Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia

The Asunción Wniebowzięcie jest rzeczywistością, która dotyka również nas, ponieważ ukazuje nam w sposób świetlany nasze przeznaczenie, przeznaczenie ludzkości i historii. W Maryi kontemplujemy rzeczywistość chwały, do której powołany jest każdy z nas i cały Kościół.

"Święto Wniebowzięcia to dzień radości. Bóg zwyciężył. Miłość zwyciężyła. Życie zwyciężyło".

Wniebowzięcie: "Niebo ma serce".

Stało się jasne, że miłość jest silniejsza niż śmierć, że Bóg ma prawdziwą siłę, a jego siłą jest dobroć i miłość. Maria została podniesiona do nieba ciałem i duszą: W Bogu jest również miejsce dla ciała. Niebo nie jest już dla nas bardzo odległą i nieznaną sferą. W niebie mamy matkę.

A Matka Boga, Matka Syna Bożego, jest naszą matką. Sam tak powiedział. Uczynił ją naszą matką, gdy powiedział do ucznia i do nas wszystkich: "Oto Matka twoja".

Niebo jest otwarte i ma serce. W Ewangelii musimy wysłuchać Magnificat, tej wielkiej poezji, która wyszła z ust, a raczej z serca Maryiinspirowany przez Duch Święty. W tym cudownym hymnie odbija się cała dusza, cała osobowość Maryi. Można powiedzieć, że ten hymn jest portretem, prawdziwą ikoną Maryi, w której możemy zobaczyć Ją taką, jaka jest. Chciałbym podkreślić tylko dwa punkty tego wspaniałego hymnu.

asunción de la virgen maría 15 agosto
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny autorstwa Martína Cabezalero, 1665 r.

Magnificat, pieśń dziękczynna

Zaczyna się od słowa Magnificat: moja dusza "wielbi" Pana, tzn. ogłasza, że Pan jest wielki.Maryja chce, aby Bóg był wielki w świecie, aby był wielki w jej życiu, aby był obecny w każdym z nas. Ona się nie boi. Wie, że jeśli Bóg jest wielki, to my również jesteśmy wielcy. Ona nie uciska naszego życia, lecz podnosi je i czyni wielkim: właśnie wtedy staje się ono wielkie dzięki blaskowi Boga.

To, że nasi pierwsi rodzice myśleli inaczej, było sednem grzechu pierworodnego. Obawiali się, że jeśli Bóg będzie zbyt wielki, to zabierze coś z ich życia. Uważali, że muszą odsunąć Boga na bok, aby mieć miejsce dla siebie. To także wielka pokusa współczesności, ostatnich trzech lub czterech wieków.

To właśnie potwierdza doświadczenie naszych czasów. Człowiek jest wielki tylko wtedy, gdy Bóg jest wielki. Z Maryją musimy zacząć rozumieć, że tak właśnie jest. Nie wolno nam odwrócić się od Boga, lecz uczynić Go obecnym, uczynić Go wielkim w naszym życiu; wtedy i my będziemy boscy: będziemy mieli cały splendor boskiej godności. Zastosujmy to w naszym życiu. Ważne jest, aby Bóg był wielki wśród nas, w życiu publicznym i prywatnym.

Uwielbiajmy Boga w życiu publicznym i w życiu prywatnym. Oznacza to, że każdego dnia w naszym życiu robimy miejsce dla Boga, zaczynając od porannej modlitwy, a następnie poświęcamy czas Bogu, dajemy Bogu niedzielę.

Druga refleksja. Ta poezja Maryi, Magnificat, jest całkowicie oryginalna, ale jednocześnie jest "utkana" z "nici" Starego Testamentu, ze słowa Bożego. Maria, że tak powiem, "zadomowiła się" w słowo Boże, żył słowem Bożym i rozumiał je.

Rzeczywiście, mówiła słowami Boga, a jej myśli były myślami Boga. Została oświetlona boskim światłem i otrzymała również wewnętrzne światło mądrości. Dlatego promieniowała miłością i dobrocią. Maryja żyła słowem Bożym, była przesiąknięta słowem Bożym. Była zanurzona w Słowie Bożym, tak dobrze znała Słowo Boże.

Kto myśli z Bogiem, myśli dobrze, a kto mówi z Bogiem, mówi dobrze; ma ważne kryteria oceny wszystkich rzeczy na świecie, staje się mądry, roztropny i jednocześnie dobry; staje się również silny i odważny, z siłą Boga, który przeciwstawia się złu i wspiera dobro na świecie.

Coraz częściej myśli się i mówi: "Ten Bóg nie pozostawia nam wolności, ogranicza naszą przestrzeń życiową wszystkimi swoimi przykazaniami. Dlatego Bóg musi zniknąć, chcemy być autonomiczni, niezależni. Bez tego Boga będziemy bogami i będziemy robić, co nam się podoba". Benedykt XVI, Homilia z 10 sierpnia 2012 r.

la asunción de la virgen maría 15 de agosto

Dziewica Maryja, Królowa nieba i ziemi

W ten sposób Maryja przemawia do nas, zaprasza nas do poznania słowa Bożego, do kochania słowa Bożego, do życia słowem Bożym, do myślenia słowem Bożym. I możemy to robić na wiele różnych sposobów: czytając Pismo Święte, a przede wszystkim uczestnicząc w Msza katolickaW ciągu roku Kościół Święty otwiera przed nami całą księgę Pisma Świętego. Otwiera ją na nasze życie i czyni ją w nim obecną.

Ale myślę również o Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, w którym słowo Boże jest stosowane do naszego życia, interpretuje rzeczywistość naszego życia, pomaga nam wejść do wielkiej "świątyni" słowa Bożego, nauczyć się je kochać i być przepojonym, jak Maryja, tym słowem. W ten sposób życie nabiera blasku, mamy kryteria oceny, otrzymujemy dobro i siłę jednocześnie.

Dziewica Maryja przez wniebowzięcie została podniesiona ciałem i duszą do chwały nieba i wraz z Bogiem jest królową nieba i ziemi. Czy jest ona w ten sposób od nas oddalona? Wręcz przeciwnie. Właśnie dlatego, że jest z Bogiem i w Bogu, jest bardzo blisko każdego z nas. Kiedy była na ziemi, mogła być blisko tylko kilku osób. Będąc w Bogu, który jest blisko nas, a nawet więcej, który jest w nas wszystkich, Maryja uczestniczy w tej bliskości Boga.

Będąc w Bogu i z Bogiem, Maryja jest blisko każdego z nas, zna nasze serca, słyszy nasze modlitwy, może nam pomóc swoją matczyną dobrocią. Została nam dana jako "matka" - tak powiedział Pan - do której możemy się zwrócić w każdej chwili. Zawsze nas słucha, zawsze jest blisko nas; a będąc Matką Syna, ma udział w mocy Syna, w Jego dobroci.

Całe nasze życie możemy zawsze złożyć w ręce tej Matki, która jest zawsze blisko każdego z nas. W dniu tego święta dziękujmy Panu za dar tej Matki i prośmy Maryję, aby każdego dnia pomagała nam znaleźć właściwą drogę. Amen.

asuncion virgen maría torreciudad 15 agosto

Ewangelia (Łk 1,39-56) na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

"W owych dniach Maryja wstała i poszła z pośpiechem do kraju gór, do miasta judzkiego, weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. A gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, podskoczyło dzieciątko w jej łonie, a Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, zawołała donośnym głosem i rzekła:

-Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twego; skądże mi to, że matka Pana mego przyszła mnie odwiedzić? Bo gdy tylko twoje pozdrowienie dotarło do moich uszu, dziecko podskoczyło z radości w moim łonie; i błogosławieni, którzy uwierzyliście, bo spełnią się rzeczy powiedziane wam przez Pana.

wykrzyknęła Maria:

-Moja dusza głosi wielkość Pana, a duch mój raduje się w Bogu, moim Zbawcy:

ponieważ spojrzał na pokorę swojej służebnicy; Dlatego od teraz wszystkie kobiety będą nazywać mnie błogosławionym. pokolenia.

Bo Wszechmogący uczynił we mnie wielkie rzeczy, którego imię jest Święty; Jego miłosierdzie rozlewa się z pokolenia na pokolenie na tych, którzy się go boją.

Zamanifestował moc swojego ramienia, rozproszył dumnych w sercu.

Obalił potężnych z ich tronów i wywyższył pokornych.

On napełnił głodnych dobrymi rzeczami. a bogatych odesłał z pustymi rękami.

On chronił Izraela, swego sługę, pamiętając o Jego miłosierdziu, zgodnie z obietnicą daną naszym rodzicom, Abraham i jego potomkowie na zawsze.

Mary została z nią przez około trzy miesiące, po czym wróciła do domu.


Don Francisco Varo PinedaDyrektor ds. badań naukowych na Wydziale Teologicznym na Uniwersytecie im. Uniwersytet Nawarry i profesor Pisma Świętego.

Fragmenty homilii wygłoszonej przez Benedykta XVI 15 sierpnia 2005 r. w Castelgandolfo (Włochy).

Eliasz, powołanie kapłańskie dla Tanzanii

Elias Emmanuel Mniko ma 22 lata. i spojrzeniem, które przekazuje spokój i przekonanie. Urodził się w regionie Mwanza, północna Tanzanianad brzegiem Jeziora Wiktorii. Dorastała w domu pełnym harmonii i wiary, gdzie jej ojciec Emmanuel i matka Miluga z miłością wychowywali czwórkę swoich dzieci.

Powołanie, które Pan włożył w jego serce

Od szkoły średniej zaczął odczuwać głębokie pragnienie: zostać księdzem. Nie potrafił tego do końca wyjaśnić, ale coś w jego wnętrzu rozpalało się za każdym razem, gdy widział księży w szkole: oddanych, spokojnych i bliskich. Fascynowali go seminarzyści w swoich białych sutannach, eleganccy i dyskretni. "To było pragnienie, które Pan włożył w moje serce" - mówi teraz z prostotą.

Chociaż nie wstąpił do niższego seminarium, Elias nie zniechęcił się. Spędził rok formacji w domu powołaniowym. Święty Jan Paweł IIw swojej rodzinnej diecezji. Tam, w ciszy modlitwy i radości służby, dojrzewało jego powołanie. Zrozumiał, że w Tanzanii bycie księdzem to nie tylko wybór życiowy: to pilna konieczność..

Społeczność rośnie, a księży jest niewielu.

Diecezja Mwanza, do której należy Elias, stoi przed poważnymi wyzwaniami. Chociaż katolicy stanowią około 30,% populacji - około 1,2 miliona ludzi - brakuje księży, a społeczności szybko się rozrastają. W wielu wioskach msza odprawiana jest tylko raz w miesiącu, a niektórzy wierni pokonują ponad 10 kilometrów, aby w niej uczestniczyć. Powołania kapłańskie są błogosławieństwem upragnionym z nadzieją i wiarą przez wszystkich ludzi.

Mimo wszystko Kościół w Mwanzie żyje. Wierni są entuzjastyczni, młodzi ludzie są dumni ze swojej wiary, a diecezja ciężko pracuje, aby promować projekty edukacyjne i zdrowotne. Kościół prowadzi wiele szkół i szpitali. Tam, pośród prostoty i czasami niepewności, nadzieja jest zasiewana każdego dnia.

"Przeżywam wspaniałe doświadczenie".

Elias obecnie mieszka w Międzynarodowe seminarium Bidasoaw Pampelunie. Ukończył pierwszy rok studiów Filozofia Jego twarz wyraża zdumienie i wdzięczność. "Przeżywam wspaniałe i braterskie doświadczenie", mówi. Jest podekscytowany możliwością dzielenia codziennego życia z seminarzystami ze wszystkich kontynentów, uczenia się od wychowawców i poznawania innych kultur.

Elías Mniko vestido con sotana de sacertoda en un pueblo de Tanzania durante su formación

Europa uczy mnie wielu rzeczy" - mówi. Europejczycy są bardzo kochający. Ale myślę też, że wy, Europejczycy, możecie nauczyć się od nas, Afrykanów, jak ważne jest życie rodzinne.

Życie kapłana wymaga poświęceń

Eliasz mówi spokojnie, ale każde jego słowo jest naładowane wewnętrznym ogniem. Wie, że życie kapłańskie wymaga poświęceń. Wie, że kiedy wróci do Tanzanii, czeka go wymagająca misja: troska o wiele dusz, towarzyszenie rozproszonym wspólnotom, pocieszanie cierpiących i bycie żywą obecnością Pana. Chrystus pośród swego ludu.

Czasami myśli o swojej rodzinie, swojej ziemi, radosnych pieśniach podczas Mszy św. i mielonej kukurydzy, która towarzyszy prawie każdemu posiłkowi. Wspomina również swoich przyjaciół, katechistów w swojej parafii i biskupa, który zachęcał go, aby nie bał się powiedzieć Bogu "tak".

Życie w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa wydaje mu się darem. Jest czas na modlitwę, naukę, sport, służbę, a także imprezowanie. "Tutaj uczymy się być braćmi", wyjaśnia. Choć na początku trudno było mu się przystosować - zimno Nawarry, język, jedzenie - dziś czuje się jak w domu. Jego hiszpański poprawia się z dnia na dzień, a kiedy się uśmiecha, jest to afrykańskie ciepło.

"Młodzi ludzie w Tanzanii mają wiele nadziei".

Elias nie jest naiwny. Zna problemy Kościoła, zarówno w Europie, jak i w Afryce. W jego kraju, oprócz braku księży, istnieją wyzwania społeczne: ubóstwo, brak dostępu do edukacji na obszarach wiejskich i ryzyko synkretyzmu religijnego. Ale wie też, że istnieje ogień, który nie zgaśnie. "Młodzi ludzie w Tanzanii mają wiele nadziei. Wiedzą, że są przyszłość Kościoła. Dlatego chcą być dobrze wyszkoleni, służyć z radością i w razie potrzeby oddać życie.

Mwanza, jego diecezja, była świadkiem narodzin powołań takich jak jego. Lokalne seminarium duchowne nie jest w stanie wyszkolić wszystkich kandydatów, więc diecezja wysyła niektórych, takich jak Elias, do ośrodków szkoleniowych poza granicami kraju. Jest to odważna inwestycja w nadziei, że ci młodzi mężczyźni ponownie przyniosą owoce.

Powrót do domu, aby służyć

Elias patrzy w przyszłość bez obaw. "Chcę wrócić do mojego kraju i służyć mojemu ludowi. Chcę być dobrym pasterzem, jak Jezus. A jeśli będę mógł, chcę też pomóc innym młodym ludziom usłyszeć głos Boga". Mówi to ze spokojem, który porusza, ponieważ nie ma nic silniejszego niż serce, które daje siebie.

Jego historia, podobnie jak historia wielu afrykańskich seminarzystów, jest pieśnią nadziei dla całego Kościoła. W świecie, w którym wiara czasami wydaje się zanikać, głosy takie jak jego przypominają nam, że Ewangelia żyje, siejąc na żyznych ziemiach takich jak Tanzania.


Marta SantínDziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.


Edyta Stein: życie oddane z miłości

Historia święta Teresa Benedykta od Krzyżaktórego nazwisko brzmiało Edyta Steinjest jasnym świadectwem tego, jak szczere poszukiwanie prawdy prowadzi ostatecznie do spotkania z Chrystusem. Jej życie, naznaczone inteligencją, poświęceniem i męczeństwem, nadal stanowi wyzwanie dla wielu kobiet, które czują powołanie do poświęcenia się Bogu ciałem i duszą.

Ze strony Fundacji CARF, która również wspiera formację kobiet zakonnych, pamiętamy jej przykład jako wzór wierności, duchowej głębi i bezwarunkowej miłości.

Edith Stein leyendo la autobiografía de santa Teresa de Jesús
Cyfrowa grafika przedstawiająca młodą Edytę Stein czytającą autobiografię św. Teresy od Jezusa.

Młodość naznaczona poszukiwaniem

Edyta Stein urodziła się 12 października 1891 r. we Wrocławiu, mieście należącym wówczas do Cesarstwa Niemieckiego. Była najmłodszym z jedenaściorga dzieci w żydowskiej rodzinie. Jej matka, kobieta o silnej wierze i mocnym charakterze, była dla niej przykładem siły i odpowiedzialności. Jednak jako nastolatka Edith przestała się modlić i ogłosiła się ateistką. Była młodą kobietą o błyskotliwej inteligencji, niezadowoloną z łatwych odpowiedzi i zdeterminowaną, by znaleźć prawdę dla siebie.

Przeniosła się do Getyngi, aby studiować filozofię, gdzie została uczennicą i współpracowniczką słynnego filozofa Edmunda Husserla, twórcy fenomenologii. Jej badania filozoficzne nie były jedynie działalnością akademicką: starała się zrozumieć głęboką strukturę człowieka, jego godność, jego wolność i jego związek ze światem. Edith interesowała się również cierpieniem, współczuciem i wewnętrznym doświadczeniem ludzi.

Uczciwość intelektualna doprowadziła ją do otwarcia się na świadectwo wiary chrześcijańskiej. Przykład wierzących przyjaciół, kontakt z myślą tomistyczną, a przede wszystkim lektura żywotów świętych, zaczęły poruszać jej serce. W szczególności uderzył ją spokój, z jakim jej chrześcijańska przyjaciółka stawiła czoła śmierci męża, co skłoniło ją do zastanowienia się, skąd wzięła się ta mocna nadzieja.

Punkt zwrotny nastąpił latem 1921 roku, podczas pobytu u przyjaciół. Wziął wtedy do ręki przypadkową książkę z półki: była to autobiografia Święta Teresa od Jezusa. Przeczytała go za jednym posiedzeniem w nocy, a kiedy skończyła, powiedziała: "To jest prawda". Spotkanie z hiszpańską świętą karmelitanką było dla Edith wewnętrznym objawieniem. Odkryła w nim nie tylko prawdę chrześcijaństwa, ale także duchową ścieżkę, która wypełniła jej pragnienie sensu i spełnienia.

Retrato digital de Edith Stein durante su etapa como profesora antes de ingresar en el convento
Cyfrowy portret Edyty Stein w czasie, gdy była nauczycielką.

Spotkanie z Chrystusem

Wkrótce po tej decydującej lekturze Edyta Stein poprosiła o chrzest. Sakrament przyjęła 1 stycznia 1922 r., w wieku 30 lat, w kościele dominikanów w Speyer. Od tego momentu żyła głęboką, spokojną i spójną wiarą. Radykalnie zmienił swój sposób życia: zaczął codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej, intensywnie się modlić i oddawać swoją wiedzę na służbę prawdzie objawionej w Chrystusie. Narodziła się w niej nowa Edith: kobieta wolna, wdzięczna i zakochana w Bogu.

W kolejnych latach łączyła życie duchowe z powołaniem intelektualnym. Pracowała jako nauczycielka w katolickiej szkole, tłumaczyła dzieła św. Tomasza z Akwinu na język niemiecki i pisała eseje filozoficzne z chrześcijańskim spojrzeniem. Tomasza z Akwinu w języku niemieckim i pisała eseje filozoficzne z chrześcijańskim spojrzeniem. To, czego wcześniej szukała wyłącznie za pomocą rozumu, teraz zrozumiała dzięki wierze. Dla niej filozofia i teologia były uzupełniającymi się ścieżkami do pełnej prawdy.

W swojej intymnej relacji z Chrystusem zaczęła czuć, że nie wystarczy żyć "dla Niego" z zewnątrz: czuła, że Pan prosi ją o całkowite poświęcenie, życie konsekrowane. Wiele lat wcześniej wyraziła pragnienie zostania karmelitanką, ale zobowiązania rodzinne i zawodowe ją powstrzymywały. Jednak wraz z nadejściem reżimu nazistowskiego i rosnącymi prześladowaniami Żydów zdała sobie sprawę, że jej miejsce jest przy Chrystusie ukrzyżowanym, wstawiającym się za wszystkimi.

