
Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża nie tylko kształci seminarzystów, księży i zakonników. Kształci również profesjonalistów, którzy pracują w dziedzinie komunikacji nie tylko w instytucjach kościelnych, ale także akademickich.
Jest to jeden z celów PUSC, a przede wszystkim Wydziału Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej: przygotowanie osób, które pracują w radiu, telewizji, podmiotach kulturalnych lub organizacjach rządowych i naukowych, tak jak w przypadku Adrienne Alessandro O'Brien.
Po ukończeniu Wydziału Komunikacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża (w latach 2007-2008), Adrienne Alessandro O'Brien pracował w NASA, Amerykańska rządowa agencja kosmiczna, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.
Jest to laboratorium badawcze NASA, które posiada największą organizację naukowców i inżynierów zajmujących się poszerzaniem wiedzy o Ziemi, Układzie Słonecznym i wszechświecie poprzez obserwacje kosmiczne w Stanach Zjednoczonych i odgrywa kluczową rolę w opracowywaniu i obsłudze bezzałogowych satelitów naukowych oraz kierowaniu badaniami naukowymi, rozwojem i operacjami kosmicznymi oraz wieloma misjami NASA i międzynarodowymi, w tym Kosmicznym Teleskopem Hubble'a (HST), programem Explorer, programem Discovery i wieloma innymi.
Gerardo Ferrara przeprowadził wywiad z Adrienne, aby dowiedzieć się o jej doświadczeniach jako studentki w Rzymie.
Gerardo Ferrara, GF. A kiedy zrozumiał Pan wyraźniej, że został Pan powołany do swojej misji jako żona, matka i komunikator?
Adrienne Alessandro, AA. -Po wielu latach niezdecydowania co do mojego powołania i niestety po czasie, w którym odwróciłem się od Boga, w końcu znalazłem miejsce, w którym poczułem spokój: Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie.
Byłem w Wiecznym Mieście na semestrze studiów. Podczas jednej z wycieczek z przewodnikiem zobaczyłem miejsce spoczynku kości św. Piotra: człowieka, który chodził z Chrystusem i przyjął Jego Ciało. Pomyślałem, że pierwszy papież zrozumiał prawdziwe znaczenie powołania. Powiedział Bogu "tak" wciąż na nowo, nawet po tym, jak się Go zaparł. Poprosiłem więc Boga (ponownie), aby zakończył moje powołaniowe zamieszanie. Natychmiast po tym poczułem głęboki, dosłownie nieziemski pokój: w końcu zobaczyłem moje powołanie do małżeństwa jasno oświetlone i nigdy więcej nie miałem co do niego żadnych wątpliwości.
GF. -Aby studiować coś, co będzie miało wpływ na świat. Po tym doświadczeniu w San Pedro wrócił Pan do Waszyngtonu.
AA. -Tak. Spędziłam dwa lata, wykonując prace administracyjne dla politycznych organizacji non-profit w Waszyngtonie. Niekończące się godziny robienia kserokopii i rezerwowania lotów współpracowników powoli tłumiły kreatywność w mojej duszy. Zawodowo zawsze chciałam być pisarką i komunikatorką, a teraz znalazłam się w ślepym zaułku. Chciałam zrobić coś, co będzie miało wpływ na świat. Tak trafiłam na Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża.
GF. -Dlaczego Uniwersytet Świętego Krzyża przykuł Pana uwagę?
AA. -Zasadniczo dlatego, że byłem w Rzymie, ale oferta akademicka Wydziału Komunikacji, ciepło i życzliwość profesorów, w szczególności profesora Arasa i profesora La Porte, sprawiły, że od razu poczułem się jak w domu.
Z akademickiego punktu widzenia bardzo podobało mi się to, że program Holy Cross był tak praktyczny. Nauczyłem się korzystać z kamery wideo, pisać skrypty reklamowe i edytować pliki audio - uwielbiałem to wszystko! Zajęcia ze szkolenia medialnego były moimi ulubionymi, ponieważ wymagały ode mnie przewidywania i badania argumentów przeciwko wierze oraz tworzenia racjonalnych i odpowiednich odpowiedzi. Przyjaźnie, które nawiązałem, były niezastąpione. To wspomnienia, które zawsze będę cenić.
GF. Ponadto odkrył Pan w Rzymie powszechność Kościoła.
