Mariano Capusu z Angoli: «Kiedy byłem dzieckiem, chciałem być jak papież».»

Historia Mariano, młodego seminarzysty z Angoli, naznaczona jest procesem odkrywania i stopniowego rozeznawania oraz ręką jego proboszcza. Teraz doskonali swoją formację, studiując teologię, aby zostać księdzem. 

Jego życie duchowe było dobrze zabezpieczone: jego rodzice, pochodzący z chrześcijańskiej rodziny, zapisali go na lekcje katechizmu jako dziecko, a także uczęszczał do szkoły katolickiej, chociaż w tym wieku nie wykazywał dużego zainteresowania sprawami kościelnymi.

W 2009 roku spotkał się z papieżem Benedyktem XVI podczas jego wizyty w Angoli i na szczęście Mariano osobiście otrzymał błogosławieństwo Ojca Świętego. 

«Miałem wtedy 8 lat. Kiedy wróciłem do domu, powiedziałem rodzicom, że chciałbym być jak papież, coś typowego dla dzieci. W końcu tak się stało.

Przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej

Kluczowym momentem, który przywrócił go do życia kościelnego poprzez służbę jako akolita, były przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej.

Po pewnym czasie przyszedł czas na przyjęcie sakramentu Eucharystii. Proboszcz zaznaczył, że tylko ci, którzy należą do grupy młodzieżowej, mogą ją przyjąć, aby bardziej zintegrować ich z Kościołem. Mariano nie należał do żadnej takiej grupy.

«Myślałem o zostaniu harcerzem, ale proboszcz zadzwonił do mnie i powiedział, że powinienem zostać akolitą. Tam wszystko zaczęło się od nowa: bliski kontakt z księżmi i biskupami obudził we mnie coś, czego nie rozumiałem, ale co mnie fascynowało. Wtedy przypomniałem sobie moje dziecięce pragnienie, by być jak papież, choć nie wiedziałem, że papież też jest księdzem. ksiądz i biskupem. Kiedy odkryłem te rzeczy, poczułem mocniej, że Pan mnie do tego wzywa.

Mariano Capusu Songomba, seminarista de Angola

Odkrycie seminarium

Minęło kilka lat i zauważył, że niektórzy akolici z parafii, po okresie formacji akademickiej i towarzyszenia przez księży i zespoły powołaniowe, udali się do miejsca zwanego «seminarium». Mariano nie wiedział, co to jest, ale zaczął się zastanawiać i poczuł, że być może jest to miejsce dla niego.

«Kiedy więc skończyłem szkołę podstawową, stałem się bardziej aktywny w kościele, uczęszczałem do grup, pomagałem w zakrystii, a nawet zostałem jednym z formatorów akolitów».

«Stopniowo rozwijała się bliższa relacja z księdzem proboszczem. Często towarzyszyłem mu w różnych wspólnotach, aby pomóc w odprawianiu mszy i zakupie materiałów do zakrystii, szat liturgicznych, a wtedy dużo ze mną rozmawiał, wyjaśniając, czym jest seminarium i na czym polega kapłaństwo oraz bycie kapłanem Boga dla innych. 

Mariano Capusu zaczął identyfikować się z tym powołaniem. Spędzał więcej czasu i czuł się lepiej pomagając w kościele niż w domu czy w sąsiedztwie. W jego sąsiedztwie nie było prawie żadnych katolików, a jego czas był prawie zawsze ograniczony do świata piłki nożnej lub innych zajęć lub spraw mało interesujących.

Odkrycie jego powołania w połączeniu z brakiem kapłanów

Punkt zwrotny i klucz do całego procesu nastąpił, gdy zdał sobie sprawę, że wszędzie brakuje księży. Odkrył, że istnieją wspólnoty wiernych, którzy odprawiają Mszę św. tylko raz w miesiącu, a nawet co dwa miesiące, z powodu braku kapłanów. Wtedy zrozumiał, że musi służąc Kościołowi z posługą kapłana, aby nieść Chrystusa tym, którzy również potrzebowali tej obecności.

Kiedy był na ostatnim roku akademickim, jego proboszcz rozmawiał z jego rodzicami, aby dowiedzieć się, czy zgadzają się na jego wstąpienie do seminarium. Byli temu przeciwni. Bez wiedzy Mariano, jego ojciec chciał sprawdzić, czy to naprawdę jest jego powołanie i zasugerował, aby ubiegał się o stypendia cywilne, aby studiować inne przedmioty, które nie mają nic wspólnego z kapłaństwem. Mariano odrzucił je bez wahania, potwierdzając tym samym swoją decyzję o wstąpieniu do seminarium. Porozmawiał ze swoim proboszczem, przystąpił do egzaminów wstępnych i został przyjęty.

«Ukończyłem trzy lata szkoły średniej, a następnie poszedłem na studia filozoficzne, które ukończyłem w ciągu kolejnych trzech lat. Po tych trzech dodatkowych latach mój kierownik duchowy powiedział mi na koniec: “Teraz zaczyna się etap konfiguracji. Jeśli czujesz, że Pan cię wzywa, idź dalej; jeśli nie, lepiej przestań i wybierz inne życie”. Po czasie refleksji i modlitwy, myślenia i modlitwy, potwierdziłem w sercu to, o co Pan mnie prosił i zgłosiłem się na studia teologiczne.

Stypendium na szkolenie i studia w Rzymie

Podczas pierwszego roku teologii, w drugim semestrze kursu i w połowie okresu egzaminacyjnego, jego proboszcz - który właśnie wrócił z Rzymu po studiach z komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzymskim - został poproszony o przybycie na uniwersytet, aby zdać egzaminy. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (PUSC) dzięki dotacji od partnerów, przyjaciół i dobroczyńców Fundacja CARF- Biskup Emilio Sumbelelo poprosił go o dokumentację.

«Minęło wiele dni. Proboszcz zadzwonił do moich rodziców, aby poinformować ich, że jest stypendium na studia w Rzymie i że diecezja pomyślała o wysłaniu mnie. Zgodzili się, ale nic mi nie powiedzieli. Zapomniałem już o tej wizycie, a poza tym myślałem, że to tylko aktualizacja moich danych, ponieważ ukończyłem pierwszy rok teologii».

Kontynuował swoją normalną pracę duszpasterską w diecezji i nigdy więcej nie myślał o tej sytuacji. Ale jakiś czas później biskup zadzwonił do Mariano i poinformował go, że musi przenieść się do Rzymu, aby ukończyć szkolenie w PUSC, dzięki dotacji na szkolenie, wyżywienie i zakwaterowanie finansowane przez Fundację CARF.

«Kiedy otrzymałem tę wiadomość, byłem oszołomiony i w jednej chwili szok Przyjąłem, przekonany, że był to dar i niezasłużony plan Bożej Opatrzności dla mojego życia i mojej edukacji. Przyjąłem to, przekonany, że był to dar i niezasłużony zamysł Bożej Opatrzności dla mojego życia i mojej formacji. W ten sposób mógłbym w przyszłości lepiej służyć mojej diecezji i Kościołowi powszechnemu oraz pełniej skonfigurować się jako wzór kapłana według Najświętszego Serca Jezusa, będąc tutaj w sercu Kościoła Chrystusowego».

