Co obchodzimy w dniu Wszystkich Świętych?

1 listopada chrześcijanie obchodzą Dzień Wszystkich Świętych. W tym dniu Kościół wspomina wszystkich zmarłych, którzy po przejściu przez czyściec zostali całkowicie uświęceni i cieszą się życiem wiecznym w obecności Boga.

Dzień Wszystkich Świętych, uroczystość chrześcijańska

W dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada, spoglądamy w niebo. Jest to dzień, w którym czci się wszystkich świętych.Tym, którzy są na ołtarzach i wielu chrześcijanom, którzy po życiu zgodnym z Ewangelią mają udział w wiecznej szczęśliwości nieba. Tym, którzy są na ołtarzach i wielu chrześcijanom, którzy po życiu zgodnym z Ewangelią mają udział w wiecznej szczęśliwości nieba. Oni są naszymi orędownikami i naszymi wzorami chrześcijańskiego życia.

"Świętość jest najpiękniejszą twarzą Kościoła". pisze papież Franciszek w "Gaudete et exsultate"Adhortacja apostolska o powołaniu do świętości w dzisiejszym świecie (marzec 2018).

Papież przypomina nam, że to wezwanie jest skierowane do każdego z nas. Pan zwraca się również do was: "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty" (Lv 11,45; por. 1P 1,16). 

1 listopada wspominamy każdego z tych, którzy powiedzieli "tak" temu wezwaniu. Właśnie dlatego Dzień Wszystkich Świętych jest obchodzony nie tylko ku czci błogosławionych lub kanonizowanych świętych, których Kościół obchodzi w szczególny dzień w roku; jest on również obchodzony ku czci tych, którzy powiedzieli "tak" temu wezwaniu. uczcić wszystkich, którzy nie są kanonizowani, ale już żyją w obecności Boga.. Te dusze są już uważane za święte, ponieważ znajdują się w obecności Boga.

Día de todos los santos
Wszystkich Świętych, namalowany przez Fra Angelico. Włoski malarz, który potrafił połączyć swoje życie jako zakonnik dominikański z życiem malarza. Został beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1982 roku.

Historia dnia Wszystkich Świętych

Ta uroczystość powstał w IV wieku z powodu dużej liczby męczenników kościoła. Później, 13 maja 610 roku, papież Bonifacy IV poświęcił rzymski Panteon kultowi chrześcijańskiemu. W ten sposób zaczęto je obchodzić w tym dniu. Później papież Grzegorz IV, w VII wieku, przeniósł święto na 1 listopada.

Kościół katolicki oficjalnie kanonizował kilka tysięcy świętych. Ale istnieje ogromna liczba niekanonizowanych świętych, którzy już cieszą się Bogiem w niebie. To właśnie im, niekanonizowanym świętym, poświęcony jest ten dzień świąteczny. Kościół stara się docenić pracę "nieznanych świętych", którzy anonimowo ryzykowali życiem dla sprawiedliwości i wolności.

Różnica między Dniem Wszystkich Świętych a Dniem Zadusznym

Papież Franciszek w bardzo jasny sposób wyjaśnił różnicę między Dniem Wszystkich Świętych a Dniem Zadusznym:

"1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. 2 listopada obchodzimy Wspomnienie Wiernych Zmarłych. Te dwa święta są ze sobą ściśle powiązane, jak radość i łzy znajdują w Jezusie Chrystusie syntezę, która jest podstawą naszej wiary i naszej nadziei..

. Rzeczywiście, z jednej strony Kościół, pielgrzymujący w historii, cieszy się za wstawiennictwem świętych i błogosławionych, którzy wspierają go w misji głoszenia Ewangelii; z drugiej strony, podobnie jak Jezus, podziela płacz tych, którzy cierpią z powodu rozłąki z bliskimi, i podobnie jak On i dzięki Niemu, rozbrzmiewa dziękczynieniem wobec Ojca, który wyzwolił nas spod panowania grzechu i śmierci".

"Jest wielu cudownie świętych chrześcijan, jest wiele cudownie, rozkosznie świętych matek rodzin; jest wielu wspaniałych ojców rodzin. Będą oni zajmować miejsca cudowne w niebie". Święty Josemaría Escrivá.

Dzień Wszystkich Świętych

1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Święto to zostało ustanowione na cześć każdego świętego, znanego lub nieznanego, za ich wielką pracę w szerzeniu Bożego przesłania. Wiele osób uczestniczy dziś w specjalnej mszy ku ich czci.

W uroczystość Wszystkich Świętych Kościół prosi nas, abyśmy patrzyli w niebo, które jest naszą przyszłą ojczyzną. Wspominamy wszystkich tych, którzy są już w obecności Boga, a którzy nie są wspominani jak kanonizowani święci. Są miliony tych, którzy już osiągnęli obecność Boga. Większość z nich może nie dotarła bezpośrednio, może przeszli przez czyściec, ale w końcu udało im się stanąć w obecności Boga.

Jako komentarz do uroczystości Wszystkich Świętych. "Radujcie się i weselcie, albowiem wasza nagroda będzie wielka w niebie". Urodziliśmy się, aby nigdy więcej nie umrzeć, urodziliśmy się, aby cieszyć się szczęściem Boga! Pan zachęca nas i chce, abyśmy podążali ścieżką Błogosławieństw, aby być szczęśliwymi.

Dzień Zaduszny

2 listopada to Dzień Zaduszny. Choć może się wydawać, że to to samo, jest to dalekie od prawdy. Przede wszystkim należy pamiętać, że święto zmarłych jest tradycją kulturową, w której ludzie pamiętają o zmarłych, a ołtarze są im poświęcone ze zdjęciami, kwiatami i jedzeniem, które pamiętana osoba tak bardzo lubiła za życia. Według historyków tradycja ta występuje głównie w Meksyku 1800 lat przed Chrystusem.

W tym dniu Kościół zachęca nas do modlitwy za wszystkich tych, którzy już umarli, ale być może nie osiągnęli jeszcze wiecznej radości. Być może przebywają w czyśćcu i potrzebują naszej modlitwy, dlatego pamiętajmy o nich podczas Mszy Świętej za zmarłych i módlmy się przez cały czas o ich wieczny odpoczynek.

Może Pan być świętym

Wszyscy ochrzczeni są powołani do naśladowania Jezusa Chrystusa, do życia i głoszenia Ewangelii. 

Celem Opus Dei jest przyczynianie się do misji ewangelizacyjnej Kościoła katolickiego poprzez promowanie wśród chrześcijan wszystkich środowisk życia zgodnego z wiarą w zwykłych okolicznościach życia, zwłaszcza poprzez uświęcenie pracy.


Interesujące linki:


Jesús Eduardo, seminarzysta: "My, księża XXI wieku, nie powinniśmy bać się trudności".

"W okresie dorastania i wczesnej młodości wiele osób zapraszało mnie do dołączenia do grupy młodzieżowej lub grupy uwielbienia, a moja odpowiedź była zawsze taka sama: bardzo dziękuję, ale nie. W tamtym okresie mojego życia nie widziałem całego dobra, które Bóg miał mi do zaoferowania. W tamtym okresie mojego życia nie widziałem całego dobra, które Bóg miał mi do zaoferowania.

Nowa ewangelizacja w Meksyku

Obecnie ma 33 lata, jest seminarzystą w diecezji Tabasco (Meksyk), studiuje na Uniwersytecie Navarra, mieszka i szkoli się w Międzynarodowe Seminarium Bidasoa (Pampeluna). Jest świadomy, że dobre szkolenie jest konieczne, aby móc ewangelizować w postmodernistycznym społeczeństwie XXI wieku, zwłaszcza w Meksyku, kraju o silnych korzeniach katolickich, w którym protestantyzm również zyskuje na popularności.

"Jedną z głównych potrzeb ewangelizacyjnych, nie tylko w mojej diecezji, ale w całym kraju, jest to, jak ewangelizować w obliczu rosnącej liczby grup protestanckich". 

Z jego doświadczenia wynika, że należy zacząć od rodzin, katechizując i ukazując piękno Słowa Bożego. "Aby to osiągnąć, parafie muszą zachęcać do większego ducha misyjnego we własnych wspólnotach (co jest już robione), ale trzeba go promować o wiele bardziej, a tym samym, wraz z udziałem całej społeczności, przybliżać Boga tym, którzy Go jeszcze nie znają lub nawet oddalili się od Niego".

celebración por los 500 años de evangelización en México. seminarista y sacerdotes

Rodziny katolickie kolebką powołań

W obliczu rozprzestrzeniania się grup protestanckich lub antyklerykalnych, seminarzysta ten jest przekonany o sile każdego katolika będącego świadkiem wiary katolickiej, i jak sugeruje, zaczynając od rodzin.

"Rodziny są kościołami domowymi, w których rozpoczyna się kultywowanie wiary, a także tych wartości, cnót, nauk i zwyczajów, które stopniowo kształtują charakter i osobowość każdego z jej członków".

Jesús jest przekonany, że jeśli wiara katolicka będzie przeżywana w każdej rodzinie, jej świadectwo będzie odpowiedzią na antyklerykalne grupy, które próbują atakować Kościół. "To nie jest wojna między wiarą katolicką a sektami protestanckimi, ale jako katolicy ponosimy wielką odpowiedzialność i oświetleni światłem wiary musimy zdobyć najlepsze przygotowanie, aby stawić czoła nowym wyzwaniom tych czasów.

Przykład jego rodziny

Ten seminarzysta, który chce zostać księdzem, przekazuje własne doświadczenie tego, czego nauczył się w swojej rodzinie. Jest najmłodszym z trzech braci i dorastał przy wsparciu swojej rodziny, co było fundamentalnym czynnikiem, dzięki któremu stał się osobą, którą jest dzisiaj, zawsze ramię w ramię z Bogiem w każdym projekcie swojego życia.

"Dobre czasy mojego dzieciństwa są pełne więzi między rodzeństwem, zabawy, zabawy, wzajemnej ochrony. Coś dobrego w moim dzieciństwie to to, że od dziecka byłem stałym uczniem, co zawsze wpajali mi moi rodzice, coś, co charakteryzowało mnie przez całe życie".

Punkt zwrotny seminarium

Wspomina również, że okres dojrzewania był jednym z najlepszych etapów jego życia, ponieważ zaczął rosnąć i dojrzewać w swojej osobowości. "Dobrą rzeczą w moim dorastaniu jest to, że definiowałem swój sposób bycia, wiedziałem, jak odróżnić dobro od zła, a przede wszystkim zaufanie, jakie moi rodzice mieli do mnie i mojego rodzeństwa. Dziękuję moim rodzicom, którzy zawsze przekazywali mi edukację opartą na wartościach, tworząc w moim rodzeństwie i we mnie poczucie odpowiedzialności, poświęcenia i wysiłku we wszystkich naszych działaniach" - mówi seminarzysta.

Jego rodzice wspierali go w najważniejszym momencie jego życia: wstąpieniu do seminarium w wieku trzydziestu lat, po karierze zawodowej i stabilnej pracy, zawsze ufając woli Bożej, "wzywając mnie do przekroczenia moich możliwości, aby oddać Bogu w hojny sposób wszystko, co dał mi przez całe moje życie".

BIDASOA. JESUS EDUARDO FLORES seminarista

Ewangelizacja meksykańskiej młodzieży

Marzeniem tego seminarzysty jest ewangelizacja młodych ludzi w Meksyku. "Jest coś, co naprawdę mnie uderza, a mianowicie to, że młodzież w Meksyku, pomimo zmian, które miały miejsce w ostatnich latach, jest młodzieżą, która ma głos i jest słyszalna, jest młodzieżą, w której jasne jest, że kiedy istnieje jedność i wszyscy łączą się w tym samym interesie, udaje im się osiągnąć cele, które sobie wyznaczyli, jest to młodzież, w której jest wiele nadziei, zwłaszcza w dzisiejszych czasach nowoczesności".

Jego zdaniem, Aby przybliżyć młodym ludziom wiarę katolicką, należy dać im i umożliwić większe uczestnictwo w parafiach.Bardzo ważne jest, aby sprawić, by poczuli się częścią kościoła, integrując ich z działaniami, aby wzbudzić w nich postawy miłości i odpowiedzialności nie tylko wobec służby, którą wykonują, ale także wobec Boga.

"Jednak rodziny mają fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia tego celu, ponieważ to w nich rozwija się miłość do Boga, a także miłość do Kościoła" - podkreśla Jesús.

Seminarzysta XXI wieku

Jaki musi być seminarzysta i ksiądz XXI wieku dla Jesusa Eduardo? "Moim zdaniem musi mieć wielką miłość i oddanie temu, do czego Bóg go powołał; mieć poczucie zaangażowania i odpowiedzialności, gdziekolwiek jest; mieć solidność we wszystkich obszarach swojej formacji, co pozwoli mu stawić czoła wyzwaniom, które nasz Kościół ma i będzie miał w przyszłości". 

Ponadto uważa za konieczne, aby obecni seminarzyści i księża utrzymywali stałą formację ciągłą, aby móc odpowiedzieć na potrzeby i troski ludu Bożego, ponieważ mamy do czynienia z przyszłymi pokoleniami, które bardzo dobrze się przygotowują.

Utrata strachu i zaufanie Bogu

"Seminarzysta w XXI wieku nie może gasić płomienia swojego powołania w obliczu tego, co świat ma do zaoferowania, co może odwrócić go od tego, do czego został powołany. Musi zawsze mieć na uwadze powód, dla którego zdecydował się pójść za Bogiem, i nie bać się utrapień, których mogą doświadczyć".

Jesús Eduardo Flores podsumowuje: "odpowiedź na Boże wezwanie jest i będzie jednym z najbardziej wzbogacających doświadczeń, które naznaczą życie seminarzysty, który nigdy nie zapomni wszystkich swoich wysiłków podczas formacji i znajdzie odzwierciedlenie w jego służbie Kościołowi i całemu ludowi Bożemu jako kapłan". 

Podsumowując, Jezus jest bardzo wdzięczny wszystkim dobroczyńcom Fundacja CARF którzy umożliwiają mu studia w Pampelunie. "Dziękuję dobroczyńcom za ich hojność i modlitwy, ponieważ pomagając seminarzystom takim jak ja, pomagają wielu wspólnotom chrześcijańskim na całym świecie. Pamiętam o Państwa modlitwach.


Marta Santín, dziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.

Halloween! Czarownice? Coś znacznie lepszego

W Dniu Wszystkich Świętych radujemy się i leczymy tych, którzy zmarli w łasce Bożej i są już w niebie. W Dzień Zaduszny modlimy się za tych, którzy są jeszcze w czyśćcu, aby oczyszczeni jak najszybciej mogli cieszyć się chwałą nieba. A w Halloween niczego nie świętujemy.

Halloween, uroczystości do przemyślenia

Obie uroczystości zachęcają nas do zastanowienia się nad tajemnicą śmierci, którą sam Jezus chciał przyjąć, abyśmy mogli ją przezwyciężyć.

Powinien również skłonić nas do refleksji nad ostatecznym przeznaczeniem naszego życia: osiągnąć ostateczne szczęście, dla którego nas stworzyłeś (niebo)prawdziwą porażkę piekła lub "powtórkę" z czyściec po odpowiednim oczyszczeniu. Nie ma tu miejsca na czarownice czy konsumpcyjne obchody Halloween importowane ze Stanów Zjednoczonych. Świętujemy życie, a nie śmierć.

dia-de-todos-los-santos-halloween-difuntos

Komunia Świętych

A sercem tej uroczystości jest wiara w świętych obcowanie które wyznajemy na końcu Credo.

"Ponieważ wszyscy wierzący tworzą jedno ciało, dobro jednego jest przekazywane innym.... Dlatego trzeba wierzyć, że w Kościele istnieje komunia dóbr.. Ale najważniejszym członkiem jest Chrystusbo On jest głową...

W ten sposób dobro Chrystusa jest przekazywane wszystkim członkom, a komunikacja ta odbywa się poprzez sakramenty Kościoła" (Święty Tomaszsymb. 10) (Katechizm, 947).

Nigdy nie jesteśmy sami, Jezus Chrystus i wszyscy nasi bracia i siostry w wierze towarzyszą nam i wspierają nas.

We wczesnej wspólnocie jerozolimskiej uczniowie wytrwali w nauczaniu apostołów, komuniaŁamanie chleba i modlitwy (Dz 2, 42).

Komunia w wierze: Wiara wiernych jest wiarą Kościoła otrzymaną od Apostołów, skarbem życia, który wzbogaca się, gdy jest dzielony (Katechizm, 949).

Mnóstwo tych, którzy uwierzyli, było jednego serca i jednej duszy i nikt nie uważał tego, co posiadał, za swoje, ale dzielili się wszystkim (Dz 4:32).

Pintura de Caravaggio que representa a Santo Tomás metiendo su dedo en la herida de Cristo, rodeado por otros apóstoles.
Niewiara świętego Tomasza" (ok. 1601-1602) Caravaggia, arcydzieło, które oddaje biblijny moment zwątpienia.

Miłość w mistycznym ciele Chrystusa

Wspólnota miłosierdziaW "komunii świętych" : W "komunii świętych". Nikt z nas nie żyje dla siebie, tak samo jak nikt z nas nie umiera dla siebie. (Rz 14:7).

Jeśli jeden członek cierpi, wszyscy inni cierpią razem z nim. Jeśli jeden członek jest zaszczycony, wszystkie inne mają udział w jego radości. Wy zaś jesteście ciałem Chrystusa, a członkami jego każdy z osobna (1Ko 12:26-27).

Najmniejszy z naszych uczynków spełnionych w miłości przynosi korzyść wszystkim, w tej solidarności między wszystkimi ludźmi, żywymi i umarłymi, która opiera się na komunii świętych.

"Istnieje komunia życia między nami, którzy wierzymy w Chrystusa i zostaliśmy włączeni w Niego przez Chrzest. Relacja między Jezusem a Ojcem jest wzorem tego ognia miłości.

A "świętych obcowanie" to jedna wielka rodzina. Wszyscy jesteśmy rodziną, rodziną, w której wszyscy staramy się sobie pomagać i wspierać się nawzajem. Katecheza papieża Franciszka.

Wstawiennictwo świętych

Liczmy również na wstawiennictwo świętych. "Ponieważ ci, którzy są w niebie, są ściślej zjednoczeni z Chrystusem, umacniają cały Kościół w świętości (...), nie przestają wstawiać się za nami u Ojca.

Przez jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi, Chrystusa Jezusa, przedstawiają zasługi, które zdobyli na ziemi... Ich braterska troska jest zatem wielką pomocą dla naszej słabości" (Sobór Watykański II, Lumen gentium 49).

Niektórzy święci, w chwili śmierci, byli świadomi wielkiego dobra, które mogli nadal czynić z Nieba: "Nie płaczcie, będę bardziej użyteczny dla was po mojej śmierci i pomogę wam skuteczniej niż za mojego życia" (św. Dominik z Guzman, umierający, do swoich braci, por. Jordan z Saksonii, lib 43).

"Spędzę moje niebo czyniąc dobro na ziemi" (św. Teresa od Dzieciątka Jezus, verba) (por. Katechizm 956).

Przywołujmy szczególnie Maryję, Matkę Pana i zwierciadło wszelkiej świętości. Niech Ona, ta cała święta, uczyni nas wiernymi uczniami swojego syna Jezusa Chrystusa, a zmarłych w czyśćcu niech jak najszybciej zabierze do nieba. Amen.

Gdzie jest miejsce na świętowanie śmierci, a nie życia, czarownic? Z pewnością w naszym życiu Halloween, czy jakkolwiek chcą go Państwo nazywać pod każdą szerokością geograficzną, nie ma większego sensu. Jesteśmy świętymi i modlimy się za naszych zmarłych.


Pan Francisco Varo Pineda
Dyrektor ds. badań na Uniwersytecie Nawarry.
Wydział Teologiczny. Profesor Pisma Świętego.


Ksiądz Gustavo Zamudio, proboszcz w Limie, doszedł do swojej wiary dzięki studiom w Rzymie.

Gustavo Zamudio należy do nowej grupy młodych peruwiańskich księży, którzy podejmują ważne obowiązki w swoich diecezjach. W wieku zaledwie 32 lat jest już proboszczem parafii Niepokalanego Poczęcia, w mieście LimaPracuje niestrudzenie, aby zanieść Ewangelię do wszystkich zakątków społeczeństwa, które również doświadcza szybkiej sekularyzacji.

Jego historia - jak sam opowiada Fundacji CARF - była bardzo podobna do historii wielu innych dzieci z dzielnicy La Victoria, zaludnionej dzielnicy Limy. Ale pewnego dnia Bóg głęboko dotknął jego serca i w wieku 17 lat wstąpił do seminarium Santo Toribio de Lima. "Poświęciłem się nauce, ale przede wszystkim spędzałem dużo czasu grając w piłkę nożną z moimi przyjaciółmi", mówi o swoim dzieciństwie.

Jego rodzina była katolicka i miała wielkie nabożeństwo do Pana de los Milagros.Od dziecka chciałem nieść Go na swoich ramionach, ale nie chodziłem regularnie do kościoła". Niemniej jednak dodaje: "Nigdy nie kwestionowałem istnienia Boga, chociaż później musiałem dowiedzieć się więcej o tym, co to znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa".

GUSTAVO ZAMUDIO, PÁRROCO EN LIMA

Grupa młodych akolitów

To właśnie w okresie dojrzewania, gdy miał zaledwie 13 lat, rozpoczął swój proces zawodowy. "Zakonnica Córek Najświętszej Maryi Panny Serca Jezusowego, która była moją nauczycielką religii W szkole zaprosił mnie do grupy chłopców, którzy spotykali się w parafii w sobotnie poranki. Najbardziej pamiętam, że powiedział mi, że jest śniadanie i piłka nożna. Więcej nie musiałem wiedzieć...", wspomina ze śmiechem.

Po raz pierwszy uczestniczył w tym spotkaniu i odkrył, że jest to grupa akolitów. Chociaż była to dla niego nowość, zdecydował się dołączyć do grupy. Gustavo Zamudio mówi, że była to okazja do "poznania po raz pierwszy osobiście księdza diecezjalnego, ojca Henry'ego, którego świadectwo życia kapłańskiego było bardzo ważne w moim procesie rozeznawania".

Innym czynnikiem, który wyróżnia się w tym procesie, była modlitwa wspólnoty parafialnej o powołania do kapłaństwa. "Czułem, że moje powołanie było w pewnym sensie odpowiedzią Boga na ich modlitwy. Ten kontekst, w którym zaczął żyć swoją wiarą, był fundamentalną pomocą dla Gustavo Zamudio, który podkreśla, że pierwszą rzeczą, jakiej się nauczył, było "poważne traktowanie mojego chrześcijańskiego życia poprzez dbanie o moje życie pobożne".

GUSTAVO ZAMUDIO, PÁRROCO EN LIMA

Obecnie ksiądz mówi, że dopiero w ten sposób odkrył, że "bez Chrystusa życie nie jest życiem. Był to dość radykalny krok, ponieważ ze względu na atmosferę społeczną, w której żyłem od dzieciństwa, oznaczało to prawdziwą zmianę ideałów życiowych".

Stopniowo, w naturalny i stopniowy sposób, uświadomił sobie "wewnętrzną siłę, która zmusiła mnie do podążania ścieżką życia kapłańskiego". Gustavo rozmawiał ze swoimi rodzicami i powiedział im o swoim pragnieniu zostania księdzem. Chociaż jego rodzina miała wobec niego inne plany, nie sprzeciwił się i po ukończeniu szkoły średniej mógł wstąpić do seminarium.

Marzenie o Rzymie

Tuż po jego święceniach kapłańskich i dzięki pomoc Fundacja CARF umożliwiła mu podjęcie studiów filozoficznych na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. "Biorąc pod uwagę sytuację ekonomiczną mojej rodziny, nigdy nie wyobrażałem sobie podróży do wiecznego miasta. Dla kogoś takiego jak ja, kto wcześniej był tylko kilka dni poza Peru, było to prawdziwie międzynarodowe doświadczenie" - dodaje.

Chociaż geograficznie był we Włoszech, Don Gustavo Zamudio potwierdza, że "egzystencjalnie" czuł się trochę na całym świecie dzięki katolickości Kościoła. Dodaje: "Wydaje mi się, że nie ma bardziej wciągającego doświadczenia powszechności Kościoła, tej błogosławionej jedności w wielości - także na poziomie intelektualnym - niż studiowanie na uniwersytecie papieskim i w Rzymie".

Innym aspektem, który To, co uderzyło go podczas pobytu w Rzymie, to "witalność katolickiego świata intelektualnego", W jego własnym doświadczeniu była to bowiem "żywa i dynamiczna tradycja intelektualna, ucieleśniona w nauczycielach, w większości kapłanach, oraz w salach uniwersyteckich".

GUSTAVO ZAMUDIO, PÁRROCO EN LIMA

Pomoc w ewangelizacji

Jeśli jest jedna rzecz, która jest jasna dla tego księdza, to to, że całe szkolenie, które otrzymał podczas pobytu na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, jest teraz bardzo pomocne w jego codziennej pracy duszpasterskiej. A jeśli chodzi o jego studia Filozofia na stronie Roma zapewnia: "Pomaga mi osobiście osiągnąć autentyczną wiarę dorosłych, która nie jest unoszona przez wiatry mody, tego, co wkrótce przeminie".

Don Gustavo dodaje, że "moje studia filozoficzne w Rzymie pomagają mi w dialogu ze współczesnym światem, próbując uczynić moje własne uzasadnionymi troskami ludzi moich czasów i starając się zaoferować powody mojej nadziei tym, którzy o nie pytają".

Na poziomie bardziej duszpasterskim ksiądz proboszcz uważa, że to doświadczenie nauczyło go "słuchać i analizować rozbieżne pomysły z szacunkiem i krytycznym duchem". W rzeczywistości przyznaje, że zarówno w Zarówno w parafii, jak i na uniwersytecie, gdzie wykłada, młodzi ludzie otwarcie zadają mu pytania i zgłaszają zastrzeżenia dotyczące wiary.

"Wierzę, że jest jeszcze wiele do zrobienia w tej pierwszej linii ewangelizacji, z proaktywnym stylem, który sprzyja prawdzie narzucającej się własną siłą", przyznaje ten młody ksiądz.

GUSTAVO ZAMUDIO, PÁRROCO EN LIMA
Drużyna piłkarska rezydencji księży Altomonte.

W rzeczywistości, w swojej pracy dydaktycznej na Unife, prywatnym uniwersytecie w Limie, mówi, że odkrył podczas swojego czasu w Roma świadectwo trzech świętych, którzy oświetlają jego posługę jako proboszcza i którzy mają fundamentalne znaczenie dla jego kapłańskiej misji: świętego Tomasza z Akwinu, świętego Josemarii Escrivy i świętego Filipa Neri.

