Historyczna postać Jezusa z Nazaretu

Aby uzyskać głębszą wiedzę na temat życia Jezusa z Nazaretu, należy oczywiście odwołać się do Ewangelii i książek cytowanych w bibliografii.

Chronologia życia Jezusa

Opowiem tutaj o kilku podstawowych faktach biograficznych, począwszy od narodzin Nazarejczyka.

Tutaj mogą Państwo przeczytać pierwszą część tego artykułu o badaniach historycznych nad Historyczna postać Jezusa.

Boże Narodzenie: czy to, co mówią nam Ewangelie, ma sens?

Z Ewangelii Łukasza (rozdział 2) wiemy, że narodziny Jezusa zbiegły się w czasie ze spisem ludności ogłoszonym w całym kraju przez Cezara Augusta: "W owych dniach August Cezar zarządził przeprowadzenie spisu ludności w całym Imperium Rzymskim". Ten pierwszy spis został przeprowadzony, gdy Kwiryniusz rządził w Syrii.
Więc wszyscy poszli się zarejestrować, każdy do swojej wioski.

Co wiemy na ten temat? Z tego, co czytamy w wierszach VII, VIII i X transkrypcji Res gestae Augusta, znajdujący się w Ara PacisW Rzymie dowiadujemy się, że Cezar Oktawian August trzykrotnie przeprowadził spis ludności - w 28 r. p.n.e., 8 r. p.n.e. i 14 r. n.e. - obejmujący całą rzymską populację.

W czasach starożytnych przeprowadzenie tak dużego spisu ludności musiało oczywiście zająć trochę czasu. A oto kolejne wyjaśnienie ewangelisty Łukasza, które daje nam wskazówkę: Kwiryniusz był namiestnikiem Syrii, kiedy przeprowadzono ten "...spis powszechny".pierwszy" spis.

Otóż Kwiryniusz był gubernatorem Syrii prawdopodobnie w latach 6-7 n.e. W tej kwestii istnieją rozbieżne opinie wśród historyków: niektórzy stawiają hipotezę, że sam Kwiryniusz miał wcześniejszy mandat. (1) w latach 8-6 p.n.e.

Z kolei inni tłumaczą termin "..." jako "...".pierwszy(które w języku łacińskim i greckim, będąc neutralne, mogą mieć również wartość przysłówkową)jako "pierwszy"lub raczej "zanim Kwiryniusz został namiestnikiem Syrii". Obie hipotezy są dopuszczalne, więc to, co jest opowiedziane w Ewangeliach o spisie ludności, który miał miejsce w czasie narodzin Jezusa, jest prawdopodobne. (2).

Dodajemy zatem, że praktyka tych spisów przewidywała, że w celu rejestracji udaje się do miejscowości pochodzenia, a nie do miejsca zamieszkania.Jest więc prawdopodobne, że Józef udał się do Betlejem, aby zostać przeszukanym.

Czy mamy inne wskazówki czasowe? Tak, śmierć Heroda Wielkiego w 4 r. p.n.e., ponieważ wtedy zmarł, a z tego, co mówią Ewangelie, między narodzinami Jezusa a śmiercią króla musiały upłynąć około dwa lataco zbiegałoby się dokładnie z 6 r. p.n.e.

Co do dies natalisktóry jest rzeczywisty dzień narodzin JezusaPrzez długi czas zakładano, że zostanie to ustalone na 25 grudnia w późniejszym okresie, aby zbiegło się z dies Solis Invicti, świętem o pogańskim rodowodzie. (prawdopodobnie związane z kultem Mitry)i w ten sposób zastępuje pogańskie upamiętnienie chrześcijańskim.

Ostatnie odkrycia w niewyczerpanym Qumran pozwoliły stwierdzić, że być może jednak tak nie było i że mamy powód, by obchodzić Boże Narodzenie 25 grudnia.

Wiemy więc od Łukasza Ewangelisty, że (najbogatsza w szczegóły relacja o tym, jak narodził się Jezus) że Maria zaszła w ciążę, gdy jej kuzynka Elżbieta była już w szóstym miesiącu ciąży.. Zachodni chrześcijanie zawsze obchodzi Zwiastowanie Marii 25 marca, czyli dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem..

Również mieszkańcy Wschodu obchodzą 23 września święto Zwiastowania Zachariaszowi. (ojciec Jana Chrzciciela i mąż Elżbiety). Łukasz jeszcze bardziej szczegółowo opowiada, że kiedy Zachariasz usłyszał, że jego żona, będąca już w zaawansowanym wieku jak on, zajdzie w ciążę, służył w świątyni, należąc do kasty kapłańskiej, po klasie Abijasza.

Jednak sam Łukasz, pisząc w czasach, gdy Świątynia jeszcze funkcjonowała, a klasy kapłańskie odbywały swoje odwieczne zmiany, nie podaje, uznając to za pewnik, czasu, w którym miała służyć klasa Abijasza. Otóż liczne fragmenty Księgi Jubileuszów, znalezione w Qumran, pozwoliły uczonym, takim jak francuska uczona Annie Jaubert i izraelski Szemarjahu Talmon, precyzyjnie odtworzyć, że zmiana Abijah odbywała się dwa razy w roku:

Odpowiadające ostatnim dziesięciu dniom wrześniaFestiwal ten doskonale współgra z orientalnym świętem 23 września i sześcioma miesiącami przed 25 marca, co pozwala przypuszczać, że narodziny Jezusa rzeczywiście miały miejsce w ostatniej dekadzie grudnia: może nie dokładnie 25, ale gdzieś w okolicach.

Qumran QUMRAN to miasto na północno-zachodnim brzegu Morza Martwego, 19 km na południe od Jerycha, położone u podnóża gór Pustyni Judzkiej ciągnących się aż do równiny jeziora, od której dzieli je zaledwie 2 km. Miejsce gorączkowe i pustynne (jedynym źródłem jest Ein Feshka, kilka kilometrów dalej na południe). Wąska, stroma droga, obecnie wyasfaltowana, prowadzi na taras otoczony wąwozami i całkowicie wystawiony na działanie palącego, nieubłaganego słońca; na nim leżą ruiny Qumran. Miejsce to, choć nigdy bezpośrednio nie wspomniane w Biblii, ma duże znaczenie biblijne ze względu na ważne odkrycia dokonane tam w latach 1947-58.

Życie: czyżby chodziło o nic?

Kontynuujemy excursus w życiu Jezusa z Nazaretu.

Widzieliśmy, że około 6 roku p.n.e. zaszła w ciążę zarówno Elżbieta, żona kapłana Zachariasza z rodu Abijasza, jak i jej kuzynka Maria, która według chrześcijańskiego pisma była dziewicą zaręczoną z mężczyzną z rodu Dawida o imieniu Józef.

Joséz powodu spisu ludności ogłoszonego przez cesarza Augusta (gdzie mężczyźni musieli wracać do rodzinnych miejscowości, aby się zarejestrować).Udał się do miasta Dawida, Betlejem, i tam jego żona Maria urodziła syna, któremu nadała imię Jezus.

Ewangelie opowiadają, że Magowie przybyli ze Wschodu po zobaczeniu gwiazdy, aby oddać pokłon nowemu królowi świata, przepowiedzianemu przez starożytne pisma, a Herod, dowiedziawszy się, że proroctwo o Mesjaszu, nowym królu Izraela, ma się spełnić, postanowił zabić wszystkie dzieci płci męskiej w wieku dwóch lat i młodsze.

Epizod, którego ślady znajdujemy u Flawiusza Józefusa, ale o którym nikt inny nie opowiada; z drugiej strony, jak zauważa Giuseppe Ricciotti, w kontekście takim jak Betlejem i jego okolice, słabo zaludnionym, a zwłaszcza w czasach, gdy życie dziecka miało niewielką wartość, trudno sobie wyobrazić, aby ktokolwiek zawracał sobie głowę gwałtowną śmiercią jakiegoś biednego niemowlęcia, syna nikogo ważnego.

Dowiedziawszy się w jakiś sposób o zamiarach Heroda (Ewangelia Mateusza mówi o aniele, który ostrzega Józefa we śnie)matka, ojciec i nowo narodzony syn uciekają do Egiptu, gdzie zostają na kilka lat.aż do śmierci Heroda (a więc po 4 r. p.n.e.).

Z wyjątkiem odniesienia Łukasza do Jezusa, który w wieku dwunastu lat, podczas pielgrzymki do Jerozolimy, został zgubiony przez rodziców, którzy później znalezione po trzech dniach poszukiwań podczas omawiania kwestii doktrynalnych z lekarzami świątynnymi, Nic więcej nie wiadomo o dzieciństwie i młodym życiu Nazarejczyka., aż do jego faktycznego wejścia na scenę publiczną w Izraelu, co można umiejscowić około 27-28 roku n.e..

Miał wtedy około trzydziestu trzech lat, niedługo po Janie Chrzcicielu, który musiał rozpocząć swoją służbę kilka miesięcy lub rok wcześniej. Możemy cofnąć się do czasu początku zwiastowania Jezusa dzięki wskazówce z Ewangelii Jana (najdokładniejsze, z punktu widzenia chronologii, historii i geografii): Spierając się z Jezusem w Świątyni, żydowscy notable sprzeciwiają się: "Ta świątynia była budowana przez czterdzieści sześć lat, a Ty ją wzniesiesz w trzy dni?

Jeśli obliczymy, że Herod Wielki rozpoczął odbudowę Świątyni w 20-19 r. p.n.e. i uwzględnimy czterdzieści sześć lat z Ewangelii, znajdziemy się dokładnie w roku 27-28 p.n.e.

Posługa Jana Chrzciciela

W każdym razie tylko nieznacznie poprzedzał Jezusa i według ewangelistów Jan stanowił jedynie zapowiedź człowieka z Galilei, który był prawdziwym mesjaszem Izraela.

Jan, który, jak się uważa, był na początku swojego życia esseńczykiem, z pewnością oddzielił się, jak wykazano powyżej, od sztywnej elitarnej doktryny sekty z Qumran. Głosił chrzest pokuty przez zanurzenie w Jordanie. (w okolicy niedaleko od Qumran)Celem konferencji było właśnie przygotowanie się na przyjście wybawiciela, króla mesjasza.

Sam o sobie powiedział: "Jam głos wołającego na pustyni: prostujcie drogę Pańską". (Ewangelia Jana 1, 23). Wkrótce jednak został zabity przez Heroda Antypasa. (3)tetrarcha Galilei i syn Heroda Wielkiego.

Śmierć Jana nie przeszkodziła Jezusowi w kontynuowaniu Jego posługi.. Człowiek z Nazaretu głosił pokój, miłość nieprzyjaciół i nadejście nowej ery sprawiedliwości i pokoju, Królestwa Bożego.co jednak nie byłoby tym, czego oczekiwali od niego jego żydowscy współcześni. (i jakże przewidywane przez te same proroctwa o Mesjaszu). To znaczy, ziemskie królestwo, w którym Izrael zostanie uwolniony od swoich ciemiężców i będzie dominował nad innymi narodami, poganami, ale królestwo dla ubogich, pokornych i cichych.

