Z Ugandy do Pampeluny jako seminarzysta: historia pokonywania przeciwności losu

Timothy Katende, 28-letni seminarzysta z Ugandy, studiuje na piątym roku studiów licencjackich z teologii na Uniwersytecie w Ugandzie. Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry. Jako dziecko został osierocony i był wychowywany przez swoich wujków i ciotki: «dalsza rodzina jest kluczowa w moim kraju». Jest pierwszym członkiem swojej diecezji Kiyinda-Mityana, który przyjechał do Hiszpanii, aby studiować teologię.

Gdy Tymoteusz rozpakowuje swoją teraźniejszość i swoją przyszłość, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, przez co został oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana.

Timothy, osierocony seminarzysta, dorastał ze swoimi kuzynami.

"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.

Dla Tymoteusza, rola rodziny jest bardzo ważna ponieważ tam właśnie uczy się wartości moralnych i społecznych: szacunku dla innych, odpowiedzialności i dbałości o praktyki kulturowe i religijne. "Rodzina jest miejscem, w którym człowiek powinien czuć się najbardziej kochany, szanowany i wspierany. W rodzinie człowiek uczy się i poznaje swoją odpowiedzialność i obowiązki", wyjaśnia.

seminarista uganda familia timothy

W wieku trzynastu lat wstąpił do niższego seminarium duchownego.

Od najmłodszych lat pracował w parafii jako ministrant, organizował chór i przekazywał społeczności ogłoszenia księdza.

"Po egzaminie państwowym kończącym szkołę podstawową, gdy miałem 13 lat, proboszcz powiedział mi o niższym seminarium, które szuka młodych chłopców i zapytał, czy chciałbym tam pójść: byłem zachwycony" - opowiada.

Pokonanie dostępu było jednym krokiem, ale opłacenie studiów i materiałów było jeszcze trudniejsze. Ksiądz proboszcz wyjaśnił sytuację podczas niedzielnej uroczystości, a sąsiedzi wyszli, aby mu pomóc. To był początek drogi, którą kontynuował po ukończeniu sześciu kursów i wstąpieniu do Wyższego Seminarium Duchownego (Alokolum Major Seminary) w Gulu.

«Rodzina jest miejscem, w którym powinni Państwo czuć się najbardziej kochani, szanowani i wspierani. W rodzinie uczy się i poznaje obowiązki».

Rozpakowując jego teraźniejszość i przyszłość, Timothy, wizualizuje drogę, którą przebył. Zaledwie miesiąc po urodzeniu stracił matkę, a w wieku siedmiu lat ojca, co oznaczało, że musiał zostać oddzielony od brata i wychowywany przez krewnych w Maddu, wiosce w diecezji Kiyinda-Mityana (Uganda).

"Dorastanie z moimi wujkami i czterema kuzynami, którzy byli w tym samym wieku co ja, bardzo mi pomogło. Ponadto w wiosce panowała dobra rodzinna atmosfera i miałem wielu przyjaciół, z którymi grałem w piłkę i chodziłem do szkoły podstawowej. Ciocia i wujek bardzo mnie wspierali tym, co mieli, dali mi dużo miłości i poświęcenia. Nigdy nie straciłem kontaktu z bratem", mówi.

Wolność i posłuszeństwo w nauce

"Kiedy skończyłam, zaproponowano mi stypendium na studiowanie filologii francuskiej: lubiłam prawo i języki.... Ale już wtedy wiedziałem, że chcę zostać księdzem, Chciałam podążać drogą, którą wybrał dla mnie Bóg. I tak się stało, że kontynuował naukę przez trzy lata filozofii, kolejny rok pracy duszpasterskiej w parafii i kolejny rok teologii w seminarium w Kinyamasika. Był tam, gdy wezwano go do przybycia do Pampeluny.

"Kiedy powiedziano mi, że mój biskup, biskup Joseph Antony Zziwa z diecezji Kiyinda-Mityana chce ze mną rozmawiać, trochę się zmartwiłam. Ale potem obawy się rozwiały.  Zapytał mnie, czy chcę przyjechać do Pampeluny na studia. Powiedziałam mu, że jeśli pojawi się taka możliwość, to jestem gotowa. Zrobiłem to dobrowolnie i posłusznie.

Pierwszy członek jego diecezji, który przyjechał do Hiszpanii

W ten sposób Timothy Katende rozpoczął swoją hiszpańską przygodę, stając się pierwszym członkiem swojej diecezji, który przybył do Hiszpanii, aby szkolić się w teologii, ponieważ zwykle podróżują do Włoch lub Stanów Zjednoczonych.

Początkowe obawy przed wejściem w nieznaną kulturę i obcy język, jak również "obawy o zaufanie biskupa i odpowiedzialność za dobre wykonanie", zostały przezwyciężone przez entuzjazm.

Opowiadanie mojej historii

"Wielu z nas znajduje się w tej samej sytuacji, więc uczymy się i pomagamy sobie nawzajem. Ta sytuacja sprawiła, że dojrzałem", wyjaśnia Timothy, który ma nadzieję wykorzystać swoje doświadczenie w przyszłości. "

Odkąd przybył w lipcu 2017 r., aby uczyć się hiszpańskiego, mieszka w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa, a w tym roku studiuje na piątym roku i kończy I cykl studiów teologicznych na Wydziałach Kościelnych Uniwersytetu Nawarry dzięki dobroczyńcom i przyjaciołom Fundacji CARF.

«Przekazanie tego, czego się nauczyłem w służbie mojej diecezji, jest sposobem podziękowania zarówno formatorom, których miałem, jak i dobroczyńcom, którzy pozwolili mi formować się początkowo w Ugandzie, a teraz w Pampelunie. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy wspierają mnie w tej podróży.

