Fundación CARF
Darowizna

Jovan, seminarzysta z Filipin: «Czułem się kochany».»

02/06/2026

Jovan-Roma-Seminarista-Filipinas-Misa-Dios

Historia Jovana jest historią młodego mężczyzny z Filipin, który spotkał Boga, który dał mu możliwość powołania go do kapłaństwa. Historia jego powołania jest dokładnym odzwierciedleniem rzeczywistości, cnót i wyzwań Kościoła na Filipinach. Jego życie pokazuje, jak Boża łaska przemienia pustkę w oddanie siebie i jak wsparcie Fundacji CARF jest mostem ułatwiającym tym powołaniom osiągnięcie ich pełni.

Jovan Faylogna jest młodym mężczyzną. seminarzysta z Filipin, urodził się w Pagudpud 4 września 1999 roku. Pochodzi z diecezji Laoag na północy kraju.

Obecnie studiuje teologię w Rzymie, na Uniwersytecie im. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża i mieszka w międzynarodowej szkole kościelnej Sedes Sapientiae, dzięki wsparciu partnerów, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF.

Jego historia zaczyna się w momencie pustki. Chce opowiedzieć o swoim doświadczeniu życiowym, aby podziękować dobroczyńcom Fundacji CARF, którzy dali jemu i jego diecezji możliwość odbycia szkolenia w Rzymie.

«Nazywam się Jovan Faylogna. Kiedy ludzie widzą mnie dzisiaj, czasami zakładają, że musiałem dorastać bardzo blisko Kościoła. Ale prawda jest zupełnie inna. Nie byłem dzieckiem, które co niedzielę chodziło na Mszę Świętą. W rzeczywistości żyłem, nie myśląc zbyt wiele o Bogu. Msza święta była czymś, w czym uczestniczyłem tylko w dni świąteczne. Boże Narodzenie, Wielkanoc lub jakieś ważne wydarzenie parafialne. Nie wiedziałem tego wtedy, ale szedłem przez życie bez celu: spokojny na zewnątrz, ale pusty w środku.

Msza, nieoczekiwane spotkanie

Wszystko zmieniło się nieoczekiwanie w 2016 roku, podczas jego nauki w liceum. Jego szkoła doświadczyła dziwnych, a nawet przerażających wydarzeń, a administracja i dyrekcja szkoły poprosiła wszystkich o pójście na Mszę Świętą w niedzielę, aby modlić się za szkołę. «Poszedłem tylko dlatego, że zostaliśmy o to poproszeni. Siedziałem z moimi przyjaciółmi, nie oczekując niczego..., ale podczas tej mszy poczułem coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem».

Nie było to dramatyczne ani głośne. «Poczułem delikatne światło w środku, cichy dotyk, który trafił prosto do mojego serca. W następną niedzielę, nie myśląc o tym zbyt wiele, wróciłem do kościoła. A potem w następną. Chodziłem, bo moi przyjaciele też chodzili, ale stopniowo stało się to nawykiem, czymś, co wydawało się naturalne i spokojne. Pewnego dnia duszpasterstwo młodzieżowe zaprosiło mnie do przyłączenia się. Zgodziłem się prawie bez zastanowienia, ponieważ coś we mnie przyciągało mnie jak magnes».

I okazuje się, że Jovan nie tylko powrócił do życia Msza Święta, Odkrył coś większego: wspólnotę, która go powitała, a w tym powitaniu obecność Boga.

«W końcu zostałem ministrantem. I to wszystko zmieniło. Nagle nie chodziłem na Mszę tylko w niedziele: chodziłem codziennie. Budziłem się nawet o 5:30 rano na adorację, poranną modlitwę i Mszę. Wspólnota parafialna wzięła mnie pod swoje skrzydła, zapraszając nawet na wspólne śniadanie przed szkołą. Czułem się kochany. Czułem się jak w domu. Po raz pierwszy w moim życiu wiara i Bóg nie były czymś, co obserwowałem z zewnątrz: stały się kimś, kogo znałem».

Powołanie nie przyszło jednak nagle. Wcześniej, jak to zwykle bywa, Jovan odczuwał wątpliwości i strach przed byciem niegodnym.

«Mniej więcej rok później seminarzyści z naszej diecezji przyjechali do naszej szkoły na promocję powołania. Moi koledzy dokuczali mi, mówiąc, żebym się przyłączył, ale Zawsze się śmiałem i odmawiałem. W głębi duszy uważałem, że nie jestem tego wart. Kiedy przyszedł egzamin wstępny, coś w moim sercu szeptało cicho: “Spróbuj”. Powiedziałem mojemu proboszczowi: “Proszę księdza, chcę spróbować”, ale nie powiedziałem rodzicom, ponieważ bałem się, że odmówią.