To był nawet wielki dar dla Mariano być pierwszym seminarzystą w diecezji, który otrzymał dar nowego księdza. formacja kapłańska za granicą i w Rzymie na Uniwersytecie Papieskim. Ponadto miał okazję mieszkać w szkoła międzynarodowa Sedes Sapientiae.

seminarista mariano capsu seminarisa angola sacerdote teología

Wielkie podziękowania dla Fundacji CARF

Mariano wyraża głęboką wdzięczność, w imieniu swojego biskupa, Don Emilio Sumbelelo, w imieniu swojej diecezji i w swoim własnym imieniu, za hojność członków, dobroczyńców i przyjaciół Fundacji CARF.

«Zawsze może Pan liczyć na naszą codzienną modlitwę za Pana, za Pana rodziny oraz za Pana pracę i projekty. Całe to dobro i wsparcie jest nie tylko dla mnie, ale dla Kościoła, któremu pragnę służyć dziś i jutro z gorliwością, miłością, oddaniem i poświęceniem, dzięki wspaniałej formacji, którą otrzymuję dzięki Państwa hojności».

«NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI PANA DZIŚ I ZAWSZE. MOJE MODLITWY ZA PANA, ZAWSZE. BARDZO PANU DZIĘKUJĘ».


Gerardo Ferrara, Absolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.



Leon XIV do zgromadzenia księży: «Bóg jest świadkiem waszego cichego oddania».»

Drogie dzieci:

Cieszę się, że mogę się do tego odnieść list z okazji Pana zgromadzenie prezbiterialne i czynić to ze szczerego pragnienia braterstwa i jedności. Dziękuję Księdzu Arcybiskupowi i z serca każdemu z Państwa za gotowość do spotkania się jako prezbiterium, nie tylko w celu omówienia wspólnych kwestii, ale także w celu wzajemnego wspierania się w misji, którą dzielicie.

Zgromadzenie Prezbiterialne, spokojna i szczera refleksja

Cenię zaangażowanie, z jakim Państwo żyją i praktykują Pańskie kapłaństwo w bardzo różnych parafiach, posługach i rzeczywistościach; wiem, że ta posługa często odbywa się pośród zmęczenia, złożonych sytuacji i cichego poświęcenia, którego świadkiem jest tylko Bóg. Właśnie z tego powodu mam nadzieję, że te słowa dotrą do Państwa jako gest bliskości i zachęty, i że to spotkanie będzie sprzyjać klimatowi szczerego słuchania, prawdziwej komunii i ufnej otwartości na działanie Ducha Świętego, który nigdy nie przestaje działać w Waszym życiu i w Waszej misji.

Czasy, w których żyje Kościół, zachęcają nas do wspólnego zatrzymania się na spokojną i szczerą refleksję. Nie po to, by pozostać przy natychmiastowych diagnozach lub zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi, ale by nauczyć się głęboko odczytywać moment, w którym żyjemy, rozpoznając w świetle wiary wyzwania, ale także możliwości, które Pan otwiera przed nami. Na tej drodze coraz bardziej konieczne staje się kształcenie naszego spojrzenia i ćwiczenie naszego rozeznania, abyśmy mogli wyraźniej dostrzec to, co Bóg już działa, często po cichu i dyskretnie, pośród nas i pośród naszych wspólnot.

Takie odczytanie teraźniejszości nie może pomijać ram kulturowych i społecznych, w których wiara jest dziś przeżywana i wyrażana. W wielu środowiskach obserwujemy zaawansowane procesy sekularyzacji, rosnącą polaryzację w dyskursie publicznym i tendencję do redukowania złożoności osoby ludzkiej, interpretując ją na podstawie częściowych i niewystarczających ideologii lub kategorii. W tym kontekście istnieje ryzyko, że wiara zostanie zinstrumentalizowana, zbanalizowana lub zdegradowana do sfery nieistotnej, podczas gdy formy współistnienia, które rezygnują z jakiegokolwiek transcendentnego odniesienia, zostaną skonsolidowane.

Młodzi ludzie otwierają się na nowe obawy

Do tego dochodzi głęboka zmiana kulturowa, której nie można ignorować: postępujący zanik wspólnych odniesień. Przez długi czas chrześcijańskie ziarno znajdowało w dużej mierze przygotowaną glebę, ponieważ język moralny, wielkie pytania o sens życia i pewne fundamentalne pojęcia były, przynajmniej częściowo, wspólne.

asamblea presbiteral sacerdote iglesia madrid

Dziś ta wspólna podstawa znacznie osłabła. Wiele pojęciowych założeń, które przez wieki ułatwiały przekazywanie chrześcijańskiego przesłania, nie jest już oczywistych, a w wielu przypadkach nawet zrozumiałych. Ewangelia spotyka się nie tylko z obojętnością, ale także z innym horyzontem kulturowym, gdzie słowa nie znaczą już tego samego i gdzie pierwsze głoszenie nie może być traktowane jako coś oczywistego.

Jednak ten opis nie wyczerpuje tego, co naprawdę się dzieje. Jestem przekonany - i wiem, że wielu z Państwa odczuwa to w codziennej posłudze - że w sercach wielu ludzi, zwłaszcza młodych, rodzi się dziś nowy niepokój. Absolutyzacja dobrobytu nie przyniosła oczekiwanego szczęścia; wolność oderwana od prawdy nie przyniosła obiecanej pełni; a sam postęp materialny nie zdołał zaspokoić głębokiego pragnienia ludzkiego serca.

Księża Madrytu i cały Kościół potrzebują

W rzeczywistości dominujące propozycje, wraz z pewnymi hermeneutycznymi i filozoficznymi odczytaniami, za pomocą których ludzie starali się interpretować przeznaczenie człowieka, dalekie od wystarczającej odpowiedzi, często pozostawiały większe poczucie znużenia i pustki. Właśnie z tego powodu widzimy, że wiele osób zaczyna otwierać się na bardziej szczere i autentyczne poszukiwanie, poszukiwanie, które z cierpliwością i szacunkiem prowadzi ich ponownie do spotkania z Chrystusem.

To przypomina nam, że dla ksiądz Nie jest to czas na wycofanie się lub rezygnację, ale na wierną obecność i hojną dyspozycyjność. Wszystko to rodzi się z uznania, że inicjatywa zawsze należy do Pana, który już działa i poprzedza nas swoją łaską.

Wygląda to następująco jakich kapłanów potrzebuje Madryt -i cały Kościół w tym czasie. Z pewnością nie są to mężczyźni zdefiniowani przez mnożenie zadań lub presję wyników, ale raczej przez ludzi skonfigurowanych z Chrystusem, zdolnych do podtrzymywania swojej posługi z żywej relacji z Nim, karmionych Eucharystią i wyrażających się w miłości duszpasterskiej naznaczonej szczerym darem z siebie.

