie. Czułem, że Bóg naprawdę jest ze mną. 

27 lutego lekarze stwierdzili, że nie ma innego wyjścia, jak tylko przeszczepić nową wątrobę. W przeciwnym razie najprawdopodobniej umrze. Dzięki Bogu, znaleźli nową wątrobę i tego samego dnia, o godzinie 22:00, został zoperowany. Dla naszego haitańskiego kapłana był to jeden z kilku przykładów opieki, jaką otrzymał. opatrznościowy Bóg jest z nim. 

Po przeszczepie wystąpiło kilka powikłań: między innymi krwiak podtorebkowy, zapalenie płuc, łagodne odrzucenie wątroby i cukrzyca spowodowana leczeniem sterydami. "Podczas 36 dni, które spędziłem w szpitalach, wiele wycierpiałem. Ale też wiele się nauczyłem. Będąc w Hiszpanii w czasie choroba Uratowali go Państwo, dając mu szansę na operację, która jest prawie niemożliwa w innych krajach. Obecnie nadal przechodzi leczenie, ale czuje się już lepiej. 

Jest przekonany, że Bóg oczekuje czegoś od niego jako księdza. W rzeczywistości nie jest to pierwszy raz, kiedy znalazł się na krawędzi śmierćjako niemowlę z niewydolnością serca, która prawie kosztowała go życie; a w 2010 roku doświadczył wielkiego trzęsienia ziemi Haiti która zabiła prawie 300 000 osób. Podobnie jak przy poprzednich okazjach, jest przekonany, że tym razem Bóg ocalił go dla misja. "Myślę, że chce, abym był świadkiem nadzieja". Przyznaje, że dojrzał duchowo. Codzienne wizyty jego towarzyszy, modlitwy tak wielu osób i pracowników służby zdrowia, którzy traktowali go z ogromną czułością, pomogły mu być silnym. 

Za tak ogromny dar dziękuje Bogu i wszystkim osobom, które uratowały mu życie: personelowi medycznemu, Fundacji CARF - która pokryła koszty operacji w współpraca Trenerom i studentom Wydziału Nauk Kościelnych UNAV, jego przyjaciołom z Los Tilos, jego haitańskim braciom i siostrom studiującym na uniwersytecie, wielu osobom i grupom Whatsapp, które modliły się o jego uzdrowienie, tym, którzy go odwiedzili, jego braciom i siostrom, którzy go odwiedzili. rodzina biologiczne i duchowe: "Dziękuję!

ksiądz

Ksiądz w świecie, świadek nadziei

Świadectwo nadzieja jest siłą napędową jego życia i jedną z cech świętego kapłana. Dla wszystkich wokół niego i dla jego rodziców, którzy w tym roku świętują 52 lata małżeństwa, oraz dla jego ośmiorga rodzeństwa, wszyscy urodzeni w Grosse-Roche, dzielnicy w gminie Vallières (północno-wschodnie Haiti). A rodzina Katolicka, bardzo religijna i zżyta ze sobą. Rodzina ze wsi. W wieku 15 lat uświadomiła sobie i pomyślała o zostać księdzem. Była to chwila modlitwy podczas zajęć organizowanych przez chór jego rodzinnej parafii.

Kapłaństwo wśród Haitańczyków

Ma niewielkie szanse na powrót do swojego kraju, pięknego narodu, bardzo atrakcyjnego ze względu na klimat, kulturę i historię, ale gdzie jest wiele cierpienia. Katastrofy następują jedna po drugiej: powodzie, cyklony, śmiertelne trzęsienia ziemi...

"Haitańczycy są bardzo odważni, ale przede wszystkim zrezygnowani. Mogliby stać wysoko, gdyby klęski żywiołowe były ich jedynym problemem. Ale największym złem Haitańczyków w ostatnim czasie jest niegodziwość, okrucieństwo polityków, skorumpowanych oligarchów, którzy pogrążają kraj w totalnym chaosie. Udaje im się zapewnić chroniczną niestabilność polityczną i tworzą uzbrojone gangi, które zabijają, grabią i destabilizują. Kraj stał się piekłem, w którym jedyną opcją dla Haitańczyków jest opuszczenie kraju", mówi ze smutkiem ksiądz.

Proza dziękczynna księdza Renela Prospera
"Boże, jak mogę Ci dziękować? Za życie, które dajesz mi po raz drugi, Ojcze.

Kiedy patrzę, gdzie byłem, Pan mnie uratował. Nie mam słów, by Panu podziękować.

