Pięćdziesiątnica: Duch Święty towarzyszy, ukierunkowuje i ożywia

"1W rocznicę Zielone Świątki, Wszyscy byli razem w tym samym miejscu. 2Nagle z nieba dobiegł ryk, jakby pędzącego wiatru, który wypełnił cały dom, w którym siedzieli. 3Zobaczyli, jak języki, niczym płomienie, pojawiają się i rozdzielają, lądując na każdym z nich. 4Wszystkie były wypełnione Duch Święty I zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch dawał mówić» (Dz 2:1-4).

Zesłanie Ducha Świętego lub Szawuot

Dla Żydów było to jedno z trzech wielkich świąt. Początkowo dziękczynienie za zebranie zboża (pierwociny), ale do tego dołączyło święto nadania Tory, czyli Tora"instrukcja obsługi". świata i człowieka, który obdarzył Izraela mądrością. Było to święto przymierza, aby zawsze żyć zgodnie z wolą Boga, która przejawia się w jego prawie.

Obrazy użyte przez Łukasza, aby wskazać na wylanie Ducha Świętego - wiatr i ogień - nawiązują do Synaju, gdzie Bóg objawił się ludowi Izraela i dał im swoje przymierze (por. Wj 19:3 i nast.). Święto Synaju, które Izrael obchodził pięćdziesiąt dni po Passze, było świętem przymierza. Mówiąc o językach ognia (por. Dz 2, 3), Łukasz chce przedstawić Wieczernik jako nowy Synaj, jako święto przymierza, które Bóg zawiera ze swoim Kościołem i którego nigdy nie porzuci: to jest Pięćdziesiątnica.

Ojciec Święty prosi wszystkich pasterzy i wiernych Kościoła katolickiego, aby dołączyli do modlitwy w tę uroczystość Zesłania Ducha Świętego wraz z katolickimi ordynariuszami Ziemia Święta, Unia Europejska wzywa Ducha Świętego, aby Izraelczycy i Palestyńczycy mogli znaleźć drogę dialogu i przebaczenia. 

Szawuot to żydowskie święto upamiętniające przekazanie Mojżeszowi Dziesięciu Przykazań Prawa Bożego na górze Synaj po ucieczce ludu Izraela z Egiptu. Odbywa się zatem siedem tygodni po Passze, która jest najważniejszym świętem dla Żydów, ponieważ upamiętnia wyzwolenie narodu żydowskiego z niewoli faraona. W języku hebrajskim “Szawuot” oznacza “tygodnie” i oznacza również przysięgę: przymierze, które Bóg zawarł ze swoim ludem poprzez Prawo.  

Dzień Pięćdziesiątnicy

Dzięki mocy Ducha Świętego stają się zrozumiałe dla wszystkich, bez względu na ich pochodzenie i mentalność: A w Jerozolimie mieszkali Żydzi, pobożni mężowie ze wszystkich narodów pod niebem. Gdy powstał ten hałas, tłum zebrał się i był zakłopotany, bo każdy słyszał, jak mówili w jego własnym języku.

Zdumiewali się i zastanawiali, mówiąc: "Czyż ci wszyscy, którzy mówią, nie są Galilejczykami? Jak to jest, że słyszymy ich w naszym ojczystym języku? Partowie, Medowie, Elamici, mieszkańcy Mezopotamii, Judei i Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii i Pamfilii, Egiptu i tej części Libii, która leży w pobliżu Cyreny, obcy Rzymianom, a także Żydzi i prozelici, Kreteńczycy i Arabowie, słyszymy, jak mówią swoimi językami o wielkich rzeczach Bożych" (Dz 2:5-11).

Pentecostés fiesta del Espíritu Santo

Działanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy

To, co dzieje się tego dnia, dzięki działaniu Ducha Świętego, jest antytezą biblijnej relacji o początkach ludzkości: W tym czasie cała ziemia mówiła tym samym językiem i tymi samymi słowami. Posuwając się od wschodu, znaleźli równinę w krainie Szinar i tam się osiedlili.

-Zróbmy cegły i upieczmy je w ogniu! W ten sposób cegły służyły jako kamienie, a asfalt jako zaprawa. Potem powiedzieli: -Zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięga nieba! Wtedy będziemy sławni, abyśmy nie byli rozproszeni po całej ziemi. I zszedł Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, którą budowali synowie ludzcy, i Pan powiedział: "Są jednym ludem, z jednym językiem dla wszystkich, a to dopiero początek ich pracy; teraz nic, co próbują zrobić, nie będzie dla nich niemożliwe.

Zejdźmy na dół i zmieszajmy ich język właśnie tam, aby się nie rozumieli! Stamtąd więc Pan rozproszył ich po całej ziemi i przestali budować miasto. Dlatego nazwano ją Babel, ponieważ tam Pan pomieszał język całej ziemi i stamtąd Pan rozproszył ich po całej ziemi (Rdz 11:1-9).

The Papież Franciszek przypomniał podczas uroczystości Zesłania Ducha Świętego 2021 w Rzymie, że Duch Święty pociesza «zwłaszcza w trudnych chwilach, takich jak ta, którą przeżywamy», i to w bardzo osobisty sposób, ponieważ «tylko Ten, który sprawia, że czujemy się kochani takimi, jakimi jesteśmy, daje pokój sercu». W rzeczywistości «jest to sama czułość Boga, który nie zostawia nas samych; ponieważ być z tymi, którzy są sami, to już pocieszać».

Zesłanie Ducha Świętego: aktywna komunikacja

Kiedy ludzie z biblijnej opowieści zaczęli pracować tak, jakby Bóg nie istniał, okazało się, że sami stali się odczłowieczeni, ponieważ utracili podstawowy element istot ludzkich, jakim jest zdolność do porozumienia, zrozumienia siebie nawzajem i wspólnego działania. Ten tekst zawiera odwieczną prawdę. W dzisiejszym wysoko stechnicyzowanym społeczeństwie, z tak wieloma środkami komunikacji i informacji, coraz mniej mówimy i coraz mniej rozumiemy się nawzajem, tracimy prawdziwą zdolność do porozumiewania się w otwartym i szczerym dialogu. Potrzebujemy czegoś, co pomoże nam odzyskać tę zdolność do otwarcia się na innych.

Działanie Ducha Świętego

To, co ludzka pycha zepsuła, działanie Ducha Świętego składa na nowo. Również dzisiaj to uległość Duchowi Świętemu daje nam pomoc, której potrzebujemy, aby budować bardziej ludzki świat, w którym nikt nie czuje się samotny, pozbawiony uwagi i czułości innych. Jezus obiecał apostołom i każdemu z nas: Będę się modlił do Ojca, a da wam innego Parakleta, aby z wami był zawsze (J 14, 16). Używa greckiego słowa para-kletós co oznacza "ten, który mówi obok": to przyjaciel, który nam towarzyszy, zachęca nas i prowadzi po drodze. 

Teraz, gdy rozmawiamy z Bogiem w tym czasie modlitwy, zadajemy sobie pytanie w Jego obecności: czy staram się budować moje życie zawodowe i rodzinne, moje przyjaźnie, społeczeństwo, w którym żyję, jako świat zbudowany moimi własnymi wysiłkami bez troski Boga o mnie? Czy też chcę słuchać i być posłusznym kochającemu głosowi Ducha Świętego, tego nieodłącznego towarzysza, którego Jezus umieścił u mego boku, aby mnie prowadził i zachęcał?

Możemy wzywać Ducha Świętego starożytną i piękną modlitwą Kościoła: Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i rozpal w nich ogień Twojej Miłości. I prosimy Najświętszą Dziewicę, Oblubienicę Boga Ducha Świętego, abyśmy tak jak Ona pozwolili Mu czynić wielkie rzeczy w naszych duszach, abyśmy umieli kochać Boga i innych, i z Jego pomocą budowali lepszy świat.



Pan Francisco Varo Pineda
Dyrektor ds. badań na Uniwersytecie Nawarry.
Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologicznym.

CZUWANIE PRZED UROCZYSTOŚCIĄ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO Z RUCHAMI, STOWARZYSZENIAMI I NOWYMI WSPÓLNOTAMI

HOMILIA OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV, Plac Świętego Piotra, sobota, 7 czerwca 2025 r..

Drogie siostry i drodzy bracia:

Duch Stwórcy, którego przywołaliśmy pieśnią -...Veni creator Spiritus-., to Duch, który zstąpił na Jezusa, cichego bohatera Jego misji: «Duch Pański spoczywa na Mnie» (Lc 4,18). Prosząc Go, aby odwiedził nasze umysły, pomnożył nasze języki, rozpalił nasze zmysły, napełnił miłością, pocieszył nasze ciała i dał nam pokój, otworzyliśmy się na przyjęcie Królestwa Bożego. To jest nawrócenie według Ewangelii: skierowanie nas na drogę do Królestwa, które jest już w zasięgu ręki.

W Jezusie widzimy i od Jezusa słyszymy, że wszystko jest przemienione, ponieważ Bóg króluje, ponieważ Bóg jest blisko. W wigilię Zesłania Ducha Świętego jesteśmy ściśle związani z bliskością Boga, z Jego Duchem, który łączy naszą historię z historią Jezusa. Jesteśmy zaangażowani w nowe rzeczy, które Bóg czyni, aby Jego wola życia mogła się wypełnić i zwyciężyć nad wolą śmierci.

Niesienie Dobrej Nowiny

«Poświęcił mnie przez namaszczenie. Posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, jeńcom głosił wyzwolenie, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym obwieszczał rok łaski Pana» (Lc 4,18-19).

Wyczuwamy tu zapach chryzmatu, którym zostały naznaczone nasze czoła. Chrzest i bierzmowanie, drodzy bracia i siostry, zjednoczyły nas z przemieniającą misją Jezusa, z Królestwem Bożym. Jak miłość sprawia, że poznajemy zapach ukochanej osoby, tak dziś rozpoznajemy w sobie nawzajem perfumy Chrystusa. Jest to tajemnica, która zaskakuje i skłania do refleksji.

W dniu Pięćdziesiątnicy Maryja, Apostołowie, uczniowie i uczniowie z nimi zostali napełnieni Duchem jedności, który na zawsze zakorzenił ich różnorodność w jednym Panu Jezusie Chrystusie. Nie wiele misji, ale jedna misja.

Nie introwertyczny i wojowniczy, ale ekstrawertyczny i świetlisty. Piotra, który jest jak otwarty i gościnny uścisk, wspaniale wyraża komunię Kościoła, doświadczaną przez każdego z Państwa w różnych doświadczeniach stowarzyszeniowych i wspólnotowych, z których wiele jest owocem Soboru Watykańskiego II.

W wieczór mojego wyboru, patrząc ze wzruszeniem na zgromadzony tu lud Boży, przypomniałem sobie słowo “synodalność”, które z radością wyraża sposób, w jaki Duch Święty kształtuje Kościół. W tym słowie rozbrzmiewa syn -znaczenie z- która jest tajemnicą Bożego życia. Bóg nie jest samotnością. Bóg jest “z” samym sobą - Ojcem, Synem i Duchem Świętym - i jest Bogiem z nami. Jednocześnie synodalność przypomina nam o sposobie - w jaki Bóg jest z nami.odós- ponieważ tam, gdzie jest Duch, tam jest ruch, tam jest droga. Jesteśmy ludźmi w drodze.

Rok łaski Pana

Ta świadomość nie alienuje nas, ale zanurza nas w człowieczeństwie, jak zaczyn w cieście, który wszystko zakwasza. Rok łaski Pana, którego wyrazem jest Jubileusz, ma w sobie ten zaczyn. W zepsutym i pozbawionym pokoju świecie Duch Święty uczy nas chodzić razem. Ziemia odpocznie, sprawiedliwość zostanie potwierdzona, ubodzy będą się radować, a pokój powróci, jeśli przestaniemy poruszać się jako drapieżnicy i zaczniemy poruszać się jako pielgrzymi. Już nie każdy na własną rękę, ale harmonizując nasze kroki z krokami innych. Nie będziemy już pochłaniać świata z żarłocznością, ale będziemy go pielęgnować i strzec, jak uczy nas encyklika. Laudato si’.

Drodzy bracia i siostry, Bóg stworzył świat, abyśmy mogli być razem. “Synodalność” to kościelna nazwa tej świadomości. Jest to droga, która wzywa każdego z nas do uznania własnego długu i własnego skarbu, czując, że jesteśmy częścią całości, poza którą wszystko więdnie, nawet najbardziej oryginalny charyzmat. Proszę spojrzeć: całe stworzenie istnieje tylko w modalności istnienia razem, czasem niebezpiecznie, ale zawsze razem (por. encyklika Ojca Świętego "Życie stworzenia"), Laudato si’ 16; 117).

Braterstwo i uczestnictwo

A to, co nazywamy “historią”, nabiera kształtu tylko w formie spotkania, wspólnego życia, często pośród niezgody, ale wciąż wspólnego życia. Przeciwieństwo jest śmiertelne i niestety codziennie staje nam przed oczami. Niech Państwa zgromadzenia i wspólnoty będą miejscami, w których praktykuje się braterstwo i uczestnictwo, nie tylko jako miejsca spotkań, ale także jako miejsca duchowości.

Duch Jezusa zmienia świat, ponieważ zmienia serca. Inspiruje On w rzeczywistości ten kontemplacyjny wymiar życia, który odpędza samozadowolenie, szemranie, ducha kontrowersji, dominację sumień i zasobów. Pan jest Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam jest wolność (por. 2 Co 3,17). Autentyczna duchowość zobowiązuje nas zatem do integralnego rozwoju ludzkiego, urzeczywistniając między nami słowo Jezusa. Tam, gdzie tak się dzieje, pojawia się radość. Radość i nadzieja.

Ewangelizacja, dzieło Boże

Ewangelizacja, drodzy bracia i siostry, nie jest ludzkim podbojem świata, ale nieskończoną łaską, która rozprzestrzenia się poprzez życie przemienione przez Królestwo Boże. Jest to droga błogosławieństw, szlak, który przemierzamy razem, w ciągłym napięciu między “już” i “jeszcze nie”, głodni i spragnieni sprawiedliwości, ubodzy w duchu, miłosierni, cisi, czystego serca, pracujący na rzecz pokoju. Aby podążać za Jezusem na tej drodze, którą On wybrał, nie wystarczą potężni obrońcy, światowe zobowiązania czy strategie emocjonalne.

Ewangelizacja jest dziełem Bożym i jeśli czasami przechodzi przez nasze osoby, to dzięki więzom, które umożliwia. Dlatego proszę być głęboko przywiązanym do każdego z Kościołów partykularnych i wspólnot parafialnych, w których pielęgnujecie i przeżywacie swoje charyzmaty. Blisko Państwa biskupów i w synergii ze wszystkimi innymi członkami Ciała Chrystusa, będziemy wtedy działać w harmonijnej zgodzie. Wyzwania stojące przed ludzkością będą mniej przerażające, przyszłość mniej mroczna, rozeznanie mniej trudne, jeśli razem będziemy posłuszni Duchowi Świętemu.

Niech Maryja, Królowa Apostołów i Matka Kościoła, wstawia się za nami.


Radość z bycia księdzem

Hernando José Bello Rodríguez miał w swoim życiu i w swoim powołaniu kapłańskim dwoje wielkich opiekunów i przewodników w Maryi Dziewicy i w świętym Janie Pawle II, którzy odcisnęli na nim wielkie piętno. Po kilku wydarzeniach, które naznaczyły jego życie, ten młody kapłan urodzony w 1993 r. służy obecnie jako proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu w mieście Cartagena de Indias (Kolumbia), pełniąc jednocześnie funkcję delegata ds. duszpasterstwa powołań w swojej diecezji.

W wywiadzie dla Fundacji CARF, Ojciec Hernando José mówi nam, że dorastał w katolickiej rodzinie z głęboko zakorzenioną wiarą, «zwłaszcza moja matka, która wpajała mi podstawy wiary i moralności chrześcijańskiej od kiedy byłem dzieckiem». Ale kiedy miał zaledwie 16 lat, pewna książka na zawsze zmieniła jego życie. Było to długie dzieło, liczące około 1300 stron, a priori, nigdy nie zainteresowałaby nastolatka. Ale Bóg miał coś wielkiego w zanadrzu dla tego młodego Kolumbijczyka.

«Kiedy byłem na przedostatnim roku szkoły (co w Hiszpanii odpowiadałoby pierwszemu rokowi Bachillerato), odkryłem swoje powołanie kapłańskie, kiedy przeczytałem biografię św. Jana Pawła II (Świadek nadziei, George'a Weigela). Ta książka sprawiła, że odkryłem mały płomień w mojej duszy, który został ponownie rozpalony przez chwilę modlitwy w oratorium mojej szkoły. Przed tabernakulum poczułem impuls, by oddać swoje życie Panu w kapłaństwie. Na początku powiedziałem »tak" ze strachem; potem moje obawy i wątpliwości rozwiały się dzięki modlitwie, formacji i dobremu duchowemu towarzyszeniu.

Hernando José podkreśla, że ten płomień był podsycany, a nie rozpalany, ponieważ, jak nam mówi, «ten mały płomień był we mnie zapalony już od poczęcia: moje powołanie kapłańskie zawdzięczam Dziewicy Maryi. Dzięki Niej przyszedłem na świat. Moja matka nie mogła mieć dzieci i razem z moim ojcem modliła się do Matki Bożej, w swojej medziugorskiej inwokacji, aby móc je mieć. Urodziłem się na początku miesiąca Maryi: 1 maja. Dlatego Matka Boża i św. Jan Paweł II byli tak ważni w jego życiu.

hernando josé bello rodríguez alegría de ser sacerdote Colombia

Doświadczenie treningu w Pampelunie

Jego kierownik duchowy miał wiele wspólnego z tym procesem rozeznawania, który zalecił mu, aby przed podjęciem decyzji o wstąpieniu do seminarium duchownego studiował karierę cywilną. Powiedział mu o Uniwersytecie Nawarry w Hiszpanii i po przedyskutowaniu tego z rodzicami, udał się do Pampeluny, aby studiować filozofię i dziennikarstwo. Mówi, że te dwa stopnie pomogły mu mocno stanąć na ziemi, jednocześnie wzmacniając jego powołanie od Boga, co zakończyło się dla niego czasem przygotowań przed seminarium.

Bóg chciał, aby powrócił do Pampeluny jako seminarzysta w archidiecezji Cartagena de Indias, aby szkolić się na księdza, co wspomina jako naprawdę wspaniałe doświadczenie.

«Dla mnie formacja kapłańska, Mieszkałem zarówno w Colegio Mayor Albaizar, jak i w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa. W obu miejscach żyłem w otoczeniu ludzi z wielką miłością do Jezusa Chrystusa; to niewątpliwie bardzo mi pomogło» - mówi.  

To samo dotyczyło jego studiów w Hiszpanii. Wyznaje, że był bardzo szczęśliwy, że mógł studiować w Hiszpanii. Wydział Teologiczny Uniwersytetu Nawarry za «ich wierność Tradycji i Magisterium, a także za ich szeroką wizję rzeczywistości, bez wąskich horyzontów», co, jak dodaje, «sprawia, że czuję się pewny siebie i dumny z formacji, którą otrzymałem. Mam ogromny dług wobec każdego z moich nauczycieli».

Uczenie się, co to znaczy być księdzem

W ten sposób Hernando José Bello podkreśla, że jego posługa kapłańska i praca duszpasterska są naprawdę naznaczone formacją w Nawarze. «To, co mogę nazwać ‘środowiskiem formacyjnym’, przeniknęło mnie i noszę to ze sobą, ponieważ mój sposób widzenia i przeżywania wiary, duchowości i posługi kapłańskiej zawdzięczam pobytowi w Pampelunie», dodaje.

Jeden bardzo konkretny aspekt, który zabrał z Navarry, wyróżnia się szczególnie: lekcja tego, kim powinien być ksiądz. Dla niego powinien on być «Człowiek Boży, człowiek wiary i Eucharystii, człowiek posługujący duchowo wiernym». Ostatecznie ten etap pomógł mu «jasno określić tożsamość księdza i jego priorytety». 

Patrząc wstecz, mówi, że w jego życiu spełnił się piękny cytat Benedykta XVI: «Bóg niczego nie zabiera, a wszystko daje». «Jestem zdumiony tym, jak Bóg dał mi więcej, niż bałem się stracić, kiedy myślałem o powołaniu kapłańskim. Bez wątpienia obietnica Pana jest prawdziwa: On daje stokrotnie w tym życiu, a następnie w życiu wiecznym. To wielka odpowiedzialność, którą kapłan ma w swoich rękach» - powiedział.

Na koniec ma specjalne podziękowania dla partnerów, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF, którzy współpracowali w Bożym planie, aby został księdzem: «Bóg zapłać, dziękuję za Państwa wielką hojność. Mogą Państwo liczyć na moje modlitwy.

La alegría de ser sacerdote, Hernando José Bello, Colombia.

Kim jest ksiądz?

