Z Ugandy do Pampeluny jako seminarzysta: historia pokonywania przeciwności losu

Timothy Katende, 28-letni seminarzysta z Ugandy, studiuje na piątym roku studiów licencjackich z teologii na Uniwersytecie w Ugandzie. Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry. Jako dziecko został osierocony i był wychowywany przez swoich wujków i ciotki: «dalsza rodzina jest kluczowa w moim kraju». Jest pierwszym członkiem swojej diecezji Kiyinda-Mityana, który przyjechał do Hiszpanii, aby studiować teologię.

Gdy Tymoteusz rozpakowuje swoją teraźniejszość i swoją przyszłość, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, przez co został oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana.

Timothy, osierocony seminarzysta, dorastał ze swoimi kuzynami.

"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.

Dla Tymoteusza, rola rodziny jest bardzo ważna ponieważ tam właśnie uczy się wartości moralnych i społecznych: szacunku dla innych, odpowiedzialności i dbałości o praktyki kulturowe i religijne. "Rodzina jest miejscem, w którym człowiek powinien czuć się najbardziej kochany, szanowany i wspierany. W rodzinie człowiek uczy się i poznaje swoją odpowiedzialność i obowiązki", wyjaśnia.

seminarista uganda familia timothy

W wieku trzynastu lat wstąpił do niższego seminarium duchownego.

Od najmłodszych lat pracował w parafii jako ministrant, organizował chór i przekazywał społeczności ogłoszenia księdza.

"Po egzaminie państwowym kończącym szkołę podstawową, gdy miałem 13 lat, proboszcz powiedział mi o niższym seminarium, które szuka młodych chłopców i zapytał, czy chciałbym tam pójść: byłem zachwycony" - opowiada.

Pokonanie dostępu było jednym krokiem, ale opłacenie studiów i materiałów było jeszcze trudniejsze. Ksiądz proboszcz wyjaśnił sytuację podczas niedzielnej uroczystości, a sąsiedzi wyszli, aby mu pomóc. To był początek drogi, którą kontynuował po ukończeniu sześciu kursów i wstąpieniu do Wyższego Seminarium Duchownego (Alokolum Major Seminary) w Gulu.

«Rodzina jest miejscem, w którym powinni Państwo czuć się najbardziej kochani, szanowani i wspierani. W rodzinie uczy się i poznaje obowiązki».

Rozpakowując jego teraźniejszość i przyszłość, Timothy, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, co oznaczało, że musiał zostać oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana (Uganda).

"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.

Wolność i posłuszeństwo w nauce

"Kiedy skończyłam, zaproponowano mi stypendium na studiowanie filologii francuskiej: lubiłam prawo i języki.... Ale już wtedy wiedziałem, że chcę zostać księdzem, Chciałam podążać drogą, którą wybrał dla mnie Bóg. I tak się stało, że kontynuował naukę przez trzy lata filozofii, kolejny rok pracy duszpasterskiej w parafii i kolejny rok teologii w seminarium w Kinyamasika. Był tam, gdy wezwano go do przybycia do Pampeluny.

"Kiedy powiedziano mi, że mój biskup, biskup Joseph Antony Zziwa z diecezji Kiyinda-Mityana chce ze mną rozmawiać, trochę się zmartwiłam. Ale potem obawy się rozwiały.  Zapytał mnie, czy chcę przyjechać do Pampeluny na studia. Powiedziałam mu, że jeśli pojawi się taka możliwość, to jestem gotowa. Zrobiłem to dobrowolnie i posłusznie.

Pierwszy członek jego diecezji, który przyjechał do Hiszpanii

W ten sposób Timothy Katende rozpoczął swoją hiszpańską przygodę, stając się pierwszym członkiem swojej diecezji, który przybył do Hiszpanii, aby szkolić się w teologii, ponieważ zwykle podróżują do Włoch lub Stanów Zjednoczonych.

Początkowe obawy przed wejściem w nieznaną kulturę i obcy język, jak również "obawy o zaufanie biskupa i odpowiedzialność za dobre wykonanie", zostały przezwyciężone przez entuzjazm.

Opowiadanie mojej historii

"Wielu z nas znajduje się w tej samej sytuacji, więc uczymy się i pomagamy sobie nawzajem. Ta sytuacja sprawiła, że dojrzałem", wyjaśnia Timothy, który ma nadzieję wykorzystać swoje doświadczenie w przyszłości. "

Odkąd przybył w lipcu 2017 r., aby uczyć się hiszpańskiego, mieszka w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa, a w tym roku studiuje na piątym roku i kończy I cykl studiów teologicznych na Wydziałach Kościelnych Uniwersytetu Nawarry dzięki dobroczyńcom i przyjaciołom Fundacji CARF.

«Przekazanie tego, czego się nauczyłem w służbie mojej diecezji, jest sposobem podziękowania zarówno formatorom, których miałem, jak i dobroczyńcom, którzy pozwolili mi formować się początkowo w Ugandzie, a teraz w Pampelunie. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy wspierają mnie w tej podróży.

Jego diecezja, Kiyinda-Mityana, znajduje się w centralnym regionie Ugandy, w kościelnej prowincji Kampala. «Jest to diecezja wiejska. Wiele dzieci nie ma możliwości chodzenia do szkoły, a czasami te, którym udaje się ukończyć szkołę podstawową, nie idą daleko w nauce z powodu problemów finansowych» - mówi.

Dlatego jest jasne, że po powrocie chce szukać «powołań, opowiadając moje świadectwo i wyjaśniając, że odpowiedzialność musi spoczywać na całej parafii: jest wiele rodzin chętnych do pomocy innym, a Kościół potrzebuje powołań».

Timothy wyjaśnia, że w większości szkół brakuje niezbędnych zasobów, takich jak dostęp do wody, krzeseł lub tablic w klasach, elektryczności itp. Niektóre szkoły nie mają nawet dachów.

W jego diecezji 40 % ludności to katolicy., chociaż większość to chrześcijanie protestanccy. Ale jest to przede wszystkim chrześcijaństwo. Islam jednak coraz bardziej się rozwija. Ale teraz populacja muzułmanów rośnie coraz bardziej.

Obecna niepewność dotyczy również jego przyszłych święceń kapłańskich, ale Timothy wie, co chciałby robić po ukończeniu studiów: «Moim marzeniem jest powrót do parafii w moim kraju i oprócz pracy księdza, chciałbym wspierać parafian w ich pracy. powołania. Szczególnie w moim przypadku byłem w stanie studiować dzięki dobroczyńcom i widziałem wielu, którzy nie byli w stanie kontynuować nauki z powodu braku środków.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Od ludobójstwa do nadziei: ksiądz w Rwandzie

Pasteur Uwubashye jest księdzem diecezji Nyundo w Rwandzie. Jego powołanie służy pojednaniu i formacji innych księży. Urodził się w Kigeyo, w dystrykcie Rutsiro, na zachodzie kraju, a obecnie przebywa w Rzymie, gdzie studiuje pierwszy rok filozofii na Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża, dzięki pomocy Fundacji CARF.

Historia Pasteura zaczyna się od dzieciństwa naznaczonego sierocą samotnością i decydującą postacią jego dziadka, przez dziesięciolecia katechety, który nauczył go modlić się w rodzinie i kochać Eucharystia. Jest to również historia diecezji głęboko naznaczonej przez ludobójstwo z 1994 roku, w którym zamordowano trzydziestu księży, a społeczność katolicka została poważnie zraniona.

Pasteur ma jasny cel: pomóc mieszkańcom Rwandy na nowo odkryć wartość każdego człowieka po okresie przemocy, która radykalnie zaprzeczyła tej wartości. Dlatego podkreśla, że zdobyte wykształcenie nie jest tylko dla niego, ale także dla młodych ludzi, z którymi pracował, dla księża Państwa diecezji i dla kraju, który wciąż poszukuje pojednania i pokoju.

«Nazywam się Pasteur Uwubashye i jestem księdzem diecezji Nyundo w Rwandzie. Urodziłem się 4 marca 1988 r. w miejscowości Kigeyo, w dystrykcie Rutsiro, w prowincji zachodniej.

Moi rodzice, Gérard Musugusugu i Pascasie Nabonibo, zmarli, gdy byłem jeszcze dzieckiem.

Comunidad parroquial de la diócesis de Nyundo, en Ruanda, reunida tras una celebración junto a su sacerdote.
Wierni z parafii w Nyundo w Rwandzie wraz z księdzem po uroczystości.

Dziadek katecheta, który nauczył Pana modlić się

«Od tego czasu wychowywał mnie mój dziadek ze strony ojca, Gérard Mvunabandi, który przez czterdzieści pięć lat był katechetą w mojej rodzinnej parafii Biruyi. Wywarł on głęboki wpływ na moje życie. Życie chrześcijańskie. To Panu zawdzięczam swoją wiarę.

Od najmłodszych lat uczył mnie modlić się. Każdego ranka i każdego wieczoru modliliśmy się razem w rodzina, a każdy członek miał wyznaczony dzień, w którym prowadził modlitwę. W ten sposób nauczyłem się modlitw porannych i wieczornych, różańca, a także pomagania innym w modlitwie.

Mój dziadek zaszczepił we mnie miłość do Msza św.. Darzył wielkim szacunkiem i sympatią księży, którzy często go odwiedzali. Ta bliska relacja wzbudziła we mnie głęboką miłość do Kościoła i pragnienie zostania księdzem. Dzień moich święceń kapłańskich był dla niego wielką radością. Zmarł w marcu 2023 roku, w wieku 93 lat.

Piętnaście lat formacji: w poszukiwaniu powołania kapłańskiego

Po ukończeniu szkoły podstawowej i średniej w seminarium św. Pio X w Nyundo, Pasteur podjął studia wyższe w zakresie teologii i 13 lipca 2019 r. został wyświęcony na kapłana przez biskupa Anacleta Mwumvanezę w swojej rodzinnej parafii Biruyi.

Został skierowany do parafii Nyange jako ekonom parafialny, koordynator duszpasterstwa dzieci i dyrektor chóru. W 2021 roku został mianowany kapelanem. diecezjalny w ramach duszpasterstwa młodzieżowego w rejonie Kibuye, misję tę pełnił przez sześć lat.

«Dziękuję Bogu za owoce tej posługi, zwłaszcza za wzrost liczby chórów oraz zaangażowanie dzieci i młodzieży w życie Kościół»– wyjaśnia. Diecezja Nyundo dzieli się na dwa obszary: Gisenyi, gdzie większość mieszkańców to katolicy, oraz Kibuye, gdzie współistnieją różne wyznania religijne.

W tej ostatniej Pasteur i inni księża pracowali nad zbliżeniem się do młodych ludzi, zgromadzeniem ich, pomaganiem im w pokochaniu Kościoła, zachęcaniem do modlitwy, uczestniczenia w zdrowych zajęciach i wzajemnym wspieraniu się w wierze.

Podczas pandemii Covid wielu młodych ludzi pomagało osobom najbardziej potrzebującym, gdy głód zagrażał wielu rodzinom. Ta solidarność wywarła głęboki wpływ na społeczność i sprawiła, że wielu młodych ludzi innych wyznań zbliżyło się do Kościoła katolickiego.

Ludobójstwo z 1994 roku i wybór studiów

Rwanda nadal pozostaje naznaczona podziałami etnicznymi między Hutu i Tutsi, które doprowadziły do ludobójstwa Tutsi w 1994 roku. Wydarzenie to nadal wpływa na życie społeczne i duchowe kraju.

Z tego powodu Pasteur zdecydował się studiować etykę i antropologię: «naród rwandyjski nadal potrzebuje na nowo odkryć wartość człowieka i sens jego istnienia».

W diecezji Nyundo ludobójstwo miało szczególnie poważne skutki: oprócz tysięcy zamordowanych wiernych zginęło około trzydziestu księży. Odbudowa była powolna i trudna.

Dzięki staraniom ówczesnego biskupa odrestaurowano kościoły i prezbiteria oraz pobudzono powołania. Obecnie diecezja liczy około 120 księży obsługujących 30 parafii.

Estudiantes y religiosas en un centro educativo católico de la diócesis de Nyundo, en Ruanda, junto a sacerdotes.
Uczniowie, zakonnice i księża w placówce edukacyjnej, gdzie kształcenie ludzkie i chrześcijańskie stanowi istotną część misji duszpasterskiej.

Brak trenerów i potrzeba wsparcia

Jednak po ludobójstwie wielu księży zostało skierowanych w pierwszej kolejności do parafii znajdujących się w potrzebie, co ograniczyło możliwość wysłania niektórych z nich na studia wyższe. Zmniejszyło to liczbę wykładowców dostępnych w seminariach duchownych i innych służbach diecezjalnych wymagających przygotowania akademickiego.

Obecnie diecezja dysponuje bardzo niewielką liczbą stałych formatorów. Dlatego też istnieje program ciągłego kształcenia księży, mający na celu dzielenie się wiedzą zdobytą przez tych, którzy mieli możliwość studiowania za granicą.

Biskup nadal stawia na formację kapłańską, ale zasoby są ograniczone. W tym kontekście wsparcie instytucji takich jak Fundacja CARF jest to niezwykle istotne.

Studia w Rzymie, aby lepiej służyć

Od 10 września 2025 r. Pasteur przebywa we Włoszech, na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. Traktuje ten etap jako szansę, która przyniesie korzyści nie tylko jemu samemu, ale także jego diecezji i krajowi.

Dziękuje biskupowi za zaufanie, uniwersytetowi za przyjęcie, a Fundacji CARF za otrzymane wsparcie, które jest bardzo cenne dla diecezji, która wciąż boryka się z konsekwencjami ludobójstwa i potrzebuje dobrze wykształconych księży, aby lepiej służyć swoim wiernym.


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


«Z Bogiem w centrum mojego życia nie traciłem nic, a zyskiwałem wszystko!»

Wszyscy księża tej wspólnoty otrzymują wsparcie Fundacji CARF na swoją formację w Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża. Szkolenie to jest skierowane do służba Bogu i Kościołowi. W szczególności Fabio jest zapisany na pierwszy rok studiów licencjackich z teologii, po ukończeniu dwuletnich studiów filozoficznych.

Jego historia zaczyna się na przedmieściach Rzymu, w parafii św. Rafała. To właśnie tam otrzymał przygotowanie do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego po chrzcie (spowiedź, komunia święta i bierzmowanie) i gdzie poznał Synów Krzyża, którzy służyli w parafii.

Przyjaźń i odkrycie żywej wiary w parafii

W tych latach uczestniczył w wielu inicjatywach dla młodzieży, należąc również do grupy nastolatków po bierzmowaniu. Z radością wspomina służbę jako animator w ośrodku letnim oraz doświadczenia braterskiej wspólnoty na obozach, zarówno letnich, jak i zimowych.

«Szczerze mówiąc, doświadczałem pewnego rodzaju bezinteresownej przyjaźni, która w porównaniu ze światem piłki nożnej – którą uprawiałem od dziecka – nie miała sobie równych. Chociaż jeszcze nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę, Pan już wzywał mnie do coraz większego zaangażowania się w życie księży i przyjaciół z parafii».

Oddalenie od Boga, złudzenie fałszywych przyjaźni i pustka

«Wraz z rozpoczęciem nauki w szkole średniej postanowiłem odejść, pragnąc spróbować wszystkich doświadczeń, jakie oferował świat, pod wpływem konfliktowej atmosfery panującej w dzielnicy i złego wyboru kierunku studiów».

Nigdy nie miał problemów w szkole, ale znalazł się w szkole daleko od domu, nie znając nikogo. Przez te lata był zagubiony, miał słabe wyniki w nauce i zachowywał się w sposób typowy dla chłopców z "peryferii", całkowicie wykluczając Boga ze swojego życia.

Fabio zdawał sobie sprawę, jak trudno jest znaleźć prawdziwych przyjaciół, prawdziwych towarzyszy życia. «Zdałem sobie jednak sprawę, że głębokie przyjaźnie, które wydawały mi się prawdziwe, były w rzeczywistości relacjami opartymi na wygodzie, jednorazowego użytku, i stopniowo uświadomiłem sobie, że jestem sam i nie mam celu w życiu. Nawet piłka nożna, która dawała mi tyle satysfakcji i radości, w końcu pozostawiła mnie pustym».

Opatrznościowe spotkanie, które przywróciło mnie do parafii i prawdziwej przyjaźni.

Punktem zwrotnym było spotkanie z jednym z księży z jego parafii w autobusie pod koniec drugiej klasy liceum. W bardzo prosty sposób zaprosił go do udziału w letnim obozie organizowanym przez oratorium, a on zgodził się, aby uciec od nudy.

To letnie centrum wywarło na nim głębokie wrażenie: zrozumiał, że prawdziwe przyjaźnie, których szukał i nie mógł znaleźć w świecie, były właśnie tam, w oratorium. Od tego momentu natychmiast zbliżył się do parafii i wszystkiego, co ona oferowała.

«Zdałem sobie sprawę, że powodem tych głębokich przyjaźni nie była podobieństwo charakterów ani sympatię, ale to, że wszyscy zostaliśmy wychowani tak, aby stawiać Boga w centrum, przekształcając pod przewodnictwem księży naszą przyjaźń w prawdziwą komunię. Nauczyłem się, że stawiając Boga w centrum mojego życia, nie tracę nic, a wręcz przeciwnie – zyskuję wszystko! Doświadczyłem radości i prawdy Ewangelii.

Seminarzyści: radość, która rozbudziła pytania dotyczące powołania

W tym czasie poznał również seminarzystów ze wspólnoty Casa de María, którzy pomagali w ośrodku letnim. Ich świadectwo życia i braterska przyjaźń, nawet wobec osób, które widzieli po raz pierwszy, tak jak on, wywarły na nim głębokie wrażenie. Zaczął zastanawiać się nad nimi, nad ich radością i szczęściem. Coś w Fabio się poruszyło, ale nadal nie rozumiał jasno, czego Pan od niego oczekuje. Po prostu podążał za nimi i czekał na jakiś znak.

Sacerdotes al servicio de Dios y la Iglesia.

Medjugorje: od wątpliwości i sceptycyzmu do odnowionej i żywej wiary

Kolejnym decydującym momentem była pielgrzymka do Medziugorja wraz z grupą młodzieży z parafii. Przed wyjazdem miał wiele wątpliwości, nawet co do działania Ducha Świętego w tym miejscu; można powiedzieć, że był dość sceptyczny. Pamięta, że podczas podróży mieli chwilę modlitwy i wyraźnie poprosił Matkę Bożą, aby usunęła z jego serca liczne wątpliwości i pomogła mu odpowiedzieć na nurtujące go pytania, zwłaszcza dotyczące jego powołania.

«Pierwszego dnia, podczas wprowadzenia do tego miejsca, po raz pierwszy usłyszeliśmy zaproszenie, aby poważnie zastanowić się nad tym, czego Pan oczekuje od naszego życia. Było to dla mnie pierwsze silne wrażenie».

Poświęcić swoje życie Maryi: zaufać żywej i obecnej Matce

Mógłbym opowiedzieć wiele historii z tej pielgrzymki, ale największe wrażenie wywarło na nim odnowienie wiary, które otrzymał od Matki Bożej, zwłaszcza podczas modlitwy na górze objawień. To właśnie tam doświadczył matczynej miłości Maryi jako żywej osoby i postanowił powierzyć jej swoje życie.

«Po tym doświadczeniu poprosiłem o możliwość zbliżenia się do grupy osób poświęconych Niepokalanej w naszej wspólnocie, rozpoczynając wraz z innymi młodymi ludźmi drogę przygotowań, która zakończyła się moim poświęceniem i wstąpieniem do grupy modlitewnej 11 sierpnia 2023 roku».

Dzień, w którym Bóg przemówił: wyraźne powołanie do kapłaństwa podczas adoracji

W międzyczasie rozpoczął studia na kierunku inżynieria lądowa. Chociaż nie wykluczał możliwości zostania księdzem, nie rozważał tego poważnie. Odczuwał opór, strach. Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło. Była sobota, 22 października 2022 r., święto Święty Jan Paweł II. Przeszedł Pan lato pełne wątpliwości, czując, że coś ważnego jest w grze, ale nie mając odwagi zapytać Pana o to.

«Tego dnia, podczas adoracji eucharystycznej, wyraźnie poczułem powołanie do kapłaństwa. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było zadzwonienie do don Stefano, księdza, który odegrał kluczową rolę w moim powrocie do parafii. Opowiedziałem mu wszystko, że chcę odpowiedzieć na to powołanie i również zostać Synem Krzyża, tak jak księża z mojej parafii».

Droga formacji, wdzięczności i odkrywania na Uniwersytecie Świętego Krzyża

Od października 2022 roku rozpoczęła się droga formacja kapłańska, która trwa do dziś i obejmuje studia na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża. «Jestem głęboko wdzięczny nie tylko za studia, ale także za wyjątkowych ludzi, których poznałem: profesorów, studentów, pracowników administracyjnych i wielu innych. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak głębokiej więzi między studentami a uczelnią, jak na Uniwersytecie Świętego Krzyża».

Dziękujcie za świadków, których Bóg postawił na Państwa drodze.

«Na koniec pragnie podziękować Panu za wielu świadków, których umieścił w jego życiu: rodzinę, która nigdy nie sprzeciwiła się jego decyzji o wstąpieniu do seminarium; Synów Krzyża, którzy byli dla niego prawdziwym przykładem kapłaństwa, poświęcenia i miłości do Matki Bożej; oraz braci, z którymi dzieli tę formacyjną drogę, którzy byli dla niego wzorem w okresie dorastania i nadal nim są. «Naprawdę, wraz z nimi i w nich odkrywam działanie i miłość Pana».

Na koniec chciałbym szczególnie podziękować darczyńcom Fundacji CARF, dzięki którym ta droga formacyjna jest możliwa. «Mam nadzieję, że będę mógł odwdzięczyć się za Państwa hojność swoim życiem, modlitwą i służbą dla Kościoła».


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


Arthur Cesar: «Poczułem spokój, który potwierdził, że to Bóg mnie wzywa».»

Arthur, 25-letni seminarzysta z Brazylii, przeżywa intensywne doświadczenie integralnej formacji na swojej drodze do kapłaństwa. Dzięki pomocy dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF jest Państwo na trzecim roku studiów Licencjat z teologii Uniwersytetu w Nawarrze, jako istotną część Państwa formacja kapłańska. Ponadto od półtora roku mieszka w międzynarodowym seminarium Bidasoa. Jego historia powołania rozpoczęła się w parafii, do której uczęszczał w dzieciństwie, a następnie dojrzała do całkowitego oddania się kapłaństwu.

Życie naznaczone wiarą i służbą od dzieciństwa

Dorastał w głęboko katolickiej rodzinie: jego rodzice i babcia byli zaangażowani w życie parafii i to oni cierpliwie zachęcali go do podjęcia pierwszych kroków w Kościele. Chociaż na początku trudno mu było uczestniczyć w uroczystościach i zajęciach, życie rodzinne kształtowało jego wiarę.

Muzyka stała się Państwa pierwszym pomostem łączącym Państwa ze społecznością. W wieku dziesięciu lat zaczęli Państwo uczyć się gry na gitarze, a między 12 a 19 rokiem życia byli Państwo członkami chóru parafialnego. To hobby pomogło Państwu służąc KościołowiW weekendy studiował i pomagał w parafii, podobnie jak większość młodych ludzi z jego otoczenia.

Wpływ rodziny

Arthur z wzruszeniem wspomina swoją młodszą siostrę i dziękuje za jej wiarę. Widząc, jak z radością służy innym i czuje powołanie, przepełnia go wdzięczność i nadzieja.

Powołanie do kapłaństwa: dwa momenty, które zmieniły wszystko

Według niego, dwa wydarzenia wywarły głęboki wpływ na Państwa życie. powołanie kapłańskie. Pierwszym z nich było bierzmowanie w wieku 17 lat. Sakrament ten przemienił jego wnętrze: po raz pierwszy zrozumiał, co oznacza przynależność do Chrystusa i poczuł potrzebę głoszenia radości wiary. Wraz z kilkoma przyjaciółmi założył grupę młodzieżową i oddali się do dyspozycji proboszcza.

Drugim momentem były rekolekcje młodzieżowe w czerwcu 2018 roku. Przyjechał tam przekonany, że jego przyszłością będzie kariera cywilna i rodzina, ale w niedzielę wyjechał zdecydowany wstąpić do seminarium: «głębokie doświadczenie wewnętrzne, prawdziwe spotkanie, podczas którego Bóg przemawia do serca i daje niepowtarzalny spokój, który potwierdzał mi, że to On mnie wzywa».

Po sześciu miesiącach towarzyszenia parafii i roku spędzonym w grupie powołaniowej swojej archidiecezji, w lutym 2020 roku został zaproszony do seminarium São José. Od tego czasu zmienia swoje życie: częściej przystępuje do sakramentów (spowiedź i codzienna msza), korzysta z kierownictwa duchowego i nieustannie poświęca się formacji księży.

Doświadczenie rekolekcji

Opisuje Pan swoje wycofanie się jako punkt zwrotny: nie była to przelotna intuicja, ale spokojna pewność, która skłoniła Pana do całkowitego oddania się służbie.

Ewangelizacja w różnych kontekstach: od Rio do Hiszpanii

Archidiecezja São Sebastião w Rio de Janeiro jest ogromna i zróżnicowana: obejmuje około 4700 km², liczy ponad 750 księży i około 298 parafii. Ewangelizacja w tym regionie oznacza dla osób zaangażowanych w tę działalność konieczność zmierzenia się z bardzo różnorodnymi realiami – od obszarów wiejskich po fawele i zamożne dzielnice – oraz z wyzwaniem: znaczna część ludności nie jest praktykującymi katolikami.

Arthur podkreśla rolę kardynała Orani João jako promotora jedności i inicjatyw zbliżających Kościół do profesjonalistów i nauczycieli. Mimo to sekularyzm dotyka szczególnie młodych ludzi: «świadectwo tak wielu zaangażowanych katolików jest jak latarnia, która stopniowo rozjaśnia ulice naszego miasta».

Rformación sacerdotal seminarista sacerdote Arthur brasil
Arthur Cesar, seminarzysta z archidiecezji São Sebastião w Rio de Janeiro.

Dla niego ewangelizacja w zsekularyzowanym kontekście przechodzi najpierw przez świadectwo życia: «Bardziej niż słowa przekonuje życie przemienione przez Chrystusa. Świat nie potrzebuje rozwodnionych wersji Kościoła; potrzebuje autentyczności: solidnej doktryny, jasnej moralności, godnego kultu i języka zrozumiałego dla wszystkich ludzi».

Dzisiejszy ksiądz

Państwa zdaniem ksiądz XXI wieku musi wytrwać w prawym i cnotliwym życiu. «Ludzie nie szukają organizatorów wydarzeń, ale bliskości, sakramentów i formacji. Pierwszym powołaniem kapłana jest świętość; bycie przykładem i towarzyszem w poszukiwaniu Chrystusa» – twierdzi.

Podczas studiów w Hiszpanii Arthur zaobserwował godną podziwu pobożność ludową. Na przykład podczas procesji wielkanocnych, choć czasami pozbawionych duchowego sensu: «Jestem pod wrażeniem ich piękna, ale boli mnie, gdy udział w nich ma charakter wyłącznie kulturowy i nie idzie w parze z uczestnictwem w niedzielnej mszy wielkanocnej».

Pochodzący z żywej i złożonej archidiecezji Arthur z nadzieją patrzy na misję Kościoła: prosi o wytrwałych i świętych księży, gotowych oddać życie, aby przybliżyć każde serce do Chrystusa. Jego świadectwo – poparte wykształceniem na Uniwersytecie w Nawarrze i pomocą Fundacja CARF– jest przykładem wierności i służby.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Powołanie kapłańskie Juana Sebastiana

Juan Sebastian Miranda (1997) jest argentyńskim seminarzystą z diecezji San Roque. Ze wzruszeniem wyjaśnia, że jego powołaniem jest "...powołanie do Kościoła".niezasłużony dar".Historia, którą Bóg napisał poprzez prostych ludzi, którzy nieświadomie doprowadzili Go do Siebie.

Studiuje na trzecim roku Licencjat z teologii na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry i już drugi rok przebywa w międzynarodowym seminarium duchownym. Bidasoagdzie kontynuuje ścieżkę, którą wyznaczył mu Pan.

Powołanie starszego brata

Juan jest najstarszym z sześciorga rodzeństwa. Wie, co to znaczy dzielić się i dawać. Dorastał w rodzina Katolicy, choć przez wiele lat nie praktykowali.

"Od jakiegoś czasu, dzięki łasce Bożej, widzę, jak mój rodzina znów zaczęła uczęszczać na niedzielną mszę", mówi z entuzjazmem.

Juan studiował wychowanie fizyczne. "Pośród gorączkowego tempa studiów odczuwał również niepokój związany z powołaniem do kapłaństwa.

Juan Sebastián (po prawej stronie zdjęcia), w parafii San Roque.

Ten seminarzysta wspomina konkretny moment, który wyznaczył punkt zwrotny w jego powołaniu. "To był ostatni dzień nowenna do Niepokalanego Poczęciapatrona mojej parafii. W tamtych czasach kaznodzieja wygłaszał krótkie rozważanie przed mszą świętą i prosił nas o przyniesienie Biblii.

Tego popołudnia przyjechałem zniechęcony, bez żadnych chęci i pojechałem tylko dlatego, że byłem liderem grupy młodzieżowej. Siedziałem w ostatniej ławce, na uboczu, z moją Biblią po jednej stronie, słuchając kazań w tle, nie zwracając na nie zbytniej uwagi" - mówi.

Nagle odezwał się w nim wewnętrzny głos: "Proszę otworzyć Łk 5,10".. John zignorował to, ale powtórzył jeszcze raz: "Proszę otworzyć Łk 5,10".. Ponownie pozwolił mu odejść. Za trzecim razem, gdy usłyszał ten ponaglający go głos, nie mógł się powstrzymać od otwarcia Nowego Testamentu i przeczytania tego fragmentu.

Łukasza 5,10 to werset biblijny, w którym Jezus zwraca się do Szymona Piotra po cudownym połowie ryb i mówi mu: "Nie bój się, odtąd będziesz rybakiem ludzi". 

Juan Sebastián wspomina, że w tamtym czasie żył z wątpliwościami, czy Pan powołuje go do bycia księdzem. Ale tego dnia, wraz z tymi słowami, wszystko stało się jasne. Ten werset rozjaśnił wszystko. Czuł, że Bóg potwierdza mu, czego od niego chce. "Od tego czasu moje życie jest próbą, niedoskonałą, ale szczerą, odpowiedzi na to wezwanie i wypełnienia Jego woli". będzie".

Juan Sebastian en el camino de su vocación como sacerdote

Być księdzem, którego oczekuje świat

Na tej drodze do kapłaństwa bardzo jasno widzi, czego potrzebuje dzisiejszy świat, a są to kapłani, którzy głęboko identyfikować się z Chrystusem.

"Modlitwa i bliskość z Bogiem nie mogą być zaniedbywane. Tylko serce zakorzenione w tej relacji może odpowiedzieć na potrzeby społeczeństwa i ludzi. aby poprowadzić ją ścieżką nadziei".podkreśla Juan Sebastián.

I tak, ten seminarzysta nadal idzie, ze swoimi ograniczeniami (jak każdy z nas), ale z pewnością, że Bóg pisze swoją historię. "Każdego dnia proszę Go, aby pomógł mi być wiernym, aby w mojej słabości objawiła się Jego siła" - dodaje.

Wyzwania stojące przed jego diecezją w San Roque

Juan szkoli się w Hiszpanii przed powrotem do swojej diecezji w San Roque, bardzo dużym okręgu z 24 parafiami, z których każda obejmuje duże obszary wiejskie i liczne wspólnoty.

"Moja parafia obsługuje około 25 000 mieszkańców oraz dziesięć wspólnot wiejskich i ma tylko jednego księdza".. W sumie diecezja liczy ponad 500 000 wiernych, którym służy 41 kapłanów diecezjalnych, misyjnych i zakonnych.

Z tego powodu formacja kapłańska jest niezbędne, nie tylko po to, by stawić czoła innemu wyzwaniu, które pojawia się w Państwa regionie: wzrostowi protestantyzmu.

"Jednym z naszych wielkich wyzwań jest dotarcie do miejsc, w których nie mogą odprawiać codziennej Mszy Świętej z powodu braku kapłanów. Ponadto, jest to również bardzo ważne, aby towarzyszyć młodym ludziom, którzy w społeczeństwie naznaczonym indywidualizmStarają się wypełnić swoją egzystencjalną pustkę sieciami społecznościowymi i ciągłą potrzebą bycia widzianym, bez znalezienia głębszego sensu życia", wyraża zaniepokojenie.

Juan Sebastián pozuje z przyjaciółmi po odprawieniu mszy świętej.

Ewangelizacja w zsekularyzowanym społeczeństwie

Dla Juana Sebastiána dominujący w społeczeństwie indywidualizm jest problemem, który wymaga zmiany paradygmatu. W tej zmianie ważne jest, aby chrześcijanie pokazali światu, że nie są powołani do życia w izolacji, ale wyjść na spotkanie z drugim.

"W społeczeństwie, które oddala się od Boga i dostosowuje prawdę do własnej wygody - czasami z powodu ignorancji - bliskie i wspólnotowe świadectwo jest bardziej potrzebne niż kiedykolwiek" - mówi.

Podczas lat spędzonych w Hiszpanii uderzył go fakt, że ogólnie ludzie są dość religijni, zwłaszcza osoby starsze. Zaobserwował, że doceniają oni tradycje, takie jak procesje z okazji Wielkanoc.

seminario internacional bidasoa formación sacerdotes

Rodzina Bidasoa

Juan jest w Bidasoamiędzynarodowe seminarium w Pampelunie. "Jest to miejsce, w którym spotyka się ogólnoświatowa rodzina, gdzie można poznać innych braci, którzy podzielają tę samą wiarę, to samo szaleństwo pragnienia służenia Panu poprzez powołanie do kapłaństwa.

"Myślę, że byłoby miło, gdyby że ta sama pasja Wielkiego Tygodnia powinna być również przeżywana w Eucharystii, w spowiedzi i w sakramentach. W moim kraju nie mamy takiej samej ekspresji kulturowej, więc dla mnie było to coś nowego i wzbogacającego", podsumowuje Juan Sebastián, mając nadzieję, że wróci do Argentyny z siłą i entuzjazmem.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Pytania i odpowiedzi dotyczące księży

Jakie są cztery powołania Kościoła katolickiego?

Każdy ma wyjątkowe powołanie do świętości. Są one jednak rozróżniane:

Małżeństwo: święte powołanie, w którym mężczyzna i kobieta zobowiązują się żyć razem w nierozerwalnej więzi, otwarci na życie i wychowanie dzieci, dążąc do wzajemnego uświęcenia siebie i swojej rodziny.

Kapłaństwo: powołuje mężczyzn, aby służyli Kościołowi jako wyświęceni ministrowie (biskupi, kapłani i diakoni). Kapłani poświęcają się głoszeniu Ewangelii, udzielaniu sakramentów i opiece duszpasterskiej nad wspólnotą.

Życie konsekrowane: wezwanie skierowane do mężczyzn i kobiet, aby poświęcili swoje życie Bogu poprzez śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, żyjąc we wspólnocie. Obejmuje to zakonnice, mnichów, zakonników, braci i siostry z różnych zakonów i zgromadzeń.

Życie w celibacie: Powołanie osób, które nie wstępując do zakonu ani nie zawierając małżeństwa, poświęcają się służbie Bogu i Kościołowi poprzez pracę zawodową, służbę innym i życie modlitwy, dążąc do świętości w swoim szczególnym stanie życia.

Jakie jest powołanie księdza?

Zgodnie z katechezą papieża Franciszka, "sakrament święceń obejmuje trzy stopnie: episkopat, prezbiterat i diakonat.

Ten, kto przyjmuje ten sakrament, wypełnia misję powierzoną przez Jezusa Jego Apostołom i przedłuża w czasie Jego obecność i działanie jako jedynego prawdziwego Nauczyciela i Pasterza. Co to konkretnie oznacza w życiu tych, którzy otrzymują święcenia? Ci, którzy zostali wyświęceni, stają na czele wspólnoty jako słudzy, tak jak czynił to i nauczał Jezus.

Sakrament pomaga im również kochać Kościół z pasją, poświęcając całą swoją istotę i miłość wspólnocie, której nie powinni uważać za swoją własność, ale za własność Pana.

Wreszcie, muszą starać się ożywić dar otrzymany w sakramencie, udzielony przez modlitwę i nałożenie rąk. Kiedy posługa święceń nie jest karmiona modlitwą, słuchaniem Słowa, codzienną celebracją Eucharystii i częstym przyjmowaniem sakramentu pokuty, traci się autentyczne poczucie własnej służby i radość płynącą z głębokiej komunii z Panem".

Ile lat musi studiować seminarzysta, aby zostać księdzem?

Czas formacji seminarzysty do kapłaństwa jest długim i rygorystycznym procesem, który zazwyczaj trwa od 6 do 8 lat, w zależności od seminarium i diecezji. Okres ten nie koncentruje się wyłącznie na studiach akademickich, ale na integralnej formacji, która obejmuje kilka wymiarów: ludzki, duchowy, intelektualny i duszpasterski.

Jakie cechy powinien posiadać ksiądz?

Najlepiej będzie, jeśli nowo wyświęcony ksiądz odpowie: "Myślę, że byłoby najlepiej dla ksiądz być normalną osobą. Mam na myśli charakter i mentalność. Co więcej, misja, którą mamy, wymaga od nas, abyśmy byli ludźmi o nadprzyrodzonym spojrzeniu, z silnym życiem w relacji z Bogiem. A jednocześnie bardzo ludzkimi, bliskimi, aby odnosić się do wszelkiego rodzaju ludzi, którzy potrzebują bardziej intensywnego kontaktu z Bogiem. Chciałbym być pobożnym księdzem, radosnym, optymistycznym, hojnym, dostępnym dla wszystkich ludzi i wszystkich potrzeb. Wydaje mi się, że są to aspekty, które ludzie szczególnie cenią w papieżu Franciszku.

Eliasz, powołanie kapłańskie dla Tanzanii

Elias Emmanuel Mniko ma 22 lata. i spojrzeniem, które przekazuje spokój i przekonanie. Urodził się w regionie Mwanza, północna Tanzanianad brzegiem Jeziora Wiktorii. Dorastała w domu pełnym harmonii i wiary, gdzie jej ojciec Emmanuel i matka Miluga z miłością wychowywali czwórkę swoich dzieci.