Jego diecezja, Kiyinda-Mityana, znajduje się w centralnym regionie Ugandy, w kościelnej prowincji Kampala. «Jest to diecezja wiejska. Wiele dzieci nie ma możliwości chodzenia do szkoły, a czasami te, którym udaje się ukończyć szkołę podstawową, nie idą daleko w nauce z powodu problemów finansowych» - mówi.

Dlatego jest jasne, że po powrocie chce szukać «powołań, opowiadając moje świadectwo i wyjaśniając, że odpowiedzialność musi spoczywać na całej parafii: jest wiele rodzin chętnych do pomocy innym, a Kościół potrzebuje powołań».

Timothy wyjaśnia, że w większości szkół brakuje niezbędnych zasobów, takich jak dostęp do wody, krzeseł lub tablic w klasach, elektryczności itp. Niektóre szkoły nie mają nawet dachów.

W jego diecezji 40 % ludności to katolicy., chociaż większość to chrześcijanie protestanccy. Ale jest to przede wszystkim chrześcijaństwo. Islam jednak coraz bardziej się rozwija. Ale teraz populacja muzułmanów rośnie coraz bardziej.

Obecna niepewność dotyczy również jego przyszłych święceń kapłańskich, ale Timothy wie, co chciałby robić po ukończeniu studiów: «Moim marzeniem jest powrót do parafii w moim kraju i oprócz pracy księdza, chciałbym wspierać parafian w ich pracy. powołania. Szczególnie w moim przypadku byłem w stanie studiować dzięki dobroczyńcom i widziałem wielu, którzy nie byli w stanie kontynuować nauki z powodu braku środków.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Dlaczego zalecamy słuchanie 10 minut z Jezusem każdego dnia?

10 Minut z Jezusem (10mcJ) ma jeden cel: przynieść słuchaczom życie Chrystusa. Pokazać piękno życia Jezusa, Jego doktryny i cnót oraz służyć jako "głośnik", aby dotknąć ludzkich serc i przybliżyć ich do Boga.

Ponadto 10 minut z Jezusem zdecydowało, że darowizny przekazane za pośrednictwem kanału YouTube przyczynią się do stypendiów naukowych finansowanych przez Fundację CARF dla księży diecezjalnych, seminarzystów oraz zakonników i zakonnic, którzy służą Kościołowi na całym świecie.

Jak mogę przekazać darowiznę na YouTube? The Super dzięki

Niedawno YouTube aktywował możliwość wprowadzania darowizn za pomocą przycisku o nazwie Super dziękiktóra pozwala twórcom treści zarabiać i wchodzić w interakcje z użytkownikami, którzy chcą okazać im większe uznanie za ich treści niż proste Na przykład o Me gusta, które wszyscy znamy.

W każdym 10-minutowym filmie z Jezusem pojawi się przycisk z podziękowaniem. Kliknięcie go otwiera opcję przekazania różnych kwot.

Czym jest 10 minut z Jezusem?

Ta zawartość, zwana 10 minut z Jezusem, są audio nagrane przez księży w celu pomocy w modlitwie. Projekt narodził się w 2018 r. z inicjatywy Marii Ferii, matki i nauczycielki. W związku ze zbliżającymi się wakacjami letnimi, Maria zaproponowała kapelanowi swojej szkoły nagrywanie krótkich rozmów duchowych, aby dzielić się nimi podczas wakacji z dziećmi i młodzieżą z jej otoczenia.

Za namową matki, Don José María García de Castro, ksiądz inkardynowany do Prałatury Opus Dei, zgodził się. Ustawił pierwsze audio, używając własnego telefonu komórkowego oraz prostego i przystępnego języka. 

Przy tej pierwszej okazji Don José María pomyślał o rozmowie o codziennych sprawach i o tym, jak przybliżyć Ewangelię do codziennego życia. W szczególności opowiedział o treści listu wysłanego do niego przez chłopca, który współpracował z zakonnicami Matki Teresy z Kalkuty w domu dziecka w Nairobi w Kenii. 

W liście młody człowiek opowiedział księdzu, między innymi, o jednym z momentów, które najbardziej naznaczyły go podczas pobytu w Afryce. Konkretnie, gdy Siostra Miłosierdzia poprosiła go o przytulenie dziecka, które nie chciało przestać płakać i zaprosiła go do okazania mu czułości.

Młody mężczyzna zamarł, ponieważ dziecko było rozpalone gorączką, ale słowa zakonnicy uspokoiły go. Zaczęła gruchać do małego, pieścić go, uśmiechać się do niego, dawać mu buziaki. Dziecko przestało kwilić i uśmiechnęło się. Kilka sekund później zasnął. Studentka zauważyła jednak, że dziecko nie oddycha i wezwała Siostrę Miłosierdzia, która potwierdziła jego śmierć. 

"Wiedziała, że dziecko umiera i patrząc mi w oczy powiedziała do mnie: umarło w twoich ramionach, a ty wyprzedziłeś o kilka sekund Miłość, którą Bóg da mu na wieczność", powiedział młody człowiek w liście, który zainspirował Don José Maríę do mówienia w tym pierwszym dźwięku o tym, jak każda osoba w swoim codziennym życiu może przyspieszyć to Niebo, unikając kłótni w domu, uśmiechając się do swoich bliskich lub będąc życzliwym dla innych. 

Dzieci Marii Ferii połączyły się z przesłaniem. Ksiądz nagrał drugie audio, trzecie, a potem wiele innych.

10 minut z Jezusem wciąż rosło

Don José María skontaktował się z innymi zaprzyjaźnionymi księżmi, aby przyłączyli się do tego ekscytującego projektu. W ten sposób powstała pierwsza grupa WhatsApp, a ludzie z całego świata zaczęli dołączać do tej inicjatywy jako słuchacze. Pod koniec lata 2018 roku tysiące ludzi codziennie otrzymywało te nagrania. Księża postanowili kontynuować nagrywanie 10-minutowych audycji aż do dziś.

Obecnie zespół 10 minut z Jezusem jest na całym świecie. Nie znają się nawzajem, łączy ich Internet i miłość do Jezusa Chrystusa.

Dziś 10 minut z Jezusem stało się zjawiskiem masowym. Wynika to z jego zdolności do dostosowywania się do potrzeb i stylu życia ludzi. Oferuje wygodny dostęp do duchowości i refleksji w zabieganym świecie. Dodaje ogromną różnorodność kanałów, aby zaspokoić potrzeby bardzo zróżnicowanej publiczności. I stał się cennym narzędziem dla tych, którzy chcą wzmocnić swoje życie duchowe w codziennym życiu.

"My, księża, mówimy bardzo dziwnie i nie chcemy w to popaść; tutaj mówimy jasno i tak, aby być zrozumianym".

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.
Mogą Państwo słuchać 10mcJ w kilku językach

10 minut z Jezusem ma Kanał YouTube, gdzie mają Państwo możliwość oglądania treści. Kanał ma ponad 147 000 subskrybentów i oferuje dostęp do wszystkich treści. Znajdą tu Państwo audycje przetłumaczone na język angielski, portugalski, francuski i niemiecki.

"Pomimo wszystkich trudności, świat ma 400.000 kapłanów, którzy uwielbiają Pana i są Mu oddani, służąc wszystkim duszom, niezależnie od ich wyznania. A czy jest lepszy sposób, aby pomóc w formacji kapłanów diecezjalnych i seminarzystów, a także zakonników i zakonnic, którzy są szkoleni na uniwersytetach wspieranych przez Fundację CARF?".

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.

Kanały, na których można odbierać lub słuchać 10 minut z Jezusem  

Mogą Państwo słuchać 10 minut z Jezusem na wielu różnych platformach i w różnych aplikacjach. 10mcJ ma dedykowaną aplikację, którą można pobrać na urządzenie Apple lub Android. Tam mogą Państwo bezpośrednio słuchać nagrań. Dzięki temu narzędziu 10 minut z Jezusem dostarcza na Państwa urządzenie ponad 700 nagrań audio, aktualizowanych codziennie i sklasyfikowanych według tematów, wieku, kapłanów oraz z linkami do innych treści związanych z medytacją dnia.

Aplikacja działa w tle, a dźwięków można słuchać przy wyłączonym ekranie lub podczas otwierania innych aplikacji. Ponadto oferuje różne możliwości, takie jak bezpłatny dostęp do codziennych nagrań audio i sugestie innych nagrań, które mogą Państwu pomóc. Pozwala również na wyszukiwanie medytacji w bazie danych. Zapewnia również dostęp do cytatów z Pisma Świętego, które towarzyszą każdej medytacji lub innego istotnego tekstu. 

Z drugiej strony posiada sekcję do robienia własnych notatek jako duchowy pamiętnik. Mogą Państwo również pobrać pliki audio na swoje urządzenie, aby słuchać ich offline.

Dostępne są również inne kanały, dzięki czemu nie przegapią Państwo 10 minut z Jezusem. Wybór platformy zależy od Państwa osobistych preferencji i używanego urządzenia.

"Zespół 10mcJ jest obecnie rozproszony po całym świecie. Nawet się nie znamy. Łączy nas Internet i miłość Jezusa Chrystusa. Księża i świeccy z USA, Meksyku, Anglii, Hiszpanii, Kolumbii, Kenii, Filipin tworzą zespół, który umożliwia dziesiątkom tysięcy ludzi na całym świecie spędzanie 10 minut dziennie na rozmowie z Jezusem za pośrednictwem WhatsApp, Spotify, Telegram, Instagram, YouTube, Ivoox, Apple Podcast, Google Podcast w pięciu językach". 

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.

Proszę znaleźć swój moment, pomyśleć o sobie jako o osobie, która jest z Nim i dać Mu szansę. grać.

Warto zauważyć, że promotorzy tej inicjatywy oferują również bezpośredni kontakt z kapłanami. Oznacza to, że każdy, kto chce skontaktować się z jednym z księży z zespołu 10 Minut z Jezusem, może to zrobić, wypełniając formularz na stronie internetowej. 


4 pytania dotyczące pochodzenia chrześcijańskiego kapłaństwa

Zanim przejdziemy głębiej, ważne jest, aby zrozumieć główną ideę: chrześcijańskie kapłaństwo nie wyłania się jako struktura stworzona przez Kościół, ale jako rzeczywiste uczestnictwo w jedynym kapłaństwie Chrystusa. Wszystko, co następuje w tym wpisie, wyjaśnia, w jaki sposób ta rzeczywistość została wyrażona i skonsolidowana od Apostołów do pierwszych posług.

Chrześcijańskie kapłaństwo nie narodziło się z ludzkiej instytucji, ale z jedynego Kapłana, Chrystusa, którego misja trwa nadal w pierwotnym Kościele i jego sługach.

Jak można wyjaśnić, że Jezus nigdy nie nazywał siebie kapłanem?

jest przede wszystkim pośrednikiem między Bogiem a ludzkością. Kimś, kto sprawia, że Bóg jest obecny wśród ludzi, a jednocześnie kimś, kto przynosi potrzeby wszystkich przed Boga i wstawia się za nimi. Jezus, który jest Bogiem i prawdziwym człowiekiem, jest najbardziej autentycznym kapłanem.

Wiedząc jednak, jaką drogę obrało kapłaństwo Izraelitów w jego czasach, ograniczając się do wykonywania ceremonii związanych ze składaniem ofiar ze zwierząt w Świątyni, ale z sercem zwykle bardziej skupionym na intrygach politycznych i żądzy osobistej władzy, nie jest zaskakujące, że Jezus nigdy nie przedstawił się jako kapłan.

Jego kapłaństwo nie przypominało kapłaństwa kapłanów Świątyni Jerozolimskiej. Co więcej, jego współczesnym wydawało się to oczywiste, ponieważ zgodnie z Prawem kapłaństwo było zarezerwowane dla członków plemienia Lewiego, a Jezus pochodził z plemienia Judy.

Jego postać była znacznie bliższa postaci starożytnych proroków, którzy głosili wierność Bogu (aw niektórych przypadkach, jak Eliasz i Elizeusz, dokonywali cudów), a przede wszystkim postaci wędrownych nauczycieli, którzy wędrowali przez miasta i wioski otoczeni grupą uczniów, których nauczali i których sesje instruktażowe pozwoliły zbliżyć się do ludzi. W rzeczywistości Ewangelie odzwierciedlają, że kiedy ludzie rozmawiali z Jezusem, zwracali się do niego jako “Rabbi” lub “Nauczyciel”.

Ale czy Jezus właściwie wykonywał zadania kapłańskie?

Oczywiście. Właściwe jest, aby kapłan przybliżał Boga ludziom, a jednocześnie składał ofiary w imieniu ludzkości. Bliskość Jezusa do ludzkości potrzebującej zbawienia i Jego wstawiennictwo, abyśmy mogli otrzymać Boże miłosierdzie, kulminuje w ofierze krzyża.

To właśnie tutaj doszło do nowego starcia z ówczesną praktyką kapłańską. Ukrzyżowanie nie mogło być uważane przez tych ludzi za ofiarę kapłańską, ale wręcz przeciwnie. To, co było istotne dla ofiary, to nie cierpienie ofiary, ani jej własna śmierć, ale wykonanie rytuału w Świątyni w Jerozolimie zgodnie z ustalonymi warunkami.

Śmierć Jezusa została przedstawiona ich oczom w zupełnie inny sposób: jako egzekucja człowieka skazanego na śmierć, przeprowadzona poza murami Jerozolimy, która zamiast przyciągać boską życzliwość, została uznana - wyrywając z kontekstu tekst z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 21:23) - za przedmiot przekleństwa.

Czy zaczęliśmy mówić o kapłanach już na początku Kościoła?

W chwilach następujących po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa do nieba, po przyjściu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, Apostołowie zaczęli głosić, a wraz z upływem czasu zaczęli kojarzyć współpracowników ze swoim zadaniem. Jeśli jednak sam Jezus Chrystus nigdy nie określił siebie mianem kapłana, logiczne było, że takie określenie nie przyszłoby nawet do głowy Jego uczniom, aby mówić o sobie w tych wczesnych dniach.

Funkcje, które pełnili, nie miały wiele wspólnego z funkcjami kapłanów żydowskich w Świątyni. Z tego powodu używali innych nazw, które bardziej opisowo określały ich funkcje w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich: m.in. apóstolos - "posłany", epíscopos - "inspektor", presbýteros - "starszy" czy diákonos - "sługa, pomocnik".

Kiedy jednak zastanowimy się i wyjaśnimy zadania tych "sług", którzy są apostołami lub których oni sami ustanowili, zauważymy, że są to prawdziwie kapłańskie funkcje, chociaż mają one inne znaczenie niż to, które było charakterystyczne dla kapłaństwa Izraelitów.

Cuatro cuestiones sobre el sacerdocio cristiano
Zamawianie pierwsi księża Opus DeiJosé María Hernández Garnica, Álvaro del Portillo i José Luis Múzquiz.

Jakie jest to nowe znaczenie chrześcijańskiego kapłaństwa?

Ten "nowy sens" można już dostrzec np. Saint Paul mówi o swoich zadaniach w służbie Kościołowi. W swoich listach, opisując swoją posługę, używa słownictwa, które jest wyraźnie kapłańskie, ale nie odnosi się do kapłaństwa z własną osobowością, ale do uczestnictwa w Najwyższym Kapłaństwie Jezusa Chrystusa.

W tym sensie św. Paweł nie zamierza upodabniać się do kapłanów Starego Przymierza, ponieważ jego zadaniem nie jest spalanie na ogniu ołtarza zwłok zwierzęcia, aby usunąć je - "uświęcając" je w sensie rytualnym - z tego świata, ale "uświęcać" - w innym sensie, pomagając im osiągnąć "doskonałość" poprzez wprowadzenie ich do królestwa Bożego - żywych ludzi z ogniem Ducha Świętego, rozpalonym w ich sercach przez głoszenie Ewangelii.

Paweł, pisząc do Koryntian, zauważa, że odpuścił grzechy nie w ich imieniu, lecz w imieniu Koryntian. in persona Christi (por. 2 Kor 2:10). Nie jest to proste przedstawienie lub wykonanie "w miejsce" Jezusa, ponieważ To sam Chrystus działa ze swoimi sługami i przez nich.

Można zatem stwierdzić, że we wczesnym Kościele są szafarze, których posługa ma prawdziwie kapłański charakter, którzy wykonują różne zadania w służbie wspólnot chrześcijańskich, ale z decydującym wspólnym elementem: żaden z nich nie jest "kapłanem" we własnym imieniu - a zatem nie cieszy się autonomią, aby wykonywać "kapłaństwo" z własnej woli, z własnym osobistym piętnem - ale raczej uczestniczyć w kapłaństwie Chrystusa.


Pan Francisco Varo Pineda
Dyrektor ds. badań naukowych na Uniwersytecie Nawarry. Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologii.


«Największym zagrożeniem jest zapomnienie, po co i dla kogo zostali Państwo kapłanami.»

Ojciec Miguel Romero Camarillo jest ksiądz zakochany w dwóch krajach, które wywarły wpływ na jego karierę: jego rodzinnym Meksyku i Hiszpanii, kraju, który przyjął go, aby mógł ukończyć studia z prawa kanonicznego. W obu krajach dostrzegł wiara który się rozpada, dlatego poświęca się, aby tak się nie stało, wzywając wiernych do pomocy w ożywieniu wiary, która ukształtowała naszą cywilizację.

Obecnie jest proboszczem parafii Santa María de la Asunción w Tlancualpicán, w meksykańskim stanie Puebla. Stamtąd analizuje katolicyzm swojej ojczyzny, jednego z krajów o największej liczbie katolików na świecie: «Uważam, że jest on nieco oziębły, sądzę, że ponownie ogarnia nas bałwochwalstwo. Kult śmierci, neopentekostalizm, nowa era, nadużycia liturgiczne, a nawet ignorancja duchownych stopniowo podważają prawdy wiary». Przypomina jednak również, że wielu katolików «jest zaangażowanych w życie Kościoła i podtrzymuje życie w wierze». Ale jak to często bywa – dodaje – «zło robi więcej hałasu».

Miguel Romero odprawia mszę świętą w swojej parafii.

Miguel zapewnia, że zanim został księdzem, był zwykłym, przeciętnym człowiekiem. Pracował jako technik chemik przemysłowy, aż w końcu, po latach rozważania swojego powołania, postanowił podjąć kroki, do których wzywał go Bóg.

To powołanie rozwijało się w nim już od dzieciństwa, co okazało się fundamentalne, gdy jego rodzina odeszła od wiary. «Szczególnie ważną rolę odegrały moja babcia ze strony ojca i moja mama. Pamiętam rzeczy z dzieciństwa, na przykład jak mama czytała mi fragmenty San Francisco Oglądaliśmy filmy o świętych, a moja babcia opowiadała mi o pismach św. Augustyna» – wskazuje.

Wśród tych chwil wyróżnia się coś, co przydarzyło mu się, gdy miał zaledwie sześć lat i co pamięta jakby to było wczoraj: «W przedszkolu zapytano nas, czym jest Trójca Święta. A ja, mając sześć lat, odpowiedziałem poprawnie. Wyraz twarzy nauczycielki był wart uwiecznienia na zdjęciu. Miałem wtedy silne pragnienie, aby być księdzem".

Powołanie przed Najświętszym Sakramentem

Jednak wkrótce potem jego rodzina oddaliła się od Kościoła, chociaż ziarno to zostało już zasiane w jego sercu i wykiełkowało kilka lat później. W wieku 16 lat Miguel postanowił wstąpić do chóru parafialnego, ponieważ «czuł, że ktoś go tam wzywa». Nie wiedział, do czego naprawdę został powołany. Odkrycie tego zajęło mu pięć lat.

To pragnienie, które miałem w wieku sześciu lat być księdzem i oddalił się, powrócił z pełną mocą w wieku 22 lat. «Podczas godziny świętej odświeżyło się to, co przechowywałem przez 16 lat» – mówi. Niedługo potem wstąpił do seminarium, gdzie w 2017 roku przyjął święcenia kapłańskie. Zaledwie kilka miesięcy później jego biskup wysłał go do Pampeluny, aby studiował prawo kanoniczne dzięki pomocy Fundacji CARF.

Miguel Romero podczas liturgii słowa podczas mszy świętej.

Z Państwa doświadczenia w Międzynarodowe seminarium Bidasoa twierdzi, że zachowuje “miłe wspomnienia”, ponieważ oprócz zdobytej wiedzy była to dla niego wyjątkowa okazja do prowadzenia działalności apostolskiej w Hiszpanii. «Pomogłem wielu osobom i chciałbym to powtórzyć» – mówi o swoich doświadczeniach w Europie. Jego zdaniem «wiara na świecie jest zagrożona i wydaje się, że zanika, ale nie widziałem miejsca, w którym sytuacja wyglądałaby gorzej niż w mojej ukochanej Hiszpanii. Brakuje miłości do Krzyża».

Mimo to ojciec Miguel przyznaje, że «wiele osób walczy, aby tak się nie stało», dlatego uważa za pilną sprawę «walkę na naszym froncie i pomoc naszym biskupom, aby byli ludźmi wierzącymi, odważnymi i oddanymi».

Związek między liturgią a prawem

Dzięki swojej miłości do liturgii i zdobytej wiedzy na temat Prawo kanoniczne, Ten ksiądz pragnie chronić wielkie skarby Kościoła. Jego zdaniem «wiara odradza się dzięki odpowiedniej liturgii, a liturgia oparta na prawie kanonicznym jest cudowna». Uważa on, że Kościół powinien dbać o liturgię, korzystając z bogatego prawa nabytego przez wiele stuleci chrześcijaństwa.

Zapytany o wyzwania stojące przed współczesnym księdzem, Miguel Romero nie ma wątpliwości: «Największym zagrożeniem, przed jakim może stanąć ksiądz, jest zapomnienie, po co i dla kogo się poświęcił, a raczej komu powierzył swoje życie». Uważa zatem, że «gdybyśmy byli świadomi tego, co uczyniliśmy przed Bogiem, Kościół miałby inne oblicze».

Na koniec ten meksykański duchowny dziękuje Fundacja CARF za całą pomoc, jaką Państwo zapewniają. «Dziękuję Państwu za codzienne wysiłki, aby zapewnić edukację nawet najbardziej odległym społecznościom. Dziękuję Państwu za wszystko i mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł pomóc Państwu w dalszym poszerzaniu wiedzy o Kościele. Nie zapominajcie Państwo, że to wszystko pochodzi od Boga» – podsumowuje.


«Wizyta papieża w Libanie przyniesie nadzieję»

The ojciec Christian Hallak, maronicki ksiądz z diecezji Bejrutu, który studiuje w Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry Dzięki partnerom, dobroczyńcom i przyjaciołom Fundacji CARF ma pełne przekonanie, że wizyta papieża Leona XIV w jego kraju, po pobycie w Turcji, napełni jego naród nadzieją i wiarą w przyszłość. 

Przesłanie nadziei i jedności

W Państwa spojrzeniu miesza się tęsknota za powrotem do ojczyzny i odpowiedzialność za kontynuowanie kształcący się aby pewnego dnia powrócić i lepiej służyć swojemu krajowi. Z Hiszpanii z emocjami śledzi każdą wiadomość dotyczącą wizyty papieża Leona XIV w Turcji i Libanie, która odbyła się w dniach 27 listopada – 2 grudnia. «Wizyta papieża przyniesie wiele nadziei.»– twierdzi z przekonaniem.

W tej ponurej sytuacji dla swojego kraju głos papieża będzie, według niego, głos proroczy, który przypomni Państwu pięć podstawowych rzeczy:

  1. Solidność nadzieja nawet w ciemności.
  2. The odpowiedzialność wspólna dla chrześcijan i muzułmanów, mająca na celu ochronę i wsparcie ojczyzny.
  3. Znaczenie stosowania sprawiedliwość i odpowiedzialność za uzdrowienie społeczeństwa.
  4. Konieczność, aby społeczność międzynarodowa Nie opuszczaj Libanu.
  5. Że Liban to coś więcej niż tylko kraj, to przesłanie współżycia, jak powiedział św. Jan Paweł II.

Zraniony kraj oczekujący historycznej wizyty

W Libanie apostolska wizyta papieża Leona XIV jest postrzegana jako wydarzenie historyczne. Dla dona Christiana przybycie papieża w czasie regionalnych wojen, kryzysu gospodarczego i wciąż otwartej rany społecznej jest światłem przebijającym ciemność: «Libańczycy, zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie, postrzegają Państwa wizytę jako przesłanie nadziei, pokoju i błogosławieństwa w tym niezwykle trudnym okresie».

Dodaje coś, co dla niego jest istotne: «nic nie dzieje się przez przypadek, ale z woli Boga, co doprowadziło do obecnej sytuacji w tym momencie historii Libanu». 

Obecność katolików: światło, które nie gaśnie

Po przybyciu papież zostanie powitany przez prezes Joseph Aoun, katolicki maronita, co dla ojca Christiana jest dowodem historycznego udziału tej społeczności w życiu politycznym kraju. 

Pomimo kryzysu obecność katolików pozostaje aktywna i owocna. W Libanie współistnieją sześć wspólnot katolickich: maronici, latynosi, grekokatolicy, syrokatolicy, chaldejczycy i katolicy ormiańscy. Wszystkie utrzymują szkoły, uniwersytety, szpitale i instytucje pomocy społecznej, które podtrzymują kraj, nawet gdy wszystko wydaje się się rozpadać.

«Obecność chrześcijańska – mówi ojciec Christian – pozostaje żywa, zakorzeniona i zaangażowana w zachowanie swojej misji w społeczeństwie».

Jednak poza polityką ludzie oczekują gestu bliskości i pocieszenia. Wizyta Leona XIV nie będzie tylko uroczystością protokolarna, ale duchowym uściskiem dla narodu, który zbyt długo balansuje na krawędzi przepaści.

Wzbogacenie Państwa misji edukacyjnej 

Urodzony i wychowany w Kościele maronickim, ojciec Christian został wyświęcony na kapłana 28 czerwca 2020 r. przez monseigneur Boulous Abdel Sater. Jego kariera rozpoczęła się w seminarium patriarchalnym maronickim w Ghazir, po ukończeniu studiów. kształcenie teologiczne na Uniwersytecie Ducha Świętego w Kaslik. Następnie służył w parafiach, szkołach i różnych obszarach duszpasterskich, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, co nadal pozostaje jego priorytetem.

Padre don Christiana Hallak, sacerdote maronita en Libano. Fundación CARF. Visita Papa León XIV. Turquía viaje.
Don Christian przewodniczy procesji eucharystycznej.

Obecnie mieszka w Hiszpanii dzięki wsparciu Fundacja CARF, i studiuje na kierunku licencjackim Podstawowe zasady moralne na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Nawarrze. Robi to z zamiarem powrotu do Libanu z solidniejszym przygotowaniem: «To, czego się uczę – wyjaśnia – wzbogaci moją misję edukacyjną i duszpasterską wśród młodzieży i dzieci».

Kościół górski, opór i wiara

Kiedy mówi o swoim kościół, ojciec Christian robi to z synowską czułością. Należy do Kościół maronicki, Kościół katolicki obrządku wschodniego pozostający w pełnej komunii z Rzymem, spadkobierca liturgii syro-antiochijskiej. 

Państwa tożsamość ukształtowała się w surowych warunkach libańskich gór, gdzie mnisi i wierni przez wieki znosili izolację, wojny i prześladowania. Historia ta wykształciła w nich specyficzny temperament duchowy: ascetyczny, kontemplacyjny i zakorzeniony w nadziei, co Państwo chętnie podkreślają.