Gustavo Zamudio ma już wiele obowiązków zarówno jako proboszcz, jak i nauczyciel, ale nie mniej wyzwań stoi przed nim jako młodym księdzem. Z tego powodu uważa, że fundamentalne jest "posiadanie solidnego życia wewnętrznego, aby nie przestać być ludźmi Bożymi".

Do tego dodaje potrzebę "spójnej formacji teologicznej i kulturowej, aby słowo Boże miało znaczenie dzisiaj". Wreszcie, proboszcz podkreśla również znaczenie "kapłańskiego braterstwa i przyjaźni w kontekście zdrowego zarządzania własną uczuciowością".

GUSTAVO ZAMUDIO, PÁRROCO EN LIMA

Na koniec, Ojciec i proboszcz Gustavo Zamudio chciałby podziękować Fundacji CARF i wszystkim jej dobroczyńcom, dzięki którym on i wielu jego znajomych w Rzymie mogło kontynuować swoje studia.

"Proszę nie rezygnować z dobrej formacji księży. Kościół potrzebuje pasterzy według serca Chrystusa: pasterzy o mądrym sercu, zdolnych do duchowego i doktrynalnego prowadzenia swoich braci. Powierzam ich w każdej Eucharystii, aby zawsze czuli się współodpowiedzialni za formację powołanych do kapłaństwa i wciąż na nowo odkrywali radość dawania" - zakończył.

Paweł VI i św. Josemaría Escrivá

Nie możemy zapominać, że nasz Wydział został erygowany w 1969 roku, podczas jego pontyfikatu. Josemarii Escrivá de Balaguer jest częścią teologicznego impulsu, który święty Paweł VI chciał dać Kościołowi w latach następujących po zakończeniu Soboru Watykańskiego II.

W październiku 1999 roku miałam okazję przygotować powitanie dla uczestników Dni Studiów na temat "...".Współczesny człowiek w poszukiwaniu Boga, według Magisterium Pawła VI"Chciałbym z wdzięcznością przypomnieć niektóre świadectwa o Pawle VI, które z różnych powodów są związane z tym Wydziałem Teologicznym. Przy tej okazji chciałem z wdzięcznością przywołać pamięć niektórych świadectw o Pawle VI, które z różnych powodów są związane z tym Wydziałem Teologicznym i dlatego są szczególnie drogie tym z nas, którzy tu pracują.

Dziś, dwadzieścia lat później, uważam, że kanonizacja dokonana przez papieża Franciszka jest dobrym powodem, aby ponownie o nich pamiętać.

Przed Pawłem VI: Jan Baptysta Montini

Proszę pozwolić, że zaczniemy od anegdotycznego, ale istotnego szczegółu, który odnosi się do pierwszych okazji, kiedy profesor z naszego Wydziału został osobiście przyjęty przez Pawła VI, chociaż w dniu, w którym miały miejsce te spotkania, w 1943 r., profesor Orlandis - profesor Uniwersytetu w Murcji i młody badacz - nie był jeszcze profesorem na tym Wydziale, a Juan Bautista Montini nie był jeszcze Pawłem VI.

Przy jednej z okazji, kiedy się spotkali, poprzednia audiencja trwała nieco dłużej niż zwykle, a woźny odpowiedzialny za wprowadzanie gości do biura Monsignora Montiniego poczuł się w obowiązku poprowadzić rozmowę z D. Montinim. José Orlandis aby ożywić oczekiwanie.

Podczas rozmowy - wspomina prof. Orlandis - "opinia, jaką miał o Montinim i obraz, jaki przedstawiał przed jego oczami, tak przyzwyczajonymi do kontemplowania go z tak bliska, pojawiła się jako pewność siebie. Definicja, wypowiedziana w popularnym języku starego Rzymianina, była dla mnie tak zabawna - mówi dalej Orlandis - że nigdy nie mogłem jej zapomnieć: "Monsignore jest po prostu świętym: pracuje cały czas, prawie się nie nudzi i robi to jak uccelletto!".".

Definicja ta, nieco osobliwa w swej formie, jest jednak wyrazistym świadectwem zdolności do pracy i sympatii, jaką Jan Baptysta Montini wzbudzał u tych, którzy byli świadkami jego codziennej pracy..

Po latach

Przy okazji innego spotkania, 21 stycznia 1945 r., profesor Orlandis wręczył przyszłemu papieżowi Pawłowi VI egzemplarz Drogi, który kilka dni wcześniej przesłał mu do Rzymu św. Cóż, ta książka nie pozostanie porzucona na półkach biblioteki, ale będzie miała również swoją własną historię, którą mogliśmy poznać wiele lat później.

Pablo VI me habló del Padre con admiración y me dijo que estaba convencido de que había sido un santo. Me confirmó que desde muchos años antes leía Camino a diario y que le hacía un gran bien a su alma

Zdjęcie wykonane podczas audiencji św. Josemarii u Pawła VI 24 stycznia 1964 r.

Na przesłuchaniu

Przyznany przez papieża Pawła VI błogosławionemu Alvaro del Portillo trzydzieści lat później, tj. w 1975 roku, wkrótce po śmierci świętego Josemaríi, rozmawiał ze swoim następcą na czele Opus Dei o tej książce, którą nadal przechowywał z wielką troską.

Oto jak biskup del Portillo wspomina tę rozmowę: "Paweł VI mówił mi o Ojcu z podziwem i powiedział mi, że jest przekonany, że był świętym. Potwierdził mi, że przez wiele lat codziennie czytał Drogę i że bardzo pomogło to jego duszy" (Álvaro del Portillo, Wywiad na temat Założyciela Opus Dei, s. 18).

Uczucie Pawła VI do św. Josemarii było widoczne już w pierwszych wzmiankach o jego osobie i o pracy apostolskiej, którą prowadziłMontini pokrył z własnej kieszeni koszty przyznania nominacji na Prałata Domowego Jego Świątobliwości, o którą bł. Álvaro del Portillo prosił dla św. Josemarii Escrivy (Álvaro del Portillo, Wywiad z Założycielem Opus Dei, s. 18).

Biskup Montini i Josemaría Escrivá mieli okazję spotkać się po raz pierwszy w 1946 roku przy okazji pierwszej podróży założyciela Opus Dei do Rzymu. Josemaría wspominał przez całe życie i wielokrotnie to powtarzał, że biskup Montini był pierwszą przyjazną ręką, którą spotkał po przybyciu do Rzymu i zawsze darzył go serdeczną sympatią.

24 stycznia 1964 r.

Kiedy Josemaría Escrivá Kiedy został przyjęty na audiencji przez Pawła VI, był pod wielkim wrażeniem, widząc w Ojcu Świętym życzliwą twarz, którą spotkał w biurach Watykanu podczas swojej pierwszej podróży do Rzymu.

Oto jak ujął to w liście, który napisał do niego kilka dni po tym wywiadzie: "Wydawało mi się, że znów widzę życzliwy uśmiech i słyszę miłe słowa zachęty - były to pierwsze, które usłyszałem w Watykanie - Jego Ekscelencji Biskupa Montiniego, w odległym już 1946 roku: ale teraz to Piotr się uśmiechał, mówił, błogosławił! Tekst tego listu można znaleźć w A. de Fuenmayor - V. Gómez Iglesias - J. L. Illanes, El itinerario jurídico del Opus Dei, s. 574).

Są to proste przypomnienia najnowszej historii, które świadczą o kategorii ludzkiej


Pan Francisco Varo Pineda
Dyrektor ds. badań na Uniwersytecie Nawarry.
Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologicznym.

Carlo Acutis, nastoletni święty: historia patrona internetu

Carlo Acutis, bardzo osobliwy młody człowiek

Historia Carlo Acutis jest niezwykły. Urodzony 3 maja 1991 r. w zamożnej rodzinie w Londynie - ponieważ oboje jego włoscy rodzice tam pracowali - zmarł 12 października 2006 r., bardzo szybko z powodu ostrej białaczki szpikowej.

Geniusz komputerowy, ale także szczególnie pobożny chłopiec, mimo że jego rodzina nie była - jego matka powiedziała, że poszedł na mszę tylko na komunię, bierzmowanie i ślub - Carlo nie tylko prowadził życie chrześcijańskie, ale także bardzo pobożne. wykorzystał sieci do stworzenia wirtualnej prezentacji cudów Eucharystii na całym świecie.. I zawsze dzięki swojemu komputerowi, na którym grał w gry wideo, jak wszyscy chłopcy, opracował zarys różańca, który obejmował tajemnice światła.

Po krótkim okresie mieszkania w Londynie, gdzie miała polską opiekunkę, Beatę, wielką wielbicielkę Jan Paweł II Przeprowadził się z rodziną do Mediolanu, gdzie najpierw uczęszczał do szkoły katolickiej, a na krótko przed śmiercią do szkoły średniej prowadzonej przez jezuitów. Tam uczęszczał najpierw do szkoły katolickiej, a krótko przed śmiercią do gimnazjum prowadzonego przez jezuitów.

Od momentu przyjęcia pierwszej komunii w wieku 7 lat - przed czasem, bo tego wymagał - nigdy nie opuścił codziennego spotkania z mszą. Cały czas się modlił, chodził do spowiedzi i prosił rodziców, aby zabierali go na pielgrzymki do miejsc świętych i miejsc cudów w Eucharystii, którą nazywał "autostradą do nieba".

Ponieważ jego rodzina miała również dom w Asyżu, spędzał dużo czasu w mieście św. Franciszka, patrona Włoch, po którym nazwano argentyńskiego papieża. Carlo tak bardzo polubił Asyż, że przed śmiercią wyraził życzenie, aby zostać tam pochowanym.

Carlo Acutis - nastolatek naszych czasów

"Carlo nie był franciszkaninem. Był po prostu nastolatkiem naszych czasów, zakochanym w Jezusie. -a zwłaszcza Eucharystia- i najbardziej oddany Maryi, zwłaszcza w praktyka różańca. Ale w Asyżu oddychał charyzmatem św. Franciszka" - napisał biskup Asyżu Domenico Sorrentino w książce zatytułowanej Oryginały, nie fotokopie, zdanie przypisywane Carlo, chłopcu, który z pewnością płynął pod prąd. Żył prosto, złościł się, gdy matka kupowała mu drugą parę trenerów lub markowe ubrania, pomagał w kuchni dla ubogich w Mediolanie.

Cud w Brazylii

Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2013 roku. W lipcu 2018 r. papież Franciszek ogłosił go Czcigodnym, tytułem przyznawanym przez Kościół katolicki tym, którzy ze względu na cnoty wykonywane za życia są uważani za godnych czci przez wiernych. Później Carlo przypisano cud za jego wstawiennictwem, co było niezbędnym krokiem do jego beatyfikacji. Miało to miejsce w Brazylii, w siódmą rocznicę jego śmierci, 12 października 2013 r., w Campo Grande, stolicy stanu Mato Grosso do Sul.

cardenal-agostino-vallini-junto-a-andrea-acutis-el-padre-de-carlo
Kardynał Agostino Vallini z Andreą Acutisem, ojcem Carlo Acutisa, włoskiego nastolatka, który zmarł w wieku 15 lat na ostrą białaczkę szpikową, został beatyfikowany podczas ceremonii w Asyżu.

Tam 6-letni chłopiec został w niewytłumaczalny sposób wyleczony z poważnej nieprawidłowości w trzustce, na którą cierpiał od urodzenia. "Ojciec Marcelo Renório zaprosił parafian do odmawiania nowenny i położył kawałek koszulki Carlo na małym pacjencie, który następnego dnia zaczął jeść i którego trzustka nagle stała się zdrowa. bez operowania go przez chirurgów", powiedziała jego matka, Antonia Salzano, w wywiadzie dla Corrierre della Sera , w którym powiedziała, że również otrzymała cudowne znaki od swojego syna-babci.

"Carlo przepowiedział, że znów zostanę matką, mimo że miałam skończyć 40 lat. A w 2010 roku, kiedy miałam już 43 lata, urodziłam bliźnięta, Michele i Francescę", powiedziała, zaznaczając, że kiedy w 2006 roku nagle zachorowała, Carlo ofiarował swoje cierpienie papieżowi Benedyktowi XVI i Kościołowi, a także "pójście prosto do raju bez przechodzenia przez czyściec". Przyszły błogosławiony miał zresztą również duże poczucie humoru i przeżył swój ostatni etap z wielką pogodą ducha.

"Carlo uosabia świętość cyfrowych tubylców", wyjaśnił w swojej książce biskup Sorrentino, który wyraźnie zaznaczył, że nie był fanem wirtualnych relacji, a także był świetnym katechetą. Prawdziwym tego odzwierciedleniem jest fakt, że służący, który pracował w jego rodzinie, Rajesh, dzięki niemu zdecydował się przejść z hinduizmu na katolicyzm. "To Carlo, ze swoim entuzjazmem, wyjaśnieniami, filmami, dał mi pragnienie zostania chrześcijaninem i przyjęcia chrztu", zeznał Rajesh w procesie beatyfikacyjnym.

"Carlo potrafił mówić o Jezusie i sakramentach w sposób, który poruszał serce."Franciszek z Asyżu, podkreślił, że jego ciało w 2019 roku zostało przeniesione z cmentarza miejskiego do Sanktuarium Ekspiacji w kościele Santa Maria Maggiore, starożytnej katedrze Asyżu. To właśnie tam młody Franciszek pozbawił się, aż do nagości, wszystkich dóbr tego świata, aby całkowicie oddać się Bogu i innym.

relicario corazón de carlo acutis

Ciało Carlo

Biorąc pod uwagę, że w ostatnich dniach w mediach pojawiły się niewłaściwe wersje, Sorrentino wyjaśnił kilka dni temu, że nie jest prawdą, że ciało przyszłego błogosławionego zostało znalezione w stanie nienaruszonym. "W czasie ekshumacji z cmentarza w Asyżu, która miała miejsce 23 stycznia 2019 r., w celu przeniesienia do sanktuarium, znaleziono je w normalnym stanie transformacji właściwym dla stanu zwłok", powiedział.

"Niemniej jednak, niewiele lat po pochówku, ciało, wciąż przekształcone, ale z różnymi częściami wciąż w ich anatomicznym połączeniu, zostało poddane tym technikom konserwacji i integracji, które są zwykle praktykowane, aby godnie wystawić na cześć wiernych ciała błogosławionych i świętych", powiedział.

Była to operacja, która została przeprowadzona "ze sztuką i miłością", powiedział biskup Sorrentino, który wspomniał o "szczególnie udanej rekonstrukcji twarzy poprzez maskę silikonową". Prałat wyszczególnił również, że dzięki specjalnemu zabiegowi udało się odzyskać "cenną" relikwię serca, która zostanie użyta w najbliższą sobotę, w dniu beatyfikacji.

W Christus vivit (Chrystus żyje), adhortacji apostolskiej, którą napisał do młodych ludzi po synodzie poświęconym im w marcu ubiegłego roku, papież Franciszek wspomniał o Carlo Acutisie. "To prawda, że świat cyfrowy może narazić Państwa na ryzyko zaabsorbowania sobą, izolacji lub pustej przyjemności. Ale proszę nie zapominać, że są młodzi ludzie, którzy również są kreatywni i czasami genialni w tych dziedzinach. Tak właśnie robił czcigodny młody Carlo Acutis."napisał w paragrafie 104.

carlo acutis tumba

"Dobrze wiedział, że te mechanizmy komunikacji, reklamy i sieci społecznościowe mogą być wykorzystane do tego, aby nas otumanić, uzależnić od konsumpcji i nowości, które możemy kupić, mieć obsesję na punkcie wolnego czasu, zamknąć w negatywności. Ale Był w stanie wykorzystać nowe techniki komunikacji do przekazywania Ewangelii, wartości i piękna."Kontynuował.

Acutis zmarł 12 października 2006 r. (w dniu święta). Matka Boska Filarowa w Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej), a 10 października 2020 r. został beatyfikowany i wyniesiony na ołtarze. 


Elisabetta PiquéKorespondent La Nación we Włoszech i Watykanie. Absolwent nauk politycznych ze specjalizacją w stosunkach międzynarodowych.

Pierwotnie opublikowane w The Nation.