Nie chodzi o wymyślanie nowych modeli lub redefiniowanie tożsamości, którą otrzymaliśmy, ale o ponowne zaproponowanie, z nową intensywnością, kapłaństwa w jego najbardziej autentycznym rdzeniu - bycia alter Christus-, pozwalając Mu być tym, który kształtuje nasze życie, jednoczy nasze serca i nadaje kształt posłudze przeżywanej w zażyłości z Bogiem, wiernym oddaniu Kościołowi i konkretnej służbie powierzonym nam ludziom.

asamblea presbiteral sacerdote iglesia madrid

Leon XIV i wspólnota kapłańska

Drogie dzieci, pozwólcie, że powiem wam dzisiaj o kapłaństwie, używając obrazu, który dobrze znacie: waszej katedry. Nie po to, by opisywać budynek, ale by się z niego uczyć. Ponieważ katedry - jak każde święte miejsce - istnieją, podobnie jak kapłaństwo, aby prowadzić do spotkania z Bogiem i pojednania z naszymi braćmi i siostrami, a ich elementy zawierają lekcję dla naszego życia i posługi.

Jaki powinien być ksiądz

Kiedy kontemplujemy jego fasadę, już dowiadujemy się czegoś istotnego. Jest to pierwsza rzecz, którą widzimy, a jednak nie mówi nam wszystkiego: wskazuje, sugeruje, zaprasza. Tak samo Ksiądz nie żyje po to, by się popisywać, ale też nie żyje po to, by się ukrywać. Jego życie ma być widoczne, spójne i rozpoznawalne, nawet jeśli nie zawsze jest zrozumiałe. Fasada nie istnieje sama dla siebie: prowadzi do wnętrza. W ten sam sposób kapłan nigdy nie jest celem samym w sobie. Całe jego życie jest powołane, by odnosić się do Boga i towarzyszyć w przejściu ku Tajemnicy, bez uzurpowania sobie Jego miejsca.

Być w świecie, ale nie ze świata

Kiedy docieramy do progu, rozumiemy, że nie jest właściwe, aby wszystko wchodziło do środka, ponieważ jest to święta przestrzeń. Próg oznacza krok, konieczną separację. Przed wejściem coś pozostaje na zewnątrz. Tak też przeżywa się kapłaństwo: będąc w świecie, ale nie będąc ze świata (por. Jn 17,14). Celibat, ubóstwo i posłuszeństwo znajdują się na tym rozdrożu; nie jako zaprzeczenie życia, ale jako konkretna forma, która pozwala kapłanowi całkowicie należeć do Boga, nie przestając chodzić wśród ludzi.

Wspólny dom

Katedra jest także wspólnym domem, w którym każdy ma swoje miejsce. Do tego właśnie powołany jest Kościół, zwłaszcza dla swoich kapłanów: do bycia domem, który przyjmuje, chroni i nie opuszcza. I tak właśnie należy przeżywać kapłańskie braterstwo; jako konkretne doświadczenie świadomości, że jesteśmy u siebie, odpowiedzialni za siebie nawzajem, uważni na życie naszych braci i gotowi do wzajemnego wspierania się. Moje dzieci, nikt nie powinien czuć się narażony lub osamotniony w wykonywaniu posługi: wspólnie przeciwstawiajmy się indywidualizmowi, który zubaża serce i osłabia misję!

Kościół, mocna skała

Chodząc po kościele, zauważamy, że wszystko opiera się na kolumnach, które podtrzymują całość. Kościół widział w nich obraz Apostołów (por. Ef 2,20). Życie kapłańskie nie opiera się też na samym sobie, ale na świadectwie apostolskim otrzymanym i przekazanym w żywej Tradycji Kościoła, strzeżonym przez Magisterium (por. 1 Co 11,2; 2 Tm 1,13-14). Kiedy kapłan pozostaje zakotwiczony na tym fundamencie, unika budowania na piasku częściowych interpretacji lub okolicznościowych akcentów i opiera się na mocnej skale, która go poprzedza i przewyższa (por. Mt 7,24-27).

Zanim dotrzemy do prezbiterium, katedra pokazuje nam dyskretne, ale fundamentalne miejsca: w chrzcielnicy rodzi się Lud Boży; w konfesjonale jest nieustannie odnawiany. W sakramentach łaska objawia się jako najbardziej realna i skuteczna siła kapłańskiej posługi.

Dlatego, drogie dzieci, celebrować sakramenty z godnością i wiarą, Jesteśmy świadomi, że to, co w nich powstaje, jest prawdziwą siłą, która buduje Kościół i że są oni ostatecznym celem, do którego zmierza cała nasza posługa. Ale proszę nie zapominać, że nie jesteście źródłem, ale kanałem i że wy również musicie pić z tej wody. Dlatego, nie przestawaj wyznawać, powracaj zawsze do miłosierdzia, które głosisz.

Różne charyzmaty, to samo centrum

Obok centralnej przestrzeni znajduje się kilka kaplic. Każda z nich ma swoją historię i dedykację. Chociaż różnią się sztuką i kompozycją, wszystkie mają tę samą orientację; żadna nie jest zwrócona do siebie, żadna nie łamie harmonii całości. Podobnie jest w Kościele z różnymi charyzmatami i duchowościami, poprzez które Pan wzbogaca i podtrzymuje twoje powołanie. Każdy z nich otrzymuje szczególny sposób wyrażania wiary i odżywiania wnętrza, ale wszystkie pozostają ukierunkowane na to samo centrum.

Spójrzmy na centrum wszystkiego, moje dzieci: tutaj objawia się to, co nadaje sens temu, co robicie każdego dnia i skąd wypływa wasza posługa. Na ołtarzu, przez wasze ręce, ofiara Chrystusa urzeczywistnia się w najwyższym działaniu powierzonym ludzkim rękom; w tabernakulum pozostaje Ten, którego ofiarowaliście, powierzony na nowo waszej opiece. Bądźcie czcicielami, ludźmi głębokiej modlitwy i nauczajcie swój lud, by czynił to samo.

Proszę być całym sobą

Na koniec tej podróży, aby być kapłanami, których Kościół potrzebuje dzisiaj, zostawiam Państwa z tą samą radą, którą dał wasz święty rodak, święty Jan z Avila: «Bądźcie wszyscy jego» (Kazanie 57) Proszę być świętym! Polecam Państwa Santa María de la Almudena i z sercem pełnym wdzięczności udzielam Księdzu Apostolskiego Błogosławieństwa, którym obejmuję wszystkich powierzonych Księdza pasterskiej trosce.

Watykan, 28 stycznia 2026 r. Wspomnienie świętego Tomasza z Akwinu, kapłana i doktora Kościoła.

LEÓN PP. XIV



Wrażenia o zmroku: wewnętrzna cisza i spotkanie z Bogiem

Na nasz spacer docieramy o zmierzchu, w nocy. Odkąd byłem dzieckiem, czułem się zmuszony - zachęcony, może lepiej - do chodzenia, gdy dzień już się ściemnił; i do chodzenia, samotnego i cichego, pośród ciemności niezakłóconej miejskim oświetleniem. Zaimpregnowany nocą, w inny sposób doświadczamy bicia ziemi, blasku słońca i światła. gwiazdy, aromat całego stworzenia.