W październiku 1933 r. wstąpiła do klasztoru karmelitanek w Kolonii. Tam przyjęła imię Teresa Benedykta od Krzyża. Był to krok radykalny, ale głęboko upragniony. Znalazła swoje ostateczne miejsce: cisza, modlitwa i ofiara stały się centrum jej życia. To, czego świat nie mógł jej zaoferować, znalazła w miłości Boga. W pełni odpowiedziała na swoje powołanie.

Powołanie do Karmelu

Przez lata Edith odczuwała rosnące w niej pragnienie całkowitego oddania swojego życia Bogu. Chociaż początkowo kontynuowała swoją działalność jako nauczycielka, pisarka i wykładowczyni, w końcu podjęła krok, do którego dojrzewała w modlitwie: w 1933 r. wstąpiła do klasztoru karmelitanek w Kolonii, gdzie przyjęła imię Teresa Benedykta od Krzyża.

Tam żył w ciszy, modlitwie i pokucie, pogłębiając swoje zjednoczenie z Chrystusem i ofiarowując swoje życie za zbawienie dusz. Był świadomy niebezpieczeństwa, w jakim się znalazł jako Żyd w środku nazistowskich prześladowań, ale nie wycofał się. Wiedział, że jego miejsce jest u stóp krzyża.

Oferowane życie

W swojej karmelitańskiej celi Teresa Benedykta napisała jedne ze swoich najgłębszych dzieł. Mówiła w nich o krzyżu jako szkole miłości, jako miejscu, w którym dusza jednoczy się z Chrystusem w Jego odkupieńczym darze z siebie. Przyjąć krzyż", pisała, "znaczy odnaleźć w nim Chrystusa".

Jego powołaniem nie była ucieczka od świata, ale radykalne zanurzenie się w tajemnicy ludzkiego cierpienia, oparte na miłości. W Karmelu modlił się za swój lud, za Kościół, za cały świat. Jego konsekracja nie była izolacją, ale wstawiennictwem.

W 1942 r. została aresztowana wraz z siostrą Rosą, również konwertytką. 9 sierpnia obie zostały zamordowane w Auschwitz. Spełniło się jej pragnienie: ofiarować swoje życie jako ofiarę miłości dla Chrystusa i ludzkości.

Przykład dla powołań kobiecych

Życie św. Teresy Benedykty od Krzyża jest źródłem inspiracji dla wielu współczesnych kobiet, które czują się powołane do życia zakonnego. Uczy ona, że powołanie to nic innego jak pełna miłości odpowiedź na Miłość, która wzywa pierwsza. I że warto zostawić wszystko, gdy skarbem jest Chrystus.

Edyta Stein nie była świętą łatwego życia ani natychmiastowych odpowiedzi. Szukała, wątpiła, cierpiała, była formowana, pracowała, myślała... i pośród tego wszystkiego usłyszała głos mówiący do niej: "Chodź i chodź za Mną". I zostawiła wszystko dla Niego.

Ich świadectwo zachęca wiele młodych kobiet, które z różnych zakątków świata zadają sobie pytanie, czy Bóg wzywa je do poświęcenia się, do służenia Mu we wspólnocie, do życia w modlitwie, do całkowitego oddania się. Są to kobiety, które dziś stanowią część zgromadzeń zakonnych i którym Fundacja CARF pomaga formować się, aby mogły odpowiedzieć z hojnością i przygotowaniem na to Boże wezwanie.

Święty na miarę naszych czasów

Kanonizowany w 1998 roku przez świętego Jana Pawła IITeresa Benedykta od Krzyża, ogłoszona w następnym roku współpatronką Europy, jest świętą na wskroś współczesną. Kobieta, która nie wyrzekła się rozumu, ale oddała go na służbę wiary. Męczennica, która nie nienawidziła, ale przebaczała. Zakonnica, która nie ukrywała się, ale ofiarowała siebie.

Jego życie jest hymnem na cześć prawdy, miłości i daru z siebie. I nadal przypomina nam, nawet dzisiaj, że Bóg nadal wzywa. Że są odważne kobiety, które zostawiają dla Niego wszystko. I że warto je wspierać.

Od Fundacji CARF: dziękujemy tym, którzy mówią "tak".

W Fundacji CARF wspieramy z radością i nadzieją powołania kobiet, takich jak Święta Teresa Benedykta. Wiemy, że ich poświęcenie zmienia świat, nawet jeśli czynią to w ciszy. Że ich modlitwa podtrzymuje Kościół. Że ich poświęcenie jest owocne.

Dlatego chcemy, aby znacznie więcej kobiet mogło podążać ścieżką, którą obrała Edyta Stein. Niech słuchają głosu, który wzywa. Niech na niego odpowiedzą. I niech, tak jak ona, odnajdą pełnię w całkowitym darze z siebie.

Święto Przemienienia Pańskiego

The 6 sierpnia. Kościół uroczyście obchodzi Przemienienie Pańskiejeden z wielu oświecających momentów w Ewangeliach. Jezus udaje się w towarzystwie swoich uczniów, Piotra, Jakuba i Jana, na "wysoką górę", gdzie Jego twarz jaśnieje "jak słońce", a Jego szaty są "białe jak światło". W tym momencie Mojżesz i Eliasz, przedstawiciele Prawa i Proroków, pojawiają się przed nimi w dialogu z Chrystusem, omawiając, w jaki sposób ma zostać osiągnięte zbawienie całej ludzkości. Kulminacją sceny jest głos z obłoku: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie" (Mt 17:5).

Ta scena jest kluczowa, ponieważ wyznacza moment, w którym niebo i ziemia spotykają się w namacalny sposób. Ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz, ewangelie synoptyczne, opisują ten epizod, każdy z własnymi niuansami, ale wszystkie ujawniają znaczenie tej chrześcijańskiej tajemnicy.

Historyczne pochodzenie święta

Początkowo święto Przemienienia Pańskiego obchodzono poprzez konsekrację bazyliki na wzgórzu Przemienienia Pańskiego. Góra TaborTradycyjne miejsce obchodów święta. Od IX wieku święto zaczęto obchodzić na Zachodzie, a między XI a XII wiekiem ustanowiono je w Rzymie. Ostatecznie w 1457papież Kalikst III Kalendarz rzymski podniósł je do rangi uroczystości upamiętniającej zwycięstwo w bitwie pod Belgradem (1456), zwycięstwo uważane za znak boskiej interwencji.

W tradycji wschodniej Przemienienie Pańskie stanowi część dwanaście wielkich uroczystościJest uważane za filar teologiczny, wraz z Bożym Narodzeniem, Wielkanocą i Podwyższeniem Krzyża, ponieważ wyjaśnia przebóstwienie człowieka przez Bożą łaskę.

la transfiguración del Señor en el monte Tabor
Bazylika Przemienienia Pańskiego przez Pana. Liorca, CC BY-SA 4.0za pośrednictwem Wikimedia Commons.

