Bohdan i Ihor, ukraińscy studenci na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża

 

Bohdan i Ihor

Bohdan Luhovyi, lat 26, i Ihor Bazan, lat 24, są dwoma z ośmiu ukraińskich studentów odbywających praktyki na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Mówią nam o swoim bólu i nadziei związanej z wojną na Ukrainie. Są seminarzystami w Kolegium Bazyliańskim św. Jozafata, greckokatolickiego świętego. Należą do Kościół greckokatolicki.

 Smutny czas

 To smutny czas dla wszystkich. W Europie mieliśmy nadzieję na wiosnę bez nagłych wypadków zdrowotnych, masek, dystansu społecznego. Mieliśmy nadzieję na nowy sezon radości i pokoju, ale stanęliśmy w obliczu czegoś przerażającego, co nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że może się powtórzyć w Europie: wojny. I okrutna, bezlitosna wojna na wschodnim skraju naszego własnego kontynentu.

 Obrazy uchodźców przemieszczających się tysiące kilometrów ze swoim nielicznym dobytkiem; płaczące dzieci; bomby niszczące starożytne i nowoczesne pałace, domy, samochody, życie. A śnieg, który pokrywa ziemię, jest poraniony spalonymi domami, drzewami, życiem i nadziejami.

 Módlcie się za naród ukraiński

 I dlatego dzisiaj, w Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża i na całym świecie modlimy się. I jeszcze: w Środę Popielcową społeczność uniwersytecka postanowiła odpowiedzieć na wezwanie papieża Franciszka i przyłączyć się do Dnia Postu w intencji Pokoju.

 Apollinaris, na którą zaproszeni zostali uczniowie, nauczyciele i pracownicy, modlono się w szczególności o pokój na Ukrainie, w jedności z całym Kościołem.

 A z nami dwaj specjalni goście, Bohdan Luhovyi, lat 26, urodzony w Bolekhivie i Ihor Bazan, lat 24, urodzony w Tarnopolu. Mówią nam, co się dzieje w ich kraju.

 Komunikacja na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża

 Muszę przyznać, że spotkanie z Państwem jest dla mnie bardzo szokujące... Oboje jesteście bardzo młodzi, jak wielu Państwa przyjaciół, którzy są na Ukrainie i walczą w tej absurdalnej wojnie. Studiuje Pan tutaj na Wydziale Komunikacji Instytucjonalnej i właśnie teraz bierze Pan udział w innej bitwie - o komunikację, ponieważ jest to wojna również o komunikację, a Pan, po raz pierwszy w Rzymie, jest "komunikatorem" sytuacji, w której Kościół jest szczególnie zaangażowany w pomoc ludności ukraińskiej.

 Bohdan: Tak jest, należymy do dwóch różnych diecezji Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie. Urodziłem się w mieście Bolekhiv, w zachodniej części Ukrainy, ale po szkole przez sześć lat studiowałem w seminarium w Kijowie. Po ukończeniu studiów pracowałam i mieszkałam przez rok w Kijowie, w latach 2021-2022. Teraz należę do Archieparchii Kijowskiej i po studiach tutaj w Rzymie, na Wydziale Komunikacji, wrócę do mojej Archieparchii.

"Moje myśli są na Ukrainie".

Ihor: Urodziłem się w Tarnopolu, również w zachodniej Ukrainie, i należę do Archieparchii Lwowskiej. Od pół roku jestem w Rzymie, studiuję i muszę Panu powiedzieć, że teraz wszystko jest bardzo trudne... Nie uciekłam przed wojną. Ale i tak moje myśli są z Ukrainą i z moimi przyjaciółmi, którzy walczą. Czuję niepokój o mój dom, mój naród i mój kraj. Chylę głowę i kolana przed Bogiem..

Ze swojej strony, będąc tutaj, mogę jedynie modlić się, przekazywać im prawdę o sytuacji w kraju i szukać możliwości wsparcia materialnego i finansowego ludzi, którzy cierpią, uchodźców, ofiar, ich rodzin. Teraz włączyłam się w pracę grupy wolontariuszy, tutaj w Rzymie, i codziennie kontaktuję się z ukraińskimi nastolatkami, którzy cierpią z powodu wojny, dając im wsparcie psychologiczne, opowiadając im historie, które pomagają im nie myśleć zbyt wiele o wojnie, jak zachowywać się w różnych sytuacjach i zachować spokój.

Wielka wiara

 Wiem, że wiara bardzo Panu pomaga w tym czasie.....

Bohdan: Tak, i dzięki Bogu towarzyszy mi to od dzieciństwa. Kiedy byłam dzieckiem, moi rodzice odkryli moją wiarę w Boga i chęć chodzenia do kościoła. Od najmłodszych lat chodziłem do kościoła, uczestniczyłem w nabożeństwach liturgicznych, a także przez sześć lat służyłem przy ołtarzu. Dlatego po ukończeniu szkoły średniej zdecydowałem się na studia w kierunku ksiądz w seminarium Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie.

Ihor: Urodziłam się również w rodzinie, w której wartości chrześcijańskie są najważniejsze, więc od najmłodszych lat chodziłam do kościoła. Już we wczesnym dzieciństwie bardzo interesowałam się religią.. Muszę powiedzieć, że najważniejszą rolę odegrała w tym moja prababcia.. Uwielbiałam z nią rozmawiać i jej słuchać. Opowiadała mi o ukraińskich tradycjach, o II wojnie światowej, śpiewała mi piosenki i nauczyła mnie wielu wierszy. Bardzo ją kochałem.

Często opowiadałam mu o swoich planach i o tym, co dzieje się w moim życiu. Zmarła trzy lata temu. Chciałam zachować pamięć o niej, więc napisałam książkę o mojej prababci. Tam zebrałam nasze wspólne historie, opowieści z czasów wojny i jej życia codziennego oraz wiele innych.

Być w Rzymie to marzenie

Jednak z wiekiem nie myślałem już o zostaniu księdzem. Już nawet o tym nie wspominałam. Rozpocząłem studia na Wydziale Dziennikarstwa, a następnie pracowałem jako nadawca w chrześcijańskiej stacji radiowej. To właśnie tam zaczęłam studiować temat religii w inny sposób. Zaczęłam czytać Biblię, studiowałam szczegóły liturgii, obrzędy i inne: był to czas, kiedy zastanawiałam się, dlaczego wierzę w Boga.

A bycie tutaj w Rzymie to marzenie, wyjątkowa okazja, którą wykorzystałam. Pamiętam, jak kilka lat temu modliłam się, aby przyjechać do Rzymu, aby wiele się nauczyć, aby się tu uformować i zdobyć nowe doświadczenia, które będą podstawą mojego przyszłego i obecnego życia.

Ukraina daleko za Rosją w wartościach

Kolega specjalizujący się w językach, kulturach i polityce rosyjskiej i ukraińskiej w Holy Cross wyjaśnił niektóre kwestie związane z wojną i przyczynami konfliktu. Co Państwo o tym sądzą?

 Bohdan: Moim zdaniem, Ukraina jest daleka od Rosji pod względem mentalności i wartości, ale bliska geograficznie, dlatego też Ukraina często doświadczała przemocy ze strony różnych rosyjskich reżimów.

Nasze wartości na Ukrainie to wolność, demokracja, równość, wartość i godność życia ludzkiego.Zaangażowanie Rosjan, ich ciężka praca i miłość do ojczyzny. W Rosji jednak te pojęcia są bardzo niejasne i w całej swojej historii wykorzystywała ona sąsiednie narody.

Ponadto fakt, że w Rosji rządzi monarcha absolutny, sprawia, że naród rosyjski silnie identyfikuje się z postacią autokraty, którym może być car lub obecny prezydent. Innymi słowy, całe życie żyli pod dyktaturą.

Również dlatego propaganda w dziedzinie informacji tak dobrze działa w Rosji, która tak bardzo zniekształca prawdę, że ogromna większość społeczeństwa widzi w telewizji tylko kłamstwa i nie ingeruje w działania swoich przywódców.

Naród rosyjski przeciwko wojnie

Ale widzimy, że w tych dniach wielu ludzi w Rosji wychodzi na ulice, aby demonstrować przeciwko wojnie, i to z wielkim niebezpieczeństwem. Aresztowano tysiące pokojowych demonstrantów sprzeciwiających się inwazji.

