Kenijski seminarzysta szuka pomocy w budowie parafii w swoim kraju

Projekt parafialny dla Home Bay

Cecil Agutu jest seminarzystą z Kenii, który dzięki stypendium Fundacji CARF studiuje teologię na Uniwersytecie Navarra. Cecil kieruje również projektem parafialnym w swojej rodzinnej wiosce, Kagan, która znajduje się w wiejskim hrabstwie Homa Bay w Kenii. Uganda Martyrs Achego Catholic ChurchCel tej parafii jest wieloraki, ponieważ będzie ona służyć nie tylko wiernym powiatu, ale także przyczyni się do poprawy zdrowia, edukacji i zatrudnienia jej mieszkańców.

Parafia ta połączy 21 kaplic, które są od niej zależne i które będą obsługuje 3.080 katolików i szerszą społeczność liczącą 30.553 mieszkańców. "To szlachetny projekt, który przyniesie wiele dobrego dla wielu rodzin" - mówi Cecil Fundacji CARF.

"Budujemy nową parafię od podstaw. Do tej pory udało nam się umieścić podstawowe naczynia liturgiczne potrzebne do odprawiania mszy i innych uroczystości, a także wybudować dom parafialny, dzięki czemu proboszcz mógł już zamieszkać w parafii, aby służyć wiernym. To, co zamierzamy teraz zrobić, to wybudować kościół i kaplicę Maryjną, biura parafialne i obiekty towarzyszące" - wyjaśnia.

W jaki sposób poprawi to usługi komunalne?

W ramach budowy kościoła parafialnego powstaną również utworzenie szpitala. Klinika a dwie przychodnie, które istnieją w okolicy, są zbyt małe dla ponad 30.000 mieszkańców, ponieważ ich wyposażenie ogranicza się do prostych dolegliwości i pierwszej pomocy. W dodatku nie ma lekarza, który mógłby je leczyć. Często ludzie muszą pokonać ponad 29 kilometrów, aby otrzymać pomoc medyczną.

Parafia będzie miała również studnia wodna. Brak wody pitnej jest największą potrzebą w dzielnicy, ponieważ nie ma rzeki ani publicznych wodociągów. Ten odwiert będzie zaopatrywał 1 055 osób. okolicznych terenów i, w czasie suszy, do kolejnych 1.272 osób którzy mieszkają w odległości większej niż kilometr.

Ponadto, podnieść poziom edukacji poprzez ulepszenie szkoły podstawowej i średniej w Achego, które są sponsorowane przez Kościół katolicki i do których uczęszcza najwięcej dzieci w okolicy. Będzie również budować druga szkoła w wiosce God Ndiru, w której obecnie brakuje nauczycieli i sal lekcyjnych.

Wreszcie, budowa kościoła pociągnie za sobą budowę infrastruktura krytyczna jak np. odpowiednia droga i elektryczność, co otworzy ten teren na biznes i zatrudnienie dla młodych ludzi. W tym filmie Cecil wyjaśnia projekt swojej parafii: "Podnieść żagiel".

diácono de filipinas

"Projekt parafii, który chcemy zbudować, połączy 21 kaplic, które są od niego zależne i będą służyć 3.080 katolikom i szerszej społeczności liczącej 30.553 mieszkańców. To szlachetny projekt, który zrobi wiele dobrego dla wielu rodzin" - powiedział Cecil Fundacji CARF.

Trochę historii

Dziewięćdziesiąt trzy lata temu pierwsi misjonarze katoliccy przybyli do Kaganu (Kenia, Afryka) i od tego czasu nastąpiło wiele nawróceń. W tym czasie katolicy wypromowali prawie połowę istniejących szkół w wiejskim miasteczku: piętnaście szkół podstawowych i sześć szkół średnich. Druga połowa została założona przez rząd.

W tym czasie zbudowali również trzy studnie, dwie w wioskach i jedną dla jedynego istniejącego rządowego ośrodka zdrowia w Kaganie, czyli tyle, ile rząd zbudował w tym samym czasie.

Dopiero od września 2018 roku kościół w Kaganie został erygowany jako parafia, nosząca nazwę Parafia katolicka Męczenników Ugandy Achego. Oznacza to, że w końcu wieś ma stałą obecność przynajmniej jednego księdza-rezydenta i ciągłą obsługę mszy świętych, oprócz obsługi rodzin mieszkających w rozproszonych częściach podokręgu.

Pierwsi misjonarze

Ksiądz Philip Scheffer i ksiądz Hotsman, pierwsi misjonarze, przeprawili się przez Jezioro Wiktorii z katolickiej stacji w Ojola w Kisumu, aby w 1912 r. założyć parafię św. Teresy Asumbi. Miejsce to było pełne dzikich zwierząt i czarodziejów, którzy trzymali węże w małych garnkach zwanych Asumbi. Później obszar ten został przemianowany na Asumbi.

W 1915 roku misjonarze zbudowali słomiany kościół, który w 1917 roku spalili niewierzący. Ku zdumieniu ludzi ogień nie spalił tabernakulum, co skłoniło misjonarzy do zbudowania kolejnego kościoła ze słomy. D. Hotsman wyjechał do Europy w 1919 roku z próbkami czerwonej ziemi Asumbi, aby sprawdzić, czy można ją wykorzystać do produkcji cegieł.

Produkcja tysięcy sztuk cegieł

Z pomocą miejscowych wiernych misjonarze wykonali w latach 1922-1923 tysiące cegieł. Kościół św. Teresy Asumbi został ukończony w 1928 roku i służył ludziom z odległych okolic. Później siostry franciszkanki św. Józefa założyły klasztor Asumbi i szkołę nauczycielską Asumbi. W okolicy wybudowano również szkołę podstawową i średnią dla dziewcząt.

"W 1974 roku w mojej wiosce Kagan, w miejscu znanym jako Achego, powstała kaplica w ramach parafii św. Składał się on z platformy pokrytej żelazną blachą. Achego było miejscem, w którym po raz pierwszy osiedlili się moi przodkowie, gdy migrowali na te tereny. Teren pobliskiego kościoła, szkoły podstawowej i średniej został podarowany przez moją rodzinę", mówi Cecil.

Katolik w trzecim pokoleniu

Cecil jest katolikiem w trzecim pokoleniu. Jego dziadkowie przeszli na katolicyzm. "Mój dziadek, Valentine Agutu, był poligamistą i zanim się nawrócił, praktykował religię afrykańskiego animizmu. Razem z moją babcią, Susaną Odero Agutu, nawróciły się na Kościół katolicki dzięki pracy misjonarzy katolickich z Towarzystwa Świętego Józefa w naszym wiejskim powiecie" - opowiada.

Jest drugim z sześciorga dzieci, trzech sióstr i trzech braci. Jego ojciec zmarł półtora roku temu i jako pierwszy chłopak w rodzinie musi teraz pomagać matce, Joyce Agutu.

"Teresy Asumbi, była oddalona o 7 kilometrów i mój ojciec powiedział, że jako dziecko chodził tam do spowiedzi w soboty i na mszę świętą w niedziele. Moja matka była anglikanką i przeszła na Kościół katolicki po ślubie z moim ojcem.

Projekty na obszarach wiejskich

Cecil studiował matematykę, ekonomię i socjologię na Uniwersytecie Egerton w Kenii. Następnie studiował magisterium z zarządzania publicznego i zarządzania rozwojem na Uniwersytecie Witwatersrand w Johannesburgu (RPA) oraz magisterium z filozofii na Uniwersytecie Strathmore w Kenii.

"Przez 17 lat, zanim przyjechałam do Pampeluny, aby studiować teologię, pracowałam dużo w dziedzinie rozwoju w organizacjach pozarządowych, szczególnie w projektach na obszarach wiejskich i w mniej uprzywilejowanych dzielnicach miast. Jestem wychowankiem Prałatury Opus Dei i studiuję na drugim roku Licencjatu Teologii Dogmatycznej na Uniwersytecie Kościelnym w Nawarze. Mieszkam w Colegio Mayor Aralar", wyjaśnia.

Pod koniec roku akademickiego zostanie poinformowany o swoich święceniach kapłańskich.

diácono de filipinas

Gabriel Atieno, wikariusz sądowy katolickiej diecezji Homa Bay i rektor Niższego Seminarium Duchownego św. Józefa Rakwaro. Jest absolwentem Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża, gdzie uzyskał licencjat i doktorat z prawa kanonicznego.

Główne wyzwania ewangelizacyjne w Kenii

Katolicy w Kenii, aby przystąpić do spowiedzi i wziąć udział we mszy świętej, muszą pokonywać duże odległości, zazwyczaj pieszo, ze względu na brak kościołów i niewielu księży do ich obsługi.

Ponadto, ze względu na niską formację ludzką, duchową i ekonomiczną ludności, utrzymują się praktyki kulturowe, takie jak poligamia, które są szkodliwe dla godności ludzkiej i utrudniają szerzenie i praktykowanie wiary katolickiej, a rozprzestrzenianie się sekt i innych wspólnot heterodoksyjnych jest powszechne.

Dane projektu parafialnego do dotacji.

  • Budynek kościoła w Kagan, powiat Homa Bay, Kenia (Uganda Martyrs Achego Catholic Church).
  • Całkowity budżet na kościół, Sanktuarium Maryjne, dom parafialny, biura księży i obiekty ogólne: 1.318.170,71 €.
  • Fundacja wnioskująca: Fundacja Orem
  • Partnerzy projektu parafialnego: Fundacja Orem, która współpracuje z:
    Wierni i proboszcz parafii katolickiej Męczenników Ugandy Achego.
    Katolicka diecezja Homa Bay (http://www.cdohb.or.ke).
  • Questworks Limited ) za projekt i budowę projektu.
  • Prezentowane przez: Cecil Cerrilius Otieno Agutu, Dyrektor Generalny.
    E-mail: cecil@oremfoundation.com.
    Telefon: +34 665 96 22 38.
    Adres: P.O. Box 2101, 40100 Kisumu, KENYA.
Marta Santín,
Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

Jak pokazać Jezusa Chrystusa w kraju niewierzących

Anh Dao pochodzi z katolickiej rodziny chłopskiej, jest czwartym z pięciorga rodzeństwa. Od najmłodszych lat był zaangażowany w służbę parafialną jako ministrant. "Świadectwo mojej matki było dla mnie przykładem, jak oddać się na służbę Kościołowi i innym ludziom i jak odpowiadać Panu", mówi.