Zmierzch, cisza i poetycka kontemplacja

I co za radość, oddać się nocy bez nostalgii, wejść w nią niemal na palcach i prosić, by uczyniła nas uczestnikami swojej tajemnicy! Radość, którą być może pewnego dnia dostrzegł Rainer Maria Rilke, pisząc te wersy w swoim wierszu Wiersze dla nocy:

«I nagle zdałem sobie sprawę, że chodzisz ze mną i bawisz się, / O ty, dorosła nocy, i spojrzałem na ciebie w zdumieniu.... / ...Pan, podwyższona noc, / nie wstydził się pan mnie znać. Pański oddech / przeszedł nade mną. Pańska rozcieńczona powaga, dzielona / z uśmiechem, przeniknął mnie».

Wewnętrzna cisza i stosunek do nocy

Niektórzy witają noc jak przyjaciela, inni unikają jej jak wroga, z którym nigdy nie można zawrzeć pokoju.

Ci, którzy przyjmują ją w przyjazny sposób, przygotowują swojego ducha do zbadania dziewiczej miłości ukrytej w ciemności i ciszy. Być może z pewnym drżeniem, jak Rilke:

«Gdybyś poczuła, o nocy, gdy kontempluję cię, jak moja istota cofa się pod wpływem impulsu / by chcieć rzucić się pewnie w twoje ramiona / czy mogę to uchwycić, aby moja brew, ponownie wygięta w łuk / uratowała tak rozległy strumień spojrzenia?.

Wiem, że nie znajdę słów, by śpiewać o pięknie nocy - nawet jeśli poproszę o pomoc poetów; być może dlatego, że słowa wyczerpują swoją służbę w próbie zrozumienia siebie nawzajem; a noc jest krainą zsiadłego mleka dla ukrytego ludzkiego dialogu duszy z duchem, który otwiera i przygotowuje niewysłowioną komunikację - i nie tylko dialog - między człowiekiem a Bogiem, jego Stwórcą.

Noc jest Bożym stworzeniem i, jak wszystkie stworzenia, Bożym darem dla człowieka. Bez jej ciemności nie świeciłoby nawet słońce. Bez odpoczynku, który nam oferuje, nasze chodzenie po ziemi sprowadziłoby się do zwykłego szaleństwa; cała nasza osoba straciłaby kierunek, orientację, a nie tylko układ nerwowy. Cisza i ciemność nocy otwierają przed człowiekiem nieograniczone horyzonty, bardziej odległe i nieprzeniknione niż te ukryte we wzburzonym morzu, które ledwo wyłaniają się na krawędzi grzbietów fal oceanu.

Noc zachowuje ciszę

A noc kryje w sobie cisza i ciemność dla młodości; ciemność w ciszy dla dojrzałości; cisza w promiennej ciemności dla pełni życia. Noc wzbogaca nasze spojrzenie; zaprasza nas do penetracji niezbadanych zakątków, a oczy, które nie mogą znieść patrzenia na słońce, otwierają swoją drogę, patrząc na gwiazdy, i odkrywają tajemnicę, którą kryje noc: tajemnicę człowieka, który nie ma innego horyzontu niż noc. Życie wieczne, Niebo.

Dla tych, którzy oczekują jej jako wroga, dusza nocy wyczerpuje się w ciemności i pustce; a jej obraz wydaje się przedsmakiem nicości.

Cisza i ciemność, bliźniacze

Noc pojawia się i pojawia, połączona z ciszą i ciemnością. Tragicznie bliźniacze. Jakby ciemność była niczym innym jak ciemnością, a cisza kryła w sobie groźbę pustki i opresji. Juan Ramón Jiménez pisał: "Noc odchodzi, czarny byk / - pełne ciało żałoby, grozy i tajemnicy - / który ryknął strasznie, niezmiernie, / ku spoconemu strachowi wszystkich poległych".

W obliczu takiego wroga nie ma innego wyjścia, jak tylko spróbować go unicestwić lub przed nim uciec. Noc jest unicestwiana poprzez sztuczne wypełnianie jej hałasem i fałszywym światłem w oczekiwaniu na świt. Kandoryczna, wymamrotana cisza staje się niespokojnym krzykiem, przebranym za mniej lub bardziej zamaskowany uśmiech. A promienna ciemność wszechświata na otwartym niebie zamienia się w ciemność tunelu, która wyklucza gwiazdy z naszego spojrzenia.

Tajemnica choroby

Noc nabiera innego odcienia, gdy jej tajemnica łączy się z tajemnicą choroby. Niektórzy cierpiący oczekują jej nadejścia z niepokojem, bojąc się podwójnie: że sen nie nadejdzie, a udręka może zmienić godziny do świtu w figurę śmierci, samej śmierci; lub że jeśli sen w końcu ich pokona, może stać się ostatnim ziemskim snem.

W nocy pan jest bezwstydnie i bezwstydnie świadomy swojej nędzy, swojej nędzy, a nawet swojej nędzy. Odkrył już, bez zdziwienia, że każdy święty ma coś - lub wiele - z nędzy; i że każdy nieszczęśnik jest w stanie mieć coś - lub wiele - z nędzy. święty. Zasmakował potwierdzenia tego, co już do pewnego stopnia przewidział: że człowiek nie przechodzi na emeryturę: ci, którzy pozostają na lądzie, kiedy nadejdzie czas, aby popłynąć na swoje łodzie do morze, Najlepszą porą na wędkowanie jest zawsze noc. Najlepsze połowy są zawsze w nocy.

Noc będzie jasna

Być może czuje się bardziej bezbronny w obliczu tak wielu lęków, które atakują go w najbardziej nieodpowiednich momentach. Być może. A jednak warto podjąć ryzyko, aby w końcu noc stała się jasna, jak proroczo zapowiada Psalmista: «a noc będzie moja światło w moich rozkoszach / bo noc, jak dzień, będzie rozświetlona».»; Jan od Krzyża dodał: «O nocy, która prowadziłaś, / O nocy łagodniejsza niż świt; / O nocy, która połączyłaś / Umiłowanego z umiłowanym, / Umiłowanego w Umiłowanego przemienionego».

anochecer dios la noche será luz silencio

W pewnym sensie przeczuwał to również Gibran, który w Prorok, napisał:

«Nie mogę nauczyć cię, jak modlą się morza, góry, lasy, / Możesz odkryć, jak się modlą. modlić się w głębi serca, / Nadstaw ucha w spokojne noce, a usłyszysz szemranie, / Boże nasz, skrzydeł sobie, życzymy wraz z Twym Will. (...) / Nie możemy Cię o nic prosić; Ty znasz naszą nędzę, zanim się narodzi; / Naszą potrzebą jesteś Ty; dając nam więcej siebie, dajesz nam wszystko».   

Bóg dał nam samego siebie w Dzieciątko Jezus które śpiewaliśmy naszymi ustami, wielbiliśmy naszą inteligencją, przyjęliśmy w naszych sercach, z pasterzami, z magami, z Maria Czy jego światło rozświetliło ciemność naszej nocy?       