Bohdan: Tak, Rosjanie i cały świat jednoczą się przeciwko tej globalnej mentalności terrorystycznej.

Rosja zresztą już w 2014 roku zaatakowała Ukrainę z powodu swoich imperialistycznych ambicji, których kulminacją była aneksja Krymu. Wydaje się, że jego celem jest przywrócenie Związku Radzieckiego i ustanowienie jego imperium w Europie Wschodniej. Jest to więc coś, co dzieje się teraz z Ukrainą i będzie się działo z innymi krajami.

 Manipulacja masami

 Ihor: Zgadzam się z tym, co powiedział Bohdan o manipulacji masami. W Rosji zawsze istniała taka forma manipulacji zarówno w stosunku do Rosjan, jak i całego świata. Czasami się to udaje. Teraz, na szczęście, Rosjanie i cały świat dowiedzieli się, co się dzieje i jakie zabójstwa mają miejsce.

Rosja stosuje na Ukrainie potężną propagandę. Większość Ukraińców od dawna żyje tą propagandą. Rząd rosyjski mówi, że nie jesteśmy narodem, że odrębne państwo Ukraina nie istnieje i nigdy nie istniało. Jednak sześć dni temu, kiedy rozpoczęła się wojna, wszyscy Ukraińcy i cały świat mogli zobaczyć, że tak nie jest.

Promowanie języka rosyjskiego

Rosyjskie rządy od dawna promują język rosyjski na Ukrainie. Dlatego wszyscy Ukraińcy rozumieją język rosyjski. Na przykład, nigdy się go nie uczyłam, ale dobrze go rozumiem i płynnie nim mówię. Dlaczego? Ponieważ od dziecka słyszałam to w telewizji.

W telewizji prawie nie było języka ukraińskiego. W radiu mówiono po rosyjsku, grano rosyjską muzykę. Nasz język nie był brany pod uwagę i dla nas było to straszne.

 
 
Estudiante ucraniano

Ihor Bazan ma 24 lata, jest seminarzystą Kościoła greckokatolickiego i studiuje komunikację instytucjonalną na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża.

"Od sześciu miesięcy jestem w Rzymie, studiuję i muszę powiedzieć, że wszystko jest teraz bardzo trudne. Nie uciekłem przed wojną. Ale i tak moje myśli są z Ukrainą i z moimi przyjaciółmi, którzy walczą. Czuję niepokój o mój dom, mój naród i mój kraj. Chylę głowę i kolana przed Bogiem.

Wyjaśnia, że Ukraiński Kościół Greckokatolicki od początku istnienia chrześcijaństwa odgrywał bardzo ważną rolę w zachowaniu i rozwoju kultury, wiary i myśli narodów słowiańskich.

 
 

Ludobójstwa w XX wieku

 Widzimy też, że istnieje różnica między wschodem a zachodem kraju....

Ihor: Tak jest w tym przypadku. Zachód Ukrainy jest bardziej proukraiński, tzn. bardziej świadomy własnej tożsamości narodowej, podczas gdy wschód jest przeciwieństwem. Ten problem sięga czasów tragedii Hołodomor.

Dla naszych czytelników, którzy nie są tego świadomi, wyjaśniamy, że Hołodomor (Голодомор po ukraińsku i rosyjsku) było jednym z wielkich ludobójstw XX wieku.

Nawet jeśli liczyć liczbę ofiar, to mogła być największa, ponieważ w latach 1932-1933 zabiła miliony ludzi. Termin ten wywodzi się z ukraińskiego wyrażenia moryty holodom (Морити гололодом), który łączy w sobie ukraińskie słowa holod (głód, głód) i moryty (zabić, zagłodzić, wyczerpać), a połączenie tych dwóch słów podkreśla zamiar zagłodzenia kogoś.

Teren kontrolowany

W drugiej połowie lat dwudziestych Stalin postanowił rozpocząć proces radykalnej transformacji struktury gospodarczej i społecznej państwa radzieckiego, w celu stworzenia w pełni regulowanej gospodarki i społeczeństwa.

 Ukraina, wraz z południowymi terytoriami rosyjskimi nad Morzem Czarnym, potwierdziła po I wojnie światowej swoje rolnicze powołanie. Rzeczywiście, uważano ją za spichlerz Związku Radzieckiego. A przecież, zgodnie z planem reżimu, bogactwo wytworzone przez rolnictwo miało być w całości reinwestowane w przemysł, nowy motor gospodarki planowej.

 Dlatego Stalin nakazał zjednoczyć ziemię w spółdzielnie rolnicze (Koljoz) lub w spółkach państwowych (Sovjoz), którzy byli zobowiązani do dostarczania produktów po cenie ustalonej przez państwo. Aby proces ten został w pełni zakończony, ziemia i cała produkcja musiały przejść pod kontrolę państwa.

 Kolektywizacja

Ponieważ Ukraina ma długą tradycję gospodarstw indywidualnych, drobni przedsiębiorcy rolni (kułacy) stanowili najbardziej niezależny składnik lokalnej tkanki społecznej i gospodarczej i wraz ze swoimi chłopami nie chcieli poddać się narzuconemu przez Stalina reżimowi.

Dyktator nakazał, stosując bardzo przymusowe i brutalne działania, "kolektywizację" i "...".deskulakizacjazagarnięcie ziemi" na Ukrainie i w innych regionach Związku Radzieckiego, poprzez zniesienie własności prywatnej i fizyczną eliminację lub deportację (na Syberię i do regionów arktycznych) milionów drobnych chłopów.

 Te ekstremalne środki zostały podjęte podczas "drugiej rewolucji" lub "rewolucji stalinowskiej" w latach 1927-1928. Następnie w latach 1932-1933 wdrożono środki rządowe mające na celu rzucenie ocalałej ludności na kolana poprzez "zaprogramowany" głód, który w tym samym okresie spustoszył dotknięte nim tereny.

 Ukraina, główna sprawa

W rzeczywistości, a te zdania przyprawiają o gęsią skórkę, jeśli pomyślimy o nich dzisiaj w obliczu niektórych wypowiedzi Putina, Stalin powiedział kilkakrotnie: "Ukraina jest dzisiaj głównym zagadnieniem, przy czym Partia, a także samo państwo i jego organy policji politycznej republiki, są infekowane przez agentów nacjonalistycznych i przez polskich szpiegów". Tak więc ryzykujemy "utratę Ukrainy", Ukrainy, która, przeciwnie, musi zostać przekształcona w bolszewicką twierdzę".

 "Aby wyeliminować kułacy jako klasa, nie wystarczy polityka ograniczania i eliminowania poszczególnych grup ludzi. kułacy...] konieczne jest złamanie oporu tej klasy przez otwartą walkę i pozbawienie jej ekonomicznych źródeł istnienia i rozwoju.

Wszystko to zostało bardzo dobrze opisane w kanadyjskim filmie "Gorzkie żniwa" z 2017 roku.

Prawie 8 milionów zabitych Ukraińców

 Ihor: Zgadza się. Hołodomor zabił około 8 milionów Ukraińców, którzy umierali z głodu podczas reżimu stalinowskiego. To było we wschodniej Ukrainie. Po tej wielkiej tragedii Rosja przeniosła "etnicznych" Rosjan do tej części Ukrainy, aby zastąpić miliony głodujących Ukraińców.

Odzyskanie sowieckiego imperium

 Jest to typowe dla reżimów rewolucyjnych, socjalistycznych, komunistycznych. Rewolucjoniści francuscy zrobili to również w Wandzie, Sowieci w Mołdawii i Gruzji (patrz kwestie Transistrii i Abchazji) oraz w Kazachstanie, Jugosłowianie z Tito w Istrii...

Ihor: Tak, tragedia. A potem rozpoczął się okres globalnej rusyfikacji. Do dziś ten problem dotyczy Ukrainy. Dlatego mogę powiedzieć, że zadziałała propaganda Rosji, która w tym sensie jest najpotężniejszym krajem świata. Rosja atakuje Ukrainę, ponieważ Putin powiedział, że chce przywrócić imperium sowieckie, ale to nigdy nie nastąpi. My, Ukraińcy, dobrze wiemy, jak się żyje w totalitarnym reżimie dyktatorskim. Reżim Putina nie różni się od reżimu Stalina.

