Adrienne studiowała komunikację instytucjonalną dla NASA.

Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża nie tylko kształci seminarzystów, księży i zakonników. Kształci również profesjonalistów, którzy pracują w dziedzinie komunikacji nie tylko w instytucjach kościelnych, ale także akademickich.

Jest to jeden z celów PUSC, a przede wszystkim Wydziału Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej: przygotowanie osób, które pracują w radiu, telewizji, podmiotach kulturalnych lub organizacjach rządowych i naukowych, tak jak w przypadku Adrienne Alessandro O'Brien.

Kierownik działu komunikacji w NASA

Po ukończeniu Wydziału Komunikacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża (w latach 2007-2008), Adrienne Alessandro O'Brien pracował w NASA, Amerykańska rządowa agencja kosmiczna, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.

Jest to laboratorium badawcze NASA, które posiada największą organizację naukowców i inżynierów zajmujących się poszerzaniem wiedzy o Ziemi, Układzie Słonecznym i wszechświecie poprzez obserwacje kosmiczne w Stanach Zjednoczonych i odgrywa kluczową rolę w opracowywaniu i obsłudze bezzałogowych satelitów naukowych oraz kierowaniu badaniami naukowymi, rozwojem i operacjami kosmicznymi oraz wieloma misjami NASA i międzynarodowymi, w tym Kosmicznym Teleskopem Hubble'a (HST), programem Explorer, programem Discovery i wieloma innymi.

Od niezdecydowania do Bazyliki Świętego Piotra

Gerardo Ferrara przeprowadził wywiad z Adrienne, aby dowiedzieć się o jej doświadczeniach jako studentki w Rzymie.

Gerardo Ferrara, GF. A kiedy zrozumiał Pan wyraźniej, że został Pan powołany do swojej misji jako żona, matka i komunikator?

Adrienne Alessandro, AA. -Po wielu latach niezdecydowania co do mojego powołania i niestety po czasie, w którym odwróciłem się od Boga, w końcu znalazłem miejsce, w którym poczułem spokój: Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie. 

Byłem w Wiecznym Mieście na semestrze studiów. Podczas jednej z wycieczek z przewodnikiem zobaczyłem miejsce spoczynku kości św. Piotra: człowieka, który chodził z Chrystusem i przyjął Jego Ciało. Pomyślałem, że pierwszy papież zrozumiał prawdziwe znaczenie powołania. Powiedział Bogu "tak" wciąż na nowo, nawet po tym, jak się Go zaparł. Poprosiłem więc Boga (ponownie), aby zakończył moje powołaniowe zamieszanie. Natychmiast po tym poczułem głęboki, dosłownie nieziemski pokój: w końcu zobaczyłem moje powołanie do małżeństwa jasno oświetlone i nigdy więcej nie miałem co do niego żadnych wątpliwości.

GF. -Aby studiować coś, co będzie miało wpływ na świat. Po tym doświadczeniu w San Pedro wrócił Pan do Waszyngtonu.

AA. -Tak. Spędziłam dwa lata, wykonując prace administracyjne dla politycznych organizacji non-profit w Waszyngtonie. Niekończące się godziny robienia kserokopii i rezerwowania lotów współpracowników powoli tłumiły kreatywność w mojej duszy. Zawodowo zawsze chciałam być pisarką i komunikatorką, a teraz znalazłam się w ślepym zaułku. Chciałam zrobić coś, co będzie miało wpływ na świat. Tak trafiłam na Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża.

GF. -Dlaczego Uniwersytet Świętego Krzyża przykuł Pana uwagę?

AA. -Zasadniczo dlatego, że byłem w Rzymie, ale oferta akademicka Wydziału Komunikacji, ciepło i życzliwość profesorów, w szczególności profesora Arasa i profesora La Porte, sprawiły, że od razu poczułem się jak w domu.

Z akademickiego punktu widzenia bardzo podobało mi się to, że program Holy Cross był tak praktyczny. Nauczyłem się korzystać z kamery wideo, pisać skrypty reklamowe i edytować pliki audio - uwielbiałem to wszystko! Zajęcia ze szkolenia medialnego były moimi ulubionymi, ponieważ wymagały ode mnie przewidywania i badania argumentów przeciwko wierze oraz tworzenia racjonalnych i odpowiednich odpowiedzi. Przyjaźnie, które nawiązałem, były niezastąpione. To wspomnienia, które zawsze będę cenić.

GF. Ponadto odkrył Pan w Rzymie powszechność Kościoła. 

AA. -Tak, a także jego kruchość. Był to punkt zwrotny w moim życiu, kiedy zadałam sobie pytanie: co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny i zepsuty Kościół? Do dziś zastanawiam się nad tymi pytaniami, zwłaszcza w świetle skandali związanych z nadużyciami seksualnymi na świecie, które spowodowały, że wiele osób zakwestionowało swoją wiarę. I wierzę, że Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża dał mi narzędzia, których potrzebuję, osobiście i zawodowo, aby pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

"Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi, którzy są głodni odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania".

Kobieta, katoliczka i w NASA

Adrienne Alessandro O'Brien urodziła się w 1983 roku w Wilmington w stanie Delaware (USA). Jest matką dwójki małych dzieci i jednego w drodze. Po ukończeniu Szkoły Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża (2007-2008) pracowała w NASA, amerykańskiej rządowej agencji kosmicznej, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.

W pewnym momencie swojego życia zadał sobie pytanie: Co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny Kościół?

Dla niej kobiety, z ich wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do rozwijania relacji międzyludzkich, mają do odegrania kluczową rolę. "Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy strategicznych, angażujących i zasięgowych kampanii oddolnych, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby zaangażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych" - mówi. 

GF. Czy pracowała Pani dla NASA i czy było to dla Pani trudne jako kobiety i jako osoby wierzącej?

AA. -Było nas tylko kilku kolegów, ale zawsze czułam się niezwykle szanowana i doceniana przez mój zespół. Jednak na początku byłam bardzo niepewna siebie. Pracowałem z mężczyznami i kobietami, którzy kierowali misjami modernizacji i naprawy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Właśnie zaczęli opracowywać technologie, które umożliwią tankowanie i naprawę zrobotyzowanych satelitów na orbicie. Co mógłbym zaoferować tym geniuszom? Zastanawiałam się

GF. -Cóż, komunikacja dla zwykłych ludzi. Proszę nam powiedzieć, jak rozwinęła Pani swoją pracę.

AA. -Z czasem nabrałam wiary w swoje umiejętności, zarówno jako komunikator, jak i kobieta. Choć moi współpracownicy byli genialni, potrzebowali kogoś, kto potrafiłby uchwycić ich ideę techniczną i przekazać ją w sposób zrozumiały dla “zwykłych” ludzi.

To było coś, co potrafiłem robić. Uwielbiałam uczestniczyć w sesjach strategicznych, podczas których mogłam pomóc zespołowi zidentyfikować docelowych odbiorców i sformułować skuteczne sposoby dotarcia do nich. Odkryłam, że moje zorientowane na osobę i skoncentrowane na osobie pochodzenie, w połączeniu z moimi kobiecymi cechami, pomogło mi wyczuć i zidentyfikować niektóre ludzkie problemy i pułapki, z którymi zespół będzie musiał się zmierzyć, na długo zanim zespół zorientowany na technologię mógł je rozpoznać.

GF. -Co najbardziej przydało się Panu/Pani w edukacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża?

AA. -Dwie lekcje zawsze utkwiły mi w pamięci: po pierwsze, należy zdobywać zaufanie i budować solidne relacje z kadrą kierowniczą w swoim zespole, jeśli chce się być liderem. skuteczny komunikator i dokładne. Po drugie, proszę zawsze pamiętać o swoich odbiorcach.

W ciągu siedmiu lat pracy w NASA stworzyłem i przeprowadziłem kampanie komunikacyjne dla robotycznych eksperymentów, które miały zostać wystrzelone na orbitę i działać na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej; zaprojektowałem od podstaw stronę internetową zespołu; przeprowadziłem sesje szkoleniowe dla mediów w zakresie wywiadów telewizyjnych i pisemnych; wymyśliłem i zarządzałem edukacyjnymi produkcjami wideo; oprowadzałem polityków i naukowców po naszych robotycznych obiektach; i działałem jako strategiczny doradca ds. public relations dla starszych liderów mojego zespołu.

GF. -W jaki sposób bycie katolikiem pomogło Panu?

AA. -Ponieważ przez cały okres mojej kariery zawodowej moja tożsamość jako kobiety katolickiej była fundamentalna, z cechami, które nasza wiara może dodać do każdego zawodu: życzliwość i szacunek dla czasu i wyjątkowych talentów innych, szacunek, zawsze pracując dla dobra mojego zespołu....

GF. -W Pani ludzkiej i zawodowej historii widzę pozytywną wizję tego, co może zrobić chrześcijanin, który dobrze i prawdziwie przeżywa swoją wiarę we wszystkich aspektach zwykłej egzystencji.

AA. -Nie widzę zachodni i zsekularyzowany świat jako przeszkodę w ewangelizacji, zwłaszcza młodzieży. Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi - grupy głodnej odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania.

Przeszkody w ewangelizacji

GF. -ECo według Pana jest największą przeszkodą w ewangelizacji?

AA. -Uważam, że jest to kryzys, który narasta w samym Kościele. Nie możemy przekazywać tego, czego nie mamy, a w wielu parafiach i wspólnotach utraciliśmy prawdziwą wiedzę o naszej katolickiej tożsamości: kim jesteśmy, w co wierzymy i co to znaczy być katolikiem w codziennym życiu.

Dzisiejsze pokolenia katolików nie potrafią już wyjaśnić podstawowych nauk, w tym Eucharystii. Możemy albo obwiniać innych, albo spojrzeć w głąb siebie i zastanowić się, czy ja osobiście podniosłem ostatnio głos, aby świadczyć o Chrystusie na placu publicznym lub z moim sąsiadem.

GF. -W dzisiejszych czasach mówimy o roli kobiet w ewangelizacji...

AA. -Każdy z nas, w swoich codziennych kontaktach z innymi, jest powołany do dzielenia się wiarą. The kobiety, Internet, ze swoją wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do wspierania relacji międzyludzkich i budowania społeczności, ma do odegrania istotną rolę. Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia.

Potrzebujemy strategicznych, angażujących i oddolnych kampanii, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby angażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych. W szczególności musimy chcieć rozmawiać z młodymi ludźmi i poznawać ich wyzwania i serca.

Podczas gdy młodzi ludzie mogą być sceptyczni lub oporni na szerokie, bezosobowe przesłania, towarzyszenie jest pomocne w odpowiadaniu na ich pytania i wspieraniu zrozumienia miłości i celu Chrystusa w ich życiu.

"Powinniśmy starać się, w miarę możliwości, rozpoznawać osobiste rany i szukać Bożego uzdrowienia w naszym życiu, czy to poprzez towarzyszenie, czy terapię, szczególnie u młodych ludzi.

Adrienne estudió Comunicación Institucional para la NASA
Adrienne podczas lunchu z nauczycielami i przyjaciółmi w Rzymie.

GF. Wszystko, co Pan mówi, zakłada większą świadomość i odpowiedzialność katolików....

AA. -Niewątpliwie! Żaden z tych wysiłków nie wystarczy, dopóki nie zajmiemy się, na przykład, kryzysem wykorzystywania seksualnego. Do tej pory wiele osób uważało, że reakcja Kościoła była niewystarczająca.

W następstwie nowych przerażających historii, niektóre diecezje w Stanach Zjednoczonych wydały oświadczenia owiane ochronnym, przestarzałym i wymijającym językiem prawnym: słowa, które nie oddają głębi pokuty i zadośćuczynienia, których wymaga nasza własna wiara katolicka. Natura i głębia tych grzechów wołają i domagają się pokornej i bezwarunkowej odpowiedzi.

Jak możemy twierdzić, że głosimy Słowo Boże, skoro nasze własne działania i wysiłki w zakresie public relations są tak dalekie od ucieleśnienia tego, do czego powołał nas Bóg? Porzucenie czysto legalistycznego sposobu myślenia i powrót do naszej autentycznej katolickiej tożsamości w radzeniu sobie z tym kryzysem pozwoli nam odzyskać wiarygodność i głosić Chrystusa światu, który rozpaczliwie potrzebuje naszego przesłania.

Wyzwanie dla katolików w Stanach Zjednoczonych

GF. Stany Zjednoczone zostały szczególnie dotknięte tą plagą. Obserwujemy coraz bardziej wewnętrznie podzielone społeczeństwo amerykańskie. Czy nie jest to dobre wyzwanie dla katolików w Stanach Zjednoczonych?

AA. -Na to pytanie naprawdę trudno odpowiedzieć, ponieważ nawet Amerykańscy katolicy są bardzo podzieleni w wielu kwestiach, atakując się nawzajem w mediach społecznościowych, a wszystko to w imię... Jezusa! Być może w tym tkwi nie tylko źródło problemu, ale także wskazówka na jego rozwiązanie.

Moim zdaniem jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów dzisiejszego społeczeństwa jest nasze zbiorowe uzależnienie od urządzeń mobilnych i platform mediów społecznościowych oraz wynikająca z tego nieuprzejmość, której sprzyjają. Nieustannie wkraczamy na pole wirtualnej indoktrynacji wypełnione świeckimi koncepcjami i pozbawionymi cnót reakcjami, a wielu z nas (w tym ja) często zapomina o założeniu zbroi Chrystusa przed wejściem do sieci.

GF. -Czasami trzeba zamknąć jedne, drugie, trzecie, tysiące wirtualnych drzwi, aby znaleźć trochę spokoju.

AA. -Tak, i właśnie dlatego wierzę, że nasza nadzieja leży w odzyskaniu naszej katolickiej tożsamości, zaczynając od tych małych zwycięstw na poziomie osobistym.

Żyjmy Ewangelią i pamiętajmy o naszym ostatecznym celu. Kiedy Chrystus opisał sąd ostateczny, nie wspomniał o przynależności politycznej ani o werbalnym “niszczeniu” kogoś w sieciach. Powiedział raczej, że zapyta każdego z nas: Kiedy mnie nakarmiłeś, dałeś mi pić, dałeś mi dom lub przyodziałeś mnie?

Nasze serca byłyby o wiele spokojniejsze, gdybyśmy pamiętali o tym przed każdym spotkaniem z człowiekiem, nawet bezimiennym nieznajomym online. Cnoty pokory, łagodności, zrozumienia, miłosierdzia: są to środki, które mogą zmienić nasze zachowanie i ostatecznie podnieść społeczeństwo.

Osobista świętość może nie być natychmiastowym rozwiązaniem, ale korzystanie z dodatkowych łask jest najpotężniejszym narzędziem, jakie my, katolicy, mamy, aby doprowadzić do zmiany.

Matka trójki dzieci

GF. -Oprócz pracy, najważniejsza jest dla Pana rodzina.

AA. -Z dwójką dzieci poniżej trzeciego roku życia i jeszcze jednym w drodze, mój mąż i ja często czujemy się jak w trybie przetrwania!

Jednak osobiście, w każdej interakcji z moimi dziećmi, staram się pamiętać, że jestem dla nich kimś więcej niż tylko matką, że mogę być dwiema rzeczami: albo ich pierwszym i najważniejszym doświadczeniem Bożej miłości, zrozumienia i przebaczenia; albo odwrotnie, mogę stać się wzorem tego, jak ukochany autorytet może je surowo osądzać, karać, łamać ich ducha i zdradzać ich zaufanie.

Czasami żałuję, że nie zostałam matką w innej epoce, w czasach, gdy dzielnice były bezpieczniejsze, kontrasty społeczne nie były tak ostre, a internet pełen pornografii nie istniał. Ale każda dekada ma swoje własne wyzwania i przeszkody. Staram się ufać, że Bóg obdarzy mnie mądrością i słowami, których potrzebuję, by prowadzić te małe dzieci przez życie do nieba.

GF. -Dziękuję za świadectwo. Jakieś ostatnie przesłanie dla naszych czytelników?

AA. -To była dla mnie przyjemność. Jeśli mógłbym ogólnie zachęcić do jednej rzeczy, to byłoby to dążenie, w miarę możliwości, do zidentyfikowania osobistych ran i szukania Bożego uzdrowienia w swoim życiu, poprzez towarzyszenie lub terapię, zwłaszcza u młodych ludzi.

Bóg dał nam zarówno duchowe, jak i ludzkie narzędzia, abyśmy mogli żyć w pokoju. Korzystajmy z każdej okazji, aby być zdrowymi i pełnymi ludźmi, abyśmy mogli właściwie odpowiedzieć na Jego wezwanie i dzielić się Jego miłością z innymi.

GF. -Bardzo dziękuję, Adrienne.

Podziękowania dla Fundacji CARF

Bardzo miło jest kontynuować świętowanie z historiami takimi jak ta, Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej naszego Uniwersytetu, Wydział, na który nalegał Błogosławiony Álvaro del Portillo i który nie byłby możliwy bez wkładu wszystkich członków, przyjaciół i dobroczyńców Fundacji CARF.

Św. Filip Neri mawiał: «Kto czyni dobrze Rzymowi, czyni dobrze światu». Dzięki historiom naszych studentów i byłych studentów coraz bardziej uświadamiamy sobie tę prawdę: najmniejszy wkład naszych przyjaciół i dobroczyńców pomógł naszym studentom przynieść nie tylko dobrą formację na całym świecie, ale także prawdziwą ludzką i chrześcijańską mądrość, której świat potrzebuje.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


Aram Pano, iracki ksiądz: powołanie wojenne

Gerardo Ferrara, kierownik działu spraw studenckich w PUSC, przeprowadził wywiad z Aramem Pano, księdzem z Iraku, który uczestniczył w spotkaniu Fundacja CARF. W swoim przemówieniu odniósł się do sytuacji społecznej, kulturowej i religijnej w Iraku, a także do wpływu wizyty Ojca Świętego na ten kraj.

Aram Pano, AP. -Wizyta Ojca Świętego była wielkim wyzwaniem dla tych, którzy chcą zniszczyć kraj i pokazała prawdziwe wartości chrześcijaństwa w narodzie, w którym chrześcijanie są odrzucani, a wszystko to w świetle encykliki pt. Fratelli tutti. Irak potrzebuje braterstwa. Dlatego ta podróż coś zmieniła: społecznie i na poziomie ludzi nastąpią zmiany; na poziomie politycznym jednak nie sądzę, aby wiele się zmieniło.

Aramejski, język Jezusa

"Dziękuję za zaproszenie do wystąpienia przed naszymi hiszpańskojęzycznymi przyjaciółmi!Shlama o shina o taibotha dmaria saria ild kolco w języku aramejskim oznacza "pokój, spokój i łaska Boża niech będą z wami wszystkimi", pozdrawia Aram.

Gerardo Ferrara, GF. -Niewiarygodne! Niewiarygodne! Szokujące jest usłyszeć aramejski, język Jezusa... A przede wszystkim wiedzieć, że jest to wspólny język wielu ludzi, po dwóch tysiącach lat.

AP. Tak, rzeczywiście aramejski, w dialekcie wschodniosyryjskim, jest moim językiem ojczystym i językiem wszystkich mieszkańców okolicy, w której się urodziłam, w północnym Iraku, która nazywa się Tel Skuf, co oznacza Wzgórze Biskupów. Znajduje się około 30 km od Mosulu, starożytnego miasta Niniwy, w chrześcijańskim sercu kraju.

GF. Czyli cała wioska, w której się Pan wychował, jest chrześcijańska.

AP. Tak, katolicki chrześcijanin obrządku chaldejskiego. Życie tam było bardzo proste: prawie wszyscy mieszkańcy są chłopami i żyją z uprawy pól i opieki nad zwierzętami gospodarskimi. Ludzie wymieniali się produktami ziemi i każdy miał to, co potrzebował do życia. Ponadto istnieje zwyczaj corocznego ofiarowania pierwszych owoców zbiorów Kościołowi na utrzymanie księży i aby oni również mogli opiekować się najbardziej potrzebującymi.

Pamiętam, że domy były wystarczająco duże, aby mogła w nich mieszkać rodzina... A dla nas rodzina to coś bardzo dużego: dzieci, ojcowie, matki, dziadkowie... Wszyscy mieszkają razem w tych typowych orientalnych domach, białych i kwadratowych, z dziedzińcem pośrodku, jak ogród, i pokojami wokół niego.

GF. -Ale ten idylliczny spokój trwał tylko kilka lat...

AP. Cóż, w rzeczywistości nigdy nie istniał, ponieważ kiedy się urodziłam, byliśmy w ostatnim roku wojny irańsko-irackiej, wojny, która trwała osiem lat i przyniosła ponad 1,5 miliona ofiar. Mój ojciec i trzech moich wujków walczyło w tym konflikcie i był to bardzo trudny czas dla mojej babci i matki. Mieli nadzieję i modlili się o powrót swoich bliskich do domu. I tak się stało, dzięki Bogu, mój ojciec i jego bracia wrócili.

GF. -A w 1991 roku wybuchła kolejna wojna....

AP. W naszej wiosce pozostaliśmy tylko do 1992 roku, kiedy to zakończyła się pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, między Irakiem z jednej strony a Kuwejtem i koalicją międzynarodową z drugiej. Przenieśliśmy się do dużego miasta w południowym Iraku, Basry, trzeciego co do wielkości miasta w kraju po stolicy Bagdadzie i Mosulu. Większość jego mieszkańców to muzułmanie szyici, a chrześcijan jest tam niewielu. Do dziś pamiętam słoną wodę, upał, palmy... Zupełnie inny krajobraz niż ten, do którego byłam przyzwyczajona. A także ilość szybów naftowych i rafinerii wszędzie... Ale ludzie byli i nadal są bardzo hojni i gościnni.

Aram Pano, sacerdote irak
Aram, na dziedzińcu kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tel Kaif, chrześcijańskim mieście niedaleko Mosulu w północnym Iraku.

"W 2004 roku dwie zakonnice pracowały z armią amerykańską w Basrze. Pewnego dnia, gdy wróciły do domu, radykalna grupa islamska zabiła siostry przed ich domem. Rozprzestrzeniło się to na cały Irak i mój kraj stał się epicentrum terroryzmu. W 2014 roku przyszło ISIS i zniszczyło wiele naszych kościołów i naszych domów. Istnieje plan zniszczenia historii chrześcijan w moim kraju, tak jak zrobiono to w 1948 roku z Żydami" - mówi.

Wezwanie do służenia Panu

W mieście Basra znajdują się dwie parafie należące do Archieparchii Basry i Południa, liczące 800 wiernych. W 1995 roku przyjął Pierwszą Komunię Świętą i właśnie wtedy po raz pierwszy poczuł powołanie do służby Panu.

GF. -I jak poszło?

AP. -Parafia była jak mój dom. Uwielbiałam chodzić z grupą dzieci, aby się z nimi bawić, ale także na katechezę - ale myśl o wstąpieniu do seminarium stała się dla mnie jaśniejsza, gdy byłam w szkole średniej.

GF. Miał Pan szesnaście lat i uczestniczył w trzeciej wojnie swojego życia. Jakie są Pana wspomnienia z Drugiego Konfliktu w Zatoce Perskiej?

AP. pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych. Trwało to prawie cztery miesiące, a ostatnim miastem, które upadło, była Basra, gdzie mieszkałam. Pamiętam, że widziałem amerykańskie samoloty, które nadlatywały i bombardowały, i baliśmy się, ponieważ wiele budynków państwowych znajdowało się w pobliżu naszego domu. Pamiętam, że pewnej nocy spałam i obudził mnie dźwięk pocisku uderzającego w budynek oddalony od nas o około 500 metrów. Wyszliśmy na ulicę, ludzie biegali, a Amerykanie rzucali swoje bomby dźwiękowe, aby nas sterroryzować. To właśnie wtedy wyraźniej usłyszałam wezwanie Pana.

GF. Wzruszająca jest myśl, że chociaż głos Pana nie jest w hałasie pocisków i bomb dźwiękowych, to jednak daje się słyszeć, w całej swojej słodyczy, pośród tego horroru.

AP. Tak jest. A poza tym, gdybyśmy nie przeżyli terroru bombardowań, mój ojciec nie prosiłby biskupa o schronienie: kościół był bardzo blisko naszego miejsca zamieszkania, ale tam, W domu Pana czuliśmy się bardziej bezpieczni. Mój ojciec zaczął więc służyć w kuchni, aby odwzajemnić nieco hojność, z jaką nas witano. Ja tymczasem nauczyłem się służyć przy ołtarzu razem z księdzem. Pod koniec wojny nasz biskup wybrał mnie, abym pojechała z nim do wioski o nazwie Misan.Do podjęcia decyzji skłoniło mnie to, co przeżyłam tam, około 170 km na północny wschód od Basry.

GF. -Czy chce nam pan powiedzieć, co się panu stało?

AP. Kiedy biskup poprosił mnie, abym towarzyszyła mu w misji duszpasterskiej w Misan, moja rodzina najpierw powiedziała, że nie, że nie chce. Ale czułam się bardzo zdeterminowana, żeby pojechać i pojechałam. Kiedy dotarliśmy na miejsce, byłem zaskoczony, widząc wiernych wchodzących do kościół na kolanach i bez butów. Klęczeli przed ołtarzem, przed obrazem Matki Boskiej, płacząc, modląc się, błagając.

Później, kiedy MasaPotem, kiedy rozpoczęła się msza, odprawiana przez biskupa według naszego chaldejskiego obrządku, zauważyłem, że wierni nie wiedzieli nawet, jak się modlić ani kiedy usiąść czy wstać. Zrobiło to na mnie duże wrażenie i pomyślałem, że są jak owce bez pasterza. Natychmiast spojrzałam na biskupa, który był starszy, i przeszła mi przez głowę myśl, kto mógłby go zastąpić i pomóc tak wielu rodzinom.

GF. Imponujące jest to, że Jezus porusza się przed tłumem, który jest jak owca bez pasterza. 

AP. -Dokładnie! Mając to na uwadze, kontynuowałem naukę w szkole Instytutu Zawodowego, a w 2005 roku wstąpiłem do seminarium w Bagdadzie, stolicy Iraku. Tam studiowałem filozofię i Teologia Ukończyłem je w czerwcu 2011 r., a 9 września 2011 r. przyjąłem święcenia kapłańskie.

"W Iraku istnieje plan zniszczenia historii chrześcijan w naszym kraju".

Po prawie 10 latach pracy jako ksiądz, Aram Pano, wysłany przez swojego biskupa, studiował komunikację instytucjonalną w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża.

«Świat potrzebuje, aby każdy z nas przyczynił się do ewangelizacji. A szczególnie w tych czasach, aby głosić Ewangelię. Gospel, Musimy być świadomi kultury cyfrowej i komunikacyjnej. Mam wielką nadzieję na przyszłość: wszyscy możemy współpracować, aby szerzyć naszą wiarę wszystkimi możliwymi kanałami, zachowując jednocześnie naszą tożsamość i oryginalność» - mówi.

Jeden pościg za drugim

GF. Aram przypomina chrześcijanom na Zachodzie, aby nie zapominali o swoich braciach, którzy cierpią prześladowania w krajach takich jak jego własny, Irak, gdzie przeżył jeden konflikt po drugim. Po ostatniej wojnie życie społeczne w Iraku bardzo się zmieniło.

AP. "Nastąpiło utowarowienie człowieka. W kraju, gdzie narodziła się cywilizacja, gdzie człowiek zbudował pierwsze miasta, gdzie powstał pierwszy w historii kodeks prawny, wydaje się, że wszystko skończyło się zniszczeniem: najsilniejsi zabijają najsłabszych, nad społeczeństwem unosi się korupcja, a chrześcijanie cierpią prześladowania od 1400 lat". prześladowanie.

"Przed 2003 rokiem było 1,5 miliona chrześcijan, a dziś jest ich 250 tysięcy. Prześladowania nie dotyczą tylko fizycznego przetrwania: rozciągają się na płaszczyznę społeczną i polityczną, na możliwości zatrudnienia, a nawet na prawo do edukacji" - mówi.

Wizyta papieża Franciszka

GF. -Jakie są obecnie problemy w Iraku i jakie znaczenie miała dla Pana wizyta w tym kraju? Papież?

AP. Brak uczciwości i chęci odbudowy kraju oznacza, że muzułmanie dokonali secesji, rząd myśli bardziej o lojalności wobec krajów sąsiednich niż o dobru swoich obywateli... I to wszystko w oczach Stanów Zjednoczonych. Nie ma jednego problemu, ale wiele skomplikowanych problemów.

Uważam, że polityka, służba obywatelom, już nie istnieje, ponieważ jest w rękach innych osób spoza Iraku. Jednak owoce pracy Boga nie są w naszym zasięgu i modlimy się, aby poprzez tę podróż pokój, miłość Chrystusa i jedność były głoszone narodowi, który nie może już tego znieść.

GF. -Ponadto jest to naród, w którym chrześcijaństwo zapuściło głębokie korzenie, zwłaszcza Kościół chaldejski.

AP. -Oczywiście! W rzeczywistości Chrześcijaństwo przybyli do Iraku wraz z apostołami św. Tomaszem i Bartłomiejem oraz ich uczniami Thaddai (Addai) z Edessy i Mari w II wieku. Założyli oni pierwszy Kościół w Mezopotamii, a dzięki swojej pracy misyjnej dotarli aż do Indie y Chiny. Nasza liturgia wywodzi się z najstarszej chrześcijańskiej anafory eucharystycznej, znanej jako Anafora Addai i Mari. Kościół w tym czasie znajdował się w imperium perskim, z własną liturgią wschodnią, własną architekturą i sposobem modlitwy bardzo podobnym do liturgii żydowskiej.

Teologia naszego Kościoła Wschodniego jest duchowa i symboliczna. Jest wielu bardzo ważnych ojców i męczenników, na przykład Mar (Święty) Efrem, Mar Narsei, Mar Theodore, Mar Abrahim z Kashkar, Mar Elijah al-Hiri, itd.

GF. Chaldejski Kościół Katolicki, który jest w komunii z Rzymem, powstał w wyniku schizmy w Kościele babilońskim, z powodu rywalizacji między patriarchami, a w szczególności dlatego, że jeden z nurtów chciał się zjednoczyć z Rzymem.

AP. Nasza tradycja jest jednak typowo orientalna i głęboko zakorzeniona w kraju, gdzie wszędzie można znaleźć ślady tysiącletniej obecności chrześcijan - sanktuaria, klasztory, kościoły i prastare tradycje.

Mam nadzieję, że mój pobyt w Rzymie pozwoli mi pracować nad zachowaniem tej tożsamości i tej bogatej i długiej historii, również przy użyciu narzędzi i środków, które pozwala nam mieć dzisiaj nowoczesność.

Wydział Komunikacji Świętego Krzyża

Wywiad ten został przeprowadzony z innymi raporty na Wydziale Komunikacja Uniwersytetu Świętego Krzyża.

Aram Pano podczas treningu w Rzymie.

Przez te wszystkie lata przez Wydział przewinęły się setki studentów z całego świata, różnych języków, tożsamości, historii, problemów....

Jest to Wydział Komunikacji, na którym uczymy się, że w tej Babel, jaką jest nasz świat, można obalić bariery i mury, jak mówi nam papież Franciszek, i możemy być naprawdę braćmi i siostrami.

Fundacja CARF - Centro Académico Romano Fundación - zaangażowała się w to zadanie w bardzo ważny sposób, zapewnienie stypendiów naukowych i socjalnych dla studentów Celem jest pomoc im - seminarzystom i księżom diecezjalnym, świeckim i zakonnym - ze wszystkich kontynentów, bez różnicy, i umożliwienie im korzystania ze wszystkich najnowocześniejszych narzędzi poprzez finansowanie zajęć teoretycznych i praktycznych, które odbywają się na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, aby mogli następnie powrócić do swoich krajów i zasiać tam ziarna formacyjne, które otrzymali w Rzymie, sprzyjając wzrostowi owoców pokoju, formacji na wysokim poziomie, jedności i zdolności do lepszego zrozumienia siebie nawzajem, nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród ludzi wszystkich religii i tożsamości.


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Przewodniczący samorządu studenckiego Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.


«Chrześcijanie w Pakistanie mają nadzieję na lepszą przyszłość».»

Abid Saleem jest księdzem ze zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, studiującym na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Chrześcijanie w Pakistan W wielu przypadkach dyskryminowani i prześladowani, mają nadzieję “na lepszą przyszłość”, mówi w swoim zeznaniu.

Katolicka rodzina składająca się z jedenaściorga rodzeństwa

"Jestem Abid Saleem, syn Saleema Masih i Mukhtaran Bibi. Urodziłam się w Toba Tek Singh, w Pakistanie, 26 czerwca 1979 roku, w katolickiej rodzinie liczącej jedenaścioro rodzeństwa (ośmiu chłopców i trzy dziewczynki). Jestem najmłodsza ze wszystkich. Moi rodzice są już w życiu niebieskim (niech ich dusze spoczywają w pokoju).

Kiedy zastanawia się nad swoim powołanie, wspomina wszystkie wydarzenia, które pomogły mu ją poznać. «Przede wszystkim, Czuję, że to było życzenie od dzieciństwa. Bardzo często chodziłem do kościoła i byłem ministrantem. W szkole, gdy pytano mnie, kim chciałbym zostać, moja odpowiedź była tylko jedna: zostać księdzem.

Po ukończeniu obowiązkowej edukacji, w 1996 roku myślał o zapisaniu się na uniwersytet. Był lipiec. Wtedy wydarzyło się coś, co naznaczyło jego życie: «Spotkałem nowicjusza Oblata Maryi Niepokalanej, który podzielił się ze mną i wyjaśnił mi charyzmat swojego zgromadzenia».

Kiedy miał zapisać się na uniwersytet, odbył rekolekcje powołaniowe u Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Rekolekcje, aby odkryć swoje powołanie

Miał on zostać zorganizowany program zawodowy Rekolekcje trwały trzy dni i Abid Saleem, nie zastanawiając się dwa razy, powiedział «tak, chcę w nich uczestniczyć“. ”Wraz ze mną w rekolekcjach wzięły udział cztery inne osoby. Wszyscy cieszyliśmy się programem i pokochaliśmy duchowość oblatów oraz ich sposób »ewangelizowania ubogich".

Po programie wrócili do domu i po kilku dniach czterech z nich otrzymało list z zaproszeniem do wstąpienia do seminarium. Abid Saleem i jego przyjaciel wstąpili do seminarium, ale po roku rozeznawania jego przyjaciel odkrył, że to nie jest jego powołanie i wycofał się, podczas gdy Abid kontynuował formację, która była dla niego bardzo wzbogacającym czasem, z wieloma znaczącymi doświadczeniami.

Stacja Misji Oblackich

Podczas pierwszego roku formacji seminaryjnej, wśród niektórych zajęć, które wykonywaliśmy, jedno było szczególnie interesujące. Pojechaliśmy do Derekabad, oblackiej stacji misyjnej. Jest to teren pustynny, na którym Oblaci wybudowali piękną grotę.. Praca tych braci w grocie była dla mnie inspirująca.

Innym wydarzeniem, które mnie poruszyło, był udział w święceniach kapłańskich brata ze zboru, pierwszych święceniach, w których kiedykolwiek uczestniczyłem. Ta uroczystość naprawdę wzmocniła również moje powołanie.

Od 1998 roku był w stanie rozpocząć studia na kierunku Filozofia Następnie został wysłany do Sri Lanki na prenowicjat i nowicjat, kolejne piękne doświadczenie międzynarodowości.

Pierwsze śluby złożył w 2003 roku. Po powrocie do Pakistanu ukończył studia teologiczne w National Catholic Institute of Theology. Śluby wieczyste złożył 22 sierpnia 2008 r. i został wyświęcony na kapłana. diakon następnego dnia.

I wreszcie 17 lutego 2009 r. w katedrze Sacred Heart w Lahore otrzymałem święcenia kapłańskie. Mój okres formacyjny był doskonały. Dziękuję Panu za wszystkich tych formatorów i nauczycieli, którzy uformowali mnie na prawdziwego sługę Bożego.

Praca duszpasterska i służba w diecezji po święceniach kapłańskich

Po jego zarządzanie, Jego biskup wysłał go do pracy w różnych parafiach, najpierw jako asystenta, a następnie jako proboszcza. Pracował z młodzieżą i wieloma innymi grupami. Współpracował również w Komisja Katechetyczna swojej diecezji. Założył biuro komisji katechetycznej w wikariacie Quetta.

W tym samym biurze prowadziłam również mały sklepik religijny. Z drugiej strony, zorganizował wiele programów dla nauczycieli religii i dla ludzi i pracował jako liturgista w Wikariacie. Byłem mistrzem ceremonii podczas liturgii wielu święceń kapłańskich, diakonatu i kandydatur.

W 2016 roku zdałam maturę (Bachelor of Arts) na Punjab University, Lahore. Przez ostatnie trzy lata pracowałem również jako rektor Junioratu Oblatów. Było to kolejne wzbogacające doświadczenie, choć trudne, ale starałam się jak najlepiej towarzyszyć studentom w ich duchowej podróży w celu rozeznania powołania.

«W naszym kraju jest wiele do zrobienia, ponieważ Boża trzoda wciąż rośnie, ale niewielu jest robotników, którzy by ją pielęgnowali».

Cristianos de Pakistan

Oficjalna nazwa naszej kongregacji to Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej a jego mottem jest “Ewangelizacja ubogich”. Zostało założone przez św. Eugeniusza de Mazenoda w 1816 r. i zatwierdzone 17 lutego 1826 r. przez papieża Leona XII.

Założycielem misji Oblatów w Pakistanie jest niemiecki ksiądz, wielebny ojciec Lucian Smith, który był wówczas prowincjałem prowincji Colombo na Sri Lance. To on wysłał trzech Oblatów do Pakistanu w 1971 roku. Było tam wielu misjonarzy oblatów z całego świata, ale głównie ze Sri Lanki.

Pakistańscy chrześcijanie w obliczu muzułmańskiej większości

Pakistan jest dziewiątym co do wielkości krajem Azji. Graniczy z Morzem Arabskim, Chinami, Afganistanem, Iranem i Indiami. Mohammad Ali Jinnah jest założycielem Pakistanu, który uzyskał niepodległość 14 sierpnia 1947 roku.

Kraj zajmuje powierzchnię 881 913 km2 i dzieli się na cztery prowincje: Pendżab, Sindh, Balochistan i Khyber Pakhtunkhwa. Językiem narodowym kraju jest Urdu, a językiem urzędowym - angielski. Pakistan liczy około 211 819 886 obywateli. 

Muzułmanie stanowią większość - 95 % populacji. Ale w Chrześcijanie są jedną z największych mniejszości religijnych w Pakistanie z 2 % populacji, Około połowa to katolicy, a połowa to protestanci.

Bardzo złe warunki

ma długą historię w Azji Południowej, chociaż wielu pakistańskich chrześcijan to potomkowie niskokastowych hindusów, którzy nawrócili się pod brytyjskimi rządami kolonialnymi, aby uniknąć dyskryminacji kastowej.

Chrześcijanie w Pakistanie są w większości bardzo biedniSą zatrudniani przy pracach prostych, takich jak sprzątaczki, robotnicy i kombajniści. Mimo to wnieśli oni znaczący wkład w rozwój sektora społecznego kraju, szczególnie w budowę placówek edukacyjnych, szpitali i ośrodków zdrowia w całym Pakistanie.

Jednak, podobnie jak inne mniejszości religijne, Chrześcijanie w całej historii spotykali się z dyskryminacją i prześladowaniami.W dalszym ciągu doświadczają oni ukierunkowanej przemocy i innych nadużyć, w tym zawłaszczania ziemi na obszarach wiejskich, uprowadzeń i przymusowych konwersji, a także wandalizmu domów i kościołów. Dziś nadal są ofiarami przemocy i innych nadużyć, w tym zawłaszczania ziemi na obszarach wiejskich, uprowadzeń i przymusowych konwersji, wandalizmu domów i kościołów.

«Mimo wszystko chrześcijanie w Pakistanie mają nadzieję na lepszą przyszłość» - zwierzył się Abid Saleem. Modlimy się, aby Bóg Wszechmogący przyniósł pokój i harmonię do tego kraju i aby ludzie mogli cieszyć się pełnią życia.

«Chrześcijanie w Pakistanie nadal doświadczają ukierunkowanej przemocy i innych nadużyć».

Oblaci w Pakistanie

Pracowali w parafiach i wyróżniali się zakładaniem Podstawowych Wspólnot Chrześcijańskich. Później pomyśleli również o rozpoczęciu programu formacyjnego. Obecnie mamy trzy główne domy formacyjne: juniorat, filozofat i scholastykat.

Pracujemy głównie w ośmiu ubogich parafiach w pięciu diecezjach. Chrystus zaprasza nas do naśladowania Go i dzielenia się swoją misją poprzez słowo i pracę. Naszym głównym celem jest edukacja w szkołach, z młodzieżą, a przede wszystkim docieranie do ludzi, którzy są daleko od Boga.

Szkolenie w Rzymie do pracy misyjnej

Teraz jego przełożony wysyła go do Rzymu na dalsze studia liturgiczne. «Moim przyszłym celem jest praca jako misjonarz».

Za tę wspaniałą możliwość odbycia szkolenia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, a następnie powrotu do swojego kraju i podzielenia się całym dobrem, które otrzymał, może tylko podziękować dobroczyńcom Fundacji CARF: «Niech Bóg błogosławi was za wszystko, co robicie dla Kościoła powszechnego, ale także dla nas, maluczkich, którzy jesteśmy ziarnem w ręku Pana, w krajach, w których sam fakt nazywania siebie chrześcijaninem może spowodować śmierć».


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za społeczność studencką na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


Mariano Capusu z Angoli: «Kiedy byłem dzieckiem, chciałem być jak papież».»

Historia Mariano, młodego seminarzysty z Angoli, naznaczona jest procesem odkrywania i stopniowego rozeznawania oraz ręką jego proboszcza. Teraz doskonali swoją formację, studiując teologię, aby zostać księdzem. 

Jego życie duchowe było dobrze zabezpieczone: jego rodzice, pochodzący z chrześcijańskiej rodziny, zapisali go na lekcje katechizmu jako dziecko, a także uczęszczał do szkoły katolickiej, chociaż w tym wieku nie wykazywał dużego zainteresowania sprawami kościelnymi.

W 2009 roku spotkał się z papieżem Benedyktem XVI podczas jego wizyty w Angoli i na szczęście Mariano osobiście otrzymał błogosławieństwo Ojca Świętego. 

«Miałem wtedy 8 lat. Kiedy wróciłem do domu, powiedziałem rodzicom, że chciałbym być jak papież, coś typowego dla dzieci. W końcu tak się stało.

Przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej

Kluczowym momentem, który przywrócił go do życia kościelnego poprzez służbę jako akolita, były przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej.

Po pewnym czasie przyszedł czas na przyjęcie sakramentu Eucharystii. Proboszcz zaznaczył, że tylko ci, którzy należą do grupy młodzieżowej, mogą ją przyjąć, aby bardziej zintegrować ich z Kościołem. Mariano nie należał do żadnej takiej grupy.

«Myślałem o zostaniu harcerzem, ale proboszcz zadzwonił do mnie i powiedział, że powinienem zostać akolitą. Tam wszystko zaczęło się od nowa: bliski kontakt z księżmi i biskupami obudził we mnie coś, czego nie rozumiałem, ale co mnie fascynowało. Wtedy przypomniałem sobie moje dziecięce pragnienie, by być jak papież, choć nie wiedziałem, że papież też jest księdzem. ksiądz i biskupem. Kiedy odkryłem te rzeczy, poczułem mocniej, że Pan mnie do tego wzywa.

Mariano Capusu Songomba, seminarista de Angola

Odkrycie seminarium

Minęło kilka lat i zauważył, że niektórzy akolici z parafii, po okresie formacji akademickiej i towarzyszenia przez księży i zespoły powołaniowe, udali się do miejsca zwanego «seminarium». Mariano nie wiedział, co to jest, ale zaczął się zastanawiać i poczuł, że być może jest to miejsce dla niego.

«Kiedy więc skończyłem szkołę podstawową, stałem się bardziej aktywny w kościele, uczęszczałem do grup, pomagałem w zakrystii, a nawet zostałem jednym z formatorów akolitów».

«Stopniowo rozwijała się bliższa relacja z księdzem proboszczem. Często towarzyszyłem mu w różnych wspólnotach, aby pomóc w odprawianiu mszy i zakupie materiałów do zakrystii, szat liturgicznych, a wtedy dużo ze mną rozmawiał, wyjaśniając, czym jest seminarium i na czym polega kapłaństwo oraz bycie kapłanem Boga dla innych. 

Mariano Capusu zaczął identyfikować się z tym powołaniem. Spędzał więcej czasu i czuł się lepiej pomagając w kościele niż w domu czy w sąsiedztwie. W jego sąsiedztwie nie było prawie żadnych katolików, a jego czas był prawie zawsze ograniczony do świata piłki nożnej lub innych zajęć lub spraw mało interesujących.

Odkrycie jego powołania w połączeniu z brakiem kapłanów

Punkt zwrotny i klucz do całego procesu nastąpił, gdy zdał sobie sprawę, że wszędzie brakuje księży. Odkrył, że istnieją wspólnoty wiernych, którzy odprawiają Mszę św. tylko raz w miesiącu, a nawet co dwa miesiące, z powodu braku kapłanów. Wtedy zrozumiał, że musi służąc Kościołowi z posługą kapłana, aby nieść Chrystusa tym, którzy również potrzebowali tej obecności.

Kiedy był na ostatnim roku akademickim, jego proboszcz rozmawiał z jego rodzicami, aby dowiedzieć się, czy zgadzają się na jego wstąpienie do seminarium. Byli temu przeciwni. Bez wiedzy Mariano, jego ojciec chciał sprawdzić, czy to naprawdę jest jego powołanie i zasugerował, aby ubiegał się o stypendia cywilne, aby studiować inne przedmioty, które nie mają nic wspólnego z kapłaństwem. Mariano odrzucił je bez wahania, potwierdzając tym samym swoją decyzję o wstąpieniu do seminarium. Porozmawiał ze swoim proboszczem, przystąpił do egzaminów wstępnych i został przyjęty.

«Ukończyłem trzy lata szkoły średniej, a następnie poszedłem na studia filozoficzne, które ukończyłem w ciągu kolejnych trzech lat. Po tych trzech dodatkowych latach mój kierownik duchowy powiedział mi na koniec: “Teraz zaczyna się etap konfiguracji. Jeśli czujesz, że Pan cię wzywa, idź dalej; jeśli nie, lepiej przestań i wybierz inne życie”. Po czasie refleksji i modlitwy, myślenia i modlitwy, potwierdziłem w sercu to, o co Pan mnie prosił i zgłosiłem się na studia teologiczne.

Stypendium na szkolenie i studia w Rzymie

Podczas pierwszego roku teologii, w drugim semestrze kursu i w połowie okresu egzaminacyjnego, jego proboszcz - który właśnie wrócił z Rzymu po studiach z komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzymskim - został poproszony o przybycie na uniwersytet, aby zdać egzaminy. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (PUSC) dzięki dotacji od partnerów, przyjaciół i dobroczyńców Fundacja CARF- Biskup Emilio Sumbelelo poprosił go o dokumentację.

«Minęło wiele dni. Proboszcz zadzwonił do moich rodziców, aby poinformować ich, że jest stypendium na studia w Rzymie i że diecezja pomyślała o wysłaniu mnie. Zgodzili się, ale nic mi nie powiedzieli. Zapomniałem już o tej wizycie, a poza tym myślałem, że to tylko aktualizacja moich danych, ponieważ ukończyłem pierwszy rok teologii».

Kontynuował swoją normalną pracę duszpasterską w diecezji i nigdy więcej nie myślał o tej sytuacji. Ale jakiś czas później biskup zadzwonił do Mariano i poinformował go, że musi przenieść się do Rzymu, aby ukończyć szkolenie w PUSC, dzięki dotacji na szkolenie, wyżywienie i zakwaterowanie finansowane przez Fundację CARF.

«Kiedy otrzymałem tę wiadomość, byłem oszołomiony i w jednej chwili szok Przyjąłem, przekonany, że był to dar i niezasłużony plan Bożej Opatrzności dla mojego życia i mojej edukacji. Przyjąłem to, przekonany, że był to dar i niezasłużony zamysł Bożej Opatrzności dla mojego życia i mojej formacji. W ten sposób mógłbym w przyszłości lepiej służyć mojej diecezji i Kościołowi powszechnemu oraz pełniej skonfigurować się jako wzór kapłana według Najświętszego Serca Jezusa, będąc tutaj w sercu Kościoła Chrystusowego».

To był nawet wielki dar dla Mariano być pierwszym seminarzystą w diecezji, który otrzymał dar nowego księdza. formacja kapłańska za granicą i w Rzymie na Uniwersytecie Papieskim. Ponadto miał okazję mieszkać w szkoła międzynarodowa Sedes Sapientiae.

seminarista mariano capsu seminarisa angola sacerdote teología

Wielkie podziękowania dla Fundacji CARF

Mariano wyraża głęboką wdzięczność, w imieniu swojego biskupa, Don Emilio Sumbelelo, w imieniu swojej diecezji i w swoim własnym imieniu, za hojność członków, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF.

«Zawsze może Pan liczyć na naszą codzienną modlitwę za Pana, za Pana rodziny oraz za Pana pracę i projekty. Całe to dobro i wsparcie jest nie tylko dla mnie, ale dla Kościoła, któremu pragnę służyć dziś i jutro z gorliwością, miłością, oddaniem i poświęceniem, dzięki wspaniałej formacji, którą otrzymuję dzięki Państwa hojności».

«NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI PANA DZIŚ I ZAWSZE. MOJE MODLITWY ZA PANA, ZAWSZE. BARDZO PANU DZIĘKUJĘ».


Gerardo Ferrara, Absolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.



Antidius James, seminarzysta z Tanzanii: «Ludzie w Hiszpanii, którzy wierzą, naprawdę wierzą».»

Antidius James Kaijage ma 29 lat i jest seminarzystą diecezjalnym. Dzięki pomocy partnerów, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF, przebywa on w Hiszpanii, gdzie studiuje na Uniwersytecie Navarra i mieszka w seminarium w Bidasoa.

Urodził się w diecezji Bukoba w Tanzanii, w samym sercu Afryki. Jest piątym z ośmiorga rodzeństwa i dorastał w rodzinnym domu. głęboko katolicka rodzina, gdzie wiara zawsze była częścią codziennego życia.

«Od początku otrzymaliśmy katolickie wychowanie» - mówi. Jej rodzice i rodzeństwo żyją swoją wiarą w sposób naturalny i konsekwentny: niedzielna Msza Święta, a podczas wakacji parafia stał się niemal drugim domem.

Gdzie studiuje i trenuje Antidius James?

Obecnie Antidius jest w czwartym roku życia Teologia w Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry i mieszka w Międzynarodowe seminarium Bidasoa. Jest daleko od swojej ojczyzny, ale nie od swojego powołania. «Bóg da, że wybierze mnie na kapłana swojego Kościoła» - mówi z pokorą.

Przykład jego proboszcza rozpalił jego serce.

Państwa powołanie nie zrodził się z nadzwyczajnego wydarzenia, ale z prostego i stałego kontaktu z sacrum oraz z przykładu jego proboszcza. Jeśli miałbym wskazać jakiś konkretny moment, to byłaby to konsekracja podczas Mszy św. Masa ich parafii.

«Naprawdę podobał mi się sposób proboszcz Odprawiłem mszę z wielkim szacunkiem. Zwłaszcza czas konsekracji, prefacja... Byłem bardzo uważny i czułem się dobrze» - mówi.

Byłem tylko dzieckiem, ale ta powaga, ta cisza, ta cisza naładowana tajemnica, Rozpalili płomień. Entuzjazm wzrósł następnie w chórze parafialnym, działalności młodzieżowej i życiu społecznym.

«Kiedy spotykaliśmy się w domu, aby się modlić, to również miało na mnie duży wpływ, ponieważ życie kapłana jest życiem wspólnotowymByć z ludźmi, służyć, pocieszać, towarzyszyć».

Postać rodzica rozeznającego i wspierającego powołanie

Państwa wejście do seminarium Nie było to łatwe. Jej rodzice początkowo się wahali. Powiedzieli mu: «Dzieci mają wiele pragnień, ale kiedy nadchodzi młodość, wszystko się zmienia». Obawiali się, że to przemijająca iluzja.

seminarista tanzania iglesia formación antidius
Antidius z biskupem Methodiusem Kilaini, który wysłał go do seminarium w Bidasoa na szkolenie.

Ale pragnienie Antidiusza nie wygasło. Wręcz przeciwnie, dorastał w środku okresu dojrzewania, z jego pytaniami, obawami, chwilami napięcia rodzinnego i pragnieniem przebywania z przyjaciółmi. «Moi rodzice mnie uczyli, zawsze mnie poprawiali», wspomina.

W końcu otrzymał pozwolenie i ich błogosławieństwo. Wstąpił do seminarium wspieranego przez wiara jego rodziny.

Jak wygląda Kościół w Tanzanii

Diecezja Bukoba ma 150 księży i 766 970 ochrzczonych katolików, prawie 61 % populacji. 1 255 679 osób. Katolicyzm stanowi tam większość, ale nie jest pozbawiony wyzwań.

«Są tacy katolicy, którzy zmieniają religia Są nie tylko naturalnymi dziećmi swoich rodziców i wstępują do innych małych religii z powodów ekonomicznych, psychologicznych, ideologicznych, rodzinnych lub osobistych».

Kościół cierpi, gdy ci, którzy otrzymali Chrzest i sakramenty odchodzą. Dlatego nalega na formację, głoszenie, ciągłe kształcenie w wierze.

Istnieje również realna potrzeba materialna. «Moja diecezja potrzebuje pomocy finansowej, aby poprawić swoją działalność duchową, rodzinną i duszpasterską, akademicki i pomagać ludziom w potrzebie, aby nie byli kuszeni do zaparcia się swojej wiary» - mówi Antidius.

«Potrzebujemy wyszkolonych kapłanów z uniwersalną wizją.. Seminarzyści, którzy mogą studiować za granicą, uczą się więcej i lepiej, jaki jest Kościół powszechny, mają globalny umysł w swojej codziennej posłudze.

Fakty na temat wolności religijnej: ukryte zagrożenie

Tanzania jest konstytucyjnie krajem, w którym panuje wolność religijna.. Religia jest oddzielona od rządu, choć istnieją punkty łączące.

Jednak, niepokoi ich zagrożenie dżihadyzmem. «Tanzania stoi w obliczu ukrytego zagrożenia, choć nie na taką skalę jak nasi sąsiedzi w Somalii, Kenii czy Mozambiku. Zwłaszcza na wyspach Pemba i Zanzibar, gdzie ludność muzułmańska stanowi większość.

W obliczu problemów, które pojawiają się między różnymi wyznaniami, seminarzysta wyjaśnia, że edukacja, dialog, współpraca polityczna, kontrola finansowania... są ważne.

Antidius, seminarista de Tanzania en el seminario internacional Bidasoa
Antidius, obok obrazu świętego Józefa w pokoju w Bidasoa.

«Pierwszą rzeczą jest wprowadzenie miłości i miłosierdzia, a wtedy wszystko zostanie rozwiązane krok po kroku.

Pokora i cierpliwość potrzebne do ewangelizacji

Antidius zastanawia się również nad ewangelizacją w zsekularyzowanych społeczeństwach, co obserwuje w Hiszpanii. Dla niego punkt wyjścia jest jasny: «pokora misyjna, cierpliwość (jaką mają Afrykanie), umiejętność aktywnego słuchania i empatia».

Dodaje, że osobiste świadectwo ma wielką siłę przyciągania, zarówno w życiu codziennym, jak i za pośrednictwem sieci społecznościowych. I podkreśla, że istotne jest, aby «mówić prawdę o wierze i nauczaniu Chrystusa bez strachu, ponieważ tak żyli apostołowie i Ojcowie Kościoła».

Analiza wiary w Hiszpanii

Przybył do kraju o długiej tradycji chrześcijańskiej. i odkrył naród, w którym wielu jest «katolikami z przypadku, ale niepraktykującymi». Widział to w swoim doświadczeniu duszpasterskim: «Wiara jest obecna w ślubach, chrztach, komuniach, Wielkim Tygodniu, procesjach... ale nie jest obecna w uczestnictwie we Mszy Świętej, która jest centrum tajemnicy naszego zbawienia» - ubolewa.

Podziwia jednak fakt, że wielu Hiszpanów ma wielkie nabożeństwo i szacunek dla Matki Boskiej.

Ale pomimo pewnych cieni wyznaje, że wiele się uczy w naszym kraju, jest pozytywnie zaskoczony współistnieniem w seminarium, edukacją, dbałością o zwyczaje i zasady, i podkreśla coś, co budzi nadzieję: «ludzie, którzy wierzą, naprawdę wierzą».

Czego Afryka może nauczyć Hiszpanów

Antidius mówi, że Hiszpanie i Afrykanie mogą uczyć się od siebie nawzajem ewangelizacji, ale wskazuje na pewne cechy afrykańskich katolików:

Antidius z obecnym biskupem, bpem Jovitusem Mwijage.

Ksiądz XXI wieku

Ten tanzański seminarzysta mówi o kapłaństwie ze świadomością dzisiejszych wyzwań. «Dzisiejszy ksiądz musi zintegrować wymiar ludzki, duchowy, intelektualny i duszpasterski, aby odpowiedzieć na zsekularyzowane, technologiczne i ciągle zmieniające się społeczeństwo.

Musi kultywować umiejętności międzyludzkie i życzliwość, aby budować zaufanie i przezwyciężyć indywidualizm. Ponadto musi zdobyć solidną formację kulturową i teologiczną, aby odpowiedzieć na wszystkie pytania tego stulecia.

«Ale przede wszystkim musi być człowiekiem głębokiej i nieustannej modlitwy z Bogiem, która jest źródłem jego apostolstwa i jego tożsamości» - mówi.

Jak rozumiana jest tożsamość kapłana

Proszę jasno określić tożsamość kapłańska, wierność magisterium, duchowość skoncentrowana na ołtarzu i ofierze eucharystycznej. Jak mówi św. Jan Bosko: «Kapłanie Jezusa Chrystusa, odprawiaj tę Mszę świętą tak, jakby to była twoja pierwsza, ostatnia i jedyna Msza».

Kończy się prostym i mocnym obrazem: «Kapłan XXI wieku jest powołany do bycia dobrym pasterzem, ojcem, bratem, do ukazywania i rozpoznawania obecności Boga oraz do życia w królestwie Bożym.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Nirmala: kobieta, chrześcijanka, zakonnica, komunikator z Indii

26 lutego przypada 25. rocznica Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnejzałożona w 1996 roku w ramach Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża.

Wydział ten ma na celu przekazywanie wiary Kościoła W ramach bardzo solidnego i urozmaiconego programu, opartego na studiach teoretycznych i praktycznych, w każdym stuleciu, z wykorzystaniem dostępnych instrumentów, a także w celu szkolenia profesjonalistów zdolnych do działania w dziedzinie komunikacji w instytucjach kościelnych.

Studenci komunikacji społecznej

Ponadto studenci Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej koncentrują się w dużej mierze na środowisko kulturowe w których Kościół proponuje swoje przesłanie w duchu stałego dialogu z kobietami i mężczyznami każdego wieku.

Aby to zrobić, muszą mieć dobrą znajomość z jednej strony treść wiary i tożsamość Kościoła jako instytucji, poprzez tematy o charakterze teologicznym, filozoficznym i kanonicznym, a z drugiej strony konkretne zastosowanie teorii, praktyk i technik komunikacji instytucjonalnej do szczególnej tożsamości instytucji. Kościół katolicki, w tym poprzez zaawansowane laboratoria w różne media (radio, telewizja, prasa i media oparte na nowych technologiach).

25-lecie

Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej, dzięki swoim wyjątkowym cechom wśród uniwersytetów papieskich, w ciągu 25 lat wykształcił już dziesiątki specjaliści od komunikacji, Dziś wnoszą swój wkład w różne sektory kościelne i pozakościelne, przede wszystkim dzięki pomocy wielu dobroczyńców, w szczególności Fundacja CARF - Fundacja Centro Académico Romano.

CARF, która nie tylko zapewnia stypendia dla młodych ludzi z całego świata na studia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, ale także oferuje wsparcie finansowe, aby pomóc uniwersytetowi w realizacji jego celów. planowane regularne zajęcia akademickie (kursy regularne), na wsparcie całego personelu nauczycieli i urzędników, na finansowanie działań nadzwyczajnych (takich jak kongresy, publikacje i inne działania nauczycieli) oraz na dofinansowanie niezbędnych narzędzi i technologii (laboratoria, sale lekcyjne, instrumenty dydaktyczne itp.).

Poznanie rzeczywistości Wydziału Komunikacji Społecznej. 

Wyruszyliśmy w podróż, aby dowiedzieć się więcej o rzeczywistości tego Wydziału i jego misji w świecie poprzez historie jego studentów, absolwentów i profesorów. 

Siostra Nirmala Santhiyagu, z Indii

Dziś znajdujemy się z siostra Nirmala Santhiyagu, z Indii, z Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera. Nirmala ma 35 lat i studiuje na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża dzięki dotacji z Fundacji CARF, która pomaga również innemu studentowi z tego samego zgromadzenia..

Witam wszystkich! Dla mnie, jako studentki pierwszego roku studiów licencjackich na kierunku komunikacja, to przyjemność móc zbliżyć się do tego świata poprzez wywiad, aby mogli Państwo lepiej poznać mnie i całą moją akademicką rodzinę, jak ja to nazywam, z Wydziału. To jest bardzo ważne, bycie rodziną również tutajCenię to bardzo wysoko, ponieważ urodziłem się i wychowałem w rodzina katolicka w Tamil Nadu, Indie, razem z moimi rodzicami i trójką rodzeństwa».

Przekazywanie szkoleń w trudnym środowisku

Cóż, to przyjemność dla mnie i dla naszych czytelników również. Bardzo interesujące jest również to, że Pani, która pochodzi z Indii, jako kobieta, chrześcijanka i zakonnica, studiuje w Rzymie, a następnie dzieli się swoim wykształceniem w środowisku, które nie zawsze jest łatwe, i w kraju, o którym kroniki często przekazują nam dramatyczne historie przemocy wobec kobiet.

N: «Tak, w rzeczywistości moja kongregacja poprosiła mnie o studiowanie komunikacji społecznej i instytucjonalnej, aby móc skuteczniej współpracować z ich zespołem ds. komunikacji, pracującym w diecezji Indore w Indiach. Jest to bardzo trudny czas na całym świecie, również z powodu pojawienia się COVID, ale myślę, że tego rodzaju studia są interesujące, a jednocześnie stanowią wyzwanie, szczególnie dla kraju takiego jak Indie. Indie, z tych samych powodów, o których Pan wspomniał».

Wyobrażam sobie, że urodzenie się i dorastanie jako chrześcijanin w kraju, w którym chrześcijanie stanowią niewielką mniejszość, nie musiało być zbyt łatwe!

Cóż, w rzeczywistości, gdy byłam mała, nie było to tak trudne jak dzisiaj. Po pierwsze, miałam szczęście mieć bardzo kochających rodziców, którzy dbali o to, abyśmy my, dzieci, wzrastali w wierze chrześcijańskiej, kierując się swoimi wartościami moralnymi. Członkowie mojej rodziny odegrali ważną rolę w kształtowaniu mojej wiary: Zawsze zachęcano mnie do udziału w niedzielnych lekcjach katechizmu i we wszystkich działaniach, które były prowadzone w celu kształtowania wiary i moralności w naszej parafii.

Poza tym uczyłam się w szkole katolickiej prowadzonej przez siostry zakonne. i tam miałam więcej możliwości docenienia moich chrześcijańskich wartości, to znaczy dzielenia się tym, co się ma, przebaczania innym i przede wszystkim bycia równym: to znaczy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, niezależnie od kasty czy wyznania. Dlatego mówię, że miałam szczęście, bo wiem, że nie wszystkie dzieci, a zwłaszcza dziewczynki, mają taką szansę dorastania jak ja.

"Uczyłam się w katolickiej szkole prowadzonej przez zakonnice, gdzie nauczyłam się, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i nie ma znaczenia, jaka jest nasza kasta czy wyznanie".

Hermana Nirmala, religiosa de la India

Piotra Klawera w krajach misyjnych, takich jak Indie i Wietnam, współpracują z diecezjalną działalnością duszpasterską w zakresie formacji chrześcijańskiej, zarówno duchowej, jak i moralnej, dzieci i młodzieży, w zakresie wzmacniania pozycji kobiet, edukacji ubogich dzieci, a przede wszystkim w zakresie budzenia świadomości misyjnej wśród wiernych.

A czy od dziecka miał Pan możliwość spotykania się z ludźmi różnych religii?

Tak, w miarę dorastania, czy to w szkole, czy w środowisku rodzinnym, miałam okazję zetknąć się z ludźmi innych religii, takich jak hindusi i muzułmanie, i tam poznałam treść ich wierzeń, jeszcze bardziej doceniając i ceniąc moją wiarę chrześcijańską. Dopiero w chrześcijaństwie znalazłem Boga, który pozwala być sobą, ze wszystkimi swoimi słabościami i zdolnościami, i zawsze ekscytowała mnie świadomość, że mam Boga, który nas kocha, przebacza nam i chce, aby jego dzieci były szczęśliwe tu na ziemi, a potem były z nim na zawsze w niebie.

Cóż, dorastanie w tak otwartym środowisku musi być bardzo wzbogacające dla dziecka.

N: Dobrze, Muszę przyznać, że dzisiaj w większości Indii dzieci nie cieszą się taką wolnością religijną, jaką my mieliśmy w czasach naszego dzieciństwa, W ostatnich dniach nastąpiły ogromne zmiany spowodowane politycznymi wpływami hinduskiego nacjonalizmu, które nie omieszkały wpłynąć na inne grupy etniczne lub religijne.

Pamiętam jednak, że w czasach mojego dzieciństwa współistnienie różnych religii było bardzo pokojowe i podnoszące na duchu: wspólna nauka i zabawa, niezależnie od kasty czy religii; szacunek, z jakim odnosiliśmy się do swoich przekonań itd. Do dziś pielęgnuję wspaniałe doświadczenia z czasów szkolnych.

G: Czy to właśnie w szkole poczuł Pan powołanie do bycia zakonnikiem?

Nie tylko tam... Bardzo inspirowała mnie działalność sióstr zakonnych w mojej parafii, a także moja siostra krwi, która sama była zakonnicą. Więc chciałem również być misjonarz. Z pomocą mojego proboszcza wstąpiłam do Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Claver gdzie teraz jestem. W 2007 roku złożyłem pierwszą profesję zakonną. W miarę upływu lat na nowo odkryłem i potwierdziłem moje powołanie aby być świadkiem Bożej miłości, a w 2014 roku powiedziałam “tak” na wezwanie Pana na zawsze.

G: A jak to się ma do komunikacji?

N: Chodzi o komunikację, zwłaszcza w dzisiejszych czasach! A charyzmatem Sióstr św. Piotra Klawera jest animacja misyjna, rozumiana jako informowanie i formowanie ludu Bożego o misjach. Odbywa się to poprzez wzbudzenie w każdym współpracy w misji, aby zapewnić misjonarzom środki duchowe i materialne niezbędne do ewangelizacji narodów.

Co za dobro! Cała wioska, cała społeczność zaangażowana w misję!

Działalność misyjna Sióstr św. Piotra Klawera w krajach misyjnych, takich jak Indie i Wietnam, współpracuje z diecezjalną działalnością duszpasterską w zakresie formacji chrześcijańskiej, zarówno duchowej, jak i moralnej, dzieci i młodzieży, w zakresie wzmacniania pozycji kobiet, edukacji ubogich dzieci, a przede wszystkim w zakresie budzenia świadomości misyjnej wśród wiernych. I trzeba powiedzieć, że w działalności na rzecz równouprawnienia kobiet i edukacji biednych dzieci jesteśmy w stałym kontakcie z ludźmi innych religii.

Bardzo ważne wyzwanie, biorąc pod uwagę, że chrześcijanie w Indiach stanowią mniejszość...

N: Tak, w rzeczywistości odsetek chrześcijan w Indiach wynosi tylko 2,5%, ale ich obecność jest niezwykle istotna dla indyjskiego społeczeństwa.Wystarczy pomyśleć o św. Teresie z Kalkuty! Wkład chrześcijaństwa jest bardzo znaczący, szczególnie w dziedzinie reformowania niszczących tradycji, modernizacji systemu demokratycznego, edukacji społecznej i dostępu do mediów, opieki zdrowotnej, zmian społecznych i wpływu na plemiona i biednych. dalitów (ci bez kasty), wzmocnienie pozycji kobiet.

G: Biedni stają się biedniejsi, a bogaci bogatsi. Misja, która obejmuje wszystko...

Moim zdaniem misja, która czeka każdego chrześcijanina w tym XXI wieku w Indiach, to nie tylko dzielenie się radością ewangelii, ale także promowanie wartości ewangelii, zapewnienie równych praw wszystkim obywatelom. Chociaż technologia poprawiła jakość życia i pracy, proces modernizacji ma swoje negatywne skutki społeczne, moralne i religijne.

W miarę jak ludzie migrują z obszarów wiejskich do metropolii i obszarów uprzemysłowionych, większość osób, o niskim poziomie zawodowym i wykształceniu, kończy jako ofiary wyzysku, marginalizacji, niesprawiedliwości i skrajnej biedy, co prowadzi do rozpadu więzi rodzinnych. W tym błędnym kole, biedni stają się biedniejsi, a bogaci bogatsi.

"Misją każdego chrześcijanina w tym XXI wieku w Indiach jest promowanie wartości Ewangelii".

Nirmala, religiosa de la India

Siostra Nirmala mówi, że odsetek chrześcijan w Indiach wynosi tylko 2,5%, ale ich obecność jest niezwykle istotna dla społeczeństwa indyjskiego. "Teresa z Kalkuty", mówi. Wkład chrześcijaństwa jest niezwykły, szczególnie w zakresie reformy niszczących tradycji, modernizacji systemu demokratycznego, edukacji społecznej i dostępu do mediów.

Nie mówiąc już o kontrastach między różnymi elementami religijnymi...

Mamy do czynienia z rosnącym trendem fundamentalistycznym, który postrzega nowoczesność jako proces odpowiedzialny za upadek wartości, domaga się powrotu do tradycyjnych wartości i redefiniuje je w ideologii, która rzekomo zastępuje nowoczesność i wyklucza różnorodność.

Obecna sytuacja wymaga bardziej niż kiedykolwiek dialogu międzyreligijnego. Rozwój współczesnego świata stanowi bowiem wyzwanie nie tylko dla indyjskich instytucji społecznych i politycznych, ale także dla przekonań i idei etycznych i religijnych. Pilnie potrzebna jest powszechna świadomość parytetu, którą należy rozwijać wśród wszystkich.

G: A jak wygląda sytuacja kobiet w Pana kraju?

N: Indie zawsze były krajem patriarchalnym.l, gdzie od czasów starożytnych kobietom tradycyjnie uniemożliwiano emancypację. W rzeczywistości niższość kobiet została skodyfikowana w Kodeksie Manu: w dzieciństwie były własnością ojca, w wieku młodzieńczym - męża, a w przypadku śmierci męża - najbliższego męskiego krewnego. Ten starożytny model jest szczególnie ważny, ponieważ leży u podstaw starych i nowych opresji. Rzeczywiście, chociaż status kobiet poprawił się wraz z nadejściem nowoczesności, tradycja jest nadal głęboko zakorzeniona w całym kraju.

Oczywiście, Indie były pierwszym dużym krajem na świecie, w którym kobieta stanęła na czele rządu (Indira Gandhi); i tak, w miastach jest wiele wykształconych i wyemancypowanych kobiet, a także wiele nowoczesnych małżeństw, w których oboje małżonkowie mają równe prawa. Są to jednak marginalne epizody.

Dramatem jest również wysoka śmiertelność wśród dziewcząt....

N: Jasne. Indie są jednym z niewielu krajów, w których mężczyźni przeważają nad kobietami, częściowo z powodu wyższej śmiertelności kobiet. dziewczyny, którym poświęca się mniej uwagi. Wdowy mogą ponownie wyjść za mąż, ale jeśli to zrobią, są nieakceptowane i marginalizowane, dlatego większość z nich żyje w ubóstwie. Małżeństwa dzieci zmniejszyły się, ale nadal istnieją, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Do tego dochodzi jeszcze dramatyczny aspekt kobiecej kondycji, który wiąże się z posagiem.

Dlatego w dzisiejszych czasach istnieje prawdziwa "giełda" potencjalnych małżonków: im wyższy status społeczny, tym wyższy wymagany posag. Często po ślubie rodzina pana młodego prosi o więcej przedmiotów lub pieniędzy, a jeśli rodzina panny młodej nie może dać więcej, panna młoda jest palona żywcem, symulując wypadek domowy.

Od pewnego czasu wiele kobiet organizuje się w grupy i komitety i należy mieć nadzieję, że pewnego dnia te tragedie się skończą, ale indyjskie kobiety mają jeszcze długą drogę do osiągnięcia równych praw.

G: Ścieżka, która prowadzi przez szkolenia i komunikację?

Oczywiście! Przyczyną tych wszystkich problemów jest analfabetyzm, brak wykształcenia, brak dostępu do środków i edukacji. Chrześcijańscy misjonarze od wieków pracują nad edukacją ubogich i wzmocnieniem pozycji osób z marginesu społecznego. Kościół katolicki zawsze inwestował w edukację w Indiach i nawet dzisiaj mamy najlepsze szkoły. Oczywiście, jest jeszcze wiele do zrobienia, ale nie przestaniemy pracować w tym kierunku.

Podziękowania dla dobroczyńców 

I bardzo dobrze, że nasi europejscy i zachodni czytelnicy i dobroczyńcy stają się bardziej świadomi, że pomagając Państwu w formacji, przyczyniają się do poprawy sytuacji całego narodu indyjskiego, nie tylko chrześcijan, poprzez pracę Kościoła.ia.

Oczywiście, i za to jesteśmy bardzo wdzięczniJa i studenci Wydziału Komunikacji Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża, a także absolwenci i profesorowie... Wszyscy jesteśmy Kościołem i jestem bardzo pewien, że formacja akademicka, która została nam umożliwiona dzięki wkładowi naszych dobroczyńców, pomoże nam przeżyć nasze życie zakonne jako autentyczni świadkowie Ewangelii i dobrzy fachowcy, przynosząc wiele owoców dla Jego Królestwa. Hojność zawsze pozostaje w formie daru, formacja, którą otrzymujemy dzięki hojności tak wielu ludzi, wyposaży nas z kolei w hojność dla innych.


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Przewodniczący samorządu studenckiego Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.