Góra Tabor: spotkanie nieba i ziemi

Góra Tabor, położona w Dolna Galilea Około 17 km na zachód od Jeziora Galilejskiego, wznosi się na wysokość około 575 metrów i dominuje nad otaczającym krajobrazem. Znana jest również jako Yabel at-Tur o Góra Przemienienia, tradycyjnie uważana za wysoką górę, na którą wspięli się Jezus i apostołowie.

Na jego szczycie znajduje się Bazylika franciszkańskaKościół, zaprojektowany przez architekta Antonio Barluzziego, został otwarty w 1924 roku na ruinach bizantyjskich i wcześniejszych budowli z czasów wypraw krzyżowych.

Jego wnętrze zawiera wiele mozaik i pozłacaną absydę, w której centrum znajduje się uwielbiony Chrystus, otoczony przez Mojżesza i Eliasza, a gołębica symbolizuje Ducha Świętego. Ta ikonografia stara się pięknie przetłumaczyć fragment Ewangelii.

Kilka kluczy do sceny

1. potwierdzenie boskości Chrystusa

Moment Przemienienia potwierdza, że Jezus jest prawdziwie Synem Boga żywego. Według Katechizmu, wyraża ono Bożą chwałę, potwierdza wyznanie Piotra i antycypuje chwałę, która nadejdzie po zmartwychwstaniu. Męka i Zmartwychwstanie.

2. Ciągłość z Prawem i Prorokami

Obecność Mojżesza i Eliasza nie jest przypadkowa: reprezentują oni Stary Testament i jego misję w historii zbawienia. Ale Jezus przyszedł, aby ją doskonale wypełnić i musi zostać wysłuchany.

3. Objawienie Trójcy Świętej

Obłok, który przewiduje obecność Ojca i Ducha Świętego, oraz głos, który określa Jezusa jako Syna, manifestują rzeczywistość Trójcy i są widoczne na oczach uczniów.

4. Preludium do Misterium Paschalnego

Przemienienie przygotowuje uczniów na Krzyż. Stara się sprawić, by zrozumieli skandal Krzyża i wzmocnić ich na nadchodzącą Mękę i Zmartwychwstanie. Co więcej, czterdzieści dni między 6 sierpnia a Podwyższeniem Krzyża porównuje się do drugiego Wielkiego Postu.

5. Oczekiwanie na zmartwychwstanie

Początki Aleksandryjczycy i średniowieczni teologowie twierdzili, że chwała uwielbionego ciała po zmartwychwstaniu jest tutaj antycypowana. Samo światło, które otacza ich na górze, zapowiada światło nowego stworzenia.

Pintura de Rafael Sanzio que representa la Transfiguración del Señor
Przemienienie Pańskie (1516-1520), ostatnie arcydzieło Rafaela Sanzio.

Wezwanie do kontemplacji

Josemaría Escrivá podkreśla, że jesteśmy powołani do bycia kontemplatycy w środku światagdzie wewnętrzna cisza pozwala nam usłyszeć głos Jezusa: "Panie nasz, oto jesteśmy gotowi słuchać wszystkiego, co zechcesz nam powiedzieć... Niech Twoja rozmowa, wpadając do naszej duszy, rozpali naszą wolę tak, aby z zapałem rzuciła się na posłuszeństwo Tobie".

Jedno z jego dzieł, Przyjaciele Bogazachęca czytelnika do przekształcenia każdego codziennego zadania w pełen miłości dialog z Panem, przekształcając rutynę w służbę i kontemplację. W ten sposób szukamy Bożej obecności w tym, co zwyczajne.

Liturgia dnia Przemienienia Pańskiego charakteryzuje się podniosłym charakterem. białysymbol chwalebnego światła Chrystusa. Pozostawiamy Państwu Ewangelię dnia do medytacji.

Ewangelia według świętego Mateusza, Mt 17, 1-9

"Sześć dni później, Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana. i zaprowadził ich samych na wysoką górę. I przemienił się przed nimi, tak że twarz Jego zajaśniała jak słońce, a szaty Jego stały się białe jak światło. I ukazali się im Mojżesz i Eliasz rozmawiający z Nim. Piotr, przyjąwszy słowo, rzekł do Jezusa:

-Panie, jak tu dobrze; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Wciąż mówił, gdy obłok światła przyćmił ich, a głos z obłoku powiedział: "Panie, jak dobrze, że tu jesteśmy!

-To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie.

Gdy uczniowie to usłyszeli, padli na twarz ze strachu. Wtedy Jezus podszedł, dotknął ich i rzekł do nich:

-Proszę wstać i nie bać się.

Kiedy podnieśli wzrok, nikogo nie zobaczyli. Tylko Jezusa. Gdy schodzili z góry, Jezus rozkazał im:

-Nie mów nikomu o tej wizji, dopóki Syn Człowieczy nie zmartwychwstanie.

Medytuj, kontempluj, módl się w ciszy (jeśli możesz przed tabernakulum, w którym obecny jest nasz Pan); przeżyj tę scenę i zdecyduj z Jezusem o postanowieniu i zobowiązaniu do poprawy tego dnia.

Św. Josemaria zaprasza nas do tej kontemplacji w Różaniec Święty, Dodatek, 4. tajemnica Światła.

"I przemienił się przed nimi tak, że twarz Jego zajaśniała jak słońce, a szaty Jego stały się białe jak światło" (Mt 17, 2). Jezu, widzieć Cię, rozmawiać z Tobą, trwać tak, kontemplując Cię, pochłonięty bezmiarem Twego piękna, i nigdy, nigdy nie ustawać w tej kontemplacji! O Chryste, który mogłeś widzieć Ciebie, który mogłeś być zraniony miłością do Ciebie!

I odezwał się głos z obłoku: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie (Mt 17, 5). Panie nasz, oto jesteśmy gotowi słuchać tego, co chcesz nam powiedzieć. Mów do nas; jesteśmy uważni na Twój głos. Niech Twoja rozmowa, wpadając do naszej duszy, rozpali naszą wolę, aby z zapałem rzuciła się w posłuszeństwo Tobie.

"Vultum tuum, Domine, requiram" (Ps 26, 8), będę szukał, Panie, Twojego oblicza. Pragnę zamknąć oczy i myśleć, że nadejdzie czas, kiedy Bóg zechce, kiedy będę mógł Go zobaczyć, nie jak w lustrze i pod ciemnymi obrazami... ale twarzą w twarz (I Kor. 13, 12). Tak, moje serce pragnie Boga, Boga żywego: kiedyż przyjdę i ujrzę oblicze Boga (Ps. 41,3)"..

Wspinaczka na górę Tabor nie powinna być ucieczką od świata, w którym żyjemy; w codziennym życiu podnieś swoje serce, aby spotkać Chrystusa, Jezusa "światłość świata", podtrzymywanego i umacnianego, aby objąć Jego krzyż i w nim odkryć obietnicę przyszłej chwały.