«Kościół maronicki – wyjaśnia – wyróżnia się silnym naciskiem na Encarnación, za głęboką miłość do świętych, zwłaszcza św. Marona i św. Charbela, oraz za duchowość opartą na niezłomności i wytrwałości». Liturgia, łącząca język syryjski i arabski, jest bogata w symbole i estetykę odzwierciedlającą wieki wiary przeżywanej w ekstremalnych warunkach.

Don Christian wspomina postać święty Marón, duchowy założyciel maronitów, którego życie w górach, podtrzymywane modlitwą i surowością, stało się wzorem wytrwałości i wierności. «Święty Maron znosił trudy klimatu i izolacji. Pozostał niezachwiany w wierze, a ta niezachwianość jest źródłem siły dla Państwa tożsamość maronita».

Padre Christiana Hallak, sacerdote maronita en Libano. Fundacaión CARF.

Klasztor św. Marona, miejsce milionów pielgrzymek

Jednym z najbardziej oczekiwanych punktów podróży będzie wizyta papieża na przedmieściach Bejrutu, na północ od Jbeil, gdzie znajduje się klasztor św. Marona w Annaya, kolebka milionów pielgrzymki każdego roku. 

Annaya to krajobraz zielonych wzgórz, z których widać wybrzeże, otoczenie, które otacza Państwa niemal nadprzyrodzonym spokojem. Papież Leon odwiedzi tam kaplicę św. Charbela, małe sanktuarium, w którym święty żył w surowej ascezie i gdzie dziś spoczywają jego nieuszkodzone zwłoki.

«Annaya – opisuje ojciec Christian – jest światowym centrum pielgrzymkowym. Przybywają tu chrześcijanie wszystkich wyznań, ale także muzułmanie, którzy proszą o jej wstawiennictwo z prostą i szczerą wiarą». W tych górach różnorodność religijna nie jest przeszkodą, ale żywym świadectwem wspólnej duchowości.

Cuda świętego Charbela

Ponadto papież zejdzie do grota, w której pochowany jest św. Charbel, chrześcijański mnich ogłoszony świętym przez Pawła VI, któremu przypisuje się ponad 29 000 cudownych uzdrowień udokumentowanych medycznie i duchowo, z których wiele poparte jest porównawczymi raportami sprzed i po uzdrowieniu.

«W Libanie nie ma świętego, który cieszyłby się tak wielką popularnością jak św. Charbel Makhlouf. Niezwykłość tych wydarzeń polega nie tylko na ich liczbie, ale także na tym, że są to cuda dotyczące osób wyznających różne religie. Wiele z nich to niewytłumaczalne wyleczenia z raka, chorób neurologicznych lub paraliżu. Często towarzyszy im głębokie odrodzenie duchowe» – wyjaśnia ten maronicki ksiądz. 

Ojciec Christian podkreśla, że prawdziwy cud nie jest tylko fizyczny: «Nie chodzi tu o zwykłe uzdrowienie ciała. Największym cudem jest miłość i przebaczenie”.. Każdy cud przypomina nam, że Bóg jest z Państwem.

Padre don Christiana Hallak, sacerdote maronita en Libano. Fundación CARF. Visita Papa León XIV. Turquía viaje.

Życzenie dla Państwa narodu i modlitwa za papieża

Pod koniec rozmowy ojciec Christian otwiera swoje serce w przesłaniu, które podsumowuje znaczenie tej wizyty dla niego i dla wszystkich Libańczyków: «jako syn Kościoła maronickiego, Jestem przekonany, że ta wizyta przyniesie Państwu nową ulgę dla naszego narodu. i pragnę, aby była to duchowa siła, która przypomina Państwu, że nadzieja nigdy nie zawodzi. 

Dziękuję Panu za bliskość Papieża w tak delikatnym momencie i modlę się o opiekę świętych Libanu: św. Marona, św. Charbela, św. Rafki, św. Naamatallaha i wielu innych, którzy oświecili ziemię libańską, aby nadal chronili Ojca Świętego w jego misji i towarzyszyli mu w każdym kroku prowadzącym do jego przyszłej wizyty. 

«Niech Państwa wstawiennictwo chroni również nasz kraj, wzmacnia jego mieszkańców i podtrzymuje nadzieję w obliczu wyzwań, przed którymi stoimy. Z łaską Bóg i pod opieką naszych świętych wierzymy, że nadejdzie nowy czas pokoju, jedności i odnowy dla całego Libanu». 

W słowach don Christiana wyczuwa się, że nadzieja ta nie jest teoretyczną ideą ani mglistym pragnieniem: jest to pewność wynikająca z wiary jego ludu, wiary, która nadal żyje w górach, w klasztorach, na ulicach Bejrutu i w każdym Libańczyku, który oczekuje pocieszenia.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.



Pytania i odpowiedzi

Kiedy Ojciec Święty wybiera się do Turcji?

W czwartek, 27 listopada 2025 r., rano przybędzie Pan do stolicy Ankary. 

A kiedy dotrze do Libanu?

Przybędzie do kraju cedrów 30 listopada, a do Rzymu powróci 2 grudnia, po wcześniejszej wizycie w Turcji w dniach 27-30 listopada.

Jakie są powody podróży?

Celem podróży będzie promowanie dialogu i jedności między wszystkimi chrześcijanami oraz wspieranie dialogu międzyreligijnego w złożonym regionie świata, bogatym w historię i naznaczonym obecnymi napięciami.

Marcus Vinicius, od biologa do księdza

Młody Marcus jest zakochany we wszystkim, co ma związek z życiem, co jest widoczne w jego własnej ewolucji od pracy jako biolog do wstąpienia do seminarium duchownego. zostać wyświęconym na księdza. Żywe istoty, wszystkie stworzone przez Boga, nadal są dla niego fascynujące, ale teraz to człowiek, Boże arcydzieło, jest głównym przedmiotem jego uwagi i pomaga mu poznać swojego Stwórcę.

