Na krańce ziemi: chrześcijanie i męczennicy w Japonii.

Definicja męczennika

Będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (ἔσεσθέ μου μάρτυρες ἔν τε Ἰερουσαλὴμ καὶ ἐν πάσῃ τῇ Ἰουδαίᾳ καὶ Σαμαρείᾳ καὶ ἕως ἐσχάτου τῆς γῆς) (Dzieje Apostolskie 1, 8).

  • Dusza kocha ciało i jego członki, mimo że ciało ją nienawidzi; nawet chrześcijanie kochają tych, którzy ich nienawidzą. Dusza jest uwięziona w ciele, ale to dusza utrzymuje ciało w całości; również chrześcijanie są uwięzieni w świecie jak w więzieniu, ale to oni utrzymują świat w całości. Nieśmiertelna dusza mieszka w śmiertelnym namiocie; również chrześcijanie żyją jako pielgrzymi w zniszczonych mieszkaniach, oczekując na niebiańskie wcielenie. Dusza doskonali się przez umartwianie się w jedzeniu i piciu; także chrześcijanie, stale umartwieni, coraz bardziej się rozmnażają. Tak ważne jest miejsce, które Bóg im wyznaczył, że nie wolno im go opuścić.

    (List do Diognetusa)

Trudno mówić o chrześcijaństwie w Japonii bez użycia słowa "męczeństwo", słowa pochodzącego z greckiego μάρτυς, co oznacza "świadectwo".

W Liście do Diogneta, krótkim traktacie apologetycznym skierowanym do niejakiego Diogneta i powstałym prawdopodobnie pod koniec II wieku, mówi się o chrześcijanach jako o tych, którym Bóg wyznaczył pozycję, z której nie wolno im dezerterować.

Termin określający "stanowisko", taxis, wskazuje na dyspozycję, którą żołnierz musi utrzymać podczas bitwy. W związku z tym chrześcijanin nie jest tylko świadkiem w sensie prawnym, jak ten, który zeznaje w procesie, ale jest samym Chrystusem, ziarnem, które musi obumrzeć i wydać owoc. I to wskazuje na potrzebę, aby ci, którzy spotykają chrześcijan, nie tylko słyszeli o Jezusie, jak gdyby Jezus był jakąś postacią historyczną, która powiedziała lub zrobiła coś ważnego, ale aby zobaczyli, posmakowali, czuć obecność samego Jezusa przed ich oczami, Jezus, który wciąż umiera i zmartwychwstaje, konkretna osoba, z ciałem, którego można dotknąć.

Wzór tego świadectwa, czyli "męczeństwa", do którego powołany jest każdy wierzący w Chrystusa, nie polega koniecznie na gwałtownej śmierci, jak wielu z nas myśli, ale raczej na życie jako męczenniki prowadzi do kenozy, czyli procesu wewnętrznego oczyszczenia, polegającego na wyrzeczeniu się siebie, aby dostosować się do woli Boga, który jest Ojcem, jak to uczynił Pan Jezus Chrystus w całym swoim życiu, nie tylko umierając na krzyżu. W rzeczywistości jest bardzo wielu "świętych" (kanonizowanych i nie), którzy nie są męczennikami w pierwszym znaczeniu, tzn. zabitymi za wiarę, ale którzy są uważani za męczenników w tym sensie, że byli świadkami wiary: nie cofali się przed prześladowaniami, ale nie byli proszeni o oddanie życia w formie cielesnej.

Pod tym względem jednym z wielu wzorców świętości jest Justus Takayama Ukon (1552-1615), beatyfikowany w 2017 r. przez papieża Franciszka i znany również jako Tomasz More z Japonii. W rzeczywistości, podobnie jak kanclerz Anglii, Takayama był jedną z największych postaci politycznych i kulturalnych swoich czasów w swoim kraju. Po uwięzieniu i pozbawieniu go zamku i ziemi, został wysłany na wygnanie za odmowę wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej. Jego prześladowcą był srogi Toyotomi Hideyoshi, który mimo wielu prób nie zdołał zmusić błogosławionego Takayamy Ukona, daimyo, japońskiego barona feudalnego, wybitnego taktyka wojskowego, kaligrafa i mistrza ceremonii herbacianej, do wyrzeczenia się Chrystusa.

Dzieła sztuki z japońskiej historii katolickiej. Przedstawienia prześladowanych japońskich męczenników chrześcijańskich.

Historia chrześcijaństwa w Japonii

  • Chrześcijan nie odróżnia od innych ludzi ani miejsce, w którym żyją, ani język, ani obyczaje. Nie mają oni własnych miast, nie używają niezwykłej mowy ani nie prowadzą innego rodzaju życia. Ich system doktryny nie został wymyślony przez talent i spekulacje uczonych ludzi, ani też nie wyznają oni, jak inni, nauki opartej na autorytecie ludzi; żyją w miastach greckich i barbarzyńskich, ponieważ taki los przypadł im w udziale; stosują się do zwyczajów mieszkańców danego kraju, zarówno w ubiorze, jak i w całym sposobie życia, a mimo to prezentują postawę godną podziwu i, zdaniem wszystkich, niewiarygodną. Mieszkają w swoim kraju, ale jako obcy; biorą udział we wszystkim jako obywatele, ale wszystko znoszą jako cudzoziemcy; każda obca ziemia jest dla nich ojczyzną, ale w każdej ojczyźnie są jak w obcej. Jak wszyscy inni, żenią się i płodzą dzieci, ale nie pozbywają się poczętych dzieci. Mają wspólny stół, ale nie mają wspólnego łóżka.

    (List do Diognetusa)

Rozpocznijmy naszą podróż przez historię chrześcijaństwa w Japonii od innych słów z Listu do Diogneta, które będą nam towarzyszyć przez całą tę pracę.

Misja chrześcijańska w Japonii

Zaczyna się dokładnie 15 sierpnia 1549 roku, kiedy to Hiszpan św. Franciszek Ksawery, założyciel zakonu jezuitów wraz ze św. Ignacym z Loyoli, wylądował na wyspie Kyushu, najbardziej wysuniętej na południe z czterech dużych wysp tworzących archipelag. Wkrótce potem przybyli franciszkanie. Obcokrajowców przybywających do południowej Japonii ze swoimi ciemnymi łodziami (kuro hune, czyli czarne łodzie po japońsku, dla odróżnienia od miejscowych łodzi z bambusa, zwykle jaśniejszych) nazywano nan banji (południowi barbarzyńcy), ponieważ z różnych powodów uważano ich za niegrzecznych i niewykształconych.

Pierwszym z nich był fakt, że nie przestrzegali obyczajów kraju, które w dużej mierze opierały się na kodeksach rycerskich ukształtowanych przez praktykę bushido. Praktyka ta, oparta na starożytnych japońskich tradycjach i Shinto (pierwotna politeistyczna i animistyczna religia Japonii, w której czci się kami, czyli bóstwa, duchy natury lub po prostu istoty duchowe, takie jak przodkowie), kładła duży nacisk na sztywny podział na kasty społeczne, z bushi, szlachetnym rycerzem, który musiał wzorować się na odwadze, służbie dla daimyo (barona feudalnego), honorze, który należało zachować za wszelką cenę, nawet do tego stopnia, że trzeba było poświęcić swoje życie w walce lub przez seppuku lub harakiri, rytualne samobójstwo.

mártires

W XVI wieku społeczność katolicka rozrosła się do ponad 300 000 jednostek.. Głównym ośrodkiem było nadmorskie miasto Nagasaki.

W 1579 r. jezuita Alessandro Valignano (1539-1606) przybył do Japonii i został mianowany przełożonym misji jezuickiej na wyspach. Valignano był wykształconym księdzem, podobnie jak św. Franciszek Ksawery, a także zdobył wykształcenie świeckie jako prawnik. Przed nominacją na przełożonego był mistrzem nowicjuszy, dbając o formację innego Włocha, Matteo Ricci, który zasłynął jako

Ten jezuita był wielkim misjonarzem, zdającym sobie sprawę z wagi konieczność poznania i poszanowania przez jezuitów języka i kultury ludzi, których ewangelizowali.. Jego priorytetem było przekazanie Ewangelii poprzez inkulturację, bez utożsamiania Słowa Bożego z zachodnią kulturą XVI wieku, hiszpańską, portugalską czy włoską. Nalegał również, że jezuici muszą pouczać Japończyków, aby przejęli misję, co było bardzo szokujące jak na tamte czasy.

Valignano był autorem fundamentalnego podręcznika dla misjonarzy w Japonii i napisał książkę o zwyczajach tego kraju, prosząc, aby jezuiccy misjonarze dostosowali się do tych zwyczajów w ewangelizacji ludzi. Na przykład, biorąc pod uwagę wysokie uznanie, jakim cieszyła się ceremonia picia herbaty, zarządził, że w każdej rezydencji jezuickiej powinno być pomieszczenie przeznaczone na ceremonię picia herbaty. Dzięki polityce misyjnej inkulturacja praktykowane przez Valignano, wielu japońskich intelektualistów, w tym wielu daimyos, przeszło na wiarę chrześcijańską lub przynajmniej okazywało wielki szacunek nowej religii.

W ramach rządzącego reżimu, szogunatu Tokugawa (forma oligarchii, w której cesarz miał tylko nominalną władzę, ponieważ szogun był w rzeczywistości polityczną głową kraju, wspomaganą przez lokalnych wodzów), narastała podejrzliwość wobec jezuitów. W rzeczywistości, wraz z dojściem do władzy, przywódca polityczny i wojskowy Toyotomi Hideyoshi, marszałek koronny w Nagasaki, obawiał się, że poprzez swoją działalność ewangelizacyjną zagraniczni misjonarze, ze względu na rosnącą liczbę nawróconych, którzy z powodu swojej wiary mogliby utrzymywać uprzywilejowane stosunki z Europejczykami, zagrożą stabilności jego władzy. I jeśli się nad tym zastanowić, miał całkowitą rację. W Japonii istniał bowiem system władzy i kultura, która nie uznawała życia każdej jednostki za jakąkolwiek wartość.

Sam system opierał się na dominacji kilku szlachciców nad masą obywateli traktowanych niemal jak zwierzęta (bushi, szlachetny rycerz, mógł nawet praktykować tameshigiri, czyli wypróbować nowy miecz, zabijając przypadkowego wieśniaka). Wszystko można i należy poświęcić dla dobra państwa i "rasy", więc najbardziej niebezpieczne dla tego rodzaju kultury było właśnie przesłanie tych, którzy głosili, że każde ludzkie życie ma wartość i że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga.

W 1587 roku Hideyoshi wydał edykt nakazujący zagranicznym misjonarzom opuszczenie kraju.. Nie poddali się jednak i nadal działali potajemnie. Dziesięć lat później rozpoczęły się pierwsze prześladowania. 5 lutego 1597 r. na placu w Nagasaki ukrzyżowano i spalono żywcem 26 chrześcijan, w tym św. Pawła Miki (6 franciszkanów i 3 europejskich jezuitów oraz 17 japońskich tercjarzy franciszkańskich).

Społeczność chrześcijańska w Japonii doświadczyła drugiego prześladowania w 1613 roku.

W tych latach japońska elita rządząca zaczęła eksperymentować z coraz bardziej okrutnymi i oryginalnymi formami tortur i morderstw: Chrześcijanie zostali ukrzyżowaniPalono ich na wolnym ogniu, gotowano żywcem w gorących źródłach, przepiłowywano na dwie części, wieszano głową w dół w dole wypełnionym odchodami, z nacięciem na skroni, aby krew mogła płynąć i aby nie umarli szybko, technika zwana tsurushi i szeroko stosowana, ponieważ pozwalała torturowanym zachować przytomność do śmierci lub do momentu, w którym zdecydowali się wyrzec wiary, wchodząc na fumie (ikony z wizerunkiem Chrystusa i Dziewicy).

Rok wcześniej, w 1614 roku, szogun Tokugawa Yeyasu, władca Japonii, zakazane chrześcijaństwo z nowym edyktem i uniemożliwił japońskim chrześcijanom praktykowanie ich religii. 14 maja tego samego roku ulicami Nagasaki przeszła ostatnia procesja, która dotknęła siedem z jedenastu kościołów miasta, które następnie zostały zburzone. Jednak, Chrześcijanie nadal wyznawali swoją wiarę w podziemiu.

Tak rozpoczęła się era kakure kirishitan (ukrytych chrześcijan).

Polityka reżimu szoguna stawała się coraz bardziej represyjna. W Shimabara, niedaleko Nagasaki, w latach 1637-1638 wybuchło powstanie ludowe, wywołane głównie przez chłopów i kierowane przez chrześcijańskiego samuraja Amakusa Shiro. Powstanie zostało stłumione krwawo przy użyciu broni dostarczonej przez protestanckich Holendrów, którzy nienawidzili papieża ze względu na wiarę i katolików w ogóle, głównie ze względów ekonomicznych (chcieli odebrać Portugalczykom i Hiszpanom możliwość handlu z Japonią, aby samemu przywłaszczyć sobie monopol). W Shimabara i okolicach zginęło około 40 000 chrześcijan, którzy zostali potwornie zmasakrowani. Ich ofiara jest jednak nadal bardzo szanowana w kulturze japońskiej, ze względu na odwagę i poświęcenie tych mężczyzn.

W 1641 roku szogun Tokugawa Yemitsu wydał kolejny dekret, znany później jako sakoku (kraj pancerny), zakazujący wszelkich form kontaktu Japończyków z obcokrajowcami. Przez dwa i pół wieku jedynym wejściem do Japonii dla holenderskich kupców była mała wyspa Deshima w pobliżu Nagasaki, z której nie można było wyjechać. Sam port w Nagasaki, jego otoczenie i wyspy w zatoce stanowiły schronienie dla tego, co pozostało z chrześcijaństwa.

Dopiero w Wielki Piątek 1865 roku dziesięć tysięcy tych kakure kirishitan, ukrytych chrześcijan, wyszło z wiosek, w których wyznawali swoją wiarę w ukryciu, bez księży i bez mszy, i przedstawiło się zdumionemu Bernardowi Petitjeanowi z Société des Missions Etrangères z Paryża, który przybył krótko wcześniej, aby być kapelanem cudzoziemców w kościele 26 męczenników w Nagasaki (Oura). Ksiądz, nazywany "ojcem" (słowo, które zachowało się w ich religijnym leksykonie przez wieki), został poproszony o wzięcie udziału w mszy.

Pod wpływem nacisków opinii publicznej i rządów zachodnich, nowa rządząca dynastia cesarska, Meiyi, zakończyła erę szogunów i utrzymując Shinto jako religię państwową, 14 marca 1946 r. dynastia Meiyi została zmuszona do przywrócenia Shinto jako religii państwowej, a 14 marca 1946 r. dynastia Meiyi została zmuszona do przywrócenia Shinto jako religii państwowej. W 1873 roku zadeklarowano koniec prześladowań, a w 1888 roku uznano prawo do wolności religijnej.. 15 czerwca 1891 roku została kanonicznie erygowana diecezja Nagasaki, która w 1927 roku powitała biskupa Hayasakę jako pierwszego biskupa japońskiego, konsekrowanego osobiście przez Piusa XI.

Ruiny katedry Niepokalanego Poczęcia w Nagasaki 7 stycznia 1946 r.

Holokaust jądrowy

  • Chrześcijanie są w świecie tym, czym dusza jest w ciele. Dusza rzeczywiście jest rozproszona po wszystkich członkach ciała, tak samo chrześcijanie są rozproszeni po wszystkich miastach świata. Dusza mieszka w ciele, ale nie pochodzi z ciała; chrześcijanie żyją w świecie, ale nie są ze świata. Niewidzialna dusza jest zamknięta w więzieniu widzialnego ciała; chrześcijanie żyją w świecie w sposób widoczny, ale ich religia jest niewidzialna. Ciało nienawidzi i walczy z duszą, nie otrzymując od niej żadnego zła, tylko dlatego, że przeszkadza jej w korzystaniu ze swoich przyjemności; świat również nienawidzi chrześcijan, nie otrzymując od nich żadnego zła, ponieważ sprzeciwiają się jego przyjemnościom. (List do Diogneta)

9 sierpnia 1945 roku, o godzinie 11:02, przerażająca eksplozja jądrowa wstrząsnęła niebem nad Nagasaki, tuż nad miejską katedrą, która była poświęcona Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Zginęło osiemdziesiąt tysięcy osób, a ponad sto tysięcy zostało rannych. Katedra Urakami, nazwana tak od dzielnicy, w której się znajdowała, była i jest do dziś, po przebudowie, symbolem miasta dwukrotnie zamęczonego: prześladowaniami religijnymi, których ofiarą w ciągu czterech wieków padły tysiące ludzi z powodu ich chrześcijańskiej wiary, oraz wybuchem piekielnego urządzenia, które natychmiast spopieliło wielu jego mieszkańców, w tym tysiące chrześcijan, określanych przez ich znakomitego współczesnego i współobywatela, dr Takashi Pablo Nagai, jako "jagnię bez skazy ofiarowane jako holokaust dla pokoju na świecie".

Dwie ciekawostki dotyczące tego strasznego wydarzenia:

Po pierwsze, nie było potrzeby zrzucania drugiej bomby atomowej, ponieważ kapitulacja Japonii była nieuchronna po tym, jak kilka dni wcześniej w Hiroszimie zdetonowano inną bombę, ale innego typu (uran-235) i na terytorium o innej topografii. Hiroszima była miastem położonym na równinie, Nagasaki było otoczone wzgórzami, co wymagało przeprowadzenia nowego eksperymentu, aby sprawdzić, jakie mogą być skutki działania kolejnej bomby, tym razem plutonu-239, na innym terenie.

Po drugie, nowe urządzenie nie miało być zrzucone w Nagasaki, lecz w innym mieście, zwanym Kokura. Jednak w Kokurze niebo było zachmurzone i nie można było zlokalizować miejsca zrzucenia bomby. Z drugiej strony, w Nagasaki, które zostało wybrane jako rezerwa, świeciło słońce, więc pilot postanowił przenieść się na nowe miejsce i zrzucić bombę atomową na wyznaczony cel w mieście, fabrykę amunicji. Ale po zrzuceniu bomby zdarzył się kolejny wypadek: wiatr lekko zmienił trajektorię urządzenia, powodując, że wybuchło ono zaledwie kilkaset metrów nad dzielnicą Urakami, gdzie stała niegdyś największa katolicka katedra w Azji Wschodniej, w tym czasie wypełniona wiernymi modlącymi się o pokój..

Prześladowani chrześcijanie dzisiaj

Dzisiaj na Wschodzie, w Afryce i w wielu innych częściach świata nadal bardzo często giną tysiące chrześcijan, a czasami właśnie w chwili, gdy błagają Boga, aby ocalił ich od wojny, z ręki wrogów, aby ocalił świat i przebaczył ich prześladowcom. Czy Jezus Chrystus nie zrobił tego samego?

Wszystko to może skłonić nas do zastanowienia się, jaka jest prawdziwa perspektywa, spojrzenie na historię ludzkości: zło dla tych, którzy pragną i szukają dobra, a pokój i dobro dla tych, którzy dążą do zła? Śmierć Jego Syna i Jego uczniów oraz spokojne życie Jego prześladowców? Czy naprawdę tego zawsze chciał Bóg?

Na te pytania może bardzo dobrze odpowiedzieć Takashi Pablo Nagai, który nie tylko nie określił jako zło tego, co po ludzku może wydawać się jednym z najgorszych nieszczęść w historii, ale nawet przyszedł, aby podziękować Bogu za ofiarę wielu męczenników rozerwanych przez bombę.w tym jego ukochaną żonę Midori, której japoński lekarz, sam ciężko ranny i chory na białaczkę, nie znalazł wśród ruin ich domu nic poza zwęglonymi kośćmi, z łańcuszkiem różańca u boku.

Jak dla Chrystusa, tak i dla męczennika, naśladowcy i świadka Chrystusa, prawdziwy sens życia to bycie narzędziem w ręku BogaA według Nagai, ci, którzy zginęli w zagładzie atomowej w Nagasaki, stali się narzędziem Ojca, aby uratować znacznie więcej istnień ludzkich.

To jest perspektywa życia chrześcijanina i "męczennika", "męczennika". Świadek dla ChrystusaJeżeli ziarno pszenicy, które wpadnie do ziemi, nie obumrze, pozostaje samo, ale jeżeli obumrze, przynosi wiele owoców. Ten, kto jest przywiązany do swojego życia, straci je; a ten, kto jest przywiązany do swojego życia, straci je. kto nie jest przywiązany do swojego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. (Ewangelia Jana 12, 22-24)

Paul Miki był japońskim zakonnikiem, czczonym jako chrześcijański święty męczennik Kościoła katolickiego. Jest on upamiętniony 6 lutego. Zmarł 5 lutego 1597 roku w japońskim mieście Nagasaki.

Nabożeństwo żałobne w Katedrze Rzymskokatolickiej w Urakami

Bibliografia:

Takashi Nagai, Dzwon z Nagasaki, Wydawnictwo Oberon, 1956;

Inazo Nitobe, Bushido: dusza Japonii, Kodansha International, 2002;

Adriana Boscaro, Ventura e Sventura dei gesuiti in Giappone, Libreria Editrice Cafoscarina, 2008;

Shusaku Endo: Cisza; Edhasa, 2017;

Hisayasu Nakagawa: Wprowadzenie do kultury japońskiej, Melusina, 2006;


Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Pięć sposobów na zwiększenie liczby seminarzystów i księży

1. zaangażowanie całej społeczności, ruchów i parafii.

W święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Światowy Dzień Modlitw o Świętość Kapłanów i seminarzystów. W 2019 r., z okazji tego dnia, papież Franciszek zaprosił wszystkich katolików za pośrednictwem swojej sieci modlitewnej do modlitwy za kapłanów i studentów studiujących w seminariach, "aby w trzeźwości i pokorze swojego życia angażowali się w aktywną solidarność, zwłaszcza z najuboższymi".

W Fundacja CARF W tym roku rozpoczynamy małą kampanię zachęcającą Państwa do modlitwy o świętość wszystkich kapłanów.

2) Młodzi księża jako wzór do naśladowania dla seminarzystów.

Duszpasterstwo powołań, które służy jako żyzna gleba dla nowych powołań, zaczyna się od wielu modlitw, zwłaszcza w adoracja Najświętszego Sakramentu z godzinami świętymi w parafiach, z młodszymi kapłanami zaangażowanymi w duszpasterstwo młodzieży. W ten sposób, intensyfikując swoje życie wewnętrzne i miłość do Jezusa-Eucharystii, a także mając kapłanów jako wzór do naśladowania, wielu mogłoby rozważyć powołanie do kapłaństwa. 

3. Postać ojca dla przyszłych seminarzystów i księży.

Papież Franciszek zapewnia nas, że "ojcostwo powołania duszpasterskiego polega na dawaniu życia, sprawianiu, by życie wzrastało; nie pomijając życia wspólnoty". Święty Józef jest dobrym wzorem zarówno dla seminarzystów, jak i ich wychowawców na drodze do kapłaństwa. Dzięki całkowitemu oddaniu siebie Jezus jest przejawem czułości Ojca. Dlatego "Jezus wzrastał w mądrości, w postawie i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2, 52).

Papież mówi nam, że każdy kapłan czy biskup powinien móc powiedzieć jak św. Paweł: "[...] przez Ewangelię to ja was zrodziłem dla Chrystusa Jezusa" (1 Kor 4, 15). Paweł był bardzo zatroskany o formację kapłanów. W swoim pierwszym liście do Koryntian mówi stanowczo: "Czy chcecie, abym przyszedł do was z kijem, czy z miłością i w duchu łagodności? Formatorzy i księża towarzyszący seminarzystom muszą być jak dobry ojciec, który słucha, towarzyszy, wita i koryguje delikatnie, ale stanowczo. 

4. Rodzina chrześcijańska jako rozsadnik powołań.

Rodzina jest pierwszym podmiotem duszpasterstwa powołań (we wszystkich obszarach Kościoła). Rodzina chrześcijańska zawsze była humusem i "mediacją edukacyjną" dla narodzin i rozwoju powołań, zarówno celibatowych, kapłańskich, jak i zakonnych. 

A duszpasterstwo rodzin która integruje wymiar powołaniowy, musi także formować rodziców w dialogu z ich synami i córkami na temat ich wiary i ich rozumienia naśladowania Jezusa. Ale przede wszystkim, powołania wyrastają z przykładu rodziców w ich miłości do Boga i do siebie nawzajem.

5. Proszę wspierać formację seminarzystów.

Papież Franciszek wymienia cztery filary wspierające formację każdego seminarzysty: życie duchowe, modlitwę, życie wspólnotowe i życie apostolskie. Zagłębia się również w duchowy wymiar seminarzystów, kładąc szczególny nacisk na "formację serca".

Posiadanie dobrze wyszkolonych księży jest bardzo ważne. wysokie koszty dla diecezji. Po wstąpieniu do seminarium aspirant do kapłaństwa ma przed sobą co najmniej pięć lat studiów kościelnych, co odpowiada tytułowi licencjata i specjalizacji. Po nich następują co najmniej dwa lata studiów doktoranckich, w tym ukończenie pracy badawczej. 

W wielu diecezjach, zwłaszcza w krajach ubogich, brakuje albo środków na utrzymanie seminarzystów, albo księży z wystarczającym wykształceniem, aby być formatorami seminaryjnymi i zapewnić kandydatom odpowiednią opiekę. To właśnie tutaj Fundacja CARF i Państwa pomoc. Swoją darowizną przyczyniają się Państwo do formacji i utrzymania księży diecezjalnych i seminarzystów na studiach w Rzymie i Pampelunie z zobowiązaniem do powrotu do diecezji, z której pochodzą.

"Zawód" z przyszłością.

Benedykt XVI, z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010, rozpoczął list od anegdoty ze swojej młodości. Kiedy w grudniu 1944 r. młody Joseph Ratzinger został powołany do służby wojskowej, dowódca kompanii zapytał każdego mężczyznę, kim chciałby zostać w przyszłości. Odpowiedział, że chce być katolickim księdzem. Podporucznik odpowiedział: "Będzie pan musiał wybrać coś innego. W nowych Niemczech księża nie są już potrzebni.

Wiedziałem - mówi Ojciec Święty - że te "nowe Niemcy" dobiegają końca i że po ogromnych zniszczeniach, jakie to szaleństwo przyniosło krajowi, kapłani będą bardziej potrzebni niż kiedykolwiek". Benedykt XVI dodaje, że "nawet teraz jest wielu ludzi, którzy w taki czy inny sposób uważają, że katolickie kapłaństwo nie jest "zawodem" z przyszłością, ale raczej należy do przeszłości". Pomimo tego obecnego sentymentu, rzeczywistość jest taka, że kapłaństwo ma przyszłość, ponieważ - jak mówi sam papież na początku swojego listu do seminarzystów - "nawet w epoce technologicznej dominacji świata i globalizacji, ludzie nadal będą potrzebować Boga, Boga objawionego w Jezusie Chrystusie, który gromadzi nas w Kościele powszechnym, aby uczyć się z Nim i przez Niego prawdziwego życia oraz mieć obecne i działające kryteria prawdziwego człowieczeństwa".


Bibliografia:

Papież Franciszek, List apostolski Patris corde

Europejski Kongres Powołań, dokument roboczy.

Papież Franciszek, Orędzie na 57 Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

Benedykt XVI, List z okazji obchodów Roku Kapłańskiego 2010.

Jak przezwyciężyć ból dzięki wierze?

Żałoba: doświadczenie przezwyciężania straty

Chociaż ludzie doświadczają żalu jako jednego z najczęstszych doświadczeń życiowych, zawsze jesteśmy na niego nieprzygotowani i nieustannie wymaga on od nas uczenia się i dostosowywania do nowych okoliczności. Żałoba to nie tylko śmierć. Żal to emocja lub różne emocje, których doświadczają ludzie, gdy doświadczają jakiejkolwiek straty.

Nie ma "ekspertów" od bólu po stracie; zawsze ma on wymiar oryginalności: w sposobie, w jaki się objawia, w jego przyczynach i w różnych reakcjach, które wywołuje. Wiele razy okazuje się, że głęboko cierpimy z powodów, których nigdy się nie spodziewaliśmy.

Ojciec Święty Jan Paweł IILudzkie cierpienie budzi współczucie, ale także szacunek i na swój sposób przeraża. Istotnie, w nim zawiera się wielkość swoistej tajemnicy [...] człowiek, w swoim cierpieniu, jest nieuchwytną tajemnicą".

To ludzkie doświadczenie skłania nas do szukania pomocy u innych i oferowania w zamian naszego wsparcia. Doświadczenie przezwyciężanie żałobyuczy nas zwracać większą uwagę na innych, którzy cierpią. Doświadczenie bólu stanowi różnicę między osobą dojrzałą, która potrafi radzić sobie z przeszkodami i trudnymi sytuacjami, a osobą, która daje się ponieść i pochłonąć swojemu

Wiara chrześcijańska jako wsparcie w żałobie

Wiara jest najlepszym schronieniem dla tych, którzy muszą przejść przez proces opłakiwania straty jakiegokolwiek rodzaju i w jakimkolwiek szczególe. Wiara daje nam siłę, spokój i pogodę ducha potrzebne do złagodzenia bólu żałoby.

Pokonać stratę z pogodą ducha

"Zmartwychwstanie Jezusa nie tylko daje pewność życia po śmierci, ale także rozjaśnia tajemnicę śmierci dla każdego z nas. Jeśli żyjemy zjednoczeni z Jezusem, wierni Mu, będziemy w stanie stawić czoła nawet śmierci z nadzieją i spokojem". (Papież Franciszek, Audiencja generalna 27 listopada 2013 r.).

Pokonać stratę z nadzieją

przyjdzie nieubłaganie. Dlatego jakże pustą próżnością jest skupianie swojej egzystencji na tym życiu! Proszę spojrzeć, jak wielu cierpi. Dla jednych, ponieważ się kończy, odejście z niego jest bolesne; dla innych, ponieważ trwa, jest nudne... W każdym razie nie ma miejsca na błędne poczucie, że nasz pobyt na ziemi jest zakończony.
Musimy zostawić tę logikę za sobą i zakotwiczyć się w innej logice: logice wiecznej. Potrzebna jest całkowita zmiana: ogołocenie się z siebie, z egocentrycznych motywów, które są przestarzałe, aby odrodzić się w Chrystusie, który jest wieczny. (Surco, 879)

Przezwyciężanie straty bez strachu przed śmiercią

Proszę nie bać się śmierci. -Przyjmuj ją odtąd hojnie..., kiedy Bóg zechce..., jak Bóg zechce..., gdziekolwiek Bóg zechce. -Nie wątp w nią: przyjdzie w czasie, w miejscu i w sposób, który najbardziej ci odpowiada..., posłany przez twojego Ojca-Boga. -Witamy w naszej siostrze śmierci! (Camino, 739).

Przezwyciężanie straty z myślą o niebie

Nadprzyrodzona wizja! Spokój! Pokój! Patrzcie na rzeczy, ludzi i wydarzenia... oczami wieczności!
Tak więc każdy mur, który blokuje nam drogę - nawet jeśli, po ludzku rzecz biorąc, jest imponujący - gdy tylko naprawdę wzniesiemy oczy ku Niebu, okaże się, jak małą jest rzeczą!Kuźnia, 996).

Ból i miłość

Wybierając Wcielenie, Jezus Chrystus Chciał doświadczyć wszelkiego możliwego cierpienia, aby nauczyć nas, że miłość może przezwyciężyć każdy rodzaj bólu. Smutek można przezwyciężyć, patrząc na życie Jezusa i podążając jego śladami.

Ból jest punktem spotkania między radością nadziei a potrzebą modlitwy. Chrześcijanie akceptują ból w nadziei na przyszłą radość. Są w pełni świadomi swoich ograniczeń i polegają na pomocy, o którą proszą Boga w modlitwie.

Cierpienie jest tylko częścią podróży, miejscem przejściowym; nigdy nie jest stacją końcową. Tak więc modlitwa staje się ważnym momentem, w którym cierpienie odnajduje swoje znaczenie i dzięki łasce Bożej staje się radością.

Modlitwa jest podstawowym wsparciem w procesie pogodzenia się ze stratą i przezwyciężenia jej. Oczyszczający efekt modlitwy jest realizowany, ponieważ za każdym razem, gdy dana osoba się modli, doświadcza ona Miłosierdzie Boże i podzielić się swoimi troskami i problemami.

Są jednak momenty w tej podróży, kiedy doświadczenie bólu kształtuje życie człowieka. Nie jest to już kwestia akceptacji lub odrzucenia bólu, ale nauczenia się postrzegania cierpienia jako części naszej własnej egzystencji i jako części Bożego planu dla każdego z nas.

Kiedy pojawia się ból straty

Żałoba po stracie bliskiej osoby jest naturalna i nieunikniona. Jednak pokonanie go nie jest łatwe i czasami, z różnych powodów, są tacy, którzy tkwią w tym smutku. Z tego powodu istnieje wiele fundacji katolickich, które oferują wsparcie i organizują grupy, aby pomóc ludziom wrócić do życia po śmierci bliskiej osoby i przezwyciężyć stratę.

Przezwyciężanie smutku w pokoju z Bogiem

Aby uporać się z bólem żałoby, należy uświadomić sobie znaczenie towarzyszenie duchowe w tych trudnych chwilach. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, specyfika każdego przypadku sprawia, że każdy przypadek jest wyjątkowy i szczególny.

Mówi się, że "ból pochodzi z ciała, a cierpienie z duszy", ale trzeba pomóc tym, którzy towarzyszą, aby byli pogodni i "w pokoju z Bogiem", ponieważ w ten sposób "ten spokój jest przekazywany". Coś, co następnie w jakiś sposób ułatwi żałobę.

Mówiąc o ludziach w procesie przezwyciężania żałoby, księża podkreślają jedno słowo: nadzieja. Nadzieja pomaga im na nowo umiejscowić się w kategoriach duchowych, ponownie znaleźć swoje miejsce, także w praktykach religijnych, które być może porzucili. Muszą zobaczyć, że Bóg nie zesłał im bólu, którego doświadczają, ale że ich kocha.

Dlatego papież Franciszek zachęca: "Nie przestawajcie rozmawiać z naszym Panem i Jego Matką, Najświętszą Dziewicą. Ona zawsze nam pomaga".


Bibliografia:

Katechizm Kościoła Katolickiego
OpusDei.org

Orędzie Papieża na ŚDM23

Po rocznym przesunięciu z powodu pandemii, ŚDM odbędą się w dwóch terminach: najpierw w uroczystość Chrystusa Króla, 20 listopada tego roku, z uroczystościami w Kościołach partykularnych na całym świecie, a następnie na szczeblu międzynarodowym w Lizbonie od 1 do 6 sierpnia 2023 r. Obie uroczystości mają ten sam motyw przewodni:

"Maria wstała i wyszła bez zwłoki" (Łk 1:39).

To cytat biblijny wybrany przez papieża Franciszka jako motto Światowych Dni Młodzieży 2023. W przyszłym roku po raz pierwszy odbędzie się w Lizbonie. Temat ten kończy cykl trzech przesłań towarzyszących młodym ludziom w drodze między ŚDM Panama 2019 a Lizboną 2023, wszystkie skupiają się na czasowniku levantarse.

Wybrany cytat pochodzi z Ewangelii Łukasza, otwiera relację z odwiedzin Maryi u jej kuzynki Elżbiety. W W tegorocznym przesłaniu Ojciec Święty zaprasza młodzież do wspólnego rozważania biblijnej sceny, w której po zwiastowaniu młoda Dziewica Maryja wstaje i wychodzi na spotkanie swojej kuzynki Elżbiety, niosąc w sobie Chrystusa.

Dziewica Maryja z Nazaretu jest wielką postacią drogi chrześcijańskiej. Jego przykład uczy nas, aby powiedzieć Bogu "tak". Był on bohaterem ostatniej edycji ŚDM w Panamie i będzie nim również w Lizbonie. Odejście bez zwłoki podsumowuje postawę, do której zachęca papież Franciszek w swoich wskazówkach na ŚDM Lizbona 2023: "Niech ewangelizacja młodych ludzi będzie aktywna i misyjna, niech rozpoznają i świadczą o obecności żywego Chrystusa".

Zwracając się w szczególności do młodych ludzi, wzywając ich do bycia odważnymi misjonarzami, Papież pisze w Adhortacji Apostolskiej Christus Vivit: "Gdzie Jezus nas wysyła? Nie ma granic, nie ma ograniczeń: wysyła nas do wszystkich. Ewangelia nie jest dla niektórych, ale dla wszystkich" (CV 177).

El-mensaje-del-Papa-Francisco-para-la-JMJ-de-Lisboa-2023-Carf

Matka Boża, wzór dla młodych ludzi w drodze

"Maria wstała i wyruszyła w drogę, ponieważ była pewna, że plany Boga są najlepszym możliwym planem dla jej życia. Maryja stała się świątynią Boga, obrazem Kościoła w drodze, Kościoła, który wychodzi i oddaje się na służbę, Kościoła, który niesie Dobrą Nowinę.

Historie o zmartwychwstaniu często używają dwóch czasowników: obudzić się i powstać. Za ich pomocą Pan wzywa nas, abyśmy wyszli na światło, abyśmy dali się Mu poprowadzić i przekroczyli próg wszystkich naszych zamkniętych drzwi. Jest to ważny obraz dla Kościoła.

Matka Boża jest wzorem dla młodych ludzi w drodzeNie stała nieruchomo przed lustrem, kontemplując swój wizerunek, ani nie była "złapana" w sieci. Była całkowicie zorientowana na zewnątrz. Jest kobietą paschalną, w stałym stanie wyjścia, wyjścia z siebie ku wielkiemu Innemu, którym jest Bóg, i ku innym, braciom i siostrom, zwłaszcza tym najbardziej potrzebującym, jak jej kuzynka Elżbieta".

"Mam nadzieję i głęboko wierzę, że doświadczenie, które wielu z Was przeżyje w Lizbonie w sierpniu przyszłego roku, będzie stanowiło nowy początek dla Was, młodych ludzi, a wraz z Wami - dla całej ludzkości", Papież Franciszek.

Maryja wyruszyła bez zwłoki

A papież mówi nam: "Oczywiście, nie można rozwiązać wszystkich problemów świata. Ale może zacznie Pan od tych, którzy są najbliżej, od problemów w swoim otoczeniu. Matce Teresie powiedziano kiedyś: "To, co Pani robi, jest tylko kroplą w morzu". Odpowiedziała: "Ale gdybym tego nie zrobiła, ocean byłby o jedną kroplę mniejszy.

"Jak wielu ludzi na świecie czeka na wizytę kogoś, kto się o nich troszczy! Jak wielu starszych ludzi, jak wielu chorych, więźniów, uchodźców potrzebuje naszego współczującego spojrzenia, naszej wizyty, brata lub siostry, aby przełamać bariery obojętności!

Drodzy młodzi ludzie, jaki "pęd" Was napędza?

Pośpiech jest "dobry", mówi papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży". dobry pęd zawsze popycha nas w górę i ku innym". Wychodząc od refleksji na temat pośpiechu, która charakteryzuje Matkę Bożą z Nazaretu, Ojciec Święty zachęca młodych ludzi, aby zadali sobie pytanie, jakie postawy i motywacje przeżywają w obliczu wyzwań codziennego życia. Zachęca ich do rozeznania między "dobrym pośpiechem, który zawsze popycha nas w górę i ku innym", a "złym (...), który prowadzi nas do życia powierzchownego, do lekkiego traktowania wszystkiego, bez zaangażowania i uwagi, bez prawdziwego uczestnictwa w tym, co robimy".

"Wielu z nas zdarzyło się, że Jezus niespodziewanie wyszedł nam na spotkanie: po raz pierwszy doświadczyliśmy w Nim bliskości, szacunku, braku uprzedzeń i potępienia, spojrzenia miłosierdzia, którego nigdy nie spotkaliśmy u innych. Co więcej, poczuliśmy, że Jezusowi nie wystarczyło patrzeć na nas z daleka, ale że chciał być z nami, chciał dzielić z nami swoje życie".

"Radość tego doświadczenia obudziła w nas pilną potrzebę przyjęcia Go, pilną potrzebę bycia z Nim i lepszego poznania Go. Elżbieta i Zachariasz powitali Marię i Jezusa. Uczmy się od tych dwojga starszych znaczenia gościnności! Proszę zapytać swoich rodziców i dziadków, a także starszych członków Państwa społeczności, co dla nich oznacza bycie gościnnym wobec Boga i innych. Dobrze im zrobi wysłuchanie doświadczeń tych, którzy byli przed nimi."

Jesteście nadzieją nowej jedności

"Drodzy młodzi ludzie, mam nadzieję, że podczas ŚDM po raz kolejny doświadczycie radości ze spotkania z Bogiem i waszymi braćmi i siostrami. Po długim okresie oddalenia i izolacji, w Lizbonie - z Bożą pomocą - będą Państwo mogli wspólnie odkryjemy na nowo radość z braterskiego uścisku między narodami i pokoleniami, uścisku pojednania. Przyjęcie nowego braterstwa misyjnego! Niech Duch Święty rozpali w Państwa sercach pragnienie powstania i radość ze wspólnego, synodalnego podążania za fałszywymi granicami. Czas na powstanie jest teraz! Powstańmy bez zwłoki!".

Na pozostałym odcinku przed dotarciem do Lizbony przejdziemy obok Dziewicy z Nazaretu. która zaraz po zwiastowaniu "wstała i wyszła bez zwłoki" (Łk 1,39), aby pójść i pomóc swojej kuzynce Elżbiecie".

Cud bycia Kościołem

3. Na koniec Biskup Rzymu zwraca uwagę, że całość tych fragmentów budzi (lub powinna budzić) w nas "cud bycia Kościołem"; przynależności do tej rodziny, do tej wspólnoty wierzących, którzy tworzą jedno ciało z Chrystusem, od naszego chrztu. To właśnie tam otrzymaliśmy dwa korzenie cudowności, jak widzieliśmy: po pierwsze, aby być błogosławionym w Chrystusie, a po drugie, aby iść z Chrystusem na świat.

Franciszek wyjaśnia, że "to zdumienie, które nie maleje z wiekiem ani nie słabnie wraz z odpowiedzialnością. (można by powiedzieć: z zadaniami, darami, posługami i charyzmatami, które każdy z nas może otrzymać w Kościele, w służbie Kościołowi i światu).

W tym miejscu Franciszek przywołuje postać świętego papieża Pawła VI i jego programową encyklikę Ecclesiam suamnapisana podczas II Soboru Watykańskiego. Papież Montini mówi tam: "Jest to godzina, w której Kościół musi pogłębić swoją świadomość samego siebie, [...] własnego pochodzenia, [...] własnej misji".. I odwołując się właśnie do Listu do Efezjan, umieszcza tę misję w perspektywie planu zbawienia; "dyspensy od tajemnicy ukrytej od wieków w Bogu (...), aby się ujawniła (...) przez Kościół" (Ef 3:9-10).

Francisco Pawła VI jako wzoru, aby przedstawić profil tego, jaki powinien być minister w Kościele.Ten, kto umie zachwycić się Bożym planem i w tym duchu gorąco kocha Kościół, gotów służyć jego misji gdziekolwiek i jakkolwiek Duch Święty zechce". Takim był apostoł narodów przed św. Pawłem VI: z tym duchem, z tym zdolność do zadziwienia, pasji i służby. I to również powinno być miarą lub termometrem naszego życia duchowego.

Z tego powodu Papież na zakończenie jeszcze raz kieruje do kardynałów pytania, które są przydatne dla nas wszystkich, ponieważ my wszyscy - wierni i słudzy w Kościele - uczestniczymy, w bardzo różny i uzupełniający się sposób, w tej wielkiej i wyjątkowej "posłudze zbawienia", która jest misją Kościoła w świecie: "A może tak się Pan do tego przyzwyczaił, że to stracił? Czy jest Pan zdolny do ponownego zadziwienia?". Ostrzega, że nie jest to po prostu ludzka zdolność, ale przede wszystkim łaska Boża, o którą musimy prosić i być za nią wdzięczni, strzec jej i czynić ją owocną, jak Maryja i Jej wstawiennictwo.


Bibliografia:

OpusDei.org

Międzynarodowe Seminarium Bidasoa i Fundacja CARF

W jaki sposób Bidasoa i Fundacja CARF współpracują ze sobą?

Relacja istniejąca pomiędzy Międzynarodowym Seminarium Duchownym Bidasoa a Fundacją CARF jest przykładem współpracy i zaangażowania społecznego. Większość seminarzystów jest w stanie kontynuować studia dzięki hojnej pomocy dobroczyńców Fundacji CARF, którzy współpracują finansowo, w zależności od swoich możliwości, na rzecz aby żadne powołanie nie zostało utracone.

Międzynarodowe seminarium Bidasoa

Jest to międzynarodowe seminarium przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry. Zostało erygowane przez Stolicę Apostolską w 1988 roku i ma swoją siedzibę w Pampelunie, w mieście Nawarra. Cizur MenorApartament znajduje się bardzo blisko kampusu uniwersyteckiego.

Plan formacyjny Międzynarodowego Seminarium Bidasoa jest inspirowany dokumentami Soboru Watykańskiego II, w szczególności Optatam totius y Presbyterorum ordinisAdhortacja apostolska Pastores dabo vobis i Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis Kongregacji ds. Duchowieństwa.

Kapłani według serca Chrystusa

Celem Międzynarodowego Seminarium Bidasoa jest towarzyszenie powołaniowe przyszłym kapłanom, a zatem "rozeznawanie powołania, pomoc w odpowiadaniu na wezwanie i przygotowanie do przyjęcia sakramentu kapłaństwa z jego łaskami i obowiązkami". Pastores dabo vobis, 61.

seminario internacional bidasoa

Formacja ludzka, duchowa, duszpasterska i intelektualna

W Międzynarodowym Seminarium Duchownym Bidasoa najważniejsze jest umożliwienie seminarzystom spotkania z Chrystusem. Praca formacyjna jest ukierunkowana na seminarzystów aspirujących do bycia alter Christus we wszystkich aspektach swojego życia, ponieważ poprzez sakrament święceń będzie uczestniczył "w jedynym kapłaństwie i posłudze Chrystusa". Presbyterorum Ordinis, 7. Aspiranci do kapłaństwa muszą być przekonani o potrzebie zdobycia dojrzałej, zrównoważonej i wystarczająco skonsolidowanej osobowości ludzkiej, która sprawi, że otrzymany dar zabłyśnie przed innymi i pozwoli im wytrwać w podążaniu za Mistrzem, nawet w trudnych czasach.

Formacja duszpasterska, którą kandydaci do Międzynarodowego Seminarium Bidasoa otrzymują od kierownika duchowego i wychowawców, ma na celu rozwinięcie w każdym z nich duszy kapłańskiej; serca ojca i pasterza, przesiąkniętego tymi samymi uczuciami Chrystusa. 

Formację kapłańską uzupełnia praca naukowa i dydaktyczna prowadzona na Uniwersytecie Nawarry, gdzie celem jest kształcenie poprzez rozbudzanie miłości do prawdy. Szczególnie u seminarzystów, których spotykają w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa, kładzie się nacisk na znaczenie studiów, które przygotowują ich do przyszłego rozwoju posługi kapłańskiej w dzisiejszym świecie.

Seminarzyści protagonistami swojego procesu formacyjnego

W ciągu 35 lat istnienia Międzynarodowego Seminarium Bidasoa, czyli w tym samym czasie co Fundacja CARF, prawie tysiąc seminarzystów z wielu krajów dojrzewało do powołania kapłańskiego pod opieką formatorów tego seminarium.

Opierając się na przekonaniu o znaczeniu wolności osobistej jako niezbędnego środka do osiągnięcia niezbędnej dojrzałości ludzkiej, duchowej, intelektualnej i misyjnej, starali się przekazać każdemu seminarzyście, że każdy musi być protagonistą swojego procesu formacyjnego, wiedząc, że odpowiedzialna wolność jest zakorzeniona w atmosferze zaufania, przyjaźni, otwartości i radości.

Jest to możliwe dzięki temu, że seminarzyści, z których niektórzy pochodzą z odległych zakątków Hiszpanii, z radością dzielą to samo formacyjne doświadczenie studiów, zajęć, modlitwy, zajęć duszpasterskich, spotkań i wycieczek.

Seminarzyści w jedności z biskupem swojej diecezji

Międzynarodowy charakter stanowi bogate doświadczenie ludzkie i kościelne, które pomaga wzrastać w każdym seminarzyście w duchu katolickim, uniwersalnym i apostolskim. Podobnie, Międzynarodowe Seminarium Duchowne Bidasoa wspiera jedność każdego z seminarzystów z ich biskupem i kapłanami z ich diecezjalnego prezbiterium.

Dlaczego Fundacja CARF jest jednym z głównych dobroczyńców Międzynarodowego Seminarium Bidasoa? 

Seminarzyści w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa pochodzą z różnych części świata. Są oni wysyłani przez swoich biskupów w celu otrzymania odpowiedniej formacji do przyszłej pracy kapłańskiej w swoich diecezjach. 

To biskupi proszą o stypendia Uniwersytet Nawarry, który z kolei prosi o pomoc Fundację CARF. Celem fundacji jest zapewnienie tym młodym ludziom solidnego przygotowania teologicznego, ludzkiego i duchowego na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry i Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża (Rzym). Każdego roku umożliwia to ponad 5000 dobroczyńców.

Oprócz formacji na uniwersytetach kościelnych, seminarzyści potrzebują atmosfery zaufania i wolności, braterskiej i rodzinnej atmosfery, która ułatwia jasne i szczere otwarcie serca oraz integralną formację; taką atmosferę znajdują w Międzynarodowym Seminarium Bidasoa.

W roku akademickim 2022/23 Fundacja CARF przeznaczyła 2 106 689 euro na stypendia mieszkaniowe i czesne.

Coroczne spotkanie dobroczyńców Fundacji CARF z seminarzystami Międzynarodowego Seminarium Bidasoa.

Każdego roku Fundacja CARF, we współpracy z Międzynarodowym Seminarium Duchownym w Bidasoa, organizuje spotkanie seminarzystów i dobroczyńców. Jest to intymny dzień, w którym obie strony, dobroczyńca i beneficjent, mają okazję poznać się nawzajem, wspólnie przeżyć Eucharystię i cieszyć się obiadem oraz wizytą w seminarium i festiwalem muzycznym, który studenci przygotowują jako sposób podziękowania tym, którzy umożliwiają im szkolenie w Bidasoa.

Dzień kończy się długo wyczekiwanym momentem, gdy osoby odpowiedzialne za Radę Działań Społecznych (PAS) Fundacji CARF przekazują walizki (plecaki) z naczyniami świętymi seminarzystom, którzy są na ostatnim roku studiów. Zawierają one wszystkie przedmioty liturgiczne niezbędne do odprawiania Mszy Świętej w odległych miastach lub wioskach, gdzie ledwo mają to, czego potrzebują, w tym wykonaną na zamówienie albę dla każdego z przyszłych księży.

Na koniec wspólna adoracja przed Najświętszym Sakramentem oraz wizyta w przydrożnym sanktuarium Matki Pięknej Miłości, znajdującym się na terenie kampusu Uniwersytetu Nawarry.

"Jestem bardzo wdzięczny, że mogę studiować w Bidasoa, ponieważ mogę z pierwszej ręki zobaczyć oblicze Kościoła powszechnego. To dlatego, że my, seminarzyści w Bidasoa, pochodzimy z ponad 15 krajów. Inną rzeczą, której pośrednio uczymy się w Międzynarodowym Seminarium Duchownym w Bidasoa, jest dbałość o drobiazgi, zwłaszcza w przygotowaniu celebracji liturgicznych. Robimy to nie dlatego, że chcemy być perfekcjonistami, ale dlatego, że kochamy Boga i chcemy starać się robić i prezentować Bogu to, co najlepsze poprzez małe rzeczy.

Binsar, 21 lat, z Indonezji.

Młodzi ludzie i prawdziwe życie

Z węgierską młodzieżą, niemal w zapowiedzi ŚDM w Lizbonie, Papież był jasny i entuzjastyczny (por. Przemówienie na Papp László Budapest Sportaréna, 29-IV-2023). Nie omieszkał mówić im o ich korzeniach (stanie życia), a przede wszystkim o Chrystusie. Papież Franciszek powiedział młodym ludziom na Węgrzech, że gotowe odpowiedzi nie działają. Że "Chrystus jest Bogiem w cieleJest żywym Bogiem, który zbliża się do nas; jest Przyjacielem, najlepszym z przyjaciół; jest Bratem, najlepszym z braci; i jest bardzo dobry w zadawaniu pytań. W rzeczywistości w Ewangelii On jest Nauczycielem, zadaje pytania przed udzieleniem odpowiedzi".

papa francisco a los jóvenes

Tych, którzy pragną wielkich rzeczy, młodych i nie tak młodych, naucza, że "nie staje się wielkim, wywyższając się ponad innych, ale zniżając się do innych; nie kosztem innych, ale służąc innym (por. Mk 10, 35-45)".

Papież Franciszek do młodych ludzi

Jezus uczy nas ryzykocelować wysoko; ale także pociąg. A współpraca bez zamykania się w grupie przyjaciół i przez telefon komórkowy. Papież Franciszek chciał również powiedzieć młodym ludziom: "Nie bójcie się iść pod prąd, znajdźcie każdego dnia spokojny czas, aby się zatrzymać i pomodlić". Chociaż dziś wszystko wydaje się popychać nas do bycia wydajnymi jak maszyny, nie jesteśmy maszynami. Jednocześnie prawdą jest, że często czujemy się tak, jakby brakowało nam paliwa i dlatego musimy aby zebrać się w ciszy.

Dla papieża "cisza jest terenem, na którym możemy kultywowanie owocnych relacjiponieważ pozwala nam zwierzyć się Jezusowi z tego, co przeżywamy, przynieść Mu twarze i imiona, powierzyć Mu nasze troski, myśleć o naszych przyjaciołach i modlić się za nich".

Documental papa Francisco Amén

Ponadto "cisza daje nam możliwość przeczytać fragment Ewangelii, który przemawia do naszego życiaMusimy wielbić Boga, znajdując w ten sposób pokój w naszych sercach".

Papież Franciszek dodaje jednak do młodych ludzi, że być może "cisza pozwala wybrać książkę, której nie muszą Państwo czytać, ale która pomoże Państwu w zrozumieniu tego, co jest dla Państwa ważne". czytanie ludzkiego serca; a obserwacja przyrody abyśmy mieli kontakt nie tylko z rzeczami stworzonymi przez człowieka i w ten sposób odkrywali piękno, które nas otacza".

Ale proszę uważać, Papież bardzo mocno zwraca się do wszystkich młodych ludzi: ".Cisza nie oznacza bycia przyklejonym do telefonu komórkowego i mediów społecznościowych. Nie, proszę tego nie robić. Życie jest prawdziwe, nie wirtualneŻycie nie dzieje się na ekranie, życie dzieje się na świecie! Proszę nie wirtualizować życia. Powtarzam: nie wirtualizować życiaTo konkret. Rozumie pan?"

To jest to wezwanie papieża Franciszka do realizmurealizm, który wymaga, jak widzimy, ciszy; ponieważ "...".Cisza jest drzwiami do modlitwy, a modlitwa jest drzwiami do miłości.". Franciszek radzi, by w modlitwie "nie bać się przynosić Jezusowi wszystkiego, co dzieje się w Państwa wnętrzu: uczuć, lęków, problemów, oczekiwań, wspomnień, nadziei, wszystkiego, nawet grzechów. On wszystko rozumie. Modlitwa jest dialogiem życia, modlitwa jest życiem".

Kochać i służyć

Realizm i życie. Papież Franciszek ostrzega młodych ludzi, że dzisiejszym niebezpieczeństwem jest bycie ".fałszywi ludziektórzy zbytnio ufają własnym zdolnościom, a jednocześnie żyją pozorami, aby dobrze wyglądać; odsuwają Boga od swoich serc, ponieważ troszczą się tylko o siebie". Ale Pan, jak widzimy w Ewangelii, czyni z nami wielkie rzeczy, jeśli jesteśmy autentyczni, jeśli uznajemy nasze ograniczenia i idziemy naprzód, walcząc z naszymi grzechami i niedociągnięciami.

O co papież Franciszek prosi dzisiejszą młodzież?

Na zakończenie papież Franciszek zachęca młodych ludzi do zadania sobie pytania: "...jak możemy być bardziej skuteczni?Co robię dla innych?Co robię dla społeczeństwa, co robię dla Kościoła, co robię dla moich wrogów, czy żyję dla własnego dobra, czy żyję dla dobra moich wrogów, czy żyję dla własnego dobra, czy żyję dla dobra Kościoła? Podejmuję ryzyko dla kogoś(...) Zadajmy sobie pytanie o naszą bezinteresowność, o naszą zdolność do kochania, kochać według Jezusa, to znaczy kochać i służyć. Jak młody człowiek z Ewangelii, który zaufał Jezusowi. Y oddaje to, co miał na obiad. I wtedy Jezus dokonuje cudu rozmnożenia pokarmu (por. J 6, 9)".


Ramiro Pelliterodzięki uprzejmości bloga Kościół i nowa ewangelizacja, 21-V-2023.