Jovan-Roma-Seminarista-Filipinas-Misa-Dios

Jovan przystąpił do egzaminu i zdał go. Aby jednak mógł zostać przyjęty na studia, jego rodzice musieli spotkać się z rektorem. «Przekonanie ich zajęło mi miesiące. Prawda jest taka, że w tamtym czasie nie do końca mnie wspierali, nie w pełni, nie emocjonalnie. A kiedy nadszedł dzień przyjęcia nowych seminarzystów, wszyscy przybyli ze swoimi rodzinami... a ja wszedłem sam. Wciąż pamiętam, jak bardzo ten moment na mnie zaważył.

Jovan podkreśla, że Bóg ma sposób na pisanie historii, które nas zaskakują. W najbardziej nieoczekiwanym momencie pojawia się znak, którego Pan potrzebuje.

"Bóg pisze historie z pięknymi niespodziankami. Podczas inwestytury w święty habit czekałem i modliłem się o przybycie moich rodziców. Pojawili się pięć minut przed rozpoczęciem Mszy. Widziałem ich uśmiech, ale widziałem też smutek w ich oczach, ponieważ tego samego dnia odbył się pogrzeb mojego dziadka, w którym nie mogłem uczestniczyć.

Ceremonia była piękna, a na koniec mój biskup wezwał ich i przemówił do nich z życzliwością, która zmiękczyła coś w ich sercach. Potem zaakceptowali moje powołanie. Zaczęli mnie często odwiedzać.

Ścieżka seminarzysty: niełatwe zadanie

Każda droga nigdy nie jest łatwa. Życie w seminarium jest również kosztowne finansowo, a rodzina Jovana borykała się z tym problemem. Ale Bóg zaopatruje nas w sposób, którego się nie spodziewamy. Hojna rodzina pomogła mu kontynuować formację, czego nigdy nie zapomni.

«W seminarium nie byłem najlepszy. W rzeczywistości dwukrotnie byłem o krok od wydalenia. Zmagałem się, popełniałem błędy i wiele razy zastanawiałem się, czy to moje miejsce. Ale Bóg działa w sposób, który nas zaskakuje. Tuż przed ukończeniem studiów filozoficznych mój biskup zapytał mnie, czy chcę studiować teologię w Rzymie. Nie wiedziałem, jak odpowiedzieć. Przypomniałem sobie, jakim byłem chłopcem: tym, który prawie nie chodził na mszę, a teraz poproszono mnie o studiowanie w sercu Kościoła.

Jovan-Roma-Seminarista-Filipinas-Misa-Dios
Jovan (po prawej) z innymi seminarzystami podczas ostatniego jubileuszu.

Szkolenie w Rzymie

«Moją pierwszą reakcją było: “Nie mogę”. Ale podczas modlitwy poczułam spokojne zapewnienie Matki Bożej: “Jestem twoją matką. Zaopiekuję się panią. Proszę się nie martwić o swoją rodzinę: Ja będę z nimi”. I dzięki temu znalazłam odwagę, by powiedzieć »tak"".

Przybył do Rzymu z nadzieją i entuzjazmem... ale nagle powiedziano mu, że musi wrócić na Filipiny. Jovan nie rozumiał dlaczego. Pogrążył się w głębokim kryzysie. Wyznaje jednak, że ten rok dobrze przysłużył się jego formacji i dał mu wiele pokory. Później jego biskup wezwał go do siebie i powiedział: «Proszę wrócić do Rzymu. Dokończ to, co zacząłeś.

Biskup powierzył mu misję: pomóc swojej diecezji w budowaniu komunii z oddzielonymi wspólnotami i nauczaniu prawdy o Kościele Chrystusa, zwłaszcza poprzez dar Eucharystii.

Jesteśmy bardzo wdzięczni darczyńcom

Istotnym elementem historii Jovana jest poczucie wdzięczności, szczególnie dla dobroczyńców, partnerów i przyjaciół Fundacji CARF. «Nic z tego, absolutnie nic z tego, nie byłoby możliwe bez Bożej łaski i bez ludzi, których używa jako swoich narzędzi. Ludzi takich jak Państwo.

«Państwa hojność, czy to finansowa, duchowa czy emocjonalna, dała mi możliwość kontynuowania mojej podróży. Nie mają Państwo pojęcia, jak bardzo Państwa wsparcie wpłynęło na moje życie. Każdy krok, który robię w kierunku kapłaństwo jest również jego krokiem".

