Wielki Piątek: znaczenie krzyża

The Wielki Piątek to dzień smutku, ciszy, kontemplacji i głębokiej czci. Jest to dzień, w którym Kościół upamiętnia Mękę Pańską i śmierć św. śmierć PanaWydarzenie to na zawsze zmieniło historię ludzkości.

Dla chrześcijan ten dzień jest nie tylko dniem pamięci, ale także żywym zaproszeniem, aby spojrzeć na święty krzyż oczami wiary, tak jak to się stało Święty Josemaría Escriváodkrywając w nim wielkość Bożej miłości i drogę do świętości. "Kiedy widzisz biedny drewniany Krzyż, samotny, nikczemny i bezwartościowy... i bez Krucyfiksu, nie zapominaj, że ten Krzyż jest twoim Krzyżem: Krzyżem każdego dnia, ukrytym Krzyżem, nudnym i bez pocieszenia..., który czeka na Krucyfiks, którego mu brakuje: a tym Krucyfiksem musisz być ty" (Droga, 178).

Śmierć Pana na krzyżu: tajemnica miłości

The śmierć Pana Jezus na krzyżu nie jest bezsensowną tragedią, ale najwyższym aktem Bożej miłości do ludzkości. Jezus oddaje swoje życie za każdego z nas, dźwigając na swoich barkach ciężar grzechu świata. Jego Męka nie jest tylko wydarzeniem historycznym, ale Tajemnicą, która urzeczywistnia się w każdym człowieku. Eucharystia i która stanowi głębokie wyzwanie dla serca każdej osoby.

Na stronę Święty Josemaría EscriváKrzyż Chrystusa jest najwyraźniejszym wyrazem tej boskiej miłości, która nie zatrzymuje się w obliczu cierpienia. Powiedział: "Krzyż jest szkołą miłości".

Proszę rozważyć śmierć Pana nie powinien prowadzić nas do zniechęcenia, ale do nadziei. W tym momencie smutku otwiera się przed nami droga do życia wiecznego. Cisza Kalwarii nie jest pusta: jest pełna znaczenia, daru z siebie, odkupienia.

Św. Josemaria podkreślał, że chrześcijanie są wezwani do zjednoczenia naszych małych cierpień z cierpieniami Chrystusa. W ten sposób nasze własne "śmierci" - wyrzeczenia, choroby, poświęcenia dla miłości - również stają się owocne. Mówiąc słowami założyciela Opus Dei: "Każdego dnia musisz trochę umrzeć, jeśli naprawdę chcesz żyć: umrzeć egoizmowi, wygodzie, dumie... To jest śmierć, która daje życie".

The śmierć PanaNie jest to więc koniec: jest to początek nowej egzystencji, pojednanej z Bogiem. To drzwi, które otwierają Zmartwychwstanie. I właśnie dlatego Wielki PiątekChoć naznaczony powagą, zawiera w sobie również światło zwycięstwa.

San Josemaría Escrivá

Krzyż jako droga do świętości w bólu i śmierci

Święty Josemaría Escrivá przedstawił głębokie spojrzenie na znaczenie krzyża. Krzyż był dla niego nie tylko symbolem cierpienia, ale także przejawem odkupieńczej miłości Boga i wezwaniem do świętości w codziennym życiu. W swoim nauczaniu podkreślał, że każdy chrześcijanin jest wezwany do przyjęcia swojego codziennego krzyża z miłością i oddaniem, widząc w nim drogę do zjednoczenia z Chrystusem.

"Krzyż przestał być symbolem kary, a stał się znakiem zwycięstwa. Krzyż jest godłem Odkupiciela: in quo est salus, vita et resurrectio nostraW tym leży nasze zdrowie, nasze życie i nasze zmartwychwstanie" (Via Crucis, II stacja). Te słowa Święty Josemaría podsumowuje chrześcijańską nadzieję: ból nie jest sterylny jeśli jest zjednoczona z ofiarą Chrystusa.

Viernes Santo

Przeżywanie Wielkiego Piątku każdego dnia, obejmując Krzyż

The Wielki PiątekDlatego nie tylko przypomina o ofierze Jezusa, ale także inspiruje chrześcijan do życia z nadzieją i zaangażowaniem.

Przyjmowanie z wiarą codziennych krzyży - małych i dużych - jest aktem miłości i zaufania do Boga oraz konkretnym sposobem naśladowania Chrystusa.

Śmierć Pana jako zwycięstwo

The śmierć Pana nie był końcem, ale początkiem nowego życia dla wszystkich. Oto jak on to rozumiał Święty JosemaríaUczył dostrzegać Chrystusa także w cierpieniu i przekształcać codzienne życie - nawet trudy - w świętą ofiarę.

"Chrześcijańska nauka o cierpieniu nie jest programem łatwych pocieszeń. Jest to przede wszystkim doktryna akceptacji tego cierpienia, które w rzeczywistości jest nieodłączne od każdego ludzkiego życia. Nie mogę ukryć przed Panem - z radością, ponieważ zawsze głosiłem i starałem się żyć, że tam, gdzie jest Krzyż, tam jest Chrystus, Miłość - że ból często pojawiał się w moim życiu; i niejednokrotnie miałem ochotę płakać. Innym razem czułem rosnące obrzydzenie wobec niesprawiedliwości i zła. I poczułem dyskomfort, widząc, że nic nie mogę zrobić, że - pomimo moich pragnień i wysiłków - nie byłem w stanie poprawić tych niesprawiedliwych sytuacji.

dolor en la cruz muerte de jesus

Kiedy mówię do Państwa o cierpieniu, nie mówię tylko o teoriach. Nie odwołuję się też jedynie do doświadczeń innych, potwierdzając, że jeśli w obliczu rzeczywistości cierpienia kiedykolwiek poczujecie, że wasza dusza się chwieje, lekarstwem jest zwrócenie się ku Chrystusowi. Scena Kalwarii głosi wszystkim, że cierpienia mogą być uświęcone, jeśli żyjemy zjednoczeni z Krzyżem.

Ponieważ nasze uciski, przeżywane jako chrześcijanie, stają się zadośćuczynieniem, pokutą, uczestnictwem w losie i życiu Jezusa, który dobrowolnie doświadczył całej gamy bólu, wszelkiego rodzaju udręk, z miłości do ludzkości. Urodził się, żył i umarł w ubóstwie; był atakowany, obrażany, zniesławiany, oczerniany i niesprawiedliwie potępiany; doświadczył zdrady i opuszczenia przez swoich uczniów; doświadczył samotności i goryczy kary i śmierci. Nawet teraz Chrystus nadal cierpi w swoich członkach, w całej ludzkości zamieszkującej ziemię, której jest Głową, Pierworodnym i Odkupicielem.

Ból jest częścią Bożego planu. Taka jest rzeczywistość, nawet jeśli trudno nam to zrozumieć. Również Jezusowi Chrystusowi, jako Człowiekowi, trudno było to znieść: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich, ale nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie.36. W tym napięciu tortur i akceptacji woli Ojca, Jezus spokojnie idzie na śmierć, przebaczając tym, którzy Go ukrzyżowali.

To właśnie ta nadprzyrodzona akceptacja cierpienia jest jednocześnie największym podbojem. Jezus, umierając na krzyżu, pokonał śmierć; Bóg wyprowadza życie ze śmierci. Postawa dziecka Bożego nie jest postawą osoby pogodzonej ze swoim tragicznym nieszczęściem, jest satysfakcją osoby, która już oczekuje zwycięstwa. W imię tej zwycięskiej miłości Chrystusa my, chrześcijanie, musimy wyruszyć na wszystkie drogi ziemi, aby być siewcami pokoju i radości naszymi słowami i czynami. Musimy walczyć - walczyć o pokój - przeciwko złu, przeciwko niesprawiedliwości, przeciwko grzechowi, aby głosić, że obecna kondycja ludzka nie jest ostateczna; że miłość Boża, objawiona w Sercu Chrystusa, osiągnie chwalebny duchowy triumf ludzkości". (To Chrystus przechodzi obok, 168).

Powołanie Jana Pawła II: "Pragnę zostać księdzem".

Kiedy przybył do Rzymu 26 lipca 2022 r., był seminarzystą archidiecezji Onitsha. Jednak wraz z utworzeniem diecezji Aguleri przez papieża Franciszka 12 lutego 2023 r. został seminarzystą tej nowej diecezji i obecnie przebywa w Rzymie. Jest na trzecim roku teologii na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża i mieszka w międzynarodowym kolegium kościelnym. Sedes Sapientiae w Rzymie.

Historia powołania Jana Pawła II

Powołanie zrodzone w katolickiej rodzinie w Nigerii, gdzie od dzieciństwa był prowadzony w wierze. Powołanie Johna jest głęboko związane z powołaniem jego rodziny. Urodził się w pobożnej katolickiej rodzinie: jego ojcem jest nieżyjący już pan Godwin Chinedu Oraefo, a matką pani Clementina Chinyere Oraefo, oboje z wielkim nabożeństwem do Maryi Dziewicy. Ma dwoje rodzeństwa: starszą siostrę Chinelo i młodszego brata Onyekę.

John Paul obejmuje swoją matkę.

"Jako dzieci, moi rodzice upewniali się, że uczestniczymy w Blokowa Krucjata Różańcowa (Blokowa Krucjata Różańcowa), ruch dla dzieci zainspirowany trójką pastuszków z Fatimy. Kiedy miałem 3 lata, po raz pierwszy uczestniczyłem w tych spotkaniach, gdzie co wieczór odmawialiśmy Różaniec Święty. Zostaliśmy również zapisani do Legionu Maryi, co wzmocniło naszą relację z Bogiem.

"Ponadto, po niedzielnej mszy, jako rodzina udawaliśmy się, aby otrzymać błogosławieństwo księdza przed powrotem do domu. Myślę, że ta praktyka rozpaliła we mnie pragnienie, by być księdzem i błogosławić ludzi. Poczułem powołanie do kapłaństwa w wieku 6 lat i chociaż wydawało mi się to dziwne jak na mój wiek, moi rodzice wspierali mnie, ufając woli Bożej.

Niższe seminarium duchowne

Podczas gdy jego rówieśnicy marzyli o zostaniu lekarzami, prawnikami lub inżynierami, JohnPaul aspirował do kapłaństwa. Pod koniec szkoły podstawowej jego rodzice zgłosili go do niższego seminarium duchownego. Seminarium All Hallows Onitsha, która należała wówczas do jego archidiecezji.

"Zdałem egzaminy wstępne, przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i w końcu zostałem przyjęty. Nowy kurs w niższym seminarium rozpoczął się 13 września 2008 roku. Mój entuzjazm był wielki, ale nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co się z tym wiąże: opuszczenie domu i rodziny, wstawanie o 5 rano, punktualne uczęszczanie na modlitwę i Mszę Świętą, ciężka nauka i rozwijanie nowych umiejętności. Na początku było trudno, ale z czasem przystosowałem się dzięki pomocy moich wychowawców i nauczycieli.

Ukończył szkołę w 2014 roku i został wysłany na rok pracy duszpasterskiej w St. Joseph's Secondary School, Awkaetiti. Następnie w latach 2015-2016 służył w parafii św. Józefa w Awada. W tym czasie, 31 maja 2016 r., w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zmarł jego ojciec, co oznaczało trudny moment na jego drodze.

Z Afryki do Rzymu

W tym samym roku, wraz z kilkoma towarzyszami, został wysłany do seminarium św. Piusa X w Akwukwu na rok formacji duchowej. W 2017 r. rozpoczął studia filozoficzne w Wyższym Seminarium Duchownym Bigard Memorial w Enugu, gdzie studiował przez cztery lata. Następnie podjął rok pracy duszpasterskiej w niższym seminarium duchownym. Seminarium All HallowsOnitsha, gdzie otrzymał wykształcenie podstawowe.

"To właśnie w tym czasie mój ówczesny biskup, bp Valerian Okeke, rozmawiał ze mną o możliwości studiować teologię w Rzymie. Dzięki ich wsparciu przyjechałem do tego miasta, aby kontynuować edukację. Jestem bardzo wdzięczny za tę możliwość", mówi JohnPaul.

Johnpaul Oraefo vocación sacerdote carf

Wyzwanie związane z pracą w nowo utworzonej diecezji

Studia w Rzymie, centrum chrześcijaństwa, to opatrznościowe doświadczenie. Nieustannie dostrzega się bogactwo naszego chrześcijańskiego dziedzictwa, powszechność Kościoła pod przewodnictwem papieża i świadectwo świętych, którzy oddali swoje życie za Ewangelię.

Co więcej, Jan Paweł mówi jasno: "Utworzenie diecezji Aguleri jest również opatrznościowe. Pomaga nam umacniać wiarę katolików, ewangelizować tych, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii i towarzyszyć młodym ludziom, którzy z powodu wpływów kulturowych i sekularyzmu tracą wiarę".

"Nasz biskup, bp Denis Isizoh, jest bardzo zaangażowany w te wyzwania, więc moi towarzysze i ja bardzo poważnie traktujemy nasze szkolenie seminaryjne, aby odpowiedzieć na tę misję.

Dziękuję dobroczyńcom Fundacji CARF.

JohnPaul dziękuje Bogu za to, że poprowadził go tak daleko. "Dziękuję mojej rodzinie, biskupom, formatorom, nauczycielom i dobroczyńcom, którzy towarzyszyli mojej drodze powołania kapłańskiego. Dziękuję również Fundacji CARF za wsparcie w formacji kapłanów na całym świecie".

Proszę również modlić się za członków Fundacji CARF, aby ich praca nadal przynosiła owoce i aby, współpracując z Bogiem w uświęcaniu świata, On im błogosławił i napełniał ich swoją łaską.


Gerardo Ferrara, Absolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie. Przewodniczący samorządu studenckiego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Jak przeżyć Wielkanoc?

Po zakończeniu PostW Wielkim Tygodniu upamiętniamy ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie Pana. Cała historia zbawienia obraca się wokół tych świętych dni. Są to dni, w których należy towarzyszyć Jezusowi modlitwą i pokutą. Wszystko prowadzi do Wielkanocy, gdzie Chrystus swoim zmartwychwstaniem potwierdza, że pokonał śmierć i że jego serce pragnie radować się w człowieku przez całą wieczność. W tym artykule sprawdzamy, jak przeżyć Wielki Tydzień.

Aby dobrze przeżyć Wielki Tydzień, musimy umieścić Boga w centrum naszego życia, towarzysząc Mu w każdej z uroczystości tego okresu liturgicznego, który rozpoczyna się Niedzielą Palmową, a kończy Niedzielą Wielkanocną.

jueves santo última cena semana santa

Niedziela Palmowa

"Ten próg Wielkiego Tygodnia, tak bliski chwili, gdy na Kalwarii dokonało się Odkupienie całej ludzkości, wydaje mi się szczególnie odpowiednim czasem dla Ciebie i dla mnie, aby zastanowić się, jakimi sposobami Jezus, nasz Pan, nas zbawił; aby kontemplować tę Jego miłość - prawdziwie niewysłowioną - do biednych stworzeń, uformowanych z gliny ziemi". - Jak przeżyć Wielki Tydzień. si Josemaría, Przyjaciele Boga, nr 110.

The Niedziela Palmowa Pamiętamy triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, gdzie cały lud wychwala go jako króla pieśnią i gałązkami palmowymi. Gałęzie przypominają nam o przymierzu między Bogiem a Jego ludem, potwierdzonym w Chrystusie.

W dzisiejszej liturgii czytamy te słowa głębokiej radości: "synowie Hebrajczyków, niosąc gałązki oliwne, wyszli na spotkanie Pana, wołając i mówiąc: Chwała na wysokości".

"Rozpoczyna się Wielki Tydzień i wspominamy triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Święty Łukasz pisze: "Zbliżywszy się do Betfage i Betanii, do Góry Oliwnej, posłał dwóch swoich uczniów, mówiąc im: "Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko was. Gdy tam wejdziecie, znajdziecie uwiązanego osiołka, na którym nikt jeszcze nie jeździł. Proszę go odwiązać i przyprowadzić tutaj. Jeśli ktoś zapyta was, dlaczego go odwiązujecie, powiedzcie mu: "Pan go potrzebuje". Poszli i znaleźli wszystko tak, jak Pan im powiedział"..

Cóż za biednego wierzchowca wybrał nasz Pan! Być może my, zarozumiali, wybralibyśmy porywczego rumaka. Ale Jezus nie kieruje się jedynie ludzkimi pobudkami, lecz boskimi kryteriami. "To się stało -mówi San Mateo aby wypełniły się słowa proroka: "Powiedz córce Syjonu: Oto król twój przybywa do ciebie, łagodny i jadący na ośle, na ośle, synu zwierzęcia jarzmowego""..

Jezus Chrystus, który jest Bogiem, zadowala się małym osiołkiem jako tronem. My, którzy jesteśmy niczym, często jesteśmy próżni i aroganccy: Staramy się wyróżniać, przyciągać uwagę; staramy się być podziwiani i chwaleni przez innych. Święty Josemaria Escriva, kanonizowany przez Jana Pawła II dwa lata temu, był poruszony tą sceną z Ewangelii.

Twierdził o sobie, że jest parszywym osłem, że jest bezwartościowy; ale pokora jest prawdą, przyznał również, że był odbiorcą wielu darów od Boga, zwłaszcza polecenia otwarcia boskich dróg na ziemi, pokazując milionom mężczyzn i kobiet, że mogą być święci w wykonywaniu pracy zawodowej i zwykłych obowiązków.

semana santa entrada triunfal domingo de ramos

Jezus wjeżdża do Jerozolimy na osiołku. Musimy wyciągnąć konsekwencje z tej sceny. Każdy chrześcijanin może i musi stać się tronem Chrystusa. I tu przydają się słowa św. Josemarii. "Gdyby warunek, by Jezus mógł królować w mojej duszy, w twojej duszy, miał mieć doskonałe miejsce w nas wcześniej, mielibyśmy powód do rozpaczy. Ale, dodaje, Jezus jest zadowolony z biednego zwierzęcia na tron (...).

"Istnieją setki zwierząt piękniejszych, bardziej zręcznych i bardziej okrutnych. Ale Chrystus patrzył na niego, na osiołka, aby przedstawić się jako król ludziom, którzy go uznali. Bo Jezus nie wie, co zrobić z wyrachowaną przebiegłością, z okrucieństwem zimnych serc, z efektownym, ale pustym pięknem. Nasz Pan ceni sobie radość łagodnego serca, prosty krok, głos bez falsetu, czyste oczy, ucho uważne na Jego słowa czułości. W ten sposób króluje w duszy".

Niech zawładnie naszymi myślami, słowami i czynami!

Przede wszystkim odrzućmy miłość własną, która jest największą przeszkodą dla panowania Chrystusa! Bądźmy pokorni, nie przywłaszczając sobie zasług, które nie są nasze. Czy możesz sobie wyobrazić, jak śmieszny byłby osioł, gdyby przywłaszczył sobie wiwaty i oklaski, które ludzie kierowali do Mistrza?

Komentując tę scenę z Ewangelii, Jan Paweł II przypomina, że Jezus nie rozumiał swojej ziemskiej egzystencji jako dążenia do władzy, sukcesu i kariery.lub jako chęć dominowania nad innymi. Wręcz przeciwnie, wyrzekł się przywilejów swojej równości z Bogiem, przyjął stan sługi, upodabniając się do ludzi i był posłuszny planowi Ojca aż do śmierci na krzyżu (Homilia, 8 kwietnia 2001 r.).

Entuzjazm ludzi zwykle nie trwał długo. Kilka dni później ci, którzy witali go wiwatami, będą wołać o jego śmierć. A my, czy damy się ponieść przelotnemu entuzjazmowi? Jeśli w tych dniach poczujemy powiew Bożej łaski, która przechodzi obok nas, zróbmy dla niej miejsce w naszych duszach. Rozłóżmy na ziemi nasze serca bardziej niż palmy czy gałązki oliwne. Bądźmy pokorni. Bądźmy umartwieni. Bądźmy współczujący dla innych. Takiego hołdu oczekuje od nas Jezus.

Wielki Tydzień oferuje nam możliwość ponownego przeżycia fundamentalnych momentów naszego Odkupienia. Nie zapominajmy jednak, że, jak pisze św, "Aby towarzyszyć Chrystusowi w Jego chwale pod koniec Wielkiego Tygodnia, konieczne jest, abyśmy najpierw weszli w Jego ofiarę i poczuli się jednym z Nim, umarłym na Kalwarii"..

W tym celu nie ma nic lepszego niż kroczenie ramię w ramię z Maryją. Niech Ona wyjedna nam łaskę, aby te dni pozostawiły głęboki ślad w naszych duszach. Niech będą one dla każdego z nas okazją do pogłębienia naszego zrozumienia Bożej miłości, abyśmy mogli okazywać ją innym" (Komentarze Prałata Opus Dei transmitowane na kanale EWTN).

Poniedziałek Wielkanocny

Wczoraj wspominaliśmy triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Tłum uczniów i innych okrzyknął Go Mesjaszem i Królem Izraela. Pod koniec dnia, zmęczony, wrócił do Betanii, wioski położonej bardzo blisko stolicy, gdzie zwykł się zatrzymywać podczas swoich wizyt w Jerozolimie.

Tam przyjazna rodzina zawsze miała miejsce dla niego i jego rodziny. Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych, jest głową rodziny; wraz z nim żyją Marta i Maria, jego siostry, które z niecierpliwością czekają na przybycie Mistrza, szczęśliwe, że mogą zaoferować mu swoje usługi.

W ostatnich dniach jego życia na ziemi, Jezus spędził długie godziny w Jerozolimie, angażując się w bardzo intensywne głoszenie. Wieczorem odzyskał siły w domu swoich przyjaciół. A w Betanii miał miejsce epizod, który został zapisany w Ewangelii dzisiejszej Mszy Świętej.

Sześć dni przed Paschą - mówi święty Jan - Jezus udał się do Betanii. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z tych, którzy siedzieli z Nim przy stole. Wtedy Maria wzięła funt bardzo drogich perfum spikenardowych, namaściła nimi stopy Jezusa i wytarła je swoimi włosami, a dom wypełnił się zapachem perfum.

Hojność tej kobiety jest natychmiast widoczna. Pragnie okazać Panu wdzięczność za przywrócenie jej brata do życia i za wiele innych otrzymanych darów, nie szczędząc przy tym wydatków. Judasz, obecny przy wieczerzy, dokładnie oblicza cenę perfum.

Ale zamiast chwalić delikatność Maryi, poprzestaje na szemraniu: dlaczego te perfumy nie zostały sprzedane za trzysta denarów, aby rozdać je ubogim? W rzeczywistości, jak zauważa św. Jan, nie dbała o biednych; była zainteresowana manipulowaniem pieniędzmi w sakiewce i kradzieżą jej zawartości.

"Ocena Jezusa jest bardzo zróżnicowana".pisze Jan Paweł II. "Nic nie ujmując z obowiązku miłosierdzia wobec potrzebujących, którym uczniowie muszą się zawsze poświęcać - "ubogich zawsze mieć będziecie przy sobie" - patrzy na wydarzenie swojej śmierci i pogrzebu, i docenia namaszczenie, które jest mu czynione jako antycypacja czci, na jaką zasługuje jego ciało nawet po śmierci, ponieważ jest nierozerwalnie zjednoczone z tajemnicą jego osoby". (Ecclesia de Eucharistia, 47).

Aby być prawdziwą cnotą, miłość musi być uporządkowana. A pierwsze miejsce zajmuje Bóg: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie jest podobne: będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.

Od tych dwóch przykazań zależy całe Prawo i Prorocy. Dlatego mylą się ci, którzy pod pretekstem łagodzenia materialnych potrzeb ludzkości zaniedbują potrzeby Kościoła i jego świętych szafarzy. Św. Josemaría Escrivá pisze:

"Kobieta, która w domu Szymona trędowatego w Betanii namaszcza głowę Mistrza bogatymi perfumami, przypomina nam o naszym obowiązku bycia wspaniałym w oddawaniu czci Bogu.

-Wszelki luksus, majestat i piękno wydają mi się niewielkie. -A przeciwko tym, którzy atakują bogactwo świętych naczyń, ozdób i ołtarzy, słychać pochwałę Jezusa: "opus enim bonum operata est in me" - dobre dzieło uczynił ze mną.

Jak wielu ludzi zachowuje się jak Judasz! Widzą dobro, które czynią inni, ale nie chcą go uznać: są zdeterminowani, aby odkryć nieuczciwe intencje, mają tendencję do krytykowania, szemrania, wydawania pochopnych osądów. Sprowadzają dobroczynność do tego, co czysto materialne - dając kilka monet potrzebującemu, być może po to, by uspokoić swoje sumienie - i zapominają, że, jak pisze również św. Josemaría Escrivá, "dobroczynność to nie tylko danie kilku monet potrzebującemu. "Chrześcijańska miłość nie ogranicza się do pomocy tym, którzy potrzebują dóbr ekonomicznych; ma ona przede wszystkim na celu poszanowanie i zrozumienie każdej osoby jako takiej, w jej wewnętrznej godności jako istoty ludzkiej i dziecka Stwórcy".

Dziewica Maryja całkowicie oddała się Panu i zawsze była uważna na ludzkość. Dzisiaj prosimy Ją, aby wstawiała się za nami, aby w naszym życiu miłość Boga i miłość bliźniego stały się jednym, jak dwie strony tej samej monety.

Tłusty wtorek

Ewangelia Mszy Świętej kończy się zapowiedzią, że Apostołowie zostawią Chrystusa samego podczas Męki. Szymonowi Piotrowi, który pełen zarozumiałości powiedział: Życie moje oddam za Ciebie, Pan odpowiedział: Życie moje oddasz za Mnie? Zapewniam pana, że kogut nie zapieje, zanim trzy razy się mnie pan nie wyprze. Kilka dni później przepowiednia się sprawdziła.

Jednak kilka godzin wcześniej Pan dał im jasną lekcję, jakby przygotowując ich na nadchodzące mroczne czasy. Stało się to dzień po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy. Jezus i apostołowie opuścili Betanię bardzo wcześnie rano i w pośpiechu być może nawet nie wzięli ze sobą napojów. Faktem jest, że, jak mówi nam św. Marek, Pan czuł się głodny.

I ujrzawszy z dala drzewo figowe, które miało liście, poszedł do niego, aby zobaczyć, czy może coś na nim znaleźć; ale gdy do niego przyszedł, nie znalazł nic oprócz liści, bo nie było sezonu na figi. I zgromił je: "Niech nikt nigdy nie je od pana owoców!".. Jego uczniowie słuchali go.

Wieczorem wrócili do wioski. Musiało być już późno i nie zauważyli przeklętego drzewa figowego. Ale następnego dnia, we wtorek, kiedy wrócili do Jerozolimy, wszyscy zobaczyli to drzewo, niegdyś liściaste, z nagimi i uschniętymi gałęziami. Piotr zwrócił się do Jezusa: "Mistrzu, spójrz, drzewo figowe, które przekląłeś, uschło.

Jezus im odpowiedział: "Miej wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł do tej góry: 'Wyrwij się z korzeniami i wrzuć ją w morze', nie wątpiąc w sercu swoim, lecz wierząc, że spełni się to, co mówi, spełni się to". Podczas swojego publicznego życia, aby czynić cuda, Jezus prosił tylko o jedną rzecz: wiarę. Poprosił dwóch niewidomych, którzy błagali Go o uzdrowienie: Czy myślisz, że mogę to zrobić? -Odpowiedzieli Mu: "Tak, Panie". Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: "Niech się wam stanie według wiary waszej". I otworzyły się ich oczy. Ewangelie mówią nam, że w wielu miejscach nie czynił prawie żadnych cudów, ponieważ ludziom brakowało wiary.

Musimy również zadać sobie pytanie: jaka jest nasza wiara? Czy w pełni ufamy słowu Bożemu? Czy prosimy w modlitwie o to, czego potrzebujemy, pewni, że to otrzymamy, jeśli jest to dla naszego dobra? Czy trwamy w naszych błaganiach tak długo, jak to konieczne, nie zniechęcając się? Święty Josemaría Escrivá skomentował tę scenę z Ewangelii. "Jezus -pisze-. Przychodzi do drzewa figowego: przychodzi do ciebie i przychodzi do mnie. Jezus, głodny i spragniony dusz. Z krzyża wołał: "Oblężenie! (J 19, 28), pragnę. Spragniony nas, naszej miłości, naszych dusz i wszystkich dusz, które musimy do Niego przyprowadzić na drodze Krzyża, która jest drogą do nieśmiertelności i chwały Nieba".

Podszedł do drzewa figowego i nie znalazł nic prócz liści (Mt 21:19). Czy jest to smutny stan rzeczy w naszym życiu, czy jest to smutny brak wiary, brak pokory, brak poświęcenia i uczynków? Uczniowie byli zachwyceni cudem, ale nic im to nie dało: kilka dni później zaparli się swojego Mistrza. Wiara musi wpływać na całe życie.

"Jezus Chrystus stawia ten warunek".kontynuuje św. Josemaria: "Żyjmy wiarą, bo wtedy będziemy mogli usuwać góry. A jest tak wiele rzeczy do usunięcia... na świecie, a przede wszystkim w naszych sercach. Tak wiele przeszkód dla łaski! Wiara zatem; wiara z uczynkami, wiara z poświęceniem, wiara z pokorą"..

Maryja przez swoją wiarę uczyniła możliwym dzieło Odkupienia. Jan Paweł II potwierdza, że w centrum tej tajemnicy, w samym sercu tego cudu wiary, znajduje się Maryja, suwerenna Matka Odkupiciela (Redemptoris Mater, 51). Ona nieustannie towarzyszy wszystkim ludziom na drogach prowadzących do życia wiecznego.

Kościół, pisze Papież, widzi Maryję głęboko zakorzenioną w historii ludzkości, w odwiecznym powołaniu człowieka zgodnie z opatrznościowym planem, który Bóg odwiecznie dla niego przygotował; Widzi Ją macierzyńsko obecną i uczestniczącą w wielu złożonych problemach, które dziś towarzyszą życiu jednostek, rodzin i narodów; widzi Ją pomagającą ludowi chrześcijańskiemu w nieustannej walce dobra ze złem, aby "nie upadł", a jeśli upadnie, aby "zmartwychwstał" (Redemptoris Mater, 52). Maryjo, nasza Matko, za Twoim potężnym wstawiennictwem uproś nam szczerą wiarę.pewna nadzieja, płonąca miłość.

Wielka Środa

W Wielką Środę wspominamy smutną historię jednego z Apostołów Chrystusa: Judasza. Tak opowiada ją św. Mateusz w swojej Ewangelii: Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł do nich: "Ile mi dacie, jeśli wydam wam Jezusa? Zgodzili się dać mu trzydzieści srebrników. Od tego momentu szukał okazji, by go im wydać. Dlaczego Kościół pamięta o tym wydarzeniu? Aby uświadomić nam, że wszyscy możemy zachowywać się jak Judasz.

Abyśmy mogli prosić Pana, aby z naszej strony nie było zdrady, dystansu, porzucenia. Nie tylko ze względu na negatywne konsekwencje, jakie mogłoby to przynieść w naszym życiu osobistym, których i tak byłoby już wiele; ale także dlatego, że moglibyśmy pociągnąć w dół innych, którzy potrzebują pomocy naszego dobrego przykładu, naszej zachęty, naszej przyjaźni.

W niektórych częściach Ameryki wizerunki ukrzyżowanego Chrystusa pokazują głęboką ranę na lewym policzku Pana. I mówią, że ta rana reprezentuje pocałunek Judasza, tak wielki jest ból, jaki nasze grzechy sprawiają Jezusowi! Powiedzmy Mu, że chcemy być Mu wierni: że nie chcemy Go sprzedać - jak Judasz - za trzydzieści monet, za drobiazg, czym są wszystkie grzechy: pycha, zazdrość, nieczystość, nienawiść, uraza?

Kiedy pokusa grozi, że rzuci nas na ziemię, pomyślmy, że nie warto zamieniać szczęścia dzieci Bożych, którymi jesteśmy, na przyjemność, która szybko się kończy i pozostawia gorzki posmak porażki i niewierności. Musimy poczuć ciężar Kościoła i całej ludzkości.

Czy to nie wspaniałe wiedzieć, że każdy z nas może mieć wpływ na cały świat? Gdzie jesteśmy, Wykonując dobrze naszą pracę, dbając o naszą rodzinę, służąc naszym przyjaciołom, możemy przyczynić się do szczęścia tak wielu ludzi. Jak pisze święty Josemaría Escrivá, wypełniając nasze chrześcijańskie obowiązki, Mamy być jak kamień, który wpadł do jeziora. -Przez swój przykład i przez swoje słowo zrób pierwszy krąg... i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten, i ten.... Nawet w najbardziej odległych miejscach.

Prośmy Pana, abyśmy już Go nie zdradzali; abyśmy wiedzieli, jak odrzucić, z Jego łaską, pokusy, które diabeł nam przedstawia, oszukując nas. Musimy zdecydowanie powiedzieć "nie" wszystkiemu, co oddziela nas od Boga. W ten sposób nieszczęśliwa historia Judasza nie powtórzy się w naszym życiu. Y Jeśli czujemy się słabi, uciekajmy do Świętego Sakramentu Pokuty! Tam Pan czeka na nas, jak ojciec w przypowieści o synu marnotrawnym, aby nas objąć i zaoferować nam swoją przyjaźń. Nieustannie wychodzi nam na spotkanie, nawet jeśli upadliśmy nisko, bardzo nisko. Zawsze jest czas, aby powrócić do Boga!

Nie reagujmy zniechęceniem lub pesymizmem. Nie myślmy: Co mam czynić, jeśli jestem stertą nieszczęść? Większe jest miłosierdzie Boże! Co mam czynić, jeśli ciągle upadam z powodu mojej słabości? Większa jest moc Boża, aby podnieść nas z naszych upadków! Wielkie były grzechy Judasza i Piotra. Obaj zdradzili Mistrza: jeden wydał Go w ręce prześladowców, drugi trzykrotnie się Go wyparł.

A jednak każdy z nich zareagował inaczej! Dla nich obu Pan miał w zanadrzu potoki miłosierdzia. Piotr pokutował, opłakiwał swój grzech, prosił o przebaczenie i został utwierdzony przez Chrystusa w wierze i miłości; Z czasem przyjdzie mu oddać życie za Naszego Pana. Z drugiej strony Judasz nie ufał miłosierdziu Chrystusa. Do ostatniej chwili drzwi Bożego przebaczenia były dla niego otwarte, ale odmówił wejścia przez nie za pomocą pokuty.

W swojej pierwszej encyklice Jan Paweł II mówi o prawie Chrystusa do spotkania z każdym z nas w tym kluczowym momencie życia duszy, jakim jest moment nawrócenia i przebaczenia (Redemptor hominis, 20). Nie pozbawiajmy Jezusa tego prawa! Nie pozbawiajmy Boga Ojca radości dawania nam uścisku powitania!

Nie zasmucajmy Ducha Świętego, który pragnie przywrócić duszom życie nadprzyrodzone! Prośmy Maryję, Nadzieję chrześcijan, aby nie pozwoliła Duchowi Świętemu dać duszom życia nadprzyrodzonego!Nie wystarczy, abyśmy zniechęcali się naszymi błędami i grzechami, być może powtarzającymi się. Niech Ona wyjedna nam u swego Syna łaskę nawrócenia, skuteczne pragnienie przystępowania - z pokorą i skruchą - do spowiedzi, sakramentu Bożego miłosierdzia, rozpoczynając i rozpoczynając na nowo, ilekroć zajdzie taka potrzeba.

traición judas miércoles santo semana santa

Wielki Czwartek

"Pan nasz Jezus Chrystus, jakby wszystkie inne dowody swego miłosierdzia były niewystarczające, ustanawia Eucharystię, abyśmy zawsze mieli Go blisko siebie i - na ile możemy to zrozumieć - ponieważ poruszony swoją miłością, który niczego nie potrzebuje, nie chce się bez nas obejść. Trójca Święta zakochała się w człowieku". Jak przeżyć Wielki Tydzień Święty Josemaria, Chrystus przechodzi obok, nr 84.

Triduum Paschalne rozpoczyna się Mszą Świętą Wieczerzy Pańskiej. Wspólnym wątkiem całej uroczystości jest Misterium Paschalne Chrystusa. Wieczerza, w której Jezus, zanim oddał się na śmierć, powierzył Kościołowi testament swojej miłości i ustanowił Eucharystia i kapłaństwo.  Na koniec Jezus udał się na modlitwę do Ogrodu Oliwnego, gdzie później został aresztowany. Rano biskupi gromadzą się z kapłanami swoich diecezji i błogosławią oleje święte. Umycie nóg odbywa się podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej.

Liturgia Wielkiego Czwartku jest bogata w treść. Jest to wielki dzień ustanowienia Świętej Eucharystii, daru Nieba dla ludzkości; dzień ustanowienia kapłaństwa, nowego Bożego daru, który zapewnia realną i rzeczywistą obecność Ofiary Kalwarii we wszystkich czasach i miejscach, umożliwiając nam korzystanie z jej owoców. Zbliżał się czas, kiedy Jezus miał ofiarować swoje życie za ludzkość. Jego miłość była tak wielka, że w swojej nieskończonej Mądrości znalazł sposób, aby odejść i pozostać w tym samym czasie.

Josemaría Escrivá, rozważając zachowanie tych, którzy są zmuszeni opuścić swoją rodzinę i swój dom, aby zarabiać na życie gdzie indziej, komentuje, że miłość człowieka ucieka się do symbolu: ci, którzy się żegnają, wymieniają wspomnienie, być może fotografię..... Jezus Chrystus, doskonały Bóg i doskonały Człowiek, nie pozostawia symbolu, ale rzeczywistość: On sam pozostaje. Odejdzie do Ojca, ale pozostanie z ludźmi. Pod postaciami chleba i wina jest naprawdę obecny: ze swoim Ciałem, swoją Krwią, swoją Duszą i swoją Boskością.

Jak możemy odwzajemnić tę ogromną miłość? Uczestnicząc we Mszy Świętej z wiarą i oddaniem.Jesteśmy żywą i rzeczywistą pamiątką Ofiary Kalwarii. Przygotowując się dobrze do komunii, z czystą duszą. Odwiedzając często Jezusa ukrytego w tabernakulum. W pierwszym czytaniu Mszy Świętej przypomina się nam o tym, co Bóg ustanowił w Starym Testamencie, aby lud izraelski nie zapomniał o otrzymanych dobrodziejstwach.

Dotyczy to wielu szczegółów: od tego, jak miał wyglądać baranek paschalny, po szczegóły, o które należało zadbać, aby upamiętnić odejście Pana. Jeśli było to nakazane dla upamiętnienia wydarzeń, które były jedynie obrazem wyzwolenia z grzechu dokonanego przez Jezusa Chrystusa, Jak powinniśmy zachowywać się teraz, kiedy naprawdę zostaliśmy wybawieni z niewoli grzechu i staliśmy się dziećmi Bożymi! Dlatego Kościół wpaja nam wielką troskę o wszystko, co dotyczy Eucharystii.

Czy uczestniczymy w Najświętszej Ofierze w każdą niedzielę i święta, wiedząc, że uczestniczymy w boskim działaniu? Święty Jan wspomina, że Jezus umył uczniom nogi przed Ostatnią Wieczerzą. Musimy być czyści na duszy i ciele, aby móc godnie zbliżyć się do Niego. Dlatego zostawił nam sakrament pokuty. Upamiętniamy również ustanowienie kapłaństwa.

jueves santo semana santa ultima-cena4

To dobry czas, aby modlić się za papieża, za biskupów, za kapłanów i modlić się o wiele powołań na całym świecie. Będziemy modlić się lepiej, jeśli będziemy mieli więcej kontaktu z naszym Jezusem, który ustanowił Eucharystię i kapłaństwo. Powiedzmy z całą szczerością to, co mawiał św. Josemaría Escrivá: Panie, włóż w moje serce miłość, z jaką chcesz, abym Cię kochał.

Dziewica Maryja nie pojawia się fizycznie w dzisiejszej scenie, chociaż w tamtych dniach była w Jerozolimie: spotkamy Ją jutro u stóp Krzyża. Ale już dziś, swoją dyskretną i cichą obecnością, towarzyszy Ona ściśle swojemu Synowi, w głębokim zjednoczeniu modlitwy, ofiary i oddania siebie.

Jan Paweł II podkreśla, że po Wniebowstąpieniu Pana do Nieba będzie wytrwale uczestniczył w celebracjach eucharystycznych pierwszych chrześcijan. Papież dodaje: "To ciało złożone w ofierze i obecne w sakramentalnych znakach było tym samym ciałem, które poczęło się w Jej łonie! Przyjmowanie Eucharystii musiało oznaczać dla Maryi, jakby witała z powrotem w swoim łonie serce, które biło w zgodzie z Jej sercem". (Ecclesia de Eucharistia, 56).

Nawet teraz Dziewica Maryja towarzyszy Chrystusowi we wszystkich tabernakulach ziemi. Prosimy Ją, aby nauczyła nas być duszami Eucharystii, mężczyznami i kobietami pewnej wiary i silnej pobożności, którzy starają się nie zostawiać Jezusa samego. Obyśmy umieli Go adorować, prosić Go o przebaczenie, dziękować Mu za Jego dobrodziejstwa, dotrzymywać Mu towarzystwa.

Wielki Piątek

"Podziwiając i prawdziwie kochając Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa, odkryjemy po kolei Jego rany (...) Będziemy musieli wejść w każdą z tych najświętszych ran: aby się oczyścić, aby cieszyć się tą odkupieńczą krwią, aby się wzmocnić. Pójdziemy jak gołębie, które według Pisma Świętego w godzinie burzy schronią się w otworach skał. Ukryjemy się w tym schronieniu, aby znaleźć bliskość Chrystusa". Jak przeżyć Wielki Tydzień - Święty Josemaria, Przyjaciele Boga, nr 302.

W Wielki Piątek osiągamy kulminacyjny moment Miłości, Miłości, która chce objąć wszystkich, nie wykluczając nikogo, z całkowitym oddaniem siebie. W tym dniu towarzyszymy Chrystusowi, wspominając Mękę: od agonii Jezusa w Ogrodzie Oliwnym po biczowanie, ukoronowanie cierniem i śmierć na krzyżu. Upamiętniamy to uroczystą Drogą Krzyżową i ceremonią Adoracji Krzyża. Liturgia uczy nas, jak przeżywać Wielki Tydzień w Wielki Piątek.

Rozpoczyna się od pokłonu księżazamiast zwyczajowego pierwszego pocałunku. Jest to gest szczególnej czci dla ołtarza, który jest nagi, pozbawiony wszystkiego, przywołując Ukrzyżowanego w godzinie Męki. Ciszę przerywa czuła modlitwa, w której kapłan apeluje do Bożego miłosierdzia: "Reminiscere miserationum tuarum, Panie", i prosić Ojca o wieczną ochronę, którą Syn zdobył dla nas swoją krwią.

Dziś chcemy towarzyszyć Chrystusowi na krzyżu. Pamiętam pewne słowa św. Josemaríi Escrivy, wypowiedziane w Wielki Piątek. Zaprosił nas do osobistego przeżycia godzin Męki Pańskiej: od agonii Jezusa w Ogrodzie Oliwnym do biczowania, ukoronowania cierniem i śmierci na krzyżu. Powiedział: Wszechmoc Boga jest związana ręką człowieka, a oni prowadzą mojego Jezusa tam i z powrotem, pośród obelg, przepychanek i popychania tłumu.

Każdy z nas musi zobaczyć siebie pośród tego tłumu, ponieważ nasze grzechy były przyczyną ogromnego bólu, który został sprowadzony na duszę i ciało Pana. Tak, każdy z nas niesie Chrystusa, który stał się obiektem kpin, z miejsca na miejsce. To my, z naszymi grzechami, wołamy o Jego śmierć. A On, doskonały Bóg i doskonały Człowiek, pozwala na to.

Prorok Izajasz przepowiedział to: był źle traktowany i nie otworzył ust swoich; był jak baranek prowadzony na rzeź, jak owca niema przed strzygącymi. To słuszne, że czujemy odpowiedzialność za nasze grzechy. To naturalne, że powinniśmy być bardzo wdzięczni Jezusowi. To naturalne, że szukamy zadośćuczynienia, ponieważ na nasze przejawy braku miłości, On zawsze odpowiada całkowitą miłością. W tym czasie Wielkiego Tygodnia widzimy Pana jako bliższego nam, bardziej podobnego do swoich ludzkich braci i sióstr?

Zastanówmy się nad niektórymi słowami Jana Pawła II: "Ten, kto wierzy w Jezusa, niesie krzyż w triumfie, jako pewny dowód, że Bóg jest miłością...... Ale wiara w Chrystusa nigdy nie jest czymś oczywistym. Misterium paschalne, które przeżywamy w dniach Wielkiego Tygodnia, jest zawsze aktualne". (Homilia, 24-III-2002). Prośmy Jezusa w tym Wielkim Tygodniu, aby obudził w naszych duszach świadomość bycia prawdziwie chrześcijańskimi mężczyznami i kobietami, ponieważ żyjemy twarzą w twarz z Bogiem, a wraz z Bogiem twarzą w twarz ze wszystkimi ludźmi.

Nie zostawiajmy Pana, by sam niósł krzyż. Z radością przyjmujmy małe codzienne ofiary. Wykorzystajmy naszą daną nam przez Boga zdolność do kochania, aby podejmować postanowienia, ale nie pozostając jedynie sentymentalnymi. Powiedzmy szczerze: Panie, nigdy więcej, nigdy więcej, nigdy więcej! Módlmy się z wiarą, abyśmy my i wszyscy ludzie na ziemi odkryli potrzebę nienawidzenia grzechu śmiertelnego i brzydzenia się rozmyślnym grzechem powszednim, który spowodował tak wiele cierpienia dla naszego Boga.

Jak wielka jest moc Krzyża! Kiedy Chrystus jest obiektem drwin i szyderstw całego świata; kiedy jest na krzyżu, nie chcąc oderwać się od tych gwoździ; kiedy nikt nie dałby ani grosza za Jego życie, dobry łotr - taki jak my - odkrywa miłość umierającego Chrystusa i prosi o przebaczenie. Dziś będzie Pan ze mną w raju.

Jaką siłę ma cierpienie, gdy jest akceptowane przez naszego Pana! On jest w stanie wyciągnąć - z najbardziej bolesnych sytuacji - chwile chwały i życia. Człowiek, który zwraca się do umierającego Chrystusa, znajduje odpuszczenie grzechów i szczęście na wieki. Musimy uczynić to samo. Jeśli stracimy lęk przed krzyżem, jeśli zjednoczymy się z Chrystusem na krzyżu, otrzymamy Jego łaskę, Jego siłę, Jego skuteczność.

I będziemy wypełnieni pokojem. U stóp krzyża odkrywamy Maryję, wierną Dziewicę. Prośmy ją w ten Wielki Piątek, aby użyczyła nam swojej miłości i siły, abyśmy i my wiedzieli, jak towarzyszyć Jezusowi. Josemaríi Escrivá, które pomogły milionom ludzi. Di: Moja Matko - Twoja, bo jesteś Jego pod wieloma tytułami - niech Twoja miłość zwiąże mnie z Krzyżem Twojego Syna: niech nie zabraknie mi wiary, odwagi ani śmiałości, aby wypełnić wolę naszego Jezusa.

Wielka Sobota

"Dzieło naszego odkupienia zostało dokonane. Jesteśmy teraz dziećmi Bożymi, ponieważ Jezus umarł za nas i jego śmierć nas odkupiła". Jak przeżyć Wielki Tydzień - Święty Josemaria, Droga Krzyżowa, XIV stacja.

Jak przeżywamy Wielki Tydzień w Wielką Sobotę? Jest to dzień ciszy w Kościele: Chrystus leży w grobie, a Kościół medytuje z podziwem nad tym, co Pan dla nas uczynił. Nie jest to jednak smutny dzień. Pan pokonał diabła i grzech, a za kilka godzin pokona również śmierć swoim chwalebnym Zmartwychwstaniem.

"Za chwilę już Mnie nie ujrzycie i za chwilę znów Mnie ujrzycie" J 16, 16. Tak powiedział Pan do Apostołów w przeddzień swojej męki. W tym dniu miłość nie waha się, jak Maryja, milczy i czeka. Miłość czeka, ufając słowu Pana, aż Chrystus wzejdzie w blasku Wielkanocy. Dziś w Kościele jest dzień ciszy: Chrystus leży w grobie, a Kościół z podziwem medytuje nad tym, co ten nasz Pan dla nas uczynił.

Proszę milczeć, aby uczyć się od Mistrza, kontemplując Jego złamane ciało. Każdy z nas może i musi przyłączyć się do milczenia Kościoła. A gdy uznamy, że jesteśmy odpowiedzialni za tę śmierć, będziemy starać się milczeć o naszych namiętnościach, naszych buntach, o wszystkim, co oddziela nas od Boga. Jest to łaska, której Bóg nam udziela, gdy prosimy Go o nią przed martwym Ciałem Jego Syna, gdy staramy się usunąć z naszego życia wszystko, co nas od Niego oddala.

Wielka Sobota nie jest smutnym dniem. Pan pokonał diabła i grzech, a za kilka godzin pokona również śmierć swoim chwalebnym zmartwychwstaniem. On pojednał nas z Ojcem niebieskim: jesteśmy teraz dziećmi Bożymi! Konieczne jest, abyśmy podjęli postanowienia dziękczynienia, abyśmy mieli pewność, że pokonamy wszystkie przeszkody, jakiekolwiek by one nie były, jeśli pozostaniemy ściśle zjednoczeni z Jezusem poprzez modlitwę i sakramenty. Świat łaknie Boga, choć często o tym nie wie.

Ludzie pragną być informowani o tej radosnej rzeczywistości - spotkaniu z Panem - i po to jesteśmy my, chrześcijanie. Miejmy odwagę tych dwóch mężczyzn - Nikodema i Józefa z Arymatei - którzy za życia Jezusa Chrystusa okazywali ludzki szacunek, ale w ostatniej chwili odważyli się poprosić Piłata o martwe ciało Jezusa, aby Go pochować. Albo te święte kobiety, które, gdy Chrystus był już trupem, kupiły zapachy i poszły Go zabalsamować, nie bojąc się żołnierzy strzegących grobu.

W czasie powszechnego rozwiązania, gdy wszyscy poczują się uprawnieni do obrażania, wyśmiewania i szydzenia z Jezusa, powiedzą: oddaj nam to Ciało, ono należy do nas. Jak ostrożnie zdejmowali Go z krzyża i patrzyli na Jego rany! Prośmy o przebaczenie i mówmy słowami św. Josemarii Escrivy: Pójdę z nimi do stóp Krzyża, przylgnę do zimnego Ciała, zwłok Chrystusa, ogniem mojej miłości..., rozwiążę je moimi zadośćuczynieniami i umartwieniami.....Owinę go w nową tkaninę mojego czystego życia i pochowam w mojej piersi żywej skały, skąd nikt nie może mi go wyrwać, i tam, Panie, odpocznij!

Zrozumiałe jest, że martwe ciało Syna zostało złożone w ramionach Matki przed pochówkiem. Maryja była jedyną istotą zdolną powiedzieć Mu, że doskonale rozumie Jego Miłość do ludzkości, ponieważ nie była przyczyną tych bólów. Najświętsza Dziewica mówi za nas, ale mówi, abyśmy zareagowali, abyśmy doświadczyli Jej smutku, zjednoczonego ze smutkiem Chrystusa.

Podejmijmy postanowienia nawrócenia i apostolstwa, większego utożsamienia się z Chrystusem, całkowitej troski o dusze. Prośmy Pana, aby przekazał nam zbawczą skuteczność swojej Męki i Śmierci. Rozważmy panoramę, która jest przed nami. Ludzie wokół nas oczekują, że my, chrześcijanie, pokażemy im cuda spotkania z Bogiem.

Konieczne jest, aby ten Wielki Tydzień - a potem każdy dzień - był dla nas skokiem jakościowym, powiedzeniem Panu, aby całkowicie wszedł w nasze życie. Musimy przekazać wielu ludziom nowe życie, które Jezus Chrystus dał nam przez Odkupienie.

Zwróćmy się do Najświętszej Maryi Panny: Pani Samotności, Matko Boga i nasza Matko, pomóż nam zrozumieć, jak pisze św. musimy uczynić życie i śmierć Chrystusa naszymi własnymi. Umrzeć przez umartwienie i pokutę, aby Chrystus mógł żyć w nas przez Miłość. A następnie podążać śladami Chrystusa, z pragnieniem współodkupienia wszystkich dusz. Oddać swoje życie za innych. To jedyny sposób, aby żyć życiem Jezusa Chrystusa i stać się jednym z Nim.

Wigilia Paschalna

Obchody Wigilii Paschalnej w nocy z Wielkiej Soboty są najważniejsze ze wszystkich obchodów Wielkiego Tygodnia, ponieważ upamiętniają Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przejście z ciemności do światła wyraża się za pomocą różnych elementów: ognia, świecy, wody, kadzidła, muzyki i dzwonów. Światło świecy jest znakiem Chrystusa, światłości świata, która promieniuje i zalewa wszystko. Ogień to Duch Święty, rozpalony przez Chrystusa w sercach wiernych.

Woda oznacza przejście do nowego życia w Chrystusie, źródle życia. Alleluja wielkanocne jest hymnem pielgrzymki do Jerozolimy niebieskiej. Chleb i wino Eucharystii są zapowiedzią niebiańskiej uczty. Uczestnicząc w Wigilii Paschalnej, zdajemy sobie sprawę, że nastał nowy czas, otwarty na ostateczne dziś chwalebnego Chrystusa. Jest to nowy dzień zainaugurowany przez Pana, dzień "który nie zna zachodu słońca" (Mszał Rzymski, Wigilia Paschalna, Proklamacja Wielkanocna).

Niedziela Wielkanocna

"Okres wielkanocny to czas radości, radości, która nie ogranicza się do tego czasu w roku liturgicznym, ale jest zawsze obecna w sercu chrześcijanina. Ponieważ Chrystus żyje: Chrystus nie jest postacią, która odeszła, która istniała w pewnym momencie, a potem odeszła, pozostawiając nam wspaniałe wspomnienie i przykład". Jak przeżyć Wielki Tydzień Josemaria, Homilia Chrystus obecny w chrześcijanach.

To najważniejszy i najbardziej radosny dzień dla katolików, Jezus pokonał śmierć i dał nam Życie. Chrystus daje nam możliwość zbawienia, wejścia do nieba i życia w towarzystwie Boga. Wielkanoc to przejście ze śmierci do życia. Niedziela Wielkanocna kończy Triduum Paschalne i Wielki Tydzień i rozpoczyna okres liturgiczny trwający 50 dni, zwany sezonem wielkanocnym, który kończy się w Niedzielę Wielkanocną. Zielone Świątki.

Po sobocie, Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Salome, kupiły perfumy, aby pójść i zabalsamować Jezusa. Bardzo wcześnie rano, pierwszego dnia tygodnia, o wschodzie słońca, udali się do grobu. W ten sposób św. Marek rozpoczyna swoją relację o tym, co wydarzyło się we wczesnych godzinach porannych dwa tysiące lat temu, w pierwszą chrześcijańską Wielkanoc. Jezus został pochowany.

W oczach ludzi Jego życie i przesłanie zakończyło się najgłębszą porażką. Jego uczniowie, zdezorientowani i przestraszeni, rozproszyli się. Te same kobiety, które przyszły wykonać pobożny gest, pytają się nawzajem: kto odsunie kamień od wejścia do grobu?  Josemaríi Escrivá, "idą naprzód.... A jak my sobie radzimy? Czy mamy tę świętą decyzję, czy też musimy wyznać, że czujemy się zawstydzeni, gdy kontemplujemy determinację, nieustraszoność, zuchwałość tych kobiet?.

Wypełnianie woli Bożej, bycie wiernym prawu Chrystusa, konsekwentne życie wiarą może czasami wydawać się bardzo trudne. Pojawiają się przeszkody, które wydają się nie do pokonania. Tak jednak nie jest. Bóg zawsze zwycięża. Epopeja Jezusa z Nazaretu nie kończy się wraz z jego haniebną śmiercią na krzyżu. Ostatnim słowem jest słowo o chwalebnym Zmartwychwstaniu. My, chrześcijanie, w chrzcie umarliśmy i zmartwychwstaliśmy z Chrystusem: umarli dla grzechu i żywi dla Boga.

O Chryste - mówimy wraz z Ojcem Świętym Janem Pawłem II - jakże nie dziękować Ci za niewysłowiony dar, który nam dzisiaj dajesz! Tajemnica Twojej Śmierci i Zmartwychwstania jest wlana w wodę chrzcielną, która przyjmuje starego i cielesnego człowieka i czyni go czystym tą samą boską młodością". (Homilia, 15 kwietnia 2001).

Dziś Kościół, przepełniony radością, woła: Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się i weselmy! Okrzyk radości, który będzie trwał przez pięćdziesiąt dni, przez cały okres wielkanocny, powtarzając słowa św. Pawła: skoro więc razem z Chrystusem zostaliście wskrzeszeni, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Nastawcie wasze serca na dobra niebieskie, a nie na dobra ziemskie; umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.

Logiczne jest myślenie - i tak widzi to Tradycja Kościoła - że Jezus Chrystus, po zmartwychwstaniu, ukazał się przede wszystkim swojej Najświętszej Matce. Fakt, że nie pojawia się w relacjach ewangelicznych wraz z innymi kobietami, jest - jak wskazuje Jan Paweł II - wskazówką, że Matka Boża już wcześniej spotkała Jezusa. Ta dedukcja jest również potwierdzona - dodaje papież - przez fakt, że pierwszymi świadkami zmartwychwstania, z woli Jezusa, były kobiety, które pozostały wierne pod krzyżem, a zatem bardziej stanowcze w wierze". (Przesłuchanie, 21 maja 1997 r.).

Tylko Maryja w pełni zachowała swoją wiarę podczas gorzkich godzin Męki, więc naturalne jest, że Pan ukazał się jej jako pierwszej. Musimy zawsze pozostawać blisko Matki Bożej, ale jeszcze bardziej w czasie Wielkanocy.Jak niecierpliwie oczekiwał Zmartwychwstania! Wiedział, że Jezus przyszedł, aby zbawić świat i dlatego musiał cierpieć i umrzeć; ale wiedział również, że nie może podlegać śmierci, ponieważ On jest Życiem.

Dobrym sposobem na przeżywanie Wielkanocy jest dzielenie się życiem Chrystusa z innymi.Zmartwychwstały Chrystus powtarza je teraz każdemu z nas, wypełniając nowe przykazanie miłości, które Pan dał nam w przeddzień swojej męki: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali". Zmartwychwstały Chrystus powtarza to teraz każdemu z nas. Mówi nam: prawdziwie kochajcie się nawzajem, starajcie się każdego dnia służyć innym, zwracajcie uwagę na najdrobniejsze szczegóły, aby życie było przyjemne dla tych, z którymi żyjecie.

Wróćmy jednak do spotkania Jezusa z Jego Najświętszą Matką. Jakże szczęśliwa byłaby Dziewica, kontemplując to Najświętsze Człowieczeństwo - ciało z Jej ciała i życie z Jej życia - w pełni uwielbione! Prośmy Go, aby nauczył nas poświęcać się dla innych, nie będąc zauważonym, nie oczekując nawet podziękowania: łaknąć bycia niezauważonym, abyśmy mogli posiąść życie Boże i przekazywać je innym.

Dziś kierujemy do niego Regina Caeli, pozdrowienie właściwe dla okresu wielkanocnego. Raduj się, Królowo niebios, alleluja. / Albowiem Ten, którego zasłużyłaś nosić w swym łonie, alleluja. / Zmartwychwstał, jak przepowiedziałaś, alleluja. / Módl się za nami do Boga, alleluja. / Raduj się i wesel, Panno Maryjo, alleluja. / Albowiem zmartwychwstał Pan, alleluja. Jak przeżyć Wielki Tydzień? Módlmy się, aby ten rozpoczynający się tydzień napełnił nas odnowioną nadzieją i niezachwianą wiarą.

Niech przemieni nas w Bożych posłańców, abyśmy przez kolejny rok głosili, że Chrystus, Boski Odkupiciel, z miłości oddał się za swój lud na krzyżu.

Rosyjski Kościół katolicki otrzymuje pierwszą nieruchomość w Petersburgu

Kościół katolicki posiada teraz swoją pierwszą nieruchomość w Petersburgu dzięki hiszpańskiemu księdzu Aleksander Burgosdiecezji Valladolid.

W 2021 r. uzyskał zgodę Watykanu na budowę pierwszego sanktuarium poświęconego Matce Bożej Fatimskiej w Rosji, a na początku roku udało mu się sfinalizować zakup domu, w którym wynajmował. W ten sposób, po rewolucji komunistycznej z początku XX wieku, dom ten stał się pierwszą nieruchomością należącą do Kościoła katolickiego w Rosji.

Mając za sobą ponad 15 lat pracy duszpasterskiej w Petersburgu, ks. Aleksander Burgos, znany w języku rosyjskim jako Otests Aleksanderniestrudzenie pracuje nad realizacją tych projektów i nadal poszukuje środków na budowę pierwszego w Rosji sanktuarium poświęconego Matce Bożej Fatimskiej.

Wyszkolony w Rzymie do posługi katolikom obrządku bizantyjskiego, o. Aleksander jest obecnie proboszczem kościoła obrządku bizantyjskiego w Sankt Petersburgu. Po zarejestrowaniu parafii i przedstawieniu inicjatywy, Stolica Apostolska dała zielone światło dla budowy sanktuarium.

Biskup Joseph WerthWatykan, administrator apostolski Nowosybirska i prymas Rosyjskiego Bizantyjskiego Kościoła Katolickiego, poinformował Watykan o projekcie, który został zatwierdzony w 2021 roku.

Sanktuarium będzie w obrządku bizantyjsko-katolickim, ale będzie otwarte dla wszystkich chrześcijan, niezależnie od ich obrządku, a także dla ludzi dobrej woli zainteresowanych uczestnictwem w pielgrzymkach maryjnych.

Budowa sanktuarium fatimskiego w Rosji

13 lipca 1917 r. w Fatimie, podczas trzeciego objawienia Najświętszej Maryi Panny pastuszkom, Matka Boża mówiła im o Rosji. Powiedział, że Rosja będzie szerzyć swoje błędy na całym świecie, ale ostatecznie nawróci się i Jego Niepokalane Serce zatriumfuje.

Dodał też, że powróci, by prosić o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, co uczynił kilka lat później. 13 czerwca 1929 r. ukazała się Siostrze Łucji w Tuy i poprosiła, aby Ojciec Święty poświęcił Rosję Jej Niepokalanemu Sercu.

Obraz Matki Bożej Fatimskiej z Sankt Petersburga.

Jak już wiadomo Święty Jan Paweł II dokonał tej konsekracji w dniu 25 marca 1984 r. Od tego czasu w Rosji zbudowano ponad 20.000 kościołów, a ponad Około 70 procent jego mieszkańców zostało ochrzczonych. 

Chociaż konsekwencje ateistycznego komunizmu są nadal ogromne, a odsetek wiernych jest niewielki, nie można go już nazywać krajem ateistycznym, ale krajem religijnym, który sprzyja praktykowaniu religii. W tym sensie możemy powiedzieć, że Rosja stała sięale nie do końca.

Aby sami Rosjanie, zwłaszcza katolicy, mogli proszę podziękować Niepokalana Serce Maryi i aby pomóc w pełnym urzeczywistnieniu triumfu tego Serca, istnieje projekt budowa sanktuarium fatimskiego w Sankt Petersburgu.

Projekt został zatwierdzony, po konsultacji ze Stolicą Apostolską, przez biskupa Josepha Wertha, ordynariusza dla katolików obrządku wschodniego w całej Rosji.

Więcej informacji na temat Sanktuarium Fatimskiego w Sankt Petersburgu znajdą Państwo na oficjalnej stronie internetowej: fatimarus.com

Zdjęcie autorstwa księdza Aleksandra Burgosa.

Wywiad z Aleksandrem Burgosem

Alejandro Burgos-Velasco urodził się w Valladolid w Hiszpanii, ale obecnie jest bardziej znany jako Otests AleksanderAlexander, czyli po rosyjsku Ojciec Aleksander, ponieważ od 22 lat mieszka w Sankt Petersburgu.

Jest to przeniesienie, o które sam poprosił, kiedy powiedziano mu, że potrzebni są księża, aby udać się do Kazachstanu: "Powiedziano mi, że potrzebujemy księży, aby udać się do Kazachstanu".Zaproponowałem, że pojadę do Kazachstanu. Ale to się nie udało. Ponieważ długo rozmawiałem o tym z moim biskupem, don José [Delicado Baeza], Z Valladolid, powiedziałem mu: "Co mam teraz zrobić?". Wtedy zgodziliśmy się pojechać do Rosji.

W ten prosty, ale jednocześnie imponujący sposób ksiądz zamienił słońce Hiszpanii na śnieg Rosji. Przed wylądowaniem w Petersburgu, Aleksander dokonał krótki postój w Rzymie, aby otrzymać błogosławieństwo Jana Pawła IIdla tej przygody.

Pełny wywiad mogą Państwo przeczytać na tej stronie: Aleksander Burgos, hiszpański ksiądz w Rosji: "Zgłosiłem się na ochotnika do Kazachstanu... ale nie wyszło".

"Bycie katolikiem w Tanzanii jest powodem do dumy".

Vedastus był seminarzystą w kościele św. Międzynarodowe seminarium Bidasoa (Pampeluna) i został wyświęcony na kapłana w sierpniu 2024 r. w swoim kraju. Mówi nam, że młodzi ludzie w Tanzanii są dumni z bycia katolikami. "Kiedy w Tanzanii uczestniczy się w niedzielnej mszy, ponad 60 osób z % to ludzie młodzi.".

Formacja katolicka otrzymana w domu, klucz do jego powołania kapłańskiego

Vedastus urodził się w 1994 roku w dużej rodzinie. Jest synem katolickiej matki i niechrześcijańskiego ojca, jego powołanie zrodziło się w wyniku pytania zadanego matce. Jej wysiłki, by przekazać wiarę jemu i jego rodzeństwu, zostały nagrodzone.

Decydującym momentem w życiu tego młodego kapłana było odkrycie przez niego prawdziwego znaczenia księża. Ich wioska znajdowała się siedem kilometrów od najbliższego kościoła i w każdą niedzielę pokonywali tę odległość, aby uczestniczyć w celebracji Słowa przez katechistów. Z powodu braku księży msza odbywała się tylko raz w roku.

Vedastus Martine udziela komunii swojej matce podczas jej pierwszej mszy w Tanzanii.

W dniu, w którym ksiądz przybył do jego wioski

Brak kapłanów w Tanzanii trzydzieści lat temu był znacznie bardziej palący niż obecnie: było ich tylko dwóch do obsługi ponad trzydziestu parafii. Dziś ich diecezja liczy 155 księży zakonnych i diecezjalnych obsługujących 56 parafii.

W dniu, w którym ksiądz przybył do jego wioski i odprawił Mszę Świętą, Vedastus był pod wrażeniem. "Byłem bardzo młodym chłopcem, ale zdałem sobie sprawę, że różniło się to od tego, co robili katechiści. Byłem bardzo zainteresowany. Kiedy wróciłem do domu, zapytałem mamę: Mamo, dlaczego dzisiaj było inaczej, kim jest ten człowiek, który świętował? Moja mama wyjaśniła mi, że ten człowiek był księdzem i jaka jest różnica między księżmi a katechetami" - mówi Vedastus.

"Kiedy dorosnę, chcę zostać księdzem".

Jego matka powiedziała mu również o znaczeniu kapłanów dla zbawienia, dla udzielania sakramentów, dla przynoszenia nam Eucharystia i przebaczenie grzechów oraz znaczenie niesienia Chrystusa całemu światu.

"Zapytałem mamę, dlaczego nie mamy księży w każdą niedzielę, a ona odpowiedziała, że to niemożliwe, ponieważ w tym czasie dwóch księży uczęszczało do 33 kościołów. Więc powiedziałem jej: Kiedy dorosnę, chcę zostać księdzem, aby pomagać Kościołowi w mojej wiosce, aby zawsze mieli księży, którzy nauczą ich wiary i będą sprawować sakramenty. Moja matka wyjaśniła mi, że będę musiała ciężko się uczyć i być bardzo zdyscyplinowana. Zachęcała mnie, abym porozmawiała z ojcem, czy mogliby opłacić moje studia.

Odtąd Vedastus codziennie prosił Boga, aby uczynił go dobrym kapłanem, jeśli zechce, aby mógł służyć ludziom.

Seminarzyści z Międzynarodowego Seminarium Bidasoa podczas sesji szkoleniowej.

Wstąpienie do seminarium w wieku 14 lat

Tak więc w wieku 14 lat zdecydował się wstąpić do niższego seminarium duchownego, ale nie przed stawieniem czoła pewnym wyzwaniom. Jego ojciec, choć dał mu swobodę kultu, został ochrzczony dopiero w 2016 roku. Co więcej, jego ojciec chciał, aby jego syn studiował medycynę, co również było w planach Vedastusa.

"Myślałem, że skoro mój ojciec nie został ochrzczony, to nie mogę być księdzem. Jednak ojciec powiedział do mnie: Zapłacę wszystko, czego pan potrzebuje, aby spełnić swoje marzenia. Chociaż nie jestem bogaty, wiem, jak ważna jest nauka. Może nam brakować nawet tego, czego potrzebujemy do życia, ale panu nie zabraknie tego, czego potrzebuje pan do nauki. Ta determinacja mojego ojca wywołała we mnie ogromną wdzięczność. który prowadził mnie, abym zawsze starała się studiować, ponieważ wiem, ile poświęcenia oznaczało to dla mojej rodziny" - wyjaśnia.

W służbie swojej diecezji

Nie porzucił jednak myśli o karierze medycznej. Mówi, że kiedy był w Fatimie w 2023 roku, wykonując pracę duszpasterską, mieszkając w Bidasoa jako seminarzysta, otrzymał list od swojego arcybiskupa informujący go, że po ukończeniu matury z teologii będzie mógł studiować medycynę, mógł rozpocząć karierę medyczną w swojej diecezji.

"Przypomniało mi się to osiem lat temu, kiedy po ukończeniu szkoły średniej powiedziałem ojcu, że chcę wstąpić do wyższego seminarium duchownego, aby kształcić się na księdza. Wtedy ojciec powiedział mi, że jego marzeniem jest, abym studiował medycynę. Po pełnym miłości dialogu z ojcem doszliśmy do porozumienia, że mogę wstąpić do seminarium. Tak więc ta wiadomość od mojego biskupa była jak przypomnienie mojego pierwszego etapu i mojego "tak" dla głosu Pana.

Po rozważeniu prośby swojego biskupa, porozmawiał z nim i powiedział mu, że w tej chwili kariera medyczna jest "trudną górą do zdobycia". Jeśli jednak potrzeby jego diecezji będą tego wymagać, chętnie podejmie studia w tym kierunku.

Wzrost liczby katolików w Tanzanii

Pańskie wykształcenie teologiczne jest niezbędne dla formacji braci w Tanzanii. Pomimo braku powołań kapłańskich, katolików w Tanzanii przybywa. Co jest przyczyną tej eksplozji katolików?

"Moim zdaniem, fundamentalnym powodem i podstawą wszystkiego jest to, że człowiek z natury jest religijny, zawsze jest związany z boskością.. Jest to fakt, który jest bardzo silny w Tanzanii: mamy wiele szacunku dla boskości. Ale musimy też podziękować misjonarzom, którzy nas ewangelizowali, zwłaszcza Ojcom Białym. Pozostawili oni niezatarty ślad, nie tylko na katolikach, ale na całej populacji", mówi Vedastus.

Kościół, zawsze na czele

Ta ewangelizacja pierwszych misjonarzy przyczyniła się do wzmocnienia reputacji Kościoła katolickiego w Afryce, nie tylko ze względu na jego duchową i zbawczą funkcję, ale także ze względu na liczne dzieła społeczne: szpitale, szkoły, organizacje charytatywne itp.

"Wielu ludzi przychodzi do Boga poprzez działalność charytatywną i społeczną, ponieważ Kościół katolicki jest zawsze w czołówce. Ale także, dzięki pracy biskupów, księży, zakonników, katechetów i wszystkich pracowników duszpasterskich, coraz więcej ludzi zna Ewangelię" - mówi Vedastus.

Vedastus, podczas pobytu na międzynarodowym seminarium Bidasoa, na meczu piłki nożnej.

Młodzi ludzie dumni z bycia katolikami

Liczba młodych ludzi praktykujących wiarę katolicką jest imponująca.. Ten młody ksiądz podziwia samego siebie: "Młodzież jest nadzieją Kościoła w Tanzanii. Młodzi ludzie są dumni z tego, że są katolikami, a tym samym przyciągają wielu przyjaciół. Kościół jest nie tylko postrzegany jako główne miejsce spotkania z Bogiem, ale także młodzi ludzie przychodzą do parafii, aby znaleźć męża lub żonę, wzrastać w cnocie i żyć prawdą.

Podziękowania dla dobroczyńców

Podsumowując, Vedastus z radością mówi o swoim pobycie w naszym kraju: "To było wspaniałe. Opuszczam Pampelunę jako inna osoba niż wtedy, gdy przyjechałem.. Byłem pod wrażeniem zarówno formacji ludzkiej, jak i akademickiej. Zasmakowanie w katolickości Kościoła było dla mnie darem.

Dlatego też chciałby podziękować wszystkim dobroczyńcom Fundacji CARF, którzy umożliwili mu studia w Pampelunie, mieszkanie w Bidasoa i studiowanie na Wydziałach Kościelnych Uniwersytetu Nawarry.

Proszę być pewnym moich codziennych modlitw. Razem jesteśmy częścią Bożego planu, aby wszyscy ludzie otrzymali dobrą nowinę.


Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.

Piątek Boleści: podróż wiary w Wielkim Tygodniu

Na portyku wejściowym do Wielkanocw Piątek Boleści wyznacza głęboko duchowy przedsionek, który zaprasza nas do kontemplacji cichego i pełnego miłości cierpienia naszej matki, naszej matki, naszej matki, naszej matki. Maria Panna. Ten dzień, obchodzony w piątek przed Niedzielą Palmową, staje się okazją do zbliżenia się do serca Matki, która towarzyszy drodze krzyżowej swojego Syna. W wielu parafiach Droga Krzyżowa jest zastępowana przez Via Matrix, która kontempluje cierpienia Maryi.

Tzw. Siedem boleści Najświętszej Maryi Panny to wielowiekowe nabożeństwo, które zachęca do medytacji nad najbardziej bolesnymi chwilami Maryi z Jezusem. Poprzez tę medytację wierni znajdują pomost łączący ich własne cierpienie z chrześcijańską nadzieją.

Siedem boleści Maryi Dziewicy

1) Proroctwo Symeona

Kiedy Maryja przedstawia Jezusa w świątyni, Symeon oznajmia Jej, że "miecz przeniknie Jego duszę". Ten pierwszy smutek otwiera serce Maryi na niepewną przyszłość, pełną prób, gdzie wszystko w Niej jest Wiarą i Nadzieją w Jej Syna, tak jak w Jej pierwszym wielkim "tak" we Wcieleniu.

Nauczyciel miłosierdzia. Proszę przypomnieć sobie scenę ofiarowania Jezusa w świątyni. Starzec Symeon "rzekł do Maryi, Jego Matki: "Oto Dziecię przeznaczone jest na zgubę i na zmartwychwstanie wielu w Izraelu i na to, by stać się celem sporu, co będzie dla Ciebie mieczem, który przeszyje Twoją duszę, aby na jaw wyszły zamysły ukryte w sercach wielu". Ogromna miłość Maryi do ludzkości sprawia, że stwierdzenie Chrystusa jest w Niej prawdziwe: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich".

W środku Wielkiego Tygodnia ten fragment przypomina nam, że wiara nie zawsze oznacza pewność, ale zaufanie pośród ciemności.

2) Lot do Egiptu

Maryja i Józef muszą uciekać do Egiptu, aby chronić dzieciątko Jezus przed zagrożeniem ze strony Heroda. Ta scena mówi nam o bólu niestabilności, opuszczeniu własnej ziemi i strachu o życie dziecka. Maryja Dziewica staje się obrazem wszystkich matek, które muszą opuścić wszystko dla miłości.

Po jego odejściu anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł do niego: "Wstań, weź dziecko i jego matkę i uciekaj do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem, bo Herod będzie szukał dziecka i zniszczy je". Wstał więc, wziął nocą dziecko i jego matkę i udał się do Egiptu. Pozostał tam aż do śmierci Heroda, aby wypełniło się to, co Pan zapowiedział przez proroka, mówiąc: "Z Egiptu wezwałem mego syna" (Mt 2:13-15).

Maryja współpracowała ze swoim miłosierdziem, aby wierni mogli narodzić się w Kościele, członkach tej Głowy, której w rzeczywistości jest matką według ciała. Jako Matka, naucza; i również jako Matka, Jej lekcje nie są hałaśliwe. Konieczne jest posiadanie w duszy podstawy wyrafinowania, odrobiny delikatności, aby zrozumieć to, co Ona nam objawia, bardziej niż obietnicami, czynami.

3) Dzieciątko Jezus zagubione w świątyni

Przez trzy dni Maryja i Józef szukają Jezusa, który pozostał w świątyni. Udręka straty i bezradność w obliczu tego, co niezrozumiałe, to ludzkie emocje, których wszyscy doświadczyliśmy. Dziewica Maryja przyjmuje je z wiarą i pokorą.

Ewangelia Mszy Świętej przypomniała nam poruszającą scenę Jezusa, który przebywa w Jerozolimie, nauczając w świątyni. Maryja i Józef przeszli całą drogę, pytając krewnych i znajomych. Ale kiedy go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy w jego poszukiwaniu. "Matka Boża, która z zapałem szukała swojego syna, zagubionego nie z jej winy, która doświadczyła największej radości z jego odnalezienia, pomoże nam cofnąć nasze kroki, naprawić to, co konieczne, gdy przez naszą lekkomyślność lub grzechy nie odróżniamy Chrystusa. W ten sposób osiągniemy radość ponownego objęcia Go, aby powiedzieć Mu, że już więcej Go nie stracimy (Przyjaciele Boga, 278).

4) Maryja spotyka Jezusa na drodze na Kalwarię

Na Via Dolorosa Maryja spotyka swojego Syna niosącego krzyż. Nie może powstrzymać cierpienia, ale jest przy nim. Ta scena, tak reprezentatywna dla procesji Wielkiego Tygodnia, mówi nam o wartości obecności, bycia z cierpiącymi, nawet jeśli nie możemy zmienić ich losu.

Ledwie Jezus powstał z pierwszego upadku, gdy na drodze, którą przechodzi, spotyka swoją Najświętszą Matkę.

Z ogromną miłością Maryja patrzy na Jezusa, a Jezus na swoją Matkę; ich oczy spotykają się i każde serce wlewa swój smutek w drugie. Dusza Marii jest zalana goryczą, goryczą Jezusa Chrystusa.

O wy, którzy przechodzicie po drodze, spójrzcie, czy jest jakiś smutek porównywalny z moim (Lam I, 12).

Ale nikt nie zauważa, nikt nie zauważa; tylko Jezus.

Spełnia się proroctwo Symeona: miecz przeszyje Twoją duszę (Łk II,35).

W ciemnej samotności Męki, Matka Boża ofiarowuje swojemu Synowi balsam czułości, zjednoczenia, wierności; "tak" dla Bożej woli.

Ramię w ramię z Maryją, Pan i ja również chcemy pocieszać Jezusa, przyjmując zawsze i we wszystkim Wolę Jego Ojca, naszego Ojca.

Tylko w ten sposób zakosztujemy słodyczy Krzyża Chrystusa i obejmiemy go siłą miłości, niosąc go w triumfie po wszystkich drogach ziemi. Stacja IV Droga krzyżowa.

5) Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa

Serce Maryi pęka, gdy patrzy, jak Jej Syn umiera na krzyżu. Ten ból podsumowuje największą ofiarę, ofiarę miłości, która niczego nie powstrzymuje. Maryja Dziewica trwa mocno w wierze. W Piątek Bolesny obraz ten nabiera szczególnej mocy, przypominając nam, że chrześcijańska nadzieja rodzi się na krzyżu.

Przy krzyżu Jezusa stała Jego matka i siostra Jego matki, Maria z Clopas i Maria Magdalena. Gdy Jezus ujrzał Matkę swoją i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: "Niewiasto, oto syn Twój". Potem rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem, gdy Jezus wiedział, że wszystko się skończyło, aby się wypełniło Pismo, rzekł: "Chce mi się pić". A było tam naczynie pełne octu; przywiązali gąbkę nasączoną octem do gałązki hizopu i włożyli Mu do ust. Gdy Jezus przyjął ocet, rzekł: "Wykonało się". I skłoniwszy głowę, oddał ducha (J 19:25-30).

W skandalu Ofiary Krzyża, Święta Maryja była obecna, słuchając ze smutkiem Ci, którzy przechodzili obok, bluźnili, potrząsając głowami i wołając: "Ty, który burzysz świątynię Bożą i w trzy dni ją odbudowujesz, wybaw samego siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. Matka Boża słuchała słów swojego Syna, łącząc się z jego bólem: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Co mogła zrobić? Połączyć się z odkupieńczą miłością swego Syna, ofiarować Ojcu ogromny ból - niczym ostry miecz - który przeszył Jego czyste Serce.

6) Jezus zostaje zdjęty z krzyża i przekazany Matce.

Maryja bierze w ramiona martwe ciało Jezusa. Jest to chwila ciszy, głębokiej żałoby. Obejmuje Go z taką samą miłością, z jaką przyjęła Go po urodzeniu. W tym geście jest cała czułość matki, która nie przestaje kochać nawet po śmierci.

Teraz, stojąc przed tą chwilą Kalwarii, kiedy Jezus już umarł, a chwała Jego triumfu jeszcze się nie objawiła, jest to dobra okazja, aby zbadać nasze pragnienia dotyczące chrześcijańskiego życia, świętości; aby aktem wiary zareagować na nasze słabości i ufając w moc Bożą, postanowić, że w sprawy naszych dni włożymy miłość. Doświadczenie grzechu powinno prowadzić nas do smutku, do bardziej dojrzałej i głębszej decyzji, aby być wiernym, aby naprawdę utożsamić się z Chrystusem, aby wytrwać, bez względu na koszty, w tej kapłańskiej misji, którą On powierzył wszystkim swoim uczniom bez wyjątku, która wzywa nas do bycia solą i światłem dla świata (Chrystus przechodzi obok, 96). To Chrystus przechodzi obok, 96

7) Pochowali ciało Jezusa

W końcu Maryja towarzyszy swojemu Synowi do grobu. Kamień zamyka się i wszystko wydaje się skończone. Ale nadzieja bije w sercu Maryi. Wie, że Bóg dotrzymuje obietnic, nawet jeśli teraz panuje cisza i ciemność.

Następnie Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, choć potajemnie z obawy przed Żydami, poprosił Piłata o pozwolenie na usunięcie ciała Jezusa. Piłat wyraził zgodę. Poszedł więc i usunął ciało Jezusa. Przyszedł też Nikodem, ten, który poszedł do niego w nocy, przynosząc mieszaninę mirry i aloesu, około stu funtów. Wzięli ciało Jezusa i obwiązali je lnianymi płótnami i przyprawami, jak to Żydzi mieli w zwyczaju grzebać. W miejscu, gdzie został ukrzyżowany, był ogród, a w ogrodzie nowy grób, w którym nikt jeszcze nie został pochowany. Ponieważ było to przygotowanie Żydów i ze względu na bliskość grobu, złożyli tam Jezusa (J 19:38-42).

Prośmy teraz Pana, aby kończąc ten czas rozmowy z Nim, pozwolił nam powtórzyć za św. Pawłem, że "triumfujemy dzięki Temu, który nas umiłował. Dlatego jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moc, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Jezusie Chrystusie, Panu naszym".

Dziewica Maryja jako towarzyszka w smutku

Rozważanie Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny nie jest rozpamiętywaniem cierpienia, ale odkrywaniem sposobu na przeżywanie go z sensem. Maryja nie jest odległą postacią, ale Matką, która nas zna i która doświadczyła ludzkiego cierpienia. W Wielkim Tygodniu Jej przebite serce staje się schronieniem dla tych, którzy przechodzą przez próby.

The Piątek Boleści jest specjalną okazją dla odmawianie różańca Siedmiu Boleści lub po prostu odmówić modlitwę z głębi serca. Miecz, który przebija serce Maryi, może stać się światłem dla naszych własnych ran.

Wielkanoc: czas na otwarcie serca

Przeżyć Wielki Tydzień to wejść w tajemnicę Bożej miłości. A Maryja, ze swoim zranionym, ale pełnym wiary sercem, jest najlepszym przewodnikiem. Jej dyskretna i odważna obecność na każdym etapie męki Chrystusa przypomina nam, że ból nie jest końcem, ale początkiem przemiany.

W ten Piątek Boleści połóżmy nasze serca blisko serca Maryi. Wsłuchajmy się w Jej ciszę, uczmy się od Niej siły i pozwólmy, aby Jej wiara zainspirowała nas do przeżycia tego Wielkiego Tygodnia z nowym duchem.

Nadchodzi Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa jest jak portyk, który poprzedza i kończy Triduum Paschalne: "ten próg Wielkiego Tygodnia, tak bliski chwili, w której Odkupienie całej ludzkości dokonało się na Kalwarii, wydaje mi się szczególnie odpowiednim czasem dla ciebie i dla mnie, aby rozważyć, w jaki sposób Jezus, nasz Pan, nas zbawił; aby kontemplować tę Jego miłość - prawdziwie niewysłowioną - do biednych stworzeń, uformowanych z gliny ziemi". (Św. Josemaría, Przyjaciele Boga, n. 110.)


Bibliografia:

OpusDei.org

Hallow.com

Zdjęcia z filmu Pasja przez Mela Gibsona.