Gonçalves jest młodym mężczyzną z Angoli, który odkrył swoje powołanie w wieku ośmiu lat. "Moje serce płonęło i marzyłem, by zostać katechetą", wspomina ze wzruszeniem. Dziś, wraz ze swoim towarzyszem, jest jednym z pierwszych powołanych seminarzystów z Angoli, studiujących w Wyższym Seminarium Duchownym w Angoli. Międzynarodowe seminarium Bidasoaw Pampelunie.
Angola jest bogata w zasoby naturalne, takie jak diamenty i ropa naftowa. Wciąż jednak stoi przed poważnymi wyzwaniami. Brak poczucia przynależności wśród obywateli i brak odpowiedzialności niektórych władców za wspólne dobro przyczyniają się do utrzymującego się ubóstwa.
W służbie dla swojego kraju
Gonçalves Cacoma Cahinga jest w pełni świadomy wyzwań stojących przed jego krajem. Chociaż jego powołanie kapłańskie koncentruje się na ewangelizacji i udzielaniu sakramentów, wie, że poprzez swoją posługę będzie mógł przyczynić się do dobrobytu wielu swoich rodaków.
"Pomimo ubóstwa, braku szkół, braku infrastruktury drogowej i braków w systemie opieki zdrowotnej, ktokolwiek odwiedzi mój kraj, odkryje przede wszystkim radość jego mieszkańców. Gościnność, pokora, pragnienie uczenia się i jedność między różnymi kulturami są żywymi znakami angolskiego ducha i uprzywilejowanymi sposobami ewangelizacji.
Chciałbym również podkreślić głęboką wiarę ludzi i ich żywą liturgię, która pozwala na autentyczne spotkanie z Bogiem, nie zapominając o urokach naszej przyrody i bogactwie naszej gastronomii" - mówi z entuzjazmem.
Pierwsze powołanie w Angoli w Bidasoa
Należy do diecezji Lwena-Moxico, największej w Angoli, o powierzchni 223 000 km². Wraz z towarzyszem jest pierwszym Angolczykiem, który studiuje w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa. W tym roku rozpocznie trzeci rok teologii. "Zawsze definiowałem moje powołanie jako prawdziwą Bożą Opatrzność" i to mój biskup Dom Martin Lasarte chciał, abym przyjechał do Hiszpanii na szkolenie.
Gonçalves może odbyć formację w Bidasoa dzięki wsparciu Fundacji CARF, która pokrywa koszty jego kapłańskiego przygotowania. To zaangażowanie w formację jest jednym z podstawowych filarów Fundacji: pomoc powołaniom w krajach o mniejszych zasobach, tak aby żadne z nich nie zostało utracone z powodu braku środków finansowych.
Rodzinna atmosfera pełna wartości
"Pochodzę ze skromnej, chłopskiej rodziny składającej się z ośmiu osób: czterech mężczyzn i trzech kobiet. Jestem siódmym dzieckiem i jedynym, które wciąż się uczy, ponieważ moi bracia i siostry założyli już własne rodziny. Moi rodzice, choć starsi, wciąż żyją. Wszyscy moja rodzina jest chrześcijańskaAle tylko moja matka, jeden brat i trzy siostry są katolikami; pozostali należą do innych wyznań chrześcijańskich. Pomimo ograniczeń ekonomicznych, dorastaliśmy w środowisku pełnym ludzkich i religijnych wartości, które głęboko naznaczyły nasze życie", mówi Gonçalves.
Jego powołanie do kapłaństwa narodziło się, gdy miał osiem lat. "Chodziłem do kościoła w każdą niedzielę z moją mamą i byłem zafascynowany patrząc, jak katecheta wyjaśnia czytania. Czułem żar w sercu i marzyłem, by pewnego dnia zostać katechetą".
Pragnienie to zostało wzmocnione w 2012 r., kiedy do jego gminy przybyli z Brazylii księża zakonni ze Zgromadzenia Sakramentek Matki Bożej. Założyli oni parafię św. Antoniego z Lizbony i swoim świadectwem życia, oddaniem Słowu Bożemu, posługą w najbardziej odległych wioskach oraz troską o osoby starsze i dzieci ulicy, całkowicie zmienili jego wizję: "Od chęci bycia katechetą, poczułem powołanie do kapłaństwa", mówi.
Trudności i kłopoty gospodarcze
Ale jego powołanie nie było pozbawione trudności i udręk, które głęboko naznaczyły jego ścieżkę, do tego stopnia, że prawie został rozbity.
W 2014 r. przeprowadził się do innej gminy, aby kontynuować naukę i w tym czasie oddalił się od kościoła. W 2016 r. ukończył drugi cykl studiów, wrócił do swojej wioski i nie był w stanie kontynuować nauki z powodu braku środków finansowych.
"W ciągu tego roku miałem inne plany: założyć rodzinę i szukać pracy. Jednak Pan miał dla mnie inne drogi. Księża rozmawiali ze mną i moimi rodzicami i zaprosili mnie do udziału w formacji powołaniowej z myślą o wstąpieniu do seminarium. Tak więc w 2018 roku wstąpiłem do Seminarium Propedeutycznego św. Jana Marii Vianneya.
Trzy lata później, w 2020 r., księża, którzy finansowali jego studia, wrócili do kraju, a on, nie mogąc ich kontynuować z powodu braku środków, zdecydował się opuścić seminarium. Jednak dzięki interwencji swojego rektora i hojnej pani, która zaoferowała opłacenie jego szkolenia, mógł wstąpić do wyższego seminarium filozoficznego św. Józefa, gdzie studiował przez trzy lata.
Świetna okazja, aby dojrzeć w swoim powołaniu
Gonçalves uczestniczy obecnie w międzynarodowym seminarium Bidasoa w Pampelunie. "To była prawdziwa niespodzianka dla mnie, a także dla mojej rodziny. Jest to okazja do wzrastania w moim powołaniu, w mojej misji i do dalszego dojrzewania w mojej formacji" - mówi z wdzięcznością.
Świadomy potrzeb duszpasterskich w swoim kraju, dodaje: "W mojej diecezji, choć jest wielu katolików, jest niewielu księży i niewiele parafii. Dlatego jestem głęboko wdzięczny wszystkim dobroczyńcom Fundacji CARF za szansę, jaką mi dają. Dla mnie pobyt w Bidasoa jest wielkim bogactwem, ponieważ pozwala mi odkryć wielkość Kościoła powszechnego".
Swoje świadectwo kończy szczerymi podziękowaniami dla Fundacji CARF, której pomoc była kluczowa dla jej powołania.
Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.
Jak przeżyć Wielkanoc?
Po zakończeniu PostW Wielkim Tygodniu upamiętniamy ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie Pana. Cała historia zbawienia obraca się wokół tych świętych dni. Są to dni, w których należy towarzyszyć Jezusowi modlitwą i pokutą. Wszystko prowadzi do Wielkanocy, gdzie Chrystus swoim zmartwychwstaniem potwierdza, że pokonał śmierć i że jego serce pragnie radować się w człowieku przez całą wieczność. W tym artykule sprawdzamy, jak przeżyć Wielki Tydzień.
Aby dobrze przeżyć Wielki Tydzień, musimy umieścić Boga w centrum naszego życia, towarzysząc Mu w każdej z uroczystości tego okresu liturgicznego, który rozpoczyna się Niedzielą Palmową, a kończy Niedzielą Wielkanocną.
Niedziela Palmowa
"Ten próg Wielkiego Tygodnia, tak bliski chwili, gdy na Kalwarii dokonało się Odkupienie całej ludzkości, wydaje mi się szczególnie odpowiednim czasem dla Ciebie i dla mnie, aby zastanowić się, jakimi sposobami Jezus, nasz Pan, nas zbawił; aby kontemplować tę Jego miłość - prawdziwie niewysłowioną - do biednych stworzeń, uformowanych z gliny ziemi". - Jak przeżyć Wielki Tydzień. si Josemaría, Przyjaciele Boga, nr 110.
The Niedziela Palmowa Pamiętamy triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, gdzie cały lud wychwala go jako króla pieśnią i gałązkami palmowymi. Gałęzie przypominają nam o przymierzu między Bogiem a Jego ludem, potwierdzonym w Chrystusie.
W dzisiejszej liturgii czytamy te słowa głębokiej radości: "synowie Hebrajczyków, niosąc gałązki oliwne, wyszli na spotkanie Pana, wołając i mówiąc: Chwała na wysokości".
"Rozpoczyna się Wielki Tydzień i wspominamy triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Święty Łukasz pisze: "Zbliżywszy się do Betfage i Betanii, do Góry Oliwnej, posłał dwóch swoich uczniów, mówiąc im: "Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko was. Gdy tam wejdziecie, znajdziecie uwiązanego osiołka, na którym nikt jeszcze nie jeździł. Proszę go odwiązać i przyprowadzić tutaj. Jeśli ktoś zapyta was, dlaczego go odwiązujecie, powiedzcie mu: "Pan go potrzebuje". Poszli i znaleźli wszystko tak, jak Pan im powiedział"..
Cóż za biednego wierzchowca wybrał nasz Pan! Być może my, zarozumiali, wybralibyśmy porywczego rumaka. Ale Jezus nie kieruje się jedynie ludzkimi pobudkami, lecz boskimi kryteriami. "To się stało -mówi San Mateo aby wypełniły się słowa proroka: "Powiedz córce Syjonu: Oto król twój przybywa do ciebie, łagodny i jadący na ośle, na ośle, synu zwierzęcia jarzmowego""..
Jezus Chrystus, który jest Bogiem, zadowala się małym osiołkiem jako tronem. My, którzy jesteśmy niczym, często jesteśmy próżni i aroganccy: Staramy się wyróżniać, przyciągać uwagę; staramy się być podziwiani i chwaleni przez innych. Święty Josemaria Escriva, kanonizowany przez Jana Pawła II dwa lata temu, był poruszony tą sceną z Ewangelii.
Twierdził o sobie, że jest parszywym osłem, że jest bezwartościowy; ale pokora jest prawdą, przyznał również, że był odbiorcą wielu darów od Boga, zwłaszcza polecenia otwarcia boskich dróg na ziemi, pokazując milionom mężczyzn i kobiet, że mogą być święci w wykonywaniu pracy zawodowej i zwykłych obowiązków.
