Jak można dobrze wykorzystać te dni Wielkiego Postu?
Dlatego św. Paweł tak mocno nalega: "w imię Chrystusa prosimy was, abyście się pojednali z Bogiem", i po co zwlekać? Po co odkładać to na inny dzień? Paweł również nas zna i spieszy się z namiProszę spojrzeć, teraz jest czas zbawienia, teraz jest dzień zbawienia.
W tę Środę Popielcową na pewno w każdym kościele znajdziemy spowiednika, który w pięć minut pomoże nam wrócić do formy.
A kiedy już wszystko jest w porządku, w Ewangelii Mszy Świętej słyszymy, że Sam Jezus daje nam kilka ciekawych wskazówek, jak zrobić postanowienia, które pomogą nam na nowo odkryć radość z kochania Boga i innych..
Czas na hojność
Pierwszą rzeczą, którą proponuje, jest uświadomienie sobie, że jest wielu ludzi w potrzebie. wokół nas, blisko i daleko od nas, i nie możemy pozostać obojętni wobec tych, którzy cierpią.
W pierwszym czytaniu przypomnieliśmy sobie, że w obliczu kryzysu pasikoników w Judei Joel powiedział, że trzeba wyrwać sobie serce, podzielić się cierpieniem z tymi, którzy cierpią.
Dziś żyjemy w głębokim kryzysie. Miliony ludzi są bezrobotne. Wielu cierpi, a my cierpimy razem z nimi, z powodu braku pracy i wszystkich potrzeb, które się z tym wiążą. Nie możemy ignorować ich problemów, jakby nic się nie działo, ani zamykać naszych serc. Muszą wiedzieć, że jesteśmy z nimi.
Z tymi, którzy umierają każdego dnia z powodu pandemii koronawirusów lub na Morzu Śródziemnym, uciekając przed terrorem wojny, lub szukając godnego życia dla siebie i swoich rodzin w tragedii kryzys migracyjny. Również w innych częściach świata życie codzienne jest jeszcze trudniejsze niż tutaj, i oni pilnie potrzebują pomocy. "Gdy dajesz jałmużnę, mówi Jezus, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna była czyniona w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci ci". Mt 6,3-4. HojnośćTo dobre pierwsze postanowienie na Wielki Post.
Jest też inny rodzaj "jałmużny", który nie wygląda na taki, ponieważ jest bardzo dyskretny, ale jest bardzo potrzebny. Dzisiaj jesteśmy na ogół bardzo wrażliwi na aspekt troski i miłości w odniesieniu do fizycznego i materialnego dobra innych, ale prawie zupełnie milczymy o duchowej odpowiedzialności wobec braci. Nie było tak we wczesnym Kościele.
Tą skuteczną formą "jałmużny" jest braterska korekta: pomaganie sobie nawzajem w odkrywaniu tego, co w naszym życiu nie jest dobre lub co może być lepsze. Czy nie jesteśmy chrześcijanami, którzy z ludzkiego szacunku lub ze zwykłej wygody dostosowują się do powszechnej mentalności, zamiast ostrzegać naszych braci i siostry przed sposobami myślenia i działania, które są sprzeczne z prawdą i nie idą drogą dobra?
Nawet jeżeli musimy pokonać wrażenie, że wtrącamy się w życie innych ludzi, nie możemy zapominać, że pomaganie innym jest wielką przysługą.. Dobrze będzie również, gdy pozwolimy sobie pomóc. "Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które kocha i koryguje, które wie i uznaje, które rozróżnia i przebacza". por. Łk 22,61jak Bóg uczynił i czyni z każdym z nas.
Czas na modlitwę
Wraz z jałmużną, modlitwą. Jezus mówi do nas: "Ty zaś, gdy idziesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie". Mt 6,6.
Modlitwa to nie tylko mechaniczne recytowanie słów, których nauczyliśmy się w dzieciństwie, to czas pełnego miłości dialogu z Tym, który tak bardzo nas kocha.. Są to intymne rozmowy, w których Pan nas zachęca, pociesza, przebacza, pomaga nam uporządkować nasze życie, podpowiada, jak możemy pomóc innym, napełnia nas otuchą i radością życia.