Głoszenie Jezusa

Do czego wrócimy nieco bardziej szczegółowo w następnym akapicie, początkowo wydawał się bardzo udanyEwangelie mówią nam.

W towarzystwie dużej ilości sygnałów prod. (rozmnożenie chlebów i ryb przez tysiące, uzdrowienia trędowatych, chromych, ślepych i głuchych, wskrzeszenie umarłych, przemiana wody w wino). Jednak wtedy napotkały na poważne trudności, gdy sam Jezus zaczął sugerować, że jest kimś więcej niż człowiekiem, lub ogłosił się synem Boga.

Ostro ścierał się również z ówczesną elitą religijną. (faryzeusze i uczeni w Piśmie, których nazwał "żmijami" i "sępami") głosząc, że człowiek jest ważniejszy niż szabat i odpoczynek szabatowy (a w pojęciu faryzeusza szabat był prawie ważniejszy od Boga). i że sama w sobie była nawet ważniejsza od Świątyni w Jerozolimie.

Nie lubił też saduceuszy, z którymi był nie mniej surowy i którzy ze swej strony, wraz z Herodianami, byli jego największymi przeciwnikami, ponieważ Jezus był kochany przez tłumy, a oni obawiali się, że lud powstanie przeciwko sobie i Rzymianom.

Wszystko to trwało około trzech lat

Wspomniane są trzy PaschyJak już powiedzieliśmy, Janowa relacja o życiu Jezusa jest najdokładniejsza, korygując nieścisłości pozostałych trzech ewangelistów i wskazując na pominięte szczegóły, nawet chronologicznie.

Po czym Nazarejczyk po raz ostatni udał się do Jerozolimy, aby świętować Paschę. Tutaj, oprócz wiwatującego tłumu, czekali na niego faryzeusze, uczeni w Piśmie, saduceusze i Herodianie, którzy spiskowali, aby go zabić, aresztowali go, wykorzystując zdradę jednego z jego uczniów. (Judasz Iskariota) i przekazał go w ręce Rzymian. Po skróconym procesie prokurator lub prefekt Poncjusz Piłat umył ręce i ukrzyżował Go.

Śmierć Jezusa na krzyżu

Wszyscy ewangeliści są zgodni co do ustalenia śmierci Jezusa na krzyżu na piątek. (parasceve) w ramach uroczystości wielkanocnych.

Giuseppe Ricciotti, wymieniając szereg możliwości przeanalizowanych przez uczonych, dochodzi do wniosku, że Dokładna data tego wydarzenia, według kalendarza żydowskiego, to 14 dzień miesiąca księżycowego Nisan. (piątek 7 kwietnia) 30 A.D.

Jeśli więc Jezus urodził się dwa lata przed śmiercią Heroda i miał około trzydziestu lat (prawdopodobnie trzydzieści dwa lub trzydzieści trzy) na początku swojej działalności publicznej, W chwili śmierci musiał mieć około 35 lat.

Ewangelie mówią nam, że Jezus poniósł najbardziej męczącą śmierćParlament Rzymski, który był zarezerwowany dla niewolników, morderców, złodziei i tych, którzy nie byli obywatelami rzymskimi: ukrzyżowanieBył torturowany w ten sam sposób i po przejściu równie strasznych tortur, które zgodnie z rzymskim zwyczajem poprzedzały ukrzyżowanie: flogging (opisane przez Horacego jako horribile flagellum)Zabijano straszliwym narzędziem zwanym flagrum, biczem z metalowymi kulkami i gwoździami z kości, który rozrywał skórę i odrywał strzępy mięsa.

Używany krzyż może być dwojakiego rodzaju: crux commissa, w kształcie litery T, lub crux immissa, w kształcie sztyletu. (4)

Z tego, co czytamy w Ewangeliach, raz potępiony, Jezus został zmuszony do niesienia krzyża (najprawdopodobniej belka poprzeczna crux immissa, patibulum) na wysokości tuż za murami Jerozolimy (Golgota, dokładnie tam, gdzie dziś stoi Bazylika Grobu Pańskiego).Tam, zgodnie z rzymską procedurą, został rozebrany.

Dalsze szczegóły dotyczące kary można poznać z rzymskiego zwyczaju krzyżowania skazanych na śmierć: byli oni przywiązywani lub przybijani z wyciągniętymi rękami do rusztowania i podnoszeni na pionowym słupie przytwierdzonym już do ziemi. Stopy natomiast były przywiązane lub przybite do pionowego słupa, z którego na wysokości pośladków wystawało coś w rodzaju siedziska.

Śmierć następowała powoli, bardzo powoli i towarzyszyło jej cierpienie nie do zniesienia.Ofiara, podniesiona z ziemi na wysokość nie większą niż pół metra, była zupełnie naga i mogła wisieć godzinami, jeśli nie dniami, wstrząsana tężcowymi skurczami i spazmami z powodu niemożności prawidłowego oddychania, ponieważ krew nie mogła dopływać do kończyn, które były napięte do granic wyczerpania, a także do serca i płuc, które nie mogły się prawidłowo wykluć.

Od ewangelistów wiemy jednak, że agonia Jezusa nie trwała dłużej niż kilka godzin. (od godziny szóstej do godziny dziewiątej), prawdopodobnie z powodu ogromnej utraty krwi (wstrząs hipowolemiczny) z powodu biczowania i to po śmierci, został złożony w nowym grobowcu, wykopanym w skale w pobliżu miejsca ukrzyżowania. (kilka metrów dalej).

I tu kończy się historia życia "Jezusa historycznego", a zaczyna "Chrystusa wiary".Jezus z Nazaretu powstał z martwych po trzech dniach, jak czytamy później w Ewangeliach, ukazując się najpierw pewnym kobietom, a potem kobietom z Nazaretu, a potem kobietom z Nazaretu. (niespotykane w czasach, gdy świadectwo kobiety było bezwartościowe).Pierwszy z nich był do matki, do uczniów, a następnie, zanim wstąpił do nieba po prawicy Boga, do ponad pięciuset osób, z których wiele jeszcze żyło, określa Pawła z Tarsu, w czasie, gdy (około 50) Paweł sam pisał swoje listy.

Kto to powiedział: kerygmat

Historia "historycznego Jezusa" jest historią porażki, przynajmniej pozornej porażki: być może w rzeczywistości największej porażki w historii.

W przeciwieństwie do innych postaci, które naznaczyły bieg czasu i zapisały się w pamięci potomnych, Jezus nie zrobił praktycznie nic wyjątkowego, z czysto ludzkiego, a raczej makrohistorycznego punktu widzenia: nie poprowadził armii na podbój nowych terytoriów, nie pokonał hord wrogów, nie zgromadził ilości łupów i kobiet, niewolników i sług, nie napisał dzieł literackich, niczego nie namalował ani nie wyrzeźbił.

Biorąc więc pod uwagę sposób, w jaki zakończyła się jego ziemska egzystencja, w szyderstwie, w rozczarowaniu, w gwałtownej śmierci i w anonimowym pochówku, tak jak to uczynił, zacytuję więc przyjaciela, który zadał mi dokładnie to pytanie, Bandyta zabity przez Rzymian", który stał się kamieniem węgielnym historii? Otóż wydaje się, że to, co zostało o Nim powiedziane, że był "kamieniem odrzuconym przez budujących, ale który stał się kamieniem węgielnym", to znaczy, że był "kamieniem, który został odrzucony przez budujących, ale który stał się kamieniem węgielnym". (Dz 4, 11)Czy to nie jest paradoks?

Jeśli natomiast spojrzymy na przebieg wydarzeń w jego życiu z punktu widzenia "mikrohistoryczny"Innymi słowy, jeśli chodzi o wpływ, jaki miał na ludzi, z którymi się zetknął, na tych, których uzdrowił, poruszył, wpłynął, zmienił, to łatwiej jest nam uwierzyć w coś innego, co sam powiedziałby swoim uczniom: "będziecie robić jeszcze większe rzeczy"..

Dlatego to jego uczniowie i apostołowie rozpoczęli działalność misyjną i rozpowszechnili jego przesłanie na całym świecie.. Gdy Jezus żył, jego przesłanie, czyli "ewangelia" (dobra nowina)Autonomia Palestyńska nie przekroczyła granic Palestyny i w rzeczywistości, ze sposobu, w jaki zakończyła swoje istnienie, ona również wydawała się skazana na śmierć.

Nowa i niepowstrzymana siła

I jednocześnie mały i ukryty, zaczął fermentować jak zaczyn z tego małego zakątka Wschodu, w sposób, powtarzam, zupełnie niewytłumaczalny, biorąc pod uwagę, że - jak zaświadcza Paweł z Tarsu, trudność w rozpowszechnianiu Ewangelii polega nie tylko na paradoksie, który zawieratzn. w głoszeniu  (co do tej pory było niespotykane) Błogosławieni mali, pokorni, pokorni, niemowlęta i nieświadomi, ale również w konieczności utożsamiania samej ewangelii z osobą, która umarła w zupełnej hańbie, a potem twierdziła, że zmartwychwstała..

Paweł zresztą określa tę zapowiedź, krzyż, "dla Żydów potknięciem, a dla pogan głupstwem", "bo Żydzi żądają znaków, a Grecy mądrości". (Pierwszy List do Koryntian 1, 21-22).

Jak już wspomniano, nie jest to miejsce, aby zajmować się tą kwestią, ponieważ celem tego artykułu jest po prostu przyjrzenie się "Historyczny Jezus a nie do "Chrystus z wiary.

Jednak już teraz można powiedzieć, że jedno nie jest zrozumiałe bez drugiegoDlatego podam tylko kilka wskazówek, co w rzeczywistości było punktem centralnym poselstwa Jezusa z Nazaretu, sercem Ewangelii. (εὐαγγέλιον, euanguélion, dosłownie dobra wiadomość lub dobre ogłoszenie)tj. kerigma.

Dobre wieści

Termin ten jest pochodzenia greckiego (κήρυγμα, od czasownika κηρύσσω, kēryssō, który oznacza krzyczeć jak wołacz, rozgłaszać ogłoszenie).. A zwiastowanie jest takie: życie, śmierć, zmartwychwstanie i chwalebny powrót Jezusa z Nazaretu, zwanego Chrystusem, dzięki działaniu Ducha Świętego.

Według chrześcijan, to dzieło stanowi bezpośrednią interwencję Boga w historię.Bóg, który wcielił się w człowieka, który zniżył się do poziomu stworzeń, aby podnieść je do godności swoich dzieci, aby wyzwolić je z niewoli grzechu. (nowa Wielkanoc) i od śmierci i dać im życie wieczne, na mocy ofiary swego Jednorodzonego Syna.

Ten proces, w którym Bóg zniża się do człowieka, został określony jako κένωσις (kénōsis)również greckie słowo, które dosłownie oznacza ".opróżnianie"Bóg obniża się i opróżnia, w praktyce pozbawiając się własnych prerogatyw i boskich atrybutów, aby je dać, podzielić się nimi z człowiekiem, w ruchu między niebem a ziemią. Zakłada to, że po zejściu z ziemi, nastąpi również wzniesienie się z ziemi do nieba. théosis (θέοσις)podniesienie ludzkiej natury, która staje się boska, ponieważ w doktrynie chrześcijańskiej ochrzczony jest samym Chrystusem. (5). W rzeczywistości poniżenie Boga prowadzi do apoteozy człowieka.

Pojęcie kerygmatu jest z historycznego punktu widzenia fundamentalną podstawą do zrozumienia, w jaki sposób od początku chrześcijaństwa to głoszenie i utożsamianie Jezusa z Nazaretu z Bogiem oraz fakt, że jest on pierwszym mężczyzną i kobietą, którzy zostali utożsamieni z Bogiem, stanowi podstawę kerygmatu. była obecna w słowach i pismach jego uczniów i apostołów, stanowiąc między innymi powód skazania go na śmierć przez ówczesnych notabli judaizmu.

Ich ślady znajdują się nie tylko we wszystkich Ewangeliach, ale przede wszystkim w listach Pawłowych. (którego brzmienie jest jeszcze starsze: pierwszy List do Tesaloniczan został napisany w 52 roku n.e.[2]).Pisze w nich Paweł z Tarsu, który sam opowiada, że wcześniej dowiedział się, że Jezus z Nazaretu urodził się, umarł i zmartwychwstał za grzechy świata, zgodnie z Pismem.

Nie ma więc wątpliwości, że utożsamienie "Jezusa historycznego" z "Chrystusem wiary" nie jest bynajmniej późne, lecz natychmiastowe i wywodzi się z samych słów użytych przez Jezusa z Nazaretu aby określić siebie i przypisać sobie mesjańskie proroctwa i obrazy całej historii narodu izraelskiego.

Pedagogika Nazarejczyka

Innym ciekawym aspektem jest metoda: to "educa" (etymologicznie łaciński termin educĕre zakłada prowadzenie z jednego miejsca do drugiego i, w konsekwencji, wyciąganie czegoś).i czyni to jako doskonały nauczycielwskazując na siebie jako przykład do naśladowania.

W rzeczywistości, analizując Jego słowa, gesty, działania, wydaje się, że Jezus nie tylko chce dokonać dzieła dla siebie, ale chce, aby ci, którzy zdecydują się pójść za Nim, robili to razem z Nim, aby nauczyli się postępować jak On, aby podążali za Nim w drodze do Boga, w ciągłym dialogu, który konkretyzuje się w używanych symbolach, w miejscach, w treści Pism.

Wydaje się, że to prawie oznacza, i rzeczywiście tak jest: "Uczcie się ode mnie!". Zdanie, które właśnie zacytowaliśmy, zawarte jest między innymi we fragmencie Ewangelii Mateusza, w którym Jezus zaprasza swoich naśladowców, aby byli do niego podobni w cichości i pokorze. (rozdz. 11, 29).

W łagodności, w pokorze, w tym, że nie reaguje przemocą lub brakiem szacunku, jego postać pozostaje spójna również z literackiego punktu widzenia, nie tylko intelektualnie: stanowcza, niezmienna aż do śmierci, nigdy w sprzeczności.

Jezus uczy swoich naśladowców, aby nie tylko nie zabijali, ale aby oddawali swoje życie za innych.nie tylko nie kraść, ale rozbierać się dla innych; nie tylko kochać przyjaciół, ale i nieprzyjaciół; nie tylko być dobrymi ludźmi, ale być doskonałymi jak Bóg. I w ten sposóbNie wskazuje na abstrakcyjny model, kogoś odległego w czasie i przestrzeni, ani na boskość zagubioną w niebiosach: wskazuje na siebie. Mówi on: "Rób to, co ja!.

Jego pielgrzymka przez ziemię izraelską

Wydaje się również, że jest to wyraz jego misji, która rozpoczyna się wraz z chrztem w rzece Jordan przez Jana Chrzciciela, w najniższym punkcie ziemi. (brzegi Jordanu wokół Jerycha) i kulminuje w miejscu, które w zbiorowej wyobraźni narodu żydowskiego było uważane za najwyższy punkt: w Jerozolimie.

Jezus zstępuje, jak Jordan (którego hebrajskie imię ירדן, Yardén, oznacza "ten, który zstępuje") do Morza Martwego, miejsca opuszczonego, spustoszonego i niskiego, aby prowadzić w górę, gdzie zostałby "podniesiony z ziemi" i "przyciągnięty do siebie". (Jan 12:32)ale w zupełnie innym sensie, niż można by się po nim spodziewać.

Jest to pielgrzymka, która znajduje swoje znaczenie w samej idei żydowskiej pielgrzymki do Świętego Miasta.Pieśń wzlotów", którą wykonywano w główne święta, śpiewając "Pieśni wzlotów" podczas wchodzenia z równiny Esdraelon lub, częściej, z drogi Jerycha w góry Judei.

Przez rozszerzenie, Tę ideę pielgrzymowania, "wstępowania", można odnaleźć w nowoczesnym pojęciu "wchodzenia". z עלייה ('aliyah) emigracja lub pielgrzymka do Izraela Żydów (ale także chrześcijan) wyjazd do Ziemi Świętej odwiedzić kraj lub zostać i zamieszkać w nim (i określają się עולים, 'ōlīm - od tego samego korzenia 'al - tzn. "ci, którzy się wznoszą").

W rzeczywistości nazwa izraelskich linii lotniczych The Al (אל על)oznacza "w górę". (i to w podwójnym znaczeniu: wysoki to niebo, ale "wysoki" to także Ziemia Izraela, a w szczególności Jerozolima).

Wreszcie, obalenie samej idei ".dominator świataTen, na który liczyli jego współcześni, rozgrywa się w tzw. Kazanie na Górze, programowy dyskurs o misji Jezusa z NazaretuBłogosławieni, a więc szczęśliwi, są nie bogaci, lecz ubodzy w duchu; nie silni, lecz słabi; nie możni, lecz pokorni; nie ci, którzy prowadzą wojnę, lecz ci, którzy szukają pokoju.

I wreszcie, last but not least, wielkie przesłanie pocieszenia dla ludzkości: Bóg jest ojcemnie zbiorowego ojca, w sensie obrońcy tego czy innego narodu przed innymi, ale czułego ojca, "tatusia". (Jezus nazywa go tak po aramejsku: אבא, abba) dla każdego człowieka, jak to dobrze wyjaśnia biblista Jean Carmignac (6) :

Dla Jezusa, Bóg jest w istocie Ojcem, tak jak jest Miłością (1 Jan 4, 8).

Chwała Bogu Ojcu

Jezus jest przede wszystkim "Synem" Boga w sposób, którego nikt przed nim nie mógł sobie wyobrazić, tak że Bóg jest dla niego "Ojcem" w najściślejszym znaczeniu tego słowa. To ojcostwo Ojca i to synostwo Syna oznacza również udział w jednej boskiej naturze.

Ten temat jest tak centralny w nauczaniu Jezusa, że wcielenie Syna ma dać ludziom "moc, aby stali się dziećmi Bożymi". (Jn 1, 12) i że jego przesłanie można określić jako objawienie od Ojca (Jan 1, 18)aby nauczyć ludzi, że są dziećmi Bożymi. (1 Jan 3, 1).

Ta prawda nabiera w ustach Jezusa takiego znaczenia, że staje się podstawą Jego nauczaniadobre uczynki są na chwałę Ojca. (Mateusz 5, 16)Życie moralne polega na tym, aby być miłosiernym, tak jak Ojciec mu przebacza (Mt 6: 14-15; Mk 11: 25-26), wejście do Królestwa Niebieskiego jest zarezerwowane dla tych, którzy spełniają wolę Ojca (Mt 7: 21), pełnia życia moralnego polega na tym, aby być miłosiernym, tak jak Ojciec jest miłosierny (Mt 6: 14-15; Mk 11: 25-26), pełnia życia moralnego polega na tym, aby być miłosiernym, tak jak Ojciec jest miłosierny (Mt 7: 21). (Łk 6, 36) i doskonały, jak Ojciec jest doskonały (Mt 5, 48).

Z tego ojcostwa Boga wynika oczywista konsekwencjamając tego samego "Ojca", mężczyźni są naprawdę braćmi, którzy powinni się kochać i traktować jako tacy. Istnieje podstawowa zasada, która inspiruje całą moralność i duchowość chrześcijaństwa i którą wyraźnie głosiła już Ewangelia: "Wszyscy jesteście braćmi [-] bo jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebie". (Mateusz 23, 8-9).

 W ten sposób kończy się nasza podróż w poszukiwaniu "historycznego Jezusa", ze świadomością, że zarówno dla wierzących, jak i niewierzących jego postać na zawsze pozostanie największą i najbardziej fascynującą tajemnicą historii.


Referencje w całym artykule

  1. Hipotezę tę wspierałaby Nagrobki w Tivoli (po łacinie Lapis o Titulus Tiburtinus).
  2. Przejdź do uwagi 9 o Dionizosie Mniejszym.
  3. Czytamy u Flawiusza Józefusa (Ant. 18, 109-119): "Herod kazał zabić Jana, zwanego Chrzcicielem. Herod kazał go zabić, chociaż był człowiekiem sprawiedliwym, który głosił praktykę cnoty, nakłaniając ludzi do życia we wzajemnej sprawiedliwości i pobożności wobec Boga, aby mogli przyjąć chrzest. [Zebrali się przy nim ludzie ze wszystkich stron, bo byli zachwyceni, gdy usłyszeli, że mówi. Herod jednak, obawiając się, że jego wielka władza może skłonić poddanych do buntu, gdyż lud wydawał się skłonny iść za jego radami, uznał, że bezpieczniej będzie, zanim pojawi się coś nowego, usunąć go z drogi, gdyż w przeciwnym razie mógłby później żałować, gdyby doszło do jakiegoś spisku. Z powodu tych podejrzeń Heroda został uwięziony i wysłany do twierdzy Machabeusza, o której mówiliśmy wcześniej, i tam się udał". Kolejny przykład niechrześcijańskiego źródła potwierdzającego to, co jest powiedziane w Ewangelii.
  4. Ten, który znamy dzisiaj, co jest prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że - jak wiemy z Ewangelii Mateusza - na głowę Jezusa nałożono titulum, tytuł, który niesie ze sobą motywację do wydania wyroku śmierci.
  5. Ireneusz z Lyonu we wstępie do V księgi dzieła Adversus haereses (Przeciw herezjom) mówi o "Jezusie Chrystusie, który z powodu swojej przeogromnej miłości stał się tym, czym my jesteśmy, aby uczynić nas tym, czym on jest".
  6. Bliskość źródeł pisanych o Jezusie jest argumentem, który imponuje historykom, ponieważ najstarsze rękopisy zawierające Nowy Testament pochodzą z początku trzeciego wieku, podczas gdy na przykład najstarszy kompletny rękopis Iliady pochodzi z dziesiątego wieku.
  7. Jean Carmignac, Ascoltando il Padre Nostro. La preghiera del Signore come può averla pronunciata Gesù, Amazon Publishing, 2020, s. 10. Traduzione dal francese e adattamento in italiano di Gerardo Ferrara.

Bibliografia:

Książki

 Artykuły

 Strony internetowe

"Ksiądz znajduje swoją rację bytu w Eucharystii".

Jeus Jardin odnalazł swoje powołanie w EucharystiaPorzucił karierę pielęgniarza, aby podążać za Bożym zaproszeniem do zostania księdzem.

Pochodzący z niepraktykującej rodziny filipiński ksiądz, który przez pewien czas opierał się Bożemu wezwaniu, daje świadectwo o tym, jak w końcu poddał się głosowi, który prosił go, by poświęcił się tylko Jemu.

Bóg pisze prosto po krzywych liniach i tworzy prawdziwe dzieła sztuki. Tak jest w przypadku ojca Jeusa Jardina, filipińskiego kapłana z archidiecezji Davao, który poznał Bożą miłość w dzieciństwie i młodości, mimo że pochodził z niepraktykującej rodziny, dzięki ważnej roli swojej babci.

Kiedy już zrobił duży krok w kierunku zostania księdzem, pomimo sprzeciwu rodziców, wkrótce opuścił seminarium. Studiował pielęgniarstwo i pracował jako wykładowca uniwersytecki. Ale te listy, które Bóg zaszczepił w jego sercu, nie zostały wymazane, aż w końcu musiał poddać się dowodom drogi, którą musiał podążać.

Miał dobre życie i uzyskał nawet licencję pielęgniarza w Stanach Zjednoczonych, ale wiedział, że jest powołany do znacznie wyższej misji. Dlatego z pokorą osiem lat później poprosił o ponowne wstąpienie do seminarium, aby w końcu zostać wyświęconym. ksiądz w 2017 roku. Zobaczył, że wszystko zostało dobrze zrobione.

Wezwanie do serca

"Bóg zawsze ma swój sposób na ujawnienie swojej woli poprzez pragnienia każdego serca i tak samo było ze mną, ponieważ czułem, że Pan wciąż wzywa mnie do kapłaństwa" - wyjaśnia w wywiadzie.

Jeus wyznaje, że jego serce mówiło mu, że jeśli chce być szczęśliwy, musi wrócić tam, skąd pochodzi, w tym przypadku do seminarium. W rzeczywistości jego życie układało się dobrze, ale ani pieniądze, ani strach przed utratą wszystkiego, co osiągnął zawodowo, nie mogły pokonać Bożego wezwania. "Zobaczyłem, że szczęście nie pochodzi stamtąd i moje serce to poczuło" - dodaje.

Kiedy ponownie wstąpił do seminarium, jego biskup zdecydował się wysłać go na studia do Międzynarodowe Seminarium Bidasoa oraz na Uniwersytecie Nawarry, dzięki stypendium Fundacji CARF, które pozwoliło mu umocnić i potwierdzić swoje powołanie kapłańskie.

Nauka bycia księdzem

"Byłem w Pampelunie przez siedem lat, pięć jako seminarzysta w Bidasoa i dwa jako ksiądz. Pampeluna jest moim drugim domem. Jako seminarzysta miałem wychowawców, którzy są prawdziwymi ludźmi Boga, którzy nauczyli mnie nie tylko swoimi słowami, ale także własnym życiem, czym jest kapłan", podkreśla z przekonaniem Jeus Jardin.

Lata spędzone w Pampelunie dały mu nie tylko solidną formację intelektualną, ale także, powołując się w szczególności na Bidasoa, Uniwersytet Nawarry i, w drugim okresie jego pobytu w Hiszpanii, rezydencję Cristo Rey przy Calle Padre Barace w Pampelunie, zapewnia, że to właśnie w tych miejscach "nauczyli mnie być księdzem, przyjacielem i osobą, i dlatego mogę powiedzieć, że nauczyli mnie bardzo wiele".

Teraz to sam Jeus Jardin przekazuje tego samego ducha w seminarium swojej archidiecezji, gdzie pokazuje młodym mężczyznom wielkie wyzwania stojące dziś przed kapłanami. Jego zdaniem są to najlepsze rady, aby stawić im czoła: "staraj się poznać swoje ograniczenia i nie przekraczaj ich; doceniaj czas modlitwy i kierownictwa duchowego; i naucz się odpoczywać z Matką Bożą i Panem". Podkreśla również znaczenie Mszy Świętej: "kapłan znajduje swoją podstawową rację bytu w Mszy Świętej". EucharystiaTo jest powód jego kapłaństwa".

Proszę nie bać się ciszy

W obliczu kryzysu powołań, który wydaje się obecnie nękać Kościół, ojciec Jeus jest pełen nadziei i zapewnia nas, że "Pan zawsze wzywa, chociaż aby usłyszeć Jego głos, trzeba umieć słuchać i nie bać się ciszy, ponieważ Pan wzywa, ale Jego głos jest subtelny".

Zachęca młodych ludzi, którzy już usłyszeli to wezwanie, aby nie bali się na nie odpowiedzieć. "Z mojego doświadczenia widzę, jak bardzo bałem się zostawić rzeczy, które miałem: że będę zarabiał mniej pieniędzy, że nie będę mógł mieć domu ani samochodu. Ale Pan jest dobrym płatnikiem. Jesteśmy powołani nie tylko do posiadania dóbr materialnych. Jesteśmy powołani do życia transcendentnego, do życia w komunii z Bogiem. Tam właśnie leży nasze szczęście" - dodaje.

Jako swój najbardziej pamiętny moment jako ksiądz wspomina ten, w którym bardzo wyraźnie doświadczył Opatrzności, gdzie musiał zastosować w praktyce wszystko, czego się wcześniej nauczył. "W seminarium, w którym jestem teraz ekonomem, mieliśmy do czynienia z wybuchem epidemii COVID z około 75 osobami zarażonymi wśród seminarzystów i księży.

Wynik mojego testu był negatywny, ale ze względu na obciążenie, jakie miałem, zdecydowałem się być ze wszystkimi chorymi. Byliśmy w stanie żyć razem, przetrwać i naprawdę doświadczyć Bożej Opatrzności. Dni kwarantanny z seminarzystami i księżmi stały się dla mnie niezapomnianymi dniami", wspomina.

Na koniec, ten ksiądz z Filipin chciałby podziękować dobroczyńcom Fundacji CARF, którzy wyświadczyli mu tak wiele dobra, najpierw jako seminarzyście, a następnie jako księdzu: "Bardzo Państwu dziękuję. Państwa wsparcie umożliwia seminarzystom i kapłanom, takim jak ja, otrzymanie niezbędnego szkolenia do bycia duszpasterzem. Bóg zapłać".

Wielki Post rozpoczyna się Środą Popielcową

Przed nami podróż naznaczona modlitwą i dzieleniem się, ciszą i postem, w oczekiwaniu na radość Wielkanocy.

Rozpoczynamy Wielki Post Środą Popielcową, a Pismo Święte mówi nam: "A teraz, o wyrocznio Pana, nawróć się do mnie całym swoim sercem, z postem, z płaczem, z żałobą. Rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze, nawróćcie się do Pana, Boga waszego, bo jest litościwy i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w miłosierdzie, a gróźb nie żałuje" Joel 2:12-13.

Są to słowa wypowiedziane przez proroka, gdy Juda znajdował się w głębokim kryzysie. Ich ziemia była spustoszona. Nadeszła plaga koników polnych i wszystko zniszczyła; zjadły wszystko, co rosło na polu, nawet pąki winnic. Całkowicie stracili wszystkie plony i owoce tego roku.

W obliczu tych nieszczęść Joel zaprasza ludzi do refleksji nad ich sposobem życia w poprzednich latach. Kiedy wszystko układało się po ich myśli, zapomnieli o Bogu, nie modlili się, zapomnieli o bliźnim.. Liczyli na to, że ziemia sama wyda owoce i czuli, że nie są nikomu nic winni. Było im wygodnie robić to, co robili i nie uważali, że trzeba żyć inaczej.

Kryzys, przez który przechodzili, sugeruje Joel, powinien uświadomić im, że sami, plecami do Boga, nie mogą nic zrobić. Jeśli mieli pokój i jedzenie, to nie dzięki własnym zasługom. Wszystko to jest darem od Boga, za który powinni być wdzięczni.. Stąd pilne wezwanie do zmian: nawrócić się całym sercem z postZ płaczem, z żałobą, z płaczem, z żałobą, rozerwij swoje serca: zmień się!

Słysząc tak mocne słowa proroka, może pomyślimy: OK, OK, niech mieszkańcy Judei się zmienią, ale ja nie muszę się zmieniać: jestem całkiem szczęśliwy taki, jaki jestem!

Dawno nie widziałem konika polnego, codziennie mam coś dobrego do jedzenia i picia, mam kilka filmów do obejrzenia, w tym tygodniu mam kilka meczów do wygrania... i nie spieszę się, ponieważ finały są jeszcze daleko i będę się poważnie uczył, gdy nadejdą..

Nie wiem jak Państwo, ale ja zawsze jestem zbyt leniwa, aby poważnie zabrać się za zmianę czegoś w Wielki Post. Prawdę mówiąc, nie jest to szczególnie przychylny czas, ponieważ np. Boże Narodzenie.

Wielki Post, czas refleksji

Słuchając psalmu responsoryjnego, być może myśleliśmy o czymś podobnym: "W swoim wielkim miłosierdziu i litości, Panie, zmiłuj się nade mną i zapomnij o moich przewinieniach. Obmyj mnie dokładnie ze wszystkich moich grzechów i oczyść mnie ze wszystkich moich przewinień".

cuaresma-ayuno-abstinencia-limosna-oración-miércoles-de-ceniza
Wielki Post to okres czterdziestu dni, rozpoczynający się Środą Popielcową i kończący się w Wielki Czwartek, "w każdy piątek, chyba że zbiega się on z uroczystością, należy zachować wstrzemięźliwość od mięsa lub innych pokarmów określonych przez Konferencję Episkopatu; post i wstrzemięźliwość należy zachować w Środę Popielcową i Wielki Piątek". Kodeks Prawa Kanonicznego, kanon 1251.

I nawet gdy powtarzaliśmy "Miłosierdzie, Panie, zgrzeszyliśmy", być może przyszło nam do głowy, aby powiedzieć: Ale ja nie mam żadnych grzechów, ... w każdym razie "małych grzechów". Nikomu nie robię źle, nie obrabowałem banku, nikogo nie zabiłem, w każdym razie tylko "małe rzeczy" o niewielkim znaczeniu. A poza tym, nie mam nic przeciwko Bogu, nie chciałem go obrazić, dlaczego miałbym mówić, że zgrzeszyłem lub błagać o jego miłosierdzie?

Pawła w drugim czytaniu mogą brzmieć powtarzalnie, ale w wyższym tonie, naciskając: "Bracia, występujemy jako posłańcy Chrystusa i jest tak, jakby sam Bóg przez nas was napominał. W imię Chrystusa prosimy o pojednanie z Bogiem".

Czy jestem tak ważny i to, co robię, jest tak ważne, że dziś wszyscy występują przeciwko mnie: prorok Joel, Dawid ze swoim psalmem i św. Paweł naciskający?

Cóż, prawda jest taka, że tak, Jestem ważny dla Pana. Nikt z nas nie jest obojętny wobec Boga, nie jesteśmy tylko kolejnym numerem wśród milionów ludzi na świecie. To ja, to ty. Ktoś, o kim Pan myśli, za kim Pan trochę tęskni, z kim chce Pan porozmawiać.