Boże, daj mi siłę, bym mógł powiedzieć, co dla mnie robisz. Pokaż mi najlepszy sposób, Tato, by udowodnić Ci, że nie jestem niewdzięczny.

Kiedy przypominam sobie, jak straciłem nadzieję, kiedy mówią mi, że moja wątroba nie będzie już w stanie funkcjonować, mówisz, że będziesz bronił mojej sprawy. Nie mam słów, by panu podziękować.

Kiedy pamiętam, że 27 lutego, w drodze na operację, byłem smutny. Pociesza mnie Pan, dodaje sił. Nie mam słów, by Panu podziękować.

Kiedy przypominam sobie, jak wybiera Pan ludzi, by mi pomagali, chciałbym stać się sługą wszystkich. Przyjmij moje życie, uczyń mnie świadkiem nadziei. Nie mam słów, by Panu podziękować.

Marta Santín. Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych. 

Don Luis Felipe Navarro podróżuje po Ameryce Łacińskiej, aby spotkać się z byłymi studentami

W podróży pełnej kontrastów, od położonego na wysokości 2800-3000 metrów Quito do nadmorskiego miasta Guayaquil w Ekwadorze. Oprócz kraju andyjskiego, Don Luis udał się do Bogoty, stolicy Kolumbii, gdzie wygłosił wykład na Universidad de La Sabana i w centrum wydarzeń Torreblanca.

Podczas jednego ze spotkań mógł koncelebrować Mszę św. z trzema biskupami, byłymi uczniami ks. PUSC oraz beneficjentów grantów badawczych przyznanych uczelni przez Fundację CARF.

Ksiądz Luis Felipe mianowany przez papieża Franciszka członkiem Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia

Z drugiej strony, 25 listopada 2023 r. Watykan ogłosił mianowanie Don Luisa członkiem Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, na mocy bezpośredniej decyzji Ojca Świętego Franciszka. Profesor Navarro, który oprócz tego, że jest rektorem PUSC jest przewodniczącym Konferencji Rektorów Papieskich Uniwersytetów i Instytucji Rzymskich (CRUIPRO), wniesie swoją głęboką wiedzę z zakresu prawa kanonicznego.

53361487626 fbc2346347 c

"W Wenezueli kapłan musi oddać swoje serce, być obrazem Chrystusa".

Seminarzysta z diecezji CabimasLuis Fernando Morales ma 31 lat i od roku studiuje, aby zostać księdzem w Pampelunie. Wiarę otrzymał od swojej rodziny, a jego babcia odegrała bardzo ważną rolę w jego życiu. rozeznanie swojego powołania.

"Szukałem Pana we wszystkich niewłaściwych miejscach"

Wspierała całą rodzinę w wierze, zachęcając Luisa Fernando, jego młodszego brata i kuzynów do uczestnictwa w sakramentach, do poszukiwania osobistego spotkania z Chrystusem, do kontynuowania katechezy.... 

Mimo to w młodości trzymał się z dala od kościoła. Chodził do kościoła tylko podczas świąt patronalnych lub gdy prosiła go o to babcia. Szukał Boga w niewłaściwych miejscach, gdzie nie można Go znaleźć, a wiara jest bardzo wypaczona. Ale wątpliwości co do istnienia Boga i wiara jego rodzina nie zniknął.

ksiądz wenezuela 2
Z rodziną w dniu wstąpienia do seminarium duchownego.

Pozytywny wpływ grupy młodzieżowej 

Nalegania babci przyczyniły się do jego kapłańskiej drogi. Wraz z sąsiadem został zaproszony do wzięcia udziału w parafialnej akcji młodzieżowej. Mieli reprezentować żywą drogę krzyżową i potrzebowali kogoś, kto reprezentowałby świętego Piotra. Poprosili więc Luisa Fernando, który, mimo że nie zamierzał nawet brać udziału w Drodze Krzyżowej. Masazaakceptowani, ponieważ byli bardzo dobrą grupą młodzi ludzie

Pozytywny wpływ tej grupy był decydujący. Zaczęło się od jego pierwszych kroków w wierze i przed Jezus w Najświętszym Sakramencie Doświadczał wątpliwości, emocji, pytań i odpowiedzi. Adoracja eucharystyczna naznaczyła jego życie. To było przed i po, które zmieniło jego wiarę. 

"Nie wiedziałem, czego Bóg ode mnie chce.

Jego życie toczyło się dalej, a kiedy ukończył edukację przemysłową w dziedzinie elektryczności, pracował jako nauczyciel statystyki i elektroniki w University Institute of Technology Readic UNIR. Chociaż był zadowolony ze swojej pracy, czuł, że nie była ona satysfakcjonująca. Nie czuł się też spełniony ze swoją dziewczyną, mimo że często chodzili razem na mszę. Za każdym razem, gdy ksiądz podnosił konsekrowany chleb, czuł, że Bóg go wzywa. Był z wiernymi, ale widział, że Bóg prosi go, aby był w prezbiterium. Nie mógł do końca rozeznać, czego Pan od niego chce. 

Przygoda z kapłaństwem w Bidasoa

Aż w końcu podjął decyzję. Porzucił swoje życie, aby rozpocząć przygodę bycia ksiądz. W wieku 26 lat wstąpił do seminarium propedeutycznego diecezji Cabimas. Następnie, po ukończeniu roku formacji wstępnej, został wysłany wraz z resztą kolegów, aby rozpocząć pierwszy rok filozofii w seminarium prowincjalnym w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Prawie trzy lata później został wysłany przez swojego biskupa do seminarium w Maracaibo (Seminario Mayor santo Tomás de Aquino). Bidasoa International Ecclesiastical College. 

Jego doświadczenie w Bidasoa jest "nie do opisania".Nie ma czegoś takiego jak wielkość i błogosławieństwo, które Pan dał mi, abym mógł być w stanie uformować się jako ksiądz w Bidasoa. Otrzymałem kilka referencji od moich braci z diecezji o ich niezapomnianych doświadczeniach, ale to jest niedopowiedzenie", mówi. Jest również bardzo wdzięczny za szkolenie Doskonałe nauczanie, które otrzymują Państwo na University of Navarra, prowadzone przez świetnych profesjonalistów, którzy uczą z dobrą pedagogiką i doskonałymi narzędziami dydaktycznymi. 

Cechy księdza w XXI wieku: człowiek odważny 

Luis Fernando komentuje również w tej historii, czym jest ksiądz XXI wieku, w społeczeństwie, które jest w dużej mierze zsekularyzowanyMusi być człowiekiem modlitwy, który żyje w widzialnej komunii z Kościołem. Ksiądz musi być odważnym człowiekiem, który nie boi się płynąć pod prąd. na wyzwania stawiane przez dzisiejsze społeczeństwo. Musi być kimś zdolnym do niesienia Miłości Chrystusa całemu światu. Ale nie tylko słowami, ale także swoim świadectwem i spójnością życia". 

Ksiądz pośród młodych ludzi w Wenezueli

Młodzi kapłani muszą być prawdziwymi pasterzami z zapachem owiec, tak jak Papież Franciszek. "Ale nie zapach perfum lub wygląd owiec.... NIE. To musi być prawdziwy zapach owcy i do tego służy, Konieczne jest, aby pasterz wszedł do owczarni, poznał swoje owce, ich trudności, ich dolegliwości. Stamtąd będzie mógł opiekować się i pasterzować prawdziwej trzodzie, którą Pan mu powierzył". 

Ewangelizacja w Wenezueli nie ustaje 

Pomimo sytuacji w Wenezueli ewangelizacja jest możliwe. Trudne wyzwanie, ale nie niemożliwe, ponieważ Bóg zawsze działa. "W moim kraju, podobnie jak na całym świecie, trzeba najpierw zacząć od spójności życia. Obecnie Mieszkańcy Wenezueli jest bardzo przygnębiony trudną sytuacją, przez którą przechodzi. Ludzie szukają i potrzebują słów zachęty, otuchy i nadziei. Z tego powodu ksiądz w Wenezueli musi koniecznie dać z siebie wszystko, Ksiądz musi przekazać serce(...) musi być obrazem Chrystusa". 

Pomimo trudności, Luis Fernando ma nadzieję. ponieważ ewangelizacja w Wenezueli się nie kończy. "W naszej kulturze formacja religijna rozpoczyna się od dom. Wśród ludności istnieje wyraźna świadomość znaczenia Boga w naszym życiu. To pierwsze podejście do wiary prawie zawsze przychodzi z pomocą dziadków i rodziców. To oni jako pierwsi rozpalają w sercach dzieci miłość do Eucharystii, kult świętych i przejawy popularnej religijności. 

A po rodzinyPraca diecezji. "To Kościół jako pierwszy wychodzi naprzeciw potrzebom ludzi. (żywność, lekarstwa, edukacja, odzież, a nawet praca). Z wielką pomocą agencji takich jak Caritas i innych, moja diecezja ciężko pracuje, aby pomóc wszystkim potrzebującym i przynieść im promienie nadziei i Bożej miłości, które tak bardzo chcą poczuć. 


Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych