9 listopada: Diecezjalny Dzień Kościoła 2025

Diecezjalny Dzień Kościoła jest okazją do przypomnienia misji każdej diecezji jako lokalnej wspólnoty, skoncentrowanej na wierze, solidarności i duchowym towarzyszeniu wszystkim jej członkom. Dzięki pracy kapłanów, seminarzystów i wspólnot wiernych diecezje są bijącym sercem Kościoła, miejscem, w którym wiara jest przeżywana w jej najbliższym i najbardziej osobistym wymiarze.

«Pan też może zostać świętym».» to hasło przewodnie Diecezjalny Dzień Kościoła które Kościół obchodzi w tym roku w niedzielę 9 listopada. Proszę zwrócić uwagę na sekretariat ds. utrzymania Kościoła zaprasza nas do połączenia świętości z naszym codziennym życiem.

W Hiszpanii obchodzimy ten dzień w drugą niedzielę listopada. W tym roku jego motto brzmi: «Pan też może zostać świętym».» promowane głównie przez Hiszpańską Konferencję Episkopatu.

Diecezja: lokalne serce Kościoła

Diecezja jest jednostką kościelną, która skupia wiernych danego regionu pod przewodnictwem biskupa. Kapłani są w niej odpowiedzialni za duchowe prowadzenie wiernych, udzielanie sakramentów i uobecnianie miłości Chrystusa. Każda diecezja, choć ma swoją specyfikę, jest częścią Kościoła powszechnego, a jej misją jest budowanie wspólnoty wierzących poprzez przekazywanie orędzia Ewangelii w sposób konkretny i dostępny dla wszystkich.

Diecezja jest również miejscem komunii, gdzie świeccy, konsekrowani i duchowni spotykają się, aby wspólnie pracować na rzecz ewangelizacji i służby najbardziej potrzebującym. Praca ta jest niezbędna do wzmocnienia tkanki społecznej i religijnej, promując sprawiedliwość, pokój i braterską miłość.

Znaczenie seminarzystów w formacji Kościoła

Cosmas Agwu Uka, sacerdote diocesano de Nigeria
Nigeryjski seminarzysta przechodzący formację w Rzymie.

Jednym z filarów witalności diecezji jest formacja nowych kapłanów. Seminarzyści, młodzi mężczyźni przygotowujący się do przyjęcia kapłaństwa, są przyszłością Kościoła. Ich studia obejmują nie tylko wiedzę teologiczną, ale także formację ludzką i duchową, elementy niezbędne do autentycznego i bliskiego głoszenia Słowa Bożego we wspólnotach.

Jest to również dobry czas, aby zastanowić się nad znaczeniem seminarzystów i wspierać ich w drodze rozeznawania. Ich powołanie, kierowane przez Ducha Świętego, jest hojną odpowiedzią na wezwanie do służenia innym, a ich dobre pouczenie jest niezbędne, aby mogli z oddaniem i miłością wypełniać duszpasterską misję Kościoła.

Formación de lacios en la iglesia diocesana

Być dobrze uformowanym: podstawowy filar misji diecezjalnej

Formacja, zarówno księży, jak i seminarzystów, jest kluczowa w procesie budowania Kościoła diecezjalnego. Formacja ta ma charakter holistyczny i obejmuje aspekty akademickie, duchowe i duszpasterskie. W diecezjach dąży się do stałej formacji, umożliwiającej duchownym i seminarzystom stawienie czoła wyzwaniom współczesnego świata bez utraty istoty ich chrześcijańskiego powołania.

Co więcej, jest on skierowany nie tylko do przyszłych kapłanów, ale także do świeckich, którzy poprzez edukację w wierze są upoważnieni do bycia autentycznymi uczniami Chrystusa. Studium świeckich jest niezbędne, aby mogli żyć swoją wiarą w sposób zaangażowany i być agentami zmian wśród swoich przyjaciół i rodziny.

Wezwanie do hojności i zaangażowania

Ważne jest, aby pamiętać, że Kościół nie jest tylko globalną instytucją, ale lokalną wspólnotą przeżywaną i doświadczaną w każdej diecezji. Kapłani, seminarzyści i wszyscy członkowie wspólnoty diecezjalnej są powołani do bycia uczniami-misjonarzami, niosącymi przesłanie Ewangelii daleko i szeroko. Wsparcie dla seminarium i edukacji seminaryjnej, a także współpraca z diecezjami, są niezbędne, jeśli to zobowiązanie ma nadal być źródłem życia dla Kościoła i społeczeństwa.

Diecezje są miejscem, w którym rodzą się powołania, pielęgnowane są relacje wiary i budowana jest wspólnota oparta na wartościach ewangelicznych. W dniu 10 listopada świętujmy powołanie, pracę i zaangażowanie wszystkich tych, którzy umożliwiają misję Kościoła w jego najbliższym wymiarze: diecezji.

Szkolenie dla seminarzystów i księży diecezjalnych

The Fundacja CARF odgrywa fundamentalną rolę w studiach seminarzystów i księży diecezjalnych na całym świecie, wspierając drogę powołania tych, którzy czują się powołani do służby Kościołowi w posłudze kapłańskiej. Poprzez swoją pracę, Fundacja CARF przyczynia się do integralnego przygotowania tych przyszłych kapłanów, oferując im niezbędne środki na studia akademickie, duchowe i ludzkie, które przyniosą tak wiele owoców, gdy powrócą do swoich kościołów diecezjalnych.

Dzięki hojności naszych dobroczyńców, księża diecezjalni mają możliwość otrzymania kompletnej formacji, która przygotowuje ich do służenia z oddaniem i miłością wspólnotom, którym powierzają swoją posługę. Ten wspólny wysiłek jest niezbędny do wzmocnienia misji Kościoła, a tym samym Kościoła powszechnego.



Święty Karol Boromeusz, patron seminarzystów

Święty Karol Boromeusz był jedną z najważniejszych postaci katolickiej reformacji, znanej również jako kontrreformacja, w XVI wieku. Człowiek, który urodził się w bogactwie szlachty, wybrał służbę i surowość.

Jego życie pokazuje, jak ksiądz, Uzbrojony w żelazną wolę i wiarę, może pomóc przekształcić Kościół. Jest pamiętany jako wzorowy pastor ze względu na swoją miłość do Kościoła. formacja seminarzystów i katechistów.

Rodzina Borromeo

Karol Boromeusz urodził się 2 października 1538 r. w zamku Arona nad jeziorem Maggiore (Włochy). Jego rodzina, Borromeo, była jedną z najstarszych i najbardziej wpływowych wśród lombardzkiej szlachty. Jego ojcem był hrabia Gilberto II Borromeo, a matką Małgorzata Medycejska.

To matczyne pokrewieństwo miało decydujący wpływ na jego losy. Jego wuj ze strony matki, Giovanni Angelo Medici, miał zostać papieżem Piusem IV. Od najmłodszych lat Charles wykazywał się niezwykłą pobożnością i poważną skłonnością do nauki, mimo że cierpiał na lekką wadę wymowy.

Już w wieku dwunastu lat jego rodzina przeznaczyła go do kariery kościelnej, otrzymał tonsurę i tytuł opata pochwalnego. Studiował Prawo kanoniczne i Inżynierii Lądowej na Uniwersytecie w Pawii.

Świecki kardynał w wieku 22 lat

Życie Święty Karol Boromeusz zmienił się w 1559 roku. Po śmierci papieża Pawła IV, jego wuj ze strony matki został wybrany na papieża, przyjmując imię Pius IV. Niemal natychmiast nowy papież wezwał swojego siostrzeńca do Rzymu.

W 1560 roku, w wieku zaledwie 22 lat i bez święceń kapłańskich ksiądz Karol został mianowany kardynałem diakonem. Ważne jest, aby zrozumieć, że w tamtych czasach kardynalat był często urzędem politycznym i administracyjnym. Pius IV mianował go również sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej.

Stało się, de facto, najpotężniejszy człowiek na świecie. Roma po papieżu. Zarządzał sprawami państw papieskich, kierował watykańską dyplomacją i nadzorował niezliczone projekty. Żył jak renesansowy książę, otoczony luksusem, choć osobiście zachował pobożność.

San Carlos Borromeo de Orazio Borgianni
Święty Karol Borromeusz z Orazio Borgianni.

Nawrócenie i powołanie do kapłaństwa

Życie Święty Karol Boromeusz w Rzymie, choć administracyjnie skuteczny, był przyziemny. Jednak tragiczne wydarzenie wstrząsnęło jego sumieniem: nagła śmierć jego starszego brata Fryderyka w 1562 roku.

Ta strata spowodowała, że głęboko zastanowił się nad próżnością ziemskie życie i pilną potrzebę wiecznego zbawienia. Fryderyk był spadkobiercą rodziny, a jego śmierć wywarła presję na Karola, aby porzucił życie kościelne i zapewnił potomstwo.

Charles odrzucił ten pomysł. Przeszedł głębokie duchowe nawrócenie. Postanowił, że nie będzie już świeckim administratorem z tytułem kardynalskim, ale prawdziwym biskupem. człowiek Boży. W 1563 r. starał się o święcenia kapłańskie i został konsekrowany ksiądz, a wkrótce potem biskupem. Jego życie zmieniło się radykalnie: przyjął styl życia oparty na skrajnej surowości, poście i modlitwie.

Siła napędowa Soboru Trydenckiego

Wielkim dziełem pontyfikatu Piusa IV było wznowienie i dokończenie budowy kościoła św. Rada Trydencka (1545-1563), który przez lata był zablokowany. Święty Karol Borromeusz, Na swoim stanowisku w Sekretariacie Stanu był dyplomatyczną i organizacyjną siłą napędową, która doprowadziła Radę do pomyślnego zakończenia jej ostatniej fazy.

To on zarządzał napiętymi negocjacjami między europejskimi mocarstwami (Hiszpanią i Francją), legatami papieskimi i biskupami. Jego wytrwałość była kluczem do tego, by sobór zdefiniował doktrynę katolicką w obliczu reformy protestanckiej i, co kluczowe, ustanowił dekrety dotyczące wewnętrznej reformy Kościoła.

Rada zakończyła posiedzenie, Święty Karol Boromeusz Nie odpoczywał. Ciałem i duszą poświęcił się wprowadzaniu w życie swoich dekretów. Przewodniczył komisji, która opracowała Katechizm Rzymski (lub Katechizm Trydencki), podstawowe narzędzie do pouczania wiernych i ujednolicania nauczania.

Triumfalny wjazd św. Karola Boromeusza do Mediolanu Filippo Abbiati, Katedra w Mediolanie.

Święty Karol Boromeusz: rezydujący arcybiskup Mediolanu

Podczas pobytu w Rzymie, Święty Karol Boromeusz został mianowany arcybiskupem Mediolanu w 1560 roku. Jednak, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, zarządzał swoją diecezją "zaocznie" za pośrednictwem wikariuszy. Był "pasterzem bez trzody".

Sam Sobór Trydencki, który pomógł mu zakończyć, zakazał tej praktyki i wymagał, aby biskupi rezydowali w swoich diecezjach. Wierny swoim zasadom, Karol błagał swojego wuja, papieża, aby pozwolił mu opuścić chwałę Rzymu i udać się do trudnego Mediolanu.

W 1565 r. Pius IV wyraził na to zgodę. Wejście Święty Karol Boromeusz w Mediolanie zapoczątkował nową erę. Po raz pierwszy od prawie 80 lat Mediolan miał arcybiskupa rezydenta.

Wyzwanie Mediolanu: diecezja w ruinie

Archidiecezja mediolańska, która znalazła Charles Borromeo była odzwierciedleniem bolączek Kościoła przedtrydenckiego. Była to jedna z największych i najbogatszych diecezji w Europie, ale duchowo była pogrążona w anarchii.

Duchowieństwo było głęboko rozluźnione i źle wyszkolone. Wielu księża Nie przestrzegali celibatu, żyli luksusowo lub po prostu nie znali podstawowych doktryn. Religijna ignorancja ludzi była ogromna. Klasztory, zarówno męskie, jak i żeńskie, straciły dyscyplinę i stały się ośrodkami życia społecznego.

Nieustanna reforma św. Karola Boromeusza

Święty Karol Borromeusz Stosował dekrety trydenckie z nadludzką energią. Jego metoda była jasna: wizytować, regulować, formować i proszę dać przykład.

Zaczął od zreformowania własnego domu arcybiskupiego. Sprzedał luksusowe meble, drastycznie ograniczył służbę i przyjął quasi-monastyczny reżim życia. Jego przykład ksiądz surowy było jej pierwszym narzędziem reform.

Rozpoczął wizyty duszpasterskie, niestrudzenie odwiedzając każdą z ponad 800 parafii w swojej diecezji, wiele z nich w trudno dostępnych obszarach górskich w Alpach. Sprawdzał kościoły, badał duchowieństwo i głosił kazania ludziom.

Aby wdrożyć reformę, zwołał liczne synody diecezjalne i rady prowincji, na których uchwalił surowe prawa mające na celu skorygowanie nadużyć ze strony duchownych i świeckich. Nie bał się konfrontacji ze szlachtą i hiszpańskimi gubernatorami, którzy postrzegali jego autorytet jako ingerencję.

Utworzenie seminarium

Święty Karol Borromeusz doskonale rozumiał, że reforma Kościół było niemożliwe bez dobrze wyszkolonego duchowieństwa. The Rada Trydencka nakazał stworzenie seminaria do tego celu, ale pomysł był na bardzo teoretycznym poziomie.

Karol był absolutnym pionierem w jego praktycznym wdrażaniu. W 1564 r. założył seminarium duchowne w Mediolanie, które stało się wzorem dla całego Kościoła katolickiego. Następnie założył mniejsze seminaria i szkoły (podobnie jak Helwecja, aby szkolić duchowieństwo przeciwko kalwinizmowi).

Ustanowił surowe zasady dotyczące życia duchowego, akademickiego i dyscyplinarnego każdego z nich seminarzysta. Chciałem przyszłości ksiądz był człowiekiem głębokiej modlitwy, uczonym w teologii i nienagannym moralnie. Pan postać seminarzysta nowoczesny, poświęcony wyłącznie jego szkoleniu do służby, jest bezpośrednim dziedzictwem wizji Święty Karol Boromeusz. Z tego powodu jest uważany za patrona wszystkich seminarzysta.

Święty Karol Boromeusz udzielający komunii ofiarom dżumy, autorstwa Tanzio da Varallo, ok. 1616 r. (Domodossola, Włochy).

Kapłan dla swojego ludu

Moment, który zdefiniował bohaterstwo Święty Karol Boromeusz była straszliwa plaga, która spustoszyła Mediolan w latach 1576-1577, znana jako plaga Świętego Karola.

Kiedy wybuchła epidemia, władze cywilne i większość szlachty uciekła z miasta, aby się ratować. Święty Karol Borromeusz został. Stał się moralnym, duchowym i, pod wieloma względami, cywilnym przywódcą tego pogrążonego w chorobie miasta.

Organizował szpitale polowe (lazarety), gromadził wiernych duchownych i zachęcał ich do opieki nad umierającymi. Sam przeszedł przez najbardziej zainfekowane ulice, udzielając komunii i ekstremalnego namaszczenia chorym na dżumę, bez obawy o zarażenie.

Sprzedał swój pozostały majątek, w tym gobeliny w swoim pałacu, aby kupić żywność i lekarstwa dla biednych. Aby umożliwić chorym, którzy nie mogli opuścić swoich domów, uczestnictwo we Mszy Świętej, nakazał odprawianie Eucharystii na placach publicznych. Jego postać, prowadząca boso procesje pokutne przez miasto, stała się ikoną miasta. symbol nadziei.

Opozycja i atak

Reforma Święty Karol Boromeusz nie było ani łatwe, ani popularne. Jego rygor przysporzył mu potężnych wrogów. Nieustannie ścierał się z hiszpańskimi gubernatorami Mediolanu, którzy próbowali ograniczyć jego jurysdykcję.

Najbardziej gwałtowny sprzeciw pojawił się jednak wewnątrz Kościoła. The Upokorzenie, Bracia, zakon, który stał się moralnie niedbały i posiadał wielkie bogactwo, odmówili przyjęcia jego reform. W 1569 r. członek tego zakonu, brat Girolamo Donato Farina, próbował go zamordować.

Podczas gdy Święty Karol Boromeusz Kiedy modlił się na kolanach w swojej kaplicy, zakonnik strzelił mu w plecy z arkebuza z bliskiej odległości. Cudem kula tylko rozdarła jego szaty i spowodowała lekkiego siniaka. Ludzie uznali to za boski znak, a papież Pius V zniósł zakon zakonników. Upokorzenie wkrótce potem.

Dziedzictwo, śmierć i kanonizacja

Ciągły wysiłek, ekstremalna pokuta i niestrudzona praca wyczerpały zdrowie Święty Karol Boromeusz. W 1584 roku, podczas przeprowadzania rekolekcje duchowe Na górze Varallo zachorował na gorączkę.

Powrócił do Mediolanu ciężko chory i zmarł w nocy 3 listopada 1584 r. w wieku 46 lat. Jego ostatnie słowa brzmiały Ecce venio (Nadchodzę).

Jego reputacja świętości była natychmiastowa. Mieszkańcy Mediolanu czcili go jako ksiądz męczennik dobroczynności i reform. Proces kanonizacyjny był niezwykle szybki jak na tamte czasy. Został beatyfikowany w 1602 roku i kanonizowany przez papieża Pawła V w 1610 roku.

Święty Karol Borromeusz jest powszechnie uznawany za patrona biskupów, katechetów i, w szczególny sposób, wszystkich biskupów i katechetów. seminarzysta i kierownik duchowy. Jego wpływ na definicję ksiądz Post-Trydencki - uformowany, pobożny i oddany swojemu ludowi - jest nieobliczalny.


Modlitwa, msza święta i misja chrześcijańska

W szczególności modlitwa Jezusa w dniu Jego chrztu w rzece Jordan. Chciał tam pójść, który nie miał grzechu do obmycia, w posłuszeństwie woli Ojca. I nie pozostał po drugiej stronie rzeki na brzegu, jakby chciał powiedzieć: Ja jestem święty, a wy jesteście grzesznikami. Stanął na czele pokutników, “w akcie solidarności z naszą ludzką kondycją”.

Tak jest zawsze, zauważa papież: "Nigdy nie modlimy się sami, zawsze modlimy się z Jezusem.”. Temat ten rozwinął i pogłębił wcześniej papież emeryt Benedykt XVI. Również dla zrozumieć Chrystusa.

Modlitwa Syna Bożego

Tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego Franciszek podejmuje to zagadnienie: «Modlitwa synowska, której Ojciec oczekiwał od swoich dzieci, będzie ostatecznie przeżywana przez samego Syna w Jego Człowieczeństwie, z ludźmi i w ich imieniu» (n. 2599).

Ewangelia Łukasza mówi nam, że gdy Jezus został ochrzczony, podczas modlitwy otworzył się otwór jak w niebie i usłyszano głos Ojca: "...".Tyś jest mój Syn, dziś Cię spłodziłem." (Łk 3:22). Papież zauważa, że to proste zdanie zawiera w sobie ogromny skarb, ponieważ daje nam wgląd w tajemnicę Jezusa i Jego serca zawsze zwróconego do Ojca:

"W wirze życia i świata, który przyjdzie, aby go potępić, nawet w najtrudniejszych i najsmutniejszych doświadczeniach, które będzie musiał znieść, nawet gdy doświadczy, że nie ma gdzie położyć głowy (por. Mt 8:20), nawet gdy nienawiść i prześladowania szaleją wokół niego, Jezus nigdy nie jest pozbawiony schronienia w domu: mieszka wiecznie w Ojcu.".

Franciszek dodaje, że osobista modlitwa Jezusa "w dniu Pięćdziesiątnicy stanie się dzięki łasce modlitwą wszystkich ochrzczonych w Chrystusie". I dlatego radzi nam, że jeśli kiedykolwiek poczujemy się niezdolni do modlitwy, niegodni, by Bóg nas wysłuchał, musimy prosić Jezusa, aby modlił się za nas, aby w naszym imieniu ponownie pokazał swoje rany Bogu Ojcu..

Jeśli mamy tę pewność, zapewnia nas papież, to w jakiś sposób usłyszymy te słowa skierowane do nas: "...Jest Pan umiłowany przez Boga, jest Pan synem, jest Pan radością Ojca niebieskiego.".

Krótko mówiąc, «Jezus dał nam swoją własną modlitwęktóry jest Jego dialogiem miłości z Ojcem. Dał nam ją jako ziarno Trójcy Świętej, które chce zakorzenić się w naszych sercach. Przyjmijmy ją! Przyjmijmy ten dar, dar modlitwy.. Zawsze z Nim. I nie pomylimy się.

To tyle, jeśli chodzi o słowa Franciszka w jego środowej katechezie. Stąd możemy zagłębić się w to, jak nasza modlitwa ma się do modlitwy Pańskiej i jak ma się ona do Mszy Świętej, która zawsze ma w sobie coś z "uczty". I jak to ostatecznie prowadzi nas do udziału w misji Kościoła. Zróbmy to krok po kroku, kierując się wskazówkami teologa Josepha Ratzingera.

Joseph Alois Ratzinger, voda de oración.

"Skierujmy nasze podziękowania przede wszystkim do Boga, w którym żyjemy, poruszamy się i istniejemy" Benedykt XVI

Nasza modlitwa jako synów w Synu

Treść modlitwy Jezusa - modlitwy uwielbienia i dziękczynienia, prośby i zadośćuczynienia - rozwija się w oparciu o intymną świadomość Jego boskiego pochodzenia i odkupieńczej misji.

Dlatego Ratzinger zauważył - w perspektywie cytowanego przez Franciszka punktu Katechizmu - że treść modlitwy Jezusa koncentruje się na słowie AbbaSłowo, którym dzieci hebrajskie nazywały swoich ojców (odpowiednik naszego "tatusia"). Jest to najwyraźniejszy znak tożsamości Jezusa w Nowym Testamencie, jak również najbardziej syntetyczny wyraz całej Jego istoty. Zasadniczo słowo to wyraża istotną zgodę na to, że jest On Synem. Dlatego też Ojcze nasz jest przedłużeniem Abba przeniesionym do nas, Jego wiernych (por. La fiesta de la fe fe, Bilbao 1999, s. 34-35).

Tak to już jest. Modlitwa chrześcijańska, nasza modlitwa, ma za swój żywy fundament i centrum modlitwę Jezusa. Jest w niej zakorzeniony, żyje z niej i przedłuża ją, nie przewyższając jej, ponieważ modlitwa Jezusa, który jest naszą "głową", poprzedza naszą modlitwę, podtrzymuje ją i nadaje jej skuteczność Jego własnej modlitwy.  Nasza modlitwa jest modlitwą synów "w Synu". Nasza modlitwa, podobnie jak modlitwa Jezusa i w jedności z Nim, jest zawsze modlitwą zarówno osobistą, jak i solidarną.

Jest to możliwe dzięki działaniu Ducha Świętego, który jednoczy nas wszystkich w Panu, w Jego (mistycznym) ciele, którym jest Kościół: "W komunii w Duchu Świętym modlitwa chrześcijańska jest modlitwą w Kościele". "W modlitwie Duch Święty jednoczy nas z Osobą jedynego Syna, w Jego uwielbionym człowieczeństwie. Przez Nią i w Niej nasza synowska modlitwa łączy się w Kościele z Matką Jezusa (por. Dz 1, 14)" (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2672 i 2673).

We Mszy Świętej Bóg jest obecny

A więc, kontynuuje Ratzinger, z zjednoczenia z modlitwą Jezusa, czyli ze świadomości naszego udziału w boskim potomstwie we wspólnocie z Chrystusem, przedłuża tę modlitwę Jezusa w codziennym życiu. A wtedy, jak mówi, świat może stać się imprezą.

Co to jest impreza? 

Święto, jak powie po latach Benedykt XVI, to "wydarzenie, w którym każdy jest, że tak powiem, poza sobą, poza sobą, a więc ze sobą i z innymi" (Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 2008 r.).

Ale - możemy teraz zadać sobie pytanie - jaki sens miałoby przekształcanie świata w "imprezę" w okolicznościach takich jak obecne, w środku pandemii, skomplikowanego kryzysu gospodarczego, niesprawiedliwości i przemocy, nawet w imię Boga, które wszędzie pozostawiają ślady bólu i śmierci?

Kolejne pytania: Co my, chrześcijanie, mamy na myśli, gdy mówimy, że "odprawiamy" mszęA dlaczego msza ma związek z ucztą? I znajdujemy tę odpowiedź: z pewnością nie w powierzchownym znaczeniu słowa "święto", które zazwyczaj kojarzy się z nieco nieświadomym gwarem i zabawą tych, którzy dystansują się od problemów; ale z zupełnie innego powodu: ponieważ we Mszy Świętej, pisze Ratzinger, stawiamy się wokół Boga, który uobecnia się pośród nas.

To daje nam pogodna radośćzgodny ze światłocieniem wiary, z bólem, a nawet ze śmiercią, ponieważ wiemy, że nawet śmierć nie ma ostatniego słowa. Tym ostatnim słowem jest tylko miłość, która nigdy nie umiera.

W ten sposób papież Benedykt wyjaśnił, w tym długim akapicie, który zasługuje na przepisanie, co dzieje się w liturgii chrześcijańskiej:

"On [Bóg] jest obecny. Wchodzi w nasze środowisko. Niebo zostało rozdarte i dzięki temu ziemia jest jasna. To właśnie czyni życie radosnym i otwartym, jednoczy wszystkich w radości, której nie da się porównać z ekstazą festiwalu rockowego. Friedrich Nietzsche powiedział kiedyś: "Niebo jest rozdarte.Sztuka nie polega na zorganizowaniu przyjęcia, lecz na znalezieniu ludzi, którzy potrafią się nim cieszyć.'. Zgodnie z Pismem Świętym, radość jest owocem Ducha Świętego (por. Gal 5, 22) (...) Radość jest integralną częścią święta. Przyjęcie można zorganizować, radości nie.. Można ją ofiarować tylko jako dar; (...) Duch Święty daje nam radość. A on jest radością. Radość jest darem, w którym streszczają się wszystkie inne dary. Jest to przejaw szczęścia, bycia w harmonii z samym sobą, co może wynikać tylko z bycia w harmonii z Bogiem i jego stworzeniem. Radość, ze swej natury, musi promieniować, musi być przekazywana. Duch misyjny Kościoła to nic innego jak impuls do przekazywania radości, która została nam dana.». (Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 2008 r.)

Msza święta, centralne wydarzenie życia chrześcijańskiego

W odniesieniu do EucharystiaNależy pamiętać, że żydowski posiłek paschalny już wtedy miał silny charakter rodzinny, sakralny i świąteczny. Łączył on w sobie dwa ważne aspekty. Aspekt ofiarny, ponieważ spożywano baranka ofiarowanego Bogu i złożonego na ołtarzu. Aspekt komunii, komunii z Bogiem i z innymi, przejawia się w dzieleniu się i piciu chleba i wina, po ich pobłogosławieniu, jako znak radości i pokoju, dziękczynienia i odnowienia przymierza (por. Święto wiary, str. 72-74).

Msza podejmuje istotę tego wszystkiego i przezwycięża ją jako "aktualizacja" sakramentalna (tzn. za pomocą znaków, które ukazują rzeczywiste działanie Boże, w którym współdziałamy). o śmierci i zmartwychwstaniu Pana dla naszego zbawienia.

W niej modlimy się za wszystkich, żyjących, zdrowych i chorych, a także za zmarłych. I ofiarujemy nasze prace, smutki i radości dla dobra wszystkich.

Nasza wiara zapewnia nas, że Bóg rządzi historią i jesteśmy w jego rękach, nie szczędząc nam wysiłku, aby uczynić ją lepszą, aby znaleźć rozwiązania problemów i chorób, aby uczynić świat lepszym. I tak msza jest centralnym wyrazem chrześcijańskiego sensu życia.

Nasza wiara daje nam również poczucie, że śmierć jest ostatecznym przejściem do życia wiecznego z Bogiem i świętymi. Naturalnie opłakujemy tych, których straciliśmy z oczu na ziemi. Nie opłakujemy ich jednak w rozpaczy, jakby ta strata była nieodwracalna lub ostateczna, ponieważ wiemy, że tak nie jest. Wierzymy, że jeśli byli wierni, mają się lepiej niż my. I mamy nadzieję, że pewnego dnia połączymy się z nimi, aby świętować, teraz nieograniczone, nasze ponowne spotkanie.

Od modlitwy i mszy do misji

Przyjrzyjmy się linii Ratzingera. Modlitwa jest aktem afirmacji bytu, w zjednoczeniu z Chrystusowym "tak" dla własnego istnienia, dla istnienia świata, dla naszego własnego. Jest to akt, który uzdalnia i oczyszcza nas do uczestnictwa w misji Chrystusa.

W tym utożsamieniu się z Panem - z Jego istotą i Jego misją - jakim jest modlitwa, chrześcijanin odnajduje swoją tożsamość, wpisaną w bycie Kościołem, rodziną Bożą. Aby zilustrować tę głęboką rzeczywistość modlitwy, Ratzinger wskazuje:

"Wychodząc od tej idei, teologia średniowiecza za cel modlitwy i dokonującego się w niej przewrotu bytu uznała przekształcenie człowieka w 'anima ecclesiastica', w 'anima ecclesiastica', w 'anima ecclesiastica'. osobiste wcielenie Kościoła. To tożsamość i oczyszczenie zarazem, dawanie i otrzymywanie w głębi Kościoła. W tym ruchu język matki staje się naszym, uczymy się mówić w nim i przez niego, tak że jej słowa stają się naszymi słowami: dawanie słowa tego tysiącletniego dialogu miłości z tym, który chciał stać się z nią jednym ciałem, staje się darem mowy, przez który naprawdę daję siebie i w ten sposób jestem oddawana przez Boga wszystkim innym, dana i wolna" (Tamże, 38-39).

Dlatego, konkluduje Ratzinger, jeśli zadamy sobie pytanie, jak uczymy się modlić, powinniśmy odpowiedzieć: uczymy się modlić, modląc się "z" innymi i z matką.

Zawsze tak jest, rzeczywiście, i możemy to podsumować ze swojej strony. Modlitwa chrześcijanina, modlitwa zawsze zjednoczona z Chrystusem (nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy) to modlitwa w "ciele" Kościołanawet jeśli ktoś jest fizycznie sam i modli się indywidualnie. Ich modlitwa ma zawsze charakter eklezjalny, chociaż czasami jest to manifestowane i realizowane w sposób publiczny, oficjalny, a nawet uroczysty.

Modlitwa chrześcijańska, zawsze osobista, ma różne formy: z zewnętrznego uczestnictwa w modlitwie Kościoła podczas sprawowania sakramentów (zwłaszcza msza), nawet liturgiczna modlitwa godzin. I, w sposób bardziej podstawowy i dostępny dla wszystkich, “prywatna” modlitwa chrześcijanina - mentalna lub wokalna - przed tabernakulum, przed krucyfiksem lub po prostu odprawiana pośród zwykłych czynności, na ulicy lub w autobusie, w pracy lub w życiu rodzinnym, społecznym i kulturalnym.

Także pobożność ludowa Procesje i pielgrzymki mogą i powinny być sposobem i wyrazem modlitwy.

Poprzez modlitwę dochodzimy do kontemplacji i uwielbienia Boga i Jego dzieła, które chcemy, aby pozostało w nas, aby nasze było owocne.

Aby Eucharystia stała się częścią naszego życia, konieczna jest modlitwa.

Modlitwa - która zawsze zawiera element adoracji - poprzedza, towarzyszy i następuje po Mszy Świętej. Modlitwa chrześcijańska jest znakiem i narzędziem jak msza "wchodzi" w życie i zmienia życie w święto, w ucztę. 

Stąd możemy wreszcie zrozumieć, jak nasza modlitwa, zawsze zjednoczona z modlitwą Chrystusa, jest nie tylko modlitwą "w" Kościele, ale także przygotowuje i umacnia nas do uczestniczyć w misji Kościoła.

Życie chrześcijańskie, przekształcone w "życie modlitwy" i przemienione przez mszę, przekłada się na służba na rzecz materialnych i duchowych potrzeb innych. A kiedy żyjemy i wzrastamy jako dzieci Boże w Kościele, dzięki modlitwie i Eucharystii uczestniczymy w jego budowaniu i misji. To nie są zwykłe teorie czy wyobrażenia, jak niektórzy sądzą, ale rzeczywistość możliwa dzięki działaniu Ducha Świętego.

Jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego: Duch Święty "przygotowuje Kościół na spotkanie z jego Panem; przywołuje i objawia Chrystusa wierze zgromadzenia; uobecnia i uaktualnia tajemnicę Chrystusa swoją przemieniającą mocą, Duch komunii jednoczy Kościół z życiem i misją Chrystusa".


Autor: Pan Ramiro Pellitero IglesiasProfesor teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry.

Artykuł opublikowany w: Kościół i nowa ewangelizacja.


Hymn do Maryi

Niewielki obraz Matki Boskiej Fatima w sobotę, 11 października, pokrył tylko niewielki obszar na lewo od ołtarza na Placu Świętego Piotra, w wyraźnym hymnie miłości do Maryi.

Maryja, być może z kopuły Bazyliki Świętego Piotra, spoglądała na cały plac, wypełniając serca wszystkich, którzy zebrali się, aby towarzyszyć Dziewicy Maryi. Leon XIV w swojej prośbie do Matki Bożej o pokój na świecie.

Wszyscy razem z Maryją

«Dzisiejszego wieczoru zebraliśmy się na modlitwie z Maryją, Matką Jezusa Chrystusa, aby modlić się o Jezus, tak jak czynił to pierwszy kościół w Jerozolimie (Dz 1, 14). Wszyscy jesteśmy zjednoczeni, wytrwali i jednomyślni. Nie ustajemy we wstawianiu się za pokojem, darem Boga, który musi stać się naszym podbojem i naszym zobowiązaniem» - powiedział papież Leon XIV.

Cisza wypełniła cały plac; cisza i porządek w krokach ceremonii. Były to obchody Jubileuszu Duchowości Maryjnej, które obchodził Ojciec Święty. Papież chciał świętować otwarty na cały świat, duchowo i geograficznie.

Modlitwa powszechna

Media wszelkiego rodzaju umożliwiły Kościołowi rozprzestrzenionemu na całym świecie tego wieczoru być “jednym sercem i jedną duszą”, z Biskup Proszę otworzyć serca wszystkich wierzących na jedność wiary, nadziei i miłości, o którą Papież modlił się i przypominał nam o modlitwie od pierwszego dnia swojego pontyfikatu.

canto a maría virgen de fátima roma papa león

«Kontemplujmy Matkę Jezusa i małą grupę odważnych kobiet u stóp krzyża, abyśmy i my nauczyli się stać, tak jak one, obok nieskończonych krzyży świata, gdzie Chrystus nadal jest ukrzyżowany w swoich braciach i siostrach, aby nieść im pociechę, serce i pomoc», zastanawiał się Ojciec Święty.

Czy Niebo zstąpiło na Plac Świętego Piotra?

Chóry dobrze dobrały muzykę do takiego wydarzenia, to samo dotyczy tekstów z Soboru Watykańskiego II czytanych przed recytacją każdej tajemnicy.

Leon XIV, klęczący przed Maryją

Nie wspominając już o przykładzie wiary i pobożności dawanym przez wszystkich ludzi, którzy wypełniali plac swoim oddaniem. Czy każdej kobiecie, każdemu mężczyźnie towarzyszył ich Anioły Stróże? Jego odpowiedzi w języku włoskim na słowa Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, wypowiedziane po angielsku, włosku, hiszpańsku, francusku i portugalsku, ukazały skupienie ducha i pobożność, która otworzyła duszę na nieustanny dialog z Najświętszą Trójcą, Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Duch Święty.

Leon XIV klęczał przed wizerunkiem Matki Bożej przez cały czas odmawiania litanii maryjnej. Uczynił własnymi słowa, które wypowiedział w medytacji poprzedzającej wystawienie Najświętszego Sakramentu:

«Nasze spojrzenie jako ludzi wierzących kieruje się ku Maryi Dziewicy, aby prowadziła nas w pielgrzymce nadziei, kontemplując Jej “ludzkie i ewangeliczne cnoty, których naśladowanie stanowi najbardziej autentyczną pobożność maryjną».» (Lumen gentium, 65, 67).

Papież odczytał całą medytację na stojąco, czyniąc to z wielką pogodą ducha i spokojem. Bez wątpienia chciał, aby serca wszystkich, którzy słuchali go w różnych zakątkach świata, były wypełnione pokojem i spokojem. Roma, Kraje europejskie, włoskie, europejskie, azjatyckie, afrykańskie, amerykańskie i oceaniczne powinny otworzyć się na nabożeństwo do Maryi Dziewicy i uczynić własnymi słowa “testamentu”, który Maryja pozostawiła wszystkim ludziom:

"Naszą nadzieję oświetla łagodne i wytrwałe światło słów Maryi z Ewangelii. Spośród nich szczególnie cenne są ostatnie słowa wypowiedziane na weselu w Kanie Galilejskiej, kiedy wskazując na Jezusa, mówi do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).

Potem nie będzie już mówił. Dlatego te słowa, które są prawie testamentem, muszą być bardzo drogie dzieciom, jak testament każdej matki” (...) “Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”: całość Gospel, Wymagające słowo, pocieszająca pieszczota, wyrzut i uścisk. To, co Pan rozumie, a także to, czego Pan nie rozumie. Maryja zachęca nas, abyśmy byli jak prorocy: nie pozwólmy, aby ani jedno z ich słów trafiło w próżnię.

Siewcy pokoju

I kończy swoją medytację przypominając nam, że Pan liczy, że każdy z nas będzie siał pokój na świecie:

«Odwagi, proszę iść naprzód. Wy, którzy budujecie warunki dla przyszłości pokoju, sprawiedliwości i przebaczenia, bądźcie łagodni i stanowczy, nie traćcie ducha. Państwo pokój jest droga, a Bóg idzie z Panem.

Pan tworzy i szerzy pokój poprzez swoich przyjaciół wprowadzających pokój, którzy z kolei stają się budowniczymi pokoju, narzędziami Jego pokoju».

Ceremonia kończy się adoracją Najświętszego Sakramentu. Sacramento. Centralny akt chrześcijańskiej pobożności. I to właśnie tam Maryja uczyła nas przyjmować Jej Syna w pełnym darze całej Miłości, która przywiodła Go na ziemię: w Eucharystii. I to Ona, Maryja, przygotowuje naszą duszę, nasze ciało, na przyjęcie Pana, tak jak Ona Go przyjęła:

«Módl się z nami, wierna Niewiasto, przybytku Słowa. Święty Maria, Matko żyjących, silna, bolesna, wierna niewiasto, Dziewico oblubienico Krzyża, gdzie miłość się dopełnia i życie tryska, bądź przewodniczką naszego zaangażowania w służbę (...) Dziewico pokoju, bramo pewnej nadziei, przyjmij modlitwy swoich dzieci!.


Ernesto Juliáernesto.julia@gmail.com

Pierwotnie opublikowane w Religia Poufna.


«Powrócimy z przyjaciółmi na pielgrzymkę do Rzymu, ponieważ przemienia on serce».»

W tym roku pielgrzymka do Rzymu z dobroczyńcami i przyjaciółmi miała bardzo szczególny cel: uczestniczyć w Jubileusz Nadziei, Spotkanie było wyjątkową okazją do odnowienia naszej wiary i wzmocnienia więzi przyjaźni i duchowości, które łączą całą rodzinę Fundacji CARF.

Podczas tych dni pielgrzymi odkryli miejsca pełne historii, Najbardziej emblematyczne miejsca chrześcijaństwa i proszę zainspirować się pięknem Rzymu, serca Kościoła.

Pielgrzymi Fundacji CARF, po Mszy św. w kaplicy Najświętszego Sakramentu w St.

Pielgrzymka do Rzymu z Fundacją CARF

Jednym z najbardziej przejmujących momentów był Msza św. w kaplicy Najświętszego Sakramentu w Bazylice św. Piotra, a następnie audiencja generalna u papieża Leona XIV Piotra. W swoim przesłaniu Ojciec Święty przypomniał: «Zmartwychwstały Chrystus jest bezpiecznym portem na naszej drodze».

Luis Alberto Rosales, dyrektor Fundacji CARF, wręczył papieżowi Leonowi XIV książkę zawierającą raport roczny 2024.

Po zakończeniu przesłuchania, Luis Alberto Rosales, Dyrektor generalny Fundacja CARF, osobiście powitał papieża Leona XIV i wręczył mu książkę o pracy Fundacji, symboliczny gest, który odzwierciedla zaangażowanie na rzecz Kościoła powszechnego i powołań seminarzystów i księży diecezjalnych oraz zakonników i zakonnic.

Wizyta w Villa Tevere i PUSC

Spotkanie z prałatem Opus Dei, Don Fernando Ocárizem, w Villa Tevere.

Kolejnym momentem o szczególnym znaczeniu była wizyta w Villa Tevere, gdzie pielgrzymi uczestniczyli w rozmowa z prałatem Opus Dei, ks. Fernando Ocárizem. Ich bliskość, prostota i poczucie humoru stworzyły radosną i rodzinną atmosferę.

Pielgrzymi zostali również powitani w Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża przez rektora, Pan Fernando Puig, Powitał ich i podzielił się znaczeniem misji akademickiej w służbie Kościoła. Wygłosił również wykład na temat zarządzania Kościołem dzisiaj.

Wśród uczestników, Almudena Camps i Miguel Postigo uczestniczyli w tej pielgrzymce po raz pierwszy. «To cenne móc być w Watykanie blisko papieża. To pomaga modlić się o wiele bardziej za niego i za Kościół; czuje się komfort jego obecności», mówią.

Spotkanie z seminarzystami i formatorami międzynarodowej uczelni kościelnej Sedes Sapientiae.

O spotkaniu z prałatem podkreślają, że «przebywanie z nim było radością; jego prostota, jasne i przystępne przesłanie, poczucie humoru i bliskość... Ten poranek w Villa Tevere był bardzo wartościowy: Msza, wizyta i spotkanie».

Dzień towarzyskości w Sedes Sapientiae

Jednym z najbardziej ujmujących momentów był spotkanie z seminarzystami, który Almudena i Miguel opisali jako «najbardziej wzniosły moment całej podróży».

«Spotkanie z seminarzystami, z ich historiami i uśmiechami, jest wyjątkowe. Jedzenie bufet pozwoliła nam pozdrowić wielu z nich, a Msza św. z chórem i homilią była niezapomniana».

Obaj zgadzają się, że był to transformacyjna podróż, Wrócimy z większą liczbą przyjaciół, ponieważ to zmienia serce. Krótko mówiąc: dziesiątka.

roma peregrinación fundación CARF 2025
Chwila podczas wyświetlania filmu Świadkowie na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża.

Marta Santíndziennikarz specjalizujący się w tematyce religijnej.


Don Fernando, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!

Biskup Fernando Ocáriz urodził się w Paryżu, we Francji, w dniu 27 października Od 1944 r. syn hiszpańskiej rodziny wygnanej do Francji podczas wojny domowej (1936-1939). Jest najmłodszym z ośmiorga rodzeństwa. Z okazji jego urodzin przyglądamy się pokrótce jego życiu.

Ukończył nauki fizyczne na Uniwersytecie w Barcelonie (1966) oraz teologię na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim (1969). Doktorat z teologii uzyskał w 1971 r. na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim (1969). Uniwersytet Nawarry. W tym samym roku został wyświęcony ksiądz. W pierwszych latach kapłaństwa był szczególnie zaangażowany w duszpasterstwo młodzieży i uniwersytetów.

Konsultant w różnych dykasteriach

Jest konsultorem Dykasterii ds. Nauki Wiary od 1986 r. (kiedy była to Kongregacja Nauki Wiary) oraz Dykasterii ds. Ewangelizacji od 2022 r. (wcześniej, od 2011 r., Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji). W latach 2003-2017 był konsultorem ówczesnej Kongregacji ds. Duchowieństwa.

W 1989 roku dołączył do Papieskiej Akademii Teologicznej. W latach osiemdziesiątych był jednym z profesorów, którzy zainicjowali projekt Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (Rzym), gdzie był profesorem zwyczajnym (obecnie emerytowanym) teologii fundamentalnej.

fernando ocáriz gran canciller prelado

Niektóre z jego publikacji to: Tajemnica Jezusa Chrystusa: podręcznik chrystologii i soteriologii; Dzieci Boże w Chrystusie. Wprowadzenie do teologii nadprzyrodzonego uczestnictwa.. Inne tomy dotyczą zagadnień teologicznych i filozoficznych, takich jak Kochać czynami: do Boga i do ludziNatura, łaska i chwała, z przedmową kardynała Ratzingera.

W 2013 roku ukazał się wywiad-rzeka przeprowadzony przez Rafaela Serrano pod tytułem O Bogu, Kościele i świecie. Wśród jego prac znajdują się dwa studia filozoficzne: Marksizm: Teoria i praktyka rewolucji; Wolter: Traktat o tolerancji. Jest także współautorem wielu monografii oraz autorem licznych artykułów teologicznych i filozoficznych.

Wielki Kanclerz PUSC i UNAV

Prałat jest również, na mocy swojego urzędu, Wielki Kanclerz Uniwersytetu Nawarry i Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża. Jest czwartym, po świętym Josemaríi (do 1975 r.) - założycielu i pierwszym kanclerzu uniwersytetu - błogosławionym Álvaro del Portillo (1975-1994) i Javierze Echevarríi (1994-2016).

Ksiądz Fernando Ocáriz poświęcił teologii wiele lat studiów i pracy. Do tego stopnia, że działalność ta naznaczyła jego sposób bycia. Jest przyjacielem rozumu, logiki i argumentacji, jasności. Publikował książki i artykuły na temat Boga, Kościoła i świata, z tym szerokim spojrzeniem, które pochodzi z teologicznego spojrzenia.

W debatach wykazuje się otwartym duchem: słyszałem, jak mówił na przykład, że «herezje są złymi rozwiązaniami prawdziwych problemów», zachęcając w ten sposób ludzi do zaakceptowania istnienia problemów, zrozumienia tych, którzy je wykrywają i poszukiwania akceptowalnych alternatywnych rozwiązań.

Oprócz tego, że jest teologiem, jest także profesorem uniwersyteckim. Jako nauczyciel od najmłodszych lat, ci, którzy uczęszczali na jego zajęcia, mówią, że zwykle udaje mu się osiągnąć najtrudniejszą rzecz: uczynić to, co skomplikowane, zrozumiałym. Wie, jak wyjaśniać i wie, jak słuchać. Ma cierpliwość dobrego nauczyciela, który co roku musi zaczynać od zera ze studentami, którzy przychodzą z niewielką wiedzą i wieloma pytaniami.

Z rzymskiej wieży strażniczej

Znaczną część swojej pracy teologicznej Fernando Ocáriz wykonał w Kongregacji Nauki Wiary, gdzie od 1986 r. jest konsultorem. Przez dwadzieścia lat ściśle współpracował z ówczesnym kardynałem Ratzingerem, prefektem tej Kongregacji, w kwestiach dogmatyki, chrystologii i eklezjologii. Praca, która wymaga zarówno nauki, jak i roztropności. I jak to często bywa w przypadku tych, którzy pracują w Watykanie, praca konsultanta niesie ze sobą głęboki sens eklezjalny. Rzym jest punktem obserwacyjnym, z którego Kościół jest znany w całej rozciągłości i głębi. Jednym z dokumentów, które przedstawił w Watykanie, był właśnie ten poświęcony Kościołowi jako komunii, w 1992 roku.

Oprócz bycia nauczycielem uniwersytet i konsultant watykański, Fernando Ocáriz pracował w siedzibie Opus Dei, zawsze w dziedzinie teologii, formacji i katechezy. Najpierw ze świętym Josemaríą, a następnie z Álvaro del Portillo i wreszcie z Javierem Echevarríą. Był najbliższym współpracownikiem tego ostatniego przez dwadzieścia dwa lata. W tym sensie można powiedzieć, że jest dobrze zaznajomiony z rzeczywistością Opus Dei w ciągu ostatniego półwiecza.

Państwa osobisty podpis

Oprócz tych szczegółów jego profilu, jaki jest Fernando Ocáriz? Jest spokojny i wyluzowany, przyjazny i uśmiechnięty, nie lubi gadulstwa. Można się od niego nauczyć czegoś o sztuce pisania. Często powtarza, że najlepszym sposobem na poprawienie tekstu jest prawie zawsze skrócenie go, usunięcie nadmiaru, powtarzających się lub nieprecyzyjnych słów. Włoski pisarz Leonardo Sciascia napisał coś podobnego.

Nie jest zaskoczeniem, że Kongregacja skorzystała z jego pomocy przy publikacji Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego. Kościół katolicki, doskonała synteza znacznie dłuższego tekstu. To, co jest napisane w tym artykule, powiedziałby bardziej zwięźle.

W jego wieku nadal uprawia sport, zwłaszcza tenis. Zachowuje cechy sportowca: bez względu na wysiłek, noblesse oblige, nie warto się poddawać. Teologowie również mogą mieć sportowego ducha. Na Uniwersytecie Nawarry przekazaliśmy mu nasze pragnienie wspierania go w każdy możliwy sposób. W końcu prawie wszystko w życiu jest wysiłkiem zespołowym.


Juan Manuel Mora García de Lomas, konsultant i profesor w PUSC. Opublikowano w Nuestro Tiempo.