Zamachy bombowe w szkołach i szpitalach 

Widzimy to w dzisiejszych wiadomościach. Widzimy, jak rosyjska armia zabija dzieci, bombarduje szkoły i szpitale, pali fabryki i elektrownie atomowe. To jest nieludzkie, to jest zbrodnia przeciwko ludzkości. Mamy XXI wiek i w Europie: to już nie może się zdarzyć!

Jestem pewien, że Ukraińcy nie będą w stanie tego zaakceptować: nie chcemy żyć w kraju, który tylko najeżdża, a nie rozwija się. Cele Ukraińców są przeciwne do celów Putina.

Nie sądzę, aby inni ludzie w pełni to rozumieli, ponieważ nigdy nie żyli w takiej mentalności.

Ale to niesprawiedliwe, że Ukraina zawsze musi cierpieć, dlatego prosimy o szczególną pomoc.. Chcemy żyć jak Europejczycy, bez konieczności wojny podboju obcych terytoriów i rzezi innych ludów dla ambicji politycznych. Chcemy być wolni. I prosimy świat, aby uwolnił nas od tej ciemności.

 
 

"Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka zawsze była ostoją naszej tożsamości. Dlatego władze rosyjskie i radzieckie niszczyły ją przez wiele lat".

 
 

Przejmujące świadectwo

 To bardzo mocne świadectwo, chwytające za serce słowa, zwłaszcza gdy pomyśli się, że w tej chwili na Ukrainie są Pana przyjaciele i rodziny. Czy może Pan powiedzieć nam coś więcej na ten temat?

 Bohdan: Przez długi czas mieszkałam i studiowałam w Kijowie, chociaż pochodzę z innego regionu, i mogę powiedzieć, że to miasto stało się moim domem. Ludzie są tu bardzo przyjaźni i gościnni. Mam stamtąd wielu znajomych i przyjaciół. Dlatego teraz, w tych czasach wojny, bardzo często do nich dzwonię i piszę, żeby wiedzieć, czy wszystko jest w porządku i bardzo się martwię o ich bezpieczeństwo i życie. Rosyjska armia zabija teraz cywilów i, jak Państwo słyszą, próbuje wtargnąć do naszych dużych miast i obalić demokratyczny rząd, wprowadzając na jego miejsce swoje marionetki.

Stres psychologiczny

 Ihor: Jestem ze Lwowa, moje miasto leży w zachodniej części kraju. Na Ukrainie Lwów jest znany jako najbardziej patriotyczne miasto. To miasto jest najbardziej rozwiniętym centrum kulturalnym kraju, najlepiej zachowującym tradycję i wiarę.

Dzięki Bogu moja rodzina jest na razie bezpieczna. Od początku tej wojny we Lwowie nie było żadnych bomb. Ale są zaniepokojeni. Każdy ma stres psychologiczny.

Kościół greckokatolicki

A mówiąc o wierze, jak ważny jest Pana Kościół, Kościół greckokatolicki (będący w komunii z papieżem i Rzymem) w historii Ukrainy i jaka jest jego rola w tym kraju?

 Bohdan: Ukraiński Kościół Greckokatolicki odegrał bardzo ważną rolę w zachowaniu i rozwoju naszej kultury, wiary i myśli narodów słowiańskich od początku chrześcijaństwa na Rusi Kijowskiej.

Nasz Kościół zawsze był i pozostaje niezależny od władz politycznych. Natomiast Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest silnie związana z prezydentem, co czasami skutkuje cenzurą głoszenia Słowa Bożego.

W czasie prześladowań naszego Kościoła przez reżim komunistyczny, ludzie modlili się w podziemiu lub w swoich domach, w tajemnicy. Księża i biskupi byli wyświęcani w tajemnicy, ponieważ władze komunistyczne wysyłały biskupów i księży Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na Syberię lub ich rozstrzeliwały. Związek Radziecki, a obecnie jego następca, rząd rosyjski, również postrzegają nasz Kościół jako zagrożenie dla swojej dyktatury.

Najbardziej prześladowany Kościół

 Coś podobnego widzieliśmy również w Rumunii za czasów reżimu Ceausescu, kiedy rumuński Kościół greckokatolicki był najbardziej prześladowany przez komunizm państwowy, stanowiąc realne zagrożenie dla tożsamości i specyfiki narodu.

 Ihor: Tak, rzeczywiście Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka zawsze była ostoją naszej tożsamości. Dlatego władze rosyjskie i radzieckie niszczyły ją przez wiele lat.

Jak powiedział Bohdan, w czasach reżimu sowieckiego ukraiński Kościół greckokatolicki przez długi czas pozostawał w podziemiu. Kapłani naszego Kościoła byli więzieni, torturowani i zabijani za to, że uznawali Ukrainę za odrębną tożsamość i byli częścią Kościoła katolickiego obrządku greckiego.

Pomoc dla narodu ukraińskiego

Jak my, a mam tu na myśli przede wszystkim czytelników w Europie i Ameryce Łacińskiej, możemy w jakikolwiek sposób pomóc narodowi ukraińskiemu?

Bohdan: Przede wszystkim modlitwą, ponieważ tylko Bóg może pokonać to zło, jakim jest wojna. Ponadto, jeśli to możliwe, czytelnicy mogą pomóc za pośrednictwem Egzarchatu Apostolskiego we Włoszech, który na swojej stronie na Facebooku ma konto bankowe, na które można przekazywać środki. Nawet w naszych parafiach w Europie i na całym świecie zbieramy żywność i inne rzeczy i wysyłamy je ciężarówkami do Polski, a stamtąd na Ukrainę.

Dziękuję każdemu z Państwa, a szczególnie Fundacji CARF - Centro Academico Romano, za przyłączenie się do nas i naszych ludzi na różne sposoby!

Ihor: Najbardziej znaczącą pomocą, jaka może przyjść z zagranicy, są publiczne demonstracje, modlitwa i pomoc finansowa, tam gdzie to możliwe. W wielu krajach zbierana jest również pomoc humanitarna.

Na przykład tutaj, w Rzymie, robi się to już od pierwszego dnia wojny. Wielu Włochów i Ukraińców we Włoszech wspiera, także poprzez wysyłanie lub osobiste dostarczanie, tu w Rzymie, pomocy humanitarnej do ukraińskiej Katedry św. Zofii. Sama jestem tam wolontariuszką. Pomagam w sortowaniu towarów i innych rzeczy, a także ładujemy ciężarówki dostarczające pomoc humanitarną na Ukrainę.

Was, moi przyjaciele z Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej, szczerze proszę o modlitwę o zakończenie na zawsze przemocy w Europie Środkowej. Razem powstrzymamy wroga świata.

Nie dla wojny na Ukrainie! Nie dla wojny!

Kształcenie studentów w kierunku dialogu i pokoju

Wielkie podziękowania dla Bohdana i Ihora za ich mocne świadectwo. Na zakończenie informujemy naszych czytelników w Hiszpanii, że mogą oni pomóc również za pośrednictwem Caritas i Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

Ze swojej strony, tu na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, możemy tylko, dzięki pracy naszych dobroczyńcyMusimy nadal robić to, co robimy, czyli kształcić naszych studentów z całego świata na temat wartości pokoju i dialogu.

Nasz wszechświat jest mały, ponieważ tutaj, gdzie krzyżują się drogi młodych ludzi z całego świata, czujemy problemy i potrzeby każdego z nich, którzy opowiadają nam swoje historie.

A dzięki udostępnianym im narzędziom i studiom staramy się sprawić, aby nie tylko potrafili się porozumieć, aby uniknąć konfliktów i wojen, takich jak ta, którą obserwujemy obecnie, ale również aby mogli odbudować po ludzku i duchowo przyszłość tych krajów rozdartych przez przemoc i kłótnie między ludźmi.

Bohdan ucraniano

Bohdan Luhovyi, lat 26, urodził się w mieście Bolekhiv. "Nasze wartości na Ukrainie to wolność, demokracja, równość, wartość i godność życia ludzkiego, ciężka praca i miłość do ojczyzny. W Rosji jednak te pojęcia są bardzo mgliste i w całej swojej historii wykorzystywała ona sąsiednie narody", wyjaśnia. 

Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

 

Fernando, seminarzysta z Gwatemali, stolicy pro-life w kraju

Otto Fernando Arana Mont jest 31-letnim seminarzystą z Gwatemali (diecezja Santiago). Studiuje teologię w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa w Pampelunie. W tym wywiadzie opowiada o swoim powołaniu, potrzebach apostolskich swojego kraju, który w marcu 2022 roku zostanie ogłoszony "iberoamerykańską stolicą pro-life", i wreszcie o swoim doświadczeniu w Hiszpanii.

Jego powołanie w wieku 30 lat

Ma Pan 31 lat i więcej Zanim wstąpił Pan do seminarium, przez ponad 11 lat pracował Pan w szkolnictwie. Jak odkrył Pan swoje powołanie?

Kiedy o tym mówię, zawsze tłumaczę, że powołanie było wczesne, ale odpowiedź spóźniona. Lubiłem grać w piłkę nożną, dopóki zapalenie wątroby w wieku 11 lat zmusiło mnie do odpoczynku. przez kilka miesięcy. Jednak nieskończona mądrość Boża wykorzystała tę sytuację, aby zaproponować mi ekscytującą przygodę: kapłaństwo służebne.

Dzięki mojej mamie

Jak to się stało? Poprzez ograniczenie aktywności fizycznej i niewiele możliwości odwrócenia uwagi (w domu był tylko jeden telewizor, brak komputera i dostępu do Internetu), moja matka był na tyle mądry, że oddał do mojej dyspozycji księgi Pisma Świętego oraz wiele biografii świętych przystosowanych dla dzieci.

Z tych tekstów wyniosłam silne zainteresowanie tymi tematami, chcąc naśladować heroiczne życie, o którym czytałam. Ponadto sprzyjało temu środowisko, ponieważ moja mama zawsze zachęcała mnie do odmawiania Różańca Świętego w domu, częstego uczestnictwa we Mszy Świętej i życiu sakramentalnym, a także do chwil osobistej modlitwy.

W wieku 12 lat ministrant

Kiedy miałem 12 lat, będąc już ministrantem i bardzo interesując się liturgią, powiedziałem o tym mojej rodzinie i księdzu Pedro Medina ofm, który towarzyszył mi w tym procesie powołania.

Pierwszym planem było szkolenie u franciszkanów z prowincji, która miała opiekę duszpasterską nad probostwem św. Oznaczało to wyjazd do Murcji i podjęcie tam studiów. Ale kiedy nadszedł czas, nie chciałam zrobić tego kroku.

Odłożył na bok powołanie

Po tym nastąpiło okres od 18 do 29 roku życia, w którym powołanie młodego człowieka zostało odłożone na bok.Pracowałam, a potem studiowałam filozofię, literaturę i pedagogikę na uniwersytecie.

Jednak niepokój był zawsze ukryty i każdy koniec roku był czasem, w którym poświęcałam się patrz strony internetowe zawierające informacje o różnych charyzmatach w KościeleFranciszkanie, Dominikanie, Benedyktyni, Kartuzi, Jezuici i wielu innych.

Jeśli chodzi o ten czas, chciałbym podkreślić, że bardzo ważna była obecność naszej Najświętszej Matki Marii, która zawsze była przy mnie i pomagała mi wrócić do Pana. Dlatego lubię mówić do niej "Mała Matko, czym byłoby moje życie bez Ciebie? Moje życie i moje powołanie są nie do pomyślenia bez matczynej obecności Niepokalanej, Zawsze Dziewicy Matki Bożej.

Materiały szkoleniowe

W moim ostatnim miejscu pracy, ośrodku wychowawczym, gdzie pracowałam jako nauczycielka i doradca ds. wychowania rodzinnego, Pan dostarczył mi środków formacyjnych, które pomogły mi z entuzjazmem podjąć na nowo powszechne chrześcijańskie powołanie do świętości.

Giovanni Pleitez, który z wielką cierpliwością i oddaniem pomagał mi jako mój kierownik duchowy, gdy w 2012 roku powróciłem do tematu kapłaństwa służebnego.

Na rekolekcjach

Ale dopiero w listopadzie 2017 roku, podczas rekolekcji, rozmawiając z tym księdzem, pomógł mi on rozeznać i zdecydować, co brałam na modlitwę: dać pierwsze "tak" Bogu i służyć Mu jako świecki ksiądz inkardynowany w Archidiecezji Santiago de Guatemala.

To właśnie wtedy rozmawiał ze mną o możliwości uzyskania stypendiów. Od tego momentu Boża opatrzność zorganizowała cały proces aż do mojego przyjazdu do Hiszpanii, aby studiować teologię na Uniwersytecie Nawarry i odbyć staż w Bidasoa, wysłany przez ówczesnego arcybiskupa, Monsignora Óscara Julio Vian Moralesa sdb.

Doświadczenie w pracy z rodzinami

Kolejny rok był decydujący i oznaczał radykalną zmianę: ogłoszenie wiadomości o moim wstąpieniu do seminarium, aby zostać uformowanym jako kandydat do kapłaństwa służebnego. Szkoła przyjęła to dobrze, chociaż przejście było wyzwaniem dla rodzin, z którymi pracowałam w tym roku szkolnym. To było doskonałe miejsce do pracy.

Doświadczenie w pracy z rodzinami było ważnePrzede wszystkim chciałabym być świadkiem codziennego "tak" dla powołania małżeńskiego, rodziców, którzy z oddaniem i troską wychowują swoje dzieci, dając autentyczne świadectwo świętości.

Oddać swoje życie Bogu

Chociaż mogłam służyć Bogu jako nauczycielka i pozwolić Mu działać poprzez tę pracę, zdałam sobie sprawę, że mogę dać Panu więcej.

Oddać całkowicie swoje życie, aby mu służyć, pomimo moich nieszczęść. i wielu grzechów, z miłością według Jego Najświętszego i Kapłańskiego Serca, odnowioną przez Jego dzieło odkupienia, która urzeczywistnia się w każdej celebracji eucharystycznej, która ma być udzielana w Kościele duszom, które On chce mi powierzyć.

"Uważam, że w tych czasach ci z nas, którzy odpowiedzieli na wezwanie Pana, aby służyć Mu w Kościele jako kapłani, muszą mieć jasność, że nasze powołanie wiąże się z prześladowaniem, a nawet męczeństwem".

Otto Fernando Arana Mont

Na zdjęciu, z innymi nauczycielami ze szkoły.

Otto Fernando Arana Mont poczuł powołanie od Pana w wieku 11 lat, kiedy to zapalenie wątroby zmusiło go do wzięcia urlopu przez kilka miesięcy. "W takim razie moja matka był na tyle mądry, że oddał do mojej dyspozycji księgi Pisma Świętego oraz wiele biografii świętych przystosowanych dla dzieci. Z tych tekstów wyniosłam silne zainteresowanie tymi tematami, chęć naśladowania heroicznego życia, o którym czytałam.

Jednak, Od 18 do 29 roku życia odłożył na bok swoje powołanie i poświęcił się do pracy, a następnie do studiowania filozofii, literatury i edukacji na uniwersytecie.

W moim ostatnim miejscu pracy, ośrodku wychowawczym, gdzie pracowałam jako nauczycielka i doradca ds. wychowania rodzinnego, Pan dostarczył mi środków formacyjnych, które pomogły mi z entuzjazmem podjąć na nowo powszechne chrześcijańskie powołanie do świętości.

Potrzeby apostolskie w Gwatemali

Jako seminarzysta w Gwatemali, jakie są Pana zdaniem najważniejsze potrzeby apostolskie w Pana kraju, jak wygląda sytuacja w zakresie wolności religijnej?

Jestem w jedności z biskupami kraju, którzy w swoich komunikatach jako Konferencja Episkopatu, której obecnym przewodniczącym jest mój Biskup Monsignor Gonzalo de Villa y Vásquez sj, wyrazili jako pastorzy te najważniejsze potrzeby apostolskie: opieka nad migrantamizarówno obcokrajowców, jak i obywateli; potrzeba pokoju w obliczu różnych form przemocy które powodują tyle cierpienia i bólu, płacz ubogich, między innymi.

Niewątpliwie podróż, którą rozpoczęliśmy z etapem diecezjalnym w kierunku Synodu o Synodalności, uwydatni potrzeby Kościoła pielgrzymującego w Gwatemali w komunii z Ojcem Świętym.

Wolność religijna

Jeśli chodzi o wolność religijną, to obecnie nie wydaje się, aby istniał problem, nie ma naruszenia wolności religijnej, pomimo tego, że doszło do Masońskie rządy liberalne w przeszłościktórzy prześladowali Kościół od 1871 do 1945 roku i pozostawili po sobie "ohydę spustoszenia" (Dn 9, 27). wypędzanie zakonów, narzucenie świeckiego szkolnictwa, pisanie historii przeciwko ewangelizacji i pracy Kościoła przez wieki, wywłaszczanie klasztorów.

Być może należy wspomnieć o jednym z ostatnich wydarzeń związanych z pandemią. W obliczu zakazu uczestnictwa w zajęciach religijnych w kościołach i na zewnątrz we wrześniu 2021 roku, Konferencja Episkopatu zareagowała, prosząc o zmianę tego rozporządzenia, oświadczając, że Zasadnicza wartość", jaką jest życie kultowe wierzących.

Ponadto, gdy przyszło do opieki nad wspólnym domem, wielu członków duchowieństwa doświadczyło gróźb i prześladowań, co potwierdza raport Ambasady USA z 2017 roku.

Aborcja i eutanazja

Proszę nam opowiedzieć o aborcji w Pana kraju, eutanazji i ideologii gender.

Dostrzegam przyszłe niebezpieczeństwo, które czai się nad Kościołem podczas pielgrzymki w Gwatemali, ponieważ niebezpieczeństwo uchwalenia przepisów dopuszczających aborcję i eutanazjęUE promuje edukację seksualną, która ma na celu zaszczepienie ideologii gender wśród dzieci, a także uznanie związków osób tej samej płci.

Ponieważ w przypadku uchwalenia, implikacje takich przepisów dla kazań pastorów mogłyby doprowadzić do konsekwencji prawnych, z których niektórzy już skorzystali: pozwy, oskarżenia, sankcje prawne, uwięzienie, kneblowanieitd.

Narzucanie ideologicznej agendy

Nie brakuje prób promowania projektów ustaw, które sprzyjają dekryminalizacji aborcji i wprowadzeniu prawa aborcyjnego. ideologia gender w edukacji seksualnej w szkołach. Najnowszym jest projekt ustawy 5494, który ma na celu dekryminalizację aborcji.

Ponadto istnieją instytucje, które powiązane z pewnymi korporacjami i ludźmi o dużej władzy międzynarodowej, są zainteresowane narzuceniem tej agendy i zatruwają wielu ludzi, głównie dzieci i młodzieżtak, aby te idee zostały zinternalizowane jako coś oczywistego. Nie mówiąc już o ideologicznej pracy, jaką wykonuje się z kobietami, aby nakłonić je do aborcji i mentalności antykoncepcyjnej.

Nowe prześladowania

To spowodowałoby nowe prześladowania.. Uważam jednak, że w tych czasach ci z nas, którzy odpowiedzieli na wezwanie Pana, aby służyć Mu w Kościele jako księża, muszą mieć jasność, że Nasze powołanie wiąże się z prześladowaniami, a nawet męczeństwem, także w Gwatemali.

Motywuje mnie to i napełnia nieopisaną radością, gdy myślę: Pan chciał mnie zaliczyć do swojej drużyny na te czasy. Dlatego chcę mu powiedzieć, jak prorok Izajasz (mój przyjaciel i ulubiony prorok, którego studiowałem), i stale go odnawiać: "Oto jestem. Poślij mnie" (Iz 6:8) i jak wyraża to psalm: "Oto jestem - jak napisano o mnie w Księdze - aby pełnić Twoją wolę, mój Boże" (Ps 40:8-9).

Iberoamerykańska stolica pro-life

Na razie istnieją ramy prawne, takie jak Konstytucja Polityczna, która broni się przed tymi antychrześcijańskimi ustawami, z dwoma głównymi zasadami: artykuł 3, mówiący o życiu, stwierdza, że "państwo gwarantuje i chroni życie ludzkie od poczęcia". W artykule 42, dotyczącym rodziny, stwierdza się, że powstaje ona "przez wolną decyzję mężczyzny i kobiety o zawarciu małżeństwa".

To gwarantuje konstytucyjnie rzeczywisty sprzeciw wobec wszelkich prób dekryminalizacji aborcji i uznania związków osób tej samej płci.

Ostatnio pojawiły się dwie wiadomości, które mogą pokazać sytuację w kwestii aborcji. Pierwszy z nich miał miejsce we wtorek 12 października, kiedy to Alejandro Giammattei, który jest obecnym Prezydentem Republiki.podpisała swoje przystąpienie do Konsensusu Genewskiego, który mówi, że nie ma "prawa" do aborcji. Drugim było to, że w marcu 2022 roku kraj zostanie ogłoszony "Iberoamerykańska stolica pro-life".

Niszczenie rodziny

Dlatego wciąż widzę na horyzoncie poważne, nawet nie tak odległe, przyszłe niebezpieczeństwo: że presja międzynarodowa i pewne wpływowe osoby mogą uwarunkować rząd kraju, zmuszając go do wycofania się, niszcząc wszystko, co udało się osiągnąć w obronie życia i rodziny.

Dzięki temu mogą stworzyć cały gag, który w ekonomiczny sposób stara się wpłynąć na prawo. Ale to nie powinno nas dziwić, ponieważ za tym wszystkim stoi szatan, "morderca od początku" (J 8,44), który chce zniszczyć rodzinę, nienawidzi życia i dąży do wypaczenia ludzi.

Nie możemy opuścić gardy, musimy wytrwać czujnie i wiedzieć, że całkowite zwycięstwo nastąpi do Paruzji, że wiemy, iż triumf należy do Zmartwychwstałego, ale to nie zwalnia nas od życia w proroczym potępieniu tego zła.

Katolicy i protestanci

W niektórych krajach Ameryki Łacińskiej ludzie odchodzą od wiary katolickiej i przechodzą na protestantyzm. Czy dzieje się tak również w Gwatemali?

To jest niezaprzeczalna rzeczywistość. W 2016 roku Sojusz Ewangeliczny oszacował, że w Gwatemali na każdą parafię katolicką przypadało 96 kościołów protestanckich, uznawanych za kraj z największą liczbą protestantów w Ameryce Łacińskiej. Podczas gdy w 2015 r. Gwatemala miała 45 % katolików do 42 % protestantów, dane z 2020 r. pokazują zmianę: 42,8 % wśród protestantów i 41,2 % wśród katolików..

Na te zmiany wpływa wiele czynników: słabe szkolenie katolików w porównaniu z rygorystycznym szkoleniem perswazyjnym protestantów, gościnność grup protestanckich w porównaniu z nieco bierną postawą w niektórych świątyniach katolickich, a także niestrudzone prozelityzowanie przez protestantów kontra komfort tysięcy katolików, którzy zadowalają się niedzielną mszą.

Obecność księży ma fundamentalne znaczenie

Z tego powodu, Uważam, że obecność ksiądz w parafii ma fundamentalne znaczenieMusi być dostępny dla wiernych i jak ojciec niestrudzenie ich formować i zachęcać, aby zawsze byli uczniami-misjonarzami. Nierzadko zdarza się, że wierny katolicki szukał pomocy u proboszcza, a jego nieobecność była powodem rozczarowania, że znalazł w jakiejś grupie protestanckiej całe wsparcie i przyjęcie, którego nie otrzymał w parafii.

Ponadto, Katolicy muszą pokonać niektóre z największych problemów i złożona, obejmująca solidną znajomość Pisma Świętego, żywej Tradycji i Magisterium, a także formację w zakresie mariologii, która prowadzi nas do dumy z posiadania Matki, jaką jest zawsze dziewicza Maryja.

Musimy wyjaśnić wszystko, co sprzeciwia się przywilejom, jakimi Bóg ją przyozdobił w oczekiwaniu na Jej Boskie Macierzyństwo, abyśmy byli "bezwstydnie maryjni", jak mawiał mój były biskup Óscar Julio Vian Morales sdb.

"To nie są wszystkie cienie".