Czy święto Przemienienia Pańskiego jest świętem obowiązkowym?

Nie, nie ma obowiązku uczestniczenia we Mszy Świętej w dniu Przemienienia Pańskiego.. Chociaż jest to ważne święto w Kościele katolickim, nie jest to święty dzień obowiązkowy, co oznacza, że nie ma obowiązku uczestniczenia we Mszy Świętej, jak w niedziele i inne święte dni obowiązkowe. 

Fundacja CARF zaprasza wszystkich, którzy w tym dniu pragną uczestniczyć we Mszy Świętej, aby modlić się i prosić o powołania. księżaaby było ich wiele i aby były to bardzo święte powołania.


Bibliografia:

Kuria z Ars, patronka kapłanów

Święty Jan Maria Vianney (1786-1859), znany na całym świecie jako na stronie Cura de Ars, jest jedną z najbardziej imponujących i świetlanych postaci katolickiego kapłaństwa. Jego życie było całkowitym oddaniem się Bogu i wiernym, powołaniem przeżywanym w pokorze, poświęceniu i gorącej miłości do dusz.

Został ogłoszony patron proboszczów i wszystkich kapłanów świata, nie ze względu na jego dary intelektualne czy wielkie ludzkie wyczyny, ale ze względu na głębię jego świętości, jego duszpasterską gorliwość i heroiczną wierność jego posłudze.

W Fundacji CARF, która promuje formację przyszłych księży diecezjalnych na całym świecie, jego postać jest stałym źródłem inspiracji. Co sprawia, że ten prosty wiejski ksiądz jest uniwersalnym przykładem? Opowiemy Państwu o tym poniżej.

Urodzony w czasach prześladowań

Jan Maria Vianney urodził się 8 maja 1786 r. w Dardilly, małej wiosce na południu Francji, w głęboko chrześcijańskiej rodzinie chłopskiej. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem rewolucji francuskiej.Był to okres, w którym praktyki religijne były prześladowane, a wielu księży odprawiało msze w podziemiu.

Od najmłodszych lat Juan Maria wykazywał szczególną miłość do EucharystiaBył wielkim wielbicielem kapłanów, którzy z narażeniem życia kontynuowali posługę ubogim. Uczestniczył we Mszy św. w ukryciu, w towarzystwie swojej matki, i głęboko podziwiał kapłanów, którzy z narażeniem życia kontynuowali swoją posługę. Ta kapłańska odwaga zasiała w nim ziarno, które wykiełkowało w formie powołania.

Droga pełna trudności

W wieku 20 lat Jean-Marie wyraźnie poczuł powołanie do kapłaństwa, ale jego droga nie była łatwa. Jego słabe wcześniejsze wykształcenie i trudności z łaciną sprawiły, że dla wielu wstąpienie do seminarium było niewykonalne. Jednak z pomocą Abbé M. Balleya, proboszcza Écully, udało mu się przygotować i został wyświęcony na kapłana w 1815 roku, w wieku 29 lat, dzięki wytrwałości i wierze.

Nigdy nie był wybitny w nauce, ale był genialny w cnocie, posłuszeństwie i gorliwości duszpasterskiej. Podczas egzaminu końcowego przełożony powiedział o nim: "Niewiele wie, ale jest pobożny; zostawiamy go w rękach Boga". Ten "niezbyt bystry" człowiek stał się później światłem nawrócenia dla tysięcy ludzi.

cura de ars juan maría vianney patrono sacerdotes
Widok na miasto Ars z bazyliką, w której czczone jest ciało św. Jana Marii Vianneya. Autor: Paul C. Maurice - [1], CC BY-SA 3.0 (Wikipedia).

Ars: mała wioska z wielką misją

W 1818 r. został wysłany jako proboszcz do Ars, maleńka, zapomniana wioska na południu Francji. Liczyła zaledwie 230 mieszkańców, z których większość była daleka od praktyk religijnych. Wielu księży uważało te miejsca za karę. John Mary postrzegał je jednak jako pole misyjne.

Swoją pracę duszpasterską rozpoczął od życia pokuty i modlitwy. Często pościł, spędzał długie godziny przed Najświętszym Sakramentem i poświęcał cały swój czas wiernym. Jego pokora, bliskość i poświęcenie stopniowo zdobywały serca mieszkańców Ars.

Jego proste, ale głębokie kazania, miłość do ubogich i gorliwość o zbawienie dusz zaczęły przekształcać wioskę. To, co wydawało się zapomnianym zakątkiem Francji, stało się duchowym centrum, do którego przybywały tysiące ludzi.

Konfesjonał: tron miłosierdzia

Jeśli jest jedna rzecz, która charakteryzuje świętego Curé z Ars, to jest to jego niestrudzona posługa w konfesjonale. Spędzał od 12 do 18 godzin dziennie słuchając spowiedzi, zwłaszcza w ostatnich latach swojego życia. Pielgrzymi z całej Francji i innych krajów przybywali do Ars, szukając pojednania z Bogiem.

Szacuje się, że w szczytowych latach ponad 80 000 osób rocznie przybył do Ars. Powód był prosty: Jan Maria Vianney miał szczególny dar czytania serc, doradzania z czułością i okazywania Bożego miłosierdzia. Był narzędziem Ducha Świętego do uzdrawiania dusz.

Spowiedź była dla niego nie tylko praktyką sakramentalną, ale miejscem, w którym Boża miłość wylewała się na jego dzieci. Życie w konfesjonale było dla niego codziennym męczeństwem, ale także źródłem radości.

Ubóstwo, umartwienie i miłosierdzie

Święty Jan Maria Vianney żył w skrajnej surowości. Niewiele spał, żywił się tym, co niezbędne i pozbawiał się wszelkich wygód. Ofiarował wszystko za nawrócenie grzeszników. Jego pokój był tak prosty, że wielu było zaskoczonych, gdy go odwiedzali.

Ale jego prawdziwym bogactwem była działalność charytatywna. Założył fundację ProvidenceByła założycielką sierocińca dla ubogich dziewcząt i poświęciła się opiece nad najbardziej potrzebującymi. Jej miłość była konkretna, pełna małych i stałych gestów.

Pomimo rosnącej sławy, nigdy nie stał się zarozumiały. W rzeczywistości kilkakrotnie prosił o przeniesienie do innej parafii położonej dalej, ponieważ uważał się za niegodnego swojej misji. Przełożeni zawsze odmawiali mu, zdając sobie sprawę z ogromnego dobra, jakie czynił w Ars.

Pokusy diabła i ataki duchowe

Podobnie jak wszyscy wielcy święci, św. Jan Maria Vianney był narażony na pokusy i wściekłe ataki diabła. Przez lata doświadczał w swoim domu zjawisk nadprzyrodzonych: hałasów, krzyków, mebli, które same się poruszały, pożarów... Diabeł próbował go przestraszyć i odciągnąć od jego misji. Daleki od strachu, ofiarował wszystko za nawrócenie grzeszników.