AA. -Tak, a także jego kruchość. Był to punkt zwrotny w moim życiu, kiedy zadałam sobie pytanie: co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny i zepsuty Kościół? Do dziś zastanawiam się nad tymi pytaniami, zwłaszcza w świetle skandali związanych z nadużyciami seksualnymi na świecie, które spowodowały, że wiele osób zakwestionowało swoją wiarę. I wierzę, że Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża dał mi narzędzia, których potrzebuję, osobiście i zawodowo, aby pomóc w rozwiązaniu tego problemu.
"Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi, którzy są głodni odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania".
Adrienne Alessandro O'Brien urodziła się w 1983 roku w Wilmington w stanie Delaware (USA). Jest matką dwójki małych dzieci i jednego w drodze. Po ukończeniu Szkoły Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża (2007-2008) pracowała w NASA, amerykańskiej rządowej agencji kosmicznej, jako specjalista ds. komunikacji w Goddard Space Flight Center.
W pewnym momencie swojego życia zadał sobie pytanie: Co mogę zrobić na poziomie osobistym, aby być silniejszym i świętszym członkiem Ciała Chrystusa i pomóc uzdrowić ten piękny Kościół?
Dla niej kobiety, z ich wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do rozwijania relacji międzyludzkich, mają do odegrania kluczową rolę. "Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy strategicznych, angażujących i zasięgowych kampanii oddolnych, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby zaangażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych" - mówi.
GF. Czy pracowała Pani dla NASA i czy było to dla Pani trudne jako kobiety i jako osoby wierzącej?
AA. -Było nas tylko kilku kolegów, ale zawsze czułam się niezwykle szanowana i doceniana przez mój zespół. Jednak na początku byłam bardzo niepewna siebie. Pracowałem z mężczyznami i kobietami, którzy kierowali misjami modernizacji i naprawy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Właśnie zaczęli opracowywać technologie, które umożliwią tankowanie i naprawę zrobotyzowanych satelitów na orbicie. Co mógłbym zaoferować tym geniuszom? Zastanawiałam się
GF. -Cóż, komunikacja dla zwykłych ludzi. Proszę nam powiedzieć, jak rozwinęła Pani swoją pracę.
AA. -Z czasem nabrałam wiary w swoje umiejętności, zarówno jako komunikator, jak i kobieta. Choć moi współpracownicy byli genialni, potrzebowali kogoś, kto potrafiłby uchwycić ich ideę techniczną i przekazać ją w sposób zrozumiały dla “zwykłych” ludzi.
To było coś, co potrafiłem robić. Uwielbiałam uczestniczyć w sesjach strategicznych, podczas których mogłam pomóc zespołowi zidentyfikować docelowych odbiorców i sformułować skuteczne sposoby dotarcia do nich. Odkryłam, że moje zorientowane na osobę i skoncentrowane na osobie pochodzenie, w połączeniu z moimi kobiecymi cechami, pomogło mi wyczuć i zidentyfikować niektóre ludzkie problemy i pułapki, z którymi zespół będzie musiał się zmierzyć, na długo zanim zespół zorientowany na technologię mógł je rozpoznać.
GF. -Co najbardziej przydało się Panu/Pani w edukacji na Uniwersytecie Świętego Krzyża?
AA. -Dwie lekcje zawsze utkwiły mi w pamięci: po pierwsze, należy zdobywać zaufanie i budować solidne relacje z kadrą kierowniczą w swoim zespole, jeśli chce się być liderem. skuteczny komunikator i dokładne. Po drugie, proszę zawsze pamiętać o swoich odbiorcach.
W ciągu siedmiu lat pracy w NASA stworzyłem i przeprowadziłem kampanie komunikacyjne dla robotycznych eksperymentów, które miały zostać wystrzelone na orbitę i działać na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej; zaprojektowałem od podstaw stronę internetową zespołu; przeprowadziłem sesje szkoleniowe dla mediów w zakresie wywiadów telewizyjnych i pisemnych; wymyśliłem i zarządzałem edukacyjnymi produkcjami wideo; oprowadzałem polityków i naukowców po naszych robotycznych obiektach; i działałem jako strategiczny doradca ds. public relations dla starszych liderów mojego zespołu.
GF. -W jaki sposób bycie katolikiem pomogło Panu?
AA. -Ponieważ przez cały okres mojej kariery zawodowej moja tożsamość jako kobiety katolickiej była fundamentalna, z cechami, które nasza wiara może dodać do każdego zawodu: życzliwość i szacunek dla czasu i wyjątkowych talentów innych, szacunek, zawsze pracując dla dobra mojego zespołu....
GF. -W Pani ludzkiej i zawodowej historii widzę pozytywną wizję tego, co może zrobić chrześcijanin, który dobrze i prawdziwie przeżywa swoją wiarę we wszystkich aspektach zwykłej egzystencji.