Czy nie cieszył się Pan kiedyś, gdy zmęczony po zajęciach otrzymuje Pan wiadomość na telefon komórkowy od kogoś, kogo Pan lubi, a on pyta: "Czy ma Pan jakieś plany na popołudnie? No, nareszcie ktoś, kto o mnie myśli! Ogólnie rzecz biorąc, jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jest widzieć, że są ludzie, którzy nas kochają, którzy o nas myślą, którzy nas wzywają, aby się spotkać i spędzić razem miło czas.

Wielki Post, czas, aby spojrzeć na Boga

W tym tygodniu, czytając Biblię, natknąłem się na słowa o ludzkiej miłości, która jest boska. Są refrenem piosenki z Pieśni nad Pieśniami, śpiewanej przez ukochanego do ukochanej. Wygląda to tak: "Odwróć się, odwróć się, Szulamito! Odwróć się, odwróć się, chcę cię zobaczyć". Qty 7.1.

W rzeczywistości wydaje się, że bardziej niż do śpiewania, zapraszają nas do tańca: "Obróć się, obróć się, Sulamita! Odwróć się, odwróć się, chcę cię zobaczyć". Po hebrajsku brzmi dobrze: šubi, šubi šulamit, šubi, šubi... ma nawet rytm. Czasownik šub oznacza "zawrócić, odwrócić sięale jest to czasownik, który w Biblii Hebrajskiej oznacza również "...".stać się".

Te słowa Pieśni pomagają nam zrozumieć, co dzieje się dzisiaj. Bóg, umiłowany, zaprasza każdego z nas do tańca, mówiąc: "odwróć się, odwróć się, chcę cię zobaczyć".

Zaproszenie do nawrócenia nie jest besztaniem kogoś wymagającego, kto jest zły na to, co robimy, ale pełnym miłości wezwaniem do odwrócenia się, aby spotkać się z Miłością twarzą w twarz. Nikt nas nie popycha, aby nas zbesztać. Ktoś, kto nas kocha, zapamiętał nas i wysyła nam wiadomość, abyśmy mogli się spotkać i porozmawiać dogłębnie, otwierając nasze serca.

Wielki Post, czas nawrócenia

Dobrze. Ale, w każdym razie, "Nie mam grzechów" Czym mam się stać?

Istnieje wiele sposobów wyjaśnić, czym jest grzechAle wydaje mi się, że Pismo Święte pomaga nam również wyjaśnić, czym jest. W języku hebrajskim "sin"mówi się jattatCzy wie Pan, jaki jest antonim w Biblii, słowo, które wyraża pojęcie "postawić na"? jattat? W języku angielskim możemy powiedzieć, że przeciwieństwem grzechu jest "...".dobry uczynek"lub jakiś teolog powiedziałby, że "grace". W języku hebrajskim antonimem chattat jest šalom, pokój.. Oznacza to, że dla Biblii ani ".sin" ani "pokój"są dokładnie takie same jak dla nas.

W Księdze Hioba jest napisane, że człowiek, którego Bóg zaprasza do refleksji i zmian, doświadczy šalom (Pokój) w jego namiocie i gdy przeszukają jego mieszkanie, nie będzie jattat (niczego nie będzie brakowało) por. Jb 5,24.

Byli nomadami i dla nich namiot był domem. Dom jest w "grzechu", gdy brakuje w nim czegoś niezbędnego lub gdy to, co jest, jest nieuporządkowane. Jest w "pokoju", kiedy przyjemnie jest go oglądać i w nim przebywać: wszystko jest dobrze ustawione, czyste i na swoim miejscu.

Kiedy patrzymy w głąb siebieByć może nasze serca i dusze są jak nasza sypialnia lub mieszkanie, w którym mieszkamy: z nieposłanym łóżkiem, nieobróconym stołem, gazetami leżącymi na kanapie lub zlewem pełnym naczyń czekających na umycie. Jakaż to przyjemność dla naszych serc i dusz, kiedy sprzątamy bałagan i porządkujemy!

To dlatego podczas spowiedzi, kiedy oczyścimy się z jattatu w naszym wnętrzu, dają nam rozgrzeszenie i mówią "proszę iść w pokoju (šalom)"., jesteś w porządku.

W tym tygodniu rozpoczynamy Wielki PostW Środę Popielcową Pan wzywa nas z miłością: "odwróć się, odwróć się, chcę cię zobaczyć".

On nas kocha i dobrze zna. Wie, że czasami jesteśmy trochę nieostrożni i chce nam pomóc posprzątać, abyśmy mogli odzyskać pogodę ducha, pokój i radość.

Jak można dobrze wykorzystać te dni Wielkiego Postu?

Dlatego św. Paweł tak mocno nalega: "w imię Chrystusa prosimy was, abyście się pojednali z Bogiem", i po co zwlekać? Po co odkładać to na inny dzień? Paweł również nas zna i spieszy się z namiProszę spojrzeć, teraz jest czas zbawienia, teraz jest dzień zbawienia.

W tę Środę Popielcową na pewno w każdym kościele znajdziemy spowiednika, który w pięć minut pomoże nam wrócić do formy.

A kiedy już wszystko jest w porządku, w Ewangelii Mszy Świętej słyszymy, że Sam Jezus daje nam kilka ciekawych wskazówek, jak zrobić postanowienia, które pomogą nam na nowo odkryć radość z kochania Boga i innych..

Czas na hojność

Pierwszą rzeczą, którą proponuje, jest uświadomienie sobie, że jest wielu ludzi w potrzebie. wokół nas, blisko i daleko od nas, i nie możemy pozostać obojętni wobec tych, którzy cierpią.

W pierwszym czytaniu przypomnieliśmy sobie, że w obliczu kryzysu pasikoników w Judei Joel powiedział, że trzeba wyrwać sobie serce, podzielić się cierpieniem z tymi, którzy cierpią.

Dziś żyjemy w głębokim kryzysie. Miliony ludzi są bezrobotne. Wielu cierpi, a my cierpimy razem z nimi, z powodu braku pracy i wszystkich potrzeb, które się z tym wiążą. Nie możemy ignorować ich problemów, jakby nic się nie działo, ani zamykać naszych serc. Muszą wiedzieć, że jesteśmy z nimi.

Z tymi, którzy umierają każdego dnia z powodu pandemii koronawirusów lub na Morzu Śródziemnym, uciekając przed terrorem wojny, lub szukając godnego życia dla siebie i swoich rodzin w tragedii kryzys migracyjny. Również w innych częściach świata życie codzienne jest jeszcze trudniejsze niż tutaj, i oni pilnie potrzebują pomocy. "Gdy dajesz jałmużnę, mówi Jezus, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna była czyniona w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci ci". Mt 6,3-4HojnośćTo dobre pierwsze postanowienie na Wielki Post.

Jest też inny rodzaj "jałmużny", który nie wygląda na taki, ponieważ jest bardzo dyskretny, ale jest bardzo potrzebny. Dzisiaj jesteśmy na ogół bardzo wrażliwi na aspekt troski i miłości w odniesieniu do fizycznego i materialnego dobra innych, ale prawie zupełnie milczymy o duchowej odpowiedzialności wobec braci. Nie było tak we wczesnym Kościele.

Tą skuteczną formą "jałmużny" jest braterska korekta: pomaganie sobie nawzajem w odkrywaniu tego, co w naszym życiu nie jest dobre lub co może być lepsze. Czy nie jesteśmy chrześcijanami, którzy z ludzkiego szacunku lub ze zwykłej wygody dostosowują się do powszechnej mentalności, zamiast ostrzegać naszych braci i siostry przed sposobami myślenia i działania, które są sprzeczne z prawdą i nie idą drogą dobra?

Nawet jeżeli musimy pokonać wrażenie, że wtrącamy się w życie innych ludzi, nie możemy zapominać, że pomaganie innym jest wielką przysługą.Dobrze będzie również, gdy pozwolimy sobie pomóc. "Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które kocha i koryguje, które wie i uznaje, które rozróżnia i przebacza". por. Łk 22,61jak Bóg uczynił i czyni z każdym z nas.

Czas na modlitwę

Wraz z jałmużną, modlitwą. Jezus mówi do nas: "Ty zaś, gdy idziesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie". Mt 6,6.

Modlitwa to nie tylko mechaniczne recytowanie słów, których nauczyliśmy się w dzieciństwie, to czas pełnego miłości dialogu z Tym, który tak bardzo nas kocha.. Są to intymne rozmowy, w których Pan nas zachęca, pociesza, przebacza, pomaga nam uporządkować nasze życie, podpowiada, jak możemy pomóc innym, napełnia nas otuchą i radością życia.

Środa Popielcowa i Wielki Post, czas postu

I po trzecie, obok jałmużny i modlitwy, post. Nie smutny, ale szczęśliwyJak sugeruje również Jezus w Ewangelii: "Ty, gdy pościsz, oczyść głowę i umyj twarz, aby twój post został zauważony nie przez ludzi, lecz przez Ojca twego, który jest w ukryciu; a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, wynagrodzi ci". Mt 6,17-18.

W dzisiejszych czasach wiele osób pości, pozbawiając się pożądanych rzeczy, nie z powodów nadprzyrodzonych, lecz aby utrzymać formę lub poprawić kondycję fizyczną. Jest oczywiste, że post jest dobry dla fizycznego samopoczucia, ale dla chrześcijan jest to przede wszystkim "terapia", która ma wyleczyć wszystko, co przeszkadza nam w dostosowaniu naszego życia do woli Bożej.

W kulturze, w której niczego nam nie brakuje, wyjście na jeden dzień trochę głodnym jest bardzo dobre, i to nie tylko dla zdrowia ciała. Jest to również dobre dla duszy. Pomaga nam to uświadomić sobie, jak ciężko jest wielu ludziom, którzy nie mają co jeść.

Prawdą jest, że post to powstrzymywanie się od jedzenia, ale praktyka pobożności zalecana w Piśmie Świętym obejmuje również inne formy pozbawienia się, które pomagają prowadzić bardziej trzeźwe życie.

Dlatego właśnie, Dobrze jest też pościć od innych rzeczy, które nie są konieczne, ale bez których trudno nam się obejść. Moglibyśmy przejść na post internetowy, ograniczając korzystanie z Internetu do tego, co niezbędne do pracy, i rezygnując z bezcelowego surfowania. Dobrze by było, gdybyśmy mieli jasną głowę, czytali książki i myśleli o ciekawych rzeczach. Moglibyśmy również zrezygnować z wychodzenia na drinka w weekend, byłoby to dobre dla naszych portfeli, a my bylibyśmy świeżsi i moglibyśmy spokojnie porozmawiać z przyjaciółmi. Albo moglibyśmy pościć od oglądania filmów i seriali w dni powszednie, co byłoby dobre dla naszej nauki.

Czy byłoby w porządku, gdybyśmy przez cały dzień pościli od mp3 i podobnych formatów, i chodzili po ulicy bez słuchawek, słuchając wiatru i śpiewu ptaków?

