
Historia Julio César Morillo Leal Jest to historia człowieka gotowego poświęcić wszystko, który postanowił przerwać udaną karierę zawodową w swojej ojczystej Wenezueli, aby odważnie odpowiedzieć na Boże powołanie do kapłaństwa.
Przez pięć lat studiował teologię w Pampelunie, na Wydziałach Teologicznych Uniwersytetu w Nawarrze, i mieszkał w międzynarodowym seminarium Bidasoa. W 2022 roku ukończył studia i powrócił do swojego diecezja w Cabimas, w Wenezueli, gdzie ukończył formację i 3 grudnia przyjął święcenia kapłańskie. Obecnie pełni funkcję proboszcza w parafii Niño Jesús w San Timoteo.
Julio dorastał jako starszy z dwóch braci w skromnej rodzinie. Jego wczesne lata upływały pod znakiem troski, czułości i głębokiego spokoju życia na wsi, otoczony miłością dziadków. Jednak los przygotował dla niego radykalny zwrot, gdy nadszedł czas przeprowadzki wraz z rodzicami do miasta.
Zderzenie to miało charakter nie tylko geograficzny, ale także emocjonalny. Życie rodzinne zaczęło się rozpadać, a dom stał się miejscem pełnym napięć. Jak sam Julio wspomina: «Zmiana otoczenia była niezwykle trudna; spokój, do którego byłem przyzwyczajony, zniknął, a chwile ciszy w domu stały się rzadkością».
Okres dojrzewania stał się dla niego prawdziwym polem minowym z powodu ciągłych nieporozumień między rodzicami. Gdy skończył 15 lat, napięcie w domu osiągnęło tak duszący poziom, że Julio zaczął rozważać desperackie wyjście: opuszczenie domu, aby uciec od konfliktu.
Ten krytyczny moment zbiegł się w czasie z rozwodem jego rodziców. Zamiast uciekać lub poddać się sytuacji, to rozstanie na nowo zdefiniowało jego rolę. Julio postanowił zostać i podjąć się zobowiązania, by stać się podstawowym oparciem dla swojej matki i młodszej siostry, udowadniając, że nawet w samym środku burzy można znaleźć dojrzałość niezbędną do ochrony tych, których kocha się najbardziej.
Od tego wieku musiałam wziąć na siebie pewne obowiązki w domu i wyznaczyć sobie różne cele, które sprawiły, że skupiłam się na ich osiągnięciu, wkładając w to dużo ciężkiej pracy, poświęcenia i wysiłku. Tak zaprojektowałam, czego chcę w swoim życiu i realizowałam ten plan, aż go osiągnęłam.
Zdecydował się studiować inżynierię, ponieważ pasjonowały go liczby, i właśnie dlatego jego marzenia opierały się głównie na uzyskać dyplom inżynieraaby mógł nie tylko pracować w terenie, ale również wykładać na uniwersytecie.

Powołanie to droga ściśle osobista. W przypadku Julio wiara kształtowała się od młodości poprzez aktywną służbę w ruchach kościelnych w Wenezueli, takich jak duszpasterstwo młodzieżowe, Cursillos de Cristiandad oraz Legia Maryi. Jednak to właśnie w ramach Encuentros Familiares de Venezuela poświęcił znaczną część swoich lat służby.
Co paradoksalne, ruch ten koncentruje się na przygotowaniu do małżeństwa i zakładaniu rodziny – jest to kierunek, który Julio już wcześniej obrał jako swój idealny cel, uzupełniając go swoimi aspiracjami zawodowymi.
«Właśnie na tę ścieżkę ukierunkowany był mój plan życiowy, co sprawiło, że uwierzyłem, iż właśnie tego Bóg dla mnie pragnął».
Przekonany, że życie rodzinne i sukces zawodowy stanowiły ostateczną odpowiedź na jego wiarę, Julio podążał naprzód pewnym krokiem, nie podejrzewając, że plan jego powołania zawierał jeszcze inne niuanse.