Powołanie, które Pan włożył w jego serce

Od szkoły średniej zaczął odczuwać głębokie pragnienie: zostać księdzem. Nie potrafił tego do końca wyjaśnić, ale coś w jego wnętrzu rozpalało się za każdym razem, gdy widział księży w szkole: oddanych, spokojnych i bliskich. Fascynowali go seminarzyści w swoich białych sutannach, eleganccy i dyskretni. "To było pragnienie, które Pan włożył w moje serce" - mówi teraz z prostotą.

Chociaż nie wstąpił do niższego seminarium, Elias nie zniechęcił się. Spędził rok formacji w domu powołaniowym. Święty Jan Paweł IIw swojej rodzinnej diecezji. Tam, w ciszy modlitwy i radości służby, dojrzewało jego powołanie. Zrozumiał, że w Tanzanii bycie księdzem to nie tylko wybór życiowy: to pilna konieczność..

Społeczność rośnie, a księży jest niewielu.

Diecezja Mwanza, do której należy Elias, stoi przed poważnymi wyzwaniami. Chociaż katolicy stanowią około 30,% populacji - około 1,2 miliona ludzi - brakuje księży, a społeczności szybko się rozrastają. W wielu wioskach msza odprawiana jest tylko raz w miesiącu, a niektórzy wierni pokonują ponad 10 kilometrów, aby w niej uczestniczyć. Powołania kapłańskie są błogosławieństwem upragnionym z nadzieją i wiarą przez wszystkich ludzi.

Mimo wszystko Kościół w Mwanzie żyje. Wierni są entuzjastyczni, młodzi ludzie są dumni ze swojej wiary, a diecezja ciężko pracuje, aby promować projekty edukacyjne i zdrowotne. Kościół prowadzi wiele szkół i szpitali. Tam, pośród prostoty i czasami niepewności, nadzieja jest zasiewana każdego dnia.

"Przeżywam wspaniałe doświadczenie".

Elias obecnie mieszka w Międzynarodowe seminarium Bidasoaw Pampelunie. Ukończył pierwszy rok studiów Filozofia Jego twarz wyraża zdumienie i wdzięczność. "Przeżywam wspaniałe i braterskie doświadczenie", mówi. Jest podekscytowany możliwością dzielenia codziennego życia z seminarzystami ze wszystkich kontynentów, uczenia się od wychowawców i poznawania innych kultur.

Elías Mniko vestido con sotana de sacertoda en un pueblo de Tanzania durante su formación

Europa uczy mnie wielu rzeczy" - mówi. Europejczycy są bardzo kochający. Ale myślę też, że wy, Europejczycy, możecie nauczyć się od nas, Afrykanów, jak ważne jest życie rodzinne.

Życie kapłana wymaga poświęceń

Eliasz mówi spokojnie, ale każde jego słowo jest naładowane wewnętrznym ogniem. Wie, że życie kapłańskie wymaga poświęceń. Wie, że kiedy wróci do Tanzanii, czeka go wymagająca misja: troska o wiele dusz, towarzyszenie rozproszonym wspólnotom, pocieszanie cierpiących i bycie żywą obecnością Pana. Chrystus pośród swego ludu.

Czasami myśli o swojej rodzinie, swojej ziemi, radosnych pieśniach podczas Mszy św. i mielonej kukurydzy, która towarzyszy prawie każdemu posiłkowi. Wspomina również swoich przyjaciół, katechistów w swojej parafii i biskupa, który zachęcał go, aby nie bał się powiedzieć Bogu "tak".

Życie w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa wydaje mu się darem. Jest czas na modlitwę, naukę, sport, służbę, a także imprezowanie. "Tutaj uczymy się być braćmi", wyjaśnia. Choć na początku trudno było mu się przystosować - zimno Nawarry, język, jedzenie - dziś czuje się jak w domu. Jego hiszpański poprawia się z dnia na dzień, a kiedy się uśmiecha, jest to afrykańskie ciepło.

"Młodzi ludzie w Tanzanii mają wiele nadziei".

Elias nie jest naiwny. Zna problemy Kościoła, zarówno w Europie, jak i w Afryce. W jego kraju, oprócz braku księży, istnieją wyzwania społeczne: ubóstwo, brak dostępu do edukacji na obszarach wiejskich i ryzyko synkretyzmu religijnego. Ale wie też, że istnieje ogień, który nie zgaśnie. "Młodzi ludzie w Tanzanii mają wiele nadziei. Wiedzą, że są przyszłość Kościoła. Dlatego chcą być dobrze wyszkoleni, służyć z radością i w razie potrzeby oddać życie.

Mwanza, jego diecezja, była świadkiem narodzin powołań takich jak jego. Lokalne seminarium duchowne nie jest w stanie wyszkolić wszystkich kandydatów, więc diecezja wysyła niektórych, takich jak Elias, do ośrodków szkoleniowych poza granicami kraju. Jest to odważna inwestycja w nadziei, że ci młodzi mężczyźni ponownie przyniosą owoce.

Powrót do domu, aby służyć

Elias patrzy w przyszłość bez obaw. "Chcę wrócić do mojego kraju i służyć mojemu ludowi. Chcę być dobrym pasterzem, jak Jezus. A jeśli będę mógł, chcę też pomóc innym młodym ludziom usłyszeć głos Boga". Mówi to ze spokojem, który porusza, ponieważ nie ma nic silniejszego niż serce, które daje siebie.

Jego historia, podobnie jak historia wielu afrykańskich seminarzystów, jest pieśnią nadziei dla całego Kościoła. W świecie, w którym wiara czasami wydaje się zanikać, głosy takie jak jego przypominają nam, że Ewangelia żyje, siejąc na żyznych ziemiach takich jak Tanzania.


Marta SantínDziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.