Papież Benedykt XVI, Podczas przesłuchania w dniu 24 czerwca 2009 r., w roku kapłaństwa, stwierdził: «Alter Christus, Kapłan jest głęboko zjednoczony ze Słowem Ojca, który wcielając się przyjął postać sługi, stał się sługą (por. Flp 2, 5-11). Kapłan jest sługą Chrystusa w tym sensie, że jego egzystencja, ontologicznie skonfigurowana z Chrystusem, przyjmuje charakter zasadniczo relacyjny: jest w służbie mężczyzn i kobiet. na stronie Chrystus, przez Chrystus i Chrystus.

Właśnie dlatego, że należy do Chrystusa, kapłan radykalnie służy ludziom: jest szafarzem ich zbawienia, ich szczęścia, ich autentycznego wyzwolenia, dojrzewając w tym stopniowym przyjmowaniu woli Chrystusa, w modlitwie, w "zjednoczeniu serca" z Nim. Jest to zatem nieodzowny warunek każdego głoszenia, które pociąga za sobą uczestnictwo w sakramentalnej ofierze Eucharystii i uległe posłuszeństwo Kościołowi».

Co to jest i kto to jest?

Kiedy kapłan jest formowany i przyjmuje sakrament święceń, jest przygotowany do użyczenia swojego ciała i ducha, to znaczy całej swojej istoty, Panu, czyniąc z niego użytek, «kapłan jest proszony, aby nauczył się nie przeszkadzać obecności Chrystusa w nim, zwłaszcza w tych momentach, kiedy sprawuje Ofiarę Ciała i Krwi oraz kiedy w imieniu Boga, w spowiedzi usznej i tajnej spowiedzi sakramentalnej, odpuszcza grzechy.

Udzielanie tych dwóch sakramentów jest tak centralne dla misji kapłana, że wszystko inne musi się wokół niego obracać. Inne zadania kapłańskie - głoszenie i nauczanie wiary - nie miałyby podstaw, gdyby nie były ukierunkowane na nauczanie, jak traktować Chrystusa, jak spotykać się z Nim w pełnym miłości trybunale Pokuty i w bezkrwawym odnowieniu Ofiary Kalwarii, we Mszy Świętej» (św. Josemaria, Ksiądz na wieczność, 43).

Misja księdza

«Duch Pański jest nade mną» (Lc 4, 18). Duch Święty otrzymany w sakramencie święceń jest źródłem świętości i wezwaniem do uświęcenia, nie tylko dlatego, że konfiguruje kapłana z Chrystusem, Głową i Pasterzem Kościoła, i powierza mu prorocką, kapłańską i królewską misję do wypełnienia w osobie Chrystusa, ale także dlatego, że ożywia i ożywia jego codzienne życie, wzbogacając je o dary i wymagania, o cnoty i siły, które podsumowują się w miłości duszpasterskiej.

Miłość ta jest jednoczącą syntezą wartości i cnót ewangelicznych, a zarazem siłą, która podtrzymuje ich rozwój ku chrześcijańskiej doskonałości» (św. Jan Paweł II, adhortacja "Miłość i Ewangelia"). Pasterze Dabo Vobis, 25 marca 1992 r.).

To jest powód godności kapłanów, która nie jest osobista, lecz eklezjalna. Godność misterium, którego dokonują, za każdym razem, gdy zamieniają chleb i wino w ciało i krew naszego Pana, jest powodem wiary, który nadaje sens całemu chrześcijaństwu.

W tych kapłanach podziwiamy cnoty właściwe każdemu chrześcijaninowi i każdemu uczciwemu człowiekowi: wyrozumiałość, sprawiedliwość, życie pełne pracy (w tym przypadku pracy kapłańskiej), dobroczynność, wykształcenie, łagodność w postępowaniu z innymi.

My, wierni chrześcijanie, oczekujemy, że charakter kapłański będzie wyraźnie podkreślony: Aby kapłan modlił się; aby udzielał sakramentów; aby był gotowy na przyjęcie wszystkich, niezależnie od rodzaju; aby wkładał miłość i oddanie w odprawianie Mszy Świętej; aby zasiadał w konfesjonale; aby pocieszał chorych i strapionych; aby miał radę i miłosierdzie dla potrzebujących; aby głosił katechezę; aby głosił Słowo Boże, a nie jakiś inny rodzaj ludzkiej nauki, która, nawet gdyby wiedział doskonale, nie byłaby nauką, która zbawia i prowadzi do życia wiecznego.

«Kapłani muszą pilnie strzec wartości formacji intelektualnej w edukacji i działalności duszpasterskiej, ponieważ dla zbawienia swoich braci i sióstr muszą dążyć do głębszego poznania Bożych tajemnic», św.



Chrześcijanie w spotkaniu wiary z kulturami

Co przesłanie Ewangelii ma wspólnego z kulturami? Jakie światło rzuca na to życie Chrystusa? Jakie kryteria można z tego wywnioskować dla misji Kościoła i apostolstwa chrześcijan?

Znajdujemy się w samym środku głębokich i zawrotnych zmian kulturowych, którym towarzyszy wielki rozwój technologiczny i nie mniejsze konflikty z powodów politycznych, ekonomicznych i ideologicznych. Stanowi to wyzwanie dla nas, chrześcijan, wezwanych do uczestniczenia w kształtowaniu świata, a jednocześnie do głoszenia orędzia Ewangelii jako ziarna światła i ostatecznego życia.

W tym kontekście skupiamy się na ważnym przesłaniu Leona XIV na temat wydarzenie w Guadalupe (w 2031 roku będziemy obchodzić 500-lecie), a także w nauczaniu papieża podczas niektórych wizyt duszpasterskich w rzymskich parafiach. 

Chrześcijanie, Ewangelia i kultury

Leon XIV opisuje wydarzenie w Guadalupan jako “znak doskonałej inkulturacji”.” Ewangelii (por. Przesłanie na kongres w sprawie wydarzenia w Guadalupan, 5-II-2026 r.). Następnie wyjaśnia, na czym polega ta inkulturacja.

To jest jak wydarzyła się historia zbawienia, między kulturami, Przymierze z Narodem Wybranym, zapisane w Piśmie Świętym, począwszy od Starego Testamentu. Stopniowo Bóg objawiał się, towarzysząc perypetiom ludu Izraela. Następnie «Bóg objawił się w pełni w Jezusie Chrystusie, w którym nie tylko przekazuje przesłanie, ale także przekazuje samego siebie». I tak naucza święty Jan od Krzyża że po Chrystusie nie można oczekiwać więcej słów, nie ma nic więcej do powiedzenia, ponieważ wszystko zostało powiedziane w Nim (por. Wejście na Górę Karmel, II, 22, 3-5).

Oczywiste jest, że ewangelizować, jak sam termin wyraża, to nieść “dobrą nowinę” (Ewangelię) o zbawieniu przez Jezusa. Jednak głoszenie przesłania Ewangelii zawsze odbywa się w ramach historii i konkretnego doświadczenia. Zaczęło się to od Jezusa z Nazaretu, w którym Syn Boży przyjął nasze ciało (mówimy o Jego ciele). Encarnación): wziął na siebie naszą ludzką kondycję ze wszystkim, co się z nią wiąże, w tym poprzez specyficzną kulturę.

Ewangelizacja musi nadal czynić to samo: «wynika z tego, że rzeczywistość kulturowa tych, którzy otrzymują głoszenie, nie może być ignorowana i że inkulturacja nie jest drugorzędnym ustępstwem lub zwykłą strategią duszpasterską, ale raczej nieodłączny wymóg misji Kościoła». Chociaż prawdą jest, że Ewangelia nie identyfikuje się z żadną konkretną kulturą, jest w stanie przeniknąć (oświecić i oczyścić) je prawdą i życiem, które pochodzi od Boga.

«Inkulturacja Ewangelii", wyjaśnia Leon XIV, "wynika z tego przekonania, podążać tą samą drogą, którą kroczył Bóg: wkraczać z szacunkiem i miłością w konkretną historię narodów. aby Chrystus mógł być prawdziwie poznany, kochany i przyjęty w ramach ich własnego ludzkiego i kulturowego doświadczenia». I zauważa: «to implikuje uwzględniać języki, symbole, sposoby myślenia, odczuwania i wyrażania siebie każdego narodu, nie tylko jako zewnętrzne narzędzia głoszenia, ale jako prawdziwe miejsca, w których łaska pragnie mieszkać i działać».

Powiedziawszy to, dodaje czym “nie jest” inkulturacja: nie jest «sakralizacją kultur lub ich przyjęciem jako decydujących ram interpretacyjnych orędzia ewangelicznego»; nie jest też «relatywistycznym dostosowaniem lub powierzchowną adaptacją orędzia chrześcijańskiego». Nie chodzi zatem o «legitymizację wszystkiego, co kulturowe, ani o usprawiedliwianie praktyk, światopoglądów czy struktur sprzecznych z Ewangelią i godnością osoby». Byłoby to równoznaczne z «ignorowaniem faktu, że każda kultura - podobnie jak każda rzeczywistość ludzka - musi zostać oświecona i przemieniona przez łaskę płynącą z tajemnicy paschalnej Chrystusa».

Dlatego w skondensowanej syntezie: «inkulturacja jest raczej, wymagającym i oczyszczającym procesem, dzięki któremu Ewangelia, pozostając cała w swojej prawdzie, rozpoznaje, rozeznaje i bierze pod uwagę Semina Verbi obecne w kulturach, a jednocześnie oczyszcza i podnosi ich autentyczne wartości, uwalniając je od tego, co je zaciemnia lub zniekształca. Te nasiona Słowa, jako ślady uprzedniego działania Ducha, znajdują w Jezusie Chrystusie swoje kryterium autentyczności i swoją pełnię».

Gwadelupa, lekcja boskiej pedagogiki

W tej perspektywie Papież wskazuje: «Święta Maria z Guadalupe jest lekcją boskiej pedagogiki inkulturacji zbawczej prawdy.». Nie kanonizuje kultury, ale też jej nie ignoruje, lecz przyjmuje ją, oczyszcza i przemienia, czyniąc z niej “miejsce” spotkania z Chrystusem.

"Morenita‘ manifestuje Boży sposób podejścia do Jego ludu; pełen szacunku w punkcie wyjścia, zrozumiały w swoim języku, stanowczy i delikatny prowadząc ją do spotkania z pełną Prawdą, z błogosławionym Owocem Jej łona».

To, co wydarzyło się w Tepeyac, jak zapewnia nas papież Leon XIV, nie jest ani teorią, ani taktyką; raczej «przedstawia się jako stałe kryterium rozeznania ewangelizacyjnej misji Kościoła, wezwanego do głoszenia prawdziwego Boga, dzięki któremu żyjemy, bez narzucania Go, ale także bez osłabiania radykalnej nowości Jego zbawczej obecności».

Wracając do obecnej sytuacji, Papież zauważa, że dziś przekazywanie wiary nie może być już traktowane jako coś oczywistego. Żyjemy w pluralistycznych społeczeństwach z wizjami człowieka i życia, które mają tendencję do rezygnacji z Boga. W tym kontekście, istnieje potrzeba «inkulturacji zdolnej do dialogu z tymi złożonymi realiami kulturowymi i antropologicznymi, bez przyjmowania ich bezkrytycznie"., Celem projektu jest promowanie dojrzałej i dorosłej wiary, podtrzymywanej w wymagających i często niekorzystnych kontekstach».

Oznacza to, że wiara nie powinna być przekazywana «jako fragmentaryczne powtarzanie treści lub jako jedynie funkcjonalne przygotowanie do sakramentów, ale jako prawdziwa ścieżka uczniostwa»; tak, aby «żywa relacja z Chrystusem kształtowała wierzący zdolni do rozeznawania, uzasadniania swojej nadziei oraz swobodnego i spójnego życia Ewangelią".

Papież Leon XIV podsumowuje, podkreślając priorytet katechezy dla wszystkich grup wiekowych i we wszystkich miejscach: «Katecheza staje się niezbywalnym priorytetem dla wszystkich duszpasterzy (por. CELAM, Dokument Aparecida, 295-300)». Katecheza - podkreśla - «jest powołana do zajmowania centralnego miejsca w działaniu Kościoła, do towarzyszenia w sposób ciągły i głęboki procesowi dojrzewania, który prowadzi do wiary prawdziwie rozumianej, przyjmowanej i przeżywanej w sposób osobisty i świadomy"., nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd dominujących dyskursów kulturowych».

Spojrzenie wiary

Takie podejście do wiary jest realizowane przez Leon XIV w jego własnej posłudze, o czym świadczą jego wizyty duszpasterskie w ciągu ostatnich kilku tygodni. W drugą niedzielę Wielkiego Postu pojawił się w parafii Wniebowstąpienia Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Quarticciolo (Rzym). W homilii (1-III-2026) ukazał moc wiary, wychodząc od wędrówki Abrahama (por. Rdz 12, 1-4) i sceny przemienienia Jezusa (por. Mt 17, 1-9). 

Od Abrahama uczymy się zaufania do Słowa Bożego, które go wzywa i czasami prosi, aby porzucił wszystko. My również «przestaniemy się obawiać utraty czegokolwiek, ponieważ poczujemy, że wzrastamy w bogactwo, którego nikt nie może nas okraść». Apostołowie również nie chcieli iść z Jezusem do Jerozolimy, zwłaszcza dlatego, że powiedział im, że będzie tam cierpiał i umrze, ale także zmartwychwstanie. Bali się jednak i nawet Piotr próbował ich od tego odwieść. Ale Jezus zachęcił ich, pozwalając im kontemplować swoje Przemienienie, które rozproszyło wewnętrzną ciemność w ich sercach. «Piotr staje się rzecznikiem naszego starego świata i jego desperackiej potrzeby zatrzymania rzeczy, kontrolowania rzeczy».

Pośród zmienności codziennego życia z jego trudnościami, ciemnościami i zniechęceniami - Papież zwraca się do wiernych parafii - my również możemy liczyć na «pedagogię spojrzenia wiary, która przekształca wszystko w nadzieję, szerząc pasję, dzielenie się i kreatywność jako lekarstwo na liczne rany tego sąsiedztwa». 

Pragnienie wody żywej

W następną niedzielę papież odwiedził rzymską parafię Santa Maria della Presentazione. W homilii (por. 8-III-2026) rozważał fragment Ewangelii o spotkaniu Jezusa z Samarytanką (por. J 4, 1-42), który pomaga nam poprawić naszą relację z Bogiem. 

My również mamy “pragnienie życia i miłości”. W głębi duszy pragnienie Boga. «Szukamy Go jak wody, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, za każdym razem, gdy zastanawiamy się nad znaczeniem wydarzeń, za każdym razem, gdy czujemy, jak bardzo brakuje nam dobra, którego pragniemy dla siebie i dla tych, którzy są wokół nas. 

bautismo

To właśnie w tym kontekście odnajdujemy Jezusa, podobnie jak Samarytankę. «Chce dać jej tę nową, żywą wodę, zdolną ugasić każde pragnienie i uspokoić każdy niepokój, ponieważ ta woda wypływa z serca Boga, niewyczerpanej pełni wszelkiej nadziei». I obiecuje jej dar od Boga, który uczyni ją samą źródłem wody tryskającej ku życiu wiecznemu. W rzeczywistości kobieta przyjmuje to, co oferuje jej Jezus i staje się misjonarką. 

My, chrześcijanie, musimy kontynuować propozycję Jezusa: prawdziwe i pełne sprawiedliwe życie, począwszy od Eucharystii. Musimy być «znakiem Kościoła, który - jak matka - troszczy się o własne dzieci, nie potępiając ich, ale wręcz przeciwnie, przyjmując je, słuchając ich i wspierając w obliczu niebezpieczeństwa». Papież Leon XIV zakończył, zachęcając obecnych: «Proszę iść naprzód w wierze!.

Oblicze Boga

Tydzień później następca Piotra odwiedził parafię Najświętszego Serca w Ponte Mammolo, gdzie celebrował Niedzielę Laetare (15-III-2026). W obecnym kontekście gwałtownych konfliktów, przesłanie papieża było jasne: «Poza wszelką otchłanią, w którą ludzie mogą wpaść z powodu swoich grzechów, Chrystus przychodzi, aby przynieść silniejszą jasność, zdolną uwolnić ich od zaślepienia złem, aby mogli rozpocząć nowe życie».

Spotkanie Jezusa z niewidomym od urodzenia (por. 9, 1-41) skłoniło Papieża do zastanowienia się nad tym, w jaki sposób my również musimy odzyskać wzrok. Oznacza to «przede wszystkim przezwyciężenie uprzedzeń tych, którzy w człowieku cierpiącym widzą jedynie wyrzutka, którym należy pogardzać, lub problem, którego należy unikać, zamykając się w pancernej wieży egoistycznego indywidualizmu». 

Postawa Jezusa jest zupełnie inna: «Patrzy na niewidomego z miłością, nie jako na istotę niższą lub irytującą obecność, ale jako na ukochaną osobę potrzebującą pomocy. W ten sposób Jego spotkanie staje się okazją do objawienia się dzieła Bożego we wszystkich». W cudzie Jezus objawia się ze swoją boską mocą, a niewidomy, odzyskując wzrok, staje się świadkiem światła. 

W przeciwieństwie do tego, istnieje ślepota tych, którzy opierają się przyjęciu cudu. I dalej, uznania Jezusa za Syna Bożego, Zbawiciela świata. Odmawiają zobaczenia oblicza Boga, które się przed nimi ukazuje, trzymając się «jałowego bezpieczeństwa, jakie daje legalistyczne przestrzeganie formalnych norm». Być może czasami - zauważa Papież - my również możemy być ślepi w tym sensie, kiedy nie dostrzegamy innych i ich problemów.

Leon XIV zakończył nawiązaniem do świętego Augustyna. Augustyna, który w kazaniu do chrześcijan swoich czasów pyta, jakie jest oblicze Boga, aby im powiedzieć, że oni, którzy są Kościołem, są obliczem Boga, jeśli żyją miłością: «Jakie jest oblicze miłości? Jaką ma postać, jaki wzrost, jakie stopy, jakie ręce? [...] Ma nogi, które prowadzą Kościół; ma ręce, które dają ubogim; ma oczy, którymi rozpoznaje się potrzebujących» (Komentarz do Pierwszego Listu św. Jana, 7, 10).


Pełne przesłanie Ojca Świętego Leona XIV do uczestników Duszpasterskiego Kongresu Teologicznego na temat wydarzenia w Guadalupan, 24.02.2026 r.

Drodzy bracia i siostry:

Pozdrawiam was serdecznie i dziękuję za waszą pracę nad refleksją nad znakiem doskonałej inkulturacji, który w świętej Marii z Guadalupe Pan chciał dać swojemu ludowi. W refleksji nad inkulturacją Ewangelii ważne jest uznanie sposobu, w jaki sam Bóg objawił się i ofiarował nam zbawienie.

Pragnął objawić się nie jako byt abstrakcyjny lub jako prawda narzucona z zewnątrz, ale poprzez stopniowe wkraczanie w historię i podejmowanie dialogu z wolnością człowieka. «Po tym, jak w dawnych czasach przemawiał do naszych ojców przez proroków przy wielu okazjach i na różne sposoby» (Hb 1,1), Bóg objawił się w pełni w Jezusie Chrystusie, w którym nie tylko przekazuje orędzie, ale przekazuje samego siebie; dlatego, jak naucza św. Jan od Krzyża, po Chrystusie nie można oczekiwać więcej słów, nie ma nic więcej do powiedzenia, ponieważ wszystko zostało powiedziane w Nim (por. Wspinaczka na górę Karmel, II, 22, 3-5).

Ewangelizacja polega przede wszystkim na uobecnianiu i udostępnianiu Jezusa Chrystusa. Każde działanie Kościoła powinno mieć na celu wprowadzenie ludzi w żywą relację z Nim, który oświeca egzystencję, rzuca wyzwanie wolności i otwiera drogę nawrócenia, przygotowując ich do przyjęcia daru wiary jako odpowiedzi na Miłość, która nadaje sens i podtrzymuje życie we wszystkich jego wymiarach.

Jednak głoszenie Dobrej Nowiny zawsze odbywa się w ramach konkretnego doświadczenia. Pamiętanie o tym oznacza uznanie i naśladowanie logiki tajemnicy Wcielenia, dzięki której Chrystus «stał się ciałem i zamieszkał wśród nas» (Jn 1,14), zakładając naszą ludzką kondycję, ze wszystkim, co pociąga ona za sobą w swojej czasowej konfiguracji.

Wynika z tego, że rzeczywistość kulturowa tych, którzy przyjmują głoszenie, nie może być ignorowana i rozumie się, że inkulturacja nie jest drugorzędnym ustępstwem lub zwykłą strategią duszpasterską, ale nieodłącznym wymogiem misji Kościoła. Paweł VI podkreślił, że Ewangelia - a zatem i ewangelizacja - nie jest utożsamiana z żadną konkretną kulturą, ale jest w stanie przeniknąć je wszystkie, nie podlegając żadnej z nich (Adhortacja apostolska "Ewangelia jest darem Boga"). Evangelii nuntiandi, 20).

Inkulturacja Ewangelii oznacza, zgodnie z tym przekonaniem, podążanie tą samą drogą, którą przebył Bóg: wejście z szacunkiem i miłością w konkretną historię narodów, aby Chrystus mógł być prawdziwie poznany, kochany i przyjęty z ich własnego ludzkiego i kulturowego doświadczenia. Oznacza to przyjęcie języków, symboli, sposobów myślenia, odczuwania i wyrażania siebie każdego ludu, nie tylko jako zewnętrznych nośników głoszenia, ale jako prawdziwych miejsc, w których łaska chce mieszkać i działać.

Należy jednak wyjaśnić, że inkulturacja nie oznacza sakralizacji kultur lub przyjęcia ich jako decydujących ram interpretacyjnych przesłania Ewangelii, ani nie może być zredukowana do relatywistycznej akomodacji lub powierzchownej adaptacji przesłania chrześcijańskiego, ponieważ żadna kultura, bez względu na to, jak cenna może być, nie może po prostu utożsamić się z Objawieniem lub stać się ostatecznym kryterium wiary.

Legitymizowanie wszystkiego, co kulturowe, lub usprawiedliwianie praktyk, światopoglądów czy struktur, które są sprzeczne z Ewangelią i godnością osoby, byłoby ignorowaniem faktu, że każda kultura - podobnie jak każda rzeczywistość ludzka - musi zostać oświecona i przemieniona przez łaskę płynącą z tajemnicy paschalnej Chrystusa.

Inkulturacja jest raczej wymagającym i oczyszczającym procesem, w którym Ewangelia, pozostając w swojej prawdzie, rozpoznaje, rozeznaje i bierze na pokład Semina Verbi obecne w kulturach, a jednocześnie oczyszcza i podnosi ich autentyczne wartości, uwalniając je od tego, co je zaciemnia lub zniekształca. Te nasiona Słowa, Kościół, jako ślad uprzedniego działania Ducha, znajduje w Jezusie Chrystusie kryterium autentyczności i pełni.

Z tej perspektywy Święta Maria z Guadalupe jest lekcją boskiej pedagogiki inkulturacji zbawczej prawdy. Nie kanonizuje kultury, nie absolutyzuje jej kategorii, ale też nie ignoruje ich ani nimi nie gardzi: są one przyjmowane, oczyszczane i przemieniane, aby stać się miejscem spotkania z Chrystusem. The Morenita ukazuje Boży sposób zbliżania się do swego ludu; pełen szacunku w punkcie wyjścia, zrozumiały w swoim języku oraz stanowczy i delikatny w prowadzeniu do spotkania z pełną Prawdą, z błogosławionym Owocem Jej łona. 

W tilmie, wśród malowanych róż, Dobra Nowina wkracza w symboliczny świat ludzi i uwidacznia swoją bliskość, oferując swoją nowość bez przemocy i przymusu. Tak więc to, co wydarzyło się w Tepeyac, nie jest przedstawiane jako teoria czy taktyka, ale jako stałe kryterium rozeznawania misji ewangelizacyjnej Kościoła, który jest powołany do głoszenia Dobrej Nowiny bez przemocy i przymusu. Prawdziwy Bóg, dla którego się żyje bez narzucania go, ale także bez osłabiania radykalnej nowości jego zbawczej obecności.

Dzisiaj, w wielu regionach kontynentu amerykańskiego i świata, przekazywanie wiary nie może być już traktowane jako coś oczywistego, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich i w społeczeństwach pluralistycznych, naznaczonych wizjami człowieka i życia, które mają tendencję do spychania Boga do sfery prywatnej lub do obywania się bez Niego. W tym kontekście wzmocnienie procesów duszpasterskich wymaga inkulturacji zdolnej do dialogu z tymi złożonymi realiami kulturowymi i antropologicznymi, bez przyjmowania ich bezkrytycznie, w taki sposób, aby dać początek wierze dojrzałej i dojrzałej, podtrzymywanej w wymagających i często niekorzystnych kontekstach.

Oznacza to postrzeganie przekazu wiary nie jako fragmentarycznego powtarzania treści lub jedynie funkcjonalnego przygotowania do sakramentów, ale jako prawdziwej drogi uczniostwa, w której żywa relacja z Chrystusem kształtuje wierzących zdolnych do rozeznawania, dawania powodów do nadziei i życia Ewangelią z wolnością i spójnością.

Z tego powodu katecheza staje się nieodzownym priorytetem dla wszystkich duszpasterzy (por. CELAM, Dokument Aparecida, 295-300). Jest powołana do zajmowania centralnego miejsca w działaniu Kościoła, do ciągłego i głębokiego towarzyszenia procesowi dojrzewania, który prowadzi do wiary prawdziwie rozumianej, przyjmowanej i przeżywanej w sposób osobisty i świadomy, nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd dominujących dyskursów kulturowych.

Podczas tego kongresu chcieli Państwo na nowo odkryć i zrozumieć, jak właściwie rozpowszechniać teologiczną treść wydarzenia z Guadalupan, a tym samym samej Ewangelii. Niech przykład i wstawiennictwo tak wielu świętych ewangelizatorów i duszpasterzy, którzy w swoich czasach stanęli przed tym samym wyzwaniem - Toribio de Mogrovejo, Junípero Serra, Sebastián de Aparicio, Mamá Antula, José de Anchieta, Juan de Palafox, Pedro de San José de Betancur, Roque González, Mariana de Jesús, Francisco Solano i wielu innych - dadzą Państwu światło i siłę do kontynuowania głoszenia dzisiaj. I niech Matka Boża z Guadalupe, Gwiazda Nowej Ewangelizacji, towarzyszy i inspiruje każdą inicjatywę w 500. rocznicę Jej objawienia. Serdecznie udzielam Państwu mojego Błogosławieństwa.

Watykan, 5 lutego 2026 r. Wspomnienie świętego Filipa od Jezusa, meksykańskiego protomęczennika.


Pan Ramiro Pellitero IglesiasProfesor teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry.

Opublikowano w Kościół i nowa ewangelizacja.



Wniebowstąpienie Pana: triumf Chrystusa

The Wniebowstąpienie Pana to coś więcej niż pożegnanie; to ukoronowanie Wielkanocy i początek misji Kościoła. Czterdzieści dni po jego Zmartwychwstanie, Jezus wstępuje do nieba, aby zasiąść po prawicy Ojca, przypominając nam, że naszym ostatecznym celem nie jest ta ziemia, ale wieczność i radość nieba z Trójcą Świętą.

Co świętujemy w święto Wniebowstąpienia Pańskiego?

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego upamiętnia wejście człowieczeństwa Jezusa Chrystusa do chwały Bożej. Jak wyjaśnia katechizm w punkcie 665: «Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa oznacza ostateczne wejście człowieczeństwa Jezusa do niebiańskiego panowania Boga, z którego ma powrócić (por. Dz 1, 11), chociaż w międzyczasie ukrywa je przed oczami ludzi (por. Kol 3, 3)». Tajemnica ta stanowi drugi moment uwielbienia Syna, które rozpoczęło się wraz ze zmartwychwstaniem.

Znaczenie "tak dla nieba

Chrystus nie opuszcza świata, aby odłączyć się od nas. Wstępując do nieba w swoim chwalebnym ciele, zabiera ze sobą naszą własną naturę. Jak już wspomniałem Święty Josemaría w jednej ze swoich homilii: «Pan odpowiada nam, wstępując do nieba. Podobnie jak Apostołowie, jesteśmy zarówno zdumieni, jak i smutni, widząc, jak nas opuszcza.

Nie jest łatwo przyzwyczaić się do fizycznej nieobecności Jezusa. Ze wzruszeniem przypominam sobie, że w okazywaniu miłości odszedł i pozostał; poszedł do nieba i jest nam dany jako pokarm w Świętej Hostii. Brakuje nam jednak Jego ludzkiego słowa, Jego sposobu działania, patrzenia, uśmiechania się, czynienia dobra. Chcielibyśmy jeszcze raz spojrzeć na Niego, gdy siedzi przy studni zmęczony ciężką podróżą, gdy płacze nad Łazarzem, gdy długo się modli, gdy współczuje tłumowi.

Zawsze wydawało mi się logiczne i napełniało mnie radością, że Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa Chrystusa wstępuje do chwały Ojca, ale myślę też, że ten smutek, charakterystyczny dla Dnia Wniebowstąpienia, jest znakiem miłości, jaką czujemy do Jezusa, naszego Pana. On, będąc doskonałym Bogiem, stał się człowiekiem, doskonałym człowiekiem, ciałem z naszego ciała i krwią z naszej krwi. Jak możemy za Nim nie tęsknić? Jezus jest gwarancją, że tam, gdzie On jest, będziemy i my.

Obietnica Ducha Świętego

Przed odejściem Jezus pozostawia swoim uczniom jasną misję: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię». Ale nie zostawia ich samych. Wniebowstąpienie Pana do nieba jest koniecznym wstępem do Zielone Świątki. Chrystus wstępuje, aby Paraklet mógł przyjść i zamieszkać w sercach wiernych, umożliwiając Kościołowi bycie Jego mistycznym ciałem na ziemi.

Mocne strony i duchowe klucze do wniebowstąpienia

Aby zrozumieć skalę marszu do nieba, musimy przeanalizować trzy filary, które wyróżniają się w tym święcie:

  1. Wywyższenie Chrystusa: Jezus jest uznawany za Król Wszechświata. Siedząc po prawicy Ojca, objawia się Jego władza nad historią i czasem.
  2. Nasze obywatelstwo w niebie: Paweł przypomina nam, że naszą prawdziwą ojczyzną jest niebo. Wniebowstąpienie działa jak kompas, który kieruje nasze codzienne cele ku wieczności.
  3. Niewidzialna obecność Boga: Jezus przestaje być obecny w sposób fizyczny i ograniczony, a staje się obecny poprzez Eucharystię i działanie swoich szafarzy.

Członkom, dobroczyńcom i przyjaciołom Fundacja CARF, Wiedzą, że aby ta obecność Chrystusa dotarła daleko i szeroko, niezbędna jest solidna i integralna formacja kapłanów, którzy starają się być świętymi. Dobrze uformowany kapłan jest łącznikiem między Chrystusem a wiernymi w parafiach na całym świecie.

Kiedy obchodzone jest Wniebowstąpienie Pańskie?

Zgodnie z opisem w Dziejach Apostolskich (1, 3-12), Wniebowstąpienie miało miejsce 40 dni po Niedzieli Wielkanocnej. Tradycyjnie data ta przypada w czwartek. Jednak w zdecydowanej większości diecezji, aby ułatwić wiernym uczestnictwo, celebracja liturgiczna jest przenoszona na następną niedzielę (7. Niedziela Wielkanocna).

Ten czas oczekiwania między Wniebowstąpieniem a Zesłaniem Ducha Świętego Kościół przeżywa jako intensywną modlitwę, prosząc o dary Ducha Świętego. Tradycja Dziesięciolecia Ducha Świętego rozpoczyna się dziesięć dni wcześniej (15 maja) i zakończy się w niedzielę 24 maja uroczystością Zesłania Ducha Świętego.

Od kontemplacji do działania

Można by pomyśleć, że uczniowie stali wpatrując się z tęsknotą w niebo i nie wiedzieli, co robić. Relacja ewangeliczna jest jasna: pojawiają się dwaj aniołowie, aby im powiedzieć: «Gdy oni patrzyli w niebo, a On odchodził, stanęli przy nich dwaj mężowie w bieli i rzekli do nich: "Mężowie galilejscy, co tak stoicie i patrzycie w niebo? Ten sam Jezus, który został zabrany od was i uniesiony do nieba, powróci tak, jak widzieliście Go wstępującego do nieba". Potem wrócili do Jerozolimy z góry zwanej Górą Oliwną, która jest tak daleko od Jerozolimy, jak wolno chodzić w szabat.

Kilka wersetów później znajdujemy reakcję Piotra i innych apostołów. Pewnego dnia Piotr stanął pośród braci (zebrało się około stu dwudziestu osób) i powiedział: «Bracia, musi się wypełnić to, co Duch Święty przepowiedział w Piśmie przez usta Dawida». Jak mogą Państwo przeczytać, rozpoczął ewangelizację.

Z tego powodu Wniebowstąpienie można uznać za sygnał rozpoczynający powszechną misję. Od tego momentu Kościół zaczął głosić dobrą nowinę na całym świecie. Dziś misja ta jest kontynuowana poprzez pracę dziesiątek tysięcy seminarzystów i kapłanów, zakonników i zakonnic, nie zapominając o świeckich, którzy wspierani przez instytucje takie jak Fundacja CARF, Poświęcają swoje życie niesieniu miłości Chrystusa i łaski Ducha Świętego na geograficzne i egzystencjalne peryferie.

Radość z powrotu

Łukasz relacjonuje w Dziejach Apostolskich, że uczniowie, po zobaczeniu Jezusa wniebowstąpionego, powrócili do Jerozolimy z wielką radością. Jak to możliwe, aby być radosnym przy takim pożegnaniu? Odpowiedź leży w wierze. Wiedzieli, że Chrystus ich nie opuszcza, ale inauguruje nową formę bliskości. Z nieba wstawia się On za nami jako nasz Najwyższy i Wieczny Kapłan.

Chrześcijanin przed tą tajemnicą nieba

Według św. Josemarii: «Święto Wniebowstąpienia naszego Pana sugeruje nam również inną rzeczywistość: Chrystus, który zachęca nas do tego zadania na świecie, czeka na nas w niebie. Innymi słowy: życie na ziemi, które kochamy, nie jest ostateczne; Nie mamy tutaj stałego miasta, ale szukamy przyszłego. (Hbr XIII, 14) niezmienne miasto». (To Chrystus przechodzi obok, 126).

Wniebowstąpienie Pana można uznać za święto kapłańskiej nadziei. Chrystus wstępuje, aby wstawiać się za nami. A kapłani działają na ziemi in persona Christi. W Fundacja CARF Jesteśmy przekonani, że pomaganie seminarzystom, kapłanom diecezjalnym lub zakonnym w formacji w Rzymie lub Pampelunie jest utrwalaniem obecności Jezusa, doskonałego Boga i doskonałego człowieka.

Za pośrednictwem naszych sieci społecznościowych (@fundacioncarf) dzielimy się świadectwami młodych ludzi, którzy dostrzegli to wezwanie, by wyruszyć w świat i głosić Ewangelię. Aby to zrobić, starają się przygotować pod względem ludzkim, intelektualnym i duchowym, aby być stopami i rękami Chrystusa na ziemi. A kształcenie teologiczne Jakość jest niezbędna, jeśli przesłanie Wniebowstąpienia ma być przekazywane z wiernością i zapałem. Treści i artykuły, które są publikowane i promowane w mediach takich jak Omnes pomagać osobom świeckim i konsekrowanym w doskonaleniu ich formacji.

Dlaczego Państwa współpraca jest ważna?

Za każdym razem, gdy dana osoba współpracuje z Fundacją CARF, uczestniczy ona w metaforyczny i rzeczywisty sposób w mandacie Wniebowstąpienia.

«Rzekł do nich: »Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec sam ustalił; otrzymacie natomiast moc Ducha Świętego, który ma przyjść na was, i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi'". Gdy to powiedział, na ich oczach został uniesiony do nieba, aż obłok zabrał Go im z oczu".

Nie wszyscy z nas mogą wyjechać na odległe misje, ale możemy zadbać o przygotowanie tych, którzy tam mieszkają. Szkolenie księdza to inwestycja w zbawienie wielu dusz, zarówno wierzących, jak i niepraktykujących.

Wniebowstąpienie Chrystusa otworzyło nam drogę do nieba. Naszym zadaniem jest teraz kroczyć nią z radością, uświęcając naszą codzienną pracę i relacje międzyludzkie, wiedząc, że każdy mały akt miłości przybliża nas do chwały, którą Jezus już posiada.

Czy patrzymy zbyt mocno na ziemię, troszcząc się tylko o to, co natychmiastowe, czy też z nadzieją spoglądamy w niebo? Wniebowstąpienie zachęca nas do tego.

W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego zapraszamy Państwa do włączenia się w ewangelizacyjną misję Kościoła. Państwa darowizna, którą można odliczyć od podatku na rzecz Fundacja CARF umożliwia księżom z całego świata zdobycie wykształcenia, którego potrzebują, aby lepiej służyć swoim braciom.



Z Gwinei Równikowej: «Idź do zagubionej owcy».»

Pan José Luis Mangué Mbá jest księdzem diecezji Bata (w Gwinei Równikowej). Podczas swojego pobytu w Madrycie odwiedził siedzibę główną Fundacja CARF, gdzie otrzymał darowiznę przedmiotów liturgicznych dla swojej parafii Matki Bożej z Góry Karmel w Bata. Skorzystaliśmy z okazji, aby poznać rzeczywistość duszpasterską, którą żyje.

Parafia Matki Bożej z Góry Karmel znajduje się w miejscowości Bome, na obrzeżach miasta Bata. Obsługuje również pięć innych wspólnot, z których każda ma własną kaplicę: Matki Bożej z Lourdes, Świętego Michała Archanioła, Świętego Ambrożego i Świętego Jakuba Apostoła.

Kościół w Gwinei Równikowej

Praca duszpasterska prowadzona jest przez dwóch księży: ojca Jacinto Edú i ojca José Luisa Mangué.

Bome jest heterogeniczną społecznością, z mieszanką rdzennych mieszkańców Ndowe, imigrantów Fang, obcokrajowców z innych krajów afrykańskich, a także Chińczyków i Libańczyków. Jest to również obszar drugiego domu, z napływem ludzi mieszkających w stolicy w weekendy.

Z religijnego punktu widzenia jest to zimna społeczność zagrożona obecnością sekt. «To zagubione owce Izraela, które musimy przyprowadzić z powrotem do trzody Pana», wyjaśnia ksiądz.

Ksiądz José Luis, z 30-letnim stażem kapłańskim, przybył do tej parafii wiele lat temu po pełnieniu różnych funkcji w swojej diecezji: proboszcza katedry i San Francisco Javier, diecezjalnego delegata ds. młodzieży, nauczyciela w wyższym seminarium duchownym i wikariusza duchownego.

«Pragnieniem biskupa jest umocnienie obecności Kościoła, wzmocnienie wiary ludzi i otwarcie ich na doświadczenia wspólnot o dłuższej historii» - mówi.

Guinea Ecuatorial, sacerdote Iglesia católica José Luis Mangé

Praca José Luisa w Gwinei Równikowej

Obecnie rozpoczęto reorganizację katechezy na wszystkich poziomach. Jednym z głównych wyzwań jest formacja świeckich i katecheza dorosłych.

Parafia ma poważne braki materialne. Nie ma ani zakrystii, ani odpowiedniego miejsca na spotkania, katechezy, próby śpiewu czy uroczystości. Kościół nie jest również wystarczająco wyposażony: brakuje w nim chrzcielnicy, świętych naczyń i innych elementów liturgicznych.

W tym kontekście darowizna od dobroczyńców nabiera szczególnego znaczenia. «Ta darowizna ozdób od Fundacji CARF wiele dla nas znaczy» - mówi. Dzięki niej będą mogli uświetnić nabożeństwa i poprawić opiekę duszpasterską.

Zwrócono również uwagę na inne otrzymane wsparcie, takie jak droga krzyżowa opłacona przez karmelitów bosych z Boadilla del Monte i tabernakulum podarowane w poprzednim roku przez wspólnotę San Lorenzo de El Escorial.

«W imieniu mojej społeczności i własnym składam Panu nieskończone podziękowania. Niech Pan zachowa nas zjednoczonych w swojej służbie i błogosławi dzieła naszych rąk».

Misja Fundacji CARF

Fundacja CARF działa na rzecz wspierania Kościoła na całym świecie poprzez integralną formację seminarzystów i księży diecezjalnych, zakonników i zakonnic. Jej praca koncentruje się na zapewnieniu niezbędnych środków, aby mogli oni otrzymać solidne przygotowanie teologiczne, ludzkie i duchowe, zwłaszcza w ośrodkach takich jak Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża o Wydziały Kościelne Uniwersytetu Nawarry.

Oprócz szkoleń akademickich, Fundacja CARF promuje pomoc materialną dla diecezji o mniejszych zasobach, takich jak darowizny szat i przedmiotów liturgicznych. Inicjatywy te pomagają poprawić warunki sprawowania kultu i ułatwiają pracę duszpasterską we wspólnotach borykających się z dużymi trudnościami.

Dzięki współpracy dobroczyńców praca ta ma bezpośredni wpływ na parafie na całym świecie, takie jak ta w Bome w Gwinei Równikowej, gdzie otrzymane wsparcie pomaga wzmocnić życie chrześcijańskie i opiekę nad wiernymi.