Julio osiągnął to, co wielu uznałoby za szczyt sukcesu: ukończył studia jako inżynier naftowy, pracował w swojej dziedzinie i został wykładowcą akademickim. W stosunkowo młodym wieku cieszył się podziwem przyjaciół oraz dumą rodziny, która świętowała każde z jego osiągnięć.
Jednak spełnienie zawodowe nie przełożyło się na spełnienie osobiste. Za błyskotliwą karierą zaczęła się kryć egzystencjalna kryzys, który podważał jego własne plany. Jak sam wyznaje: «Wierzyłem, że to właśnie sprawi, że będę w pełni szczęśliwy, ale w rzeczywistości czułem pustkę i miałem poczucie, że jestem powołany do czegoś więcej».
To niezadowolenie nie stanowiło przeszkody, lecz siłę napędową, która skłoniła go do zatrzymania się, zastanowienia się nad obraną drogą i skupienia wszystkich sił na odkryciu prawdziwego sensu życia.
Uświadomienie sobie, że udany projekt nie oznaczał spełnienia, było dla niego ciężkim ciosem. Jednak to zderzenie z rzeczywistością skłoniło Julio do podjęcia głębokich poszukiwań. W towarzystwie swojego kierownika duchowego podjął najtrudniejszą decyzję, jaką może podjąć wybitny profesjonalista: zrezygnował z kontroli i powierzył swoją przyszłość w ręce Boga.
W trakcie tego procesu doszedł do kluczowego wniosku dotyczącego tego, jak dotychczas kierował swoim życiem: «Określiłem, czego pragnę w życiu, i realizowałem ten plan, aż osiągnąłem swój cel. Jednak moje życie wydawało się nieco puste. Zdałem sobie sprawę, że choć zrealizowałem swój plan, nigdy nie przedłożyłem go Bogu, aby sprawdzić, czy rzeczywiście tego właśnie dla mnie pragnął, a moje modlitwy ograniczały się jedynie do prośby o pomoc w jego realizacji i czuję, że Bóg pozwolił mi go zrealizować» – opowiada.
Gdy już dostosowałem się do tej nowej perspektywy, wydarzenia zaczęły układać się w całość, a przesłanie stało się jednoznaczne: Pan prosił go o całkowite oddanie się.
Odpowiedź na to wezwanie wymagała od Julio radykalnego oderwania się od dotychczasowego życia. Musiał zrezygnować z pracy, kariery inżynierskiej oraz studiów. Najtrudniejszym krokiem było bez wątpienia zmierzenie się z oporem własnej rodziny, która początkowo nie rozumiała tej tak drastycznej zmiany. Stara struktura upadła, aby ustąpić miejsca jego prawdziwej misji.
Cytat z św. Jana Bosko
Ogłoszenie tej decyzji wywołało przewidywalną burzę: ostry sprzeciw ze strony rodziny. Dla jego bliskich porzucenie ugruntowanej kariery nie było aktem wiary, lecz oznaką zagubienia. Zerwanie z oczekiwaniami innych oznaczało dla Julio, że przez pewien czas musiał znosić spojrzenia pełne rozczarowania i smutku ze strony najbliższych, którzy nie rozumieli wartości, jaką niesie ze sobą rozpoczęcie wszystkiego od zera.
W obliczu tej emocjonalnej izolacji pewna maksyma Św. Jan Bosko stało się dla niego drogowskazem i schronieniem, choć nieco zmodyfikowane w stosunku do oryginału (Gdy chodzi o służbę Bogu, trzeba być gotowym poświęcić wszystko): «gdy chodzi o podążanie za powołaniem, trzeba być gotowym poświęcić wszystko».
Wtedy podjął decyzję, by wyruszyć w tę przygodę, jaką jest powołanie kapłańskie, a Bóg stopniowo zadbał o to, by wszystko ułożyło się tak, jak powinno, towarzyszył jego rodzinie i zajął miejsce, które Julio w nich pozostawił.
«Odczułem miłosierdzie, jakim obdarzył mnie Bóg, wzywając mnie, i dlatego rozpocząłem swoją formacja kapłańska »nieco ponad sześć lat temu, i do dziś czuję się bardzo szczęśliwy, widząc, jak spełnia się marzenie, które Bóg dla mnie przygotował, pomimo moich słabości”.
Poważna sytuacja, w jakiej znalazła się Wenezuela, jest już oczywista.Jest ofiarą najbardziej przerażającego systemu politycznego - dyktatury, gdzie łamane są prawa człowieka, prześladowani są ci, którzy myślą inaczej i dochodzi do licznych przypadków pozbawienia wolności, co dotknęło całą populację, zwłaszcza najbardziej pokrzywdzonych przez los, dzieci, osoby starsze i sieroty.
Rodziny są w większości rozbite, ponieważ część z nich musiała wyemigrować do innych krajów, aby pracować i utrzymać rodzinę w Wenezueli.
Minimalna płaca dla pracowników jest niewystarczająca, Niedobór i niemożność uzyskania podstawowych towarów jest naprawdę alarmująca, brak leków i zapasów w szpitalach i ośrodkach opieki, a także niedawny brak paliwa do pojazdów i kryzys spowodowany obecną pandemią zagrażającą całemu światu, pogorszyły sytuację w kraju, który już przechodził przez najgorszy kryzys gospodarczy, polityczny i społeczny w swojej historii.

Najbardziej niepokoi mnie to, że ci, którzy mogliby kontrolować taką sytuację, jako pierwsi łamią konstytucję: Sąd Najwyższy, siły zbrojne i inne władze publiczne, które wyraźnie stoją po stronie rządu, który bezprawnie pozostaje u władzy i kontroluje kraj według własnego uznania.
W tej całej sytuacji, Kościół wenezuelski wykonuje wielką pracę próbując zaspokoić potrzeby ludności z pomocą różnych międzynarodowych fundacji, które solidaryzują się z sytuacją w kraju.
W ten sposób utworzono stołówki, ośrodki pomocy oraz zapewniono między innymi leki, co pozwala im okazać solidarność z wiernymi, którzy w tej chwili potrzebują czegoś więcej niż tylko sakramentów.
Ponadto Grupy apostolskie również reagują pozytywnie. Poświęcili się oni praktyce różnych dzieł charytatywnych, pomagając księżom parafialnym i wykazując charakterystyczną dla nich miłość i oddanie sprawom Bożym.
Dla Julio przemiana jego kraju nie jest utopią oderwaną od wiary, lecz zobowiązaniem wynikającym z życia duchowego. Uważa on, że modlitwa jest najpotężniejszym narzędziem służącym wprowadzeniu prawdziwej zmiany w Wenezueli, o ile przekłada się ona na konkretne działania ukierunkowane na dobro wspólne, odkładając na bok indywidualne interesy, aby realizować przykazanie miłości.
W oparciu o to przekonanie życie wspólnotowe i formacyjne obejmuje codzienną modlitwę w intencji przyszłości narodu, a zwłaszcza tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za kierunek polityczny Wenezueli. Jak często podkreśla: «modlitwa jest najlepszym środkiem do wprowadzenia zmian w kraju, a jej owocem są konkretne działania prowadzące do dążenia do dobra wspólnego».
Niniejsza petycja ma na celu wytyczenie nowej drogi rozwoju dla Wenezueli, w ramach której zagwarantowane zostaną podstawowe prawa obywateli – takie jak prawo do życia, edukacji, opieki zdrowotnej i pracy – oraz wdrożone zostaną działania mające na celu ożywienie gospodarki krajowej.
Pod opieką Matki Bożej z Coromoto, patronki Wenezueli, Julio i jego wspólnota powierzają losy ojczyzny Bożemu wstawiennictwu. Ponadto wznoszą modlitwy, aby wezwanie Pana nadal mocno rozbrzmiewało w sercach wenezuelskiej młodzieży, inspirując coraz więcej młodych ludzi do wyrażenia hojnego „tak”, które pozwoli na dalsze budowanie Kościoła w ich ojczyźnie.
Spis treści