Ernesto Juliá, (ernesto.julia@gmail.com) | Wcześniej opublikowane na Religia Poufna.


«Kapłan, aby zawsze służyć i żyć dla Kościoła».»

The ksiądz Tadeo Ssemanda pochodzi z Uganda, ale część jego serca jest już hiszpańska. Doskonale mówi po hiszpańsku, a zwyczaje, których nauczył się podczas lat spędzonych w Hiszpanii, naznaczyły zarówno jego życie, jak i pracę. posługa kapłańska.

Ten młody ksiądz z diecezji Kasana-Luweero nie miał łatwego życia. Jego rodzice zmarli, gdy miał zaledwie dwa lata, ale to poświęcenie jego ciotki, która zabrała go do swojego domu, doprowadziło go do tak głębokiego poznania Boga, że postanowił całkowicie oddać Mu swoje życie.

«Wyraźnie widziałam, że modlitwa mojej cioci pomogła mi w być księdzem. Oferowała to każdego dnia i nadal to robi, Różaniec dla mnie. I dzięki jego wsparciu i modlitwom, bardzo rozwinąłem się w wierze i mogę być księdzem», wyjaśnia Tadeo Fundacji CARF. Opowiada nam, jak od najmłodszych lat pomagał mu, gdy chciał zostać ministrantem i codziennie zabierał go na Mszę św. o siódmej rano, aby mógł zostać ministrantem. To ziarno, które zostało zasiane, wykiełkowało i przekształciło się w bardzo owocne powołanie.

Jak Bóg pana przygotowywał

Proces ten nie był łatwy. Oprócz cierpienia spowodowanego nieobecnością rodziców, istniała niepewność ekonomiczna jego rodziny i wysiłek, jaki ciotka podjęła, aby mógł odpowiedzieć na to wezwanie.

«Widziałem rękę Boga w moim życiu, widziałem sposób, w jaki mnie prowadził, sprawiając, że pokonywałem bardzo skomplikowane bariery i tyle cierpienia. Krótko mówiąc, widziałem, jak Bóg przygotował mnie, abym mógł zostać księdzem» - dodaje.

Po kilku latach spędzonych w seminarium w Ugandzie, Thaddeus został wysłany przez swojego biskupa do Ugandy. studia w Pampelunie, University of Navarra i szkolić się w Międzynarodowe seminarium Bidasoa, gdzie przeżył doświadczenie, które zmieniło jego życie, ponieważ był na dwóch etapach w Nawarze, najpierw jako seminarzysta, a następnie jako ksiądz.

W ten sposób podkreśla, że w Pampelunie panuje “inna atmosfera” niż w jakimkolwiek innym seminarium na świecie ze względu na uniwersalność, którą się tam oddycha. «To było bogate doświadczenie, ponieważ mieszkałem z ludźmi ze wszystkich kontynentów i widziałem, jacy są ludzie i jak żyją swoją wiarą, a to było dla mnie wspaniałe doświadczenie edukacyjne», wyjaśnia.

Tadeo, sacerdote de Uganda en su graduación en la Universidad de Navarra, Pamplona.
Tadeo z dwoma kolegami z klasy w dniu ukończenia szkoły.

Ugandyjski ksiądz przeszkolony w Pampelunie

Z tych lat wyciągnął ważne lekcje dla swojego życia, z których niektóre są teraz fundamentalne i na których opiera się jego praca kapłańska. Tadeo mówi, że pierwszą rzeczą było zobaczenie prawdziwego oblicza Kościoła, w którym “wszyscy jesteśmy jednym”, dostrzeżenie komunii, zarówno z kapłanami, jak i z biskupem, ponieważ “w Pampelunie nauczyłem się być posłusznym biskupowi i słuchać go«.

Inną lekcją wyniesioną z Pampeluny było nauczenie się życia w “pogodnej i przyjaznej atmosferze”, co, jak mówi, zabrał ze sobą do Ugandy i co pomogło mu później w życiu z innymi księżmi i we wspólnotach, w których służył.

Z drugiej strony, Tadeo podkreśla fundamentalną wartość modlitwy. W Pampelunie - dodaje - nauczyli mnie cenić życie modlitwy, mieć czas dla Boga. I to bardzo pomogło mi żyć ze świadomością, że musi być czas na wszystko, ale przede wszystkim na Boga«.

Ale wyciągnął jeszcze więcej wniosków ze swojego pobytu w Wydziały kościelne Uniwersytetu Nawarry. Tadeo mówi o tej, która być może pomaga mu najbardziej. «Zawsze uczono nas, że mamy służyć, służąc Kościołowi, służyć ludziom, dla których tam jesteśmy i zawsze żyć dla Kościoła» - wyznaje.

Było wiele prób, w których musiał wykazać się tą służbą. Wspomina, że po powrocie do Ugandy jako ksiądz nie miał ani środków, ani udogodnień, które istniały w Hiszpanii. Bez pieniędzy i bez samochodu przez ponad rok, ale zmuszony do zajmowania się rozproszonymi wspólnotami i wioskami, to doświadczenie radosnego oddania się na służbę innym było dla niego zawsze bardzo obecne. «Dla mnie przyjazd do Ugandy i nieposiadanie niczego, ale bycie szczęśliwym z wypełniania woli Bożej, było bardzo satysfakcjonujące» - mówi.

Nie odwracać uwagi od misji

Teraz jest z powrotem w Hiszpanii, a konkretnie w Walencji, gdzie kończy pracę doktorską z teologii dogmatycznej, ale i tutaj to doświadczenie nadal mu pomaga. Jest kapelanem szpitalnym i często otrzymuje wezwania we wczesnych godzinach porannych, aby duchowo pomóc chorym lub umierającym. Kiedy pojawia się pokusa narzekania, Thaddeus przypomina sobie zdanie: “Jesteśmy tutaj, aby służyć” i dlatego jest gotowy nieść pocieszenie potrzebującym.

Zapytany o wiele niebezpieczeństw czyhających na dzisiejszego kapłana, Thaddeus Ssemanda jasno stwierdza, że najważniejszą rzeczą jest «być bardzo przywiązanym do Pana i skupionym na Nim, ponieważ jest wiele rzeczy, które nas rozpraszają i mogą sprawić, że zapomnimy, że jesteśmy kapłanami. Dziś łatwiej jest zgubić drogę niż kiedyś.

«Można być księdzem i żyć tak, jakby się pracowało, jakby się było nauczycielem czy kierowcą autobusu. Ale nasza praca musi być służbą, poświęceniem, dawaniem życia i miłości.

W obliczu tych niebezpieczeństw zachęca nas, abyśmy szli trzymając się ręki Pana i Pana. Maria Panna.

Podsumowując, o. Tadeo Ssemanda wspomina dobroczyńców Fundacji CARF ze szczególnym uczuciem., Był w stanie otrzymać pomoc najpierw jako seminarzysta, a następnie jako ksiądz, aby uzyskać stopień naukowy z teologii.