Mawiał z humorem: "Diabeł i ja jesteśmy prawie przyjaciółmi, ponieważ widzimy się codziennie". Jego duchowa siła była owocem życia głęboko zjednoczonego z Bogiem.

Święta śmierć i żywe dziedzictwo

Jan Maria Vianney zmarł 4 sierpnia 1859 r., po 41 latach pełnienia funkcji proboszcza parafii w Ars. spokojnie, otoczony uczuciem swoich ludzi. Miał 73 lata. Udał się do beatyfikowany w 1905 r. i kanonizowany w 1925 r. przez papieża Piusa XI, który ogłosił go patronem księży parafialnych. W 2009 roku, z okazji 150. rocznicy jego śmierci, papież Benedykt XVI ogłosił go patronem kapłanów na całym świecie..

Jego nienaruszone ciało można dziś czcić w sanktuarium w Ars, do którego wciąż przybywają pielgrzymi z całego świata. Jego postać pozostaje światłem dla Kościoła, a zwłaszcza dla kapłanów.

Model dla seminarzystów i księży

W świecie, który czasami traci z oczu to, co najważniejsze, postać świętego Curé z Ars przypomina kapłanom o ich prawdziwej tożsamości: byciu ludzie Boga dla innychnarzędzia Jego miłosierdzia, pasterze o zapachu owiec, jak powiedział papież Franciszek.

W Fundacji CARF, która wspiera formację seminarzystów i księży na pięciu kontynentach, życie św. Jana Marii Vianneya służy jako wzór i bodziec, podobnie jak życie św. Josemarii, który czerpał z niego wiele inspiracji, nazywając go nawet patronem Opus Dei.

Wielu młodych ludzi dzisiaj - podobnie jak on w swoich czasach - ma trudności z formacją, brakuje im środków lub przeżywają swoje powołanie w niesprzyjających środowiskach. Naszym zadaniem jest pomóc im, podobnie jak Kurii z Ars, stać się świętymi kapłanami.

Kuria z Ars i założyciel Opus Dei

Jana Marii Vianneya obchodzone jest 4 sierpnia. I, jak wspomnieliśmy powyżej, Święty Josemaría Zawsze z wiarą zwracał się do wstawiennictwa Kurii z Ars, patrona duchowieństwa świeckiego.

Jego pierwsza podróż do miasta Ars (Francja), aby odwiedzić miejsca, w których św. Jan Maria Vianney prowadził swoją pracę duszpasterską i modlić się przed jego szczątkami, odbyła się w 1953 roku. Później wielokrotnie tam powracał. Zawsze w towarzystwie księdza Alvaro del Portillo, w latach 1955, 1956, 1958, 1959 i 1960. Św. Josemaria zawsze z wiarą zwracał się do niego o wstawiennictwo i podkreślał swoje kapłańskie cechy.

cura de ars san juan maría vianney sacerdotes

Św. Josemaría, odnosząc się do poświęcenia kapłanów dla sakrament pokutyPowiedział im: "Siadajcie w konfesjonale codziennie, a przynajmniej dwa lub trzy razy w tygodniu, czekając tam na dusze, jak rybak czeka na ryby.

Na początku nikt nie może przyjść. Proszę wziąć brewiarz, książkę z lekturą duchową lub coś do medytacji. Przez pierwsze kilka dni możesz; potem przyjdzie starsza pani i nauczysz ją, że nie wystarczy, aby była dobra, że musi przyprowadzić małe wnuki.

Po czterech lub pięciu dniach przyjdą dwie małe dziewczynki, a potem chłopiec, a potem mężczyzna, trochę na sly.... Pod koniec dwóch miesięcy nie pozwolą panu żyć, ani nie będzie pan mógł modlić się w konfesjonale, ponieważ pańskie namaszczone ręce będą, jak ręce Chrystusa - pomylone z nimi, ponieważ jest pan Chrystusem - mówiąc: rozgrzeszam cię". 

Moc "tak

Jan Maria Vianney nie był ani wielkim teologiem, ani reformatorem kościelnym. Po prostu był, Ksiądz wierny swojemu powołaniuCzłowiek zakochany w Chrystusie i duszach. Jego życie uczy nas, że świętość nie jest zarezerwowana dla mądrych czy silnych, ale dla tych, którzy ufają Bogu i oddają się Mu bez zastrzeżeń.

Jego świadectwo jest wciąż aktualne i potrzebne. W każdym seminarzyście, który kształci się z pomocą Fundacji CARF, jest szansa, że wyłoni się nowy Curé d'Ars. Ponieważ świat potrzebuje nie tylko dobrych profesjonalistów, ale także nowego Curate d'Ars. święci kapłani.

???? Czy wie Pan, że...?

CPon cara a tu donativo, comparte la sonrisa de Dios en la Tierra, los sacerdotes

???? Wspiera formację przyszłych świętych kapłanów

Czy chciałby Pan, aby więcej kapłanów, takich jak św. Jan Maria Vianney, niosło Ewangelię i wiarę do wszystkich diecezji świata?

Przekazując darowiznę, pomagają Państwo w kształceniu seminarzystów i księży diecezjalnych na Uniwersytecie Nawarry i Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża.

???? Proszę dowiedzieć się jak współpracować z Fundacją CARF: !darowizna teraz!

"Największym spełnieniem jest życie ofiarowane w całości".

Powołanie i świadectwo Giovanniego, który urodził się w Reggio Emilia (Włochy) 29 lipca 1992 r., pokazuje, jak Bóg działa w konkrecie, siejąc znaki, budząc pytania i otwierając drogi.

Ten młody człowiek kończy studia licencjackie z teologii w Rzymie, dzięki programowi wsparcie ze strony Fundacji CARFKarola Boromeusza, wspólnota księży misjonarzy zrodzona w sercu ruchu Komunia i Wyzwolenie.

Na kilka dni przed święceniami diakonatu, które odbyły się 21 czerwca, dzieli się z nami swoją życiową drogą.

vocación sacerdote dios amor
Giovanni z dwoma przyjaciółmi na wycieczce w góry.

Nastolatek, który marzył o byciu

"Nazywam się Giovanni Ferrari, urodziłem się 29 lipca 1992 roku w Reggio Emilia, małym miasteczku między Mediolanem a Bolonią. Jest to kraina chłopów, prostych i pracowitych ludzi, ale także gościnnych i bogatych w wartości.

Urodziłem się w katolickiej rodzinie, gdzie wiara została mi przekazana przez osmozę, dzięki wielu przyjaciołom, którzy zawsze przewijali się przez nasz dom. Oprócz starszej siostry, otrzymaliśmy dar przybranej siostry z Nigerii, która wzbogaciła i poszerzyła horyzonty naszej rodziny.