«Nie wiem, jak im zapłacić. Nie sądzę, że w ogóle mogę to zrobić. Ale mogę to obiecać z całego serca: modlę się do Pana każdego dnia. I przynoszę Państwa przyjaźń i hojność na każdą Mszę Świętą, w której uczestniczę. Dziękuję bardzo, przyjaciele Fundacji CARF, niech Bóg błogosławi Państwa przez wstawiennictwo Matki Bożej!.


Gerardo FerraraAbsolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.


Przegląd filipińskiej historii i osadzenia kulturowego

Filipiny są wyjątkowym krajem w Azji. Z ponad pięciowiekową historią chrześcijaństwa po przybyciu Hiszpanów w 1521 r., katolicyzm nie jest powierzchowną okleiną, ale kręgosłupem tożsamości narodowej.

Wiara jest przeżywana poprzez przepełnioną i masową pobożność ludową, ucieleśnioną w powszechnych nabożeństwach, takich jak Santo Niño de Cebu czy Czarny Nazarejczyk. Filipiński katolicyzm jest wybitnie wspólnotowy, świąteczny i bardzo rodzinny; przekazywanie wiary zawsze odbywało się naturalnie w domu poprzez modlitwę i wierność praktykom sakramentalnym.

Filipiny, duchowe płuca dla świata

Kościół filipiński cieszy się dziś godnym pozazdroszczenia zdrowiem duchowym w porównaniu z Zachodem, zwłaszcza starą Europą. Jego główną zaletą jest radosna i odporna nadzieja. W kraju, który nieustannie nawiedzają klęski żywiołowe (tajfuny, trzęsienia ziemi itp.), wiara zawsze stawała się schronieniem i siłą napędową odbudowy, bez popadania w wiktymizację.

Ponadto Filipiny są młodym i owocnym Kościołem w powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Podczas gdy inne regiony cierpią z powodu braku pastorów, Filipiny stały się krajem eksportującym wiarę.

Jego świeccy i księża, gdy emigrują z powodów zawodowych lub duszpasterskich, działają jako prawdziwi misjonarze w Europie, Ameryce i na Bliskim Wschodzie, ożywiając starzejące się parafie dzięki ich witalności i ludzkiej bliskości.

Pilne problemy i wyzwania

Pomimo swojej witalności, Kościół na Filipinach stoi w obliczu złożonej rzeczywistości:

  • Fragmentacja geograficzna: Jako archipelag ponad siedmiu tysięcy wysp, opieka duszpasterska jest tytanicznym wyzwaniem. Istnieją społeczności w odizolowanych obszarach górskich lub przybrzeżnych, które tygodniami, a nawet miesiącami nie widzą księdza, co utrudnia ciągłą opiekę sakramentalną.
  • Postęp sekularyzmu i relatywizmu: Jak wszędzie na świecie, globalizacja i kultura cyfrowa wywierają silny wpływ na młodych ludzi, zwłaszcza w miastach. Chociaż szacunek dla Kościoła jest zachowany, można zauważyć postępujący rozdźwięk między odziedziczoną wiarą a praktyczną, codzienną moralnością.
  • Ubóstwo materialne i brak zasobów: Wielu diecezjom, zwłaszcza wiejskim, brakuje minimalnych środków finansowych na utrzymanie swoich struktur. Ma to bezpośredni wpływ na seminaria: są młodzi ludzie z prawdziwym powołaniem, których nie stać na niezbędne studia teologiczne i filozoficzne.
  • Niestabilność społeczna i napięcia religijne: W południowych częściach kraju, takich jak region Mindanao, katolicy żyją w kontekście mniejszościowym i muszą współistnieć z napięciami politycznymi i wyzwaniem radykalnego islamskiego ekstremizmu, co wymaga od duszpasterzy dużej zdolności do dialogu, roztropności, męstwa i dużej świętości.

Wyzwanie: edukacja kontra sentymentalizm

Wielkim wyzwaniem dla filipińskiego Kościoła (i dla całej planety) w nadchodzących latach jest przejście od wiary jedynie zwyczajowej lub sentymentalnej do wiary głęboko ukształtowanej. Pobożność ludowa jest skarbem, ale jeśli nie towarzyszy jej solidna formacja doktrynalna i intelektualna, istnieje ryzyko jej rozmycia w obliczu współczesnego relatywizmu lub prozelityzmu fundamentalistycznych sekt, które zyskują na popularności na peryferiach.

Aby temu zaradzić, Kościół lokalny pilnie potrzebuje wysoko wykwalifikowanych kapłanów i formatorów - zarówno pod względem ludzkim, duchowym, jak i intelektualnym - którzy są w stanie pasterzować tym rozproszonym wspólnotom, nadawać teologiczną głębię pobożności ludzi i leczyć społeczne rany Ewangelii.


Udział
magnifiercrossmenu linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram