Msza Święta – pełnia czasów

W niniejszej medytacji ojca Ricardo Sady analizuje się, w jaki sposób Msza św. nadaje nowe znaczenie ofierze Chrystusa, ujawniając naszą tożsamość jako dzieci Boże i stając się istotnym centrum życia każdego chrześcijanina.

«Wiemy, że Biblia jest Słowem Bożym; nie są to słowa czysto ludzkie, choć zostały spisane przez świętych pisarzy, lecz jest to Słowo objawione, Słowo życia wiecznego.

A nauka, którą przekazuje nam św. Paweł, brzmi: "Gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg posłał swojego Syna, zrodzonego z kobiety, zrodzonego pod Prawem".

Gdy nadeszła pełnia czasów, gdy nadszedł kluczowy moment w historii ludzkości, gdy minęło już kilka tysięcy lat – nie wiemy dokładnie ile – od grzechu pierworodnego, a lud Izraela został wybrany, aby w nim narodził się Mesjasz, gdy wszystko było już przygotowane, Bóg posłał swojego Syna. Swojego jedynego Syna, zrodzonego z kobiety, zrodzonego pod Prawem. Zrodzony z kobiety, przyjął ciało w łonie kobiety i dlatego jest prawdziwym człowiekiem, a jednocześnie prawdziwym Synem Bożym.

A po co? Św. Paweł mówi: "Abyśmy osiągnęli pełnię synostwa". Nie jest to coś, co pozostaje jedynie w Słowie Bożym, lecz głęboko nas dotyczy. Dlatego Kościół mówi: "Chrystus objawia człowiekowi samego człowieka". Chrystus odkrywa przed nami głęboką tajemnicę człowieka. Czym jest człowiek? Kim pan jest? A kim ja jestem?

Msza święta, wyniesiona do rangi boskiego porządku

Jesteśmy duchem wcielonym, stworzonym ku wiecznej jedności z Bogiem, aby żyć w intymnej bliskości z Bogiem, ponieważ Bóg łączy nas ze swoim Synem i obdarza nas życiem swojego Syna. Dlatego też mówi nam: "To właśnie jesteś – jesteś duchem przebywającym w ciele". Ale to nie wszystko – nie są Państwo jedynie ciałem i duszą, lecz dzięki posiadaniu duszy mają Państwo zdolność wzniesienia się do rangi boskości.

Uważam zatem, że ważne jest, abyśmy zawsze nieco korygowali nasze wyobrażenie o tym, czym jest człowiek, oraz o tym, kim my sami jesteśmy. Pan nie jest ciałem, pan posiada ciało. Jest Pan przede wszystkim duszą, jest Pan duchem. Jest Pan duchem. Gdyby nie miał Pan ciała, byłby Pan aniołem. Ale ponieważ ma Pan ciało, jest Pan człowiekiem.

Jednak to, co ma znaczenie, to nie tyle pańskie ciało, choć widzimy na przykład, że dokonują się ogromne, no nie wiem, postępy medyczne, prawda? To dobrze, że przynoszą one ulgę ciałom. Jednak w końcu wszystkie ciała umrą, ulegną rozkładowi i przeminą z tego czy innego powodu, ale dusza żyje wiecznie.

I tak jak często martwimy się o zdrowie naszego ciała, udajemy się do lekarza, otrzymujemy leki, przechodzimy kurację i tak dalej, tak samo nie możemy uważać, że dusza jest mniej ważna – wręcz przeciwnie.

Że jesteśmy przede wszystkim duchem, duchem w ciele, ale ten duch i to ciało, wyniesione do rangi dzieci Bożych, uświęcone przez łaskę, łaskę uświęcającą. Łaska ta jest życiem Chrystusa, które przekazywane jest nam niczym transfuzja krwi, która zamiast krwi wlewa w nas boskość.

Zagłębić się w tajemnicę miłości

Cóż, powinniśmy więc właściwie doceniać samych siebie. Jesteśmy o wiele więcej, niż się wydaje. Wczoraj mówiliśmy, że człowiek powinien przypominać ptaki, ponieważ potrafi latać i śpiewać, a oto Bóg mówi nam: "Spójrz, nie ma dla ciebie ograniczeń w lataniu, twój duch może latać bez końca". Podobnie jak ciało ma wiele ograniczeń – męczy się i może unieść tylko określoną liczbę kilogramów, biegać z określoną prędkością – tak nie jest w przypadku Państwa duszy; Państwa dusza może wznosić się w górę bez końca, nie ma dla niej żadnych ograniczeń. Nie ma dla niej ograniczeń w miłości.

Cóż, to właśnie jest tajemnica – tajemnica każdego człowieka – i właśnie dlatego podczas rekolekcji lub chwili modlitwy zawsze dążymy do tego, aby, powiedzmy, zagłębić się w swoje wnętrze; to właśnie tam mieszka prawda; w Pańskim wnętrzu jest miejsce dla Boga; to właśnie tam dochodzi do spotkania.

Chrystus bowiem objawia człowiekowi samego siebie i pozostawia nam sakramenty. On sam jest sakramentem. Czym jest sakrament? Sakrament to rzecz namacalna, która posiada lub zawiera łaskę niewidzialną. A Chrystus jest tajemnicą, ponieważ ludzie, którzy Go widzieli, dostrzegali w Nim człowieka, który przemawiał, wykonywał pewne gesty i dokonywał cudów. Jednak ci, którzy mieli wiarę, dostrzegali w Nim również Syna Bożego – sakrament.

A potem mówi: "Zostawię wam sakramenty jako znaki mojej obecności, abyście o mnie nie zapomnieli, abyście zawsze o mnie pamiętali". I pozostawia nam siedem sakramentów.

Chciałem, abyśmy porozmawiali nieco o Eucharystii, ale nie o Eucharystii jako o konsekrowanej hostii, lecz o Eucharystii jako o samym obrzędzie jej sprawowania. To, co nazywa się Eucharystia w trakcie sprawowania, to znaczy w samym jej sprawowaniu, które jest ofiarą mszalną, świętą ofiarą mszalną. Oby ta krótka refleksja nad mszą sprawiła, że wzrośnie nasza wiara i wzrośnie nasza miłość.

Miłość Chrystusa na Kalwarii

Ponieważ jest to rzeczywistość, która – jeśli spojrzymy na nią powierzchownie – może wydawać się bardzo nudna. Zawsze to samo. Ech, "mógłbym robić o wiele ciekawsze rzeczy". Mam, no nie wiem, cały świat rozrywki w telefonie i tak dalej, ale to jest bardzo powolne i zaczynam zasypiać, a poza tym może przyszedłem, no nie wiem, nie było miejsca, a poza tym nie podoba mi się sposób, w jaki ten ksiądz mówi, albo jak głosi kazanie". I ponownie mówimy: "proszę spróbować się zagłębić, proszę spróbować dotrzeć do sedna”. A co pan/pani robi, będąc na mszy? Bierze pan/pani udział w ofierze Chrystusa na Kalwarii.

Wszyscy jesteśmy zatem wezwani do pogłębiania naszej wiary, a także do modlitwy, na przykład w intencji księży. Jest to bardzo ważne, ponieważ my, księża, odprawiamy wiele mszy świętych. Wczoraj zadzwonił do mnie ksiądz z pytaniem, czy mógłbym mu pomóc, ponieważ miał wiele mszy. Odpowiedziałem mu: "Słuchaj, proszę mi wybaczyć, ale ten drugi ksiądz nie będzie tutaj i nie mogę przyjechać, ale cóż, proszę dać mi znać ponownie".

Być może miałby odprawić cztery lub pięć mszy w niedzielę lub w dzień, w którym obowiązuje uczestnictwo we mszy. Mówimy: "Słuchaj, a czy po trzeciej mszy, po czwartej mszy, nie zaczyna pan jakby tracić wiary? Czy nie czuje pan zmęczenia? Albo czy nie pojawia się jakaś odrobina znużenia z powodu odprawiania mszy? Być może traci Pan już głos i ma Pan chrypkę, ponieważ dużo Pan mówił i podczas każdej mszy wygłaszał homilię. A ponadto, ponieważ zgromadziło się tak wiele osób, musiał Pan stać przez długi czas".

Nie wiem, czy powinniśmy modlić się o to, by ten kapłan nigdy nie stracił świadomości, że aktualizuje ofiarę Chrystusa. I że najważniejsze nie jest liturgia słowa ani – nie wiem – seria ogłoszeń parafialnych, które nam przekazują, ale że najważniejsze jest podwójne konsekrowanie. Ten moment, w którym osobno konsekruje się chleb i wino, symbolizujące krwawe rozdzielenie Ciała i Krwi Jezusa na Kalwarii. A boska mądrość znalazła cudowny sposób, by uczynić ten moment obecnym.

Miesiąc nisan

Żaden z nas nie był obecny w Jerozolimie 14 dnia miesiąca nisan w roku 33, w godzinach od 12:00 do 15:00. Nie, nie byliśmy tam. Ale On mówi: "Spójrz, teraz dam ci szansę, byś tam był. Będziesz obecny podczas ofiary na Kalwarii. Wyruszysz ze swoją wiarą niczym statek kosmiczny, który przeniesie Pana przez czas i przestrzeń i umieści Pana w Jerozolimie tego dnia i o tej godzinie. A Pańska wiara powie Panu: 'Oto Pan tu jest'”.

"Oto jesteście tutaj, a nie ma innego Chrystusa, który umiera w pełni czasów”. Kiedy oś Ziemi zaczyna sprawiać, że wszystko kręci się wokół krzyża Chrystusa. Wszystko tam się rozstrzyga.

Dlatego kapłan, po dokonaniu podwójnej konsekracji, mówi: "To jest sakrament naszej wiary". Tajemnica. Słowo "sakrament" oznacza tajemnicę. Tajemnica – widzę jedną rzecz, ale kryje się za nią o wiele więcej. "Wiary", ponieważ nie tworzymy tu żadnych efektów specjalnych. Nie odtwarzamy przecież filmu ani odgłosów uderzeń młotka podczas przybijania Chrystusa do krzyża, ani krzyków żołnierzy czy tłumu, ani też siedmiu słów Jezusa, prawda? Nie mówimy przecież: „Krew spływa, a On właśnie teraz, no nie wiem, wypowiada to czy tamto słowo”, prawda?

Jednak wiara mówi nam, że w podwójnym poświęceniu Ciało i Krew Chrystusa są oddzielone. Zatem Chrystus jest martwy, właśnie umarł. Właśnie umarł, jest martwy. Odbiorca mówi: "To jest sakrament naszej wiary, głosimy Twoją śmierć". Tak, umarłeś. I ta tak głęboka tajemnica sprawia, że następnie mówimy: "ale głosimy Twoje zmartwychwstanie".

On zmartwychwstał. Zmartwychwstały to ten sam, który był martwy, dlatego Zmartwychwstały ukazuje się z śladami gwoździ i ranami na rękach oraz w boku. Kończymy zaś słowami: "Przyjdź, Panie Jezu". Przyjdź już, aby ustanowić swoje królestwo, swoje ostateczne królestwo. Już się zaczęło, Pańskie królestwo już się rozpoczęło, ale prosimy, przyjdź, aby je w pełni ustanowić.

Co dzieje się podczas Mszy św.?

Dlatego dobrze, że tak bardzo cenimy mszę świętą. Obyśmy mogli ją zrozumieć – choć, jak już wspomniałem, nigdy nie zrozumiemy jej w pełni, ale przynajmniej nieco lepiej. Z Bożą pomocą i dzięki Duchowi Świętemu obyśmy nieco lepiej zrozumieli mszę świętą i postrzegali ją jako ogromny, ogromny przejaw Bożej miłości, jako prawdziwą eksplozję miłości.

I abyśmy również zrozumieli, jak wielki może być ból Chrystusa, gdy nie doceniamy Mszy świętej lub po prostu nie uczestniczymy w niej, gdy nie traktujemy jej jako absolutnego priorytetu, który nadaje sens nie tylko niedzieli, ale całemu tygodniowi.

Co dzieje się podczas mszy? Jak już wspomnieliśmy, Chrystus umiera, a tym samym otwierają się przed nami bramy nieba, które były zamknięte z powodu grzechu naszych przodków. Teraz znów możemy wejść do nieba, ponieważ Jezus zapłacił za nasze odkupienie swoją nieskończoną miłością.

Ponadto ratujemy dusze z czyśćca. Dlatego tak dobry jest ten zwyczaj, że gdy umiera ktoś bliski, zawsze, bez wyjątku, staramy się odprawić mszę świętą, a potem, jeśli to możliwe, dziewięciodniową serię mszy, a jeśli nie, to co miesiąc, a jeśli nie, to co roku, ponieważ każda msza wyciąga dusze z czyśćca. Być może ta osoba, nasz krewny, czy ktokolwiek inny, nadal przebywa w czyśćcu. Cóż, "ofiaruję Ci, Panie, tę mszę w intencji mojego zmarłego dziadka".

Pomogę mu wydostać się z czyśćca lub wyciągnę z czyśćca inne dusze. A kiedy stanę przed sądem, być może spotkam tam świętych, którzy powiedzą: "Będziemy o Panu mówić w samych superlatywach, ponieważ pomógł nam Pan wydostać się z czyśćca". Ponieważ ofiarował Pan również mszę w intencji nas, zmarłych.

Msza święta – jedna msza święta ma większą wartość niż modlitwy indywidualne. Czyż nie? Nie traćmy świadomości sakramentalnej mszy świętej; Kościół jest bowiem sakramentalny. A często słyszy się: "Nie, po prostu byłem już, na przykład, na jarmarku w Tepalcingo". No cóż, pojechał Pan więc na zakupy, czy też w jakim innym celu. "Nie, pojechałem obejrzeć Jezusa z Nazaretu". No dobrze, ale czy był pan na mszy, czy nie? "Byłem na procesji". Ale czy był pan na mszy, czy nie? Bo wszystko inne – nie próbujmy tego pomijać – nie jest aktem Chrystusa, nie jest działaniem Chrystusa o nieskończonej wartości.

W jednej z książek poświęconych mszy świętej czytamy: "Po konsekracji, podobnie jak na krzyżu, wszystko się wypełniło. On wciela się w dłonie kapłana, tak jak w łonie Maryi. Wszyscy jesteśmy przepełnieni łaską, a Pan jest z nami". Oto Jezus, który czyni dobro, uzdrawia wszelkiego rodzaju dolegliwości, dokonuje wszelkiego rodzaju cudów, przywraca wzrok niewidomym, rozmnaża chleb, uspokaja fale namiętności i cierpień oraz wskrzesza zmarłych do życia w łasce.

Oddając się całkowicie, tak jak w Wieczerniku, poświęcając się, tak jak w Ogrodzie Oliwnym, milcząc, tak jak w Jerozolimie, wznosząc się, tak jak na Kalwarii, przelewając swoją krew, tak jak na krzyżu, chwalebny i żywy jak w dniu swojego zwycięstwa, wylewając na całe ludzkość swoje błogosławieństwo, swojego Ducha i swoją łaskę. O, głębia tajemnic Bożych! Któż nie poczuje się przytłoczony na samą myśl o tej ofierze, w której Bóg nieustannie dokonuje tego, co raz na zawsze dokonał na Kalwarii, stając się sam świątynią, ołtarzem, kapłanem i ofiarą?

Bóg daje wszystko

Bóg obdarza tak, jak na to zasługuje, prawda? Bóg obdarza w nieskończoności. Bóg czyni cuda naprawdę niewiarygodne. Nie tylko dlatego, że pozostaje w chlebie obecny swoim Ciałem i Krwią, swoją duszą i boskością, ale także dlatego, że sprawia, iż Jego ofiara staje się aktualna. Jak wielki to cud? Jeśli się nad tym zastanowić, to na przykład ile jest tabernakuliów? To znaczy, tutaj, w tym domu, jest ten, jest tabernakulum w administracji, jest w szkole, są też w domu rekolekcyjnym.

No cóż, a czy we wszystkich tych tabernakulach znajduje się kielich zawierający wiele hostii? A w każdej hostii jest Jezus, a także w każdym kawałku każdej hostii – jeśli hostię się podzieli, Jego obecność się powiela. A co, jeśli pomnoży się to przez wszystkie tabernakula na świecie? To właśnie jest cud. To znaczy, co za niesamowity cud.

Cóż, wszystko to wynika z wielkiego cudu miłości Bożej. I to samo moglibyśmy powiedzieć o miejscu, w którym właśnie się znajdujemy, na tej szerokości geograficznej, o tej porze – w tej chwili musi być przecież, nie wiem, 10, 15, 20 tysięcy mszy świętych odprawianych w tej chwili. A za godzinę odbędzie się kolejnych 10, 15, 20. Gdzie? Cóż, nie wiem, w Afryce, w Australii, w Japonii, a może nawet tutaj, bo być może odbywa się właśnie msza wieczorna, i cóż, w tej chwili w Meksyku zapewne odprawia się wiele mszy, ponieważ jest to msza wieczorna.

Ofiarowanie na Kalwarii

I cóż za cud, prawda? Że ofiara z Kalwarii staje się obecna tu i tam, sto razy, tysiąc razy – a kto jest w stanie to uczynić? Cóż, jedynie moc Boża – cud najwyższej rangi.

Powiedzmy więc: "Nie mogę przecież umniejszać daru Bożego", prawda? Byłoby bardzo smutne, gdybyśmy postrzegali to na przykład jako zwykły obowiązek. "Po prostu muszę tam pójść". Nie wyświadczają Państwo Bogu przysługi, idąc na mszę; to On wyświadcza Państwu ogromną przysługę, zapraszając Państwa. Jest zaproszenie, które brzmi: "Przyjdź na moją ofiarę, bądź przy mnie". Nie postępujcie jak Piotr i pozostali apostołowie, którzy odeszli i nie byli obecni podczas ofiary; obecni byli jedynie Maria, Jan i święte kobiety.

Apostołowie, wszyscy pozostali – cóż, Judasz już zdążył odejść, by się powiesić, ale pozostałych dziesięciu uciekło w popłochu. A Jezus mówi nam: "No cóż, idę ponownie, ponownie was wzywam, ponownie jestem z wami, ponownie pragnę, byście mi towarzyszyli, pocieszajcie mnie, czerpcie z wszystkich łask, które zamierzam wylewać podczas tej Eucharystii".

Po pierwsze dlatego, że dołączy Pan do uwielbienia, jakie składam Ojcu Niebieskiemu, a tym samym wypełnia Pan swój pierwszy obowiązek jako stworzenie, jakim jest oddawanie chwały Bogu. "Przecież ja też potrafię bardzo dobrze modlić się w domu". Tak, ale z kim pan się modli? Modli się pan wraz z Chrystusem, zjednoczony z Chrystusem, wraz z całym Kościołem. A to, co pan modli, jest modlitwą osobistą. Oto nadeszła chwila odkupienia, pełnia czasów. To właśnie tutaj na świat wylewają się wszystkie dobra, wszystkie łaski.

Prosimy więc, Panie, pomóż nam choć trochę to zrozumieć; pomóż wszystkim wiernym chrześcijanom, pomóż wszystkim kapłanom, abyśmy nie uczynili z Mszy św. czegoś banalnego, powierzchownego, czegoś czysto ludzkiego, prawda? Jakby to było przedstawienie, w którym najważniejszy jest kapłan, prawda? Najważniejszy nie jest jednak kapłan.

Gdyby najważniejszy był kapłan, postępowalibyśmy tak jak pastorzy protestanccy, którzy po zakończeniu – no nie wiem, jak to się nazywa – swojej niedzielnej liturgii, czytania psalmów i śpiewów, udają się do wejścia do kościoła i żegnają wszystkich wiernych.

Nie, chodzi tu o to, że "nie poszedłem spotkać się z księdzem takim a takim". Nie, nie, nie poszedłem spotkać się z księdzem – nie musi on wychodzić, by mnie powitać – poszedłem spotkać się z Chrystusem, aby być z Chrystusem. A zatem ksiądz ma tu drugorzędne znaczenie. "Po prostu nie podoba mi się jego ton głosu" – to nie ma znaczenia. O ile jest to ważnie wyświęcony kapłan, to właśnie on aktualizuje ofiarę Chrystusa.

Niech będzie to odpowiedni moment, największy skarb. Pewien autor pisze: "W chwili śmierci największym pocieszeniem będą dla Pana msze święte, w których z pobożnością uczestniczył Pan w ciągu swojego życia. Każda msza, w której Pan uczestniczył, będzie Pana towarzyszyć przed sądem Bożym i tam wstawi się za Panem, aby Pan uzyskał przebaczenie". To właśnie będzie Państwa największą pociechą. Nie tyle, nie wiem, jakiś uczynek miłosierdzia, który Państwo uczynili, prawda? Ponieważ znajduję się w chwili, w której Jezus składa ofiarę Ojcu, a ja dołączyłem do Niego, uczestniczyłem w niej z pobożnością. Jakże dobrze, że mamy tę świadomość.

Obyśmy więc mogli powiedzieć: "Msza święta jest centrum mojego życia". Tak lubił mawiać św. Josemaría: "To znaczy, niech będzie centrum Państwa życia". Nie ma nic ważniejszego – ani dzisiaj, ani jutro, ani po ukończeniu studiów, ani w żadnym innym momencie – niż uczestnictwo we Mszy świętej. Niech Msza Święta stanie się centrum niedzieli. "Po prostu nie zdążyłem pójść na Mszę". Cóż, proszę postawić ją na pierwszym miejscu, a zobaczy Pan, że zawsze znajdzie się na to czas. Jeśli umieści Pan ją na pierwszym miejscu, czyli w centrum, wszystko inne będzie krążyć wokół Mszy Świętej, tak jak planety krążą wokół Słońca.

Postaramy się uniknąć rutyny i będziemy uczestniczyć w tym z entuzjazmem. Być może – nie wiem – nie muszę śpiewać ani, no cóż, odpowiadać zbyt głośno, ale to, co naprawdę muszę zrobić, to być świadomym tego, co robię. Skupić uwagę, uwagę wewnętrzną. Również na zewnątrz nie będę się zachowywać jak ktoś rozkojarzony, prawda? Ale mogę po prostu patrzeć przed siebie i być myślami gdzieś daleko. Postaram się, hm, naprawdę aktywnie uczestniczyć, brać udział w ofierze.

Należy zadbać o odpowiednie przygotowanie i punktualność. Prawda? To znaczy, pomyślałem sobie: co będę robił, gdzie będę, pójdę na ofiarę Chrystusa, zjednoczę się z Nim, przyjdę z zapasem czasu. No bo często, jeśli spóźnię się, nie znajdę już miejsca do siedzenia i będę czuł się bardzo nieswojo. Nie, proszę przyjść wcześniej, nie spóźniać się, bo w przeciwnym razie znajdzie się tam, wśród tłumu ludzi z tyłu, a spóźnieni wciąż przybywają, co rozprasza uwagę. Cóż, przybyłem wcześniej i udało mi się zająć dobre miejsce.

Mogę również przyjść z konkretnym zamiarem, mówiąc: "Tę mszę, Jezu, ofiaruję Ci właśnie z powodu tej mojej potrzeby, w intencji tej osoby, Kościoła, Papieża, dusz w czyśćcu lub tego zmarłego członka rodziny". Chodzi więc o intencję ofiarowania, dlatego staramy się nie opuszczać niedzielnej mszy.

I właśnie na tym polega sens Mszy świętej, to znaczy na tym, jaką wagę przypisuję Bogu, prawda? A także na tym, jaką wagę przypisuje Mu każdy chrześcijanin. Msza święta jest bowiem dla mnie, dla Pana, dla każdego z nas – jest to Pańska Msza święta, Msza święta, podczas której jednoczą się Państwo z Jezusem.

A papież św. Jan Paweł II lubił mawiać, że to, co wydarzyło się na Kalwarii, ma miejsce również podczas każdej liturgii. Nie tylko śmierć Chrystusa, ale także, na przykład, obecność Maryi. Maryja jest na Kalwarii, Maryja jest na każdej mszy świętej, jest jedyną osobą, która nigdy nie opuszcza mszy. Może być na mszy tylko jedna starsza pani, a może nikogo nie ma, albo była jedna osoba, ale był to turysta, który wyszedł.

Cóż, ale jest Maria – ona nigdy nie opuszcza żadnej mszy, tak jak była na Kalwarii i od tamtej pory. Papież mówi również, że właśnie tam Jezus powtarza słowa, które skierował do Jana: "Oto twoja matka, a tobie powierzam twoją matkę". Pomiędzy konsekracją chleba a konsekracją wina Jezus jest ukrzyżowany, ale jeszcze nie umarł.

I właśnie wtedy wypowiada te słowa: "Niewiasto, oto syn twój" oraz "oto matka twoja", bo właśnie wtedy mi to daje, w tej chwili to przyjmuję i odczuwam tę radość, i starałam się przeżyć tę celebrację w skupieniu, z głębi serca, ponieważ się przygotowałam, bo być może już od soboty zastanawiam się: "O której godzinie pójdę jutro na mszę?" i "Jak mam się pospieszyć, żeby zdążyć i nie biegać w pośpiechu?".

I "postaram się przyjść nieco wcześniej i poświęcę chwilę na modlitwę" albo mogę powiedzieć: "wezmę ze sobą mszał lub poszukam w Internecie, jaka jest jutrzejsza msza, jakie jest jutrzejsze czytanie z Ewangelii i jakie są jutrzejsze modlitwy właściwe, trochę się nad nimi zastanowię i pomodlę się trochę tymi modlitwami".

»Przede wszystkim jednak zamierzam zjednoczyć się z sercem Jezusa, który ofiarowuje się Ojcu i zbawia nas; nie są Państwo już istotami czysto ziemskimi, nie są Państwo już nawet istotami czysto psychicznymi – mają Państwo boską naturę, ponieważ Jezus, umierając, obdarzył nas zdolnością do tego, byśmy i my stali się dziećmi Bożymi”.


Ricardo Sada Fernández, meksykański ksiądz z Prelatury Świętego Krzyża i Opus Dei, jest inżynierem informatyki oraz doktorem teologii. Wyświęcony w 1981 roku, posiada wieloletnie doświadczenie jako kaznodzieja i kierownik duchowy; jest autorem kilku książek i znany jest ze swojej strony internetowej www.medita.cc, który codziennie publikuje medytacje w formie plików audio.



Papież Leon XIV modli się za księży w kryzysie

Na początku Świąt Wielkanocnych Papież Leon XIV ogłosił intencję modlitewną na kwiecień, poświęconą kapłanom w kryzysie, otwierając przestrzeń do refleksji nad potrzebą troski o nich, słuchania ich i towarzyszenia im.  

Za pośrednictwem Papieskiej Światowej Sieci Modlitewnej - z pomocą kampania Proszę modlić się z papieżem- Ojciec Święty zaprosił wiernych i ludzi dobrej woli do zatrzymania się na chwilę w modlitwie, aby rozpoznać i pogłębić świadomość, że za każdą posługą kryje się życie, które również potrzebuje bliskości i słuchania.

W swojej modlitwie Ojciec Święty zwrócił się z głęboką prośbą do kapłanów, którzy przeżywają trudne chwile: «kiedy samotność jest ciężka, wątpliwości zaciemniają serce, a zmęczenie wydaje się silniejsze niż nadzieja». Papież Leon XIV przypomniał, że kapłani «nie są ani urzędnikami, ani samotnymi bohaterami, ale umiłowanymi synami, pokornymi i umiłowanymi uczniami oraz pasterzami podtrzymywanymi przez modlitwy swojego ludu».

Ponadto papież Leon XIV podkreślił znaczenie ponownego odkrycia wspólnotowego wymiaru posługi kapłańskiej. W szczególności zachęcał wiernych do «słuchania bez osądzania", proszę być wdzięcznym, nie wymagając perfekcji i towarzyszyć z bliskością i szczerą modlitwą», uznając, że opieka nad kapłanami jest wspólnym obowiązkiem całego Ludu Bożego.

W swojej modlitwie papież modlił się szczególnie za kapłanów, aby mogli liczyć na «zdrowe przyjaźnie, sieci braterskiego wsparcia» i łaskę ponownego odkrycia piękna ich powołania.

Papież Leon XIV wzywa do wsparcia tych, którzy podtrzymują

Międzynarodowy dyrektor Papieskiej Światowej Sieci Modlitewnej, ojciec Cristobal Fones, zauważył, że ta intencja modlitewna jest szczególnie bliska jego sercu: «Papież przypomina nam, że musimy bratersko wspierają tych, których wspierają. Sam odczuwam to bardzo mocno, ponieważ tak wielu moich kolegów kapłanów i przyjaciół przeżywa trudne chwile. Ważne jest, aby pamiętać o znaczeniu ludzkiego towarzyszenia, szczerej przyjaźni, a przede wszystkim wsparcia modlitewnego. Księża muszą wiedzieć, że nie są sami».

W świetle najnowszego magisterium Kościoła - od Soboru Watykańskiego II po nauczanie ostatnich papieży - podkreśla się, że ksiądz jest człowiekiem kruchym, potrzebującym miłosierdzia, bliskości i zrozumienia. 

Z tego powodu nalega się, aby nie stawiali czoła chwilom zniechęcenia w samotności, ale pozwalali, by towarzyszyła im i wspierała ich wspólnota. Wspólnota kapłańska, wspólne życie i modlitwa ludu Bożego jawią się zatem jako istotne źródła łaski, zdolne odnowić ich powołanie i podtrzymywać ich w codziennej misji.

«Nie bój się swojej słabości: Pan nie szuka doskonałych kapłanów».»

Kościół synodalny to także taki, który troszczy się i podtrzymuje powołanie kapłanów, pomagając im być lepszymi pasterzami, lepszymi braćmi, lepszymi ludźmi. Papież Franciszek, w «The Pope's Video» z lipca 2018 r., pokazał już swoją troskę o swoich braci kapłanów, rozpoczynając swoje przemówienie od słów: "zmęczenie księży... Czy wie Pan, jak często o tym myślę?.

27 czerwca 2025 r. sam papież Leon XIV, z okazji Dnia Uświęcenia Kapłańskiego, zwrócił się do kapłanów słowami: «Nie lękajcie się swojej kruchości: Pan nie szuka doskonałych kapłanów, ale pokornych serc, otwartych na nawrócenie i gotowych kochać tak, jak On sam nas umiłował». 

Sam Leon XIV, 26 czerwca 2025 r., również zwrócił się do uczestników międzynarodowego spotkania Szczęśliwi księża - nazywam ich przyjaciółmi (J 15, 15), promowany przez Dykasterię ds. Duchowieństwa w ramach Jubileuszu Kapłańskiego, powiedział do nich: «W sercu Roku Świętego chcemy razem dać świadectwo, że można być szczęśliwymi kapłanami, ponieważ Chrystus nas powołał; Chrystus uczynił nas swoimi przyjaciółmi (por. J 15, 15); jest to łaska, którą chcemy przyjąć z wdzięcznością i odpowiedzialnością».

Papieska Globalna Sieć Modlitwy podkreśla, że intencja ta jest nie tylko zaproszeniem do modlitwy, ale także do działania: promowania przestrzeni słuchania, wspierania przyjaznych społeczności, unikania destrukcyjnej krytyki i wzmacniania więzi jako wspólnoty.

Księża w kryzysie i tajemnica powołania

Powołanie kapłańskie wymaga od człowieka, który je otrzymuje, aby poświęcił swoje życie pomaganiu braciom w zbliżaniu się do Boga.

Czym jest powołanie kapłańskie? Powołanie jest tajemnicą miłości między Bogiem, który wzywa człowieka z miłością, a człowiekiem, który odpowiada Mu w sposób wolny i z miłości. Jednakże powołanie do kapłaństwa nie jest po prostu uczuciem. Jest to raczej wewnętrzna pewność zrodzona z łaski Bożej, która dotyka duszy i wzywa do wolnej odpowiedzi.

Jeśli Bóg wzywa, pewność będzie wzrastać, gdy odpowiedź stanie się bardziej hojna. Powołanie do kapłaństwa prosi człowieka, który je otrzymuje, aby poświęcił swoje życie pomaganiu braciom i siostrom w zbliżaniu się do Boga. Został on powołany do pełnienia pokornej służby na rzecz całej ludzkości w imieniu i na rzecz samego Chrystusa.

Kiedy zostaje wyświęcony na kapłana: otrzymuje sakrament święceń i jest przygotowany do oddania swojego ciała i ducha, czyli całej swojej istoty, Panu. Będzie z niej korzystał zwłaszcza w tych momentach, kiedy sprawuje Ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa i kiedy w imię Boga, w sakramentalnej spowiedzi, odpuszcza grzechy.

Skąd mam wiedzieć, czy mam powołanie do kapłaństwa?

Bóg powołuje wszystkich i niektórych ze specyficzną misją, osobiście dla nich zaprojektowaną: «każdy na swój sposób», mówi Sobór Watykański II o powszechnym powołaniu do świętości.

Każdy wierzący musi rozeznać swoją własną ścieżkę, podjąć decyzję, by nią podążać i wydobyć z siebie to, co najlepsze, to, co Bóg w nim umieścił, a nie pozwolić, by się zużył, próbując naśladować coś innego, co nie było dla niego przeznaczone.

Narzędziem, które my, chrześcijanie, mamy do dyspozycji, aby odkryć nasze powołanie, niezależnie od tego, czy jest to małżeństwo, kapłaństwo czy celibat apostolski, jest modlitwa. Modlitwa jest absolutnie konieczna dla życia duszy. Ten dialog z Bogiem pozwala rozwijać się duchowi. «Jeśli powiesz sobie dość, jesteś zgubiony», przypomina nam św. Proszę zwrócić uwagę.

Modlitwa o rozeznanie powołania

W modlitwie aktualizuje się wiara w obecność Boga i jego miłość. Rozwija nadzieję, która prowadzi do ukierunkowania życia na Niego i zaufania w Jego opatrzność. A serce powiększa się, odpowiadając własną miłością na Boską Miłość.

Naszym przykładem jest Jezus, który modli się przed decydującymi momentami swojej misji. Swoją modlitwą Jezus uczy nas modlić się, odkrywać wolę Boga Ojca i utożsamiać się z nią. Ponadto, jak zaleca Katechizm, w momencie rozeznawania powołania bardzo pomocna może być postać kierownika duchowego, czyli osoby, której możemy się powierzyć i która pomaga nam odkryć wolę Bożą.

Znaki zawodowe

Obowiązek budzenia powołań spoczywa na całej wspólnocie chrześcijańskiej. Fundacja CARF wspiera to zobowiązanie.

W formacji powołania kapłańskiego można wziąć pod uwagę pewne ogólne aspekty lub cechy, które pomogą rozeznać, czy mężczyzna jest powołany przez Boga do kapłaństwa. Prawo kanoniczne opisuje niektóre szczegóły. Punkt 257 stwierdza: «formacja studentów powinna być taka, aby byli oni zatroskani nie tylko o Kościół partykularny, w którego służbie są inkardynowani, ale także o Kościół powszechny i byli gotowi poświęcić się tym Kościołom partykularnym, które są w poważnej potrzebie».

Miłość do Kościoła, Eucharystii, Najświętszej Maryi Panny, częsta spowiedź, Liturgia Godzin są wyraźnymi znakami powołania do kapłaństwa. Upodobanie do rzeczy Bożych może pojawić się nagle, jako wspaniałe odkrycie w spotkaniu z Chrystusem, albo może być w nas zaszczepione przez rodzinę przez całe życie. Proszę modlić się o powołania!



Wielki Post i Boże przebaczenie

The Post to okres liturgiczny, w którym Kościół zaprasza chrześcijan do zatrzymania się, spojrzenia na swoje życie przed Bogiem i powrotu do Niego z odnowionym sercem. Przez czterdzieści dni proponowana jest nam podróż nawrócenia naznaczona modlitwą, pokutą i miłością. Nie jest to tylko zewnętrzna zmiana, ale głębokie wezwanie do uznania naszej kruchości i otwarcia się na nowo na Boże miłosierdzie.

«Litujesz się nad wszystkimi, Panie, i nie masz w nienawiści niczego, co uczyniłeś; zamykasz oczy na grzechy ludzi, aby mogli się nawrócić i przebaczyć im, bo Ty jesteś naszym Bogiem i Panem» (Środa Popielcowa, antyfona na wejście).

W tym dniu, podczas odprawiania Mszy Świętej lub w oddzielnej ceremonii, wierni, którzy sobie tego życzą, podchodzą do ołtarza, aby kapłan nałożył na nich popiół, mówiąc: «Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz»; lub «Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».

Te dwa wyrażenia nie mają sprzecznego znaczenia. Uzupełniają się nawzajem, a jeśli wiemy, jak je połączyć, dają nam głębokie znaczenie tego, co Kościół chce, abyśmy przeżywali w tym okresie liturgicznym: nowe życie. Konwersja w naszym chrześcijańskim życiu.

Z jakim usposobieniem powinniśmy zacząć żyć w dzisiejszych czasach? Josemaría Escrivá, w To Chrystus przechodzi obok, n. 57, przypomina nam: «Wkroczyliśmy w okres Wielkiego Postu: czas pokuty, oczyszczenia i nawrócenia. Nie jest to łatwe zadanie. Chrześcijaństwo nie jest wygodną drogą. być w Kościele i niech mijają lata. W naszym życiu, w życiu chrześcijan, pierwsze nawrócenie - ten wyjątkowy moment, który każdy z nas pamięta, w którym wyraźnie dostrzegamy wszystko, czego Pan od nas żąda - jest ważne; ale jeszcze ważniejsze, a nawet trudniejsze, są kolejne nawrócenia.

Aby ułatwić działanie łaski Bożej w tych kolejnych nawróceniach, konieczne jest, aby dusza była młoda, aby wzywała Pana, umiała słuchać, odkryła, co jest złe, prosiła o przebaczenie» (...).

Jaki jest najlepszy sposób na rozpoczęcie Wielkiego Postu?

Odnawiamy wiarę, nadzieję, miłość. To jest źródło ducha pokuty, pragnienia oczyszczenia. To Post nie jest tylko okazją do zintensyfikowania naszych zewnętrznych praktyk umartwienia: gdybyśmy myśleli, że to tylko to, przegapilibyśmy jego głębokie znaczenie w życiu chrześcijańskim, ponieważ te zewnętrzne akty są - powtarzam - owocem wiary, nadziei i miłości.

Abyśmy mogli żyć tą gotowością do nawrócenia, musimy przygotować naszego ducha do uważnego słuchania, a następnie wprowadzania w życie świateł, które Pan chce nam dać w tych dniach Wielkiego Postu. Tę gotowość można podsumować w trzech słowach: przepraszam y proszę przeprosić.

Cuaresma perdón, tiempo para rezar a Dios

Podczas błogosławieństwa popiołu kapłan może odmówić następującą modlitwę: «Boże, który nie chcesz śmierci grzesznika, ale jego nawrócenia, wysłuchaj z dobrocią naszych błagań i racz pobłogosławić ten popiół, który zamierzamy położyć na naszej głowie; a ponieważ wiemy, że jesteśmy prochem i do prochu wrócimy, udziel nam, poprzez praktyki Wielkiego Postu, przebaczenia grzechów, abyśmy mogli osiągnąć, na obraz Twojego zmartwychwstałego Syna, nowe życie w Twoim Królestwie».

Wszystko zaczyna się od pokornego proszenia Pana o przebaczenie za nasze grzechy, za nasze niepowodzenia w kochaniu Go i kochaniu bliźniego. «Jeśli, gdy przyniesiesz swoją ofiarę na ołtarz, przypomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swoją ofiarę przed ołtarzem; najpierw pojednaj się ze swoim bratem, a potem wróć i złóż swoją ofiarę».» (Mt 5, 23-24)

Ta prośba o przebaczenie i myśl o radości Chrystusa z przebaczenia nam naszych grzechów, poruszy naszą duszę do przebaczenia z całego serca przestępstw, niesprawiedliwości, złego traktowania, zniewag i zaniedbań, które mogliśmy otrzymać, i nie pozwoli, aby nawet najmniejsze ziarno nienawiści, urazy i zemsty zakorzeniło się w naszych sercach.

Przebaczać tak, jak Chrystus przebacza nam. W ten sposób będziemy mieli pokorę ducha, tak niezbędną do życia w jedności z Chrystusem i podążania Jego śladami, które wskazał nam w tych słowach: «Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem». I prosząc Pana o przebaczenie w sakramencie pojednania, spowiedzi, jak Leon XIV przypomniał kapłanom w Madrycie:

«Dlatego, drogie dzieci, celebrujcie sakramenty z godnością i wiarą, mając świadomość, że to, co się w nich rodzi, jest prawdziwą siłą, która buduje Kościół i że są one ostatecznym celem, do którego zmierza cała nasza posługa. Ale proszę nie zapominać, że nie jesteście źródłem, ale kanałem, i że wy także musicie pić z tej wody. Dlatego nie przestawajcie się spowiadać, powracajcie zawsze do miłosierdzia, które głosicie».

Przesłania wielkopostne

W wielu orędziach wielkopostnych papieże przypominają nam o trzech klasycznych dziełach zalecanych przez świętych i doktorów duchowych, aby dobrze przeżyć Wielki Post: «modlitwa, post, jałmużna".".

«Wielki Post to sprzyjający czas, aby zintensyfikować życie duchowe poprzez święte środki, które oferuje nam Kościół: post, modlitwę i jałmużnę. Podstawą tego wszystkiego jest Słowo Boże, do którego słuchania i rozważania jesteśmy w tym czasie zachęcani». (Franciszek, Orędzie na Wielki Post, 2017).

Przebaczając i prosząc o przebaczenie, nasza modlitwa dotrze do nieba; nasz post sprawi, że nie będziemy szukać siebie w naszych działaniach i będziemy chcieli oddawać chwałę Bogu we wszystkim, co robimy; a nasza jałmużna będzie towarzyszyć potrzebującym, zachęcając grzeszników do pokuty.

Nasza modlitwa jest głęboką manifestacją Wiary, która wypływa z głębi naszej duszy. Wiary, która prowadzi nas do pełnego zaufania Chrystusowi, do zjednoczenia się z Nim w Jego Życiu, do lepszego poznania Go, a tym samym do radości z ugaszenia Jego pragnienia. I otwiera nasze serca, by kochać Pana ze wszystkich sił i z tego, co w nas najlepsze.

Nasz post prowadzi nas do oderwania się od samych siebie, do szukania jedynie chwały Bożej we wszystkich naszych działaniach, do niemyślenia zawsze o sobie i nie rozpamiętywania bezużytecznych zmartwień czy wspomnień. Post od samych siebie i naszych interesów podniesie nasze serce, naszą duszę do głodu miłości do Chrystusa, do życia z Nim, i prawdziwie karmić się Jego Słowem, i powiedzieć Mu wraz ze św. Piotrem: «Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6, 68). I odnowimy naszą nadzieję w Panu, który otwiera przed nami horyzont życia wiecznego.

W swoim Orędziu na Wielki Post Leon XIV sugeruje nam, abyśmy żyli we wstrzemięźliwości, która może przynieść wielkie dobro naszemu duchowi:

«Dlatego chciałbym zaprosić Państwa do bardzo konkretnej i często niedocenianej formy abstynencji, jaką jest abstynencja od alkoholu. powstrzymywać się od używania słów, które dotykają i ranią naszych bliźnich. Zacznijmy rozbrajać język, wyrzekając się raniących słów, natychmiastowego osądzania, mówienia źle o tych, którzy są nieobecni i nie mogą się bronić, oszczerstw.

Zamiast tego starajmy się nauczyć mierzyć słowa i pielęgnować życzliwość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscu pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w mediach i we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju.  

Nasza jałmużna doprowadzi nas do hojności w służeniu innym, a tym samym do pójścia w ślady Chrystusa, który powiedział nam: «Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu» (Mt 20, 28). Wokół nas jest wielu ludzi, którzy oprócz pomocy materialnej, w niektórych przypadkach, potrzebują naszego uczucia, naszego zrozumienia, naszego towarzystwa. A nasze miłosierdzie oczyści naszego ducha, adorując Jezusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza: najgłębsza jałmużna miłości, którą ofiarujemy Bogu. 

Żyjąc modlitwą, postem i jałmużną, towarzyszymy Chrystusowi w pokusach na pustyni, z naszą wiarą, nadzieją i miłością.

Z naszą wiarą, która łączy się z Jego odpowiedzią diabłu na pierwszą pokusę: «Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (Mt 4, 4). Wiara, która pomaga nam odkryć Jego kochające serce we wszystkich trudnościach - we wszystkich kamieniach, które możemy napotkać na naszej drodze - i nieść z Nim nasz codzienny krzyż. On jest i zawsze będzie naszym Chlebem.

Poszcząc od samych siebie i karmiąc się Jego Chlebem, ożywimy naszą Nadzieję we Wcieleniu Naszego Pana Jezusa Chrystusa i nie będziemy kusić Boga, prosząc Go o niezwykłe rzeczy, aby nas olśnić i w jakiś sposób zmusić do pójścia za Nim, jak próbował to zrobić diabeł w drugiej pokusie. Będziemy łączyć nasze smutki, ofiary i cierpienia w naszym codziennym życiu i pracy z tymi, które On przeżywa w swojej gorliwości, aby odkupić nas od grzechu.

I zrobimy to bez zwracania na siebie uwagi, w ciszy naszej duszy, w tajemnicy naszego serca, jak nam przypomniał: «Kiedy pomagacie, nie udawajcie smutnych jak obłudnicy, którzy zniekształcają swoje twarze, aby ludzie widzieli, że poszczą» (Mt 6, 16).

Z jałmużną miłości, miłością, oddamy Mu całe nasze serce, tylko Jego będziemy adorować, tylko Jemu będziemy służyć, kiedy wyjdziemy na spotkanie materialnych i duchowych potrzeb ludzi, z którymi żyjemy, ludzi w naszych rodzinach, naszych przyjaciół i tych, których Pan chce, abyśmy spotkali na naszej drodze. Jest tak wielu, którzy czekają na nas na poboczu naszego życia, tak jak ten człowiek maltretowany przez bandytów czekał, aż przejdzie Dobry Samarytanin!

Wielki Post: grzech i Boże przebaczenie

Towarzysząc Chrystusowi w tych dniach Wielkiego Postu, przeżywamy wraz z Nim Jego triumf nad trzema pożądliwościami, które będą nas kusić aż do zakończenia naszej ziemskiej wędrówki: diabłem, światem i ciałem, i przygotowujemy się, aby cieszyć się wraz z Nim triumfem Jego Zmartwychwstania, w którym oprócz tych trzech pokus, śmierć i grzech zostaną pokonane. Światło zmartwychwstania Chrystusa oślepia diabła w naszej duszy. Otwieramy oczy ciała i ducha na horyzont Życia Wiecznego.

Ewangelia z czwartej niedzieli Wielkiego Postu opowiada o spotkaniu Pana z człowiekiem niewidomym od urodzenia. Jezus Chrystus dokonuje cudu przywrócenia mu wzroku i przypomina nam, że jest światłością świata: «Będąc na świecie, jestem światłością świata».

Napełnieni światłem Pana, Jego naukami, Jego przykazaniami, nie damy się zwieść słowom diabła w trzeciej pokusie: «Dam ci cały świat, wszystko, co widzisz, jeśli oddasz mi pokłon». Nie sprzedamy naszych dusz diabłu i nie damy się uwieść czysto materialnym perspektywom i zarozumiałości. które ten świat może nam zaoferować, a które pragną wypełnić naszą dumę i naszą pychę: nasze ciało, nasz egoizm.

Będziemy czcić tylko Pana

Jak możemy przezwyciężyć te pokusy, postępować zgodnie z przykazaniami i żyć z Chrystusem, który oczyszcza nasze serce, a tym samym uczynić nasze życie prawdziwym życiem “ukrytym z Chrystusem w Bogu”? Psalm 94, 8 mówi nam: «Nie zatwardzajcie serc waszych, słuchajcie głosu Pana».

Pan przemawia do nas swoim życiem i słowami w Ewangelii, a także wskazuje nam drogę, abyśmy mogli żyć ukryci z Nim w Bogu - «Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem» -: ustanawia Eucharystię i zaprasza nas do karmienia się Jego Ciałem i Krwią.

Przyjmując Chrystusa z wiarą i miłością w Eucharystii oraz przeżywając z Nim Mszę Świętą, nasze życie w wierze, nadziei i miłości jest głęboko zakorzenione w naszej duszy. Jak i dlaczego? Ponieważ dokonujemy aktu wiary w boskość i człowieczeństwo Chrystusa; w Jego słowach, w Jego Zmartwychwstaniu i w Życiu Wiecznym. Chrystus odprawia Mszę, Chrystusa spożywamy, a On jest Życiem Wiecznym.

Przyjmując Go, po ofiarowaniu wraz z Nim, poruszeni przez Ducha Świętego, naszego życia Bogu Ojcu, żyjemy Nadzieją Nieba: “Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne”; Kościół przypomina nam, że Eucharystia jest “zadatkiem życia wiecznego”.

Żyjąc z Chrystusem, uczymy się kochać naszych braci i siostry, wszystkich ludzi, tak jak On ich kocha. Możliwość przeżywania Mszy Świętej “z Chrystusem, w Chrystusie i przez Chrystusa” jest już przedsmakiem życia Miłością, którą Bóg ma dla nas; a przyjęcie Chrystusa danego nam w Eucharystia jest przyjęciem w naszym ciele i w naszej duszy największej Miłości, jaką Chrystus ofiaruje nam na ziemi: całkowitego oddania całej swojej Istoty., dla naszego zbawienia.

Podążając tą drogą i odnawiając naszą Wiarę, naszą Nadzieję i naszą Miłość, kontemplując Mękę i Śmierć Chrystusa, którą przeżywamy w Wielki Piątek, oraz w bolesnych tajemnicach Różańca Świętego, będziemy również doświadczać, w Duchu Świętym i z Najświętszą Dziewicą, radości Zmartwychwstania.



Ernesto Juliá, (ernesto.julia@gmail.com) | Wcześniej opublikowane w Religia Poufna.


Najczęściej zadawane pytania

- Jakie jest znaczenie Wielkiego Postu?

Wielki Post to 40 dni przed Wielkanocą, szczególny czas przygotowania się do najważniejszego święta chrześcijaństwa: Zmartwychwstania Jezusa. Ten okres refleksji i zmian został uznany przez Kościół w IV wieku za czas odnowy, pokuty i zbliżenia się do Boga.<br><br>W Katechizmie Kościoła Katolickiego (540) czytamy, że "Kościół jednoczy się każdego roku, podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu, z Tajemnicą Jezusa na pustyni". Tak jak Jezus spędził 40 dni na pustyni, aby przygotować się do swojej misji, tak i my wykorzystujemy te dni, aby oczyścić nasze serca, wzmocnić nasze chrześcijańskie życie i żyć w postawie pokutnej. Jest to czas powrotu do podstaw, refleksji nad naszym życiem i wzmocnienia naszej relacji z Bogiem.

- Dlaczego Kościół obchodzi Wielki Post?

Kościół zaprasza nas do przeżywania Wielkiego Postu jako czasu duchowych rekolekcji, przestrzeni do zatrzymania się i refleksji. Jest to czas na wzmocnienie naszej relacji z Bogiem poprzez modlitwę i medytację, ale także na osobisty wysiłek, jako rodzaj "duchowego detoksu", w którym odkładamy na bok to, co nas od Niego oddala.

Ten wysiłek umartwienia (jak post lub jałmużna) jest czymś, o czym każdy decyduje w zależności od tego, co może dać, ale zawsze z hojnością. Wielki Post nie jest tylko wyrzeczeniem, ale okazją do wzrastania i przygotowania się na wielkie święto Wielkanocy: Zmartwychwstanie Jezusa. Jest to czas głębokiego nawrócenia, odnowy naszych serc i lepszego przygotowania do przeżycia Niedzieli Zmartwychwstania z radością i pokojem.

- Kiedy zaczyna się i kiedy kończy Wielki Post?

Wielki Post rozpoczyna się w Środę Popielcową i kończy tuż przed Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Jest to czas, w którym przygotowujemy się, w bardziej intensywny sposób, do przeżycia Wielkanocy.

- Jaki jest sens postu i abstynencji?

Post i abstynencja to sposoby, które Kościół proponuje nam, abyśmy wzrastali w duchu pokuty. Ale poza zewnętrznymi czynami ważne jest wewnętrzne nawrócenie. Nie chodzi tylko o to, co robimy na zewnątrz, ale o zmianę naszej postawy i zbliżenie się do Boga sercem. Jeśli nie ma wewnętrznej przemiany, post traci swój sens.<br><br>Oprócz postu od jedzenia, post może być doświadczany w szerszy sposób. Czasami post oznacza rezygnację z dobrych rzeczy, takich jak media społecznościowe, seriale, muzyka, a nawet niektóre wygody, jako ofiarę, aby bardziej skupić się na Bogu.

Ale post obejmuje również walkę z tymi nawykami lub postawami, które oddalają nas od Niego. Może to być "post" od złego nastroju, od zbyt częstego patrzenia na siebie w lustrze lub od pośpiechu podczas modlitwy. Chodzi o podejmowanie świadomych wysiłków w celu poprawy tych aspektów naszego życia, które nie pomagają nam zbliżyć się do Boga.

Wrażenia o zmroku: wewnętrzna cisza i spotkanie z Bogiem

Na nasz spacer docieramy o zmierzchu, w nocy. Odkąd byłem dzieckiem, czułem się zmuszony - zachęcony, może lepiej - do chodzenia, gdy dzień już się ściemnił; i do chodzenia, samotnego i cichego, pośród ciemności niezakłóconej miejskim oświetleniem. Zaimpregnowany nocą, w inny sposób doświadczamy bicia ziemi, blasku słońca i światła. gwiazdy, aromat całego stworzenia.

Zmierzch, cisza i poetycka kontemplacja

I co za radość, oddać się nocy bez nostalgii, wejść w nią niemal na palcach i prosić, by uczyniła nas uczestnikami swojej tajemnicy! Radość, którą być może pewnego dnia dostrzegł Rainer Maria Rilke, pisząc te wersy w swoim wierszu Wiersze dla nocy:

«I nagle zdałem sobie sprawę, że chodzisz ze mną i bawisz się, / O ty, dorosła nocy, i spojrzałem na ciebie w zdumieniu.... / ...Pan, podwyższona noc, / nie wstydził się pan mnie znać. Pański oddech / przeszedł nade mną. Pańska rozcieńczona powaga, dzielona / z uśmiechem, przeniknął mnie».

Wewnętrzna cisza i stosunek do nocy

Niektórzy witają noc jak przyjaciela, inni unikają jej jak wroga, z którym nigdy nie można zawrzeć pokoju.

Ci, którzy przyjmują ją w przyjazny sposób, przygotowują swojego ducha do zbadania dziewiczej miłości ukrytej w ciemności i ciszy. Być może z pewnym drżeniem, jak Rilke:

«Gdybyś poczuła, o nocy, gdy kontempluję cię, jak moja istota cofa się pod wpływem impulsu / by chcieć rzucić się pewnie w twoje ramiona / czy mogę to uchwycić, aby moja brew, ponownie wygięta w łuk / uratowała tak rozległy strumień spojrzenia?.

Wiem, że nie znajdę słów, by śpiewać o pięknie nocy - nawet jeśli poproszę o pomoc poetów; być może dlatego, że słowa wyczerpują swoją służbę w próbie zrozumienia siebie nawzajem; a noc jest krainą zsiadłego mleka dla ukrytego ludzkiego dialogu duszy z duchem, który otwiera i przygotowuje niewysłowioną komunikację - i nie tylko dialog - między człowiekiem a Bogiem, jego Stwórcą.

Noc jest Bożym stworzeniem i, jak wszystkie stworzenia, Bożym darem dla człowieka. Bez jej ciemności nie świeciłoby nawet słońce. Bez odpoczynku, który nam oferuje, nasze chodzenie po ziemi sprowadziłoby się do zwykłego szaleństwa; cała nasza osoba straciłaby kierunek, orientację, a nie tylko układ nerwowy. Cisza i ciemność nocy otwierają przed człowiekiem nieograniczone horyzonty, bardziej odległe i nieprzeniknione niż te ukryte we wzburzonym morzu, które ledwo wyłaniają się na krawędzi grzbietów fal oceanu.

Noc zachowuje ciszę

A noc kryje w sobie cisza i ciemność dla młodości; ciemność w ciszy dla dojrzałości; cisza w promiennej ciemności dla pełni życia. Noc wzbogaca nasze spojrzenie; zaprasza nas do penetracji niezbadanych zakątków, a oczy, które nie mogą znieść patrzenia na słońce, otwierają swoją drogę, patrząc na gwiazdy, i odkrywają tajemnicę, którą kryje noc: tajemnicę człowieka, który nie ma innego horyzontu niż noc. Życie wieczne, Niebo.

Dla tych, którzy oczekują jej jako wroga, dusza nocy wyczerpuje się w ciemności i pustce; a jej obraz wydaje się przedsmakiem nicości.

Cisza i ciemność, bliźniacze

Noc pojawia się i pojawia, połączona z ciszą i ciemnością. Tragicznie bliźniacze. Jakby ciemność była niczym innym jak ciemnością, a cisza kryła w sobie groźbę pustki i opresji. Juan Ramón Jiménez pisał: "Noc odchodzi, czarny byk / - pełne ciało żałoby, grozy i tajemnicy - / który ryknął strasznie, niezmiernie, / ku spoconemu strachowi wszystkich poległych".

W obliczu takiego wroga nie ma innego wyjścia, jak tylko spróbować go unicestwić lub przed nim uciec. Noc jest unicestwiana poprzez sztuczne wypełnianie jej hałasem i fałszywym światłem w oczekiwaniu na świt. Kandoryczna, wymamrotana cisza staje się niespokojnym krzykiem, przebranym za mniej lub bardziej zamaskowany uśmiech. A promienna ciemność wszechświata na otwartym niebie zamienia się w ciemność tunelu, która wyklucza gwiazdy z naszego spojrzenia.

Tajemnica choroby

Noc nabiera innego odcienia, gdy jej tajemnica łączy się z tajemnicą choroby. Niektórzy cierpiący oczekują jej nadejścia z niepokojem, bojąc się podwójnie: że sen nie nadejdzie, a udręka może zmienić godziny do świtu w figurę śmierci, samej śmierci; lub że jeśli sen w końcu ich pokona, może stać się ostatnim ziemskim snem.

W nocy pan jest bezwstydnie i bezwstydnie świadomy swojej nędzy, swojej nędzy, a nawet swojej nędzy. Odkrył już, bez zdziwienia, że każdy święty ma coś - lub wiele - z nędzy; i że każdy nieszczęśnik jest w stanie mieć coś - lub wiele - z nędzy. święty. Zasmakował potwierdzenia tego, co już do pewnego stopnia przewidział: że człowiek nie przechodzi na emeryturę: ci, którzy pozostają na lądzie, kiedy nadejdzie czas, aby popłynąć na swoje łodzie do morze, Najlepszą porą na wędkowanie jest zawsze noc. Najlepsze połowy są zawsze w nocy.

Noc będzie jasna

Być może czuje się bardziej bezbronny w obliczu tak wielu lęków, które atakują go w najbardziej nieodpowiednich momentach. Być może. A jednak warto podjąć ryzyko, aby w końcu noc stała się jasna, jak proroczo zapowiada Psalmista: «a noc będzie moja światło w moich rozkoszach / bo noc, jak dzień, będzie rozświetlona».»; Jan od Krzyża dodał: «O nocy, która prowadziłaś, / O nocy łagodniejsza niż świt; / O nocy, która połączyłaś / Umiłowanego z umiłowanym, / Umiłowanego w Umiłowanego przemienionego».

anochecer dios la noche será luz silencio

W pewnym sensie przeczuwał to również Gibran, który w Prorok, napisał:

«Nie mogę nauczyć cię, jak modlą się morza, góry, lasy, / Możesz odkryć, jak się modlą. modlić się w głębi serca, / Nadstaw ucha w spokojne noce, a usłyszysz szemranie, / Boże nasz, skrzydeł sobie, życzymy wraz z Twym Will. (...) / Nie możemy Cię o nic prosić; Ty znasz naszą nędzę, zanim się narodzi; / Naszą potrzebą jesteś Ty; dając nam więcej siebie, dajesz nam wszystko».   

Bóg dał nam samego siebie w Dzieciątko Jezus które śpiewaliśmy naszymi ustami, wielbiliśmy naszą inteligencją, przyjęliśmy w naszych sercach, z pasterzami, z magami, z Maria Czy jego światło rozświetliło ciemność naszej nocy?       


Ernesto Juliá, (ernesto.julia@gmail.com) | Wcześniej opublikowane na Religia Poufna.


Dlaczego zalecamy słuchanie 10 minut z Jezusem każdego dnia?

10 Minut z Jezusem (10mcJ) ma jeden cel: przynieść słuchaczom życie Chrystusa. Pokazać piękno życia Jezusa, Jego doktryny i cnót oraz służyć jako "głośnik", aby dotknąć ludzkich serc i przybliżyć ich do Boga.

Ponadto 10 minut z Jezusem zdecydowało, że darowizny przekazane za pośrednictwem kanału YouTube przyczynią się do stypendiów naukowych finansowanych przez Fundację CARF dla księży diecezjalnych, seminarzystów oraz zakonników i zakonnic, którzy służą Kościołowi na całym świecie.

Jak mogę przekazać darowiznę na YouTube? The Super dzięki

Niedawno YouTube aktywował możliwość wprowadzania darowizn za pomocą przycisku o nazwie Super dziękiktóra pozwala twórcom treści zarabiać i wchodzić w interakcje z użytkownikami, którzy chcą okazać im większe uznanie za ich treści niż proste Na przykład o Me gusta, które wszyscy znamy.

W każdym 10-minutowym filmie z Jezusem pojawi się przycisk z podziękowaniem. Kliknięcie go otwiera opcję przekazania różnych kwot.

Czym jest 10 minut z Jezusem?

Ta zawartość, zwana 10 minut z Jezusem, są audio nagrane przez księży w celu pomocy w modlitwie. Projekt narodził się w 2018 r. z inicjatywy Marii Ferii, matki i nauczycielki. W związku ze zbliżającymi się wakacjami letnimi, Maria zaproponowała kapelanowi swojej szkoły nagrywanie krótkich rozmów duchowych, aby dzielić się nimi podczas wakacji z dziećmi i młodzieżą z jej otoczenia.

Za namową matki, Don José María García de Castro, ksiądz inkardynowany do Prałatury Opus Dei, zgodził się. Ustawił pierwsze audio, używając własnego telefonu komórkowego oraz prostego i przystępnego języka. 

Przy tej pierwszej okazji Don José María pomyślał o rozmowie o codziennych sprawach i o tym, jak przybliżyć Ewangelię do codziennego życia. W szczególności opowiedział o treści listu wysłanego do niego przez chłopca, który współpracował z zakonnicami Matki Teresy z Kalkuty w domu dziecka w Nairobi w Kenii. 

W liście młody człowiek opowiedział księdzu, między innymi, o jednym z momentów, które najbardziej naznaczyły go podczas pobytu w Afryce. Konkretnie, gdy Siostra Miłosierdzia poprosiła go o przytulenie dziecka, które nie chciało przestać płakać i zaprosiła go do okazania mu czułości.

Młody mężczyzna zamarł, ponieważ dziecko było rozpalone gorączką, ale słowa zakonnicy uspokoiły go. Zaczęła gruchać do małego, pieścić go, uśmiechać się do niego, dawać mu buziaki. Dziecko przestało kwilić i uśmiechnęło się. Kilka sekund później zasnął. Studentka zauważyła jednak, że dziecko nie oddycha i wezwała Siostrę Miłosierdzia, która potwierdziła jego śmierć. 

"Wiedziała, że dziecko umiera i patrząc mi w oczy powiedziała do mnie: umarło w twoich ramionach, a ty wyprzedziłeś o kilka sekund Miłość, którą Bóg da mu na wieczność", powiedział młody człowiek w liście, który zainspirował Don José Maríę do mówienia w tym pierwszym dźwięku o tym, jak każda osoba w swoim codziennym życiu może przyspieszyć to Niebo, unikając kłótni w domu, uśmiechając się do swoich bliskich lub będąc życzliwym dla innych. 

Dzieci Marii Ferii połączyły się z przesłaniem. Ksiądz nagrał drugie audio, trzecie, a potem wiele innych.

10 minut z Jezusem wciąż rosło

Don José María skontaktował się z innymi zaprzyjaźnionymi księżmi, aby przyłączyli się do tego ekscytującego projektu. W ten sposób powstała pierwsza grupa WhatsApp, a ludzie z całego świata zaczęli dołączać do tej inicjatywy jako słuchacze. Pod koniec lata 2018 roku tysiące ludzi codziennie otrzymywało te nagrania. Księża postanowili kontynuować nagrywanie 10-minutowych audycji aż do dziś.

Obecnie zespół 10 minut z Jezusem jest na całym świecie. Nie znają się nawzajem, łączy ich Internet i miłość do Jezusa Chrystusa.

Dziś 10 minut z Jezusem stało się zjawiskiem masowym. Wynika to z jego zdolności do dostosowywania się do potrzeb i stylu życia ludzi. Oferuje wygodny dostęp do duchowości i refleksji w zabieganym świecie. Dodaje ogromną różnorodność kanałów, aby zaspokoić potrzeby bardzo zróżnicowanej publiczności. I stał się cennym narzędziem dla tych, którzy chcą wzmocnić swoje życie duchowe w codziennym życiu.

"My, księża, mówimy bardzo dziwnie i nie chcemy w to popaść; tutaj mówimy jasno i tak, aby być zrozumianym".

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.
Mogą Państwo słuchać 10mcJ w kilku językach

10 minut z Jezusem ma Kanał YouTube, gdzie mają Państwo możliwość oglądania treści. Kanał ma ponad 147 000 subskrybentów i oferuje dostęp do wszystkich treści. Znajdą tu Państwo audycje przetłumaczone na język angielski, portugalski, francuski i niemiecki.

"Pomimo wszystkich trudności, świat ma 400.000 kapłanów, którzy uwielbiają Pana i są Mu oddani, służąc wszystkim duszom, niezależnie od ich wyznania. A czy jest lepszy sposób, aby pomóc w formacji kapłanów diecezjalnych i seminarzystów, a także zakonników i zakonnic, którzy są szkoleni na uniwersytetach wspieranych przez Fundację CARF?".

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.

Kanały, na których można odbierać lub słuchać 10 minut z Jezusem  

Mogą Państwo słuchać 10 minut z Jezusem na wielu różnych platformach i w różnych aplikacjach. 10mcJ ma dedykowaną aplikację, którą można pobrać na urządzenie Apple lub Android. Tam mogą Państwo bezpośrednio słuchać nagrań. Dzięki temu narzędziu 10 minut z Jezusem dostarcza na Państwa urządzenie ponad 700 nagrań audio, aktualizowanych codziennie i sklasyfikowanych według tematów, wieku, kapłanów oraz z linkami do innych treści związanych z medytacją dnia.

Aplikacja działa w tle, a dźwięków można słuchać przy wyłączonym ekranie lub podczas otwierania innych aplikacji. Ponadto oferuje różne możliwości, takie jak bezpłatny dostęp do codziennych nagrań audio i sugestie innych nagrań, które mogą Państwu pomóc. Pozwala również na wyszukiwanie medytacji w bazie danych. Zapewnia również dostęp do cytatów z Pisma Świętego, które towarzyszą każdej medytacji lub innego istotnego tekstu. 

Z drugiej strony posiada sekcję do robienia własnych notatek jako duchowy pamiętnik. Mogą Państwo również pobrać pliki audio na swoje urządzenie, aby słuchać ich offline.

Dostępne są również inne kanały, dzięki czemu nie przegapią Państwo 10 minut z Jezusem. Wybór platformy zależy od Państwa osobistych preferencji i używanego urządzenia.

"Zespół 10mcJ jest obecnie rozproszony po całym świecie. Nawet się nie znamy. Łączy nas Internet i miłość Jezusa Chrystusa. Księża i świeccy z USA, Meksyku, Anglii, Hiszpanii, Kolumbii, Kenii, Filipin tworzą zespół, który umożliwia dziesiątkom tysięcy ludzi na całym świecie spędzanie 10 minut dziennie na rozmowie z Jezusem za pośrednictwem WhatsApp, Spotify, Telegram, Instagram, YouTube, Ivoox, Apple Podcast, Google Podcast w pięciu językach". 

Javier Sánchez-Cervera, proboszcz parafii San Sebastián de los Reyes.

Proszę znaleźć swój moment, pomyśleć o sobie jako o osobie, która jest z Nim i dać Mu szansę. grać.

Warto zauważyć, że promotorzy tej inicjatywy oferują również bezpośredni kontakt z kapłanami. Oznacza to, że każdy, kto chce skontaktować się z jednym z księży z zespołu 10 Minut z Jezusem, może to zrobić, wypełniając formularz na stronie internetowej. 


Modlitwa za papieża

Modlitwa już wtedy podtrzymywała wczesny kościół. Tej samej nocy anioł zstąpił do więzienia, obudził Piotra, otworzył wszystkie drzwi, a kiedy zostawił Piotra na ulicy, zniknął z jego obecności. Plany Heroda, by zabić Piotra, zostały udaremnione, a Kościół zaczął się rozrastać na wszystkich terytoriach graniczących z Izraelem.

Wyzwania nowego pontyfikatu

Dziś nie mamy Heroda, który chce pozbyć się papieża, ale jest więcej niż jeden z większą władzą i większymi wpływami niż nieszczęsny - być może najlepszy przymiotnik, jaki możemy do niego zastosować - Herod, który stara się wpłynąć na niego, aby nie wypełniał misji, do której został wybrany przez założyciela Kościoła, który wybrał go na swoją widzialną głowę: Kościół Chrystusa. Jeden, Święty, Katolicki i Apostolski Kościół.

Komentarze i artykuły, które spekulują na temat tego, czy jest on konserwatywny, postępowy itp. lub jaką etykietę można do niego zastosować; a tym samym mają otwarty kanał do osądzania go na podstawie tego, co może zrobić. Kwalifikacje, które nie mają sensu, jeśli chodzi o życie lub nie życie życiem i doktryną Chrystusa.

Waga sukcesji apostolskiej

Wydaje mi się, że od pierwszego dnia swojego pontyfikatu dał jasno do zrozumienia, że centrum całej misji jest naśladowanie Jezusa Chrystusa., Jego misja w Kościele jest tą samą misją, którą otrzymał Piotr: «umacniać wiarę wszystkich wierzących»; i umacniać ją poprzez podążanie za Magisterium Tradycji dwóch tysięcy lat życia Kościoła, przekazując nauki Chrystusa.

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z problemów, z którymi musi się zmierzyć papież Leon XIV, a które są dziedzictwem prądów myślowych, zachowań i praktyk, które utrwaliły się w różnych sferach Kościoła i społeczeństwa, a które opierały się na słabości pasterzy; a w niektórych przypadkach, niestety, nie tylko na słabości, ale także na złym przykładzie.

Ewangelizacja w zsekularyzowanym świecie

Znalezienie najlepszych środków, aby rozwiązać wszystkie te problemy, a także poświęcenie czasu na przemyślenie, konsultacje i odkrycie najbardziej odpowiednich kanałów do wdrożenia możliwych środków; czas, na który papież Leon XIV podczas audiencji 28 maja skomentował przypowieść o dobrym Samarytaninie.

«Możemy sobie wyobrazić, że po długim pobycie w Jerozolimie kapłan i lewita spieszą się, by wrócić do domu. To właśnie pośpiech, tak obecny w naszym życiu, często uniemożliwia nam współczucie. Ci, którzy uważają, że ich podróż musi mieć pierwszeństwo, nie są gotowi zatrzymać się dla kogoś innego».

jornada mundial de los pobres león XIV papa

Papież: człowiek potrzebujący synowskiego wsparcia

Minęło zaledwie pięć miesięcy od jego wyboru i logiczne jest, aby zdał sobie sprawę, że musi myśleć, medytować, konsultować się w sprawach tak poważnych i poważnych, jak te, w których się znalazł; i proszę o wiele światła od Najświętszej Trójcy, Ojca, Syna i Ducha Świętego.

W homilii podczas Mszy św. na początku pontyfikatu, po zwróceniu uwagi na to, że «Stajemy w obliczu tej chwili - odniósł się do konklawe - z pewnością, że Pan nigdy nie opuszcza swojego ludu., Zbiera ją, gdy jest rozproszona i opiekuje się nią “jak pasterz swoją trzodą” (Jr 31:10)”, dodaje:

«Złożyliśmy w ręce Boga pragnienie wyboru nowego następcy Piotra, Biskupa Rzymu, pasterza zdolnego strzec bogatego dziedzictwa wiary chrześcijańskiej, a jednocześnie patrzeć poza nią, aby wiedzieć, jak stawić czoła pytaniom, troskom i wyzwaniom dnia dzisiejszego. Dzięki Państwa modlitwom doświadczyliśmy działania Ducha Świętego., który był w stanie zharmonizować różne instrumenty muzyczne, sprawiając, że struny naszych serc wibrują w jednej melodii».

«Zostałem wybrany bez żadnych zasług i z lękiem i obawą przychodzę do Państwa jako brat, który chce stać się sługą waszej wiary i waszej radości, krocząc z wami drogą miłości Boga, który chce, abyśmy wszyscy byli zjednoczeni w jednej rodzinie».

“Pedro estaba encerrado en la cárcel, mientras la Iglesia rogaba incesantemente por él a Dios” (Hechos 12, 5)

Modlitwa jako komunia i służba

Papież Leon XIV prosi wszystkich chrześcijan, aby modlili się o łaskę Bożą, która napełni ich ducha przy podejmowaniu decyzji. na doktrynie, na ludziach, aby pomóc wszystkim wierzącym utwierdzić się w wierze i moralności, którymi Kościół święty żył przez wieki, i nadal odkrywać tajemnice miłości ukryte we Wcieleniu Syna Bożego. To jest ich misja, misja powierzona Piotrowi przez Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Wspieranie papieża

I tak jak on, zostawmy nasze modlitwy w rękach Matki Bożej, Najświętszej Maryi Panny, tak jak to uczynił papież Leon XIV, kiedy modlił się do Najświętszej Maryi Panny. Regina Coeli, na zakończenie Mszy św. na początku jego pontyfikatu: «Podczas gdy powierzamy Maryi posługę Biskupa Rzymu, Pasterza Kościoła powszechnego, Z łodzi Piotra kontemplujmy Ją, Gwiazdę Morza, Matkę Dobrej Rady, jako znak nadziei. Wypraszajmy za Jej wstawiennictwem dar pokoju, pomoc i pociechę dla cierpiących, a dla nas wszystkich łaskę bycia świadkami Zmartwychwstałego Pana.


Ernesto Juliá (ernesto.julia@gmail.com) | Wcześniej opublikowane w Religia Poufna.