Jezus wjeżdża do Jerozolimy na osiołku. Musimy wyciągnąć konsekwencje z tej sceny. Każdy chrześcijanin może i musi stać się tronem Chrystusa. I tu przydają się słowa św. Josemarii. "Gdyby warunek, by Jezus mógł królować w mojej duszy, w twojej duszy, miał mieć doskonałe miejsce w nas wcześniej, mielibyśmy powód do rozpaczy. Ale, dodaje, Jezus jest zadowolony z biednego zwierzęcia na tron (...).
"Istnieją setki zwierząt piękniejszych, bardziej zręcznych i bardziej okrutnych. Ale Chrystus patrzył na niego, na osiołka, aby przedstawić się jako król ludziom, którzy go uznali. Bo Jezus nie wie, co zrobić z wyrachowaną przebiegłością, z okrucieństwem zimnych serc, z efektownym, ale pustym pięknem. Nasz Pan ceni sobie radość łagodnego serca, prosty krok, głos bez falsetu, czyste oczy, ucho uważne na Jego słowa czułości. W ten sposób króluje w duszy".
Niech zawładnie naszymi myślami, słowami i czynami!
Przede wszystkim odrzućmy miłość własną, która jest największą przeszkodą dla panowania Chrystusa! Bądźmy pokorni, nie przywłaszczając sobie zasług, które nie są nasze. Czy możesz sobie wyobrazić, jak śmieszny byłby osioł, gdyby przywłaszczył sobie wiwaty i oklaski, które ludzie kierowali do Mistrza?
Komentując tę scenę z Ewangelii, Jan Paweł II przypomina, że Jezus nie rozumiał swojej ziemskiej egzystencji jako dążenia do władzy, sukcesu i kariery.lub jako chęć dominowania nad innymi. Wręcz przeciwnie, wyrzekł się przywilejów swojej równości z Bogiem, przyjął stan sługi, upodabniając się do ludzi i był posłuszny planowi Ojca aż do śmierci na krzyżu (Homilia, 8 kwietnia 2001 r.).
Entuzjazm ludzi zwykle nie trwał długo. Kilka dni później ci, którzy witali go wiwatami, będą wołać o jego śmierć. A my, czy damy się ponieść przelotnemu entuzjazmowi? Jeśli w tych dniach poczujemy powiew Bożej łaski, która przechodzi obok nas, zróbmy dla niej miejsce w naszych duszach. Rozłóżmy na ziemi nasze serca bardziej niż palmy czy gałązki oliwne. Bądźmy pokorni. Bądźmy umartwieni. Bądźmy współczujący dla innych. Takiego hołdu oczekuje od nas Jezus.
Wielki Tydzień oferuje nam możliwość ponownego przeżycia fundamentalnych momentów naszego Odkupienia. Nie zapominajmy jednak, że, jak pisze św, "Aby towarzyszyć Chrystusowi w Jego chwale pod koniec Wielkiego Tygodnia, konieczne jest, abyśmy najpierw weszli w Jego ofiarę i poczuli się jednym z Nim, umarłym na Kalwarii"..
W tym celu nie ma nic lepszego niż kroczenie ramię w ramię z Maryją. Niech Ona wyjedna nam łaskę, aby te dni pozostawiły głęboki ślad w naszych duszach. Niech będą one dla każdego z nas okazją do pogłębienia naszego zrozumienia Bożej miłości, abyśmy mogli okazywać ją innym" (Komentarze Prałata Opus Dei transmitowane na kanale EWTN).
Poniedziałek Wielkanocny
Wczoraj wspominaliśmy triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Tłum uczniów i innych okrzyknął Go Mesjaszem i Królem Izraela. Pod koniec dnia, zmęczony, wrócił do Betanii, wioski położonej bardzo blisko stolicy, gdzie zwykł się zatrzymywać podczas swoich wizyt w Jerozolimie.
Tam przyjazna rodzina zawsze miała miejsce dla niego i jego rodziny. Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych, jest głową rodziny; wraz z nim żyją Marta i Maria, jego siostry, które z niecierpliwością czekają na przybycie Mistrza, szczęśliwe, że mogą zaoferować mu swoje usługi.
W ostatnich dniach jego życia na ziemi, Jezus spędził długie godziny w Jerozolimie, angażując się w bardzo intensywne głoszenie. Wieczorem odzyskał siły w domu swoich przyjaciół. A w Betanii miał miejsce epizod, który został zapisany w Ewangelii dzisiejszej Mszy Świętej.
Sześć dni przed Paschą - mówi święty Jan - Jezus udał się do Betanii. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z tych, którzy siedzieli z Nim przy stole. Wtedy Maria wzięła funt bardzo drogich perfum spikenardowych, namaściła nimi stopy Jezusa i wytarła je swoimi włosami, a dom wypełnił się zapachem perfum.
Hojność tej kobiety jest natychmiast widoczna. Pragnie okazać Panu wdzięczność za przywrócenie jej brata do życia i za wiele innych otrzymanych darów, nie szczędząc przy tym wydatków. Judasz, obecny przy wieczerzy, dokładnie oblicza cenę perfum.
Ale zamiast chwalić delikatność Maryi, poprzestaje na szemraniu: dlaczego te perfumy nie zostały sprzedane za trzysta denarów, aby rozdać je ubogim? W rzeczywistości, jak zauważa św. Jan, nie dbała o biednych; była zainteresowana manipulowaniem pieniędzmi w sakiewce i kradzieżą jej zawartości.
"Ocena Jezusa jest bardzo zróżnicowana".pisze Jan Paweł II. "Nic nie ujmując z obowiązku miłosierdzia wobec potrzebujących, którym uczniowie muszą się zawsze poświęcać - "ubogich zawsze mieć będziecie przy sobie" - patrzy na wydarzenie swojej śmierci i pogrzebu, i docenia namaszczenie, które jest mu czynione jako antycypacja czci, na jaką zasługuje jego ciało nawet po śmierci, ponieważ jest nierozerwalnie zjednoczone z tajemnicą jego osoby". (Ecclesia de Eucharistia, 47).
Aby być prawdziwą cnotą, miłość musi być uporządkowana. A pierwsze miejsce zajmuje Bóg: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie jest podobne: będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.
Od tych dwóch przykazań zależy całe Prawo i Prorocy. Dlatego mylą się ci, którzy pod pretekstem łagodzenia materialnych potrzeb ludzkości zaniedbują potrzeby Kościoła i jego świętych szafarzy. Św. Josemaría Escrivá pisze:
"Kobieta, która w domu Szymona trędowatego w Betanii namaszcza głowę Mistrza bogatymi perfumami, przypomina nam o naszym obowiązku bycia wspaniałym w oddawaniu czci Bogu.
-Wszelki luksus, majestat i piękno wydają mi się niewielkie. -A przeciwko tym, którzy atakują bogactwo świętych naczyń, ozdób i ołtarzy, słychać pochwałę Jezusa: "opus enim bonum operata est in me" - dobre dzieło uczynił ze mną.
Jak wielu ludzi zachowuje się jak Judasz! Widzą dobro, które czynią inni, ale nie chcą go uznać: są zdeterminowani, aby odkryć nieuczciwe intencje, mają tendencję do krytykowania, szemrania, wydawania pochopnych osądów. Sprowadzają dobroczynność do tego, co czysto materialne - dając kilka monet potrzebującemu, być może po to, by uspokoić swoje sumienie - i zapominają, że, jak pisze również św. Josemaría Escrivá, "dobroczynność to nie tylko danie kilku monet potrzebującemu. "Chrześcijańska miłość nie ogranicza się do pomocy tym, którzy potrzebują dóbr ekonomicznych; ma ona przede wszystkim na celu poszanowanie i zrozumienie każdej osoby jako takiej, w jej wewnętrznej godności jako istoty ludzkiej i dziecka Stwórcy".
Dziewica Maryja całkowicie oddała się Panu i zawsze była uważna na ludzkość. Dzisiaj prosimy Ją, aby wstawiała się za nami, aby w naszym życiu miłość Boga i miłość bliźniego stały się jednym, jak dwie strony tej samej monety.
Tłusty wtorek
Ewangelia Mszy Świętej kończy się zapowiedzią, że Apostołowie zostawią Chrystusa samego podczas Męki. Szymonowi Piotrowi, który pełen zarozumiałości powiedział: Życie moje oddam za Ciebie, Pan odpowiedział: Życie moje oddasz za Mnie? Zapewniam pana, że kogut nie zapieje, zanim trzy razy się mnie pan nie wyprze. Kilka dni później przepowiednia się sprawdziła.
Jednak kilka godzin wcześniej Pan dał im jasną lekcję, jakby przygotowując ich na nadchodzące mroczne czasy. Stało się to dzień po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy. Jezus i apostołowie opuścili Betanię bardzo wcześnie rano i w pośpiechu być może nawet nie wzięli ze sobą napojów. Faktem jest, że, jak mówi nam św. Marek, Pan czuł się głodny.
I ujrzawszy z dala drzewo figowe, które miało liście, poszedł do niego, aby zobaczyć, czy może coś na nim znaleźć; ale gdy do niego przyszedł, nie znalazł nic oprócz liści, bo nie było sezonu na figi. I zgromił je: "Niech nikt nigdy nie je od pana owoców!".. Jego uczniowie słuchali go.
Wieczorem wrócili do wioski. Musiało być już późno i nie zauważyli przeklętego drzewa figowego. Ale następnego dnia, we wtorek, kiedy wrócili do Jerozolimy, wszyscy zobaczyli to drzewo, niegdyś liściaste, z nagimi i uschniętymi gałęziami. Piotr zwrócił się do Jezusa: "Mistrzu, spójrz, drzewo figowe, które przekląłeś, uschło.
Jezus im odpowiedział: "Miej wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł do tej góry: 'Wyrwij się z korzeniami i wrzuć ją w morze', nie wątpiąc w sercu swoim, lecz wierząc, że spełni się to, co mówi, spełni się to". Podczas swojego publicznego życia, aby czynić cuda, Jezus prosił tylko o jedną rzecz: wiarę. Poprosił dwóch niewidomych, którzy błagali Go o uzdrowienie: Czy myślisz, że mogę to zrobić? -Odpowiedzieli Mu: "Tak, Panie". Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: "Niech się wam stanie według wiary waszej". I otworzyły się ich oczy. Ewangelie mówią nam, że w wielu miejscach nie czynił prawie żadnych cudów, ponieważ ludziom brakowało wiary.