«Mimo że odszedłem wiele lat temu, często się za nich modlę. Chcę ich zachęcić do kontynuowania tej służby. wspieranie seminarzystów i kapłanów, którzy są szkoleni, ponieważ w ten sposób mogą w pewien sposób uczestniczyć w pracy "proroka". Nasz Pan powiedział, że kiedy pomagasz prorokowi w wypełnianiu jego misji, on również otrzymuje błogosławieństwa proroka. Myślę, że pomagając w ten sposób, otrzymają łaski, które się z tym wiążą», mówi.

Świadkowie dokumentalni

The Fundacja CARF pracuje nad ułatwieniem integralnej formacji seminarzystów i księży diecezjalnych, z wyraźnym celem, aby powrócili do swoich diecezji pochodzenia i służyli swoim wspólnotom tym, co otrzymali podczas lat studiów.

The pomoc Fundacja nie jest celem samym w sobie. Ma na celu wzmocnienie intelektualnego, teologicznego, duchowego i ludzkiego przygotowania tych, którzy zostali powołani do kapłaństwa, aby mogli wykonywać swoją posługę z solidnością, odpowiedzialnością i poczuciem służby.

Każdy seminarzysta i ksiądz objęty wsparciem podejmuje zobowiązanie powrotu do swojego lokalnego Kościoła. Tam, we własnej diecezji, oddają w formie ludzkiego i duszpasterskiego poświęcenia, towarzyszenia i formacji to, co otrzymali dzięki hojności dobroczyńców.

Fundacja CARF pracuje zatem z długoterminową wizją: szkolić dziś, aby służyć jutro w każdej diecezji na świecie.


Czym jest chrzest i jaka jest jego symbolika?

Sakrament chrztu oznacza i przynosi śmierć grzechowi i wejście w życie Trójcy Świętej poprzez konfigurację do misterium paschalnego Chrystusa. W Kościele łacińskim szafarz trzykrotnie polewa wodą głowę kandydata i wypowiada słowa: “Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Poprzez chrzest zostajemy oczyszczeni z grzechu pierworodnego i stajemy się częścią Kościoła i mistycznego ciała Chrystusa. Po przyjęciu sakramentu chrztu mamy dostęp do innych sakramentów i rozpoczynamy drogę Ducha Świętego. Oczyszczeni przez bezwarunkowe Boże przebaczenie, stajemy się, we wszystkich intencjach i celach, Jego dziećmi.

«(...) Odnawiamy i potwierdzamy nasz własny chrzest, sakrament, który czyni nas chrześcijanami, uwalniając nas od grzechu i przemieniając nas w dzieci Boże, mocą Jego Ducha życia (...) Wprowadza nas wszystkich do Kościoła, który jest ludem Bożym, złożonym z mężczyzn i kobiet z każdego narodu i kultury, odrodzonych przez Jego Ducha».», Papież Leon XIV, w Święto Chrztu Pańskiego 2026 r.

Czym jest chrzest?

Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą do życia w duchu i drzwiami, które otwierają dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy uwolnieni od grzechu i odrodzeni jako dzieci Boże, stajemy się członkami Chrystusa, jesteśmy włączeni do Kościoła i stajemy się uczestnikami jego misji. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1213

Río Jordan Betania  Bautismo Cristo
Al-Maghtas, Miejsce, w którym Jan rzekomo ochrzcił Jezusa Chrystusa na wschód od rzeki Jordan.

Krótka historia sakramentu

Słowo chrzest pochodzi od greckiego βάπτισμα, báptisma, “zanurzenie". To jest właśnie to, zanurzenie w wodzie oczyszczającej.

Symbolika woda i jej moc oszczędzaniaw Starym Testamencie uważany był za narzędzie woli Bożej. Stało się to podczas potopu i przejścia przez Morze Czerwone przez Mojżesza i naród wybrany, aby uciec z Egiptu. Jana Chrzciciela, który jest najbliższy sakramentowi chrztu, jaki znamy dzisiaj.

Jezus przyszedł do Jana, aby przyjąć chrzest; naprawdę akceptuje swoje przeznaczenie. Wychodząc z wody, Jezus widzi, jak niebo się otwiera, a Duch Święty pojawia się w postaci gołębicy, podczas gdy z nieba słychać głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

Duch Święty zstępuje na niego, odwracając jego rolę, przekształcając go w Baranka Bożego. Jest to początek nowego życia i zapowiedź śmierci, która doprowadzi do Zmartwychwstania. Przeznaczenie jednego człowieka i całej ludzkości dokonuje się nad brzegiem Jordanu.

Od dnia Pięćdziesiątnicy, chrztu ogniem Ducha Świętego lub zstąpienia Ducha Świętego na Apostołów, pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu Jezusa, rozpoczyna się misja Apostołów i początek Kościoła chrześcijańskiego.

Od tego momentu Piotr i inni uczniowie zaczynają głosić potrzebę pokuty za grzechy i przyjęcia chrztu, aby uzyskać przebaczenie i dar Ducha Świętego.

"Chrześcijanie żyją w świecie i nie są wolni od ciemności i mroku. Jednak łaska Chrystusa otrzymana w chrzcie wyprowadza nas z nocy na światło dzienne. Najpiękniejszym napomnieniem, jakie możemy sobie nawzajem przekazać, jest przypomnienie naszego chrztu, ponieważ dzięki niemu narodziliśmy się dla Boga, będąc nowymi stworzeniami." Papież Franciszek, Audiencja generalna, sierpień 2017 r.

Dlaczego Jezus został ochrzczony?

Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność po przyjęciu chrztu od Jana Chrzciciela w Jordanie, a po swoim zmartwychwstaniu przekazuje misję swoim Apostołom: «Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem».

Nasz Pan dobrowolnie poddał się chrztowi św. Jana, podczas którego Duch Święty zstąpił na Niego, a Ojciec objawił Jezusa jako Swojego umiłowanego Syna.

Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie Chrystus otworzył dla wszystkich ludzi źródła łaski. Dlatego chrzest Kościoła wymazuje grzech pierworodny i czyni nas dziećmi Bożymi. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1223, 1224, 1225.

Od kiedy jest Pan ochrzczony w Kościele?

Od dnia Pięćdziesiątnicy Kościół celebrował i udzielał chrztu świętego. Rzeczywiście, święty Piotr oświadczył tłumowi poruszonemu jego przepowiadaniem: "Nawróćcie się [...] i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego" (Dz 2, 38). Apostołowie i ich współpracownicy oferują chrzest każdemu, kto wierzy w Jezusa: Żydom, bogobojnym ludziom, poganom.

Chrzest jest zawsze związany z wiarą: "Miej wiarę w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i dom twój", mówi św. W Dziejach Apostolskich czytamy dalej: "więzień natychmiast przyjął chrzest, on i wszyscy jego domownicy".

Według apostoła Pawła, poprzez chrzest wierzący uczestniczy w śmierci Chrystusa; zostaje pogrzebany i zmartwychwstaje z Nim: «Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy razem z Nim ochrzczeni w Jego śmierć? Pogrzebani bowiem zostaliśmy razem z Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych dzięki chwale Ojca, tak i my nowe życie prowadzili» (Rz 6:3-4).