Jego pasja, prawo

W 2012 roku weszła do Uniwersytet Związków Zawodowych w Wietnamie i przez cztery lata studiował prawo. "Pasjonowała mnie idea zostania profesjonalnym prawnikiem. W tym samym czasie, kiedy studiowałam na studiach, miałam towarzystwo powołaniowe, które pozwoliło mi na dalsze rozeznanie mojego powołania. W końcu poczułem powołanie do kapłaństwa i postanowiłem odpowiedzieć na nie, wstępując do seminarium. W ten sposób zostałem seminarzystą w Wietnamie.

Jednak nie zrezygnował całkowicie z ideału wykonywania zawodu prawnika, studiując prawo kanoniczne: "Marzenie, które miałem przed laty, teraz urzeczywistnia się w Kościele dzięki mojemu powołaniu", mówi.

Wietnamski seminarzysta w Bidasoa

Jego biskup wysłał go na studia na Wydziale Nauk Kościelnych Uniwersytetu Nawarry i do zamieszkania w Międzynarodowe Seminarium Bidasoa, gdzie spędził pięć lat na studiach teologicznych. "Jest to seminarium, które pomogło mi w rozwoju osobistym w atmosferze rodzinnej z miłością i braterstwem. Zawsze mówimy, że Bidasoa to najlepsze seminarium na świecie, a prawda jest taka, że jest ono dla nas. Mamy wielkie szczęście, że jesteśmy częścią tej rodziny, oprócz doskonałej formacji, którą otrzymujemy. Jestem bardzo wdzięczna za tę możliwość, ponieważ rozumiem, że ta praca postępuje dzięki współpracy wielu osób. Dzięki pobytowi w Bidasoa mam jasność co do odpowiedzialności za moją formację kapłańską".

Chór Bidasoa

Anh, nasz seminarzysta z Wietnamu, jest dyrygentem chóru Bidasoa, chóru, który sprawia, że wierni odczuwają szczególny respekt podczas Eucharystii. Podnosi Pana do nieba. "Chór Bidasoa jest bardzo dobrze zorganizowany.. Otrzymujemy lekcje śpiewu i gry na organach z nauczycielami, przygotowując się każdego dnia, aby nasza służba była bardziej miła Bogu. Ponadto w seminarium bardzo dbamy o liturgię i muzykę, ponieważ jest to ważna część, aby móc lepiej przeżywać uroczystości", mówi. Dla tego młodego człowieka, kiedy wkłada się całe serce w śpiewanie na chwałę Bożą, powstaje coś innego niż wtedy, gdy wykorzystuje się tylko technikę, aby dobrze zaśpiewać piosenkę.

Muzyka, by oddać chwałę Bogu

"Muzyka jest instrumentem do oddawania chwały Bogu. I z tą intencją wierzę, że muzyka sakralna może nas zbliżyć do Niego". Dlatego wyjaśnia, że w chórze jest dla nich jasne, że nie wystarczy dobrze śpiewać, chociaż technika muzyczna jest ważna: "musimy być świadomi, że nasz śpiew jest przez Boga i dla Boga, że musimy włożyć nasze serca, aby połączyć się z Nim i że każda nuta muzyczna jest sposobem chwalenia Go, a naszym obowiązkiem jako chóru jest pomóc zgromadzeniu, aby również uczestniczyło w tym chwaleniu".

seminarista de vietnam

Anh Dao Quoc z młodymi ludźmi ze swojej parafii, którym stara się przekazać miłość do muzyki.

Wyzwania wietnamskiego seminarzysty

Wracając do swojej diecezji, jest świadomy potrzeb apostolskich swojego miasta i kraju. Hanoi, stolica Wietnamu, liczy 8.623.680 mieszkańców, z których tylko 3,7 % to katolicy. W 151 parafiach pracuje około 170 księży.

"W tym roku nasza rodzina archidiecezjalna wchodzi w Rok Misyjny i odbędzie się synod diecezjalny, na którym zastanowimy się nad potrzebami apostolskimi. Będziemy organizować sympozja, aby dyskutować, dzielić się i zbierać opinie wszystkich wiernych, dając w ten sposób odpowiednie wskazówki duszpasterskie, które pomogą utrzymać odnowione życie wiary i zwiększoną komunię.

Według niego, żyjąc w czasach zmian i wyzwań społecznych, wszyscy katolicy są wezwani do przeżywania naszej wiary w sposób bardziej dojrzały, abyśmy mogli zaangażować się w nową, bardziej aktywną i skuteczną służbę na rzecz misji ewangelizacyjnej.

Ludność buddyjska lub niewierząca

Według statystyk, buddyzm stanowi 14% ludności, a katolicyzm około 7%, przy czym większość mieszkańców jest niewierząca. "Faktem jest, że liczba katolików jest bardzo niska w porównaniu do całej populacji, więc pytanie, które powinniśmy sobie zadać, brzmi: jak sprawić, aby Jezus Chrystus był znany w populacji niewierzących? Paweł VI mówi nam: "Współczesny człowiek chętniej słucha tych, którzy dają świadectwo, niż tych, którzy nauczają - mówiliśmy niedawno do grupy świeckich - lub jeśli słucha tych, którzy nauczają, to dlatego, że dają świadectwo". "EVANGELII NUNTIANDI" n.41.

Świadkowie Boga

"Każdy chrześcijanin powinien być świadkiem Boga w swoim życiu i, jak nauczał św. Josemaría Escrivá, każdy powinien uświęcać się w codziennym życiu i w swojej pracy dawać świadectwo działania Boga w swoim życiu, ponieważ ludzie widzą w nas Chrystusa". To najlepszy sposób, aby przybliżyć Chrystusa i Kościół katolicki tym, którzy jeszcze ich nie znają.

Marta Santín
Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych.

Pan Evarist Guzuye, Kanclerz w Tanzanii

[et_pb_section fb_built="1" admin_label="section" _builder_version="4.16" da_disable_devices="off|off|off" global_colors_info="{}" da_is_popup="off" da_exit_intent="off" da_has_close="on" da_alt_close="off" da_dark_close="off" da_not_modal="on" da_is_singular="off" da_with_loader="off" da_has_shadow="on"][et_pb_row admin_label="row" _builder_version="4.16" background_size="initial" background_position="top_left" background_repeat="repeat" global_colors_info="{}"][et_pb_column type="4_4" _builder_version="4.16" custom_padding="||||" global_colors_info="{}" custom_padding__hover="||||"][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

Paweł, życie pod opieką św. Franciszka z Asyżu

Pablo Francisco ma wielkie nabożeństwo do św. Franciszka z Asyżu i żyje pod jego opieką. Opowiada nam o swoim powołaniu.

"Historia mojego powołania ma wiele wspólnego z moim imieniem. Życie, które jest cudem i życie pod opieką świętego Franciszka z Asyżu. Urodziłem się w Villa Elisa, mieście w dystrykcie La Plata, w prowincji Buenos Aires w Argentynie. Chociaż teraz bardzo się rozrosło, kiedy byłem dzieckiem, było tam bardzo mało domów, było znacznie mniejsze. Moi rodzice i cała moja rodzina to rodzina wierząca. Jestem trzecim z sześciorga rodzeństwa. Moja matka, Cristina, od której wszyscy otrzymaliśmy wiarę, mój ojciec, Luis, trzech braci i trzy siostry, wszyscy bardzo oddani apostolstwu.

Villa Elisa była silnie związana z franciszkanami, W rzeczywistości obecna parafia to dawny klasztor franciszkanów, naprzeciwko którego znajduje się szkoła św. Franciszka z Asyżu, prowadzona obecnie przez nasze zgromadzenie".

Moje życie było cudem

"Wszyscy ludzie w Villa Elisa byli bardzo oddani świętemu z Asyżu. Kiedy moja mama była ze mną w ciąży, miała bardzo niebezpieczne zapalenie trzustki i lekarze zapewniali ją, że straci dziecko, którego się spodziewała. LWspólnota modliła się szczególnie do św, Operacja odbyła się 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia. Dzięki Bogu, operacja przeszła wszelkie oczekiwania i dziecko, którym byłam ja, było całkowicie zdrowe.

Sam lekarz nie potrafił wyjaśnić tego zdarzenia i powiedział mojej mamie, że to był cud. Liczyliśmy również na modlitwy kuzyna mojej mamy, księdza z Rosario, który od momentu rozpoczęcia operacji do dnia moich narodzin codziennie odprawiał Mszę Świętą modląc się za mnie.

Zawsze miałem przekonanie, że Matka Boża zachowała mnie od tego momentu dla swojego Syna, abym zamiast umierać, żył i służył Bogu. Dlatego jestem przekonany, że ten cud był początkiem mojego powołania.

Bardzo wczesne powołanie

"Muszę powiedzieć, że cała rodzina zawdzięcza mojej matce przyjęcie wiary. Ona sama nawróciła mojego ojca, kiedy byliśmy małżeństwem, i wiedziała, jak dobrze prowadzić wszystkie swoje dzieci. W wieku trzech lat rozpocząłem naukę w szkole św. Franciszka i od tego momentu pamiętam, że zawsze chciałem zostać księdzem. ksiądz. Nawet, z czego się teraz śmieję, pamiętam, jak bawiłem się w odprawianie mszy w moim pokoju... Używałem stołu jako ołtarza, a starej szafki nocnej jako tabernakulum.

Dzięki Bogu, w mojej rodzinie zawsze były powołania. W tej chwili mój wujek, ksiądz i brat mojej mamy, studiował na tym samym uniwersytecie. Kuzyn mojej mamy, o którym mówiłem wcześniej, również jest księdzem w Rosario w Argentynie.

Chociaż w okresie dojrzewania pragnienie zostania księdzem nieco osłabło, teraz widzę, że Pan zawsze wzywał mnie w tleod tych pierwszych pragnień mojego dzieciństwa.

Pablo Francisco Gutiérrez con otro hermano de Miles Christi.

Na zdjęciu Pablo Francisco Gutiérrez z innym bratem ze zgromadzenia Miles Christi. Opowiada, że historia jego powołania ma wiele wspólnego z jego imieniem. "Moje życie rozpoczęło się z powodu cudu i zawsze było pod opieką św.

W kierunku życia zakonnego: Zgromadzenie Miles Christi

"Wiedząc Miles Christi To było bardzo proste. Mój dom znajduje się zaledwie przecznicę od parafii, a od dzieciństwa zawsze uczęszczałem do grupy zwanej Southern Cross Hawks, która należy do Miles Christi. Moja matka zawsze nam powtarzała: "Musicie iść do katolickiej grupy... do którejkolwiek chcecie. Ale nie zostajesz tutaj, musisz zostać przeszkolony". Teraz moi bracia i ja jesteśmy mu bardzo wdzięczni za to żądanie.

Całe dzieciństwo i młodość spędziłem w Halcones. Zacząłem w wieku ośmiu lat, a skończyłem w wieku 17 lat, razem ze szkołą. Tam przełożeni i księża starali się zaszczepić w nas zdrową chrześcijańską radość, solidne życie pobożne i silne więzi dobrych przyjaźni. Dzięki tej grupie zbliżyłem się do zgromadzenia, zacząłem prowadzić poważniejsze życie pobożne, z kierownictwem duchowym i corocznymi rekolekcjami. I to właśnie tam otrzymałam Boże wezwanie.

Ćwiczenia duchowe świętego Ignacego

"W 2013 roku, kiedy miałem 15 lat, pojechałem na rekolekcje, duchowe rekolekcje ciszy, inspirowane metodą św. Ignacego. Tam wyraźnie zobaczyłem, że Bóg wzywał mnie już jako dziecko, ale teraz z dużo większą intensywnością.

Pamiętam wszystkie ówczesne pytania... zwłaszcza dlaczego ja, co stanie się z ludźmi, z którymi apostołuję, z moimi przyjaciółmi itd. I sam Bóg zatroszczył się o odpowiedź dla mnie. W głębi duszy bałem się tego, co się stanie i widziałem, że konieczny jest akt wiary i zaufania Bogu. To był skacząc w pustkę, dając Bogu czek in blanco, pełen zaufania że jeśli oddam Mu się całkowicie, On nie pozwoli się prześcignąć w hojności i zatroszczy się o wszystko, o co się martwię. I oczywiście zdrowy rozsądek zadbał o resztę: jeśli naprawdę tak bardzo pragnę mojego domu, mojej rodziny, przyjaciół itp.

Wolontariat i modlitwa

"Miałam jeszcze rok, zanim mogłam wstąpić do życia zakonnego, więc postanowiłam wykorzystać ten rok, aby poświęcić się apostolatowi. Pamiętam, że zacząłem więcej pracować w apostolacie w Miles Christi, zwłaszcza z moimi przyjaciółmi z grupy Falcon.

Ponadto, z kolegą należącym do Halcones, utworzyliśmy grupę z naszymi kolegami z klasy, około dziesięciu osób, z którymi chodziliśmy w każdy czwartek do szpitala dziecięcego w La Plata, na oddział onkologiczny, aby apostołować z dziećmi chorymi na raka. Następnie, w każdy piątek, odbywaliśmy półgodzinną adorację Najświętszego Sakramentu, a potem dzieliliśmy się przekąskami.

"Zawsze miałem przekonanie, że Matka Boża zachowała mnie od tego momentu dla swojego Syna i zamiast umrzeć, będę żył, aby służyć Bogu".

Formacja religijna

"Kiedy ukończyłem szkołę średnią, mogłem rozpocząć życie zakonne w Miles Christi 22 lutego 2015 roku. Studiowałem tam nauki humanistyczne i filozofię w domu formacyjnym w Luján, kilka kilometrów od sanktuarium Matki Bożej z Luján.

Następnie odbyłem tam nowicjat, zakończony złożeniem ślubów i przyjęciem habitu 11 lutego 2021 r., w uroczystość Matki Bożej z Lourdes, wraz z ks. bracia Agustín i Mariano de Miles Christi, którzy studiują ze mną na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, oni także dzięki wsparciu Fundacji CARF. Miałem łaskę być częścią zgromadzenia i towarzyszyć wspaniałym kapłanom, którzy wspierali mnie przez cały ten czas, między innymi o. Gustavo i o. Carlos".

Niezapomniany rok

"Po złożeniu ślubów zostałem wysłany na praktykę apostolską do prowincji San Luis, również w Argentynie. To półtora roku będzie dla mnie niezapomniane. Pan napełnił mnie łaskami, ale przede wszystkim bardzo dojrzał moje powołanie. Tam mogłem praktykować apostolat, któremu poświęciłem swoje życie dla Pana i dla którego obecnie studiuję teologię.

San Luis to biedna prowincja, ale jej mieszkańcy są bardzo zżyci ze sobą, a ich wiara jest niezwykle silna i prosta. Mogłem dużo pracować z grupą Halcones, która została tam założona dwa lata wcześniej i w której uczestniczy wielu młodych ludzi i dzieci.

Poświęciłem się także młodym studentom, prowadząc wykłady, organizując obozy itp. Bardzo ważnym punktem było organizowanie misji w samej prowincji: jeździliśmy z młodymi ludźmi do różnych miejsc, czasem wiosek, czasem kaplic w górach, gdzie szliśmy przez długi czas polnymi drogami pośrodku gór, aby dotrzeć do nieznanego domu, w którym mieszkali ludzie, aby modlić się z nimi i próbować zbliżyć ich do Boga.

Ponadto, wraz z młodymi ludźmi i nastolatkami z grup, byliśmy w stanie stworzyć chór śpiewający polifonicznie, organizując nawet dwa koncerty. Wszystko to zawsze w celu przyprowadzenia dusz do Boga. Ale jedną z rzeczy, za które jestem najbardziej wdzięczny Bogu, jest to, że po roku mój były formator, a także prawdziwy brat dla mnie, został przydzielony do mojej wspólnoty, więc dzieliliśmy tam kilka miesięcy ciężkiej pracy apostolskiej.

Pablo Francisco Gutiérrez con los jóvenes.

Pablo Francisco Gutiérrez z młodzieżą i innymi braćmi z Miles Christi.

W Rzymie!

"Wyjazd do Rzymu, aby kontynuować moją formację, był bolesny, a jednak Pan chce dokończyć swoje dzieło, a ja wciąż musiałem studiować teologię, zanim mogłem zostać wyświęcony. To bolało nas wszystkich, ale jak powiedział mój formator podczas jednego z pożegnań, "jeśli mógł uczynić tyle dobra jako brat... o wiele więcej dobra uczyni jako kapłan". Pamiętam, że miałem aż trzynaście pożegnań.

Wreszcie, za to wszystko dziękuję Bogu i za to, że dał mi tę wielką łaskę studiowania teologii w centrum naszej wiary, w Rzymie. I pragnę z całego serca, aby móc odpowiedzieć na tę wielką łaskę, którą Pan daje mi z hojnością, oddając się w pełni studiowaniu nauki Bożej.tutaj, na Uniwersytecie Santa Croce.

Z tego powodu chciałbym również szczególnie podziękować wszystkim tym, którzy umożliwiają mi ukończenie mojej formacji kapłańskiej, zwłaszcza wszystkim braciom i siostrom z Fundacji CARF - Fundacji Rzymskiego Ośrodka Akademickiego, i zapewnić ich o Państwa obecności w moich modlitwach, za udzielenie tej bardzo konkretnej pomocy naszemu umiłowanemu Kościołowi w formacji nowych kapłanów. Dziękuję również opiece św. Franciszka z Asyżu".

Gerardo Ferrara
Absolwentka historii i nauk politycznych, specjalizująca się w tematyce bliskowschodniej.
Odpowiedzialny za studentów na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Dobroczyńca Nieves: «Ważne jest, aby inwestować w kształcenie księży».»

"Pomysł finansowego wsparcia formacji księdza przyszedł mi do głowy po śmierci mojego ojca. Utrwalenie jego dziedzictwa poprzez wykorzystanie części mojego spadku na coś dobrego dla innych wydawało mi się doskonałą opcją. I jestem pewien, że mojemu ojcu z nieba również się to spodoba. W hołdzie dla niego nazywamy to "Stypendium José Soria".

Inwestowanie w formację kapłanów w tych czasach jest, jeśli to możliwe, ważniejsze niż kiedykolwiek. Świat potrzebuje Boga. Musi wiedzieć o nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka. Ludzie potrzebują dobrych rad, które doprowadzą ich do Niego.

Mądrzy i święci kapłani 

Muszą otrzymać od Niego przebaczenie, gdy podejmują złe kroki w życiu. A do tego niezbędni są dobrzy kapłani, mądrzy i święci. Możliwość dołożenia swojej cegiełki poprzez wsparcie stypendium formacji księdza, który nie ma na to środków finansowych, była tym, co zachęciło mnie do przekazania darowizny.