Musimy również zadać sobie pytanie: jaka jest nasza wiara? Czy w pełni ufamy słowu Bożemu? Czy prosimy w modlitwie o to, czego potrzebujemy, pewni, że to otrzymamy, jeśli jest to dla naszego dobra? Czy trwamy w naszych błaganiach tak długo, jak to konieczne, nie zniechęcając się? Święty Josemaría Escrivá skomentował tę scenę z Ewangelii. "Jezus -pisze-. Przychodzi do drzewa figowego: przychodzi do ciebie i przychodzi do mnie. Jezus, głodny i spragniony dusz. Z krzyża wołał: "Oblężenie! (J 19, 28), pragnę. Spragniony nas, naszej miłości, naszych dusz i wszystkich dusz, które musimy do Niego przyprowadzić na drodze Krzyża, która jest drogą do nieśmiertelności i chwały Nieba".
Podszedł do drzewa figowego i nie znalazł nic prócz liści (Mt 21:19). Czy jest to smutny stan rzeczy w naszym życiu, czy jest to smutny brak wiary, brak pokory, brak poświęcenia i uczynków? Uczniowie byli zachwyceni cudem, ale nic im to nie dało: kilka dni później zaparli się swojego Mistrza. Wiara musi wpływać na całe życie.
"Jezus Chrystus stawia ten warunek".kontynuuje św. Josemaria: "Żyjmy wiarą, bo wtedy będziemy mogli usuwać góry. A jest tak wiele rzeczy do usunięcia... na świecie, a przede wszystkim w naszych sercach. Tak wiele przeszkód dla łaski! Wiara zatem; wiara z uczynkami, wiara z poświęceniem, wiara z pokorą"..
Maryja przez swoją wiarę uczyniła możliwym dzieło Odkupienia. Jan Paweł II potwierdza, że w centrum tej tajemnicy, w samym sercu tego cudu wiary, znajduje się Maryja, suwerenna Matka Odkupiciela (Redemptoris Mater, 51). Ona nieustannie towarzyszy wszystkim ludziom na drogach prowadzących do życia wiecznego.
Kościół, pisze Papież, widzi Maryję głęboko zakorzenioną w historii ludzkości, w odwiecznym powołaniu człowieka zgodnie z opatrznościowym planem, który Bóg odwiecznie dla niego przygotował; Widzi Ją macierzyńsko obecną i uczestniczącą w wielu złożonych problemach, które dziś towarzyszą życiu jednostek, rodzin i narodów; widzi Ją pomagającą ludowi chrześcijańskiemu w nieustannej walce dobra ze złem, aby "nie upadł", a jeśli upadnie, aby "zmartwychwstał" (Redemptoris Mater, 52). Maryjo, nasza Matko, za Twoim potężnym wstawiennictwem uproś nam szczerą wiarę.pewna nadzieja, płonąca miłość.
Wielka Środa
W Wielką Środę wspominamy smutną historię jednego z Apostołów Chrystusa: Judasza. Tak opowiada ją św. Mateusz w swojej Ewangelii: Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł do nich: "Ile mi dacie, jeśli wydam wam Jezusa? Zgodzili się dać mu trzydzieści srebrników. Od tego momentu szukał okazji, by go im wydać.Dlaczego Kościół pamięta o tym wydarzeniu? Aby uświadomić nam, że wszyscy możemy zachowywać się jak Judasz.
Abyśmy mogli prosić Pana, aby z naszej strony nie było zdrady, dystansu, porzucenia. Nie tylko ze względu na negatywne konsekwencje, jakie mogłoby to przynieść w naszym życiu osobistym, których i tak byłoby już wiele; ale także dlatego, że moglibyśmy pociągnąć w dół innych, którzy potrzebują pomocy naszego dobrego przykładu, naszej zachęty, naszej przyjaźni.
W niektórych częściach Ameryki wizerunki ukrzyżowanego Chrystusa pokazują głęboką ranę na lewym policzku Pana. I mówią, że ta rana reprezentuje pocałunek Judasza, tak wielki jest ból, jaki nasze grzechy sprawiają Jezusowi! Powiedzmy Mu, że chcemy być Mu wierni: że nie chcemy Go sprzedać - jak Judasz - za trzydzieści monet, za drobiazg, czym są wszystkie grzechy: pycha, zazdrość, nieczystość, nienawiść, uraza?
Kiedy pokusa grozi, że rzuci nas na ziemię, pomyślmy, że nie warto zamieniać szczęścia dzieci Bożych, którymi jesteśmy, na przyjemność, która szybko się kończy i pozostawia gorzki posmak porażki i niewierności. Musimy poczuć ciężar Kościoła i całej ludzkości.
Czy to nie wspaniałe wiedzieć, że każdy z nas może mieć wpływ na cały świat? Gdzie jesteśmy, Wykonując dobrze naszą pracę, dbając o naszą rodzinę, służąc naszym przyjaciołom, możemy przyczynić się do szczęścia tak wielu ludzi. Jak pisze święty Josemaría Escrivá, wypełniając nasze chrześcijańskie obowiązki, Mamy być jak kamień, który wpadł do jeziora. -Przez swój przykład i przez swoje słowo zrób pierwszy krąg... i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten.... Nawet w najbardziej odległych miejscach.
Prośmy Pana, abyśmy już Go nie zdradzali; abyśmy wiedzieli, jak odrzucić, z Jego łaską, pokusy, które diabeł nam przedstawia, oszukując nas. Musimy zdecydowanie powiedzieć "nie" wszystkiemu, co oddziela nas od Boga. W ten sposób nieszczęśliwa historia Judasza nie powtórzy się w naszym życiu. Y Jeśli czujemy się słabi, uciekajmy do Świętego Sakramentu Pokuty! Tam Pan czeka na nas, jak ojciec w przypowieści o synu marnotrawnym, aby nas objąć i zaoferować nam swoją przyjaźń. Nieustannie wychodzi nam na spotkanie, nawet jeśli upadliśmy nisko, bardzo nisko. Zawsze jest czas, aby powrócić do Boga!
Nie reagujmy zniechęceniem lub pesymizmem. Nie myślmy: Co mam czynić, jeśli jestem stertą nieszczęść? Większe jest miłosierdzie Boże! Co mam czynić, jeśli ciągle upadam z powodu mojej słabości? Większa jest moc Boża, aby podnieść nas z naszych upadków! Wielkie były grzechy Judasza i Piotra. Obaj zdradzili Mistrza: jeden wydał Go w ręce prześladowców, drugi trzykrotnie się Go wyparł.
A jednak każdy z nich zareagował inaczej! Dla nich obu Pan miał w zanadrzu potoki miłosierdzia. Piotr pokutował, opłakiwał swój grzech, prosił o przebaczenie i został utwierdzony przez Chrystusa w wierze i miłości; Z czasem przyjdzie mu oddać życie za Naszego Pana. Z drugiej strony Judasz nie ufał miłosierdziu Chrystusa. Do ostatniej chwili drzwi Bożego przebaczenia były dla niego otwarte, ale odmówił wejścia przez nie za pomocą pokuty.
W swojej pierwszej encyklice Jan Paweł II mówi o prawie Chrystusa do spotkania z każdym z nas w tym kluczowym momencie życia duszy, jakim jest moment nawrócenia i przebaczenia (Redemptor hominis, 20). Nie pozbawiajmy Jezusa tego prawa! Nie pozbawiajmy Boga Ojca radości dawania nam uścisku powitania!
Nie zasmucajmy Ducha Świętego, który pragnie przywrócić duszom życie nadprzyrodzone! Prośmy Maryję, Nadzieję chrześcijan, aby nie pozwoliła Duchowi Świętemu dać duszom życia nadprzyrodzonego!Nie wystarczy, abyśmy zniechęcali się naszymi błędami i grzechami, być może powtarzającymi się. Niech Ona wyjedna nam u swego Syna łaskę nawrócenia, skuteczne pragnienie przystępowania - z pokorą i skruchą - do spowiedzi, sakramentu Bożego miłosierdzia, rozpoczynając i rozpoczynając na nowo, ilekroć zajdzie taka potrzeba.
Wielki Czwartek
"Pan nasz Jezus Chrystus, jakby wszystkie inne dowody swego miłosierdzia były niewystarczające, ustanawia Eucharystię, abyśmy zawsze mieli Go blisko siebie i - na ile możemy to zrozumieć - ponieważ poruszony swoją miłością, który niczego nie potrzebuje, nie chce się bez nas obejść. Trójca Święta zakochała się w człowieku". Jak przeżyć Wielki Tydzień Święty Josemaria, Chrystus przechodzi obok, nr 84.
Triduum Paschalne rozpoczyna się Mszą Świętą Wieczerzy Pańskiej. Wspólnym wątkiem całej uroczystości jest Misterium Paschalne Chrystusa. Wieczerza, w której Jezus, zanim oddał się na śmierć, powierzył Kościołowi testament swojej miłości i ustanowił Eucharystiai kapłaństwo. Na koniec Jezus udał się na modlitwę do Ogrodu Oliwnego, gdzie później został aresztowany. Rano biskupi gromadzą się z kapłanami swoich diecezji i błogosławią oleje święte. Umycie nóg odbywa się podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej.
Liturgia Wielkiego Czwartku jest bogata w treść. Jest to wielki dzień ustanowienia Świętej Eucharystii, daru Nieba dla ludzkości; dzień ustanowienia kapłaństwa, nowego Bożego daru, który zapewnia realną i rzeczywistą obecność Ofiary Kalwarii we wszystkich czasach i miejscach, umożliwiając nam korzystanie z jej owoców. Zbliżał się czas, kiedy Jezus miał ofiarować swoje życie za ludzkość. Jego miłość była tak wielka, że w swojej nieskończonej Mądrości znalazł sposób, aby odejść i pozostać w tym samym czasie.
Josemaría Escrivá, rozważając zachowanie tych, którzy są zmuszeni opuścić swoją rodzinę i swój dom, aby zarabiać na życie gdzie indziej, komentuje, że miłość człowieka ucieka się do symbolu: ci, którzy się żegnają, wymieniają wspomnienie, być może fotografię..... Jezus Chrystus, doskonały Bóg i doskonały Człowiek, nie pozostawia symbolu, ale rzeczywistość: On sam pozostaje. Odejdzie do Ojca, ale pozostanie z ludźmi. Pod postaciami chleba i wina jest naprawdę obecny: ze swoim Ciałem, swoją Krwią, swoją Duszą i swoją Boskością.
Jak możemy odwzajemnić tę ogromną miłość? Uczestnicząc we Mszy Świętej z wiarą i oddaniem.Jesteśmy żywą i rzeczywistą pamiątką Ofiary Kalwarii. Przygotowując się dobrze do komunii, z czystą duszą. Odwiedzając często Jezusa ukrytego w tabernakulum. W pierwszym czytaniu Mszy Świętej przypomina się nam o tym, co Bóg ustanowił w Starym Testamencie, aby lud izraelski nie zapomniał o otrzymanych dobrodziejstwach.
Dotyczy to wielu szczegółów: od tego, jak miał wyglądać baranek paschalny, po szczegóły, o które należało zadbać, aby upamiętnić odejście Pana. Jeśli było to nakazane dla upamiętnienia wydarzeń, które były jedynie obrazem wyzwolenia z grzechu dokonanego przez Jezusa Chrystusa, Jak powinniśmy zachowywać się teraz, kiedy naprawdę zostaliśmy wybawieni z niewoli grzechu i staliśmy się dziećmi Bożymi! Dlatego Kościół wpaja nam wielką troskę o wszystko, co dotyczy Eucharystii.
Czy uczestniczymy w Najświętszej Ofierze w każdą niedzielę i święta, wiedząc, że uczestniczymy w boskim działaniu? Święty Jan wspomina, że Jezus umył uczniom nogi przed Ostatnią Wieczerzą. Musimy być czyści na duszy i ciele, aby móc godnie zbliżyć się do Niego. Dlatego zostawił nam sakrament pokuty. Upamiętniamy również ustanowienie kapłaństwa.
To dobry czas, aby modlić się za papieża, za biskupów, za kapłanów i modlić się o wiele powołań na całym świecie. Będziemy modlić się lepiej, jeśli będziemy mieli więcej kontaktu z naszym Jezusem, który ustanowił Eucharystię i kapłaństwo. Powiedzmy z całą szczerością to, co mawiał św. Josemaría Escrivá: Panie, włóż w moje serce miłość, z jaką chcesz, abym Cię kochał.
Dziewica Maryja nie pojawia się fizycznie w dzisiejszej scenie, chociaż w tamtych dniach była w Jerozolimie: spotkamy Ją jutro u stóp Krzyża. Ale już dziś, swoją dyskretną i cichą obecnością, towarzyszy Ona ściśle swojemu Synowi, w głębokim zjednoczeniu modlitwy, ofiary i oddania siebie.
Jan Paweł II podkreśla, że po Wniebowstąpieniu Pana do Nieba będzie wytrwale uczestniczył w celebracjach eucharystycznych pierwszych chrześcijan. Papież dodaje: "To ciało złożone w ofierze i obecne w sakramentalnych znakach było tym samym ciałem, które poczęło się w Jej łonie! Przyjmowanie Eucharystii musiało oznaczać dla Maryi, jakby witała z powrotem w swoim łonie serce, które biło w zgodzie z Jej sercem". (Ecclesia de Eucharistia, 56).
Nawet teraz Dziewica Maryja towarzyszy Chrystusowi we wszystkich tabernakulach ziemi. Prosimy Ją, aby nauczyła nas być duszami Eucharystii, mężczyznami i kobietami pewnej wiary i silnej pobożności, którzy starają się nie zostawiać Jezusa samego. Obyśmy umieli Go adorować, prosić Go o przebaczenie, dziękować Mu za Jego dobrodziejstwa, dotrzymywać Mu towarzystwa.
Wielki Piątek
"Podziwiając i prawdziwie kochając Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa, odkryjemy po kolei Jego rany (...) Będziemy musieli wejść w każdą z tych najświętszych ran: aby się oczyścić, aby cieszyć się tą odkupieńczą krwią, aby się wzmocnić. Pójdziemy jak gołębie, które według Pisma Świętego w godzinie burzy schronią się w otworach skał. Ukryjemy się w tym schronieniu, aby znaleźć bliskość Chrystusa". Jak przeżyć Wielki Tydzień - Święty Josemaria, Przyjaciele Boga, nr 302.
W Wielki Piątek osiągamy kulminacyjny moment Miłości, Miłości, która chce objąć wszystkich, nie wykluczając nikogo, z całkowitym oddaniem siebie. W tym dniu towarzyszymy Chrystusowi, wspominając Mękę: od agonii Jezusa w Ogrodzie Oliwnym po biczowanie, ukoronowanie cierniem i śmierć na krzyżu. Upamiętniamy to uroczystą Drogą Krzyżową i ceremonią Adoracji Krzyża. Liturgia uczy nas, jak przeżywać Wielki Tydzień w Wielki Piątek.
Rozpoczyna się od pokłonu księżazamiast zwyczajowego pierwszego pocałunku. Jest to gest szczególnej czci dla ołtarza, który jest nagi, pozbawiony wszystkiego, przywołując Ukrzyżowanego w godzinie Męki. Ciszę przerywa czuła modlitwa, w której kapłan apeluje do Bożego miłosierdzia: "Reminiscere miserationum tuarum, Panie", i prosić Ojca o wieczną ochronę, którą Syn zdobył dla nas swoją krwią.
Dziś chcemy towarzyszyć Chrystusowi na krzyżu. Pamiętam pewne słowa św. Josemaríi Escrivy, wypowiedziane w Wielki Piątek. Zaprosił nas do osobistego przeżycia godzin Męki Pańskiej: od agonii Jezusa w Ogrodzie Oliwnym do biczowania, ukoronowania cierniem i śmierci na krzyżu. Powiedział: Wszechmoc Boga jest związana ręką człowieka, a oni prowadzą mojego Jezusa tam i z powrotem, pośród obelg, przepychanek i popychania tłumu.
Każdy z nas musi zobaczyć siebie pośród tego tłumu, ponieważ nasze grzechy były przyczyną ogromnego bólu, który został sprowadzony na duszę i ciało Pana. Tak, każdy z nas niesie Chrystusa, który stał się obiektem kpin, z miejsca na miejsce. To my, z naszymi grzechami, wołamy o Jego śmierć. A On, doskonały Bóg i doskonały Człowiek, pozwala na to.
Prorok Izajasz przepowiedział to: był źle traktowany i nie otworzył ust swoich; był jak baranek prowadzony na rzeź, jak owca niema przed strzygącymi. To słuszne, że czujemy odpowiedzialność za nasze grzechy. To naturalne, że powinniśmy być bardzo wdzięczni Jezusowi. To naturalne, że szukamy zadośćuczynienia, ponieważ na nasze przejawy braku miłości, On zawsze odpowiada całkowitą miłością. W tym czasie Wielkiego Tygodnia widzimy Pana jako bliższego nam, bardziej podobnego do swoich ludzkich braci i sióstr?
Zastanówmy się nad niektórymi słowami Jana Pawła II: "Ten, kto wierzy w Jezusa, niesie krzyż w triumfie, jako pewny dowód, że Bóg jest miłością...... Ale wiara w Chrystusa nigdy nie jest czymś oczywistym. Misterium paschalne, które przeżywamy w dniach Wielkiego Tygodnia, jest zawsze aktualne". (Homilia, 24-III-2002). Prośmy Jezusa w tym Wielkim Tygodniu, aby obudził w naszych duszach świadomość bycia prawdziwie chrześcijańskimi mężczyznami i kobietami, ponieważ żyjemy twarzą w twarz z Bogiem, a wraz z Bogiem twarzą w twarz ze wszystkimi ludźmi.
Nie zostawiajmy Pana, by sam niósł krzyż. Z radością przyjmujmy małe codzienne ofiary. Wykorzystajmy naszą daną nam przez Boga zdolność do kochania, aby podejmować postanowienia, ale nie pozostając jedynie sentymentalnymi. Powiedzmy szczerze: Panie, nigdy więcej, nigdy więcej, nigdy więcej! Módlmy się z wiarą, abyśmy my i wszyscy ludzie na ziemi odkryli potrzebę nienawidzenia grzechu śmiertelnego i brzydzenia się rozmyślnym grzechem powszednim, który spowodował tak wiele cierpienia dla naszego Boga.
Jak wielka jest moc Krzyża! Kiedy Chrystus jest obiektem drwin i szyderstw całego świata; kiedy jest na krzyżu, nie chcąc oderwać się od tych gwoździ; kiedy nikt nie dałby ani grosza za Jego życie, dobry łotr - taki jak my - odkrywa miłość umierającego Chrystusa i prosi o przebaczenie. Dziś będzie Pan ze mną w raju.
Jaką siłę ma cierpienie, gdy jest akceptowane przez naszego Pana! On jest w stanie wyciągnąć - z najbardziej bolesnych sytuacji - chwile chwały i życia. Człowiek, który zwraca się do umierającego Chrystusa, znajduje odpuszczenie grzechów i szczęście na wieki. Musimy uczynić to samo. Jeśli stracimy lęk przed krzyżem, jeśli zjednoczymy się z Chrystusem na krzyżu, otrzymamy Jego łaskę, Jego siłę, Jego skuteczność.
I będziemy wypełnieni pokojem. U stóp krzyża odkrywamy Maryję, wierną Dziewicę. Prośmy ją w ten Wielki Piątek, aby użyczyła nam swojej miłości i siły, abyśmy i my wiedzieli, jak towarzyszyć Jezusowi. Josemaríi Escrivá, które pomogły milionom ludzi. Di: Moja Matko - Twoja, bo jesteś Jego pod wieloma tytułami - niech Twoja miłość zwiąże mnie z Krzyżem Twojego Syna: niech nie zabraknie mi wiary, odwagi ani śmiałości, aby wypełnić wolę naszego Jezusa.
Wielka Sobota
"Dzieło naszego odkupienia zostało dokonane. Jesteśmy teraz dziećmi Bożymi, ponieważ Jezus umarł za nas i jego śmierć nas odkupiła". Jak przeżyć Wielki Tydzień - Święty Josemaria, Droga Krzyżowa, XIV stacja.
Jak przeżywamy Wielki Tydzień w Wielką Sobotę? Jest to dzień ciszy w Kościele: Chrystus leży w grobie, a Kościół medytuje z podziwem nad tym, co Pan dla nas uczynił. Nie jest to jednak smutny dzień. Pan pokonał diabła i grzech, a za kilka godzin pokona również śmierć swoim chwalebnym Zmartwychwstaniem.
"Za chwilę już Mnie nie ujrzycie i za chwilę znów Mnie ujrzycie" J 16, 16. Tak powiedział Pan do Apostołów w przeddzień swojej męki. W tym dniu miłość nie waha się, jak Maryja, milczy i czeka. Miłość czeka, ufając słowu Pana, aż Chrystus wzejdzie w blasku Wielkanocy. Dziś w Kościele jest dzień ciszy: Chrystus leży w grobie, a Kościół z podziwem medytuje nad tym, co ten nasz Pan dla nas uczynił.
Proszę milczeć, aby uczyć się od Mistrza, kontemplując Jego złamane ciało. Każdy z nas może i musi przyłączyć się do milczenia Kościoła. A gdy uznamy, że jesteśmy odpowiedzialni za tę śmierć, będziemy starać się milczeć o naszych namiętnościach, naszych buntach, o wszystkim, co oddziela nas od Boga. Jest to łaska, której Bóg nam udziela, gdy prosimy Go o nią przed martwym Ciałem Jego Syna, gdy staramy się usunąć z naszego życia wszystko, co nas od Niego oddala.
Wielka Sobota nie jest smutnym dniem. Pan pokonał diabła i grzech, a za kilka godzin pokona również śmierć swoim chwalebnym zmartwychwstaniem. On pojednał nas z Ojcem niebieskim: jesteśmy teraz dziećmi Bożymi! Konieczne jest, abyśmy podjęli postanowienia dziękczynienia, abyśmy mieli pewność, że pokonamy wszystkie przeszkody, jakiekolwiek by one nie były, jeśli pozostaniemy ściśle zjednoczeni z Jezusem poprzez modlitwę i sakramenty. Świat łaknie Boga, choć często o tym nie wie.
Ludzie pragną być informowani o tej radosnej rzeczywistości - spotkaniu z Panem - i po to jesteśmy my, chrześcijanie. Miejmy odwagę tych dwóch mężczyzn - Nikodema i Józefa z Arymatei - którzy za życia Jezusa Chrystusa okazywali ludzki szacunek, ale w ostatniej chwili odważyli się poprosić Piłata o martwe ciało Jezusa, aby Go pochować. Albo te święte kobiety, które, gdy Chrystus był już trupem, kupiły zapachy i poszły Go zabalsamować, nie bojąc się żołnierzy strzegących grobu.
W czasie powszechnego rozwiązania, gdy wszyscy poczują się uprawnieni do obrażania, wyśmiewania i szydzenia z Jezusa, powiedzą: oddaj nam to Ciało, ono należy do nas. Jak ostrożnie zdejmowali Go z krzyża i patrzyli na Jego rany! Prośmy o przebaczenie i mówmy słowami św. Josemarii Escrivy: Pójdę z nimi do stóp Krzyża, przylgnę do zimnego Ciała, zwłok Chrystusa, ogniem mojej miłości..., rozwiążę je moimi zadośćuczynieniami i umartwieniami.....Owinę go w nową tkaninę mojego czystego życia i pochowam w mojej piersi żywej skały, skąd nikt nie może mi go wyrwać, i tam, Panie, odpocznij!
Zrozumiałe jest, że martwe ciało Syna zostało złożone w ramionach Matki przed pochówkiem. Maryja była jedyną istotą zdolną powiedzieć Mu, że doskonale rozumie Jego Miłość do ludzkości, ponieważ nie była przyczyną tych bólów. Najświętsza Dziewica mówi za nas, ale mówi, abyśmy zareagowali, abyśmy doświadczyli Jej smutku, zjednoczonego ze smutkiem Chrystusa.
Podejmijmy postanowienia nawrócenia i apostolstwa, większego utożsamienia się z Chrystusem, całkowitej troski o dusze. Prośmy Pana, aby przekazał nam zbawczą skuteczność swojej Męki i Śmierci. Rozważmy panoramę, która jest przed nami. Ludzie wokół nas oczekują, że my, chrześcijanie, pokażemy im cuda spotkania z Bogiem.
Konieczne jest, aby ten Wielki Tydzień - a potem każdy dzień - był dla nas skokiem jakościowym, powiedzeniem Panu, aby całkowicie wszedł w nasze życie. Musimy przekazać wielu ludziom nowe życie, które Jezus Chrystus dał nam przez Odkupienie.
Zwróćmy się do Najświętszej Maryi Panny: Pani Samotności, Matko Boga i nasza Matko, pomóż nam zrozumieć, jak pisze św. musimy uczynić życie i śmierć Chrystusa naszymi własnymi. Umrzeć przez umartwienie i pokutę, aby Chrystus mógł żyć w nas przez Miłość. A następnie podążać śladami Chrystusa, z pragnieniem współodkupienia wszystkich dusz. Oddać swoje życie za innych. To jedyny sposób, aby żyć życiem Jezusa Chrystusa i stać się jednym z Nim.
Wigilia Paschalna
Obchody Wigilii Paschalnej w nocy z Wielkiej Soboty są najważniejsze ze wszystkich obchodów Wielkiego Tygodnia, ponieważ upamiętniają Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przejście z ciemności do światła wyraża się za pomocą różnych elementów: ognia, świecy, wody, kadzidła, muzyki i dzwonów. Światło świecy jest znakiem Chrystusa, światłości świata, która promieniuje i zalewa wszystko. Ogień to Duch Święty, rozpalony przez Chrystusa w sercach wiernych.
Woda oznacza przejście do nowego życia w Chrystusie, źródle życia. Alleluja wielkanocne jest hymnem pielgrzymki do Jerozolimy niebieskiej. Chleb i wino Eucharystii są zapowiedzią niebiańskiej uczty. Uczestnicząc w Wigilii Paschalnej, zdajemy sobie sprawę, że nastał nowy czas, otwarty na ostateczne dziś chwalebnego Chrystusa. Jest to nowy dzień zainaugurowany przez Pana, dzień "który nie zna zachodu słońca" (Mszał Rzymski, Wigilia Paschalna, Proklamacja Wielkanocna).
Niedziela Wielkanocna
"Okres wielkanocny to czas radości, radości, która nie ogranicza się do tego czasu w roku liturgicznym, ale jest zawsze obecna w sercu chrześcijanina. Ponieważ Chrystus żyje: Chrystus nie jest postacią, która odeszła, która istniała w pewnym momencie, a potem odeszła, pozostawiając nam wspaniałe wspomnienie i przykład". Jak przeżyć Wielki Tydzień Josemaria, Homilia Chrystus obecny w chrześcijanach.
To najważniejszy i najbardziej radosny dzień dla katolików, Jezus pokonał śmierć i dał nam Życie. Chrystus daje nam możliwość zbawienia, wejścia do nieba i życia w towarzystwie Boga. Wielkanoc to przejście ze śmierci do życia. Niedziela Wielkanocna kończy Triduum Paschalne i Wielki Tydzień i rozpoczyna okres liturgiczny trwający 50 dni, zwany sezonem wielkanocnym, który kończy się w Niedzielę Wielkanocną. Zielone Świątki.
Po sobocie, Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Salome, kupiły perfumy, aby pójść i zabalsamować Jezusa. Bardzo wcześnie rano, pierwszego dnia tygodnia, o wschodzie słońca, udali się do grobu. W ten sposób św. Marek rozpoczyna swoją relację o tym, co wydarzyło się we wczesnych godzinach porannych dwa tysiące lat temu, w pierwszą chrześcijańską Wielkanoc. Jezus został pochowany.
W oczach ludzi Jego życie i przesłanie zakończyło się najgłębszą porażką. Jego uczniowie, zdezorientowani i przestraszeni, rozproszyli się. Te same kobiety, które przyszły wykonać pobożny gest, pytają się nawzajem: kto odsunie kamień od wejścia do grobu? Josemaríi Escrivá, "idą naprzód.... A jak my sobie radzimy? Czy mamy tę świętą decyzję, czy też musimy wyznać, że czujemy się zawstydzeni, gdy kontemplujemy determinację, nieustraszoność, zuchwałość tych kobiet?.
Wypełnianie woli Bożej, bycie wiernym prawu Chrystusa, konsekwentne życie wiarą może czasami wydawać się bardzo trudne. Pojawiają się przeszkody, które wydają się nie do pokonania. Tak jednak nie jest. Bóg zawsze zwycięża. Epopeja Jezusa z Nazaretu nie kończy się wraz z jego haniebną śmiercią na krzyżu. Ostatnim słowem jest słowo o chwalebnym Zmartwychwstaniu. My, chrześcijanie, w chrzcie umarliśmy i zmartwychwstaliśmy z Chrystusem: umarli dla grzechu i żywi dla Boga.
O Chryste - mówimy wraz z Ojcem Świętym Janem Pawłem II - jakże nie dziękować Ci za niewysłowiony dar, który nam dzisiaj dajesz! Tajemnica Twojej Śmierci i Zmartwychwstania jest wlana w wodę chrzcielną, która przyjmuje starego i cielesnego człowieka i czyni go czystym tą samą boską młodością". (Homilia, 15 kwietnia 2001).
Dziś Kościół, przepełniony radością, woła: Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się i weselmy! Okrzyk radości, który będzie trwał przez pięćdziesiąt dni, przez cały okres wielkanocny, powtarzając słowa św. Pawła: skoro więc razem z Chrystusem zostaliście wskrzeszeni, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Nastawcie wasze serca na dobra niebieskie, a nie na dobra ziemskie; umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.
Logiczne jest myślenie - i tak widzi to Tradycja Kościoła - że Jezus Chrystus, po zmartwychwstaniu, ukazał się przede wszystkim swojej Najświętszej Matce. Fakt, że nie pojawia się w relacjach ewangelicznych wraz z innymi kobietami, jest - jak wskazuje Jan Paweł II - wskazówką, że Matka Boża już wcześniej spotkała Jezusa.Ta dedukcja jest również potwierdzona - dodaje papież - przez fakt, że pierwszymi świadkami zmartwychwstania, z woli Jezusa, były kobiety, które pozostały wierne pod krzyżem, a zatem bardziej stanowcze w wierze". (Przesłuchanie, 21 maja 1997 r.).
Tylko Maryja w pełni zachowała swoją wiarę podczas gorzkich godzin Męki, więc naturalne jest, że Pan ukazał się jej jako pierwszej. Musimy zawsze pozostawać blisko Matki Bożej, ale jeszcze bardziej w czasie Wielkanocy.Jak niecierpliwie oczekiwał Zmartwychwstania! Wiedział, że Jezus przyszedł, aby zbawić świat i dlatego musiał cierpieć i umrzeć; ale wiedział również, że nie może podlegać śmierci, ponieważ On jest Życiem.
Dobrym sposobem na przeżywanie Wielkanocy jest dzielenie się życiem Chrystusa z innymi.Zmartwychwstały Chrystus powtarza je teraz każdemu z nas, wypełniając nowe przykazanie miłości, które Pan dał nam w przeddzień swojej męki: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali". Zmartwychwstały Chrystus powtarza to teraz każdemu z nas. Mówi nam: prawdziwie kochajcie się nawzajem, starajcie się każdego dnia służyć innym, zwracajcie uwagę na najdrobniejsze szczegóły, aby życie było przyjemne dla tych, z którymi żyjecie.
Wróćmy jednak do spotkania Jezusa z Jego Najświętszą Matką. Jakże szczęśliwa byłaby Dziewica, kontemplując to Najświętsze Człowieczeństwo - ciało z Jej ciała i życie z Jej życia - w pełni uwielbione! Prośmy Go, aby nauczył nas poświęcać się dla innych, nie będąc zauważonym, nie oczekując nawet podziękowania: łaknąć bycia niezauważonym, abyśmy mogli posiąść życie Boże i przekazywać je innym.
Dziś kierujemy do niego Regina Caeli, pozdrowienie właściwe dla okresu wielkanocnego. Raduj się, Królowo niebios, alleluja. / Albowiem Ten, którego zasłużyłaś nosić w swym łonie, alleluja. / Zmartwychwstał, jak przepowiedziałaś, alleluja. / Módl się za nami do Boga, alleluja. / Raduj się i wesel, Panno Maryjo, alleluja. / Albowiem zmartwychwstał Pan, alleluja. Jak przeżyć Wielki Tydzień? Módlmy się, aby ten rozpoczynający się tydzień napełnił nas odnowioną nadzieją i niezachwianą wiarą.
Niech przemieni nas w Bożych posłańców, abyśmy przez kolejny rok głosili, że Chrystus, Boski Odkupiciel, z miłości oddał się za swój lud na krzyżu.
Powołanie Jana Pawła II: "Pragnę zostać księdzem".
Kiedy przybył do Rzymu 26 lipca 2022 r., był seminarzystą archidiecezji Onitsha. Jednak wraz z utworzeniem diecezji Aguleri przez papieża Franciszka 12 lutego 2023 r. został seminarzystą tej nowej diecezji i obecnie przebywa w Rzymie. Jest na trzecim roku teologii na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża i mieszka w międzynarodowym kolegium kościelnym. Sedes Sapientiae w Rzymie.
Historia powołania Jana Pawła II
Powołanie zrodzone w katolickiej rodzinie w Nigerii, gdzie od dzieciństwa był prowadzony w wierze. Powołanie Johna jest głęboko związane z powołaniem jego rodziny. Urodził się w pobożnej katolickiej rodzinie: jego ojcem jest nieżyjący już pan Godwin Chinedu Oraefo, a matką pani Clementina Chinyere Oraefo, oboje z wielkim nabożeństwem do Maryi Dziewicy. Ma dwoje rodzeństwa: starszą siostrę Chinelo i młodszego brata Onyekę.
John Paul obejmuje swoją matkę.
"Jako dzieci, moi rodzice upewniali się, że uczestniczymy w Blokowa Krucjata Różańcowa (Blokowa Krucjata Różańcowa), ruch dla dzieci zainspirowany trójką pastuszków z Fatimy. Kiedy miałem 3 lata, po raz pierwszy uczestniczyłem w tych spotkaniach, gdzie co wieczór odmawialiśmy Różaniec Święty. Zostaliśmy również zapisani do Legionu Maryi, co wzmocniło naszą relację z Bogiem.
"Ponadto, po niedzielnej mszy, jako rodzina udawaliśmy się, aby otrzymać błogosławieństwo księdza przed powrotem do domu. Myślę, że ta praktyka rozpaliła we mnie pragnienie, by być księdzem i błogosławić ludzi. Poczułem powołanie do kapłaństwa w wieku 6 lat i chociaż wydawało mi się to dziwne jak na mój wiek, moi rodzice wspierali mnie, ufając woli Bożej.
Niższe seminarium duchowne
Podczas gdy jego rówieśnicy marzyli o zostaniu lekarzami, prawnikami lub inżynierami, JohnPaul aspirował do kapłaństwa. Pod koniec szkoły podstawowej jego rodzice zgłosili go do niższego seminarium duchownego. Seminarium All Hallows Onitsha, która należała wówczas do jego archidiecezji.
"Zdałem egzaminy wstępne, przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i w końcu zostałem przyjęty. Nowy kurs w niższym seminarium rozpoczął się 13 września 2008 roku. Mój entuzjazm był wielki, ale nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co się z tym wiąże: opuszczenie domu i rodziny, wstawanie o 5 rano, punktualne uczęszczanie na modlitwę i Mszę Świętą, ciężka nauka i rozwijanie nowych umiejętności. Na początku było trudno, ale z czasem przystosowałem się dzięki pomocy moich wychowawców i nauczycieli.
Ukończył szkołę w 2014 roku i został wysłany na rok pracy duszpasterskiej w St. Joseph's Secondary School, Awkaetiti. Następnie w latach 2015-2016 służył w parafii św. Józefa w Awada. W tym czasie, 31 maja 2016 r., w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zmarł jego ojciec, co oznaczało trudny moment na jego drodze.
Z Afryki do Rzymu
W tym samym roku, wraz z kilkoma towarzyszami, został wysłany do seminarium św. Piusa X w Akwukwu na rok formacji duchowej. W 2017 r. rozpoczął studia filozoficzne w Wyższym Seminarium Duchownym Bigard Memorial w Enugu, gdzie studiował przez cztery lata. Następnie podjął rok pracy duszpasterskiej w niższym seminarium duchownym. Seminarium All HallowsOnitsha, gdzie otrzymał wykształcenie podstawowe.
"To właśnie w tym czasie mój ówczesny biskup, bp Valerian Okeke, rozmawiał ze mną o możliwości studiować teologię w Rzymie. Dzięki ich wsparciu przyjechałem do tego miasta, aby kontynuować edukację. Jestem bardzo wdzięczny za tę możliwość", mówi JohnPaul.
Wyzwanie związane z pracą w nowo utworzonej diecezji
Studia w Rzymie, centrum chrześcijaństwa, to opatrznościowe doświadczenie. Nieustannie dostrzega się bogactwo naszego chrześcijańskiego dziedzictwa, powszechność Kościoła pod przewodnictwem papieża i świadectwo świętych, którzy oddali swoje życie za Ewangelię.
Co więcej, Jan Paweł mówi jasno: "Utworzenie diecezji Aguleri jest również opatrznościowe. Pomaga nam umacniać wiarę katolików, ewangelizować tych, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii i towarzyszyć młodym ludziom, którzy z powodu wpływów kulturowych i sekularyzmu tracą wiarę".
"Nasz biskup, bp Denis Isizoh, jest bardzo zaangażowany w te wyzwania, więc moi towarzysze i ja bardzo poważnie traktujemy nasze szkolenie seminaryjne, aby odpowiedzieć na tę misję.
Dziękuję dobroczyńcom Fundacji CARF.
JohnPaul dziękuje Bogu za to, że poprowadził go tak daleko. "Dziękuję mojej rodzinie, biskupom, formatorom, nauczycielom i dobroczyńcom, którzy towarzyszyli mojej drodze powołania kapłańskiego. Dziękuję również Fundacji CARF za wsparcie w formacji kapłanów na całym świecie".
Proszę również modlić się za członków Fundacji CARF, aby ich praca nadal przynosiła owoce i aby, współpracując z Bogiem w uświęcaniu świata, On im błogosławił i napełniał ich swoją łaską.
Gerardo Ferrara, Absolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie. Przewodniczący samorządu studenckiego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.
"Czułem Boga jak płomień płonący w moim sercu".
Jonathas Camargo (1998) poczuł Boże wezwanie podczas pandemii Covid-19, choć nie zawsze tak było. Jedną z rzeczy, które powstrzymywały go przed podjęciem tego kroku, był strach przed otwarciem się na prawdziwe spotkanie z Panem. Jonathas szkoli się teraz w Pampelunie, aby zostać księdzem. Pochodzi z diecezji Leopoldina w Brazylii.
Wprowadzenie do wiary i jej "bojaźni" Bożej
Jonathas przybył do Pampeluny w 2023 roku, gdzie studiuje teologię na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry. Od najmłodszych lat uczestniczył w katechezach w swojej rodzinnej parafii.
Bóg zawsze był obecny w rodzinie Jonathasa. Od najmłodszych lat matka zabierała go i jego trzy siostry do parafii na lekcje katechizmu. Ale w okresie dojrzewania, w okresie buntu i kryzysu, odszedł od wiary, ponieważ wszystko, co robił, to uczęszczanie na Mszę Świętą tylko dla przykazania. "Nieopuszczanie niedzielnej Mszy świętej, nawet jeśli jest to tylko wypełnienie normy kościelnej, nawet jeśli nie ma się na to ochoty, nadaje nieskończoną wartość, która zawsze jest wynagradzana przez Boga".
Do tej niechęci dołączyła pokusa: "to zawsze powstrzymywało mnie przed większym oddaniem się Bogu; to był mój strach przed otwarciem się na prawdziwe spotkanie z Panem", wyznaje.
Jednakże sakrament bierzmowania było niezbędne, aby bardziej zaangażować się w życie Kościoła. Przyjęcie tego sakramentu jest łaską Bożą, sakramentem, który, jak sama nazwa wskazuje, pomaga chrześcijaninowi zaangażować się w bycie świadkiem Jezusa Chrystusa: osoba ochrzczona zostaje wzmocniona darem Ducha Świętego, staje się głębiej zakorzeniona w boskim synostwie i jest bardziej zjednoczona z Kościołem.
Koronacja do Najświętszego Serca Pana Jezusa, misja, która przybliżyła go do Boga.
Dzięki tej determinacji Jonathas zaczął uczestniczyć w innych uroczystościach w swojej parafii, takich jak koronacje Najświętszego Serca Pana Jezusa.
"Ponadto moje zaangażowanie w służbę Kościołowi wzrosło, gdy pomagałem tworzyć i koordynować grupę młodzieżową, również w mojej parafii. Ta misja bardzo zbliżyła mnie do Boga"mówi.
Ten młody brazylijski seminarzysta przypomina nam, że bycie blisko młodych ludzi oznacza przede wszystkim słuchanie ich, aby towarzyszyć im na drodze wiary i prawdziwej miłości do Pana.
W ten sposób wzrastało jego zjednoczenie z Bogiem, owoc jego woli, dobrych ludzi wokół niego, takich jak proboszcz, i jego własnej wolności.
Boże wezwanie do jego powołania
Jonathas opowiada o momencie, w którym poczuł w swoim sercu uderzającą obecność Pana: "W 2016 roku, w wieku osiemnastu lat, zostałem zaproszony do bycia nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej, a dzięki tej służbie dla Pana poczułem w sercu obowiązek przeżywania mojej wiary w bardziej odpowiedzialny sposób"..
Później, wraz z nadejściem pandemii, nastąpił punkt zwrotny dla Jonathasa: "Studiowałem w innym mieście, kiedy rozpoczęła się pandemia, a wraz z nią wszystkie nałożone na nas ograniczenia.
Wróciłem więc do mojego rodzinnego miasta i poświęciłem się pomaganiu mojemu proboszczowi we wszystkim, co konieczne, aby wierni mogli śledzić uroczystości przez Internet. Będąc świadkiem wszystkich trudności, z jakimi musieliśmy się zmierzyć, i mogąc poczuć pragnienie i wyraz wiary ludzi, poczułem Boże wezwanie jak płomień płonący w moim sercu, gdy uczestniczyłem w adoracji eucharystycznej.
Po tym wspaniałym doświadczeniu w 2021 r. rozpoczął proces rozeznawania powołania, a w 2022 r. wstąpił do seminarium przygotowawczego swojej diecezji. W lipcu 2023 r. jego biskup wysłał go na studia na Uniwersytecie Nawarry., w odniesieniu do strona internetowa Państwa diecezjiWylądował w Bidasoa w towarzystwie rektora seminarium Matki Bożej Objawionej w Leopoldinie, ojca Alessandro Alvesa Tavaresa.
Jonathas Camargo w Bidasoa.
Państwa szkolenie w Hiszpanii
Jego doświadczenie w Międzynarodowe seminarium Bidasoa odkrywa przed nim wielkie piękno Kościoła powszechnego: "Mój pobyt w Bidasoa był bardzo korzystny dla mojego powołania. Tutaj mogłem jeszcze bardziej wzrastać w moim życiu modlitewnym, a także w życiu akademickim. Dzielenie życia z księżmi i seminarzystami z najdalszych zakątków świata uczy mnie, że Kościół jest powszechny i że Pan może dotrzeć do wszystkich serc, a w tym celu chce, abyśmy byli przygotowani do ewangelizacji wszystkich narodów.".
Kiedy ukończy studia teologiczne na Uniwersytecie Nawarry, powróci do swojej diecezji, gdzie zostanie wyświęcony na kapłana. Jonathas jest świadomy, że wszystkie miasta i kraje mają swoje osobliwości i trudności w ewangelizacji, ale bez modlitwy niewiele można osiągnąć.
Musimy nadal modlić się o powołania
"Wierzę, że zarówno w mojej diecezji, jak i w całym Kościele, Musimy nadal modlić się o wiele świętych powołań, które się pojawią. na żniwo Pana", mówi Jonathas.
Myśl bardzo zgodna z inicjatywą zaproponowaną przez Kościół na 19 marca, Dzień Seminarium. Pierwszą rzeczą, o którą prosi Kościół, jest modlitwa o powołania. Następnie, w miarę możliwości, o pomoc finansową na rzecz wspierania powołań.
Pozostawia swoją przyszłość w rękach Boga, ale prosi go, aby kontynuował to pragnienie służenia Kościołowi wszędzie tam, gdzie jest to konieczne i "nieść prawdę Ewangelii do wszystkich zakątków i nigdy nie zapominać o wierności temu, o co Pan prosi nas za pośrednictwem naszego biskupa".
Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.
«Hiszpania musi zachować wiarę, którą kiedyś nam przekazała».»
Al John Madrilejos Clet, 23 lata, filipiński seminarzysta mieszkający w Pampelunie, w międzynarodowym seminarium duchownym Bidasoa. Jest w Hiszpanii i studiuje trzeci rok teologii na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry, ponieważ jego diecezja wysłała go na studia do naszego kraju.
Historia i pochodzenie powołania filipińskiego seminarzysty
Należy do diecezji Legazpi na Filipinach i opowiada, jak zapalił się w nim płomień powołania: "Kiedy byłem dzieckiem, moja babcia zawsze zabierała mnie do kościoła, jest bardzo religijną kobietą i nauczyła mnie, czym jest Kościół. Bardzo uderzył mnie człowiek, który "...ubrani w różne kolory podczas mszy'. Potem, w wieku 10 lat, zostałem ministrantem. Wtedy dowiedziałem się trochę więcej o misji tego człowieka, który nosił ornat i kolory i który był księdzem.
Następnie jego matka zapisała go do szkoły niższego seminarium duchownego w jego mieście, aby mógł uczyć się w szkole podstawowej. Pani Teresa, nauczycielka i pielęgniarka na Uniwersytecie Bicol (kampus Tobacco), uznała, że to dobra szkoła, a ponadto znajdowała się blisko szpitala, w którym pracuje. Kontynuowała naukę w Seminarium San Gregorio Magno aż do matury.
Powołanie wspierane przez rodzinę pomimo odległości
Ojciec Ala Johna, Alex Madrilejos, jest filipińskim pracownikiem zagranicznym. Jego brat studiuje inżynierię komputerową na Uniwersytecie Bicol (kampus Polangui na Filipinach). A jego siostra kończy maturę na Uniwersytecie Santo Tomas (Legazpi) i chce zostać lekarzem. Pomimo odległości, nasz seminarzysta czuje wsparcie całej rodziny dla swojego powołania.
Z tego wszystkiego Al John wiedział, że jego ojciec miał alternatywy dla jego przyszłości zawodowej, jeśli jego powołanie nie miało być. "Pod koniec szkoły średniej dałem sobie trochę czasu na zastanowienie się, czy pójść drogą kapłaństwa i wstąpić do wyższego seminarium duchownego jako kleryk.
Ojciec zapytał mnie, czy chcę kontynuować, ponieważ miał dla mnie inny plan. Po miesiącach modlitwy zdecydowałem się kontynuować naukę w Wyższym Seminarium Duchownym Mater Salutis. Mój ojciec bez wahania poparł moją decyzję"mówi Al John, najstarszy z trójki rodzeństwa.
Tak więc, po czteroletnich studiach filozoficznych w Wyższym Seminarium Duchownym Mater Salutis w swojej diecezji, jego formatorzy zasugerowali mu kontynuowanie nauki w Hiszpanii.
Zaufanie do Boga
"Muszę przyznać, że miałem wiele wątpliwości, ponieważ poziom Uniwersytetu Nawarry jest wysoki, ale miałem też wiele wątpliwości, ponieważ poziom Uniwersytetu Nawarry jest wysoki. Doświadczyłem, że dla Boga nie ma nic niemożliwego", potwierdza.
Z pobytu w seminariach swojej diecezji ma miłe wspomnienia: wielu przyjaciół i wspaniałą naukę, nie tylko akademicką, ale także odkrycie osobistych talentów i hobby, takich jak muzyka i sport. "I najważniejsza rzecz: głęboka miłość i relacja z Jezusem, coś, czego uczę się również w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa.
Podobieństwa między Hiszpanią a Filipinami
Jest szczęśliwy w Hiszpanii. Dla niego istnieją podobieństwa w wierzeniach naszego kraju i Filipin, ponieważ zostały one skolonizowane. "Chcę skupić się bardziej na praktykach religijnych w Hiszpanii z punktu widzenia Filipińczyka. Liturgia jest bardzo piękna, ponieważ tutaj w Hiszpanii są rzeczy, których nie używamy na FilipinachDalmatyka diakona i parasol procesyjny używany podczas wystawienia sakramentu" - wyjaśnia Al John.
Jest pod wrażeniem hiszpańskich kościołów, które emanują spokojną atmosferą sprzyjającą modlitwie i uczęszczaniu do kościoła. Masa. "Jednak trochę mnie to zasmuca, gdy widzę, że Świątynie, w których byłem, zwłaszcza w Madrycie i Barcelonie, są w połowie puste.niewiele osób w nich uczestniczy. I zadaję sobie pytanie: czy to wynik sekularyzacji, czy braku wiary tego pokolenia?"wyznaje ten młody seminarzysta.
Al John i jego miłość do Dziewicy Maryi
Al John modli się i ma nadzieję, że Hiszpańscy katolicy, aby mieć głębszą relację z Maryją Dziewicą, aby odzyskać swoje maryjne korzenieponieważ jego wiara była przesiąknięta duchowością maryjną i doświadczył, że relacja z Panem przechodzi przez Maryję.
"Jako część ludu kochającego Maryję, Ta cześć i relacja z naszą Matką pomaga nam, Filipińczykom, nadal żyć naszą wiarą pod macierzyńską opieką Dziewicy Maryi. Jest to wielka pomoc dla powołań, zwłaszcza dla powołań hiszpańskich. Hiszpania musi kontynuować i zachować wiarę, która kiedyś została przekazana nam, Filipińczykom".
Ponad 92 % mieszkańców Pana diecezji to katolicy, ale liczba powołań jest niska.
To właśnie tę duchowość maryjną pragnie on zakorzenić w swojej diecezji Legazpi. Położona w Regionie V, Bicol, jest prowadzona przez biskupa Joel Z. Baylon i ma 117 księży diecezjalnych y 42 religijne. Pastoruje 1 390 349 katolików z całkowitej populacji 1 487 322, czyli 93 % katolików.