Ochrzczeni "przyoblekli się w Chrystusa". Za sprawą Ducha Świętego chrzest jest kąpielą, która oczyszcza, uświęca i usprawiedliwia. Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 1226, 1227.

Symbologia chrztu

Chrzest, podobnie jak wszystkie sakramenty, wymaga użycia świętych elementów w celu jego udzielenia. Ponieważ są one święte, są używane tylko w tym celu i muszą być pobłogosławione przez biskupa lub kapłana. Istnieją również symboliczne gesty i znaki niewerbalne, które razem nadają światło temu cennemu i niezbędnemu sakramentowi w życiu chrześcijanina.

Istnieje wiele symboli chrztu, abyśmy my, ludzie, mogli sobie wyobrazić, co dzieje się w duszy ochrzczonego, czego nie możemy zobaczyć naszymi oczami:

bautismo

Woda święcona

Woda jest centralnym symbolem sakramentu chrztu.reprezentuje miłość Boga. Wylewa się ją na czoło ochrzczonego jako źródło niewyczerpanej miłości. Ma funkcję oczyszczającą, obmywa ciało i duszę z grzechu. Woda jest również powszechnie uznawana za symbol życia.

W tym momencie kapłan trzykrotnie polewa wodą głowę osoby chrzczonej, wierni są zjednoczeni z Chrystusem zarówno w Jego śmierci, jak i w Jego zmartwychwstaniu i uwielbieniu.

Jak wyjaśnił papież Leon: «Drodzy bracia i siostry, Bóg nie patrzy na świat z daleka, spoza naszego życia, naszych utrapień i naszych nadziei. Przychodzi do nas z mądrością swojego Słowa, które stało się ciałem, czyniąc nas częścią niesamowitego planu miłości dla całej ludzkości.

Dlatego Jan Chrzciciel, pełen zdumienia, zapytał Jezusa: «I Ty przychodzisz do mnie» (w. 14). Tak, w swojej świętości Pan jest ochrzczony jak wszyscy grzesznicy, aby objawić nieskończone miłosierdzie Boga. Jednorodzony Syn, w którym jesteśmy braćmi i siostrami, rzeczywiście przychodzi, aby służyć, a nie dominować, aby zbawić, a nie potępić. On jest Chrystusem odkupicielem; bierze na siebie to, co nasze, w tym grzech, i daje nam to, co Jego, to znaczy łaskę nowego i wiecznego życia». (Piotra, niedziela, 11 stycznia 2026 r., Anioł Pański).

Jezus przyjmuje chrzest w wodach Jordanu na początku swojej publicznej działalności (por. Mt 3, 13-17), nie z konieczności, ale z odkupieńczej solidarności. Przy tej okazji woda jest definitywnie wskazana jako materialny element znaku sakramentalnego. «Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego» (J 3, 5).

Światło świecy paschalnej

W Starym Testamencie Światło było symbol wiary, Wraz z nadejściem Jezusa symbolika ta została wzbogacona o nowe znaczenia fundamentalne dla życia chrześcijanina. Światło w chrzcie jest symbolem, który reprezentuje przewodnik na drodze spotkania z Chrystusem co z kolei jest światłem w naszym życiu i w świecie. Symbolizuje on również Zmartwychwstanie Chrystusa.

Papież Franciszek powiedział podczas audiencji generalnej: «To światło jest skarbem, który musimy zachować i przekazać innym. Chrześcijanin jest powołany do bycia "chrystofanem", nosicielem Jezusa dla świata. Poprzez konkretne znaki objawiamy obecność i miłość Jezusa innym, zwłaszcza tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji. Jeśli będziemy wierni naszemu chrztowi, będziemy szerzyć światło Bożej nadziei i przekazywać przyszłym pokoleniom powody do życia».

Chryzm, olej święty lub olej katechumenów

Olej święty to perfumowany i konsekrowany olej używany w sakramencie chrztu. Namaszczenie olejem chryzmatycznym symbolizuje pełne rozprzestrzenienie się łaski.. Kapłan namaszcza olejem krzyżmo na klatce piersiowej i krzyżmo między łopatkami osoby chrzczonej. Może go również użyć do namaszczenia głowy, stemplując ją pieczęcią, która poświęca ją do nowej roli.

Wszystko to symbolizuje siłę w walce z pokusą, rodzaj tarczy przed grzechem. Celem tego symbolu chrztu jest uświęcenie wejścia chrześcijanina do wielkiej rodziny Kościoła poprzez symbolizowanie daru Ducha Świętego.

Jest również używany w sakramencie bierzmowania, święceń kapłańskich i namaszczenia kapłanów. pacjenci. Olej Święty jest błogosławiony raz w roku przez biskupa podczas Mszy Chryzmatycznej w Wielki Czwartek.

"Otwierają się niebiosa, Duch Święty zstępuje w postaci gołębicy, a głos Boga Ojca potwierdza boskie potomstwo Chrystusa: są to wydarzenia, które w Głowie przyszłego Kościoła objawiają to, co później zostanie sakramentalnie zrealizowane w jego członkach" (J 3,5). (Jn 3,5)

Biała szata

Biała szata symbolizuje, że ochrzczony "przyoblekł się w Chrystusa" (Gal 3,27): zmartwychwstał z Chrystusem.

Czystość duszy bez skazy, symbolizowana przez białą szatę, po sakramencie chrztu, głęboką zmianę i wewnętrzne odnowienie, jakie przyniósł sakrament tym, którzy go przyjęli. Biel symbolizuje nowe życie, nową godność, która okrywa ochrzczonych. W dawnych czasach ten, kto miał być ochrzczony, zakładał nową białą szatę, zanim dołączył do innych wiernych w Kościele.

«W chrzcie Bóg, nasz Ojciec, wziął w posiadanie nasze życie, włączył nas w życie Chrystusa i zesłał nam Ducha Świętego. Pan, jak mówi Pismo Święte, zbawił nas, sprawiając, że narodziliśmy się na nowo przez chrzest, odnawiając nas przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela, abyśmy, usprawiedliwieni z łaski, stali się dziedzicami życia wiecznego według nadziei, jaką mamy». Pozycja 128. to Chrystus, który przechodzi obok, w rozdziale Wielkie Nieznane, Święty Josemaría Escrivá.

Cztery dary sakramentu chrztu świętego:


Orędzie Leona XIV na Wielki Post 2026 r.



Drodzy bracia i siostry:

The Post to czas, w którym Kościół, Z matczyną troską zaprasza nas, abyśmy ponownie umieścili tajemnicę Boga w centrum naszego życia, aby nasza wiara mogła odzyskać swój rozpęd, a nasze serca nie zagubiły się w troskach i rozproszeniach codziennego życia.

Aż do konwersja zaczyna się, gdy pozwalamy, by dotarło do nas Słowo i przyjmujemy je z uległością ducha. Istnieje zatem związek między darem Słowa Bożego, przestrzenią gościnności, którą mu oferujemy, a przemianą, którą ono przynosi. Z tego powodu wielkopostna wędrówka staje się sprzyjającą okazją do wsłuchania się w głos Pana i odnowienia decyzji pójścia za Chrystusem, kroczenia z Nim drogą, która prowadzi do Jerozolimy, gdzie tajemnica Jego życia jest w nas. Męka, śmierć i zmartwychwstanie.

Proszę posłuchać: apel Leona XIV o przeżycie Wielkiego Postu 2026 r.

W tym roku chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę na to, jak ważne jest dawanie przestrzeni Słowu. przez posłuchaj, Gotowość do słuchania jest pierwszą oznaką chęci nawiązania relacji z drugą osobą.

Sam Bóg, objawiając się Mojżeszowi z płonącego krzewu, pokazuje, że słuchanie jest charakterystyczną cechą Jego istoty: «Widziałem ucisk mego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyki bólu» (Ex 3,7). Wsłuchiwanie się w wołanie uciśnionych jest początkiem historii wyzwolenia, w którą Pan angażuje również Mojżesza, posyłając go, aby otworzył drogę zbawienia dla swoich dzieci sprowadzonych do niewoli.

Jest to Bóg, który nas pociąga, który dzisiaj również porusza nas myślami, które wprawiają w drganie Jego serce. Dlatego słuchanie Słowa w liturgii wychowuje nas do prawdziwszego wsłuchiwania się w rzeczywistość.

Wśród wielu głosów, które przecinają nasze życie osobiste i społeczne, te, które są Pismo Święte Proszę nas uzdolnić do rozpoznawania głosu, który woła z powodu cierpienia i niesprawiedliwości, aby nie pozostał bez odpowiedzi. Wejście w tę wewnętrzną dyspozycję otwartości oznacza pozwolenie, by Bóg pouczył nas dzisiaj, byśmy słuchali głosu Boga. jako Uznał nawet, że «sytuacja ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie rzuca wyzwanie naszemu życiu, naszym społeczeństwom, systemom politycznym i gospodarczym, a zwłaszcza Kościołowi». [1]

Post: starożytne i niezastąpione ćwiczenie ascetyczne

Wielki Post to czas słuchania, na stronie post jest konkretną praktyką, która przygotowuje ludzi do przyjęcia Słowa Bożego. Wstrzemięźliwość od jedzenia jest w rzeczywistości bardzo starożytnym i niezastąpionym ćwiczeniem ascetycznym na drodze do nawrócenia. Właśnie dlatego, że dotyczy ciała, czyni bardziej oczywistym to, czego jesteśmy “głodni” i co uważamy za niezbędne dla naszego utrzymania. Służy zatem rozeznaniu i uporządkowaniu “apetytów”, podtrzymaniu głodu i pragnienia sprawiedliwości, uchronieniu go przed rezygnacją, wychowaniu go tak, aby stał się modlitwą i odpowiedzialnością wobec bliźniego.

Augustyn, z duchową subtelnością, wskazuje na napięcie między teraźniejszością a przyszłym urzeczywistnieniem, które przewija się w tej trosce. serce, Kiedy zauważa: «Jest rzeczą właściwą dla śmiertelnych ludzi łaknąć i pragnąć sprawiedliwości, tak jak jest rzeczą właściwą dla życia pozagrobowego być napełnionym sprawiedliwością. Z tego chleba, tego pokarmu, aniołowie są syci; ale ludzie, gdy łakną, są powiększani; gdy są powiększani, są powiększani; gdy są powiększani, są uzdolnieni; a będąc uzdolnieni, we właściwym czasie zostaną napełnieni». [2] 

Post, rozumiany w tym sensie, pozwala nam nie tylko zdyscyplinować pragnienie, oczyścić je i uczynić bardziej wolnym, ale także rozszerzyć je, tak aby było skierowane ku Bogu i zorientowane na dobro.

Post w wierze i pokorze

Jeśli jednak post ma zachować swoją ewangeliczną prawdę i uniknąć pokusy uczynienia serca dumnym, musi być zawsze przeżywany w wierze i pokorze. Wymaga zakorzenienia w komunii z Panem, ponieważ «nie pości prawdziwie ten, kto nie umie karmić się Słowem Bożym». [3] Jako widzialny znak naszego wewnętrznego zaangażowania w oddalenie się, z pomocą łaski, od grzechu i zła, post musi obejmować również inne formy pozbawienia się, mające na celu uczynienie nas bardziej trzeźwym stylem życia, ponieważ «tylko surowość czyni życie chrześcijańskie silnym i autentycznym». [4]

Dlatego chciałbym zaprosić Państwa do bardzo konkretnej i często niedocenianej formy abstynencji, to znaczy do powstrzymania się od używania słów, które dotykają i ranią naszego bliźniego. Zacznijmy rozbrajać nasz język, wyrzekając się raniących słów, natychmiastowego osądzania, mówienia źle o tych, którzy są nieobecni i nie mogą się bronić, oszczerstw. Zamiast tego starajmy się nauczyć mierzyć słowa i pielęgnować życzliwość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscu pracy, w sieciach społecznościowych, w debatach politycznych, w mediach i we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju.  

Carta de León XIV con motivo de la Asamblea Presbiteral de la Arquidiocesis de Madrid
Razem

Wreszcie, Wielki Post podkreśla wspólnotowy wymiar słuchania Słowa i praktyki postu. Pismo Święte również podkreśla ten aspekt na wiele sposobów. Na przykład w Księdze Nehemiasza wspomina, że lud zgromadził się, aby wysłuchać publicznego czytania Księgi Prawa i poszcząc, przygotował się do wyznania wiary i kultu, aby odnowić przymierze z Bogiem (por. Ne 9,1-3).

W ten sam sposób nasze parafie, rodziny, grupy kościelne i wspólnoty zakonne są wezwane do podjęcia wspólnej drogi w okresie Wielkiego Postu, w którym słuchanie Słowa Bożego, a także wołanie ubogich i ziemi staje się wspólnym sposobem życia, a post podtrzymuje prawdziwą pokutę. W tym horyzoncie nawrócenie dotyczy nie tylko sumienia jednostki, ale także stylu relacji, jakości dialogu, zdolności do poddania się wyzwaniu rzeczywistości i rozpoznania tego, co naprawdę napędza pragnienie, zarówno w naszych wspólnotach kościelnych, jak i w ludzkości spragnionej sprawiedliwości i pojednania.

Drodzy bracia i siostry, prośmy o łaskę przeżycia Wielkiego Postu, który sprawi, że nasze uszy będą bardziej uważne na Boga i najbardziej potrzebujących. Prośmy o siłę postu, który dotrze również do języka, aby słowa, które ranią, zmniejszyły się i wzrosła przestrzeń dla głosu innych. Zaangażujmy się, aby nasze wspólnoty stały się miejscami, w których krzyk tych, którzy cierpią, znajduje przyjęcie, a słuchanie rodzi drogi wyzwolenia, czyniąc nas bardziej chętnymi i pilnymi, aby przyczyniać się do budowania cywilizacji pokoju. miłość.

Z serca błogosławię wszystkich Państwa i Państwa wielkopostną podróż.

Z Watykanu, 5 lutego 2026 r., wspomnienie świętej Agaty, dziewicy i męczennicy.


Leon XIV