Pracę Fundacji CARF poznałem dzięki przyjaźni z ludźmi z Fundacji CARF. Opus Dei I chociaż nie należę do tej osobistej prałatury Kościoła, wiem z pierwszej ręki, jak dobrą formację teologiczną i duchową zapewniają.

formacion-excelente-fundacion-carf-sacerdotes

"Świat potrzebuje Boga. Dlatego inwestowanie w formację kapłanów w tych czasach jest, jeśli to możliwe, ważniejsze niż kiedykolwiek".

Deogratias Method Nyamwihula należy do diecezji Mwanza w Tanzanii. Przybył do Rzymu w 2015 roku i grał w Sedes Sapientiae, seminaryjnej drużynie piłkarskiej należącej do najsilniejszych w Clericus Cup. Clericus Cup to mistrzostwa świata dla księży i seminarzystów. "Zawsze grałem w piłkę nożną w moim kraju. Bez butów, na bardzo twardej ziemi. Miałem wielu przyjaciół dzięki piłce nożnej. Mecz jest jak zaproszenie przyjaciela na lunch", mówi. 

"Od samego początku uważałem go za syna". 

Kiedy skontaktowałem się z CARF, powiedzieli mi o Deogratiasie z Tanzanii, który studiował na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Pomyślałem, że byłaby to doskonała okazja, aby przyczynić się do jego formacji, ponieważ wielka duchowa praca, którą niewątpliwie wykona, pozostanie na tak potrzebującym kontynencie jak Afryka. Chociaż zajęło mi trochę czasu, aby poznać go osobiście, od pierwszej chwili uważam go za syna i modlę się każdego dnia, aby był dobrym kapłanem.

Chciałbym zachęcić wszystkich czytelników, którzy mają środki finansowe, do przekazywania darowizn (osobiście lub za pośrednictwem Państwa firmy) na szkolenie osób z powołanie kapłańskie z krajów o ograniczonych zasobach ekonomicznych. Dobro, które czyni dobry kapłan, jest jak kamień wrzucony do jeziora, którego fala rozprzestrzenia się i dociera daleko i szeroko. Bóg nie pozwala się prześcignąć w hojności, więc nie ma wątpliwości, że jesteśmy zwycięzcami. 

"Bóg nie pozwala się prześcignąć w hojności, więc nie ma wątpliwości, że wychodzimy na prowadzenie". 

Deogratias Method Nyamwihula urodził się 4 lipca 1990 r. i należy do diecezji Mwanza w Tanzanii. Studiował na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie, aby móc pełnić posługę duszpasterską w swojej diecezji i pomagać w ewangelizacji Tanzanii. Jest trzecim z sześciu braci.

Wezwanie Bożej miłości 

Deogratias Method Nyamwihula należy do diecezji Mwanza w Tanzanii. Kształci się na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie, aby móc pełnić posługę duszpasterską w swojej diecezji i pomagać w ewangelizacji Tanzanii.

Deogratias dorastał w bardzo chrześcijańskiej rodzinie. Jego imię "predestynowało go do kapłaństwa", jak mówi. Inny z jego braci ma na imię Melchior. 

“Kiedy dorastałem, stała się to historia miłosna i miałem powołanie kapłańskie. Kiedy miałem 17 lat, poczułem wezwanie Bożej miłości do kapłaństwa i zacząłem się przygotowywać, aby zrozumieć, czego Bóg chce dla mojego życia” - wyjaśnia.

O piłce nożnej, kolejnej ze swoich wielkich pasji, mówi: “Celem nie jest wygrywanie, ale tworzenie przyjaźni. A jeśli wszyscy tu jesteśmy, to dzięki wierze. To jest zwycięstwo: wygrać w chrześcijańskich cnotach.


Kupować ubranka dla niemowląt i wspierać formację księży

Kupuj ubrania i pomagaj księżom

Carmen, Rosana, Maite, Marta, María José, Amparo, Pupe, Elena, Lola i Isabel to grupa wolontariuszy, którzy koordynują akcję. Rada Powiernicza Akcji Społecznej (PAS) Fundacji CARF. Jednostka ma na celu uzupełnienie działalności CARF w zakresie służby Kościołowi i księżom. Pieniądze, które zbierają z wielu prowadzonych przez siebie działań, zasilają różne inicjatywy. Jednym z najbardziej udanych działań jest Teje que teje: "Zespół wolontariuszy dzierga ubranka dla niemowląt, które sprzedajemy na naszym cotygodniowym pchlim targu oraz na dużych targach organizowanych dwa razy do roku w PAS. Wykonujemy również prace zlecone dla osób prywatnych i firm - proszę nam powiedzieć, czego Państwo potrzebują" - wyjaśnia Maite, koordynatorka.