Diecezja Legazpi stoi przed kilkoma wyzwaniami, między innymi wdrażaniem programów duszpasterskich. Al John wyjaśnia te wyzwania: "Trwające Diecezjalne Zgromadzenie Duszpasterskie (APD) odzwierciedla wysiłki mające na celu dostosowanie się do wizji naszego biskupa dotyczącej lokalnego kościoła. Niektóre z reform Soboru Watykańskiego II, które pozostają niewdrożone, również muszą zostać wdrożone. Innym ważnym wyzwaniem jest stosunek liczby księży do liczby wiernych (1 ksiądz na 9 000 osób)"Nowy" kościół jest "bardzo ważnym" kościołem, co ogranicza opiekę duszpasterską i utrudnia skuteczne dotarcie do wszystkich parafian".
Wpływ pobożności ludowej na Filipinach
Kolejnym wyzwaniem, podobnie jak w wielu innych miejscach, jest radzenie sobie z sekularyzmem, który również sieje spustoszenie na Filipinach. "Pozytywną rzeczą w moim kraju jest to, że Katolicyzm wywiera silny wpływ poprzez popularne nabożeństwa i procesje, które są głęboko zakorzenione w lokalnej kulturze. Ponadto szkoda, że wielu wiernych uczestniczy we Mszy św. tylko w Boże Narodzenie i Wielkanoc, zaniedbując niedziele" - ubolewa.
Ale Al John jest chętny i entuzjastycznie nastawiony do stawienia czoła zsekularyzowanemu, uzależnionemu od technologii społeczeństwu, w którym prawda jest mniej poszukiwana.
"Coraz więcej osób przyciąga wirtualna rzeczywistość i ekran przed nimi. Jednak może to być również zaleta. Łatwy dostęp do mediów może być zaletą. skuteczna platforma ewangelizacjiJak zamierzamy to zrobić? Musimy stać się świadkami Bożej miłości, mówi ten młody seminarzysta.
Przykład pierwszych chrześcijan
Za tę wspaniałą pracę, za punkt odniesienia przyjmuje pierwszych chrześcijan i apostołówLudzie, którzy już w I wieku stali się żywym świadectwem Chrystusa dla ludzi, nie tylko słowami, ale także poprzez swoje wysiłki i działania na rzecz szerzenia dobrej nowiny.
Jana, podobnie jak wtedy, ludzie odkrywają Chrystusa poprzez to, co widzą i słyszą. "Dlatego, Za pośrednictwem tych platform stajemy się nowoczesnymi apostołami, ewangelizując wirtualną rzeczywistość. Pokazywanie Bożej miłości, aby dotrzeć do ludzi i ich serc. To wielkie wyzwanie, ale wierzę, że z Bożą łaską jest to możliwe.
Aby realizować swoje powołanie i to wielkie dzieło ewangelizacji, przygotowuje się do kapłaństwa. Dla niego pierwszą rzeczą, którą musi promieniować, jest serce pasterza. "Serce pasterza jest zarówno sercem prowadzącym, jak i sercem przykładnym. Kapłan z sercem pasterza jest przewodnikiem dla swojego ludu, poprzez sakramenty pomagając im zbliżyć się do prawdziwego i dobrego pasterza, Jezusa", mówi. Al John wierzy, że kapłan musi pokornie służyć we wszystkich dziedzinach życia.
"Jego służba musi być dla wszystkich, a obecność Chrystusa musi być w nim obecna poprzez jego pokorę i proste gesty. Jezus dotyka człowieka jako znak wielkiej troski i miłości. Jak mówi papież Franciszek w swoim liście Dilexit Nos "Ważne jest, aby uświadomić sobie, że nasza relacja z osobą Jezusa Chrystusa jest relacją przyjaźni i adoracji, pociągniętą miłością przedstawioną na obrazie Jego serca.
Wdzięczni Fundacji CARF
Podobnie jak wszyscy Bidasoa Seminoles, Al John jest bardzo wdzięczny dobroczyńcom za wsparcie finansowe, które umożliwia mu studia i treningi w Hiszpanii. "Dziękuję za wszelką pomoc, jaką nam dajecie, wszyscy dajecie nam możliwość trenowania w niesamowitych miejscach, takich jak Uniwersytet Nawarry. Modlę się w Państwa intencji.
Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych
Plecak na naczynia święte do odprawiania mszy na obszarach wiejskich
Fundacja CARF zapewnia plecaki z naczyniami świętymi seminarzystom, którzy mają zostać wyświęceni na kapłanów, tak jak w przypadku Hanzell Renatopozwalając im na celebrowanie Eucharystii na obszarach wiejskich w krajach ubogich w zasoby.
Hanzell, wyświęcony na kapłana we wrześniu 2021 r. i mianowany proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Boaco Viejo, wyraża wdzięczność za to wsparcie. Zauważa, że dzięki plecakowi mógł godnie odprawiać Mszę Świętą, odwiedzać chorych i udzielać sakramentu namaszczenia oraz błogosławić domy na obszarach wiejskich. Ten środek jest niezbędny dla księży posługujących w regionach o ograniczonych zasobach, ułatwiając udzielanie sakramentów i wzmacniając wiarę w odizolowanych społecznościach.
"Dziękuję patronat Chciałbym podziękować Akcji Społecznej Fundacji CARF za ich bliskość i wsparcie, zarówno duchowe, jak i materialne. Chciałbym podzielić się z Państwem, że plecak ze świętymi naczyniami, który podarowali mi 28 maja 2021 r., był dla mnie wielką pomocą w misji, którą teraz pełnię".
Hanzell Renato studiował teologię na wydziałach kościelnych Uniwersytet Nawarry Podczas pobytu w Hiszpanii przebywał w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa.
Wpływ plecaka na naczynia święte na pracę duszpasterską
Plecak jest niezbędnym zasobem dla księży pracujących w odizolowanych i niedofinansowanych regionach. Zawiera elementy niezbędne do sprawowania Eucharystii, takie jak kielich, patena i inne akcesoria liturgiczne.
Pozwala to kapłanom godnie odprawiać Mszę Świętą nawet w niesprzyjających warunkach, przynosząc obecność Chrystusa do miejsc, w których społeczności nie mają dostępu do kościoła.
"Pewnego razu spotkałem wspólnotę wiernych, którzy od miesięcy nie uczestniczyli w Eucharystii, odczuwając ból z powodu braku Mszy Świętej. Dzięki plecakowi mogłem zaoferować im Eucharystię i poczuć radość z przybliżenia ich do Boga" - dodaje Hanzell.
Świadectwa księży, którzy skorzystali z pomocy
Świadectwo Hanzella odzwierciedla misję wielu księży na obszarach wiejskich Ameryki Łacińskiej, którzy zmagają się z wyzwaniami takimi jak brak infrastruktury, duże odległości i ograniczone zasoby materialne. Dzięki wsparciu Fundacji CARF, trudności te są przekształcane w możliwości wzmacniania wiary ich wiernych wspólnot, często na trudno dostępnych obszarach wiejskich.
Hanzell jeździ konno w społecznościach wiejskich.
List od Pedro Antonio
Pedro Antonio jest kolejnym księdzem z diecezji w Ameryce Środkowej i wychowankiem międzynarodowego tygodnika Bidasoa. Pisze do nas, aby podziękować za prezent w postaci plecaka ze świętymi naczyniami, który otrzymał od wolontariuszy Patronato de Acción Social Fundacji CARF.
"Nazywam się Pedro Antonio, jestem księdzem z Ameryki Środkowej i alumnem Międzynarodowego Seminarium w Bidasoa. Przede wszystkim chcę podziękować Bogu za możliwość studiowania na Uniwersytecie Nawarry, a zwłaszcza za to, że pozwolił mi uformować moje kapłańskie serce w Bidasoa.
Prawda jest taka, że bez pomocy trenerów i tak wielu dobrych ludzi z Fundacji CARF, niemożliwe byłoby wykonanie tej wspaniałej pracy. Rok temu otrzymałem w prezencie torbę ze świętymi naczyniami niezbędnymi do sprawowania Świętej Eucharystii. 12 czerwca 2021 roku zostałem wyświęcony na księdza i nadszedł czas, abym go założył.. Po święceniach pozostałem jako współpracownik w sanktuarium Matki Bożej z Candelarii, mojej rodzinnej parafii", pisze Pedro.
Historia Jezusa z Wenezueli
Jesús Meleán jest kapłanem diecezji Cabimas w Wenezueli. Studiował teologię na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry i był rezydentem w seminarium w Bidasoa. Przed powrotem do ojczyzny otrzymał plecak z naczyniami świętymi z rąk wolontariuszy z organizacji Patronat nad działaniami społecznymi.
"W ten weekend mogłem celebrować Mszę Świętą z grupą młodych ludzi, którym mam okazję towarzyszyć w ich życiu duchowym. Plecak ze świętymi naczyniami był darem, który bardzo doceniam, ponieważ jest bardzo przydatny podczas tego typu uroczystości.
Raz w miesiącu odprawiam Mszę św. w różnych wspólnotach, a ten dar pomaga mi godnie sprawować Eucharystię w każdym miejscu.
Zawsze wdzięczny Fundacji CARF za ten dar... Mógłbym powiedzieć, że jest to dar, który pomaga nam dawać (przynosić) Chrystusa innym.
Darowizny, które zmieniają życie
The Fundacja CARF ma na celu zapewnienie formacji akademickiej, ludzkiej i duchowej seminarzystom, księżom diecezjalnym oraz zakonnikom i zakonnicom z krajów całego świata, głównie tych o ograniczonych zasobach.
Darowizny i modlitwy dobroczyńców umożliwiają tym kapłanom godne i skuteczne wypełnianie ich misji duszpasterskiej. Fundacja CARF wspiera promocję projektów infrastrukturalnych, szkoleniowych i pomocowych dla parafii znajdujących się w trudnej sytuacji.
"Każdy wkład, jaki otrzymujemy od dobroczyńców, ma bezpośredni wpływ na życie tysięcy ludzi. Pomagają oni nie tylko księżom diecezjalnym, ale całej społeczności, której służą" - mówi rzecznik Fundacji CARF.
Jak mogą Państwo pomóc
Jeśli chcą Państwo wziąć udział w tej misji, mogą Państwo proszę przekazać darowiznę tutaj na naszej stronie internetowej. Każdy datek, nawet najmniejszy, pomaga nieść sakramenty tym, którzy najbardziej ich potrzebują, wzmacniając wiarę i nadzieję wszystkich. Dzięki wsparciu dobroczyńców i wolontariuszy, CARF nadal zmienia życie i zapewnia, że przesłanie Chrystusa dociera do każdego zakątka świata.