Światowy Dzień Ubogich: Nie odwracaj twarzy od ubogich

W niedzielę, 16 listopada, Kościół katolicki obchodzi dziewiąty Światowy Dzień Ubogich. Wydarzenie to, zaplanowane na przedostatnią niedzielę czasu zwykłego, stało się kluczowym momentem refleksji i działań duszpasterskich na całym świecie.

Papież Leon XIV zaproponował motto zaczerpnięte z z Księgi Tobita: "Nie odwracaj twarzy od biednych"." (Tb 4, 7). Poniżej znajduje się pełne przesłanie, które zostało podpisane 13 czerwca 2025 r. w Watykanie w dniu Antoniego z Padwy, patrona ubogich.

Wiadomość Leona XIV na IX Światowy Dzień Ubogich

1. «Ty, Panie, jesteś moją nadzieją» (Sól 71, 5). Słowa te pochodzą z serca uciśnionego poważnymi trudnościami: «Pan poddał mnie wielu utrapieniom» (w. 20), mówi psalmista. Pomimo tego jego dusza jest otwarta i ufna, ponieważ pozostaje mocna w wierze, która rozpoznaje Boże wsparcie i głosi: «Ty jesteś moją skałą i moją twierdzą» (w. 3). Z tego wypływa niezawodna pewność, że nadzieja w Nim nie zawodzi: «Schroniłem się w Tobie, Panie, niech nigdy się nie zawstydzę» (w. 1).

Pośród życiowych prób, nadzieja jest ożywiana przez mocną i zachęcającą pewność Bożej miłości, wlaną w serca poprzez Duch Święty. Dlatego też nie zawodzi (por. Rm 5, 5), a św. Paweł może napisać do Tymoteusza: «Jesteśmy zmęczeni i zmagamy się, ponieważ pokładamy nadzieję w Bogu żywym» (1Tm 4, 10). Żywy Bóg jest w rzeczywistości «Bogiem nadziei» (Rm 15, 13), która w Chrystusie, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie, stała się «naszą nadzieją» (1Tm 1, 1). Nie możemy zapominać, że zostaliśmy zbawieni w tej nadziei, w której musimy pozostać zakorzenieni.

Proszę nie gromadzić skarbów na ziemi

2. Ubogi może stać się świadkiem silnej i niezawodnej nadziei właśnie dlatego, że wyznaje ją w niepewnych warunkach życia, naznaczonych deprywacją, kruchością i marginalizacją. Nie pokłada ufności w zabezpieczeniach władzy lub posiadania; przeciwnie, cierpi z ich powodu i często jest ich ofiarą. Jego nadzieja może leżeć tylko gdzie indziej. Uznając, że Bóg jest naszą pierwszą i jedyną nadzieją, dokonujemy również przejścia od nadzieje efemeryczny dla nadzieja długotrwałe. W obliczu pragnienia posiadania Boga jako towarzysza naszej podróży, bogactwo staje się względne, ponieważ odkrywamy prawdziwy skarb, którego naprawdę potrzebujemy.

Słowa, którymi Pan Jezus napominał swoich uczniów, brzmią głośno i wyraźnie: «Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza je niszczą, a złodzieje włamują się przez mury i kradną je. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza ich nie zniszczy., ani złodziei, którzy wiercą i kradną» (Mt 6, 19-20).

jornada mundial de los pobres león XIV

Augustyn: Niech Bóg będzie całym pańskim domniemaniem

3. Największym ubóstwem jest nieznajomość Boga. To jest to, co Papież Franciszek kiedy w Evangelii gaudium napisał: «Najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej. Ogromna większość ubogich ma szczególną otwartość na wiarę; potrzebują Boga i nie możemy nie ofiarować im Jego przyjaźni, Jego błogosławieństwa, Jego Słowa, celebracji sakramentów i propozycji drogi wzrostu i dojrzewania w wierze.n. 200).

Jest to fundamentalna i całkowicie oryginalna świadomość tego, jak znaleźć swój skarb w Bogu. Rzeczywiście, apostoł Jan podkreśla: «Kto mówi: “Kocham Boga”, a nie kocha swego brata, jest kłamcą. Jak może miłować Boga, którego nie widzi, kto nie miłuje brata swego, którego widzi?» (1 Jn 4, 20).

Jest to reguła wiary i tajemnica nadziei, że wszystkie dobra tej ziemi, rzeczywistości materialne, przyjemności świata, dobrobyt ekonomiczny, choć ważne, nie wystarczą, aby uczynić serce szczęśliwym. Bogactwo często zwodzi i prowadzi do dramatycznych sytuacji ubóstwa, z których najpoważniejszą jest myślenie, że nie potrzebujemy Boga i że możemy prowadzić nasze życie niezależnie od Niego. Przychodzą mi na myśl słowa św. Augustyna: «Niech Bóg będzie całą twoją zarozumiałością: bądź Go pozbawiony, a będziesz Nim napełniony. Cokolwiek posiadasz bez Niego, spowoduje to większą pustkę». (Enarr. in Ps. 85, 3).

Chrześcijańska nadzieja, kotwica w Jezusie

4. Nadzieja chrześcijańska, do której odnosi się Słowo Boże, jest pewnością na drodze życia, ponieważ nie zależy od ludzkiej siły, ale od obietnicy Boga, który jest zawsze wierny. Z tego powodu chrześcijanie od początku chcieli utożsamiać nadzieję z symbolem kotwicy, która daje stabilność i bezpieczeństwo.

Chrześcijańska nadzieja jest jak kotwica, która utwierdza nasze serce w obietnicy Pana Jezusa., który zbawił nas przez swoją śmierć i zmartwychwstanie i który przyjdzie ponownie pośród nas. Ta nadzieja nadal wskazuje na «nowe niebo» i «nową ziemię» jako prawdziwy horyzont życia (2 P 3, 13), gdzie istnienie wszystkich stworzeń znajdzie swój prawdziwy sens, ponieważ nasza prawdziwa ojczyzna jest w niebie (por. Flp 3, 20).

Miasto Boże zobowiązuje nas zatem do miast ludzkich. Odtąd muszą one zacząć je przypominać. Nadzieja, podtrzymywana przez miłość Boga rozlaną w naszych sercach przez Ducha Świętego (por. Rm 5, 5 przekształca ludzkie serce w żyzną glebę, na której miłość może kiełkować dla życia świata. Tradycja Kościoła nieustannie potwierdza tę kolistość między trzema cnotami teologalnymi: wiarą, nadzieją i miłością.

Nadzieja rodzi się z wiary, która ją karmi i podtrzymuje, na fundamencie miłości, która jest matką wszystkich cnót. Miłosierdzie jest tym, czego potrzebujemy dzisiaj, teraz. Nie jest obietnicą, ale rzeczywistością, na którą patrzymy z radością i odpowiedzialnością: zobowiązuje nas, kierując nasze decyzje ku wspólnemu dobru. Kto nie ma miłości, nie tylko nie ma wiary i nadziei, ale pozbawia nadziei bliźniego.

Największe przykazanie społeczne, miłość

5. Biblijne zaproszenie do nadziei pociąga zatem za sobą obowiązek niezwłocznego podjęcia konsekwentnej odpowiedzialności w historii. Miłosierdzie bowiem «stanowi największe przykazanie społeczne» (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1889). Ubóstwo ma przyczyny strukturalne, którymi należy się zająć i które należy wyeliminować. Podczas gdy to się dzieje, wszyscy jesteśmy wezwani do tworzenia nowych znaków nadziei, które świadczą o chrześcijańskiej miłości, podobnie jak wielu świętych wszystkich wieków. Na przykład szpitale i szkoły to instytucje stworzone, by witać najsłabszych i najbardziej zmarginalizowanych.

Dziś powinny być już częścią polityki publicznej każdego kraju, ale wojny i nierówności często to uniemożliwiają. Coraz częściej znakami nadziei są dziś domy rodzinne, wspólnoty dla nieletnich, ośrodki słuchania i przyjmowania, kuchnie dla ubogich, schroniska, popularne szkoły: tak wiele znaków, często ukrytych, na które być może nie zwracamy uwagi, a które są tak ważne, aby wyrwać nas z obojętności i zmotywować do zaangażowania się w różne formy wolontariatu.

Ubodzy nie są dla Kościoła rozproszeniem, ale najbardziej umiłowanymi braćmi i siostrami., Ponieważ każdy z nich, poprzez swoje istnienie, a nawet poprzez swoje słowa i mądrość, którą posiadają, prowokuje nas do dotykania prawdy Ewangelii naszymi rękami. Dlatego Światowy Dzień Ubogich pragnie przypomnieć naszym wspólnotom, że ubodzy znajdują się w centrum wszystkich działań duszpasterskich. Nie tylko w wymiarze charytatywnym, ale także w tym, co Kościół celebruje i głosi.

Bóg przyjął ich ubóstwo, aby nas ubogacić poprzez ich głosy, historie, twarze. Każda forma ubóstwa, nie wykluczając żadnej, jest wezwaniem do konkretnego życia Ewangelią i do dawania skutecznych znaków nadziei.

jornada mundial de los pobres león XIV papa

Pomoc ubogim - kwestia sprawiedliwości

6. Jest to zaproszenie, które przychodzi do nas z okazji obchodów Jubileuszu. To nie przypadek, że Światowy Dzień Ubogich jest obchodzony pod koniec tego roku łaski. Kiedy Drzwi Święte się zamkną, będziemy musieli strzec i przekazywać dalej Boże dary, które zostały wlane w nasze ręce przez cały rok modlitwy, nawrócenia i świadectwa.

Ubodzy nie są przedmiotem naszej duszpasterskiej troski, ale twórczymi podmiotami, które pobudzają nas do znajdowania coraz to nowych sposobów życia Ewangelią dzisiaj. W obliczu kolejnych fal zubożenia istnieje ryzyko przyzwyczajenia się i rezygnacji. Każdego dnia spotykamy ludzi biednych lub zubożałych, a czasami może się zdarzyć, że to my sami mamy mniej, tracąc to, co kiedyś uważaliśmy za bezpieczne: mieszkanie, odpowiednie wyżywienie na dzień, dostęp do opieki zdrowotnej, dobry poziom edukacji i informacji, wolność wyznania i wypowiedzi.

Promując dobro wspólne, nasza odpowiedzialność społeczna opiera się na twórczym geście Boga, który obdarza wszystkich dobrami ziemi. owoce pracy człowieka muszą być jednakowo dostępne. Pomaganie ubogim jest w istocie kwestią sprawiedliwości, a nie miłosierdzia. Augustyn zauważa: «Dajesz chleb głodnemu, ale byłoby lepiej, gdyby nikt nie był głodny, a ty nie miałbyś komu dawać. Przyodziewa Pan nagich, lecz lepiej by było, gdyby wszyscy byli odziani i nie trzeba by było nikogo przyodziewać!» (Homilie na temat pierwszego listu św. Jana do Partów, VIII, 5).

Mam zatem nadzieję, że ten Rok Jubileuszowy stanie się impulsem do opracowania polityki zwalczania starych i nowych form ubóstwa, a także nowych inicjatyw mających na celu wsparcie i pomoc najuboższym z ubogich. Praca, edukacja, mieszkalnictwo i zdrowie są warunkami bezpieczeństwa, którego nigdy nie osiągniemy za pomocą broni. Cieszę się z już podjętych inicjatyw i z zaangażowania, jakie wielu mężczyzn i kobiet dobrej woli podejmuje każdego dnia na szczeblu międzynarodowym.

Zaufajmy Najświętszej Maryi Pannie, Pocieszycielce strapionych, i wraz z Nią śpiewajmy pieśń nadziei, czyniąc własnymi słowa Najświętszej Maryi Panny. Te Deum: «In Te, Domine, speravi, non confundar in aeternum -W Tobie, Panie, zaufałem, nie zawiodę się na wieki.

Watykan, 13 czerwca 2025 r., wspomnienie św. Antoniego z Padwy, patrona ubogich. Leon XIV.

Połączenie z Dilexi Te

Orędzie papieża Leona XIV na Światowy Dzień Ubogich jest dokumentem o teologicznej gęstości. Posługuje się on postacią Tobita, aby przypomnieć Kościołowi, że miłość Boga i miłość bliźniego są nierozłączne, i umiejscawia całość działania społeczne Kościoła jako jedyną spójną odpowiedź na Dilexi Te z którym Bóg założył Stworzenie i Odkupienie.

Papież Leon XIV prosi parafie i diecezje, aby nie ograniczały tego dnia do zbiórki pieniędzy, ale promowały gesty braterstwa, takie jak wspólne obiady i centra słuchania. Papież Leon XIV wykorzystuje to przesłanie do duszpasterskiego zastosowania niektórych zasad swojej pierwszej adhortacji apostolskiej, Dilexi Te (Kochałem pana).

Jeśli w Dilexi Te Papież Leon XIV wyjaśnił, że fundamentalna miłość Boga jest konkretnym aktem, a nie abstrakcyjną ideą, w tym przesłaniu podsumowuje logiczną implikację tej idei: «Jeśli najpierw zostaliśmy umiłowani (Dilexi te) dla Boga, który nie odwrócił od nas swojej twarzy, jak możemy odwrócić naszą twarz od tego, w którym obecny jest Chrystus?.

Papież Leon XIV jasno stwierdza, że «miłosierdzie nie jest pomocą». Nie chodzi o «dawanie tego, co mamy za dużo, ale o dzielenie się tym, czym jesteśmy» i «kwestionowanie struktur ekonomicznych», które utrwalają wykluczenie.


Joseph Weiler: Duchowy kryzys Europy

W Aula Magna siedziby Uniwersytetu Nawarry w Madrycie odbyło się Forum Omnes-CARF na temat "Duchowego kryzysu Europy". Temat, który wzbudził duże oczekiwania, co znalazło odzwierciedlenie w licznie przybyłej na spotkanie publiczności.

Kierownictwo Omnes podziękowało prelegentom i uczestnikom za ich obecność i podkreśliło intelektualny i ludzki poziom profesora Weilera, który jest trzecim laureatem Nagrody Ratzingera, który wziął udział w Forum Omnes-CARF.

Dyrektor Omnes podziękował również sponsorom, Banco Sabadell i sekcji turystyki religijnej i pielgrzymek Viajes el Corte Inglés za wsparcie tego forum, a także tytułowi magistra chrześcijaństwa i kultury Uniwersytetu Nawarry.

"Widzimy konsekwencje społeczeństwa pełnego praw, ale bez osobistej odpowiedzialności".

Profesor María José Roca była odpowiedzialna za moderowanie sesji i przedstawienie prelegentów Józef Weiler. Roca wskazał na obronę "że w Europie możliwa jest wielość wizji w kontekście poszanowania praw". Weiler, który reprezentował Włochy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciwko Włochom, który orzekł na korzyść wolności od obecności krzyży we włoskich szkołach publicznych.

Europejska trójca

Weiler rozpoczął swoją rozprawę podkreślając, że "kryzys, którego doświadcza Europa, nie jest tylko polityczny, obronny czy gospodarczy. Jest to kryzys przede wszystkim wartości". W tym obszarze Weiler wyjaśnił wartości, które jego zdaniem leżą u podstaw myślenia o Europie i które nazwał "europejską trójcą": "wartość demokracji, obrona praw człowieka i rządy prawa".

Te trzy zasady stanowią podstawę państw europejskich i są nieodzowne. Nie chcemy żyć w społeczeństwie, które nie szanuje tych wartości, twierdzi Weiler, "ale mają problem, są puste".Mogą iść w dobrym lub złym kierunku.

Weiler wyjaśnił tę pustkę zasad: demokracja jest technologią rządzenia; jest pusta, ponieważ jeśli istnieje społeczeństwo, w którym większość ludzi to źli ludzie, to będzie zła demokracja. "Podobnie niezbędne prawa podstawowe dają nam wolność, ale co robimy z tą wolnością? W zależności od tego, co robimy, możemy czynić dobro lub zło; na przykład możemy czynić wiele zła chronieni przez wolność wyrazu.

Wreszcie, podkreślił Weiler, to samo dotyczy rządów prawa, jeśli prawa, z których się wywodzi, są niesprawiedliwe.

Europejska pustka

W obliczu tej rzeczywistości Weiler bronił swojego postulatu: istoty ludzkie dążą do tego, aby "nadać naszemu życiu sens, który wykracza poza nasze osobiste interesy".

Przed II wojną światową, kontynuował profesor, "to ludzkie pragnienie obejmowało trzy elementy: rodzinę, Kościół i ojczyznę. Po wojnie te elementy zniknęły; i jest to zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę konotację z reżimami faszystowskimi i ich nadużywanie. Europa staje się świecka, kościoły pustoszeją, znika pojęcie patriotyzmu i rozpada się rodzina. Wszystko to powoduje powstanie próżni. Stąd kryzys duchowy w Europie: "jej wartości, 'europejska święta trójca' są niezbędne, ale nie zaspokajają poszukiwania sensu życia. Wartości z przeszłości: rodzina, kościół i kraj już nie istnieją. Istnieje więc duchowa próżnia".

Z pewnością nie chcemy powrotu do faszystowskiej Europy. Ale, aby wziąć przykład z patriotyzmu, w wersji faszystowskiej jednostka należy do państwa; w wersji demokratyczno-republikańskiej państwo należy do jednostki.

Chrześcijańska Europa?

Ekspert konstytucyjny zapytał na konferencji, czy możliwa jest niechrześcijańska Europa. Na to pytanie, kontynuuje Weiler, można odpowiedzieć w zależności od tego, jak definiuje się chrześcijańską Europę. Jeśli spojrzymy na "sztukę, architekturę, muzykę, a także kulturę polityczną, nie sposób zaprzeczyć głębokiemu wpływowi, jaki tradycja chrześcijańska wywarła na kulturę dzisiejszej Europy".

Ale nie tylko chrześcijańskie korzenie wpłynęły na koncepcję Europy: "w kulturowych korzeniach Europy jest również ważny wpływ Aten. Pod względem kulturowym Europa jest syntezą między Jerozolimą a Atenami.

Weiler zwrócił uwagę, że oprócz tego bardzo znaczące jest to, że dwadzieścia lat temu "w wielkiej dyskusji nad preambułą Konstytucji Europejskiej zaczęto od cytatu z Peryklesa (Ateny) i mówiono o oświeceniowym rozumie, a pomysł umieszczenia wzmianki o chrześcijańskich korzeniach został odrzucony". Chociaż to odrzucenie nie zmienia rzeczywistości, to pokazuje, z jakim nastawieniem europejska klasa polityczna podchodzi do kwestii chrześcijańskich korzeni Europy.

Inną możliwą definicją chrześcijańskiej Europy byłoby, gdyby istniała "przynajmniej masa krytyczna praktykujących chrześcijan". Jeśli nie mamy tej większości, trudno mówić o chrześcijańskiej Europie. "To Europa o chrześcijańskiej przeszłości", podkreślił jurysta. "Dziś jesteśmy w społeczeństwie postkonstantynopolskim. Teraz»powiedział Weiler,«Kościół (i wierzący: twórcza mniejszość) musi szukać innego sposobu oddziaływania na społeczeństwo".

Trzy niebezpieczeństwa kryzysu duchowego w Europie

Joseph Weiler wskazał na trzy kluczowe punkty tego duchowego kryzysu w Europie: pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, fałszywe pojęcie neutralności, które w rzeczywistości jest wyborem sekularyzmu, oraz koncepcja jednostki jako podmiotu jedynie praw, a nie obowiązków:

1. uznając wiarę za prywatną

Weiler jasno wyjaśnił, że my, Europejczycy, jesteśmy "dziećmi Rewolucji Francuskiej i widzę wielu chrześcijańskich kolegów, którzy przejęli tę ideę, że religia jest rzeczą prywatną". Ludzie, którzy odmawiają modlitwę przy stole, ale nie robią tego z kolegami z pracy, ponieważ uważają, że jest to coś prywatnego.

W tym miejscu Weiler przypomniał słowa proroka Micheasza: "Człowieku, zostałeś uczyniony, abyś wiedział, co jest dobre, czego Pan od ciebie chce: tylko czynić dobrze, kochać dobroć i chodzić pokornie z twoim Bogiem" (Micheasz 6, 8) i zwrócił uwagę, że "nie mówi się, że chodź potajemnie, ale pokornie. Chodzić w pokorze to nie to samo, co chodzić w ukryciu. W społeczeństwie postkonstantynopolitańskim zastanawiam się, czy dobrą polityką jest ukrywanie swojej wiary, ponieważ istnieje obowiązek dawania świadectwa".

2. Fałszywe wyobrażenie o neutralności

W tym miejscu Weiler wskazał na to inne "dziedzictwo rewolucji francuskiej". Weiler zilustrował to niebezpieczeństwo na przykładzie edukacji. Punkt, w którym "Amerykanie i Francuzi leżą w jednym łóżku". Uważają, że państwo ma obowiązek być neutralne, tzn. nie może wykazywać preferencji dla tej czy innej religii. I to prowadzi ich do myślenia, że szkoła publiczna musi być świecka, laicka, bo jeśli jest religijna, to byłoby to naruszenie neutralności.

Co to oznacza? Że świecka rodzina, która chce zapewnić swoim dzieciom świeckie wykształcenie, może posłać je do szkoły publicznej, finansowanej przez państwo, ale katolicka rodzina, która chce mieć katolickie wykształcenie, musi płacić, ponieważ jest ono prywatne. Jest to fałszywa koncepcja neutralności, ponieważ opowiada się za jedną opcją: świecką.

Można to pokazać na przykładzie Holandii i Wielkiej Brytanii. Narody te zrozumiały, że dzisiejszy rozłam społeczny nie przebiega między protestantami a katolikami. Katolicy, ale na przykład między religijnymi i niereligijnymi. Państwa finansują szkoły świeckie, katolickie, protestanckie, żydowskie, muzułmańskie... ponieważ finansowanie tylko szkół świeckich oznacza preferowanie opcji świeckiej.

"Bóg prosi nas, abyśmy chodzili pokornie, a nie w ukryciu", Joseph Weiler, Nagroda Ratzingera 2022.

3. Prawa bez obowiązków

Ostatnia część wykładu profesora Weilera dotyczy tego, co nazywa on "Nowa wiara jest oczywistą konsekwencją sekularyzacji Europy: nowa wiara to podbój praw".

Chociaż, jak twierdził, jeśli prawo stawia człowieka w centrum, to jest dobre. Problem polega na tym, że nikt nie mówi o obowiązkach i stopniowo "zmienia" to jednostkę w egocentryka. Wszystko zaczyna się i kończy na mnie, pełnym praw i bez obowiązków".

Wyjaśnił: "Nie oceniam człowieka według jego religii. Znam ludzi religijnych, którzy wierzą w Boga i są jednocześnie okropnymi ludźmi. Znam ateistów, którzy są szlachetni. Ale jako społeczeństwo coś zniknęło, gdy straciliśmy potężny głos religijny".

Ale "w niezsekularyzowanej Europie", wyjaśnił Weiler, "w każdą niedzielę wszędzie był głos, który mówił o obowiązkach i był to głos uzasadniony i ważny". To był głos Kościoła. Teraz żaden polityk w Europie nie mógłby powtórzyć słynnego przemówienia Kennedy'ego. Będziemy mogli zobaczyć duchowe konsekwencje społeczeństwa, które jest pełne praw, ale nie ma obowiązków, nie ma osobistej odpowiedzialności".

Odzyskanie poczucia odpowiedzialności

Na pytanie, jakie wartości powinno odzyskać społeczeństwo europejskie, aby uniknąć tej zapaści, Weiler zaapelował przede wszystkim o "osobistą odpowiedzialność, bez której konsekwencje są bardzo duże". Weiler bronił wartości chrześcijańskich przy tworzeniu Unii Europejskiej: "Być może ważniejszy od rynku przy tworzeniu Unii Europejskiej był pokój".

Weiler przekonywał, że "z jednej strony była to bardzo mądra decyzja polityczna i strategiczna, ale nie tylko. Ojcowie założyciele: Jean Monet, Schumman, Adenauer, De Gasperi... przekonani katolicy, dokonali aktu, który pokazał wiarę w przebaczenie i odkupienie. Czy uważa Pan, że bez tych uczuć pięć lat po II wojnie światowej Francuzi i Niemcy podaliby sobie ręce, skąd wzięły się te uczucia i ta wiara w odkupienie i przebaczenie, jeśli nie z katolickiej tradycji chrześcijańskiej? To jest najważniejszy sukces Unii Europejskiej.

joseph weiler crisis  espiritual de europa

Joseph Weiler, portret

Amerykanin żydowskiego pochodzenia, urodził się w Johannesburgu w 1951 roku i mieszkał w różnych częściach Izraela, a także w Wielkiej Brytanii, gdzie studiował na uniwersytetach Sussex i Cambridge. Następnie przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał na Uniwersytecie Michigan, następnie w Harvard Law School i na New York University.

Weiler jest uznanym ekspertem w dziedzinie prawa Unii Europejskiej. Joseph Weiler jest Żydem, żonatym ojcem pięciorga dzieci, członkiem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Nauki oraz doktorem honoris causa Uniwersytetu Nawarry i CEU San Pablo w Hiszpanii.

Reprezentował Włochy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciwko Włochom, w której jego obrona obecności krzyży w miejscach publicznych jest szczególnie interesująca ze względu na dalekowzroczność jego argumentów, łatwość analogii, a przede wszystkim na poziom rozumowania przedstawiony przed Trybunałem, stwierdzając na przykład, że "przesłanie tolerancji wobec innych nie może być tłumaczone na przesłanie nietolerancji wobec własnej tożsamości".

W swoim wywodzie Weiler podkreślił również znaczenie prawdziwej równowagi między swobodami indywidualnymi, która jest charakterystyczna dla tradycyjnie chrześcijańskich narodów europejskich i która "pokazuje krajom, które uważają, że demokracja zmusi je do zrzucenia swojej tożsamości religijnej, że to nieprawda".

1 grudnia w Sala Clementina Pałacu Apostolskiego Ojciec Święty Franciszek wręczy Nagrodę Ratzingera 2022 Ojcu Michelowi Fédou i Profesorowi Josephowi Halevi Horowitzowi Weilerowi.


María José Atienza, Dyrektor Omnes. Absolwent komunikacji, z ponad 15-letnim doświadczeniem w komunikacji kościelnej.


9 listopada: Diecezjalny Dzień Kościoła 2025

Diecezjalny Dzień Kościoła jest okazją do przypomnienia misji każdej diecezji jako lokalnej wspólnoty, skoncentrowanej na wierze, solidarności i duchowym towarzyszeniu wszystkim jej członkom. Dzięki pracy kapłanów, seminarzystów i wspólnot wiernych diecezje są bijącym sercem Kościoła, miejscem, w którym wiara jest przeżywana w jej najbliższym i najbardziej osobistym wymiarze.

«Pan też może zostać świętym».» to hasło przewodnie Diecezjalny Dzień Kościoła które Kościół obchodzi w tym roku w niedzielę 9 listopada. Proszę zwrócić uwagę na sekretariat ds. utrzymania Kościoła zaprasza nas do połączenia świętości z naszym codziennym życiem.

W Hiszpanii obchodzimy ten dzień w drugą niedzielę listopada. W tym roku jego motto brzmi: «Pan też może zostać świętym».» promowane głównie przez Hiszpańską Konferencję Episkopatu.

Diecezja: lokalne serce Kościoła

Diecezja jest jednostką kościelną, która skupia wiernych danego regionu pod przewodnictwem biskupa. Kapłani są w niej odpowiedzialni za duchowe prowadzenie wiernych, udzielanie sakramentów i uobecnianie miłości Chrystusa. Każda diecezja, choć ma swoją specyfikę, jest częścią Kościoła powszechnego, a jej misją jest budowanie wspólnoty wierzących poprzez przekazywanie orędzia Ewangelii w sposób konkretny i dostępny dla wszystkich.

Diecezja jest również miejscem komunii, gdzie świeccy, konsekrowani i duchowni spotykają się, aby wspólnie pracować na rzecz ewangelizacji i służby najbardziej potrzebującym. Praca ta jest niezbędna do wzmocnienia tkanki społecznej i religijnej, promując sprawiedliwość, pokój i braterską miłość.

Znaczenie seminarzystów w formacji Kościoła

Cosmas Agwu Uka, sacerdote diocesano de Nigeria
Nigeryjski seminarzysta przechodzący formację w Rzymie.

Jednym z filarów witalności diecezji jest formacja nowych kapłanów. Seminarzyści, młodzi mężczyźni przygotowujący się do przyjęcia kapłaństwa, są przyszłością Kościoła. Ich studia obejmują nie tylko wiedzę teologiczną, ale także formację ludzką i duchową, elementy niezbędne do autentycznego i bliskiego głoszenia Słowa Bożego we wspólnotach.

Jest to również dobry czas, aby zastanowić się nad znaczeniem seminarzystów i wspierać ich w drodze rozeznawania. Ich powołanie, kierowane przez Ducha Świętego, jest hojną odpowiedzią na wezwanie do służenia innym, a ich dobre pouczenie jest niezbędne, aby mogli z oddaniem i miłością wypełniać duszpasterską misję Kościoła.

Formación de lacios en la iglesia diocesana

Być dobrze uformowanym: podstawowy filar misji diecezjalnej

Formacja, zarówno księży, jak i seminarzystów, jest kluczowa w procesie budowania Kościoła diecezjalnego. Formacja ta ma charakter holistyczny i obejmuje aspekty akademickie, duchowe i duszpasterskie. W diecezjach dąży się do stałej formacji, umożliwiającej duchownym i seminarzystom stawienie czoła wyzwaniom współczesnego świata bez utraty istoty ich chrześcijańskiego powołania.

Co więcej, jest on skierowany nie tylko do przyszłych kapłanów, ale także do świeckich, którzy poprzez edukację w wierze są upoważnieni do bycia autentycznymi uczniami Chrystusa. Studium świeckich jest niezbędne, aby mogli żyć swoją wiarą w sposób zaangażowany i być agentami zmian wśród swoich przyjaciół i rodziny.

Wezwanie do hojności i zaangażowania

Ważne jest, aby pamiętać, że Kościół nie jest tylko globalną instytucją, ale lokalną wspólnotą przeżywaną i doświadczaną w każdej diecezji. Kapłani, seminarzyści i wszyscy członkowie wspólnoty diecezjalnej są powołani do bycia uczniami-misjonarzami, niosącymi przesłanie Ewangelii daleko i szeroko. Wsparcie dla seminarium i edukacji seminaryjnej, a także współpraca z diecezjami, są niezbędne, jeśli to zobowiązanie ma nadal być źródłem życia dla Kościoła i społeczeństwa.

Diecezje są miejscem, w którym rodzą się powołania, pielęgnowane są relacje wiary i budowana jest wspólnota oparta na wartościach ewangelicznych. W dniu 10 listopada świętujmy powołanie, pracę i zaangażowanie wszystkich tych, którzy umożliwiają misję Kościoła w jego najbliższym wymiarze: diecezji.

Szkolenie dla seminarzystów i księży diecezjalnych

The Fundacja CARF odgrywa fundamentalną rolę w studiach seminarzystów i księży diecezjalnych na całym świecie, wspierając drogę powołania tych, którzy czują się powołani do służby Kościołowi w posłudze kapłańskiej. Poprzez swoją pracę, Fundacja CARF przyczynia się do integralnego przygotowania tych przyszłych kapłanów, oferując im niezbędne środki na studia akademickie, duchowe i ludzkie, które przyniosą tak wiele owoców, gdy powrócą do swoich kościołów diecezjalnych.

Dzięki hojności naszych dobroczyńców, księża diecezjalni mają możliwość otrzymania kompletnej formacji, która przygotowuje ich do służenia z oddaniem i miłością wspólnotom, którym powierzają swoją posługę. Ten wspólny wysiłek jest niezbędny do wzmocnienia misji Kościoła, a tym samym Kościoła powszechnego.



Święty Karol Boromeusz, patron seminarzystów

Święty Karol Boromeusz był jedną z najważniejszych postaci katolickiej reformacji, znanej również jako kontrreformacja, w XVI wieku. Człowiek, który urodził się w bogactwie szlachty, wybrał służbę i surowość.

Jego życie pokazuje, jak ksiądz, Uzbrojony w żelazną wolę i wiarę, może pomóc przekształcić Kościół. Jest pamiętany jako wzorowy pastor ze względu na swoją miłość do Kościoła. formacja seminarzystów i katechistów.

Rodzina Borromeo

Karol Boromeusz urodził się 2 października 1538 r. w zamku Arona nad jeziorem Maggiore (Włochy). Jego rodzina, Borromeo, była jedną z najstarszych i najbardziej wpływowych wśród lombardzkiej szlachty. Jego ojcem był hrabia Gilberto II Borromeo, a matką Małgorzata Medycejska.

To matczyne pokrewieństwo miało decydujący wpływ na jego losy. Jego wuj ze strony matki, Giovanni Angelo Medici, miał zostać papieżem Piusem IV. Od najmłodszych lat Charles wykazywał się niezwykłą pobożnością i poważną skłonnością do nauki, mimo że cierpiał na lekką wadę wymowy.

Już w wieku dwunastu lat jego rodzina przeznaczyła go do kariery kościelnej, otrzymał tonsurę i tytuł opata pochwalnego. Studiował Prawo kanoniczne i Inżynierii Lądowej na Uniwersytecie w Pawii.

Świecki kardynał w wieku 22 lat

Życie Święty Karol Boromeusz zmienił się w 1559 roku. Po śmierci papieża Pawła IV, jego wuj ze strony matki został wybrany na papieża, przyjmując imię Pius IV. Niemal natychmiast nowy papież wezwał swojego siostrzeńca do Rzymu.

W 1560 roku, w wieku zaledwie 22 lat i bez święceń kapłańskich ksiądz Karol został mianowany kardynałem diakonem. Ważne jest, aby zrozumieć, że w tamtych czasach kardynalat był często urzędem politycznym i administracyjnym. Pius IV mianował go również sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej.

Stało się, de facto, najpotężniejszy człowiek na świecie. Roma po papieżu. Zarządzał sprawami państw papieskich, kierował watykańską dyplomacją i nadzorował niezliczone projekty. Żył jak renesansowy książę, otoczony luksusem, choć osobiście zachował pobożność.

San Carlos Borromeo de Orazio Borgianni
Święty Karol Borromeusz z Orazio Borgianni.

Nawrócenie i powołanie do kapłaństwa

Życie Święty Karol Boromeusz w Rzymie, choć administracyjnie skuteczny, był przyziemny. Jednak tragiczne wydarzenie wstrząsnęło jego sumieniem: nagła śmierć jego starszego brata Fryderyka w 1562 roku.

Ta strata spowodowała, że głęboko zastanowił się nad próżnością ziemskie życie i pilną potrzebę wiecznego zbawienia. Fryderyk był spadkobiercą rodziny, a jego śmierć wywarła presję na Karola, aby porzucił życie kościelne i zapewnił potomstwo.

Charles odrzucił ten pomysł. Przeszedł głębokie duchowe nawrócenie. Postanowił, że nie będzie już świeckim administratorem z tytułem kardynalskim, ale prawdziwym biskupem. człowiek Boży. W 1563 r. starał się o święcenia kapłańskie i został konsekrowany ksiądz, a wkrótce potem biskupem. Jego życie zmieniło się radykalnie: przyjął styl życia oparty na skrajnej surowości, poście i modlitwie.

Siła napędowa Soboru Trydenckiego

Wielkim dziełem pontyfikatu Piusa IV było wznowienie i dokończenie budowy kościoła św. Rada Trydencka (1545-1563), który przez lata był zablokowany. Święty Karol Borromeusz, Na swoim stanowisku w Sekretariacie Stanu był dyplomatyczną i organizacyjną siłą napędową, która doprowadziła Radę do pomyślnego zakończenia jej ostatniej fazy.

To on zarządzał napiętymi negocjacjami między europejskimi mocarstwami (Hiszpanią i Francją), legatami papieskimi i biskupami. Jego wytrwałość była kluczem do tego, by sobór zdefiniował doktrynę katolicką w obliczu reformy protestanckiej i, co kluczowe, ustanowił dekrety dotyczące wewnętrznej reformy Kościoła.

Rada zakończyła posiedzenie, Święty Karol Boromeusz Nie odpoczywał. Ciałem i duszą poświęcił się wprowadzaniu w życie swoich dekretów. Przewodniczył komisji, która opracowała Katechizm Rzymski (lub Katechizm Trydencki), podstawowe narzędzie do pouczania wiernych i ujednolicania nauczania.

Triumfalny wjazd św. Karola Boromeusza do Mediolanu Filippo Abbiati, Katedra w Mediolanie.

Święty Karol Boromeusz: rezydujący arcybiskup Mediolanu

Podczas pobytu w Rzymie, Święty Karol Boromeusz został mianowany arcybiskupem Mediolanu w 1560 roku. Jednak, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, zarządzał swoją diecezją "zaocznie" za pośrednictwem wikariuszy. Był "pasterzem bez trzody".

Sam Sobór Trydencki, który pomógł mu zakończyć, zakazał tej praktyki i wymagał, aby biskupi rezydowali w swoich diecezjach. Wierny swoim zasadom, Karol błagał swojego wuja, papieża, aby pozwolił mu opuścić chwałę Rzymu i udać się do trudnego Mediolanu.

W 1565 r. Pius IV wyraził na to zgodę. Wejście Święty Karol Boromeusz w Mediolanie zapoczątkował nową erę. Po raz pierwszy od prawie 80 lat Mediolan miał arcybiskupa rezydenta.

Wyzwanie Mediolanu: diecezja w ruinie

Archidiecezja mediolańska, która znalazła Charles Borromeo była odzwierciedleniem bolączek Kościoła przedtrydenckiego. Była to jedna z największych i najbogatszych diecezji w Europie, ale duchowo była pogrążona w anarchii.

Duchowieństwo było głęboko rozluźnione i źle wyszkolone. Wielu księża Nie przestrzegali celibatu, żyli luksusowo lub po prostu nie znali podstawowych doktryn. Religijna ignorancja ludzi była ogromna. Klasztory, zarówno męskie, jak i żeńskie, straciły dyscyplinę i stały się ośrodkami życia społecznego.

Nieustanna reforma św. Karola Boromeusza

Święty Karol Borromeusz Stosował dekrety trydenckie z nadludzką energią. Jego metoda była jasna: wizytować, regulować, formować i proszę dać przykład.

Zaczął od zreformowania własnego domu arcybiskupiego. Sprzedał luksusowe meble, drastycznie ograniczył służbę i przyjął quasi-monastyczny reżim życia. Jego przykład ksiądz surowy było jej pierwszym narzędziem reform.

Rozpoczął wizyty duszpasterskie, niestrudzenie odwiedzając każdą z ponad 800 parafii w swojej diecezji, wiele z nich w trudno dostępnych obszarach górskich w Alpach. Sprawdzał kościoły, badał duchowieństwo i głosił kazania ludziom.

Aby wdrożyć reformę, zwołał liczne synody diecezjalne i rady prowincji, na których uchwalił surowe prawa mające na celu skorygowanie nadużyć ze strony duchownych i świeckich. Nie bał się konfrontacji ze szlachtą i hiszpańskimi gubernatorami, którzy postrzegali jego autorytet jako ingerencję.

Utworzenie seminarium

Święty Karol Borromeusz doskonale rozumiał, że reforma Kościół było niemożliwe bez dobrze wyszkolonego duchowieństwa. The Rada Trydencka nakazał stworzenie seminaria do tego celu, ale pomysł był na bardzo teoretycznym poziomie.

Karol był absolutnym pionierem w jego praktycznym wdrażaniu. W 1564 r. założył seminarium duchowne w Mediolanie, które stało się wzorem dla całego Kościoła katolickiego. Następnie założył mniejsze seminaria i szkoły (podobnie jak Helwecja, aby szkolić duchowieństwo przeciwko kalwinizmowi).

Ustanowił surowe zasady dotyczące życia duchowego, akademickiego i dyscyplinarnego każdego z nich seminarzysta. Chciałem przyszłości ksiądz był człowiekiem głębokiej modlitwy, uczonym w teologii i nienagannym moralnie. Pan postać seminarzysta nowoczesny, poświęcony wyłącznie jego szkoleniu do służby, jest bezpośrednim dziedzictwem wizji Święty Karol Boromeusz. Z tego powodu jest uważany za patrona wszystkich seminarzysta.

Święty Karol Boromeusz udzielający komunii ofiarom dżumy, autorstwa Tanzio da Varallo, ok. 1616 r. (Domodossola, Włochy).

Kapłan dla swojego ludu

Moment, który zdefiniował bohaterstwo Święty Karol Boromeusz była straszliwa plaga, która spustoszyła Mediolan w latach 1576-1577, znana jako plaga Świętego Karola.

Kiedy wybuchła epidemia, władze cywilne i większość szlachty uciekła z miasta, aby się ratować. Święty Karol Borromeusz został. Stał się moralnym, duchowym i, pod wieloma względami, cywilnym przywódcą tego pogrążonego w chorobie miasta.

Organizował szpitale polowe (lazarety), gromadził wiernych duchownych i zachęcał ich do opieki nad umierającymi. Sam przeszedł przez najbardziej zainfekowane ulice, udzielając komunii i ekstremalnego namaszczenia chorym na dżumę, bez obawy o zarażenie.

Sprzedał swój pozostały majątek, w tym gobeliny w swoim pałacu, aby kupić żywność i lekarstwa dla biednych. Aby umożliwić chorym, którzy nie mogli opuścić swoich domów, uczestnictwo we Mszy Świętej, nakazał odprawianie Eucharystii na placach publicznych. Jego postać, prowadząca boso procesje pokutne przez miasto, stała się ikoną miasta. symbol nadziei.

Opozycja i atak

Reforma Święty Karol Boromeusz nie było ani łatwe, ani popularne. Jego rygor przysporzył mu potężnych wrogów. Nieustannie ścierał się z hiszpańskimi gubernatorami Mediolanu, którzy próbowali ograniczyć jego jurysdykcję.

Najbardziej gwałtowny sprzeciw pojawił się jednak wewnątrz Kościoła. The Upokorzenie, Bracia, zakon, który stał się moralnie niedbały i posiadał wielkie bogactwo, odmówili przyjęcia jego reform. W 1569 r. członek tego zakonu, brat Girolamo Donato Farina, próbował go zamordować.

Podczas gdy Święty Karol Boromeusz Kiedy modlił się na kolanach w swojej kaplicy, zakonnik strzelił mu w plecy z arkebuza z bliskiej odległości. Cudem kula tylko rozdarła jego szaty i spowodowała lekkiego siniaka. Ludzie uznali to za boski znak, a papież Pius V zniósł zakon zakonników. Upokorzenie wkrótce potem.

Dziedzictwo, śmierć i kanonizacja

Ciągły wysiłek, ekstremalna pokuta i niestrudzona praca wyczerpały zdrowie Święty Karol Boromeusz. W 1584 roku, podczas przeprowadzania rekolekcje duchowe Na górze Varallo zachorował na gorączkę.

Powrócił do Mediolanu ciężko chory i zmarł w nocy 3 listopada 1584 r. w wieku 46 lat. Jego ostatnie słowa brzmiały Ecce venio (Nadchodzę).

Jego reputacja świętości była natychmiastowa. Mieszkańcy Mediolanu czcili go jako ksiądz męczennik dobroczynności i reform. Proces kanonizacyjny był niezwykle szybki jak na tamte czasy. Został beatyfikowany w 1602 roku i kanonizowany przez papieża Pawła V w 1610 roku.

Święty Karol Borromeusz jest powszechnie uznawany za patrona biskupów, katechetów i, w szczególny sposób, wszystkich biskupów i katechetów. seminarzysta i kierownik duchowy. Jego wpływ na definicję ksiądz Post-Trydencki - uformowany, pobożny i oddany swojemu ludowi - jest nieobliczalny.


Modlitwa, msza święta i misja chrześcijańska

W szczególności modlitwa Jezusa w dniu Jego chrztu w rzece Jordan. Chciał tam pójść, który nie miał grzechu do obmycia, w posłuszeństwie woli Ojca. I nie pozostał po drugiej stronie rzeki na brzegu, jakby chciał powiedzieć: Ja jestem święty, a wy jesteście grzesznikami. Stanął na czele pokutników, “w akcie solidarności z naszą ludzką kondycją”.

Tak jest zawsze, zauważa papież: "Nigdy nie modlimy się sami, zawsze modlimy się z Jezusem.”. Temat ten rozwinął i pogłębił wcześniej papież emeryt Benedykt XVI. Również dla zrozumieć Chrystusa.

Modlitwa Syna Bożego

Tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego Franciszek podejmuje to zagadnienie: «Modlitwa synowska, której Ojciec oczekiwał od swoich dzieci, będzie ostatecznie przeżywana przez samego Syna w Jego Człowieczeństwie, z ludźmi i w ich imieniu» (n. 2599).

Ewangelia Łukasza mówi nam, że gdy Jezus został ochrzczony, podczas modlitwy otworzył się otwór jak w niebie i usłyszano głos Ojca: "...".Tyś jest mój Syn, dziś Cię spłodziłem." (Łk 3:22). Papież zauważa, że to proste zdanie zawiera w sobie ogromny skarb, ponieważ daje nam wgląd w tajemnicę Jezusa i Jego serca zawsze zwróconego do Ojca:

"W wirze życia i świata, który przyjdzie, aby go potępić, nawet w najtrudniejszych i najsmutniejszych doświadczeniach, które będzie musiał znieść, nawet gdy doświadczy, że nie ma gdzie położyć głowy (por. Mt 8:20), nawet gdy nienawiść i prześladowania szaleją wokół niego, Jezus nigdy nie jest pozbawiony schronienia w domu: mieszka wiecznie w Ojcu.".

Franciszek dodaje, że osobista modlitwa Jezusa "w dniu Pięćdziesiątnicy stanie się dzięki łasce modlitwą wszystkich ochrzczonych w Chrystusie". I dlatego radzi nam, że jeśli kiedykolwiek poczujemy się niezdolni do modlitwy, niegodni, by Bóg nas wysłuchał, musimy prosić Jezusa, aby modlił się za nas, aby w naszym imieniu ponownie pokazał swoje rany Bogu Ojcu..

Jeśli mamy tę pewność, zapewnia nas papież, to w jakiś sposób usłyszymy te słowa skierowane do nas: "...Jest Pan umiłowany przez Boga, jest Pan synem, jest Pan radością Ojca niebieskiego.".

Krótko mówiąc, «Jezus dał nam swoją własną modlitwęktóry jest Jego dialogiem miłości z Ojcem. Dał nam ją jako ziarno Trójcy Świętej, które chce zakorzenić się w naszych sercach. Przyjmijmy ją! Przyjmijmy ten dar, dar modlitwy.. Zawsze z Nim. I nie pomylimy się.

To tyle, jeśli chodzi o słowa Franciszka w jego środowej katechezie. Stąd możemy zagłębić się w to, jak nasza modlitwa ma się do modlitwy Pańskiej i jak ma się ona do Mszy Świętej, która zawsze ma w sobie coś z "uczty". I jak to ostatecznie prowadzi nas do udziału w misji Kościoła. Zróbmy to krok po kroku, kierując się wskazówkami teologa Josepha Ratzingera.

Joseph Alois Ratzinger, voda de oración.

"Skierujmy nasze podziękowania przede wszystkim do Boga, w którym żyjemy, poruszamy się i istniejemy" Benedykt XVI

Nasza modlitwa jako synów w Synu

Treść modlitwy Jezusa - modlitwy uwielbienia i dziękczynienia, prośby i zadośćuczynienia - rozwija się w oparciu o intymną świadomość Jego boskiego pochodzenia i odkupieńczej misji.

Dlatego Ratzinger zauważył - w perspektywie cytowanego przez Franciszka punktu Katechizmu - że treść modlitwy Jezusa koncentruje się na słowie AbbaSłowo, którym dzieci hebrajskie nazywały swoich ojców (odpowiednik naszego "tatusia"). Jest to najwyraźniejszy znak tożsamości Jezusa w Nowym Testamencie, jak również najbardziej syntetyczny wyraz całej Jego istoty. Zasadniczo słowo to wyraża istotną zgodę na to, że jest On Synem. Dlatego też Ojcze nasz jest przedłużeniem Abba przeniesionym do nas, Jego wiernych (por. La fiesta de la fe fe, Bilbao 1999, s. 34-35).

Tak to już jest. Modlitwa chrześcijańska, nasza modlitwa, ma za swój żywy fundament i centrum modlitwę Jezusa. Jest w niej zakorzeniony, żyje z niej i przedłuża ją, nie przewyższając jej, ponieważ modlitwa Jezusa, który jest naszą "głową", poprzedza naszą modlitwę, podtrzymuje ją i nadaje jej skuteczność Jego własnej modlitwy.  Nasza modlitwa jest modlitwą synów "w Synu". Nasza modlitwa, podobnie jak modlitwa Jezusa i w jedności z Nim, jest zawsze modlitwą zarówno osobistą, jak i solidarną.

Jest to możliwe dzięki działaniu Ducha Świętego, który jednoczy nas wszystkich w Panu, w Jego (mistycznym) ciele, którym jest Kościół: "W komunii w Duchu Świętym modlitwa chrześcijańska jest modlitwą w Kościele". "W modlitwie Duch Święty jednoczy nas z Osobą jedynego Syna, w Jego uwielbionym człowieczeństwie. Przez Nią i w Niej nasza synowska modlitwa łączy się w Kościele z Matką Jezusa (por. Dz 1, 14)" (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2672 i 2673).

We Mszy Świętej Bóg jest obecny

A więc, kontynuuje Ratzinger, z zjednoczenia z modlitwą Jezusa, czyli ze świadomości naszego udziału w boskim potomstwie we wspólnocie z Chrystusem, przedłuża tę modlitwę Jezusa w codziennym życiu. A wtedy, jak mówi, świat może stać się imprezą.

Co to jest impreza? 

Święto, jak powie po latach Benedykt XVI, to "wydarzenie, w którym każdy jest, że tak powiem, poza sobą, poza sobą, a więc ze sobą i z innymi" (Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 2008 r.).

Ale - możemy teraz zadać sobie pytanie - jaki sens miałoby przekształcanie świata w "imprezę" w okolicznościach takich jak obecne, w środku pandemii, skomplikowanego kryzysu gospodarczego, niesprawiedliwości i przemocy, nawet w imię Boga, które wszędzie pozostawiają ślady bólu i śmierci?

Kolejne pytania: Co my, chrześcijanie, mamy na myśli, gdy mówimy, że "odprawiamy" mszęA dlaczego msza ma związek z ucztą? I znajdujemy tę odpowiedź: z pewnością nie w powierzchownym znaczeniu słowa "święto", które zazwyczaj kojarzy się z nieco nieświadomym gwarem i zabawą tych, którzy dystansują się od problemów; ale z zupełnie innego powodu: ponieważ we Mszy Świętej, pisze Ratzinger, stawiamy się wokół Boga, który uobecnia się pośród nas.

To daje nam pogodna radośćzgodny ze światłocieniem wiary, z bólem, a nawet ze śmiercią, ponieważ wiemy, że nawet śmierć nie ma ostatniego słowa. Tym ostatnim słowem jest tylko miłość, która nigdy nie umiera.

W ten sposób papież Benedykt wyjaśnił, w tym długim akapicie, który zasługuje na przepisanie, co dzieje się w liturgii chrześcijańskiej:

"On [Bóg] jest obecny. Wchodzi w nasze środowisko. Niebo zostało rozdarte i dzięki temu ziemia jest jasna. To właśnie czyni życie radosnym i otwartym, jednoczy wszystkich w radości, której nie da się porównać z ekstazą festiwalu rockowego. Friedrich Nietzsche powiedział kiedyś: "Niebo jest rozdarte.Sztuka nie polega na zorganizowaniu przyjęcia, lecz na znalezieniu ludzi, którzy potrafią się nim cieszyć.'. Zgodnie z Pismem Świętym, radość jest owocem Ducha Świętego (por. Gal 5, 22) (...) Radość jest integralną częścią święta. Przyjęcie można zorganizować, radości nie.. Można ją ofiarować tylko jako dar; (...) Duch Święty daje nam radość. A on jest radością. Radość jest darem, w którym streszczają się wszystkie inne dary. Jest to przejaw szczęścia, bycia w harmonii z samym sobą, co może wynikać tylko z bycia w harmonii z Bogiem i jego stworzeniem. Radość, ze swej natury, musi promieniować, musi być przekazywana. Duch misyjny Kościoła to nic innego jak impuls do przekazywania radości, która została nam dana.». (Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 2008 r.)

Msza święta, centralne wydarzenie życia chrześcijańskiego

W odniesieniu do EucharystiaNależy pamiętać, że żydowski posiłek paschalny już wtedy miał silny charakter rodzinny, sakralny i świąteczny. Łączył on w sobie dwa ważne aspekty. Aspekt ofiarny, ponieważ spożywano baranka ofiarowanego Bogu i złożonego na ołtarzu. Aspekt komunii, komunii z Bogiem i z innymi, przejawia się w dzieleniu się i piciu chleba i wina, po ich pobłogosławieniu, jako znak radości i pokoju, dziękczynienia i odnowienia przymierza (por. Święto wiary, str. 72-74).

Msza podejmuje istotę tego wszystkiego i przezwycięża ją jako "aktualizacja" sakramentalna (tzn. za pomocą znaków, które ukazują rzeczywiste działanie Boże, w którym współdziałamy). o śmierci i zmartwychwstaniu Pana dla naszego zbawienia.

W niej modlimy się za wszystkich, żyjących, zdrowych i chorych, a także za zmarłych. I ofiarujemy nasze prace, smutki i radości dla dobra wszystkich.

Nasza wiara zapewnia nas, że Bóg rządzi historią i jesteśmy w jego rękach, nie szczędząc nam wysiłku, aby uczynić ją lepszą, aby znaleźć rozwiązania problemów i chorób, aby uczynić świat lepszym. I tak msza jest centralnym wyrazem chrześcijańskiego sensu życia.

Nasza wiara daje nam również poczucie, że śmierć jest ostatecznym przejściem do życia wiecznego z Bogiem i świętymi. Naturalnie opłakujemy tych, których straciliśmy z oczu na ziemi. Nie opłakujemy ich jednak w rozpaczy, jakby ta strata była nieodwracalna lub ostateczna, ponieważ wiemy, że tak nie jest. Wierzymy, że jeśli byli wierni, mają się lepiej niż my. I mamy nadzieję, że pewnego dnia połączymy się z nimi, aby świętować, teraz nieograniczone, nasze ponowne spotkanie.

Od modlitwy i mszy do misji

Przyjrzyjmy się linii Ratzingera. Modlitwa jest aktem afirmacji bytu, w zjednoczeniu z Chrystusowym "tak" dla własnego istnienia, dla istnienia świata, dla naszego własnego. Jest to akt, który uzdalnia i oczyszcza nas do uczestnictwa w misji Chrystusa.

W tym utożsamieniu się z Panem - z Jego istotą i Jego misją - jakim jest modlitwa, chrześcijanin odnajduje swoją tożsamość, wpisaną w bycie Kościołem, rodziną Bożą. Aby zilustrować tę głęboką rzeczywistość modlitwy, Ratzinger wskazuje:

"Wychodząc od tej idei, teologia średniowiecza za cel modlitwy i dokonującego się w niej przewrotu bytu uznała przekształcenie człowieka w 'anima ecclesiastica', w 'anima ecclesiastica', w 'anima ecclesiastica'. osobiste wcielenie Kościoła. To tożsamość i oczyszczenie zarazem, dawanie i otrzymywanie w głębi Kościoła. W tym ruchu język matki staje się naszym, uczymy się mówić w nim i przez niego, tak że jej słowa stają się naszymi słowami: dawanie słowa tego tysiącletniego dialogu miłości z tym, który chciał stać się z nią jednym ciałem, staje się darem mowy, przez który naprawdę daję siebie i w ten sposób jestem oddawana przez Boga wszystkim innym, dana i wolna" (Tamże, 38-39).

Dlatego, konkluduje Ratzinger, jeśli zadamy sobie pytanie, jak uczymy się modlić, powinniśmy odpowiedzieć: uczymy się modlić, modląc się "z" innymi i z matką.

Zawsze tak jest, rzeczywiście, i możemy to podsumować ze swojej strony. Modlitwa chrześcijanina, modlitwa zawsze zjednoczona z Chrystusem (nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy) to modlitwa w "ciele" Kościołanawet jeśli ktoś jest fizycznie sam i modli się indywidualnie. Ich modlitwa ma zawsze charakter eklezjalny, chociaż czasami jest to manifestowane i realizowane w sposób publiczny, oficjalny, a nawet uroczysty.

Modlitwa chrześcijańska, zawsze osobista, ma różne formy: z zewnętrznego uczestnictwa w modlitwie Kościoła podczas sprawowania sakramentów (zwłaszcza msza), nawet liturgiczna modlitwa godzin. I, w sposób bardziej podstawowy i dostępny dla wszystkich, “prywatna” modlitwa chrześcijanina - mentalna lub wokalna - przed tabernakulum, przed krucyfiksem lub po prostu odprawiana pośród zwykłych czynności, na ulicy lub w autobusie, w pracy lub w życiu rodzinnym, społecznym i kulturalnym.

Także pobożność ludowa Procesje i pielgrzymki mogą i powinny być sposobem i wyrazem modlitwy.

Poprzez modlitwę dochodzimy do kontemplacji i uwielbienia Boga i Jego dzieła, które chcemy, aby pozostało w nas, aby nasze było owocne.

Aby Eucharystia stała się częścią naszego życia, konieczna jest modlitwa.

Modlitwa - która zawsze zawiera element adoracji - poprzedza, towarzyszy i następuje po Mszy Świętej. Modlitwa chrześcijańska jest znakiem i narzędziem jak msza "wchodzi" w życie i zmienia życie w święto, w ucztę. 

Stąd możemy wreszcie zrozumieć, jak nasza modlitwa, zawsze zjednoczona z modlitwą Chrystusa, jest nie tylko modlitwą "w" Kościele, ale także przygotowuje i umacnia nas do uczestniczyć w misji Kościoła.

Życie chrześcijańskie, przekształcone w "życie modlitwy" i przemienione przez mszę, przekłada się na służba na rzecz materialnych i duchowych potrzeb innych. A kiedy żyjemy i wzrastamy jako dzieci Boże w Kościele, dzięki modlitwie i Eucharystii uczestniczymy w jego budowaniu i misji. To nie są zwykłe teorie czy wyobrażenia, jak niektórzy sądzą, ale rzeczywistość możliwa dzięki działaniu Ducha Świętego.

Jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego: Duch Święty "przygotowuje Kościół na spotkanie z jego Panem; przywołuje i objawia Chrystusa wierze zgromadzenia; uobecnia i uaktualnia tajemnicę Chrystusa swoją przemieniającą mocą, Duch komunii jednoczy Kościół z życiem i misją Chrystusa".


Autor: Pan Ramiro Pellitero IglesiasProfesor teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry.

Artykuł opublikowany w: Kościół i nowa ewangelizacja.


Hymn do Maryi

Niewielki obraz Matki Boskiej Fatima w sobotę, 11 października, pokrył tylko niewielki obszar na lewo od ołtarza na Placu Świętego Piotra, w wyraźnym hymnie miłości do Maryi.

Maryja, być może z kopuły Bazyliki Świętego Piotra, spoglądała na cały plac, wypełniając serca wszystkich, którzy zebrali się, aby towarzyszyć Dziewicy Maryi. Leon XIV w swojej prośbie do Matki Bożej o pokój na świecie.

Wszyscy razem z Maryją

«Dzisiejszego wieczoru zebraliśmy się na modlitwie z Maryją, Matką Jezusa Chrystusa, aby modlić się o Jezus, tak jak czynił to pierwszy kościół w Jerozolimie (Dz 1, 14). Wszyscy jesteśmy zjednoczeni, wytrwali i jednomyślni. Nie ustajemy we wstawianiu się za pokojem, darem Boga, który musi stać się naszym podbojem i naszym zobowiązaniem» - powiedział papież Leon XIV.

Cisza wypełniła cały plac; cisza i porządek w krokach ceremonii. Były to obchody Jubileuszu Duchowości Maryjnej, które obchodził Ojciec Święty. Papież chciał świętować otwarty na cały świat, duchowo i geograficznie.

Modlitwa powszechna

Media wszelkiego rodzaju umożliwiły Kościołowi rozprzestrzenionemu na całym świecie tego wieczoru być “jednym sercem i jedną duszą”, z Biskup Proszę otworzyć serca wszystkich wierzących na jedność wiary, nadziei i miłości, o którą Papież modlił się i przypominał nam o modlitwie od pierwszego dnia swojego pontyfikatu.

canto a maría virgen de fátima roma papa león

«Kontemplujmy Matkę Jezusa i małą grupę odważnych kobiet u stóp krzyża, abyśmy i my nauczyli się stać, tak jak one, obok nieskończonych krzyży świata, gdzie Chrystus nadal jest ukrzyżowany w swoich braciach i siostrach, aby nieść im pociechę, serce i pomoc», zastanawiał się Ojciec Święty.

Czy Niebo zstąpiło na Plac Świętego Piotra?

Chóry dobrze dobrały muzykę do takiego wydarzenia, to samo dotyczy tekstów z Soboru Watykańskiego II czytanych przed recytacją każdej tajemnicy.

Leon XIV, klęczący przed Maryją

Nie wspominając już o przykładzie wiary i pobożności dawanym przez wszystkich ludzi, którzy wypełniali plac swoim oddaniem. Czy każdej kobiecie, każdemu mężczyźnie towarzyszył ich Anioły Stróże? Jego odpowiedzi w języku włoskim na słowa Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, wypowiedziane po angielsku, włosku, hiszpańsku, francusku i portugalsku, ukazały skupienie ducha i pobożność, która otworzyła duszę na nieustanny dialog z Najświętszą Trójcą, Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Duch Święty.

Leon XIV klęczał przed wizerunkiem Matki Bożej przez cały czas odmawiania litanii maryjnej. Uczynił własnymi słowa, które wypowiedział w medytacji poprzedzającej wystawienie Najświętszego Sakramentu:

«Nasze spojrzenie jako ludzi wierzących kieruje się ku Maryi Dziewicy, aby prowadziła nas w pielgrzymce nadziei, kontemplując Jej “ludzkie i ewangeliczne cnoty, których naśladowanie stanowi najbardziej autentyczną pobożność maryjną».» (Lumen gentium, 65, 67).

Papież odczytał całą medytację na stojąco, czyniąc to z wielką pogodą ducha i spokojem. Bez wątpienia chciał, aby serca wszystkich, którzy słuchali go w różnych zakątkach świata, były wypełnione pokojem i spokojem. Roma, Kraje europejskie, włoskie, europejskie, azjatyckie, afrykańskie, amerykańskie i oceaniczne powinny otworzyć się na nabożeństwo do Maryi Dziewicy i uczynić własnymi słowa “testamentu”, który Maryja pozostawiła wszystkim ludziom:

"Naszą nadzieję oświetla łagodne i wytrwałe światło słów Maryi z Ewangelii. Spośród nich szczególnie cenne są ostatnie słowa wypowiedziane na weselu w Kanie Galilejskiej, kiedy wskazując na Jezusa, mówi do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).

Potem nie będzie już mówił. Dlatego te słowa, które są prawie testamentem, muszą być bardzo drogie dzieciom, jak testament każdej matki” (...) “Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”: całość Gospel, Wymagające słowo, pocieszająca pieszczota, wyrzut i uścisk. To, co Pan rozumie, a także to, czego Pan nie rozumie. Maryja zachęca nas, abyśmy byli jak prorocy: nie pozwólmy, aby ani jedno z ich słów trafiło w próżnię.

Siewcy pokoju

I kończy swoją medytację przypominając nam, że Pan liczy, że każdy z nas będzie siał pokój na świecie:

«Odwagi, proszę iść naprzód. Wy, którzy budujecie warunki dla przyszłości pokoju, sprawiedliwości i przebaczenia, bądźcie łagodni i stanowczy, nie traćcie ducha. Państwo pokój jest droga, a Bóg idzie z Panem.

Pan tworzy i szerzy pokój poprzez swoich przyjaciół wprowadzających pokój, którzy z kolei stają się budowniczymi pokoju, narzędziami Jego pokoju».

Ceremonia kończy się adoracją Najświętszego Sakramentu. Sacramento. Centralny akt chrześcijańskiej pobożności. I to właśnie tam Maryja uczyła nas przyjmować Jej Syna w pełnym darze całej Miłości, która przywiodła Go na ziemię: w Eucharystii. I to Ona, Maryja, przygotowuje naszą duszę, nasze ciało, na przyjęcie Pana, tak jak Ona Go przyjęła:

«Módl się z nami, wierna Niewiasto, przybytku Słowa. Święty Maria, Matko żyjących, silna, bolesna, wierna niewiasto, Dziewico oblubienico Krzyża, gdzie miłość się dopełnia i życie tryska, bądź przewodniczką naszego zaangażowania w służbę (...) Dziewico pokoju, bramo pewnej nadziei, przyjmij modlitwy swoich dzieci!.


Ernesto Juliáernesto.julia@gmail.com

Pierwotnie opublikowane w Religia Poufna.