Trzy wolontariuszki, które dziergają w każdy czwartek, to María Teresa, Lourdes i Rosa. Dziergają ubrania dla niemowląt i dzieci. Buciki, czapeczki, sweterki, otulacze na pieluszki, fartuszki, grzechotki, kocyki, austriackie kurtki... wszystko dla niemowląt. "Teraz wiele babć zamawia u nas wyprawkę dla swoich wnuków, a zebrane pieniądze przeznaczamy na potrzeby księży i seminarzystów" - wyjaśniają.

Mało doświadczenia, ale dużo entuzjazmu

Te trzy wolontariuszki od czterech lat robią na drutach ubrania dla niemowląt i dzieci. Wszystkie trzy są na emeryturze: jedna jest pielęgniarką, jedna nauczycielką, a jedna pisarką z zamiłowania. W każdy czwartek w tej działalności uczestniczy około 10 pań. "Największym powodzeniem cieszą się komplety sweterków dla noworodków, z bucikami i czapeczkami", wyjaśniają.

Aby wziąć udział w tej działalności, nie trzeba być ekspertem w dziedzinie dziewiarstwa, wystarczy entuzjazm i minimalne doświadczenie. "Maite i Maritere, które rozpoczęły tę działalność, nauczyły nas wiele o tym, jak wykańczać ubrania. Cieszymy się, że możemy przyczynić się do tej działalności i że możemy aby pomóc seminarzystom i księżom z Fundacji CARF".mówią.

Rosa, Lourdes y María Teresa, voluntarias del PAS.

Na zdjęciu widzimy Rosę, Lourdes i Marię Teresę, trzy wolontariuszki Fundacji CARF, które spotykają się w każdy czwartek, aby dziergać ubranka dla niemowląt, aby wspomóc formację księży i seminarzystów. Zebrane pieniądze są przeznaczane na stypendia przyznawane przez Fundację lub na inne potrzeby księży w ich diecezjach. "Cieszymy się, że możemy przyczynić się tą działalnością do pomocy seminarzystom i księżom z CARF" - mówią.

Skrzynie na święte naczynia

Pieniądze, które zbierają z wielu prowadzonych przez siebie działań, przyczyniają się do realizacji różnych inicjatyw. Na przykład, przekazanie szat i przedmiotów liturgicznych nowo wyświęconym księżom poprzez Walizka na święte naczynia (plecak). Co roku podczas Międzynarodowego Seminarium Bidasoa w Pampelunie organizowane jest bardzo szczególne spotkanie wolontariuszy z dobroczyńcami i przyjaciółmi Fundacji CARF. w którym ten plecak otrzymuje każdy seminarzysta, który wraca do swojej diecezji, aby przyjąć święcenia kapłańskie.

Ten dzień rodziny zawsze kończy się długo oczekiwanym momentem: kierownicy PAS plecaki otrzymało 25 seminarzystów Studenci ostatniego roku wracają do swoich krajów pochodzenia, gdzie po intensywnym okresie formacji na wydziałach kościelnych Uniwersytetu Nawarry zostaną wyświęceni.

Dziękuję bardzo.

Działania PAS przyczyniają się również do dalszego rozwoju potrzeby medyczne i zdrowotne księży lub seminarzystów przesiedleńców z ich krajów pochodzenia, a także opieka i pomoc dla starszych księży bez opieki.

Ponadto pomagają finansować wsparcie materialne dla różnych zadań w parafiach w krajach potrzebujących.

"Teraz wiele babć zamawia u nas wyprawkę dla swoich wnuków i ubranka dla niemowląt, a wszystkie zebrane pieniądze przeznaczane są na potrzeby księży i seminarzystów Fundacji CARF.

Renowacja mebli, pchli targ, alby dla księży...

Niektóre z działań, które wykonują, są następujące:

  • Renowacja mebli: "Zbieramy dary w postaci mebli i antyków, które odnawiamy, a następnie sprzedajemy" - mówi Carmen, koordynatorka.
  • Szycie i śpiewanie: "Nasz zespół wolontariuszy szyje i haftuje alby i pościel liturgiczną. Są one następnie przekazywane, wraz z futerałami na naczynia święte, każdemu seminarzyście, który kończy formację i wraca do swojej diecezji, aby przyjąć święcenia kapłańskie. Potrzebujemy wielu rąk i dużo entuzjazmu", podkreślają Elena i Guadalupe.
  • Rynek solidarnościNasi wolontariusze sprzedają wszystkie dary (ubrania, artykuły gospodarstwa domowego, przedmioty dekoracyjne itp.), które do nas trafiają, aby zebrać fundusze na finansowanie kształcenia księży i seminarzystów Fundacji CARF", wyjaśniają María José i Marta.

Organizują również podwieczorki z księdzem lub klerykiem. Jeśli chcieliby Państwo zostać wolontariuszem PAS, proszę dowiedzieć się więcej na stronie ten link, poprzez ten e-mail, patronatodeaccionsocial@gmail.comlub zadzwoń do Rosany, 659 057 320 lub Carmen, 659 378 901.

Marta Santín,  Dziennikarz specjalizujący się w informacjach religijnych