Pozbawienie się materialnego pożywienia, które odżywia ciało (w Środę Popielcową lub podczas Wielkiego Postu), alkoholu, który rozwesela serce, hałasu, który wypełnia uszy i obrazów, które następują po sobie w szybkim tempie na siatkówce, ułatwia wewnętrzną gotowość do spojrzenia na innych, do słuchania Chrystusa i karmienia się Jego słowem zbawienia. Poprzez post pozwalamy Mu przyjść, aby zaspokoić najgłębszy głód, jaki odczuwamy w naszym wnętrzu: głód i pragnienie Boga.

Za dwa dni księża i diakoni posypią nasze głowy popiołem, mówiąc: "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz". Nie są to słowa, które mają nas przestraszyć i skłonić do myślenia o śmierci, ale przywrócić nas do rzeczywistości i pomóc nam odnaleźć szczęście. W pojedynkę jesteśmy niczym: pyłem i popiołem. Ale Bóg zaprojektował dla każdego z nas historię miłości, która uczyni nas szczęśliwymi.

Jak powiedział poeta Francisco de Quevedo, odnosząc się do tych, którzy za życia żyli blisko Boga i którzy zachowają swoją miłość na stałe po śmierci, "prochem będą, ale prochem w miłości".

Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. Radosny i świąteczny czas zwrócenia się do Pana i zobaczenia Go twarzą w twarz.. šubi, šubi šulamit, šubi, šubi... "Proszę się odwrócić, proszę się odwrócić, mówi nam po raz kolejnyProszę się odwrócić, proszę się odwrócić, chcę pana zobaczyć". To nie są smutne dni. Są dni, aby zrobić miejsce dla Miłości.

Zwracamy się do Najświętszej Dziewicy, Matki Pięknej Miłości, abyśmy kontemplując rzeczywistość naszego życia, nawet jeśli nasze ograniczenia i wady są oczywiste, mogli zobaczyć rzeczywistość: "Prochem będziemy, lecz prochem w miłości".


Pan Francisco Varo PinedaDyrektor ds. badań naukowych na Uniwersytecie Nawarry. Profesor Pisma Świętego na Wydziale Teologicznym.

 

Przesłanie na Wielki Post 2025 papieża Franciszka

Drodzy bracia i siostry:

Z pokutnym znakiem popiołu na głowie, z wiarą i nadzieją rozpoczynamy doroczną pielgrzymkę Wielkiego Postu. Kościół, matka i nauczycielka, zaprasza nas do przygotowania naszych serc i otwarcia się na Bożą łaskę, abyśmy mogli z wielką radością świętować wielkanocny triumf Chrystusa Pana nad grzechem i śmiercią, jak wykrzyknął św. Paweł: "Śmierć została zwyciężona. Gdzie jest twoje zwycięstwo, o śmierci? Gdzie jest twoje żądło?" (1 Kor 15, 54-55).

Jezus Chrystus, umarły i zmartwychwstały, jest rzeczywiście centrum naszej wiary i gwarantem naszej nadziei w wielką obietnicę Ojca: życie wieczne, które On już urzeczywistnił w Nim, swoim umiłowanym Synu (por. J 10, 28; 17, 3) [1].

W tym okresie Wielkiego Postu, ubogaconym łaską Roku Jubileuszowego, pragnę zaproponować Państwu kilka refleksji na temat tego, co oznacza wspólne kroczenie w nadziei i odkrywanie wezwań do nawrócenia, które Boże miłosierdzie kieruje do nas wszystkich, osobiście i jako wspólnoty.

Przede wszystkim iść. Motto Jubileuszu, "Pielgrzymi nadziei", przywołuje długą drogę ludu Izraela do Ziemi Obiecanej, opisaną w Księdze Wyjścia; trudną podróż z niewoli do wolności, prowadzoną przez Pana, który kocha swój lud i zawsze pozostaje mu wierny.

Nie możemy wspominać biblijnego exodusu, nie myśląc o tak wielu braciach i siostrach, którzy dziś uciekają przed nędzą i przemocą, szukając lepszego życia dla siebie i swoich bliskich. Tutaj pojawia się pierwsze wezwanie do nawrócenia, ponieważ wszyscy jesteśmy pielgrzymami w życiu.

Każdy z nas może zadać sobie pytanie: w jaki sposób pozwalam, aby ten stan stanowił dla mnie wyzwanie? Czy naprawdę jestem w drodze, czy też jestem nieco sparaliżowany, statyczny, przestraszony i beznadziejny; czy też jestem zadowolony w mojej strefie komfortu? Czy szukam dróg wyzwolenia z sytuacji grzechu i braku godności? Dobrym ćwiczeniem wielkopostnym byłoby skonfrontowanie się z konkretną rzeczywistością imigranta lub pielgrzyma, pozwalając im rzucić nam wyzwanie, aby odkryć, o co Bóg nas prosi, abyśmy byli lepszymi podróżnikami w kierunku domu Ojca. To dobry "egzamin" dla wędrowca.

Po drugie, odbywajmy tę podróż razem. Powołaniem Kościoła jest kroczenie razem, bycie synodalnym [2]. Chrześcijanie są wezwani do wspólnej wędrówki, nigdy jako samotni podróżnicy. Duch Święty wzywa nas, abyśmy wychodzili z siebie do Boga i do naszych braci i sióstr, a nigdy nie zamykali się w sobie [3].

Chodzenie razem oznacza bycie rzemieślnikami jedności, wychodząc od wspólnej godności dzieci Bożych (por. Ga 3, 26-28); oznacza chodzenie ramię w ramię, bez deptania lub dominowania nad innymi, bez zazdrości lub hipokryzji, nie pozwalając nikomu pozostać w tyle lub czuć się wykluczonym. Idziemy w tym samym kierunku, do tego samego celu, słuchając siebie nawzajem z miłością i cierpliwością.

W tym Wielkim Poście Bóg prosi nas, abyśmy sprawdzili, czy w naszym życiu, w naszych rodzinach, w miejscach, w których pracujemy, we wspólnotach parafialnych lub zakonnych, jesteśmy w stanie iść z innymi, słuchać, przezwyciężyć pokusę zamknięcia się w sobie, dbając tylko o własne potrzeby.

Zapytajmy siebie przed Panem, czy potrafimy współpracować jako biskupi, kapłani, osoby konsekrowane i świeccy w służbie Królestwa Bożego; czy mamy postawę przyjęcia, z konkretnymi gestami, wobec tych, którzy przychodzą do nas i tych, którzy są daleko; czy sprawiamy, że ludzie czują się częścią wspólnoty, czy też ich marginalizujemy [4]. To jest drugie wezwanie: nawrócenie do synodalności.

Po trzecie, idźmy razem tą drogą w nadziei obietnicy. Niech nadzieja, która nie zawodzi (por. Rz 5, 5), centralne przesłanie Jubileuszu [5], będzie dla nas horyzontem wielkopostnej wędrówki ku wielkanocnemu zwycięstwu. Jak nauczał nas papież Benedykt XVI w encyklice Spe salvi, "człowiek potrzebuje bezwarunkowej miłości.

Potrzebuje tej pewności, która każe mu powiedzieć: "Ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, objawionej w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz 8:38-39) [6]. Jezus, nasza miłość i nasza nadzieja, zmartwychwstał [7], żyje i króluje w chwale. Śmierć została przemieniona w zwycięstwo i w tym leży wiara i nadzieja chrześcijan, w zmartwychwstanie Chrystusa.

To jest trzecie wezwanie do nawrócenia: nadzieja, zaufanie Bogu i Jego wielkiej obietnicy życia wiecznego. Musimy zadać sobie pytanie: czy posiadam przekonanie, że Bóg przebacza moje grzechy, czy też zachowuję się tak, jakbym sam mógł się zbawić? Czy tęsknię za zbawieniem i wzywam Bożej pomocy, aby je otrzymać? Czy żyję konkretnie nadzieją, która pomaga mi odczytywać wydarzenia historii i pobudza mnie do zaangażowania się na rzecz sprawiedliwości, braterstwa i troski o wspólny dom, działając w taki sposób, aby nikt nie został pozostawiony samemu sobie?

Siostry i bracia, dzięki Bożej miłości w Jezusie Chrystusie jesteśmy chronieni przez nadzieję, która nie zawodzi (por. Rz 5, 5). Nadzieja jest "kotwicą duszy", pewną i niezachwianą [8]. W niej Kościół modli się, aby "wszyscy byli zbawieni" (1 Tm 2, 4) i ma nadzieję, że pewnego dnia będzie w chwale nieba zjednoczony z Chrystusem, swoim Oblubieńcem. Tak wyraziła się św. Teresa od Jezusa: "Czekaj, czekaj, nie wiesz, kiedy nadejdzie dzień ani godzina. Czuwaj uważnie, bo wszystko szybko przemija, chociaż twoje pragnienie sprawia, że to, co pewne, jest wątpliwe, a to, co krótkie, długie" ("Wykrzyknienia duszy do Boga", 15, 3) [9].

Niech Dziewica Maryja, Matka Nadziei, wstawia się za nami i towarzyszy nam w naszej wielkopostnej podróży.

Rzym, św. Jan na Lateranie, 6 lutego 2025 r., wspomnienie świętych Pawła Miki i towarzyszy, męczenników.

FRANCISCO.


[1] Por. Dilexit nos (24 października 2024 r.), 220.

[2] Por. Homilia podczas Mszy św. z okazji kanonizacji bł. Jana Chrzciciela Scalabriniego i bł. Artemidy Zatti (9 października 2022 r.).

[3] Por. tamże.

[4] Por. tamże.

[5] Por. bulla Spes non confundit, 1.

[6] Encyklika Spe salvi (30 listopada 2007), 26.

[7] Por. Sekwencja Niedzieli Wielkanocnej.

[8] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1820.

[9] Tamże, 1821.

Środa Popielcowa: kiedy jest, jak się ją obchodzi i co oznacza

"Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz".

Nałożenie popiołu przypomina nam, że nasze życie na ziemi jest przemijające i że nasze ostateczne życie jest w niebie.

Kiedy jest Środa Popielcowa?

The Post to czas czterdziestu dni, które zaczyna się od Środy Popielcowej y kończy się w Wielki Czwartek, przed Msza in coena Domini (Wieczerza Pańska), którą rozpoczyna się Triduum Paschalne. To jest czas modlitwy, pokuty i postu. Czterdzieści dni, które Kościół przeznacza na nawrócenie serca.

To chrześcijańskie święto ma tę osobliwość, że co roku zmienia swoją datę, jest uwarunkowane Wielkanocą i Zmartwychwstanie Pańskie, czyli uroczystość, która wyznacza cały kalendarz liturgiczny.. Może się to odbyć między 4 lutego a 10 marca. Obchodzony jest zawsze w środę.

Znaczenie Środy Popielcowej

Przyjmowanie popiołu ma nam przypominać o naszym pochodzeniu, "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz". Z symbolicznym poczuciem śmierci, wygaśnięcia, pokory i skruchy, popioły pomagają nam spojrzeć w głąb siebie.