Środa Popielcowa i Wielki Post, czas postu
I po trzecie, obok jałmużny i modlitwy, post. Nie smutny, ale szczęśliwyJak sugeruje również Jezus w Ewangelii: "Ty, gdy pościsz, oczyść głowę i umyj twarz, aby twój post został zauważony nie przez ludzi, lecz przez Ojca twego, który jest w ukryciu; a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, wynagrodzi ci". Mt 6,17-18.
W dzisiejszych czasach wiele osób pości, pozbawiając się pożądanych rzeczy, nie z powodów nadprzyrodzonych, lecz aby utrzymać formę lub poprawić kondycję fizyczną. Jest oczywiste, że post jest dobry dla fizycznego samopoczucia, ale dla chrześcijan jest to przede wszystkim "terapia", która ma wyleczyć wszystko, co przeszkadza nam w dostosowaniu naszego życia do woli Bożej.
W kulturze, w której niczego nam nie brakuje, wyjście na jeden dzień trochę głodnym jest bardzo dobre, i to nie tylko dla zdrowia ciała. Jest to również dobre dla duszy. Pomaga nam to uświadomić sobie, jak ciężko jest wielu ludziom, którzy nie mają co jeść.
Prawdą jest, że post to powstrzymywanie się od jedzenia, ale praktyka pobożności zalecana w Piśmie Świętym obejmuje również inne formy pozbawienia się, które pomagają prowadzić bardziej trzeźwe życie.
Dlatego właśnie, Dobrze jest też pościć od innych rzeczy, które nie są konieczne, ale bez których trudno nam się obejść. Moglibyśmy przejść na post internetowy, ograniczając korzystanie z Internetu do tego, co niezbędne do pracy, i rezygnując z bezcelowego surfowania. Dobrze by było, gdybyśmy mieli jasną głowę, czytali książki i myśleli o ciekawych rzeczach. Moglibyśmy również zrezygnować z wychodzenia na drinka w weekend, byłoby to dobre dla naszych portfeli, a my bylibyśmy świeżsi i moglibyśmy spokojnie porozmawiać z przyjaciółmi. Albo moglibyśmy pościć od oglądania filmów i seriali w dni powszednie, co byłoby dobre dla naszej nauki.
Czy byłoby w porządku, gdybyśmy przez cały dzień pościli od mp3 i podobnych formatów, i chodzili po ulicy bez słuchawek, słuchając wiatru i śpiewu ptaków?
Pozbawienie się materialnego pożywienia, które odżywia ciało (w Środę Popielcową lub podczas Wielkiego Postu), alkoholu, który rozwesela serce, hałasu, który wypełnia uszy i obrazów, które następują po sobie w szybkim tempie na siatkówce, ułatwia wewnętrzną gotowość do spojrzenia na innych, do słuchania Chrystusa i karmienia się Jego słowem zbawienia. Poprzez post pozwalamy Mu przyjść, aby zaspokoić najgłębszy głód, jaki odczuwamy w naszym wnętrzu: głód i pragnienie Boga.
Za dwa dni księża i diakoni posypią nasze głowy popiołem, mówiąc: "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz". Nie są to słowa, które mają nas przestraszyć i skłonić do myślenia o śmierci, ale przywrócić nas do rzeczywistości i pomóc nam odnaleźć szczęście. W pojedynkę jesteśmy niczym: pyłem i popiołem. Ale Bóg zaprojektował dla każdego z nas historię miłości, która uczyni nas szczęśliwymi.
Jak powiedział poeta Francisco de Quevedo, odnosząc się do tych, którzy za życia żyli blisko Boga i którzy zachowają swoją miłość na stałe po śmierci, "prochem będą, ale prochem w miłości".
Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Radosny i świąteczny czas zwrócenia się do Pana i zobaczenia Go twarzą w twarz.. šubi, šubi šulamit, šubi, šubi... "Proszę się odwrócić, proszę się odwrócić, mówi nam po raz kolejnyProszę się odwrócić, proszę się odwrócić, chcę pana zobaczyć". To nie są smutne dni. Są dni, aby zrobić miejsce dla Miłości.
Zwracamy się do Najświętszej Dziewicy, Matki Pięknej Miłości, abyśmy kontemplując rzeczywistość naszego życia, nawet jeśli nasze ograniczenia i wady są oczywiste, mogli zobaczyć rzeczywistość: "Prochem będziemy, lecz prochem w miłości".
Pan Francisco Varo PinedaDyrektor ds. badań naukowych na Uniwersytecie Nawarry. Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologicznym.
Przesłanie na Wielki Post 2025 papieża Franciszka
Drodzy bracia i siostry:
Z pokutnym znakiem popiołu na głowie, z wiarą i nadzieją rozpoczynamy doroczną pielgrzymkę Wielkiego Postu. Kościół, matka i nauczycielka, zaprasza nas do przygotowania naszych serc i otwarcia się na Bożą łaskę, abyśmy mogli z wielką radością świętować wielkanocny triumf Chrystusa Pana nad grzechem i śmiercią, jak wykrzyknął św. Paweł: "Śmierć została zwyciężona. Gdzie jest twoje zwycięstwo, o śmierci? Gdzie jest twoje żądło?" (1 Kor 15, 54-55).
Jezus Chrystus, umarły i zmartwychwstały, jest rzeczywiście centrum naszej wiary i gwarantem naszej nadziei w wielką obietnicę Ojca: życie wieczne, które On już urzeczywistnił w Nim, swoim umiłowanym Synu (por. J 10, 28; 17, 3) [1].
W tym okresie Wielkiego Postu, ubogaconym łaską Roku Jubileuszowego, pragnę zaproponować Państwu kilka refleksji na temat tego, co oznacza wspólne kroczenie w nadziei i odkrywanie wezwań do nawrócenia, które Boże miłosierdzie kieruje do nas wszystkich, osobiście i jako wspólnoty.
Przede wszystkim iść. Motto Jubileuszu, "Pielgrzymi nadziei", przywołuje długą drogę ludu Izraela do Ziemi Obiecanej, opisaną w Księdze Wyjścia; trudną podróż z niewoli do wolności, prowadzoną przez Pana, który kocha swój lud i zawsze pozostaje mu wierny.
Nie możemy wspominać biblijnego exodusu, nie myśląc o tak wielu braciach i siostrach, którzy dziś uciekają przed nędzą i przemocą, szukając lepszego życia dla siebie i swoich bliskich. Tutaj pojawia się pierwsze wezwanie do nawrócenia, ponieważ wszyscy jesteśmy pielgrzymami w życiu.
Każdy z nas może zadać sobie pytanie: w jaki sposób pozwalam, aby ten stan stanowił dla mnie wyzwanie? Czy naprawdę jestem w drodze, czy też jestem nieco sparaliżowany, statyczny, przestraszony i beznadziejny; czy też jestem zadowolony w mojej strefie komfortu? Czy szukam dróg wyzwolenia z sytuacji grzechu i braku godności? Dobrym ćwiczeniem wielkopostnym byłoby skonfrontowanie się z konkretną rzeczywistością imigranta lub pielgrzyma, pozwalając im rzucić nam wyzwanie, aby odkryć, o co Bóg nas prosi, abyśmy byli lepszymi podróżnikami w kierunku domu Ojca. To dobry "egzamin" dla wędrowca.
Po drugie, odbywajmy tę podróż razem. Powołaniem Kościoła jest kroczenie razem, bycie synodalnym [2]. Chrześcijanie są wezwani do wspólnej wędrówki, nigdy jako samotni podróżnicy. Duch Święty wzywa nas, abyśmy wychodzili z siebie do Boga i do naszych braci i sióstr, a nigdy nie zamykali się w sobie [3].