Jako dziecko uwielbiałem grać w piłkę nożną, ale wkrótce musiałem zaakceptować fakt, że nigdy nie zostanę zawodowym piłkarzem. Z drugiej strony, dobrze radziłem sobie w szkole, a podczas nauki w liceum zrodziło się we mnie pragnienie, by pewnego dnia zostać sędzią. Pociągała mnie idea oddania życia za ideał sprawiedliwości, ideał, który często był udaremniany przez rzeczywistość. Wiele sytuacji niesprawiedliwości głęboko mnie poruszyło, a zawód sędziego wydawał mi się konkretnym sposobem reagowania na nie.

W szkole średniej nawiązaliśmy pierwsze ważne przyjaźnie, najpierw w parafii, a następnie w organizacji, która zbierała fundusze na misje w Ameryce Łacińskiej, gdzie w wolnym czasie pracowaliśmy fizycznie.

Stopniowo zdałem sobie sprawę, że przyjaźnie, które warto pielęgnować, to te, z którymi dzielę ideały, którym warto się poświęcić. W tamtych latach postanowiłem zrezygnować z piłki nożnej, aby bardziej poświęcić się wolontariatowi.

vocación sacerdote dios amor

Inspiracja misyjna Daniele Badiali

Przykład ojca Daniele BadialiBadiali, włoski ksiądz misjonarz zabity w Peru w 1997 r. po tym, jak zaoferował się jako zakładnik zamiast misjonarza. Ojciec Badiali służył z prostotą i oddaniem wśród ubogich w diecezji Huari. Jest uważany za męczennika za swoje świadectwo wiary i radykalnej miłości..

"Jako nastolatek poznałem jej historię. Im więcej czytałem jego listy, tym bardziej chciałem żyć tak intensywnym i całkowicie oddanym życiem jak on. Zamiast życia skróconego, wydawało mi się to życiem spełnionym.

Życie potoczyło się swoim torem i postanowiłem zapisać się na studia prawnicze, aby spełnić swoje marzenie o zostaniu sędzią. Na pierwszych latach studiów zetknąłem się z historią innego księdza, która bardzo mnie poruszyła: ks. Anton Lulialbański jezuita, który spędził większość swojego życia w więzieniu i na przymusowych robotach w czasach reżimu komunistycznego.

Zakończył swoje świadectwo mówiąc, że najcenniejszą rzeczą w jego życiu była wierność Chrystusowi. Ja, który miałem wszystko, nie mogłem być tak wolny i szczęśliwy jak ten człowiek, który stracił wszystko dla miłości jednej osoby.

Misja do Brazylii i pierwsze połączenie

"To wtedy zdecydowałem się spędzić cztery miesiące w Brazylii, na misji diecezjalnej, aby zobaczyć, czy możliwość oddania się w ten sposób jest dla mnie, czy nie. W ciągu tych miesięcy, podczas pielgrzymki do sanktuarium maryjnego, poczułem silną intuicję, by zostawić wszystko i wstąpić do jezuitów, ale to przekonanie trwało tylko trzy dni. Po powrocie z Brazylii wróciłem na uniwersytet, jakby nic się nie stało.

Wkrótce potem poznałem kilku nowych księży, którzy właśnie przybyli do mojego miasta. Byli młodzi, mieszkali razem, byli przyjaźni i inteligentni, a przebywanie z nimi było przyjemnością. Należeli do Bractwo Świętego Karolawspólnota księży misjonarzy związane z charyzmatem komunii i wyzwolenia, ruch założony przez don Luigi Giussani.

Dzięki zaproszeniu przyjaciela na aperitif z tymi księżmi narodziła się przyjaźń, która stopniowo stała się wszechogarniająca. Chodziłem do ich domu na kolacje, uczyłem się, grałem, oglądałem filmy... Moje życie, podobnie jak życie wielu przyjaciół, kręciło się wokół tego domu księży.

Czułem, że Pan poprzez to spotkanie odpowiada na wszystkie pragnienia oddania się Jemu, których doświadczyłem wiele lat wcześniej. "Dlaczego czuję się z nimi tak bardzo jak w domu?" - to było pytanie, które miałem w sobie, ale nie odważyłem się go jeszcze zadać.

vocación sacerdote dios amor
Giovanni i jego przyjaciel cieszą się przejażdżką rowerową.

Śmierć przyjaciela i decydujące pytanie

"Punkt zwrotny nastąpił, gdy mój drogi przyjaciel zmarł w wieku 24 lat, po półtorarocznej chorobie. Miał na imię Cristian i przeżył swoją chorobę ze świętością.

Jeden z tych kapłanów, na krótko przed śmiercią, powiedział w homilii, że poprzez życie Cristiana Bóg pyta każdego: "Czy chcesz oddać mi swoje życie? Czy chcesz oddać mi je za cały świat? Każdy w swoim sercu musi przygotować swoją odpowiedź". Ja już wiedziałem, jaka jest moja odpowiedź, ale wciąż potrzebowałem czasu".

vocación sacerdote dios amor
Giovanni Ferrari podczas uroczystości.

Ostatni etap prawny i ostateczna decyzja

"Po ukończeniu studiów pracowałem przez kilka lat w kancelarii prawnej w Mediolanie i ukończyłem szkołę specjalizacji dla zawodów prawniczych, która zakwalifikowała mnie do konkursu na sędziego.

Ale kiedy byłem już gotowy do złożenia podania, zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas, aby zrobić ważny krok: wstąpić do seminarium. Zrozumiałem pragnienie porzucenia marzeń o karierze i rodzinie na rzecz nadziei na pełne życie w cnotach czystości, kapłaństwa, życia wspólnego i misji.

Jak napisał Von Balthasar, intuicja była zbyt silna, że ".oddając wszystko, w końcu wygrałby wszystko"".

vocación sacerdote dios amor

Wstąpienie do seminarium i powołanie misyjne

"W ten sposób zdecydowałem się wejść do Seminarium Bractwa Świętego Karola Boromeusza w 2018 roku. 21 czerwca zostałem wyświęcony na diakona i wkrótce wyjeżdżam na misję.

Dziś mogę tylko powiedzieć, że Bóg dał mi o wiele więcej, niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić, przede wszystkim pełnię sensu w moim życiu.

Chciałbym podziękować Fundacji CARF i wszystkim jej dobroczyńcom za cenną pomoc otrzymaną podczas tych lat studiów oraz za modlitwy.

Te lata w Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża były bardzo formujące. Mogłem docenić uniwersalność Kościoła, spotykając młodych ludzi z całego świata i otrzymując doskonałą formację teologiczną.

Za to wszystko jestem głęboko wdzięczny za Pańską pomoc i za piękną służbę, jaką pełni Pan dla całego Kościoła.


Gerardo FerraraAbsolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie. Przewodniczący samorządu studenckiego na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.