Jednak to nie wszystkie cienie. W zadaniu ekumenicznym jest wiele nadziei i światła. Musimy pamiętać, że wszyscy ci protestanccy bracia należą do Kościoła, ale brakuje im tej pełni, którą my, katolicy, posiadamy w zakresie integralności doktryny i wszystkie sakramenty, zwłaszcza Eucharystia i sakrament święceń.

Ponadto istnieje wiele powodów, które mogą nas zjednoczyć w obliczu niebezpieczeństw zagrażających godności osoby i chrześcijaństwu: możemy walczyć o obronę rodzinyŻycie chrześcijańskie i wartości w społeczeństwie. Od nich możemy się uczyć studiowania Pisma Świętego, braku ludzkiego szacunku w głoszeniu Ewangelii oraz misyjnego sposobu życia, dzięki któremu są zawsze gotowi dawać świadectwo wiary.

"Uważam, że obecność księdza w parafii ma fundamentalne znaczenie: musi być dostępny dla wiernych i jak ojciec niestrudzenie ich formować i zawsze zachęcać do bycia uczniami-misjonarzami".

Otto Fernando Arana Mont seminarista guatemala

Na zdjęciu z innymi seminarzystami z Bidasoa.

Doświadczenie mieszkania w Hiszpanii i poznania Hiszpanów było bardzo przyjemne i ważne w mojej formacji jako seminarzysty w Gwatemali. Poznanie skarbu, jaki posiadają w aspekcie duchowym i kulturowym, jest czymś, za co jestem wdzięczna i z czego skorzystałam.

Następnie, gdy byłem w pracy duszpasterskiej w okresie letnim i w Wielkim Tygodniu w różnych miejscach, doświadczyłem z wdzięcznością i podziwem hojności Hiszpanów wobec mnie. Jestem im bardzo wdzięczna, ponieważ w wielu miejscach czułam się jak w domu. Dziękuję wszystkim moim dobroczyńcom", mówi Fernando.

Państwa pobyt w Hiszpanii

Podczas pobytu w Hiszpanii, jak postrzegał Pan Hiszpanów, co Pana zaskoczyło?

Doświadczenie mieszkania w Hiszpanii i poznania Hiszpanów było bardzo przyjemne i ważne w mojej formacji jako seminarzysty w Gwatemali. Poznanie skarbu, jaki posiadają w aspekcie duchowym i kulturowym, jest czymś, za co jestem wdzięczna i z czego skorzystałam.

Następnie, gdy byłem w pracy duszpasterskiej w okresie letnim i w Wielkim Tygodniu w różnych miejscach, doświadczyłem z wdzięcznością i podziwem hojności Hiszpanów wobec mnie. Jestem im bardzo wdzięczna, ponieważ w wielu miejscach czułam się jak w domu.

Centrum Jana Pawła II w Fatimie

Czy chciałby Pan opowiedzieć nam o czymś, co wywarło na Panu wrażenie?

Chciałbym odnieść się do doświadczenia duszpasterskiego, które odcisnęło największe piętno na mojej formacji w Bidasoa. Miało to miejsce w Centrum Jana Pawła II w FatimieMiałem okazję, wraz z innymi seminarzystami, poszerzyć swoje serce w formacji do kapłaństwa, służąc i starając się odpowiadać z wielkodusznym oddaniem innym.

Tak się stara żyć w czasach, gdy mieszka się w centrum. Jeśli bowiem tym, czym pragniemy być, jest Chrystus na ziemi, nie możemy zapominać, że "Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć" (Mk 10,45).

Przejawia się to w służbie meninhos i meninhas (mieszkańcy), dla których chciałem być bratem, który roztacza nad nimi taką opiekę, jaką roztaczałby nad samym Chrystusem, pamiętając o słowach Pana: "jak uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, tak uczyniliście Mnie" (Mt 25,40).

Kobieta z porażeniem mózgowym

Szczególnie pamiętam, że w casinha (małym domu), w którym służyłam, poznałam Danielę, starszą kobietę w wieku 50 lat, która ma porażenie mózgowe, nie może mówić i ma trudności z jedzeniem.

Był pierwszą osobą, którą pomogłam nakarmić w ośrodku, myśląc, że to będzie łatwe. Przez 45 minut próbowałam nakłonić go do jedzenia. Z trudem udawało mi się nakłonić go do przyjęcia jakiejkolwiek potrawy. Ale w miarę jak go poznawałam i cierpliwie traktowałam, nauczyłam się, jak i kiedy dawać mu łyżkę, na podstawie szczególną sympatię, że wziąłem ją za duchową córkę.

Głównym środkiem zaradczym było powiedzenie mu: "Z pomocą Boga, Twojego anioła i mojego anioła stróża będę Cię karmić". Kiedy tylko poprosił, obiad i kolacja udały się wspaniale. Łaska Boża i pomoc aniołów stróżów pomogły. Uczęszczałam do niego aż do końca duszpasterstwa.

"Otrzymaliśmy więcej niż daliśmy".

Prowadziliśmy również działalność animacyjną dla mieszkańców, w której mieliśmy wyzwanie, aby zapewnić im rekreacyjny czas i wiele radości. W razie wątpliwości, jak się z nimi porozumieć, rzeczywiście nauczyliśmy się kilku portugalskich słów i zwrotów.

Ale najlepsza pomoc jest bardzo prosta: Bóg zaradził Babelowi różnic językowych za pomocą Pięćdziesiątnicy uśmiechów, służby, muzyki i tańca.

To, co otrzymaliśmy od Boga poprzez każdego z ludzi, którym służyliśmy, zawsze nas przerasta.. Pan pracował przez nich, aby skonfigurować nas według Jego Najświętszego Serca i przez ręce Świętej Maryi, która uczy nas służyć każdemu ze swoich ulubionych dzieci.

Ukrzyżowani Chrystusowie

Są Chrystusami ukrzyżowanymi, którzy uśmiechają się... i również cierpią. Imponujący jest uśmiech meninhos i meninhas, którzy mimo swojej sytuacji lubią się uśmiechać i mają poczucie humoru. Po obserwacji, słuchaniu i otwarciu serca, człowiek zaczyna widzieć ich tak, jak widzi ich Chrystus.

Niektórzy wyrażają również swoje cierpienia. Ale kiedy są wyjęte z rutyny, w rekreacji i wspólnocie, błyszczą radością jako odbicie Bożej chwały.

Przyjaciele na wieczność

Pozostaje wiele wspomnień wyrytych przez miłość, życie nowym przykazaniem miłości, po którym Pan powiedział, że poznają, że jesteśmy Jego uczniami (por. J 13,34-35). Pan dał mi przyjaciół na wieczność.

Nieustannie modlę się za nich, szczególnie za Danielę, Jael, Ritę, Joao, Soraia i wszystkich innych meninhos i meninhas.

Zwracam na nie szczególną uwagę podczas Mszy Świętej. Pamięć o nich umacnia mnie w obliczu trudności w formacji do kapłaństwa, ponieważ pamiętając o otrzymanej łasce Bożej, mogę ponownie utwierdzić się w Bogu, że warto podążać, warto być kapłanem Jezusa Chrystusa dla wspaniałomyślnego oddania własnego życia.

Niewątpliwie wszystko to było możliwe dzięki tak wielu dobroczyńcom, którzy przyjmując dar hojności umożliwili które Bóg im dał, wnoszą wkład duchowy i materialny, abyśmy mogli mieć możliwość tych doświadczeń duszpasterskich na tej drodze formacji do kapłaństwa. Wszystkim im składam wyrazy wiecznej wdzięczności.

Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych

Belvy, ksiądz z Kongo, z katolickiego ojca i ewangelickiej matki

Belvy, ksiądz z Kongo

Belvy Delphane Diandaga jest księdzem diecezji Brazzaville, w Republice Konga. Urodził się w tym samym mieście Brazzaville w 1985 roku i obecnie przebywa w Rzymie, gdzie studiuje filozofię na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, dzięki stypendium przyznanemu przez CARF - Fundację Centro Academico Romano. Opowiada nam swoją historię, która, jak sam mówi, jest historią miłosną.

Historia powołania jest historią miłości

"Historia powołania to przede wszystkim piękna historia miłości, a także dzieło Bożego miłosierdzia, które mimo naszych ograniczeń i słabości czyni nas uczestnikami wielkiej posługi Jego Syna. I ta praca w nas jest prawdziwym przywilejem, który Bóg nam daje", mówi.

Belvy Delphane Diandaga urodził się w rodzinie o różnych wyznaniach: jego ojciec jest katolikiem, a matka protestantką, miał więc możliwość wyboru między dwoma poglądami na wiarę chrześcijańską.

Ale już jako dziecko był stałym bywalcem niedzielnych mszy. "Nawet jeśli nie miałam o tym pojęcia, był to dla mnie moment szczęścia, ponieważ był to moment spotkania z innymi wiernymi, moment wspólnoty". Właśnie w wieku czterech lat zacząłem wyrażać pragnienie, aby towarzyszyć ojcu w niedzielnej Mszy Świętej i to, w miarę jak dorastałem, miało na mnie wielki wpływ", mówi o. Belvy.

Jego decyzja dla wiary katolickiej

Już w tym wieku można było dostrzec oznaki jego skłonności do wiary katolickiej. "Pochodząc z rodziny o mieszanych tradycjach religijnych, z matką ewangeliczką (protestantką), miałam możliwość przyjęcia jednej lub drugiej tradycji. Ale na wiarę katolicką ukierunkowałam się w wieku siedmiu lat, kiedy to poszłam zapisać się na kursy wtajemniczenia w życie chrześcijańskie (katecheza), nie mówiąc o tym ojcu, który jednak wkrótce zauważył i zachęcił mnie".

W tym okresie inicjacji podjął inicjatywę wstąpienia z kuzynem do harcerstwa, a następnie do ministrantów, "nawet nie odczuwając wtedy pragnienia zostania księdzem, ponieważ moim marzeniem było zostać ministrantem". oficer armii lub nawet sędzia, bronić uciśnionych i walczyć z niesprawiedliwością w moim kraju".

Belvy Delphane Diandaga

Belvy Delphane Diandaga jest księdzem diecezji Brazzaville w Republice Konga. 

Urodził się w rodzinie o różnych wyznaniach: jego ojciec jest katolikiem, a matka protestantką, więc miał możliwość wyboru pomiędzy dwoma poglądami wiary chrześcijańskiej.

Ale już jako dziecko był stałym bywalcem niedzielnych mszy. "Nawet jeśli nie miałam o tym pojęcia, był to dla mnie moment szczęścia, ponieważ był to moment spotkania z innymi wiernymi, moment wspólnoty". Właśnie w wieku czterech lat zacząłem wyrażać pragnienie, aby towarzyszyć ojcu w niedzielnej Mszy Świętej i to, w miarę jak dorastałem, miało na mnie wielki wpływ", mówi o. Belvy. 

Pan powołał go do swojej służby

"Pod koniec nauki w szkole średniej w jakiś sposób zdałam sobie sprawę, że Pan powołuje mnie do swojej służby. Właśnie przy okazji święceń kapłańskich księdza z Zakonu Trójcy Świętej to pragnienie stało się wyraźniejsze. Nie potrafię opisać, co wydarzyło się tego dnia, ale mogę powiedzieć ogólnie, że to cudowne spotkanie z Chrystusem odmieniło całe moje życie. Jak powiedział św. Augustyn, "nikt nie może spotkać Chrystusa i pozostać taki sam".

Belvy mówi jasno: mottem jego życia są słowa Apostoła Pawła do Koryntian (1 Kor 15:10): "Dzięki łasce Boga jestem tym, czym jestem, a łaska, którą mnie obdarzył, nie była bezowocna" (1 Kor 15:10).

Eucharystia jest sakramentem sakramentów.

"Po odczuciu Bożego powołania, pewnego dnia, gdy wracaliśmy z prób chóru parafialnego, szybko porozmawiałam o tym z moim ojcem. Oboje uczestniczyliśmy w tych pieśniach uwielbienia Boga poprzez animację liturgiczną, szczególnie podczas Mszy Świętej, która była dla mnie silnym momentem spotkania z Chrystusem: momentem ekstazy, w którym moje serce wypełniała radość.

"Później, bez wątpienia, odkryłby, jak seminarzysta i poprzez studia teologiczne, które Eucharystia jest sakramentem sakramentówJest to centrum całej katolickiej duchowości chrześcijańskiej, ponieważ jest to sakrament, w którym Chrystus jest całkowicie obecny. I coraz bardziej uświadamiałem sobie wzniosłość i szlachetność kapłaństwa.. Ponieważ Jezus, powołując mnie do swojej tajemnicy, chciał mnie uczynić szafarzem Eucharystii, a to jest po prostu łaska.

Pawła do Koryntian (1 Kor 15,10) opisuje właśnie ten wymiar łaski: "Dzięki łasce Boga jestem tym, czym jestem, a łaska, którą mnie obdarzył, nie jest bezowocna". Dlatego nieustannie dziękuję Bogu za dar powołania kapłańskiego. a jednocześnie dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi tę łaskę i wszystkim, którzy pomagają mi godnie przeżywać to powołanie.

"Historia powołania to przede wszystkim piękna historia miłości, a także dzieło Bożego miłosierdzia, które mimo naszych ograniczeń i słabości czyni nas uczestnikami wielkiej posługi Jego Syna. A ta praca w nas jest prawdziwym przywilejem, którego Bóg nam udziela".

Wsparcie dla diecezji Brazzaville i Kościoła w Kongo

Ponad dziewięćdziesiąt procent ludności Konga to chrześcijanie, a katolicy reprezentują mniej więcej 52%. Jednak, Belvy Wyznanie ewangelickie (protestanckie) w naszym kraju staje się coraz bardziej powszechne. Dlatego właśnie, coraz bardziej potrzebne jest, aby w Kościele katolickim pracowali dobrze wyszkoleni księża, i to w dobrym środowisku kulturowym. nie tylko w samej formacji kleru i ludu Bożego, ale w ewangelizacji i w apostolstwie wśród ubogich i tych, którzy są pozbawieni duchowo i materialnie".

Z tego właśnie powodu, po ukończeniu kanonicznego wykształcenia w zakresie filozofii, a następnie teologii, po przyjęciu święceń kapłańskich, zdecydował się na powrót do École Normale Supérieure aby kontynuować tam studia filozoficzne....

Podziękowania dla dobroczyńców CARF

"Ale kto mógłby przypuszczać, że w nasza diecezja, tak uboga w środki, mogłaby mieć możliwość kształcenia niektórych księży za granicąDwa lata później mój biskup uznał jednak za stosowne, abym udał się do Rzymu, do Uniwersytet Papieski w Santa Croce, ponieważ uznano za konieczne, aby ksiądz został uformowany w środowisku akademickim i wielokulturowym, odpowiednim dla integralnej formacji i rozwoju, a następnie powrócił do pracy w diecezji" - mówi z entuzjazmem.

"Tak więc, dzięki stypendium Fundacji CARF - Centro Academico Romano, marzenie się spełniło i dziś kończę studia licencjackie z filozofii. Nie potrafię wyrazić słowami mojej wdzięczności dla moich dobroczyńców z CARF za wszystko, co dla mnie zrobili: mogę tylko polecać im każdy dzień, aby Bóg napełnił ich łaską i błogosławieństwem".

Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.

Carlos, ksiądz z Salwadoru i jego potrzeby apostolskie

Były uczeń Bidasoa

Carlos Bladimir Corado Hernández jest księdzem diecezji Santa Ana, Salwador. Ma 31 lat i został wyświęcony 7 stycznia 2017 roku. W latach 2011-2016 był byłym studentem Bidasoa International Seminary. Obecnie powrócił na Uniwersytet w Pampelunie, aby ukończyć studia z zakresu teologii dogmatycznej. Kiedy [...]

Po powrocie do swojej diecezji został mianowany wikariuszem parafialnym w parafii Santísimo Redentor por el Calvario w Ahuachapán i przez trzy lata towarzyszył wielu ludziom swoją posługą i formacją świeckich. Był również nauczycielem w szkole katolickiej i współpracował jako wykładowca w Seminarium San Juan XXIII w swojej diecezji.

Carlos, ksiądz z Salwadoru, rozmawiał z CARF, aby dowiedzieć się o swojej misji kapłańskiej i potrzebach swojego kraju.

 Jakie są najważniejsze potrzeby apostolskie w Salwadorze? 

"Salwador to bardzo mały kraj pod względem terytorium, owinięty wielką historią i wielkimi konfliktami. Kilka dni temu obchodziliśmy 30. rocznicę zawarcia porozumień pokojowych, które zakończyły wojnę, która zniszczyła kraj. Ta bolesna część naszej historii spowodowała rany psychiczne i ubóstwo. Dlatego uważam, że jedną z najważniejszych potrzeb apostolskich naszego kraju jest praca z młodzieżą, a także formacja.

W wyniku wojny młodzi ludzie nie mają dziś często możliwości rozwoju, a to oznacza, że szukają nieodpowiednich sposobów na rozwiązanie swoich problemów. Kościół musi wspierać młodych ludzi, dla ich formacji ludzkiej i chrześcijańskiej, która jest trudnym etapem i musimy położyć dobre fundamenty, aby mieć dobrych obywateli. Jeśli są dobrzy ludzie, kraj będzie lepszy. Jak powiedział Benedykt XVI, jeśli nie ma sprawiedliwych ludzi, nie będzie też sprawiedliwości. Potrzebujemy młodych ludzi z dobrymi wartościami.

Najnowsze informacje potwierdzają, że protestantyzm wyprzedził katolicyzm w Salwadorze, a trend ten występuje w całej Ameryce Łacińskiej.....

Osobliwością Ameryki Łacińskiej jest masowa obecność sekt związanych z protestantyzmem. To prawda, że katolicyzm w naszym kraju maleje z kilku powodów. Po pierwsze, w Salwadorze i ogólnie w naszych krajach Ameryki Łacińskiej żyjemy prostszą wiarą, która nie szuka tak wielu powodów, aby wierzyć, wiarą, która żyje spotkaniem i relacją. W tym sensie ludzie szukają w swojej relacji z Bogiem tej prostoty, która czasami nie jest dobrze rozumiana. Ludzie szukają głębszego przeżycia, bardziej sentymentalnego przeżycia tego spotkania z Panem, a to czasami jest źle rozumiane i czasami popada w sentymentalizm. Niektóre sekty oferują takie doświadczenia.

Drugi powód jest taki, że w związku z tym jednym z wyzwań, jakie mamy, jest formacja ludzi. Spotkałem ludzi, którzy odeszli z Kościoła, ponieważ uważali, że nasza wiara oferuje złe przekonania. Na przykład protestanci nazywają nas bałwochwalcami za to, że modlimy się przed obrazami świętych. Z tego powodu ludzie muszą być edukowani. To jest wyzwanie dla Kościoła w Salwadorze: pomóc ludziom lepiej zrozumieć ich wiarę katolicką, aby mogli mieć żywe spotkanie z Panem.

 
 

Carlos Corado con compañeros de Bidasoa

Carlos Bladimir Corado Hernández jest księdzem diecezji Santa Ana, Salwador. Ma 31 lat i został wyświęcony 7 stycznia 2017 roku. W latach 2011-2016 był byłym studentem Bidasoa International Seminary. Obecnie powrócił na Uniwersytet w Pampelunie, aby ukończyć studia z zakresu teologii dogmatycznej. Kiedy [...]

Na zdjęciu Msza św. ofiarowana przez byłych studentów Bidasoa de El Salvador za zmarłego niedawno o. Juana Antonio Gila Tamayo, formatora Międzynarodowego Seminarium Duchownego, bardzo bliskiego nam wszystkim.

Jedność chrześcijan

Czy w Salwadorze panuje dobra harmonia między protestantami a katolikami? 

Mam krewnych, którzy są protestantami. Nie jesteśmy jednak zbyt dobrzy w tworzeniu owocnych dialogów w naszych środowiskach. Jest to być może zadanie oczekujące na jedność chrześcijan i na wzmocnienie tych relacji, aby osiągnąć jedność, której chce Pan, aby wszyscy byli jedno.

Synod Biskupów 

O Synodzie Biskupów i synodalności Czego Salwador potrzebuje w tym względzie? 

To, czego potrzebujemy, to słuchać ludzi, co powiedział nam Papież. Proszę słuchać siebie nawzajem. My, duszpasterze, musimy słuchać ludzi i ich duchowych potrzeb. Musimy także słuchać świeckich. Musimy także słuchać siebie nawzajem jako duszpasterze i biskupi oraz wsłuchiwać się w potrzeby świeckich. księża Dlaczego w Kościele było tak wiele skandali? Być może byliśmy nieostrożni wśród księży.

"Wierzę, że jedną z najważniejszych potrzeb apostolskich naszego kraju jest praca z młodzieżą. a także szkolenia".

Beatyfikacja czterech męczenników

Właśnie beatyfikował Pan 4 męczenników wojny w Salwadorze, którzy dołączyli do świętego Oscara Romero. Jak przeżył Pan to wydarzenie? 

To był historyczny moment, chwila radości, która napełnia nas siłą. W dużej mierze nie znamy tych ludzi, a my, katolicy, musimy poznać naszych świętych. Niech ta beatyfikacja służy także pojednaniu nas wszystkich, Salwadorczyków.

Dla przyjaciół Fundacji CARF  

 Jakieś ostatnie słowa dla dobroczyńców i przyjaciół Fundacji? CARF

 Jestem bardzo wdzięczny, że mogę opowiedzieć o moim doświadczeniu jako księdza, które stało się możliwe dzięki tak wielu anonimowym dobroczyńcom, którzy dają z tego, co mają, a nie z tego, co im zostało. Hojni ludzie to ci, którzy mają wielkie serce do dawania. Dziękuję Państwu za możliwość, jaką mi daliście, abym mógł studiować w Zakonie. Uniwersytet Nawarry że w ten sposób pomagają Kościołowi, a także mojemu krajowi, Salwadorowi. Mam bardzo dobre wspomnienia z Bidasoa. Zapewniam Księdza o mojej modlitwie i polecam Księdza Eucharystii.


Marta Santín, Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

Pan Peter Rettig

[et_pb_section fb_built="1" admin_label="section" _builder_version="3.22" da_disable_devices="off|off|off" global_colors_info="{}" da_is_popup="off" da_exit_intent="off" da_has_close="on" da_alt_close="off" da_dark_close="off" da_not_modal="on" da_is_singular="off" da_with_loader="off" da_has_shadow="on"][et_pb_row admin_label="row" _builder_version="3.25" background_size="initial" background_position="top_left" background_repeat="repeat" global_colors_info="{}"][et_pb_column type="4_4" _builder_version="3.25" custom_padding="||||" global_colors_info="{}" custom_padding__hover="||||"][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

Don Carlos Duncan Franco, dzieło brazylijskiego księdza

Chociaż jest wyświęcony dopiero od sześciu lat, don Carlos Duncan Franco stał na czele wyjątkowo biednej parafiia zatem z wieloma potrzebami. "To było prawdziwe wyzwanie", przyznaje. Ale miał też zupełnie inną misję, ponieważ przed przybyciem do Hiszpanii był Diecezjalny koordynator duszpasterstwa wtajemniczenia w życie chrześcijańskie. Dwie bardzo różne dziedziny, które wymagają stu procent, a on wspomina je jako "bardzo intensywne" doświadczenia przez krótki czas, w którym był ksiądz.

Ksiądz swoich czasów

Brazylijczyk ma 36 lat, jest młodym księdzem i synem swoich czasów. Ksiądz Carlos zapewnia, że "w tych czasach życie kapłańskie jest wielkim wyzwaniem" i że jego misją jako młodego zakonnika "nie jest próba zmiany świata, co myślę, że wielu innych księży myśli, tak jak ja sam, ale stopniowe przybliżanie ludzi do Boga poprzez wiedzę, ale przede wszystkim poprzez charyzmę i świadectwo".

"Potrzebujemy szczęśliwych i wiernych kapłanów i wierzę, że to jest nasza misja, aby objawiać oblicze Chrystusa z wiernością i radością kogoś, kto odkrył skarb, mówi z pełnym przekonaniem.

Państwa szkolenie w Hiszpanii

Don Carlos studiował teologię na Wydział Teologiczny Wróci do swojej diecezji w Brazylii, aby kontynuować swoją misję i pomagać młodym ludziom oraz przyszłym powołaniom, które mogą powstać w wyniku jego pracy duszpasterskiej. Jest bardzo wdzięczny dobroczyńcom Fundacji CARF za umożliwienie mu studiów teologicznych.