AA. -Nie widzę zachodni i zsekularyzowany świat jako przeszkodę w ewangelizacji, zwłaszcza młodzieży. Wierzę, że głoszone ze szczerością, zrozumieniem i przekonaniem przesłanie Chrystusa pozostaje świeże i przekonujące, nawet dla młodych ludzi - grupy głodnej odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania.
GF. -ECo według Pana jest największą przeszkodą w ewangelizacji?
AA. -Uważam, że jest to kryzys, który narasta w samym Kościele. Nie możemy przekazywać tego, czego nie mamy, a w wielu parafiach i wspólnotach utraciliśmy prawdziwą wiedzę o naszej katolickiej tożsamości: kim jesteśmy, w co wierzymy i co to znaczy być katolikiem w codziennym życiu.
Dzisiejsze pokolenia katolików nie potrafią już wyjaśnić podstawowych nauk, w tym Eucharystii. Możemy albo obwiniać innych, albo spojrzeć w głąb siebie i zastanowić się, czy ja osobiście podniosłem ostatnio głos, aby świadczyć o Chrystusie na placu publicznym lub z moim sąsiadem.
GF. -W dzisiejszych czasach mówimy o roli kobiet w ewangelizacji...
AA. -Każdy z nas, w swoich codziennych kontaktach z innymi, jest powołany do dzielenia się wiarą. The kobiety, Internet, ze swoją wyjątkową (jeśli nie jedyną) zdolnością do wspierania relacji międzyludzkich i budowania społeczności, ma do odegrania istotną rolę. Ale wszyscy potrzebujemy wsparcia.
Potrzebujemy strategicznych, angażujących i oddolnych kampanii, wspieranych przez naszych biskupów i przywódców, aby angażować i katechizować zarówno wiernych, jak i tych najbardziej oddalonych. W szczególności musimy chcieć rozmawiać z młodymi ludźmi i poznawać ich wyzwania i serca.
Podczas gdy młodzi ludzie mogą być sceptyczni lub oporni na szerokie, bezosobowe przesłania, towarzyszenie jest pomocne w odpowiadaniu na ich pytania i wspieraniu zrozumienia miłości i celu Chrystusa w ich życiu.
"Powinniśmy starać się, w miarę możliwości, rozpoznawać osobiste rany i szukać Bożego uzdrowienia w naszym życiu, czy to poprzez towarzyszenie, czy terapię, szczególnie u młodych ludzi.

GF. Wszystko, co Pan mówi, zakłada większą świadomość i odpowiedzialność katolików....
AA. -Niewątpliwie! Żaden z tych wysiłków nie wystarczy, dopóki nie zajmiemy się, na przykład, kryzysem wykorzystywania seksualnego. Do tej pory wiele osób uważało, że reakcja Kościoła była niewystarczająca.
W następstwie nowych przerażających historii, niektóre diecezje w Stanach Zjednoczonych wydały oświadczenia owiane ochronnym, przestarzałym i wymijającym językiem prawnym: słowa, które nie oddają głębi pokuty i zadośćuczynienia, których wymaga nasza własna wiara katolicka. Natura i głębia tych grzechów wołają i domagają się pokornej i bezwarunkowej odpowiedzi.
Jak możemy twierdzić, że głosimy Słowo Boże, skoro nasze własne działania i wysiłki w zakresie public relations są tak dalekie od ucieleśnienia tego, do czego powołał nas Bóg? Porzucenie czysto legalistycznego sposobu myślenia i powrót do naszej autentycznej katolickiej tożsamości w radzeniu sobie z tym kryzysem pozwoli nam odzyskać wiarygodność i głosić Chrystusa światu, który rozpaczliwie potrzebuje naszego przesłania.
GF. Stany Zjednoczone zostały szczególnie dotknięte tą plagą. Obserwujemy coraz bardziej wewnętrznie podzielone społeczeństwo amerykańskie. Czy nie jest to dobre wyzwanie dla katolików w Stanach Zjednoczonych?
AA. -Na to pytanie naprawdę trudno odpowiedzieć, ponieważ nawet Amerykańscy katolicy są bardzo podzieleni w wielu kwestiach, atakując się nawzajem w mediach społecznościowych, a wszystko to w imię... Jezusa! Być może w tym tkwi nie tylko źródło problemu, ale także wskazówka na jego rozwiązanie.
Moim zdaniem jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów dzisiejszego społeczeństwa jest nasze zbiorowe uzależnienie od urządzeń mobilnych i platform mediów społecznościowych oraz wynikająca z tego nieuprzejmość, której sprzyjają. Nieustannie wkraczamy na pole wirtualnej indoktrynacji wypełnione świeckimi koncepcjami i pozbawionymi cnót reakcjami, a wielu z nas (w tym ja) często zapomina o założeniu zbroi Chrystusa przed wejściem do sieci.
GF. -Czasami trzeba zamknąć jedne, drugie, trzecie, tysiące wirtualnych drzwi, aby znaleźć trochę spokoju.
AA. -Tak, i właśnie dlatego wierzę, że nasza nadzieja leży w odzyskaniu naszej katolickiej tożsamości, zaczynając od tych małych zwycięstw na poziomie osobistym.
Żyjmy Ewangelią i pamiętajmy o naszym ostatecznym celu. Kiedy Chrystus opisał sąd ostateczny, nie wspomniał o przynależności politycznej ani o werbalnym “niszczeniu” kogoś w sieciach. Powiedział raczej, że zapyta każdego z nas: Kiedy mnie nakarmiłeś, dałeś mi pić, dałeś mi dom lub przyodziałeś mnie?
Nasze serca byłyby o wiele spokojniejsze, gdybyśmy pamiętali o tym przed każdym spotkaniem z człowiekiem, nawet bezimiennym nieznajomym online. Cnoty pokory, łagodności, zrozumienia, miłosierdzia: są to środki, które mogą zmienić nasze zachowanie i ostatecznie podnieść społeczeństwo.
Osobista świętość może nie być natychmiastowym rozwiązaniem, ale korzystanie z dodatkowych łask jest najpotężniejszym narzędziem, jakie my, katolicy, mamy, aby doprowadzić do zmiany.
GF. -Oprócz pracy, najważniejsza jest dla Pana rodzina.
AA. -Z dwójką dzieci poniżej trzeciego roku życia i jeszcze jednym w drodze, mój mąż i ja często czujemy się jak w trybie przetrwania!
Jednak osobiście, w każdej interakcji z moimi dziećmi, staram się pamiętać, że jestem dla nich kimś więcej niż tylko matką, że mogę być dwiema rzeczami: albo ich pierwszym i najważniejszym doświadczeniem Bożej miłości, zrozumienia i przebaczenia; albo odwrotnie, mogę stać się wzorem tego, jak ukochany autorytet może je surowo osądzać, karać, łamać ich ducha i zdradzać ich zaufanie.
Czasami żałuję, że nie zostałam matką w innej epoce, w czasach, gdy dzielnice były bezpieczniejsze, kontrasty społeczne nie były tak ostre, a internet pełen pornografii nie istniał. Ale każda dekada ma swoje własne wyzwania i przeszkody. Staram się ufać, że Bóg obdarzy mnie mądrością i słowami, których potrzebuję, by prowadzić te małe dzieci przez życie do nieba.
GF. -Dziękuję za świadectwo. Jakieś ostatnie przesłanie dla naszych czytelników?
AA. -To była dla mnie przyjemność. Jeśli mógłbym ogólnie zachęcić do jednej rzeczy, to byłoby to dążenie, w miarę możliwości, do zidentyfikowania osobistych ran i szukania Bożego uzdrowienia w swoim życiu, poprzez towarzyszenie lub terapię, zwłaszcza u młodych ludzi.
Bóg dał nam zarówno duchowe, jak i ludzkie narzędzia, abyśmy mogli żyć w pokoju. Korzystajmy z każdej okazji, aby być zdrowymi i pełnymi ludźmi, abyśmy mogli właściwie odpowiedzieć na Jego wezwanie i dzielić się Jego miłością z innymi.
GF. -Bardzo dziękuję, Adrienne.
Bardzo miło jest kontynuować świętowanie z historiami takimi jak ta, Wydział Komunikacji Społecznej i Instytucjonalnej naszego Uniwersytetu, Wydział, na który nalegał Błogosławiony Álvaro del Portillo i który nie byłby możliwy bez wkładu wszystkich członków, przyjaciół i dobroczyńców Fundacji CARF.
Św. Filip Neri mawiał: «Kto czyni dobrze Rzymowi, czyni dobrze światu». Dzięki historiom naszych studentów i byłych studentów coraz bardziej uświadamiamy sobie tę prawdę: najmniejszy wkład naszych przyjaciół i dobroczyńców pomógł naszym studentom przynieść nie tylko dobrą formację na całym świecie, ale także prawdziwą ludzką i chrześcijańską mądrość, której świat potrzebuje.
Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.