Należy do duchowieństwa brazylijskiej diecezji Nova Friburgo, w Rio de Janeiro. Marcus ma fundamentalną misję jako formator w seminarium diecezjalnym, w szczególności na kursie propedeutycznym, kluczowym etapie dla młodych mężczyzn, którzy rozeznają i oceniają swoje powołanie do życia kapłańskiego.

Marcus Vinicius Muros ordenado sacerdote oración y formación
Marcus Vinicius Muros w otoczeniu innych uczestników seminarium.

Rodzina kluczem do święceń kapłańskich

W tym wywiadzie dla Fundacja CARFMłody ksiądz, który zostanie wyświęcony w 2021 roku, wspomina, że pochodzi z katolickiej rodziny, która była aktywnie zaangażowana w działalność duszpasterską swojej parafii. "Moi rodzice byli nauczycielami wiary dla mojego brata i dla mnie. Już jako dziecko bawiłem się w odprawianie mszy. Mieszkałem z wieloma księżmi, którzy przychodzili do domu moich rodziców, ale nigdy nie myślałem o byciu jednym z nich" - mówi.

Wszystko zmieniło się jednak, gdy miał okazję poznać seminarium swojej diecezji, po tym jak delegaci ds. powołań odwiedzili pewnego dnia jego parafię. Marcus przyznaje, że był to pierwszy moment, w którym rozważał zostanie księdzem, choć istniała duża przeszkoda: "Już pracowałem; miałem swoją pracę i niezależność finansową".

Marcus Vinicius Muros ordenado sacerdote oración y formación
Marcus Muros udziela błogosławieństwa w kościele poprzez pokropienie wodą święconą.

Ale mimo że miałem wszystko - dodaje - nic, co miałem, nie było dla mnie wystarczające. Brakowało mi czegoś ważnego, czegoś, co uczyniłoby moje życie sensownym i wartym przeżycia. Przypowieść o bogatym młodzieńcu była dla mnie dużym wyzwaniem", mówi Marcus. I tak w 2014 roku wewnętrzna walka dobiegła końca, a on wstąpił do seminarium, aby rozpocząć formację.

Dobry trening na dziś

Zaledwie rok później nadszedł kolejny moment, który naznaczył jego życie. Jego biskup wysłał go do Hiszpanii, aby tam kontynuował swoją formację oraz studia filozoficzne i teologiczne. O tym doświadczeniu mówi: "Nigdy nie zapomnę lat formacji i modlitwy w Pampelunie. Były one czymś więcej niż tylko akademickim przygotowaniem do pełnienia posługi kapłańskiej, było to doświadczenie uniwersalności Kościoła".

Określa ten czas jako "niezapomniane lata", naznaczone pobytem na Uniwersytecie Nawarry i w Międzynarodowe seminarium Bidasoagdzie miał "wyjątkową okazję do zdobycia doskonałego przygotowania ludzkiego, duchowego, intelektualnego i duszpasterskiego".

Jeśli jest jedna rzecz, której Marcus nauczył się przez te lata, to jest to, że jego trening w Navarra było "dobrym przygotowaniem do tego, co Bóg powierza mi dzisiaj".

Marcus jest obecnie administratorem parafii i formatorem w seminarium. "Kiedy zostałem mianowany przez biskupa, kiedy byłem jeszcze diakonem, na formatora propedeutyki, początkowego etapu w seminarium, wszystko, czego chciałem, to być formatorem w seminarium. do zaoferowania tym, którzy obecnie przygotowują się do kapłaństwa służebnego to samo, co otrzymałem w Pampelunie", wyznaje.

Marcus Muros świętuje z wiernymi radość bycia dziećmi Bożymi.

Aby być dobrym księdzem: dużo życia modlitewnego

Jak nam mówi, "w Bidasoa uczymy się, że miłość do Boga i Kościoła popycha nas do dawania z siebie tego, co najlepsze. Dziś, między parafią a seminarium, staram się dawać z siebie to, co najlepsze, poświęcać się dla dusz, które Pan mi powierza".

Świat potrzebuje kapłanów, którzy oddają się Bogu w świecie, który często jest wrogo nastawiony do wiary chrześcijańskiej. Z tego powodu ojciec Muros jest przekonany, że "kapłan potrzebuje duszy zakochanej w Panu i gotowej wiernie służyć wszystkim ludziom. Nie są to łatwe czasy, ale wszystkie trudności pomagają nam zaufać Chrystusowi i Jego mocy. Jesteśmy w Jego rękach jako niewystarczające narzędzia, ale których Pan pragnie dla realizacji swojego dzieła".

Ale oprócz zakochanej duszy uważa za niezbędne "głębokie życie modlitewne. Każdy, kto nie rozumie, że bycie człowiekiem Bożym wymaga wiele życia modlitewnego, nie jest zdolny do poświęcenia. I to właśnie zażyłość z Chrystusem pozwala nam zrozumieć, że jesteśmy nie tylko celebransami, ale także ofiarnikami, którzy każdego dnia ofiarowują się z miłości do Umiłowanego".

Dziękujemy za Państwa pomoc w szkoleniu

Na koniec, Marcus chciałby przekazać specjalne podziękowania dla darczyńców Fundacja CARF. "Zawsze uderzała mnie ich hojność w przekazywaniu darowizn bez oczekiwania, że korzyści trafią do ich diecezji lub kraju, ale do Kościoła powszechnego.

Dziękujemy za to, że daje nam Pan środki, by pomagać naszym diecezjom i Kościołowi. Dziękuję za Państwa otwarte serca. Niech Pan obdarzy was i wasze rodziny wieloma błogosławieństwami" - zakończył.