To spojrzenie w głąb siebie, uznanie swoich błędów i chęć ich naprawienia jest częścią dynamiki dwóch kluczowych słów Wielkiego Postu. Przez uznanie naszych grzechów, żałujemy i chęć ich zmiany, stajemy się.

Jest to dzień światła w życiu chrześcijanina, który pozwala nam uznać, że jesteśmy słabi i że potrzebujemy męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, aby móc żyć razem z Nim w Królestwie Niebieskim.

Dlaczego narzucają nam popiół?

W Kościele tradycja ta przetrwała od IX wieku i istnieje po to, aby przypominać nam, że pod koniec naszego życia, zabierzemy ze sobą tylko to, co zrobiliśmy dla Boga i dla innych ludzi..

The Środa W Środę Popielcową kapłan kreśli na czole znak krzyża z popiołem, symbolizujący skruchę i pokutę, jednocześnie powtarzając słowa nałożenia popiołu, które są inspirowane Pismem Świętym:

  • "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz". Księga Rodzaju, 3, 19
  • "Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże; nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię". Marka 1,15

Te słowa przypominają nam, że nasze ostateczne miejsce jest w niebie. Mają one na celu intensywniejsze zanurzenie nas w paschalnej tajemnicy Jezusa, w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, poprzez uczestnictwo w Eucharystii i w życiu miłości.

Popioły to pozostałości tego, co zostało skonsumowane, z bukietów pobłogosławionych w ubiegłoroczną Niedzielę Męki Pańskiej. Znak, który przypomina nam o naszej bliskości z grzechem.

Można też spojrzeć na siebie w ogniu, który wytworzył te popioły. To ogień to boska miłość i Postpowstaje, jak ten ogień, który płonie pod popiołem: jest to przypomnienie o obecności Boga w naszym życiu.to uświadomienie sobie, że Bóg przez Chrystusa czyni siebie ubogim, aby przez swoje ubóstwo wzbogacić nasze życie.

Rozpoczyna się czas przygotowania i oczyszczenia serca. Sposób na osiągnięcie celu, jakim jest napełnienie się Bożą miłością.

Co obchodzi się w Środę Popielcową?

Środa PopielcowaJest to święto skruchy, pokuty, ale przede wszystkim nawrócenia. Jest to początek wielkopostnej podróży, aby towarzyszyć Jezusowi od pustyni do dnia Jego triumfu w Niedzielę Wielkanocną..

Que se celebra el miércoles de ceniza
Papież Franciszek jako kardynał Buenos Aires w Argentynie w lutym 2013 r. Celebracja Mszy Świętej w Środę Popielcową w Katedrze Metropolitalnej (Filippo Fiorini, Pangea News).

Powinien to być czas refleksji nad naszym życiem, zrozumienia, dokąd zmierzamy, przeanalizowania, jak zachowujemy się z naszymi rodzina i w ogóle ze wszystkimi istotami wokół nas.

W tym czasie, gdy zastanawiamy się nad naszym życiem, musimy odtąd zmieniać nasze życie w naśladowanie Jezusa, pogłębiając nasze zrozumienie Jego przesłania miłości i przystępując do Sakramentu Pojednania w tym okresie Wielkiego Postu.

To Pojednanie z Bogiem składa się ze skruchy, wyznania grzechów, pokuty i wreszcie nawrócenia:

  • The pokuta musi być szczery i dobrze, że zaczyna się od rachunku sumienia.
  • The spowiedź naszych grzechów jest wyrażana przez kapłana w sakramencie spowiedzi.
  • The pokuta Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, jest oczywiście polecenie kapłana, ale musimy je kontynuować modlitwą, która jest intymną komunikacją z Bogiem, i postem, który reprezentuje wyrzeczenie.
  • Wreszcie Konwersja która reprezentuje naśladowanie Jezusa. Pamiętać o słowie Jezusa, słuchać, czytać Ewangelię, medytować nad nią i wierzyć w nią. Przekazywanie jego przesłania za pomocą naszych działań i słów.

Na pamiątkę dnia, w którym Jezus Chrystus umarł na Krzyżu Świętym, "w każdy piątek, chyba że zbiega się on z uroczystością, należy przestrzegać wstrzemięźliwości od mięsa lub innych pokarmów określonych przez Konferencję Episkopatu; post i wstrzemięźliwość należy przestrzegać w Środę Popielcową i Wielki Piątek". Kodeks Prawa Kanonicznego, kanon 1251

Post i abstynencja w Środę Popielcową

Przeżyć ten czas w najlepszy możliwy sposób, Kościół proponuje trzy kluczowe działania, mające na celu wspieranie duchowego wzrostu i wewnętrznego umartwienia: modlitwa, abstynencja i post. Te trzy formy pokuty świadczą o zamiarze pojednania się z Bogiem, samym sobą i innymi ludźmi.

Środa Popielcowa i Wielki Piątek to dni postu i wstrzemięźliwości:

  • The post składa się tylko z jednego głównego posiłku dziennie.
  • The abstynencja jest niejedzenie mięsa, obowiązuje od 14 roku życia, a post od 18 roku życia do 59 roku życia.

Jest to sposób, w jaki prosimy Boga o przebaczenie za to, że Go obraziliśmy i mówimy Mu, że chcemy zmienić nasze życie, aby zawsze Mu się podobać.

Poświęcenie

Którego znaczenie to "uświęcanie rzeczy"Musimy róbcie to z radościąBo to jest z miłości do Boga. Jeśli tego nie zrobimy, wzbudzimy litość i współczucie i stracimy wieczne szczęście. Bóg jest tym, który widzi naszą ofiarę z nieba i jest tym, który nas wynagrodzi..

"Kiedy pościcie, nie wyglądajcie na smutnych, jak to czynią obłudnicy, którzy zniekształcają swoje twarze, aby ludzie widzieli, że poszczą; zaprawdę powiadam wam, oni otrzymali swoją nagrodę. Ty, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby ludzie nie widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu. " Mt 6,6"

Z drugiej strony jest post, który ma na celu opanowanie naszych instynktów, aby uwolnić nasze serce.

Jak powiedział Jezus: "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych". Nauka odkładania tego, co chcemy zjeść lub wypić, aby zrobić miejsce dla Boga w naszym życiu, to kolejny doskonały sposób na przeżycie Wielkiego Postu". Katechizm Kościoła Katolickiego 2043

Jałmużna

W tym czasie Kościół proponuje inną praktykę hojności i oderwania, jałmużnę. Jest to dobrowolne wyrzeczenie się różnych światowych satysfakcji. z zamiarem przypodobania się Bogu i z miłością do bliźniego. Umiejętność odłożenia na bok, aby postawić bliźniego ponad rzeczami materialnymi, przywraca w nas naturalny porządek.

Modlitwa na Środę Popielcową

The modlitwa z otwartym sercem jest najlepszym przygotowaniem do Wielkanocy. Modlitwa otwiera nasze serce na obecność Ojca. Pozwala nam uznać małość naszego bytu i zrozumieć potrzebę Boga w naszym własnym istnieniu.

Stały dialog z Bogiem, świadoma medytacja Jego słowa, jest osobistą relacją, do której każdy chrześcijanin powinien dążyć. Wzmacnia się w wyniku relacji, która powstaje w rozmowie z Nim.

Modlitwa jest zaworem, który dotlenia duszę. To spotkanie z bezwarunkową miłością, którą jest Chrystus.

Jesteśmy gliną grzechu, ale proch popiołu zaprasza nas do nawrócenia i uwierzenia w Ewangelię, oddając wszystko w ręce Pana, a nie w nasze własne ręce, bo tylko On nas uwalnia od śmierci i zepsucia naszego życia.


Bibliografia:

katolicy.net
Opus Dei.org 
Katechizm Kościoła Katolickiego
Vaticannews

YouTube, gdzie Stephen został księdzem

"Na YouTube usłyszałem ateistów twierdzących, że chrześcijaństwo nie ma logicznych podstaw i zdałem sobie sprawę, że nie znam podstaw, by bronić swojej wiary.

Stephen Sharpe jest młodym religijnym mężczyzną z Maryland w USA. Urodził się 5 stycznia 1994 roku. Po ukończeniu studiów na Loyola University Maryland Pracując w firmie zajmującej się technologiami wojskowymi, odkrył, że jego prawdziwym powołaniem nie jest świat świecki, ale służba Bogu. Podczas studiów w Hiszpanii poznał wspólnotę Sług Bożych. Dom Matki Podczas rekolekcji mocno poczuł powołanie do kapłaństwa.

Dziś jest członkiem tej wspólnoty od siedmiu lat, całkowicie oddając się Bogu i przygotowując się do zostania księdzem w kościele. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (PUSC) w Rzymie, gdzie studiuje pierwszy cykl dwuletniej propedeutyki filozofii, przed rozpoczęciem pierwszego cyklu teologii.

Poznaj Stephena

Nazywa się brat Stephen Sharpe, ma 31 lat (ur. w 1994 r.) i pochodzi z Maryland w USA. Należy do wspólnoty zakonnej o nazwie Słudzy Domu Matki. Z Domem związany jest od 7 lat i w tym czasie miał okazję pracować z młodymi ludźmi w Irlandii, Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii.

Jest głęboko wdzięczny Fundacji CARF za umożliwienie mu rozpoczęcia studiów w PUSC, gdzie przygotowuje się intelektualnie do zostania księdzem. Kocha swoje powołanie sługi i nie może się doczekać, aby pewnego dnia służyć Kościołowi jako ksiądz.

Ma brata bliźniaka, który jest również jego najlepszym przyjacielem. Niedawno się ożenił i nadal są sobie bardzo bliscy, pomimo dzielącej ich odległości. Ma również starszego brata, który spodziewa się pierwszej córki. Ich matka, która wychowała ich w wierze, nauczyła ich swoim przykładem, jak ważne jest stawianie Boga w centrum życia.

Wątpliwości nastolatków, YouTube i pragnienie wiary w Boga

W okresie dojrzewania zaczął odczuwać głębokie pragnienie głębszego zrozumienia swojej egzystencji. Pytania egzystencjalne zaczęły go dręczyć i tęsknił za odpowiedziami. Około 15 lub 16 roku życia zaczął zadawać sobie pytanie: "... jaki jest sens życia?Jaki jest sens mojego życia, dlaczego tu jestem, skąd wiem, że Bóg naprawdę istnieje?"Pewnego dnia, przeglądając YouTube, usłyszał, jak ateiści szydzą z chrześcijaństwa i twierdzą, że nie ma ono logicznych podstaw.

stephen-sharpe-youtube-vocacion-sacerdote

To wtedy zdał sobie sprawę, że nie zna podstaw obrony swojej wiary i zdał sobie sprawę, że jeśli nie zacznie się kształcić intelektualnie, ryzykuje jej utratę.

"Ta świadomość pobudziła mnie do działania: zacząłem czytać Biblię, książki apologetyczne, oglądać dyskusje na YouTube i modlić się głębiej, prosząc Boga, aby pomógł mi zrozumieć i poprowadził mnie przez moje zamieszanie" - mówi Stephen.

W tym okresie stawał się coraz bardziej przekonany, że wiara w istnienie Boga jest rzeczywiście logicznym stanowiskiem. Nigdy nie był ateistą, ale jego przekonanie o istnieniu Boga stało się mocniejsze. "Kiedy nastąpiła ta zmiana, pamiętam, że poczułem pragnienie zostania księdzem. Ta tęsknota zawładnęła moim sercem i nigdy go nie opuściła. Moje rozumowanie było proste: jeśli Bóg istnieje, to najbardziej znaczącą rzeczą, jaką mogę zrobić, jest żyć całkowicie dla Niego, jako ksiądz. Jednak trzymałem to pragnienie w tajemnicy i nie działałem od razu.

Po ukończeniu szkoły średniej uczęszczał do Loyola University Maryland, gdzie studiował biznes międzynarodowy. Pracował jako stażysta w Textron, amerykańskiej firmie zajmującej się technologiami wojskowymi, specjalizującej się w bezzałogowych samolotach do użytku wojskowego.

Pomimo tych osiągnięć, był w nim głos, który mówił mu, że nie należy do tego świata. "Moje serce tęskniło za czymś innym: chciałem całkowicie oddać się Bogu, a nie czemuś z tego świata. Pragnienie bycia księdzem wciąż rosło i po czterech latach stało się niemożliwe do zignorowania".

Hiszpania i służba w gospodarstwie domowym matki

Możliwość studiowania w Hiszpanii stała się opatrznościowa dla spotkania ze Sługami Domu Matki, wspólnoty seminarzystów i księży, którzy otrzymują pomoc od Fundacji CARF w formie częściowych stypendiów naukowych.

Służebnice Domu Macierzystego są wspólnotą zakonną zrodzoną z inspiracji Ewangelii i charyzmatu jej założyciela, Pan Rafael Alonso. Czują się wybrani przez Boga za pośrednictwem Maryi Dziewicy i żyją swoją duchowością z silną identyfikacją z Jezusem Chrystusem, czyniąc swoje dusze wyłącznym sanktuarium dla Boga. Ich powołanie opiera się na wierności Papieżowi, Tradycji i Magisterium Kościoła.

Ich życie obraca się wokół Eucharystii, codziennej Mszy Świętej i poświęcania czasu na adorację. Praktykują modlitwę, pokutę i odmawianie różańcaDążą do świętości i zjednoczenia z Bogiem. Podążają również za życiem wspólnotowym opartym na braterstwie i posłuszeństwie, pod przewodnictwem Ducha Świętego i opieką Maryi Dziewicy.

Jego misją jest służąc Kościołowi z radością i bezinteresowną miłością i są bardzo aktywni w sieciach społecznościowych, zwłaszcza na YouTube, gdzie mają kilka kanałów i produkcji audiowizualnych w kilku językach, w tym Rzeczy katolickiegdzie starają się przedstawić Ewangelię w sposób przemawiający do młodych ludzi, pozostając jednocześnie wiernymi doktrynie Kościoła katolickiego. 

"Spotkanie z Służebnicami było dla mnie łaską. Miałem możliwość studiowania w Hiszpanii, dzięki programowi na moim uniwersytecie. Mieszkałem w Alcalá de Henares, gdzie byłem zaangażowany w lokalną grupę młodzieżową i uczestniczyłem w codziennej Mszy Świętej. Pewnego dnia podczas Mszy spotkałem grupę sióstr, braci i księży, którzy należeli do wspólnoty zwanej Hogar de la Madre.

Ich autentyczność, uczciwość i gorliwość wywarły na mnie ogromne wrażenie. Jeden z braci zaprosił mnie na weekendowe rekolekcje z ćwiczeniami duchowymi według metody św. Ignacego z Loyoli, prowadzone przez przełożonego generalnego Don Felixa Lopeza.

To odosobnienie stało się najgłębszym duchowym doświadczeniem w jego życiu. "Byłem przytłoczony. Kiedy medytowałem nad życiem naszego Pana, moje serce chłonęło prawdy wiary, jakbym słyszał je po raz pierwszy.

stephen-sharpe-youtube-vocacion-sacerdote

Po przejściu na emeryturę wrócił do Stanów Zjednoczonych, aby ukończyć studia uniwersyteckie, ale nie był już taki sam. Odkrył to, czego szukał przez całe życie: pełnię prawdy. Po długim rozeznawaniu zdecydował się porzucić wszystko, swoją karierę uniwersytecką, zawodową, swój kraj i wstąpić do Domu Matki, poświęcając swoje życie całkowicie Bogu.

Kapłaństwo - powołanie, które nie przychodzi łatwo

Bycie księdzem nie jest łatwym powołaniem, ale jest wynikiem głębokiej wewnętrznej walki i wiary w Boga: "Kochać Jezusa to sekret prawdziwego szczęścia"..

Na początku nie było to łatwe. Chociaż czuł powołanie do bycia księdzem, Stephen musiał stawić czoła wielu wewnętrznym zmaganiom. W rzeczywistości wymagało to wielkiego psychologicznego i duchowego skoku, aby nawet rozważyć dołączenie do tej wspólnoty. Ale im więcej się modlił, tym wyraźniej widział, że Bóg rzeczywiście go wzywa.

"Siedem lat później mogę szczerze powiedzieć, że były to najszczęśliwsze lata mojego życia, nie dlatego, że nie cierpiałem, ale dlatego, że oddając swoje życie Bogu, zacząłem odkrywać (i nadal odkrywam), że miłość do Jezusa jest sekretem prawdziwego szczęścia.

Przez lata był zaangażowany w kilka apostolatów i jest głęboko wdzięczny za możliwość studiowania na uniwersytecie. Santa Croce (Santa Cruz), dzięki pomocy Fundacji CARF, która zrobiła tak wiele dla setek młodych seminarzystów takich jak on, w nadziei, że pomogą innym odkryć prawdę Jezusa Chrystusa.


Gerardo Ferrara, Absolwent historii i nauk politycznych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie. Przewodniczący samorządu studenckiego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Szkoła Maryi

W Szkoła Maryi uczymy się tego, czego wszyscy potrzebujemy. Ona, jako prekursorka i matka Kościoła, a jednocześnie jako pierwsza uczennica, jest wzorem i sercem rozeznania chrześcijańskiego i kościelnego.

Maria w areszcie medytuje

W skandalu, jakim jest żłób (koryto do karmienia zwierząt), Maryja dowiaduje się, że Bóg chce być bliski i znajomy. Że przychodzi w ubóstwie i przynosi radość i miłość, a nie strach. I że chce stać się dla nas pokarmem. Tam kontempluje piękno Boga leżącego w żłobie.

Podczas gdy inni po prostu przechodzą obok i żyją, a niektórzy są zdumieni. Dziewica Maryja strzegł - strzegł, strzegł - wszystkich tych rzeczy, rozważając je w swoim sercu. (Łk 2:19; por. także w. 51).

Przeplatanie się wydarzeń

Jej postawa jest wyrazem dojrzałej i owocnej wiary. Z ciemnej betlejemskiej stajni rodzi Światłość Boga na świecie. Jako przedsmak tego, co ma nadejść, Maryja już teraz przechodzi przez krzyż, bez którego nie ma zmartwychwstania.

I tak Maryja - stwierdza Franciszek - pomaga nam przezwyciężyć konflikt między ideałem a rzeczywistością.

Jak? Strzegąc się i medytując. Można powiedzieć, jak czyni to później Papież, że dzieje się to w sercu Maryi i w Jej modlitwie: ponieważ kocha i modli się, Maryja, przed, w trakcie i po modlitwie, jest w stanie widzieć rzeczy z Bożego punktu widzenia.

"Po pierwsze, Maryja jest opiekunką, to znaczy, że nie rozprasza. Ona nie odrzuca tego, co się dzieje. Zachowuje wszystko w swoim sercu, wszystko, co widziała i słyszała. Piękne rzeczy, jak to, co powiedział jej anioł i co powiedzieli jej pasterze. Ale także rzeczy trudne do zaakceptowania: niebezpieczeństwo zajścia w ciążę przed ślubem, a teraz opustoszała ciasnota stajni, w której urodziła. To właśnie robi Maryja: nie wybiera, ale strzeże. Przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest, nie próbuje jej ukrywać, nie próbuje wymyślać swojego życia, trzyma je w sercu".

Jest też druga postawa. Jak Mary stoi na straży? Robi to poprzez medytację, przeplatając wydarzenia:

"Mary porównuje różne doświadczenia, znajdując ukryte wątki, które je łączą. W jej sercu, w jej modlitwa Ona dokonuje tej niezwykłej operacji: jednoczy to, co piękne i to, co brzydkie; nie oddziela ich od siebie, ale jednoczy". I dlatego - mówi Papież - Maryja jest Matką katolickości, ponieważ jednoczy, a nie rozdziela. W ten sposób uchwyciła pełne znaczenie, perspektywę Boga.

Escuela de María
"Matki wiedzą, jak chronić, wiedzą, jak podtrzymywać nici życia...", mówi papież Franciszek.

Pogląd matek

Cóż, "to inkluzywne spojrzenie, które przezwycięża napięcia poprzez utrzymywanie i medytowanie w sercu, jest spojrzeniem matek, które w napięciach nie rozdzielają się, ale strzegą ich, dzięki czemu życie rośnie. Jest to spojrzenie, którym tak wiele matek obejmuje sytuacje swoich dzieci. Jest to konkretne spojrzenie, które nie traci serca, które nie staje się sparaliżowane w obliczu problemów, ale które umieszcza je w szerszym horyzoncie".

Matki - kontynuuje - wiedzą, jak pokonywać przeszkody i konflikty, wiedzą, jak zaszczepić pokój. Potrafią przekształcić przeciwności losu w okazje do odrodzenia i rozwoju. Robią to, ponieważ wiedzą, jak pielęgnować. Matki wiedzą, jak chronić, wiedzą, jak trzymać nici życia razem, wszystkie"..

Dziś potrzebujemy "ludzi, którzy potrafią tkać nici komunii, którzy przeciwstawiają się zbyt wielu kolczastym nićmi podziałów. A matki wiedzą, jak to robić", mówi Franciszek.

Papież kładzie nacisk na zdolność matek i kobiet do czynienia tego: "Matki i kobiety patrzą na świat nie po to, by go wykorzystać, ale by dać mu życie: patrząc sercem, udaje im się zachować marzenia i konkretność, unikając dryfu aseptycznego pragmatyzmu i abstrakcji".

Lubi podkreślać, że Kościół jest matką i kobietą. "A Kościół jest matką, jest taką matką, Kościół jest kobietą, jest taką kobietą".

I wywnioskował, tak jak przy innych okazjach, tę konsekwencję dla Kościoła:

"Dlatego nie możemy znaleźć miejsca kobiety w Kościele bez odzwierciedlenia jej w sercu kobiety-matki. To jest miejsce kobiety w Kościele, wielkie miejsce, z którego wynikają inne, bardziej konkretne, drugorzędne miejsca. Ale Kościół jest matką, Kościół jest kobietą".

Kończy się on wezwaniem na ten nowy rok: "...tak jak matki dają życie, a kobiety chronią świat, tak my wszyscy pracujmy na rzecz promowania matek i ochrony kobiet".


Ramiro Pellitero Iglesias, Profesor teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Nawarry.