Chodzenie razem oznacza bycie rzemieślnikami jedności, wychodząc od wspólnej godności dzieci Bożych (por. Ga 3, 26-28); oznacza chodzenie ramię w ramię, bez deptania lub dominowania nad innymi, bez zazdrości lub hipokryzji, nie pozwalając nikomu pozostać w tyle lub czuć się wykluczonym. Idziemy w tym samym kierunku, do tego samego celu, słuchając siebie nawzajem z miłością i cierpliwością.
W tym Wielkim Poście Bóg prosi nas, abyśmy sprawdzili, czy w naszym życiu, w naszych rodzinach, w miejscach, w których pracujemy, we wspólnotach parafialnych lub zakonnych, jesteśmy w stanie iść z innymi, słuchać, przezwyciężyć pokusę zamknięcia się w sobie, dbając tylko o własne potrzeby.
Zapytajmy siebie przed Panem, czy potrafimy współpracować jako biskupi, kapłani, osoby konsekrowane i świeccy w służbie Królestwa Bożego; czy mamy postawę przyjęcia, z konkretnymi gestami, wobec tych, którzy przychodzą do nas i tych, którzy są daleko; czy sprawiamy, że ludzie czują się częścią wspólnoty, czy też ich marginalizujemy [4]. To jest drugie wezwanie: nawrócenie do synodalności.
Po trzecie, idźmy razem tą drogą w nadziei obietnicy. Niech nadzieja, która nie zawodzi (por. Rz 5, 5), centralne przesłanie Jubileuszu [5], będzie dla nas horyzontem wielkopostnej wędrówki ku wielkanocnemu zwycięstwu. Jak nauczał nas papież Benedykt XVI w encyklice Spe salvi, "człowiek potrzebuje bezwarunkowej miłości.
Potrzebuje tej pewności, która każe mu powiedzieć: "Ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, objawionej w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz 8:38-39) [6]. Jezus, nasza miłość i nasza nadzieja, zmartwychwstał [7], żyje i króluje w chwale. Śmierć została przemieniona w zwycięstwo i w tym leży wiara i nadzieja chrześcijan, w zmartwychwstanie Chrystusa.
To jest trzecie wezwanie do nawrócenia: nadzieja, zaufanie Bogu i Jego wielkiej obietnicy życia wiecznego. Musimy zadać sobie pytanie: czy posiadam przekonanie, że Bóg przebacza moje grzechy, czy też zachowuję się tak, jakbym sam mógł się zbawić? Czy tęsknię za zbawieniem i wzywam Bożej pomocy, aby je otrzymać? Czy żyję konkretnie nadzieją, która pomaga mi odczytywać wydarzenia historii i pobudza mnie do zaangażowania się na rzecz sprawiedliwości, braterstwa i troski o wspólny dom, działając w taki sposób, aby nikt nie został pozostawiony samemu sobie?
Siostry i bracia, dzięki Bożej miłości w Jezusie Chrystusie jesteśmy chronieni przez nadzieję, która nie zawodzi (por. Rz 5, 5). Nadzieja jest "kotwicą duszy", pewną i niezachwianą [8]. W niej Kościół modli się, aby "wszyscy byli zbawieni" (1 Tm 2, 4) i ma nadzieję, że pewnego dnia będzie w chwale nieba zjednoczony z Chrystusem, swoim Oblubieńcem. Tak wyraziła się św. Teresa od Jezusa: "Czekaj, czekaj, nie wiesz, kiedy nadejdzie dzień ani godzina. Czuwaj uważnie, bo wszystko szybko przemija, chociaż twoje pragnienie sprawia, że to, co pewne, jest wątpliwe, a to, co krótkie, długie" ("Wykrzyknienia duszy do Boga", 15, 3) [9].
Niech Dziewica Maryja, Matka Nadziei, wstawia się za nami i towarzyszy nam w naszej wielkopostnej podróży.
Rzym, św. Jan na Lateranie, 6 lutego 2025 r., wspomnienie świętych Pawła Miki i towarzyszy, męczenników.
FRANCISCO.