Dane Fundacji CARF

W 2025 roku Fundacja CARF wsparła 1 960 seminarzystów i księży diecezjalnych z 85 krajów, Powszechny charakter Kościoła znajduje odzwierciedlenie w Kościele.

Download raport roczny Fundacji CARF za rok obrotowy 2025.

Działalność Fundacji jest wspierana przez szeroką bazę społeczną liczącą ok. 5 200 dawców, Gwarantuje to jego niezależność i ciągłość.

Podczas tego ćwiczenia uzyskano następujące wyniki 10,47 mln, w tym ponad 6,32 miliona wydano bezpośrednio na pomoc, W ubiegłym roku na fundusz wieczysty można było przeznaczyć 2,61 mln euro. W ubiegłym roku fundusz wieczysty mógł otrzymać 2,61 mln euro.

622 846 w grantach naukowych, bez utraty wartości, ponieważ Fundacja CARF jest zaangażowana w zasady społecznie odpowiedzialnego inwestowania i dobrych praktyk zarządzania. Fundusz wieczysty ma na celu zapewnienie stałego i wieczystego wsparcia dla integralnej formacji seminarzystów, księży i zakonników, poza negatywnymi cyklami gospodarczymi. W tym celu niektóre darowizny są przeznaczane na inwestycje w nieruchomości, akcje, obligacje i inne, w celu utrzymania mocy kapitału początkowego.

Wpływ jest globalny: od czasu założenia Fundacji CARF, beneficjenci pochodzą z 130 krajów, Każdego roku tysiące diecezji i zakonów prosi o wsparcie formacji swoich przyszłych kapłanów.

Oprócz wszechstronnej formacji akademickiej, ludzkiej i duchowej, Fundacja promuje pomoc materialną na obszarach o ograniczonych zasobach, ułatwiając wsparcie kultu i opieki duszpasterskiej we wspólnotach takich jak Bome w Gwinei Równikowej.



Świadkowie Chrystusa na ziemi

Błogosławiony Alvaro del Portillo: człowiek wierny Kościołowi

Historia XX wieku nie mogłaby być w pełni zrozumiana bez postaci, które dzięki dyskrecji i skuteczności przekształciły instytucje i mentalność. Álvaro del Portillo (1914-1994) jest jednym z nich. Doktor inżynierii lądowej, doktor filozofii i literatury (sekcja historii) oraz doktor prawa kanonicznego, jego życie było pomostem między rygorem techniki a pokorną głębią wiary. W tym wpisie na blogu przyjrzymy się niektórym wybitnym i istotnym elementom jego kariery, naznaczonej niezachwianą lojalnością wobec Kościoła, świętego Josemaríi, Opus Dei i niezwykłą zdolnością do pracy: dobrego i wiernego sługi.

Álvaro, inżynier, który patrzył w niebo

Urodził się w Madrycie 11 marca 1914 r. w rodzinie o głębokich chrześcijańskich korzeniach. Álvaro od najmłodszych lat wyróżniał się błyskotliwą inteligencją i naturalnym spokojem. Jego początkowe szkolenie jako Inżynier budownictwa zaznaczył swoją strukturę umysłową: logiczną, uporządkowaną i zorientowaną na rozwiązywanie złożonych problemów.

Ta techniczna mentalność będzie miała, wiele lat później, fundamentalne znaczenie dla jego pracy w Kościele. Ci, którzy żyli z nim w młodości, podkreślali jego zdolność do poświęceń. Podczas hiszpańskiej wojny domowej jego wiara została wystawiona na próbę w bardzo niepewnych sytuacjach, kształtując umiarkowany charakter w przeciwnościach losu i spokój, który według wielu świadectw był zaraźliwy dla otaczających go osób.

Spotkanie ze świętym Josemaríą: wierność i solidność skały

W 1935 roku błogosławiony Álvaro del Portillo spotkał świętego Josemaríę Escrivę. To spotkanie odmieniło jego życie. Stał się najwierniejszym zwolennikiem założyciela Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Opus Dei, Ich związek był nierozerwalny i trwał prawie czterdzieści lat.

W biografii Misja zakończona, autorstwa Hugo de Azevedo, szczegółowo opisuje, w jaki sposób Álvaro stał się skałą (saxum), na którym polegał św. Josemaria. Jego rola nie była jedynie rolą sekretarza, ale powiernika, spowiednika i niezbędnego współpracownika w szerzeniu rewolucyjnego przesłania w jego czasach: powszechnego wezwania do świętości pośród świata poprzez uświęcenie pracy zawodowej.

Kilka kluczowych momentów z życia błogosławionego Alvaro del Portillo

Decydująca rola w Soborze Watykańskim II

Być może jednym z kamieni milowych najmniej znanych ogółowi społeczeństwa, ale najbardziej cenionych przez historyków kościelnych, jest wkład bł. Sobór Watykański II (1962-1965).

Wykonał wiele pracy w Rzymie. Był sekretarzem Komisji, która opracowała dekret Presbyterorum Ordinis, ale jego wpływ rozszerzył się na inne ważne dokumenty. Jego umiejętności mediacyjne i głęboka wiedza prawnicza były kluczem do wyartykułowania roli świeckich w Kościele. Nie szukał rozgłosu; jego styl polegał na cichej skuteczności w korytarzach i komisjach Soboru Watykańskiego II, gdzie zyskał szacunek kardynałów i teologów o różnej wrażliwości w Kościele.

Álvaro del Portillo junto a san Josemaría
Święty Josemaria z błogosławionym Álvaro del Portillo.

Obowiązki Álvaro del Portillo na Soborze Watykańskim II a później

Podczas pontyfikatu Piusa XII współpracował z różnymi dykasteriami papieskimi i został mianowany konsultorem Świętej Kongregacji Zakonników (1954-66). Jan XXIII mianował go konsultorem Świętej Kongregacji Soboru (1959-1966) oraz kwalifikatorem (1960) i sędzią (1964) Najwyższej Kongregacji Świętego Oficjum. W okresie poprzedzającym Sobór Watykański II był przewodniczącym Komisji Przedprzygotowawczej ds. Świeckich, a także członkiem innych komisji przygotowawczych. Później został mianowany jednym z pierwszych stu ekspertów Soboru.

W latach Soboru Watykańskiego II (1962-65) był sekretarzem Komisji ds. Dyscypliny Duchowieństwa i Ludu Chrześcijańskiego oraz konsultantem innych komisji soborowych: biskupów, zakonników, doktryny wiary itp. W 1963 r. został mianowany, również przez Jana XXIII, konsultorem Papieskiej Komisji do Rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Później Paweł VI mianował go konsultorem Posoborowej Komisji ds. Biskupów i Ustroju Diecezji (1966), Świętej Kongregacji Nauki Wiary (1966-1983) i Świętej Kongregacji ds. Duchowieństwa (1966).

Jan Paweł II mianował go konsultorem Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych (1982) i Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu (1984) oraz członkiem sekretariatu Synodu Biskupów (1983). Od 1982 r. jest również członkiem ad honorem Papieskiej Akademii Teologicznej. Uczestniczył, na wyraźne życzenie papieża Jana Pawła II, w Zwyczajnych Zgromadzeniach Ogólnych Synodu Biskupów na temat powołania i misji świeckich w Kościele i w świecie (1987) oraz na temat formacji kapłanów w obecnej sytuacji (1990).

Następca oraz wierna i twórcza ciągłość

Po śmierci świętego Josemarii w 1975 roku, Álvaro del Portillo został jednogłośnie wybrany na jego następcę. Stanął przed najtrudniejszym wyzwaniem dla każdego przywódcy: zastąpić światowej klasy charyzmatyczną postać, która w kręgach prywatnych była już uznawana za świętą.

Jego administracja charakteryzowała się tym, co dziś można nazwać "wierną i twórczą ciągłością". Nie tylko powtórzył przeszłość, ale skonsolidował strukturę prawną Opus Dei jako Prałatura osobista w 1982 r., co było historycznym kamieniem milowym, który zapewnił instytucji ostateczne miejsce w prawie kanonicznym. W czasie jego kadencji działalność apostolska została rozszerzona na dwadzieścia nowych krajów, demonstrując globalną wizję i niezwykłą zdolność do jej realizacji.

Zdjęcie zrobione w Austrii nad jeziorem Wolfgangsee (niedaleko Salzburga) w maju 1955 roku. Josemaria odwiedził różne miejsca i miasta maryjne w Austrii i Niemczech w towarzystwie Álvaro del Portillo.

Człowiek pokoju i radości: jego cechy osobowości

Książka Wspomnienie Álvaro del Portillo, autorstwa Salvadora Bernala, zbiera setki świadectw, które łączy jedna charakterystyczna cecha: jego spokój. W burzliwym świecie emanował spokojem, który nie wynikał z braku problemów, ale z głębokiego życia wewnętrznego i radości.

Ostatnie lata i podróż do Ziemi Świętej

Koniec jego życia był podsumowaniem jego egzystencji. W marcu 1994 roku dokonał pielgrzymka do Ziemi Świętej. Ci, którzy mu towarzyszyli, pamiętają jego głębokie wzruszenie, gdy modlił się w świętych miejscach.

Wrócił do Rzymu 22 marca, a kilka godzin później, 23 marca, zmarł na atak serca. Zaledwie kilka godzin wcześniej odprawił swoją ostatnią mszę świętą w kościele Wieczernika w Jerozolimie. Było to symboliczne pożegnanie: inżynier, który budował duchowe mosty na całym świecie, kończył swoją podróż w kolebce swojej wiary.

27 września 2014 r. w Madrycie odbyła się beatyfikacja księdza Álvaro, która potwierdziła to, co wielu już wiedziało: jego życie było "misją spełnioną". Zapraszamy Państwa do zapoznania się z homilią wygłoszoną tego dnia przez kardynała Angelo Amato.

"1. «Pastor według serca Chrystusa, gorliwy sługa Kościoła».» [1]. Oto portret błogosławionego Alvaro del Portillo, dobrego pasterza, który podobnie jak Jezus zna i kocha swoje owce, prowadzi zagubionych do owczarni, opatruje rany chorych i ofiaruje za nich swoje życie. [2].

Nowy Błogosławiony został powołany jako młody człowiek, aby naśladować Chrystusa, stać się sumiennym sługą Kościoła i głosić na całym świecie chwalebne bogactwo Jego zbawczej tajemnicy: «Głosimy tego Chrystusa; napominamy wszystkich, nauczamy wszystkich, ze wszystkimi zasobami mądrości, aby przedstawić ich wszystkich doskonałymi w Chrystusie.

Z tego powodu ciężko walczę z jego siłą, która działa we mnie potężnie».» [3]. I to głoszenie Chrystusa Zbawiciela czynił z absolutną wiernością krzyżowi, a jednocześnie z przykładną ewangeliczną radością w trudach. Z tego powodu Liturgia stosuje dziś do niego słowa Apostoła: «Teraz raduję się w moich cierpieniach ze względu na was: w ten sposób dopełniam w moim ciele tego, czego brakuje w cierpieniach Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół».» [4].

Pogodne szczęście w obliczu bólu i cierpienia jest cechą charakterystyczną świętych. Co więcej, błogosławieństwa - nawet te bardziej uciążliwe, takie jak prześladowania - są niczym innym jak hymnem radości.

2. Jest wiele cnót - takich jak wiara, nadzieja i miłość - którymi błogosławiony Alvaro żył w sposób heroiczny. Praktykował te cnotliwe nawyki w świetle błogosławieństw łagodności, miłosierdzia i czystości serca. Świadectwa są jednomyślne. Oprócz tego, że wyróżniał się całkowitą duchową i apostolską harmonią ze świętym Założycielem, był także postacią wielkiego człowieczeństwa.

Świadkowie potwierdzają, że od dziecka Álvaro był «chłopcem o bardzo wesołym i pilnym charakterze, który nigdy nie sprawiał problemów»; «był czuły, prosty, wesoły, odpowiedzialny, dobry...».» [5].

Po swojej matce, Doñie Clementinie, odziedziczył przysłowiowy spokój, łagodność, uśmiech, zrozumienie, dobre mówienie o innych i ostrożny osąd. Był prawdziwym dżentelmenem. Nie był gadatliwy. Jego wykształcenie jako inżyniera dało mu umysłowy rygor, zwięzłość i precyzję, aby przejść prosto do sedna problemów i je rozwiązać. Wzbudzał szacunek i podziw.

3. Jego łagodny sposób bycia szedł w parze z wyjątkowym bogactwem duchowym, w którym wyróżniała się łaska jedności między życiem wewnętrznym a niestrudzoną gorliwością apostolską. Pisarz Salvador Bernal powiedział, że przekształcił skromną prozę codziennej pracy w poezję.

Był żywym przykładem wierności Ewangelii, Kościołowi, Magisterium Papieża. Ilekroć udawał się do Bazyliki św. Piotra w Rzymie, zwykł odmawiać Credo przed grobem Apostoła i Salve przed obrazem Najświętszej Maryi Panny, Mater Ecclesiae.

Unikał wszelkiego personalizmu, ponieważ przekazywał prawdę Ewangelii i integralność tradycji, a nie własne opinie. Pobożność eucharystyczna, pobożność maryjna i cześć dla świętych karmiły jego życie duchowe.

Utrzymywał obecność Boga przy życiu poprzez częste modlitwy ejakulacyjne i wokalne. Do najczęstszych należały: Cor Iesu Sacratissimum et Misericors, dona nobis pacem!, y Cor Mariae Dulcissimum, iter para tutum; a także wezwanie maryjne: Święta Maryja, nasza nadzieja, służebnica Pańska, siedziba mądrości.

4. Punktem zwrotnym w jego życiu było powołanie do Opus Dei. W wieku 21 lat, w 1935 roku, po spotkaniu ze świętym Josemaríą Escrivą, wówczas młodym księdzem w wieku 33 lat, hojnie odpowiedział na wezwanie naszego Pana do świętości i apostolstwa.

Miał głębokie poczucie synowskiej, afektywnej i skutecznej komunii z Ojcem Świętym. Jego nauczanie przyjmował z wdzięcznością i przekazywał je wszystkim wiernym Opus Dei. W ostatnich latach życia często całował pierścień prałata, który otrzymał od Papieża, aby potwierdzić swoje pełne przylgnięcie do życzeń Papieża. W szczególności wspierał jego prośby o modlitwę i post w intencji pokoju, jedności chrześcijan i ewangelizacji Europy.

Wyróżniał się roztropnością i prostolinijnością w ocenie wydarzeń i ludzi; sprawiedliwością w poszanowaniu honoru i wolności innych; hartem ducha w przeciwstawianiu się fizycznym i moralnym niepowodzeniom; a także umiarkowaniem, przeżywanym jako trzeźwość, umartwienie wewnętrzne i zewnętrzne. Błogosławiony Alvaro przekazywał dobry zapach Chrystusa.dodatkowy zapach Christi- [6], który jest aromatem prawdziwej świętości.

5. Jest jednak jedna cnota, którą biskup Alvaro del Portillo żył w sposób szczególnie niezwykły, uważając ją za niezbędne narzędzie świętości i apostolstwa: cnota pokory, która jest naśladowaniem i utożsamianiem się z Chrystusem, cichy i pokornego serca [7]. Kochał ukryte życie Jezusa i nie gardził prostymi gestami pobożności ludowej, takimi jak na przykład padanie na kolana przed Najświętszym Sakramentem. Scala Santa w Rzymie.

Álvaro del Portillo w Świętym Msza dziękczynna obchodzony dzień po beatyfikacji Josemaría Escrivá, w dniu 12 maja 1992 roku.

Członek Prałatury, który odwiedził to samo miejsce, ale który wspiął się na Scala Santa, Błogosławiony Alvaro odpowiedział z uśmiechem i dodał, że podniósł ją na kolana, mimo że atmosfera była nieco duszna z powodu tłumu ludzi i słabej wentylacji. [8]. To była wspaniała lekcja prostoty i pobożności.

Monsignor del Portillo został w rzeczywistości korzystnie “zarażony” zachowaniem Naszego Pana Jezusa Chrystusa, który nie przyszedł do Kościoła jako "dziecko Boże". być obsługiwanym, ale służyć [9]. Z tego powodu często modlił się i medytował nad hymnem eucharystycznym Adoro Te devote, latens deitas. W ten sam sposób rozważał życie Maryi, pokornej służebnicy Pańskiej.

Czasami przypominał sobie zdanie Cervantesa, jedno z tych Przykładowe powieścibez pokory nie ma żadnej cnoty«.» [10]. I często recytował częsty wytrysk wśród wiernych Dzieła: «....«Cor contritum et humiliatum, Deus, non despicies[11]; Nie wzgardzisz, Boże, sercem skruszonym i uniżonym.

Dla niego, podobnie jak dla świętego Augustyna, pokora była dom charytatywny [12]. Joseph Calasanz: «Jeśli chcesz być święty, bądź pokorny; jeśli chcesz być bardziej święty, bądź bardziej pokorny; jeśli chcesz być bardzo święty, bądź bardzo pokorny».» [13].

Nie zapomniał też, że osioł był tronem Jezusa przy wjeździe do Jerozolimy. Nawet jego koledzy studenci, oprócz podkreślania jego niezwykłej inteligencji, podkreślają jego prostotę, pogodną niewinność kogoś, kto nie uważa się za lepszego od innych. Uważał, że jego najgorszym wrogiem jest pycha. Jeden ze świadków twierdzi, że był “pokorą we własnej osobie”.” [14].

Jego pokora nie była surowa, krzykliwa, rozdrażniona; była czuła, radosna. Jego radość wynikała z przekonania o własnej niskiej wartości osobistej. Na początku 1994 r., w ostatnim roku swojego życia na ziemi, podczas spotkania z córkami powiedział: «Mówię to do was i mówię to do siebie. Musimy walczyć przez całe życie, aby stać się pokornymi.

Mamy wspaniałą szkołę pokory Pana, Najświętszej Dziewicy i świętego Józefa. Będziemy się uczyć. Będziemy walczyć z własnym »ja", które nieustannie podnosi się jak żmija, by ukąsić. Ale jesteśmy bezpieczni, jeśli jesteśmy blisko Jezusa, który jest z rodu Maryi i jest tym, który zmiażdży głowę węża".» [15].

Dla Don Alvaro pokora była «kluczem, który otwiera drzwi do domu świętości», podczas gdy pycha była największą przeszkodą w widzeniu i kochaniu Boga. Mówił: «pokora zrywa śmieszną tekturową maskę, którą noszą zarozumiali, zarozumiali ludzie».»[16].

Pokora jest uznaniem naszych ograniczeń, ale także naszej godności jako dzieci Bożych. Najlepszą pochwałę jego pokory wyraziła pewna kobieta z Opus Dei, po śmierci Założyciela: «to Don Alvaro umarł, ponieważ nasz Ojciec nadal żyje w swoim następcy».» [17].

Jeden z kardynałów zeznał, że kiedy przeczytał o pokorze w Zasada Benedykta lub w Ćwiczenia duchowe Ignacego z Loyoli, wydawał się kontemplować wzniosły ideał, ale taki, który był nieosiągalny dla ludzi. Ale kiedy spotkał i poznał błogosławionego Alvaro, zrozumiał, że można żyć w pełni pokory.

6. Słowa, które kardynał Ratzinger wypowiedział w 2002 roku, przy okazji kanonizacji założyciela Opus Dei, można odnieść do Błogosławionego. Mówiąc o heroicznej cnocie, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary powiedział: «Heroiczna cnota nie oznacza dokładnie, że ktoś sam dokonał wielkich rzeczy, ale że w jego życiu pojawiają się rzeczywistości, których sam nie dokonał, ponieważ okazał się przejrzysty i dyspozycyjny dla działania Boga [...]. To jest świętość».» [18].

Takie przesłanie przekazuje nam dzisiaj błogosławiony Alvaro del Portillo, «pasterz według Serca Jezusa, gorliwy sługa Kościoła».» [19]. Zaprasza nas, abyśmy byli świętymi jak On, żyjąc w miłosiernej, łagodnej, cichej i pokornej świętości.

Kościół i świat potrzebują wielkiego spektaklu świętości, aby oczyścić, swoim przyjemnym aromatem, miazmaty wielu wad obnoszonych z arogancką natarczywością.

Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy ekologii świętości, aby przeciwdziałać zanieczyszczeniu niemoralnością i zepsuciem. Święci zapraszają nas do wnoszenia w serce Kościoła i społeczeństwa czystego powietrza Bożej łaski, która odnawia oblicze ziemi.

Niech Maryja, Wspomożycielka i Matka Świętych, pomaga nam i chroni nas.

Błogosławiony Alvaro del Portillo, módl się za nami. Amen".

Błogosławiony Álvaro del Portillo pozostawia po sobie dziedzictwo człowieka, który wiedział, jak połączyć doskonałość zawodowa z głębokim osobista pokora. Jego życie pokazuje, że można być w centrum wielkich wydarzeń historycznych, a jednocześnie zawsze mieć na uwadze to, co najważniejsze: służbę innym i wierność swoim zasadom.